-
Posts
484 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sara
-
Paróweczki prześliczne !!! :cool3: :cool3: :cool3: No właśnie czy często u weimarów się zdarzają tak liczne mioty ? I czy Ploteczka też zostanie mamunią ? Mam też pytanie czy nie boisz się o dogadanie wszystkich suk w domu bo masz ich ( jesli dobrze policzyłam ) 5 (Draka, Furia, druga beagielka nie pamiętam imienia :oops: Vita ...?, Ploteczka, Heca) i zostawiasz sobie jedną weimarkę... Nie boisz się konfliktów ?
-
Teklunia stratowany po tym jakby pozagryzał połowę psów rzecz jasna :lol: :lol: Ona po szybkim sprincie się żabuje gdzieś na chwilę i wtedy mogłaby zostać stratowana :lol: :lol: :lol: shangri hihi ona mi w ogóle nie chce nic jeść, ale ja jej nie zmuszam, nie chce nie je. Ma karmę cały czas w misce ( np od 4 dni stoi w niej ta sama 60 gramowa próbka karmy )i żyje chyba tylko smakołykami a poza tym miała ogromnie duzo ruchu. No bo przecież trzeba plażę przekopać pomordować patyki mewy przegonić, jamnik ma kupę rzeczy do zrobienia nad morzem !!!:roll: :lol: Ale mi ładnie schudla i mam nadzieję że uda mi się utrzymać chudnięcie. Nawiasem mówiąc też lubię ten wzrok, a ona baaardzo często tak patrzy. Nie ma żadnego problemu z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego czy to ze mną czy kimś innym. luthien dziękujemy :) też masz urodziny 07.07 ? Wszystkich ta żaba śmieszy, każdy mnie oskarża że katowałam biednego pieska :lol: shangri ona nie jest czekoladowa jest śniada, pokazywałam już tutaj nawet czekoladowego jamnika i śniadego :) Ale ma oryginalny kolorek co mnie bardzo cieszy bo fajnie mieć nietypowego psa, z wyglądu bo nie mówię o charakterze zarówno o zaletach jak i wadach :) No i pańcia też nietypowa ! :)
-
Do naszego stada spacerowego dołączyła w tym dniu nowa duża suka ONka ( nota bene suka fotografa ) i wszystkie psy ( głównie owczarki belgijskie + łajka ) zaczęly się kotłować ze sobą przy czym jamnik pewnie by został stratowany podczas tych zabaw.
-
Szantina nie sądzę żeby on kojarzył to że zdemolował mieszkanie z Twoim niezadowoleniem, skojarzył za to że jak przychodzisz i widzisz szczątki to jesteś zła i stąd jego zachowanie. On NIE WIE że robi źle. Próbowałaś różnych gorzkich płynów które podziałałyby na smakowitość podgryzanych reczy ? Ja swego czasu mojej jamnicy psikałam mocnymi perfumami fotel do którego się dobierała i jak ręką odjął. Perfumy były najtańsze, śmierdzące i wystarczyło przed wyjściem skropić fotel a pies go nie ruszył. Możesz połączyć bodziec zapachowy ze smakowym czyli czymś o okropnym smaku polejesz dany przedmiot i napsiakasz na to perfumami, a po pewnym czasie piesek skojarzy że tam gdzie perfumy jest coś wstrętnego. A co do klatki, klatka dla jamnika na dodatek przykryta na kształt nory wydaje mi się czymś najbardziej naturalnym. Przyzwyczaić psiaka do klatki nie jest trudno ! Ja klatki nie mam ale u mnie rolę nory pełni dziura pod łóżkiem i moja suczka uwielbia tam przebywać nawet jak zastawię wejście. Nawiasem mówiąc prześliczny psiak !!! :cool3:
-
