Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Moje czarne puszydełko Hekuniowe już w domku !!! Przyjechał wczoraj o 21,00 Wyskoczył z kontenerka z wrzaskiem i z wrzaskiem biegał w kółko ciesząc się przestrzenią i brakiem krat. Póżniej z wrzaskiem również posprawdzał wszystkie kąty. No i przyszła pora na miłosc............ Wskoczył mi na rece i bardzo zapamiętale opowiadał mi o wszystkim co sie zdarzyło w szpitaliku. Bardzo długo opowiadał, później podstawiał główkę do całowania, nawet chyba po raz pierwszy brzucholek wystawił do głaskania. Trwało to tyle ze ręce porządnie zdążyły mi zdrętwieć. W nocy spać nie dał, cały czas było głaskaj mnie jak sie cieszysz ze wróciłem i na chwilę zasypiał mi dosłownie na twarzy. Po chwili powtóka.... Kupalek jeszcze nie za bardzo..... ale kocisko zachowuje sie normalnie, ma apetyt, nie rzyga i nawet w tej niedoskonałej kupie krwi juz nie ma.... Co to było? Nie pytajcie bo nikt nie wie. Wiem natomiast ze to już u Hekunia 3 raz to samo i teraz było najtrudniej. Wiem też że już kiedyś miałam kocine z takim samym problemem i niestety nie zakończyło sie szczęśliwie....
  2. Naklikałam się do obrzydzenia i wszystko zeżarło..... Nie mam nastroju ale spróbuję raz jeszcze... Tak jak Ania napisała postanowiłam zabrać Hekunia do domu, wczoraj jak byłam bidusia odwiedzić to tak tęsknie miaukolił, ale nawet nie próbował do mnie wyjść z klatki. Musi coś boleć.... Jeśli dane MU odejść z tego świata to niech to się sie stanie w łóżku na podusi albo jak Febe w moich objęciach... Do tego Dyziek w domu przestaje jeśc... Tęskni za kocim towarzystwem i to widać. Albo przesiaduje na parapecie z tesknym, nieobecnym wzrokiem gdzieś w dali albo śpi na półce pod stołem. Wracając do Hekunia.... Nie znam się na powikłaniach genetycznych, ale Hekuś pochodzi z niewielkiego domowego stadka gdzie kocinki rozmnażały się miedzy sobą...Moze dlatego jest kaleką. Przednie łapsie ma jedną za długą, drugą za krótką, zamiast ogonka śmieszny haczyk, a na niektórych paluszkach po 2 pazurki... Moze pochodzenie ma jakis wpływ na to co sie teraz dzieje.... Weci napomykają o podłożu immunologicznym jeszcze... W każdym razie jak wczoraj GO odwiedziłam to bardzo tęsknie miaukolił, ale nawet nie próbował do mnie wyjśc....Serce się samo kroi w plasterki. Dziś zajrzałam tylko zapytać czy są jakieś zmiany... Wet ograniczył sie do uniesienia brwi. Dziś jeszcze coś tam mają sprawdzać a jutro w południe zabieram kocinkę i już. Raczej dłuższy jeszcze pobyt w lecznicy niewiele już może zmienić.
  3. Via kawiarenka. Hektorek wrócił w niedzielę i już w poniedziałek wylądował spowrotem w klinice. Zmieniło się tyle że zamiast pienistych wymiocinek z domieszką krwi jest śluz z krwią w kupalku... Narazie bardzo intenstwne leczenie dało tyle ze wyniki chłopak ma tak doskonałe że aż dziw.... Takich jeszcze nie miał.... Ale i cóż z tego... objawy są nadal. No nic, zaraz idę do chłopaka, może wiadomo coś więcej od wczoraj....... W każdym razie napewno wraca w sobotę w południe bo weci wyjeżdżają na wekend, a ja nie chcę żeby sam siedział przez niedzielę. Czy w poniedziałek wróci - to się okaże.... Dziś to juz mu się nie pokażę bo wczoraj płakał jak wsadziłam go spowrotem do klatki. Pocieszam sie ze idzie ku lepszemu bo dobiera sie kocina do wenflona... a jak był taki chorutki poprzednio to wenflon go nie interesował. Mój komputer został już dokładnie zdjagnozowany - spalona płyta, spalony procesor. Będę wiec juz niezbyt często sie odzywała, ale jak bedzie się działo coś ważnego to zawsze którąś ciotkę w jakiś sposób poinformuję i Ona naklika.
