Dziękuję za dobre słowo, w imieniu swoim i Saruśki :)
Małpiszonek spędził weekend prawie w całości w domu. Wyjścia były tylko "na szybko" za potrzebą. A wszystko przez kogoś mądrego, kto rozbił butelkę na chodniku :shake:
W piątek wieczorem Sara zaczęła mocno kuleć, a później zaczęła chodzić na trzech łapkach. Okazało się, że ma przeciętą poduszkę w tylnej łapce. Odkaziliśmy i obandażowaliśmy, co się suczydłu niespecjalnie podobało.
Dopiero w niedzielę wieczorem łapka przestała w ogóle dokuczać. Dziś już jest wszystko w porządku :)