Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. On tak niedawno też tam był.... Pociesza mnie ze jest ulubieńcem wetów. Jak był tam poprzednio to sie prawie w kocinie zakochali... Chodził sobie po lecznicy jak nie było pacjentów, pozwalali mu polegiwać na biurku... Nie był kłopotliwy przy zabiegach, nie pogryzł i nie podrapał nikogo... Sami weci mówili że takiego kotka to jeszcze nie mieli fajnego. Odwiedzać oczywiście mogę, ale nie będę, bo to gorsze dla kociny jak będę przychodziła i odchodziła. Jestem z lekarzami jak poprzednio w ciągłym kontakcie - tel i mail.
  2. Zawiozłam Hekunia.... Został bidulek tam sam, w klatce.... Pusio mamusin................
  3. [quote name='panbazyl']to mój chyba nie jest kotem.... On od nowości bardzo spokojny gość jest.... Tyle, ze mało twarzowy ;)[/QUOTE] To Ty nie wiesz że persiaki to nie koty ....? ;-)
  4. Kocinki uspokajają sie tak ok. po półtora roku. Murek ma ok. roku... Ale Murek i tak jest spokojny w porównaniu z tym co przerobiłam z innymi młodziakami.....
  5. Poczyniłam sobie wyrzuty że dawno mnie tu nie było, a tu nic nowego... Matka dalej leniwa jak..... o nie !!! psiakom nie bedę ubliżać ;-)
  6. [quote name='Iv_']A mój pies kradnie mi suchy chleb i wcina :diabloti: Muszę chować jak ususzę resztki :evil_lol: Świeży chleb też lubi, a w ogóle czego on nie lubi ech.... :roll: niestety ma syndrom zagłodzonego szczeniaka do tej pory :shake:[/QUOTE] Różnie psiska reagują.... Rexiulek bardzo szybko wyzbył sie syndromu zagłodzonego psa.... Coś jeszcze o kocim jedzeniu.... Dyzio, kedy do nas przyjechał wyglądał starszliwie i był bardzo chudy. Pierwsa kupka jaką zrobił to było..... błoto z drobnymi kamyczkami, oczywiście na samym srodku kuchni. Gdybym akurat przy tym nie była chyba do dziś nie wiedziałabym co to było. Qpalka napewno nie przypominało... Zaliczyliśmy natychmiastową wizyte u weta..... Tak sobie wymyśliłam ze może dożywiał sie dżdżownicami albo co... Przecież kot to drapieżnik, potrzebuje zwierzęcego białka... Ptaszka sobie upolować nie mógł bo w pyszczku był stan zapalny, opuchlizna, popsute kiwające sie ząbki, krwawiące dziąsła..... Jak nic śmierć głodowa biedaka czekała Właściciele - z tych "dobrych inaczej" karmili Dyzia suchymi gotowanymi ziemniakami... Efekt tego wszystkiego był taki że kocina karmiona wreszcie "po kociemu" ( początkowo była karma wet. ) przebiałczyła sie. ...... Ech..... Z Dyziem też przerobiłam... A teraz świeże informacje. Młodego czyli Murka ubiję albo na mielone przerobię.... Nocny urobek - 3 doniczki na podłodze, ziemia WSZĘDZE, a wczoraj na kolanach nacierałam panele emulsją..., dyżurny dzbanek z wodą na podłodze, oczywiscie "rozmnożony" w półtoralitrowym jeziorku, moja ukochana lampa "gabinetowa" również w parterze rozkawałkowana.... W prezencie otrzymał za to 2 klapsy, ale jeśli ktos pomyślał że to zrobiło na kocie wrażenie to jest w błędzie.... poleciał dalej rozrabiać. Ksieciunio spał wreszcie wiec i ja miałam TEORETYCZNE szanse na sen.... Potencjalny dom dla Murka nadal jest potencjalnym, kocisko rwie sie na wolność..... a ja tłukę sie z myślami....