Wind napisałam o moich problemach z aportem żeby naświetlić sytuację w każdym aspekcie. I napisałam ow szystkim co mi przyszło do głowy z aportem. Napisałam o morzu bo nigdy suka nie była tak pobudzona co mnie zdziwiło, inna rzecz że ona ma zakaz patyków w innych sytuacjach, zaryzykowałam rzucanie w tej jednej konkretnej sytuacji bo ona się tak cieszyła z aportowania tego patyka... Dla mnie ideałem jest żeby pies z zabawką nagrodą, tą najlepszą ukochaną wracał do mnie w nadziei na kolejne polowanie. A nie żebym ja musiala się domyslać kiedy suka mi przyjdzie ale kiedy poleci memlać. Zalezy mi na tym żeby rzut piłeczki sam w sobie był super nagrodą ale żeby ona mi ja przynosiła z powrotem. Kiedy zaczynam z żarciem aport traci dynamizm, nie wiem jakt o nazwać entuzjazm ? ona wtedy myśli tylko o żarciu i o niczym innym. Innymi słowy suka mi spiernicza z nagrodą-zabawką. I nad tym chcę popracować ale najbardziej mnie irytuje fakt że ja NIE WIEM czemu ona mi tak ucieka. Nie wiem gdzie tkwi błąd. Napisałam też o koziołku bo chciałam podkreślić że formalny aport ona umie i wie co to znaczy, podkręcać jej na koziołek nie muszę bo ona ma go tak rzadko że jest swego rodzaju zadanie specjalne i lubi je ale nie widać entuzjazmu w przynoszeniu, za to jest dokładna, nie podgryza nie potrzeba podkręcania. Trochę mętnie mi to wyszło ale mnie zależy po prosto na tym żeby pies z nagrodą zabawką wracał do mnie radośnie, chociaż truchtem a nie snując się stają parę metrów ode mnie ze spuszczoną głową, podgryzając i po długiej metydacji decydując się jednak oddać. Bo tak na dzień dzisiejszy to wygląda. wiq nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy że np na jedną sesję można tylko 2-3 razy rzucić piłeczkę i że częściej jest źle, i mojej suce TEŻ nie. Więc nie w tym problem.
-
Na stronie oddziału jest mapka, na pewno będą też oznaczenia na słupach, a jak i wtedy ktoś nie będzie wiedział jak dojechać wystarczy zapytać o Park Strzelecki, każdy Nowosądeczanin będzie wiedział o co chodzi.
-
Jak była szczeniarą miała jeszcze fajniejsze fałdki. Nad morzem ponadto bardzo mi schudła i teraz ma elegancką talię i ogólnie wygląda lepiej, jeszcze trochę i będzie piękna szczupłą suczynką i niech mi ktoś wtdy o niej powie zapasiony kundel ! :mad: anetta tak u nas wygląda komenda proś :lol: Ona to sama wymysliła, zresztą teraz mam ubaw bo ludzie do niej proś proś i smakołyk do góry a pies rzut na plecy i macha łapkami :lol: Fotograf zresztą umierał ze śmiechu jak to fotografował :lol: Lubię Was to dam wam jeszcze trochę foteczek :cool3: [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/09K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/08K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/07K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/06K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/05K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/04K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/03K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/02K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/01K.jpg[/IMG]
-
Na razie póki nadmorskich foteczek jeszcze nie ma, sesja fotograficzna wykonana przez pewnego sympatycznego człowieka, sprzed 2 tygodni. Na jednym ja z Glutkiem. A żeby was podenerwować na razie dam tylko część sesji :diabloti: [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/15K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/14K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/13K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/12K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/11K.jpg[/IMG] [IMG]http://i49.photobucket.com/albums/f284/Figlonek/10K.jpg[/IMG]
-
A będzie ktoś z Was w Nowym sączu ?:cool3:
-