  4. Jestem na sekundę. Zamykają już kawiarenke. Jutro przyjadę wcześniej to napisze więcej. Odwiedziłam Hektorka w szpitaliku... Nadal krew tyle ze tym razem ze śluzem w kupalku.... Jutro też do niego zajrzę bo kawiarenka naprzeciwko.... W każdym razie w szpitaliku zostanie napewno do kończa tygodnia. Z lepszych wieści - Murek znalazł wymarzony domek. Właśnie kocinę odstawiłam, Chyba mu sie spodobało bo jak wyszedł z kontenerka to mnie normalnie olał.... Do jutra. Acha.... Komputerek niestety na przemiał......
  5. [quote name='Delph'] olga7: [/B][/B]podobno Pani jakiś czas temu próbowała i jej kot atakował Zuzię. Nie wiem, tak czy inaczej powinna moim zdaniem powiedzieć matce, jak sprawy stoją i zawczasu szukać kotce domu. Nie chciała mamy denerwować, że kicia nie będzie miała się gdzie podziać... Ehh...[/QUOTE] To akurat normalne.... Przejdzie.... Mnie sie nie tak dawno kocisko SAMO "domeldowało " (też szukam domu) Wojna była z jednym kotem... Moze dlatego że domownik czarny i kaleka... I to przybysz atakował domownika. Może liczył na jego słabość... Ale się naciął bo akurat ten kaleki kociszonek jest bardzo skoczny i wogóle sprawniejszy nawet niz niejeden kotek "normalny". A teraz to najlepsi kumple. Złapali świetny kontakt Spokojny dotąd rezydent z Nowym nauczył sie rozrabiać... Ale miałam też kotke ( niedawno umarła) która przez CAŁE swoje życie (19 lat- u mnie była ponad 5) akceptowała tylko mnie... Najlepiej to z rąk by mi nie schodziła. Tak było do końca. I na rękach mi umarła... Żaden kot, pies, TZ również nie mógł się do kici zbliżać. Biłą drapała i gryzła... Ale sama sobie dała prawo zbliżania do innych. Jak miała ochotę to kładła sie obok psa czy kota przytulając..TZiowi sama wskakiwała na kolana... Tak sobie żyła - w stadzie ale osobno.....
  6. [quote name='Isabel']Wyniki chyba były nie najgorsze, jeżeli w niedzielę wraca :)[/QUOTE] Teraz to ja się zamartwiam dlaczego - jak wcześniej było mówione_ nie mogę odebrać puszydła w sobotę.... A poza tym, wraca bo został zdiagnozowany na miarę lokalnych możliwości, leczenie w domku, no i moich finansowych :-( Na tomograf to ja napewno z kicią nie pojadę Młody zapamiętale obrabia mi dracenę, a później rzyga dalej niż widzi... Wogóle to coraz bardziej mnie kocha. Przytulanki, mruczanki, lizanki.Nawet sam na rękach układa sie kołami do góry. Wszystko po to zeby na koniec wbijać mi kły w szyje... Wampir jeden... trzeba imię zmienić...
  7. Hekunio jeszcze w sobotę zostaje... :-( ale vecia obiecała przywieźć puszydełko w niedzielę.... :-)
  8. Bardzo, bardzo mnie to ucieszyło...:) Naprawdę sie o kocinkę martwiłam
  9. Ja też stawiałabym na weta...to już nie dzień ani dwa....
  10. Zaczynam być wyspana ! Dzisiaj pobudkę zrobiły zrobiły dopiero o 4,30, oby tak dalej. Wieści od Hekusia brak, wyglada że powtórka badań, ale ja wolę myśleć ze JESZCZE nie ma wyników... Deszczy siąpi, mokro... ale ciepło - +10. Murek zajął miejsce Febusi na biurku, a Dyż wykorzystuje nieobecność Hekunia i śpi mi na plecach.....