  7. [quote name='panbazyl']moje jedzą tak normalnie suchy chleb - to jest jak im dam, bo normalnie mają inne jedzenie, ale chlebem nie gardzą ;) kiedyś spotkałam kota co jadł chleb, taki postny, zwykły chleb. Do tej pory jestem w szoku. Trzymam kciuki za Rexika i kociszony.[/QUOTE] Widziałam kiedyś psa, który z głodu zjadał suchą kaszę która była wysypana dla ptaków... Oczywiscie natychmiast wzięłam psinę "na garnuszek".... Dawno to było, ze 20 lat temu... Na kota to takiego nie trafiłam, ale co do psów to się zgadzam... Wiem ze takie są, mam nawet takiego jednego zaprzyjaźnionego co to za kromkę chleba duszkę by sprzedał... Ale Rexiulek nie jadał. Nawet jak leki przemycałam na kanapeczce to musiała być makunia i obsmarowana pasztetem dookoła, a i tak potrafił wyiskać i zostawić, lek połknął a chlebus wypluł. Poza tym jak pisałam, nasza Zoreńka kiedy już się zabierała z tego swiata to się rozsmakowała w suchym chlebusiu. Nawet kiedy nie miała chęci jeść, traciła apetyt, to non stop musiała mieć kromeczkę przy pyszczku.... O ile pamięć mnie nie zawodzi to Wiedźma jeszcze zdążyła to zobaczyć....
  8. Już po konsultacji. Jutro stanowczo już Hekuś zostanie zabrany do lecznicy, wg wstępnych ustaleń przynajmniej na 5 dni... Rexiulo.... No cóż... środki nasenne codziennie bedziemy aplikować. Nie pamiętam czy pisałam ale Ksieciunio jak wychodzi spacerkować to już nie idzie na trawke... Tak sobie idzie środkiem ulicy i po drodze nie zatrzymując się robi sioo i qpalki... Wg wetów jest to niechybny znak tego iż utracił już kontrolę.... Ponoć aż dziw że jeszcze nie zdarza sie to w mieszkaniu.... No cóż......starość......... a na to jeszcze leku nie wynaleźli....
  9. Śpi łącznie max 2 godz. na dobę, ale częściej mniej i to na raty, troszke dniem, troszkę nocką... Dziś muszę dotrzec do weta, może cos zaradzi... Lepiej nie myśleć co będzie jak się nie da na to zaradzić.... Właśnie, jeszcze nowinka.... Miesza sie w tej mojej najpsipiękniejszej łepetynce.... Nagle wczoraj po południu zaczął zajadać sie SUCHYM CHLEBKIEM, ale bez skórki... skóreczki zostawia.. Dobrą chwilę nie mogłam załapać czego się tak domaga.... przecież chlebusia nigdy nie chciał nawet obłożonego...Olśniło mnie dopiero jak kawałek spadł na podłogę.... Chociaż kilka dni temu na spacerze porywał kromki wyłożone dla ptaków, ale tłumaczyłam to sobie inaczej... Jeszcze bardziej sie boję. Zorka trochę przed odejściem stała sie smakoszem suchego chleba...
  10. 4 spacerki w nocy... Dzis mam zawieźc Hektorka do szpitalika i chyba na jutro ( jeśli Rexiulek pozwoli sie w nicy zdrzemnąc choc 2 godzinki) przełożymy bo raczej kociny nie dodźwigam.... Jestem jak przebita dętka albo jak ktoś woli rozładowany akumulator.... Ale sama postaram sie dzis podjechać do wetów.... Z tym spaniem, a właściwie niespaniem, Ksieciunia trzeba coś zrobić bo ja już naprawdę padam.... Warunek mojego wyjścia z domu to spokojny Rexik, bez napadowego chodzenia w kółko...
  11. Okropne... Rexik bez tabletek WCALE nie zasypia... Ja chyba wcześniej pójdę w okolice tęczy jeśli to się nie zmieni...
  12. A kto Ci powiedział że MAM czas..........? Ongiś studenci odzwyczajali kozę od jedzenia, a mnie moje "kozy" odzwyczajają od spania.....