Nie chcę się mądrzyć bo na temat agresji wiem naprawdę niewiele, no chyba że lękowej bo akurat to mnie dotyczy. Ale zalecałabym wymyślenie hasła które oznaczałoby że pojawia się ktoś przyjazny i można go przywitać, było to opisywane w książce Zofii Mrzewińskiej, może zresztą sama ona się tu wypowie. W każdym razie pies powinien mieć perfekcyjnie wyćwiczone komendy stacjonarne ( siad waruj )które będzie respektował bez wzgledu na wszystko i którymi będzie go można usadzić w zapędach, a także zabraniające typu "nie, fe " czy co tam się chce. Ja bym przyjęła za podstawę nauczenie komendy witającej, gdzie pies dostanie informację "ten osobnik jest przyjazny można zostawić go w spokoju". Ponadto zaczęłabym wyrabiać w psie autorytet poprzez codzienne treningi posłuszeństwa w róznych warunkach i naukę bezwzględnego egzekwowania komend. Na razie to tyle co przychodzi mi do głowy, a doraźnie jak ktoś do was przyjdzie zakładałabym psu skórzany kaganiec żeby goście nie odczuwali dyskomfortu bez izolowania psa, żeby można mu było podtykać smakołyki za eleganckie zachowanie. A co do dawania po łebku zależy co chcesz skarcić, przy czym kara musi być wymierzona bardzo precyzyjnie dokładnie w chwili nieakceptowanego zachowania i powinna być bardzo dotkliwa jeśli ma przynieść skutek, żeby pies się następnym razem przez powtórzeniem zachowania poważnie zastanowił. Moja suka jeszcze nikogo nie ugryzła poza mną paradoksalnie. Ale wtedy było to co innego bo ja włożyłam rękę do dołka w którym moja suczka kopała, suka dostała potęznego klapsa w pysk została wywalona na ziemię okrzyczana i miała potem bezwzględną musztrę przy dołku. Klaps był instynkowny i nie udało mi sie nad tym zapanować. Miała długie chwile posłuszeństwa w miejscu zdarzenia i za każde nierespektowanie komendy była karcona ostrym szarpnięciem. Problem nie zaistniał nigdy więcej, ale ja tego nie lubię. Wolę pokojowo, chyba że sytuacja jest ekstremalna. Unikam sytuacji w których mogłaby ugryść inne osoby i to wystarcza, zapewniam jej taki komfort psychiczny że nie musi sobie zębami torować drogi.
-
Uch, ile ja razy klęłam w duszy to cholerne szkolenie i całe wychowanie. Ile razy miałam ochotę zwyczajnie przylać i może wtedy by to odniosło skutek. I patrzę z zazdrością na kundelki które podążają wesoło za swoim państwem, bez smyczy czy prowadzone na monstrualnych kolcach, które robią dookoła rundkę radości jak mają wyjśc na zewnątrz, które najradośniej na świecie witają pana jak wraca do domu, zalizują, merdają i wyprawiają cuda, nie gonią rowerów, ślicznie się bawią, ładnie chodzą na smyczy, nie gonia ptaków, nie zjadają innych psów, nie reagują panicznym lękiem na widzianego z odległości 20 metrów ratlerka itd. I jedyne chwile pociechy w takich sytuacjach to świadomość że moja suczka jeśli ją o to ładnie poproszę będzie lazła z wlepionymi we mnie oczami, reaguje na mnie w stopniu zadowalającym i kiedy robimy cos razem i jest odsyłana na powąchanie trawki pod ogonem ma tą trawkę ! I najlepsze, posłucha mojego szeptu gdy wydam komendę siad, a nie posłucha mojego ojca który się wydrze 15 razy... Jeśli zaś wracamy rodziną obleci poszturcha wszystkich ale przywita MNIE, po mnie będzie skakać i ode mnie domagać czułości, to mnie nie zeżre obiadu, i to do mnie leci się ewakuować jak się przestraszy i wreszcie to na moje polecenie waruj wytrzyma gdy ją o to poproszę w warunkach zupełnie nieszkoleniowych. Szkolenie nawet to które nie przynosi jakiś super efektów i pozostawia nikłe nadzieje na wygranie zawodów posłuszeństwa to zamienianie w gruby sznur okrętowy niteczki porozumienia jakie się nawiązuje w pierwszych kontaktach ze szczenięciem. W przypadku tych grzecznych kundli będzie to zawsze tylko niteczka i pies będzie żył nie z panem ale obok.