  11. Myślę o kocinie..spróbuj może jednak "ubrudzić" biedusi łapkę jedzonkiem...Kilka razy w ciągu dnia. Jakąś papką i nie za wiele zeby nie spadło. Musi wylizać, a nuż po którymś razie poczuje głód..... Jeśli możesz to jeszcze spróbuj podać do picia glukozę, a jeśli jesteś pewna ze i to nie przejdzie to może lepiej wet i kroplówka bo szkoda slicznej kocinki.... Lata temu miałam Rutkę.... Bardzo, ale to bardzo, bardzo była zaprzyjaźniano z moim onkiem. Rodziła na jego posłaniu między jego łapkami, on wylizywał jej dzieci.... Kiedy wybierała sie na spacer to kocinki zanosiła psu do pilnowania... Onek odszedł, a Rutka przestała jeść.... Nagle zaczęły pojawiac się na jej ciele guzy. Tylko oczy, piękne, wielkie,mądre, szmaragdowe oczy sie nie zmieniły... Walczyliśmy o nią jak sie tylko dało i jak na tamte czasy było możliwe. Nie udało sie. Odeszła 6 tygodni po Gasparku... Zabiła ją tęsknota, ona chciała umrzeć....
  12. Właśnie byliśmy sobie z Księciuniem na spacerkowaniu... Ale mnie wszystko boli po tej robocie....Ledwie lazłam.... Jak rachmistrz przyjdzie to sie spiszę jako niepełnosprawna, umysłowo również. Trzeba mieć potężnego świra zeby dać sie tak poniewierać wielołapkom....
  13. Pierwsze wieści od Hektorka - nie jest źle, wieczorkiem będzie więcej wiadomo bo będą kolejne wyniki.
  14. No, to już... okienko śliczne, firanka czysciutka, schodzę do parteru... W trakcie młody 2 razy wyskoczył.... On dobrze wie kiedy pryskać i kiedy jest poza zasięgiem moich rąk. A ja jak wariatka zbiegałam z drabiny i za kotem. Pełno ludzi.... ale obciach.... Jak ja mam już dosć tego kociszona ;-) Sam sie wmeldował, a teraz nie docenia tego co dostał. Niewdziecznik. Jak mi jeszcze raz zwieje to nie będę już paskudy szukała
  15. Za to później świat widziany przez umyte okno wydaje sie ładniejszy nawet jak życie do doopy
  16. [quote name='Isabel']zamówiłam specjalną - nie plastikową, ale metalową, taką na gryzonie. Trochę kosztowała mnie ta impreza, ale siatka sprawdziła się znakomicie.[/QUOTE] Wszystko tylko NIE WYDATKI !!!! :evil_lol: Ha !!!!! mus sie pochwalić - SPAŁAM !!! Księciunio też.:multi: I z tej radochy sobie dziś okno umyję :diabloti:
  17. [quote name='olga7']Koty bardzo przeżywają śmierć wlaściela i popadają wtedy w depresję często a brak apetytu jest jednym z objawow tego smutku po stracie pani/pana.Trudno wtedy je zmusić do jedzenia chyba a na dodatek ta kotka jest w nowym obcym domu. Obcy ludzie i obce psy.To bardzo ciężkie przeżycie dla niej dodatkowe. Dzięki Wam jakoś pogodzi się powoli z obecnym losem,zanim znajdzie się w nowym domu. Piękna ,dorodna kotka z niej.[/QUOTE] Mam kotka po zmarłym..... Kiedy do nas przyszedł to nad wszystkimi uczuciami górę wzieła ciekawość.... Wszystko było nowe, inne... Nie okazał zadnych lękow przed zwierzątkami do których dołączył, (2 psy i 3 koty ) a i one bez problemów przyjęły go do stadka... Różnie to bywa.... Inaczej reagował. Różne są kociny. Kocince życzymy wszystkiego najlepszego, oby możliwie szybciutko zaakceptowała nową sytuacje. Strasznie mi zal zwierzaczków które tracą dom i swojego człowieka... To pewnie nie na miejscu, ale i tak napiszę - szlag mnie trafia kiedy starsi, często samotni ludzie adoptują młode zwierzaczki.... Dla mnie to czysty egoizm.