  13. Aguś !!!!! Jak dawno już Cie nie widziałam....ani na wątku, ani "w orginale".... Cieszę sie ze zajrzałaś.,...
  14. Zapraszamy - Kurczaczki-dziwaczki i mięciutkie zajączki [url]http://www.dogomania.pl/threads/204791-KURCZAKI-DZIWAKI-MI%C4%98CIUTKIE-ZAJ%C4%84CZKI-dla-tymczasik%C3%B3w-do-5-go-kwietnia-godz.-22-00?p=16563386#post16563386[/url]
  15. Po bezsennej nocy Rexiulkowi udało się zapaśc w głęboki sen... inaczej Hekunio nie mógłby się do rexikowej nóżki przytulić... [URL=http://img3.imageshack.us/i/spia.jpg/][IMG]http://img3.imageshack.us/img3/6631/spia.jpg[/IMG][/URL]
  16. dziwi mnie że kociszony jeszcze nie zrobiły koronek z tych rolet.....
  17. Hektorek bardziej ruchliwy a Rexiulek bardziej szczekliwy...O ile w przypadku Hektorka mogę dopuścić myśl ze jest jakaś poprawa, to w przypadku Ksieciunia mojego niestety nie... Reaguje tak, bo kociny coraz bardziej psinie przeszkadzają............ Coraz wieksze trudności z chodzeniem... Widzę ze coraz wiecej wysiłku w to wkłada. Idziemy sobie, a Rexiunia co chwile podnosi główkę i patrzy na mnie tymi niewidzącymi prawie ślepkami i całym sobą zdaje się mówić.... Widzisz? ja jeszcze chodzę, sam potrafię, no widzisz ? Widzę, i widzę też że coraz trudniej, każdego dnia wkładasz w to wiekszy wysiłek. Twojmu chodzeniu zaczęła juz towarzyszyć zadyszka... Zwolnij Słoneczko, donikąd sie nie spieszymy, poczekam.. Bardzo CIĘ kocham psinko moja i tak bardzo jesteś mi potrzebny Zostań ze mną jeszcze...
  18. Rzekłabym nawet cholerny zastój..... :-(
  19. A no nie ma się czym chwalić...Zastrzyki, tabletki, kapsułki, kropelki, emulsje.... I czekanie...
  20. A ja powiesiłam tzw makarony, bo na "normalnych" firankach to często wiszą takie kocie wisienki....
  21. Nie kumam... wczoraj była taka sama pogoda a Rexik był w lepszej formie... Dzis znowu żyje raczej teoretycznie.... Dużo śpi, bardzo zwolnione i opóźnione reakcje, odmówił wyjścia... Tyle ze akurat dziś to ja jestem taka sama.... Tylko Murek w świetnej formie.
  22. To "na pocieszenie" Wam powiem że niektóre koty to dopiero mają skórę - jak podeszwa. Psa z taką jeszcze nie trafiłam... A zastrzyki, kroplówki, podskórne nawadnianie to u mnie nudna codzienność...(mam szczęście/pecha do nerkowców) NIE za często bywają okresy ze któregoś NIE kłuję... przywykłam... No i dla urozmaicenia włączyła sie u Rexika trzustkowa biegunka..... ale dlaczego???????? reżim dietetyczny trwa nieprzerwanie, Kreon dostaje.... kurcze.....:-(
  23. Rexiuk extra dorobił się jeszcze zapalenia ucha środkowego....Obraz krwi przez to zafałszowany. Trzeba najpierw nad tym zapanować. Hektorka przytyka....3 dni antybiotyk jak sie nie polepszy to do szpitalika. Zastrzyki muszę robić obu chłopakom Chyba się pociacham..... Za słaba psychicznie jestem już na takie atrakcje. To najostatniejsze zwierzątka w moim życiu. To robota dla młodszych i sprawniejszych....
  24. [quote name='Isabel']Chyba wszystko powraca do normy...:)[/QUOTE] Oby te słowa ciałem się stały.............
×
×
  • Create New...