-
No to ja też napiszę bo aport to jest coś co prawie mi spędza sen z powiek. Sucz umie formalny aport z koziołkiem, nie ma entuzjazmu ale jest to poprawny aport. Uczyłam od tyłu na żarcie, tzn najpierw siedziałam z suką na łóżku i było po kilkanaście razy "trzymaj-daj", potem odkładam kawałek dalej i suczy się już zakodowało że trzeba przynieść, no i teraz nie ma problemu. Natomiast mam problem z zabawkami. Nie przynosi tych najlepszych zabawek. Dla niej rzut piłeczki to jest nagroda ( popęd łowiecki to ona ma na właściwym poziomie rozwinięty ), zresztą rzut czegokolwiek co będzie można upolować to jest nagroda tyle że ona łapie i idzie sobie mordować zdobycz ( memlać, gryźć itp ). Uczyłam na lince tzn przyciagałam zabawkę wtedy wypuszczała z pyska, przyczepiłam linkę do psa i pies przez jakiś czas lecial do mnie ale wtedy cała zabawa to było kojelne ćwiczenie i nie było w niej radości polowania, na dwie piłki nie zdało egzaminu piłka upolowana była atrakcyjniejsza. Żarcie nie zawsze odnosi skutek, zwykła piłeczkę przyniesie na żarcie ale jest to taki wybklakły aport bez specjalnego pobudzenia. Wczoraj wróciłam z tygodniowej wycieczki nad morze gdzie moja suka dostała istnego fijoła na punkcie patyków, nigdy w całym jej życiu nie była tak pobudzona i nakręcona na zdobycz, z tym że zdobycz musiała być wrzucona w wody Bałtyku tak żeby pieseczek sobie pyszczka w piasku nie upaprał i żeby można było się zmoczyć a często i popływać i się podtopić... Z tym że do szału doprowadzał mnie fakt że ona wylatywała z tym patykiem i szła sobie gdzieś gdzie tego patyka mogła rozgryźć. Próbowałam na dwa patyki i zaraz jak ona wychodziła pokazywałam że zaraz rzucę następny, przez jakis czas sucz pieknie oddawała po czym stiwredziła że finito, nie będzie oddawać. Na żarcie jak była głodna też przynosiła. Była niesamowicie nakręcona na te patyki a ja sobie mogłam pozwalać bo chociaż moja suka generalizuje jak na psa niesamowicie szybko to jednak plaża i morze to co innego niż zwykły spacer na którym to patyki są absolutnie zabronione. Nie wiem w czym dzieło, próbowałam ją rogryźć i rzucałam w wodne odmęty jej zabawkę ale zabawka mokra jej nie smakowała i nie chciała aportować, wolała się nia bawić na sucho. Nigdy nie była aż tak nakręcona żeby mnie ignorować i miała zafudnowane sesje sadystyczne gdzie było "do mnie" tuż obok patyka, powtarzane dopóki sucz nie biegła pieknie prosto na mnie. Gdy sięgałam po patyk byłam obszczekiwana i suka była tak pobudzona że mogło sobie przejść obok stado słoni a ona nic, acz patyki dawała sobie odbierać bez gadania i cienia protestu. W pewnym momencie zaczęłam się z nia przeciagać zdobyczą na suchym lądzie i wtedy suczka autentycznie radośnie do mnie leciała z tym badylem i było przeciąganie czyli to co jamniki może nie lubią najbardziej ale bardzo lubią, ale nie byłam w stanie przewidzieć któego patyka poleci żreć a któego przyniesie. Nie wiem jak do niej podchodzić bo jeśli wezmę gryzak to ona mi z tym gryzakiem mimo że się przeciągamy poleci i bedzie go konsumować, piłeczki będzie żuć, tenisowe są niefajne, koziołek przynoszony bez entuzjazmu. Z drugiej strony w naszym repertuarze nagród czasem pojawia się piłeczka ( baaardzo rzadko ) i bardzo ją cieszy polowanie. Ja cały czas dostaję nerwicy bo nie wiem co robię źle i gdzie popłniłam błąd w postępowaniu z suką. Tzn na pewno w szczenięctwie bo nie miałam jeszcze wtedy takiego zacięcia szkoleniowego jak teraz i takiego fijoła, ale nie wiem dokładnie co spaprałam i bardzo mnie to frustruje, bo przez to nie wiem jak to naprawić.
