Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Ja takie porządki nazywam odzyskiwaniem przestrzeni.... Dziś myję okienko. Kociny przystawiły już nadmiar "pieczątek" noskami...:oops:
  2. Nie odławiam dziś kociny.... Koszmarne wiatrzysko. Aż trudno oddychać idąc pod wiatr
  3. Rycz, mała rycz..... I obyśmy TAKICH łez mogły wylewać całe oceany............ :Cool!: :B-fly:
  4. Tu też jest duuuuuużo gawronów.....
  5. [quote name='Isabel']Tuż przy Bagrach :)[/QUOTE] No to mieszkasz niczym na Riwierze ;-) Plaża pod oknami :evil_lol:
  6. Właśnie nawiedzałam kocie stołówki. Po drodze spotkałam dziewczę które powaliło mnie informacją. Koło szkoły oszczeniła się sunia.... było 6, jest 5 szczylków. Dzieci dokarmiają i szukają domów..... Już to widzę. Wyobraźnia zaczęła pracować.....
  7. Murek to brat bliźniak Piegusia. Jednak zdecydowanie spokojniejszy i nie taki psotek.... Była jeszcze Murka - mamusia, ale zniknęła.... Pieguś miał multum ogłoszeń, a w końcu znalazł domek tuż obok.... Ma się bardzo dobrze w nowej rodzince... Elu wiem że Płaszów......... Okolice dworca czy bliżej Prokocimia?
  8. Leje jak ............ Księciuniowe kosteczki cierpią :-( Podałam dodatkowy Tramal - zasnął maleńki.... A tymczasiki Dyziek z Murkiem.... [URL=http://img543.imageshack.us/i/dyziekzmurkiem.jpg/][IMG]http://img543.imageshack.us/img543/7928/dyziekzmurkiem.jpg[/IMG][/URL]
  9. Wczoraj znowu podjęłam próbę wyprowadzenia Murka... Tym razem do piwnicy bo tam kiedyś też pomieszkiwał.... Pod wieczór zeszłam do swojej piwnicy, otworzyłąm drzwi i w tym samym momencie Murek wskoczył mi na ręce i przywarł do szyi. Cały czas tam na mnie czekał :-( Za słaba jestem żeby z kociną walczyć. Tylko domek może mnie uratować....
  10. Godz. 1,05 Rexik - wyjdź ze mną !!! Godz. 3,00 Hektorek postanowił urządzić sobie jogging i za nic nie chciał przestać póki klapsa nie zarobił... Godz. 4,20 Hektorek z Murkiem zaczęli sie bić i strącili doniczke. Obaj oberwali. [B][COLOR="seagreen"]SZUKAM DOMU DLA OK. ROCZNEGO KOCURKA ZDROWY WYKASTROWANY PROLUDZKI DOGADUJE SIĘ Z PSEM I Z INNYMI KOTAMI !!!!![/COLOR][/B] Godz. 5,19 Rexik zaczął płakać bo nóżka sie źle ułożyła i nie mógł wstać.... Wstałam i ja......... zapodałam sobie 2 kubki kawy, chłodny prysznic na dobudzenie i moze jakoś bedzie
  11. Rexik dostał na noc Relanium...Za to ja obudziłam się kilka minut po drugiejm i do tej pory nie mogę się zdrzemnąć.. Już chodze jak zombi....
  12. Prawie jak mój Księciunio.....
  13. No to przynajmniej jedna rzecz doczekała szcześliwego finału - z hydrauliką w mojej norce już wszystko w porządku
  14. Księciunio to psina po przejściach w słusznym wieku... Było już i tak ze na noc kaganiec musiałam biedakowi zakładać... Kiedyś jeden z wetów powiedział ze że to jakiś psi Altzheimer.... Bywało różnie.... lepiej , gorzej,bardzo źle. Tak źle ze rozważałam nawet eutanazje. Wtedy spał w kagańcu a ja całymi dniami szukałam dla biedaka ratunku. W końcu z pomocą naszego ówczesnego weta udało się tak ustawić psychotropy ż e znormalniał i nie chodził naćpany.... I tak trwało ze 3 lata. Teraz to starowinka, w porozumieniu oczywiście z wetem zaczęłam odstawiać stopniowo psychotropy wpuszczając na to miejsce środki mniej inwazyjne. Rexik ma zrujnowaną trzustkę i każde ograniczenie chemii jest działaniem korzystnym..... Przeszliśmy przez to łagodnie. To co dziś bardzo mnie zaskoczyło choć od kilku juz dni zrobił sie szczekliwy... No nic . poczekamy, zobaczymy. Moze nocą mnie nie zje.... Kagańca już napewno nie będę mojemu Niuniusiowi zakładać... Dziadunio mój najpsipiękniejszy...