  18. [quote name='Isabel']Niebezpieczne takie eskapady...:shake: Całe szczęście, że Was znalazł ;)[/QUOTE] Wiem Elu i dlatego tak sie denerwuje, ale mimo ze pilnuję jak tylko mogę to on i tek znajduje sposób. potrafi wyjśc POD Rexikiem... Ciepło sie robi, zacznie sie szersze otwieranie okien... Przy Murku to aż strach sie bać... W ubiegłym roku założyłam moskitierę....... I Dyź i Hekuś nauczyli się szybciutko odpinać rzepy.... Dyź zatrzymywał sie na parapecie zewnętrznym , siadał i obserwował, pół biedy więc, ale Hekuś też ma coś z uciekiniera... Jak zamocowałam moskitierę na stałe to przegryźli... Wkrótce zacznie sie loteria.... uciekną - nie uciekną...
  19. Prześliczny pyszczek ;-) Wiesz co... jak ja miałam problem z podaniem moim kociszonom pasty na odkłaczanie to poprostu tą pastą "brudziłam" im łapki... Musiały wylizać.... To tak jak z łapaniem kota...Chyba sie jeszcze taki nie urodził co do pudełka nie wejdzie..... próbuj naturalne instynkty wykorzystywać....
  20. Po pierwsze pojadł sobie, a teraz wyciągnął sie na całą długość na moim łóżku i właśnie zasypia.... A jutro pewnie znowu będzie usiłował zwiać, bo niby dlaczego miałoby być inaczej niż codziennie..
  21. A no znalazł sie. Własnie byłam z Rexikiem. Raczej Murek mnie znalazł a nie ja jego....Nagle zobaczyłam że idzie obok mnie jak pies.... Ja wypatrywałam paskudy w krzakach a on był tuż obok....
  22. [quote name='ania14p']Poszedł szukać Hektorka?[/QUOTE] Też możliwe.... Ale ja mam już naprawdę dośc, on musi znaleźc wychodzący domek bo mnie nerwowo wykończy. Jeszcze nigdy daleko nie odszedł, teraz też pewnie siedzi pod którymś samochodem albo buszuje z innymi kotami pod jałowcami.... Mam nadzieję ze spać przyjdzie do piwnicy.....
  23. A no uciekł. Nie pierwszy raz.... Tyle że jak dotąd zwiewał drzwiami, a dziś wyskoczył oknem. Ładnie, cieplutko, to wymyśliłam ze porządnie przewietrzę posciel. Wycierałam zewnętrzny parapet, zadzwonił telefon. TYŁEM zrobiłam 2 kroki żeby go sięgnąć. Młody spał, ale on ma chyba 15 zmysłów....Prez najgłębszy nawet sen wszystko wyczuwa. Momentalnie wystrzelił... I tyle go widziałam. I znowu po spaniu.... Przecież bede musiała nocą łazić zeby gówniarza znaleźć, bo jestem pewna ze znajdę jeśli tylko jakieś nieszczęście sie nie przydarzyło...
  24. Młody szuka kumpla, takie wieeeeeelkie oczy robi i patrzy na mnie.... Po Dyziu spływa... Jak to jest, Hekuś niewiele rozrabiał, no chyba ze prowokowany przez Murka... nie ma kociny 11 godzin, a tak pusto i głucho... I wiecie co........ja się chyba na leczenie nadaję - w nocy budziła mnie ........cisza..... Bo Rexiulek spał grzecznie do 4,00
×
×
  • Create New...