-
Czy atakował jak był sam czy także w waszej obecności ? Bo jeśli wtedy gdy był sam i nie miał mozliwości wezwania pomocy to jest to zrozumiałe i ja bym dała po łbie obcym za włażenie na nie swój teren. Jeśli w waszej obecności to coś jest nie tak bo pies nie ma prawa atakować NIKOGO jeśli w pobliżu jestem ja, przewodnik. Jeśli zaatakuje nie daj Boże człowieka konsekwencje dla niego będą bardzo ale to bardzo bolesne. W chwili ataku w mojej obecności pies dostałby porządnie w łeb, nie bawiłabym się w żadne pozytywne metody, pies musi wiedzieć że w mojej obecności nie ma prawa atakować nikogo, do ataku mam prawo ja i koniec, żadnej dyskusji. Mojej suce jeszcze się nie zdarzyło żeby agresywnie kogoś zaatakowała, i mam nadzieję że się nie zdarzy. Przeanalizuj kiedy obcy nie są wpuszczani i przemyśl swoje oczekiwania wobec psa. Może jeśli chcecie stróżowanie utrzymać warto byłoby przy przyjściu obcych ludzi psa zamykać na chwilę do kojca ?
-
To teraz pozostaje przetestowanie czy po wszystkim pies nadal z taką sama intensywnością będzie tatę lizał. A moja suka liże mnie wszędzie ! Tzn jak jest u mnie na rekach to np po rękach, jak się da to po nogach, po wszystkim ! Po twarzy nie lubi, ale za to wsadza mi do buzi prawie cały ryjek jak ziewam i wącha mi z przerażającą intensywnościa oczy, inna rzecz że ona wszstkiemu wącha z przerażającą intensywnością oczy nawet psom.:lol:
-
kukulka bo to się nie tak załatwia. Widzisz że państwo wychodzą z pieskami na spacery ? No to telefonik w łapę i dzwonisz, prosisz żeby SM się nie afiszowała tylko stanęła trochę dalej bierzesz panów pokazujesz pieseczki. Jeden pan może już iść pod klatkę czatować drugi pan leci do włąściciela i nie ma siły, mandat będzie i tyle. A sąsiedzi Ci mogą nagwizdać bo prawo jest po Twojej stronie, inna rzecz że Ty też powinnać mieć psa na smyczy jeśli chcesz się kłócić o to żeby cudze psy na smyczy chodziły. I jeszcze jedna sprawa reakcja sąsiadów, teraz to już wiedzą że to Ty ale tak to lepiej załatwiać sprawę anonimowo.
-
Ja chciałam napisac coś w obronie rodzimego oddziału. Znam osobiście obie panie o których tu już była mowa. Ludzie którzy organizują wystawę nie mają zbyt wielu pomocników, samych zainteresowanych jest garstka a pracy dużo. Poza tym ludzie dzownią bardzo często z tak kretyńskimi pytaniami, że po paru dniach spędzonych w Związku od świtu do nocy ma się po prostu dość. Zorganizowanie wystawy nie jest takie proste, trochę zrozumienia. Oddział Sądecki jest malutki nie ma chętnych do pracy w nim więc nie jest łatwo. Dobrze że chociaż miejsce na wystawę jest dobre bo by była kompletna nagonka na oddział.
-
Dobcia polecam Transfrej, jechałam wielokrotnie i nie ma żadnego problemu żeby jechać z psem. Nie jest drogo bo bilet kosztuje w jedną stronę bodajże 13 złotych, autobus jest luksusowy i jedzie się dosyć szybko.
-
Evelina kurczę dzieci jeszcze nie mam, posiłków nie gotuję... czas wreszcie chyba wyfrunąć z domu bo mi psa cąłkiem zdemoralizują ! Ja lubię psu dawać z ust żarełko, ona jest wtedy wcieleniem delikatności. :loveu: Moja suczka miałą podobne reakcje gdy ja wchodziłam do domu a ona wcześniej zrobiła kałużę. Skojarzyła sobie że jak jest kałuża i pańcia zobaczy to jest bardzo niezadowolona. Nie chodzi o to że ją karciłam bo nie karciłam, ona po prostu wyczuwała mój zły nastrój w tej chwili i chyba sobie skojarzyła powrót pańci - pańcia widzi że jest kałuża- pańcia zła. Z moich obserwacji pies chyba sobie nie zdaje sprawy że zrobił coś niedozwolonego tylko kojarzy przybycie pańciostwa i zobaczenie czegoś co odbiega od normy z popsutym humorem. Nie wiem czy dobrze interpretuję.