  15. Ja też w tym klubie..... Ksieciunio miał napad jakiegoś szału......Zaczął biegać po mieszkaniu i przeraźliwie szczekać.... Złapałam smycz i wyszłam z Panem.... Słuchajcie, czytajcie........... psiak który ledwie chodzi, od dawna nóżki nie może podnieść "po męsku" biegał tak ze ziemii nie dotykał, psiak atóry już właściwie nie wydaje z siebie zadnych dźwięków, szczekał jak brytan jakiś, zerwał smycz (taśma do 90 kg)....Wpadł do klatki - 8 schodków które są na codzień przeszkodą bardzo trudną do pokonania pokonał w 2 susach, w mieszkaniu zachowywał się agresywnie wobec kotów. Wystartował i do mnie ale dostal na odlew "liscia" w kufę i się opamiętał. Boli mnie to do tej pory....(serce z żalu ) Popędziłam po recepty na psychotropy..... Wściekła kocina którą dziś przywiozłam przestała sie na mnie gniewać ;-), przyszła na stołówkę.....
  16. No, kocinka odzyskała wolność..... Może 2 jeszcze uda mi się złapać rękami.... Reszta bedzie czekać aż sie nagle i niespodziewanie wzbogacę na tyle zeby łapkę kupić ;-)
  17. Koszmarny dzień to był............. Pogoda dała popalić, Pani w aptece z uśmiechem mnie zubożyła o 67 złociszy za 2 leki.... Póżniej awaria prądu. Sandomierz spowił sie w ciemnościach.Nawet sygnalizacja świetlna na ulicach padła... Robiłąm po omacku na drutach żeby złosć rozładować.... Pan od hydrauliki miał przyjsć po 15-tej. Przyszedł po 17-tej jak nie było prądu.... Stałam nad Nim z latarką bo jak miał robić? Zła byłam na siebie bo jeszcze niedawno sama robiłam takie bzdury jak mi sie wydawało a tym razem nie potrafiłam uporać sie z "drobiazgiem". Wyszło ze to wcale nie drobiazg i Pan też tego nie przeskoczył. Cos tam dokupi i przyjdzie dzisiaj. Po 15-tej ? Kiedy po godzinie przywrócili prąd to dla odmiany nie było netu... Kocina w lecznicy a ja nie pojechałam po nią... spać przez to nie mogłam..... Popędzę dziś zaraz na 9-tą jak otwierają lecznicę.... Jakby wszystkiego było mało to nawet do weta nie mogłam zadzwonic bo skończyła sie aktywacja karty, doąłdować oczywiscie sie nie dało bo nie miałam sieci.... Dalej trwa bezwykopowa naprawa kanalizacji. Piekne zapaszki się unoszą... W mieszkaniu również... Wczoraj krażyły pod samym blokiem takie przeogromniaste samochody. Siegały 1-go piętra i "pojazdy ksiezycowe". Wyglądało jak poteżny silnik sprowadzony do sześcianu. Toczyło sie to samo do przodu między rozstawionymi pachołkami a za tym 2 te potężne wozy..... Dłuższą chwile musielismy z Rexikiem czekać zanim udało sie nam przejsc.... Poczułam sie jak na kosmodromie....
  18. Kolejny kocina zabity samochodem...... Specjalnie to robią...... Ciężki dzień, kiepskie samopoczucie.... ale doczołgałam się do apteki i uzupełniłam leki... Będzie za chwilę dobrze.... Nie ma to jak meteopatą być....