-
Ona się tak często skrada i poluje na zabawki, z tym że zawsze staje w jakiejś odległości od zabawki i obraca się na mnie dopóki nie dam sygnału do "ataku" i wtedy pies leci i triumfalnie morduje zdobycz :lol: Zwykle skrada się bardziej powoli ale dzisiaj zdołałam uchwycić tylko to. Najfajniej jak się obie w to bawimy, wtedy jest prawdziwe polowanie i jak ja upoluję zdobycz to jestem entuzjastycznie witana i czuję się jak wilk :lol: Dzięki Cimi :) Teklunia to czas zmienić TZta ! :lol: Szkoda że nie możesz mieć potwora jamniczka, to w takim razie specjalnie dla Ciebie narobię mnóstwo fotek z Figą nad morzem bo jutro wyjeżdżamy :)
-
A [B]był[/B] ktoś w Dźwirzynie ...? Ja sie jutro z suką tam wybieram i nie wiem czego się spodziewać.
-
Ojej :-( A czemu nie możesz mieć więcej jamników ? Taka parówka to nawet ekonomiczna jest ! :lol:
-
Kręci tym zadkiem tak że ja się zastanawialam czy wszystko w porządku z jej nóżkami, ale nie sprawia wrażenia kaleki:lol: Czemu Ty sobie jamnika nie kupisz jamnicza maniaczko ? :cool3: Ale to Figowy temat to co ja jej się będę wpychać :lol: Ale ja też dziękuje w takim razie :)
-
Figa kazała przekazać że dziękuje :cool3:
-
A tu polowanie mojego psa :) Czasem nam się zdarza polować razem [URL="http://www.youtube.com/watch?v=ZNT4BJl8OeY"]http://www.youtube.com/watch?v=ZNT4BJl8OeY[/URL] Dzisiaj jamnik skończył 16 miesięcy, a ja 17 lat :D
-
Ale dlaczego ludzie uważają że szkolenie to robienia z psa clowna i tresowanie jak pudli z cyrku, albo w drugą stronę że to lanie psa za byle co szarpanie na kolcach i krzyki. Jeśli ja gdzieś wspomnę o szkoleniu to zaraz obcy ludzie się dziwią i gadają że męczę psa. Czemu nikt nie zapyta mojego psa dlaczego woli ze mną coś zrobić niż wąchać bez sensu trawkę ? :roll: Agamtb nie polecałabym Fishera do takiej suczki jak twoja. Z tego co piszesz to ona jest bardzo uległa jakbyś jeszcze dowaliła jej Fisherowskimi metodami to mogłoby byc niefajnie. I bardzo się cieszę że jesteś rozsądna i cchesz się porozumieć ze swoją suczką ! Tak trzymać ! :cool3: Evelina jak to zrobiłas że przekonałaś rodzinę do niekarmienia psa ? Toporkiem odganiałaś ? Bo ja za cholerę nie mogłam tego wytłumaczyć, latalam po domu z wrzaskiem "nie podkarmiać psa" ale i tak mi po ktyjomu karmili :mad: Co ciekawe moja suka MOJEGO jedzenia nie ukradnie. Ja się hmm dosyć psio zachowuję w stosunku do mojej suczki, tzn jak się bawimy to zachęcam ją po psiemu, zdarza mi się ... szczeknąć, nie brzydzi mnie pocałowanie psa w nochal ani zagryzienie psa :lol:. Uzywam jeszcze jednego psiego sygnału warczenia. Ale warcze tylko w jednej sytuacji przy jedzeniu. Ja często jadam nie jak kulturalny człowiek przy stole tylko np na łóżku i wystarczylo że od początku jak ona mi się zbliżała nosem do talerza krótko warknęłam i jest spokój. Nie podejdzie do mojego jedzenia jak jestem obok nie podejdzie jak odwrócę się tylem i jak wyjdę z pokoju też nie. Natomiast mojej mamie Figa z ręki wyrwała kawałek kanapki... Nie wiem czemu tak jest ale moje jest święte i absolutnie nietykalne ( co nie zmienia faktu ze w zasadzie posiłki jadamy razem, na moich zasadach rzecz jasna, śmieszy mnie to )