  19. No to fajnie że jest z sie czasem z czego pocieszyć.... Ja mam dylemat nie lada.......... martwić sie czy cieszyć. Te kociszonki które są już po sterylkach porobiły się bardzo proludzie...... Złapać nie mogłam.... przy każdym odnosiłam dodatkowe rany. gryzły, drapały... Przy ludziach nie mam odwagi sciągnąć rękawczek... Fajnie to wygląda w sklepie kiedy grzebię w portmonetce w poszukiwani 1 grosza taką dłonią w zimowej rekawicy... A teraz? Plączą się ludziom pod nogami, ocierają o kogo się da, podstawiają do głaskania..... Po sterylkach i kastracjach już nawet nie biore do domu na rekonwalescencje... Pierwszego wzięłam, przetrzymałam dobę, wypuściłam...... Nocą wrócił i urządził drake pod drzwiami, Ponieważ był noc to wpuściłam bo wstyd przed sąsiadami... Rano wyprowadziłam do kumpli. Nie minęła godzina - jakieś dziecko drze sie niemiłosiernie pod oknem a Dyziek siedzi na parapecie i wtóruje. A to dziecko futrzane........ Drzwi do klatki były zamknięte.... Był mróz - zabrałam. Podchodzi do drzwi, pytam chcesz wyjśc, bardzo proszę. otwieram a kocina wieje pod łóżko.... Zadekował sie na dobre..... Szukam intensywnie domu ale czy się uda..... Może któraś Cioteczka wie o kimś kto tęskni za kanapowym wykastrowanym ok. rocznym kociną ??????????????? Kocinka bez problemu dogaduje się z innymi kotami i z psem.... Mam marzenie.... Dzień bez zwierzokłopotów ;-)
  20. [quote name='panbazyl']to masz darmowe koncerty busowe :)[/QUOTE] Tiaaa............ Dobrze że współpasażerowie byli wyrozumiali. Jak na te okolice to trafili mi sie wyjątkowi.... Cały czas szykowałam sobie "wiązankę" tak na wszelki wypadek gdyby mnie chcieli wysadzić....
  21. Zawiozłam kocinę i przy okazji wysępiłam trochę suchego dla bezdomniaczków..... :Cool!:
  22. Złapałam dziś kandydata na sterylkę, ale futrzak i czterech... Ci na dwóch sie sprytnie migaja. Za 15 min. jedziemy.... Ciska się w kontenerku ale przynajmniej sie nie drze jak poprzedni. Jechaliśmy busem 20 min w jedną stronę a ten w obie ani na sekundę nie zamilkł.....
  23. Qrrrrrrrrrrrrrrrr mać.................. Właśnie odwiedziłam Biedronę w celu zakupu kocich puszek dla bezdomniaków bo darowizna z przytuliska została pochłonięta przez głodomory............ Mijam sasiada. Elegancko zagadał - Pani, dzień dobry Dzień dobry. Chce Pani za 2 dychy pieska......... Oczy wyszły mi z orbit...... wydukałam jakiego? Sąsiad młodzian wiec pojechałam skąd masz?jaki? mały? No po naszej....... młody,ale juz duży....... (mają rottkowatą sunię) Oj, chyba przestałam być uprzejma.... pojechałam wykładem na temat sterylek i rozmnażania....pogadałam o bezdomnych które się włóczą. W tym temacie jak się okazało był bardzo na bieżąco.... Zakończyłam że jak sie zdecydują na sterylkę to ja to załatwie, mają mi tylko powiedzieć... Psa nie wezme, do sterylki nie zmuszę... Pewnie za troche , jak się ociepli będzie kolejny włóczykij.... a jesienią będzie powtórka z rozrywki...
  24. [quote name='Isabel']A ja się przywitam po przeprowadzce :) Dalej walczymy z Kastorkiem z SUK - już jest lepiej, ale rokowania bardzo ostrożne, jutro będą wyniki kolejnych badań krwi, zobaczymy, czy nerki pracują w miarę normalnie. Odwalasz Elu kawał wspaniałej roboty z tymi sterylkami :happy1:[/QUOTE] Nie proponowali Ci jeszcze wyszycia cewki?
  25. Mrrrrrrrróz................ Zimno... Ciekawe czy dzisiejsza łapanka bedzie skuteczna....
×
×
  • Create New...