Jump to content
Dogomania

Sara

Members
  • Posts

    484
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sara

  1. Na razie odpuść. Przez tydzień na podwórko z psem wychodź tylko z zabawkami i tylko się z nim baw. Żadnych komend, sama zabawa. Sama często mam tzw dołki szkoleniowe i kiedyś zaczynałam coraz ostrzej wydawać suczce komendy, szarpać za obróżkę, pies był zgaszony. Teraz jeśli widzę że nam nie idzie bawimy się. A jak już jestem strasznie zła i widze że wszystko zepsuję to daje psu wolne i sobie chodzi i wącha, jak mi przejdzie to robimy coś z dużą ilością smakołyków. Żeby nie pamietała mojego złego humoru tylko coś fajnego. Najlepiej zacznij wydawać psu komendy szeptem albo gestem. I nagradzaj np zabawą z Tobą, w przeciaganie, aportowanie, w chowanego, w berka itp. Wiele razy słyszę że do psa trzeba ostro, nieprawda. Ja mojej suczce często wydaję komendy "cukierkowym" głosem, cicho i wesoło, reakcja jest natychmiastowa i pies wszstko robi bardzo chętnie, chce coś robić. Gdy zaczynam tracić cierpliwość i widze że pies mi gaśnie, wołam radośnie "chodź" odchodzimy troszkę dalej i weselszym głosem zaczynamy od nowa. Robimy coś prostego i jest zabawa.
  2. Sara

    uszy "zwisłouchych"

    Ja używam z powodzeniem Otosolu. Co prawda suka zakrapiania nie lubi ale potem sama się podstawia do czyszczenia, z tym że my wycieramy uszko papierem toaletowym, najfajniej drapie i łagodzi swędzenie wywowałne wkropleniem płynu. Zresztą oprócz zakraplania uwielbia wszystkie machinacje przyuszne.
  3. Ja swojej suczce obcięłam tylne wilcze pazury, a właściwie palce przy okazji sterylizacji. Jest niskopodłogowa, wisiało to na sporym kawałku skóry, bardzo łatwo to sobie urażała, a ja na naderwanie i nagłą operację wolałam nie czekać. Za to przedniego bym nie obcinała ponieważ z tego co wiem nie wisi on na luźnym kawałku skóry a jest przytwierdzony do kości. Mylę się ?
  4. Behemot ona musi mieć jasność, musicie się zdecydować, pozwalacie albo tępicie. Alternatywą jest kopanie TYLKO na komendę ale nie wiem czy to by się sprawdziło. Pytam bo moja suczka jak czasem rozrabia ( widac że ją nosi ) i szczeka na mnie, ja mówię "nie" i ona w odpowiedzi szczeka dalej i prezentuje wachlarz zachowań zachęcających mnie do zabawy ( przypadanie na łapy, łobuzerski błysk w oku, gwałtowne ruchy na boki, podskoki, merdanie, wpatrywanie się itp. ). Jak się zachowujesz jak ją karcisz ? Może nieświadomie np nachylasz się nad nią wykonujesz gwałtowne ruchy rękami które suka odbiera jako zaproszenie do zabawy ? Albo usiłuje rozładować napięcie i pokazać że ona się chce tylko bawić ? Jak ona się wtedy zachowuje ? Potrafisz rozróżnić jej szczekanie ? ( Ja u mojej potrafię rozróżnić, kiedy szczeka bo odchodzi ktoś z rodziny, kiedy szczeka na obcego psa czy osobę, kiedy mnie zachęca do zabawy, kiedy jest zirytowana bo np piłeczka wpadła pod łóżko, kiedy rozdziela dwa gryzące się psy itp, kiedy się boi itd. nie muszę jej widzieć wystarczy że słyszę i wiem o co jej chodzi )
  5. Behemot a zakazywałas jej tych samych rzeczy w jakimkolwiek innym miejscu niż w domu ? Na takiej zasadzie nie trzeba by było ćwiczyć z psami siadu w rozporszeniach i w róznych miejscach, bo siad to siad. Pies nie generalizuje i nie uogólnia tak łatwo jak my. Dla psa to że każesz mu siąść z leżenia a nie ze stania jest już zupełnie nową sytuacja i zwykle pies się długo zastanawia czy to na pewno o to chodzi. Musisz jej od nowa wytłumaczyż że tam też pewne zachowania nie są akceptowane i tyle. A jak suka wam się odszczekuje ? Ucieka ? Zachęca do zabawy ? Często na nią krzyczysz ?
  6. [quote name='"HUSKYTEAM"']żeby mógł mieszkać z huskimi na zewnątrz, więc czasem nawet na -30 stopniach.[/QUOTE] [quote name='"ewaka"']Rany boskie, LALKI. A gdzie on napisał że chce jamnika do KOJCA?????[/QUOTE] Fajnie, to nawet kojca nie bedzie miał. Hmm jesli ktoś pisze coś w tonie żartobliwym wypadałoby dać np taką emotkę :lol: i byłoby załatwione, nikt by tego na tak całkiem poważnie nie wziął. Dla mnie to nie miało żartobliwego tonu. Siedzisz w huskych, więc pewnie więcej o nich wiesz niż o jamnikach, one wiedzą dużo jamnikach. A wszyscy tu wiemy że nie ma większej tragedii dla jamnika niż otyłość, jest to jedna z poważniejszych przypadłości, która może rzutować na jakość i długość życia psa, im cięższy jamnik tym większe obciążenia dla łapek i kręgosłupa. ewaka a jak byś zareagował/a gdyby ktoś napisał " Chcę żeby moim psom było weselej kupię sobie husky i wsadzę na 1,5 metrowy łańcuch, i w ogóle nie będę go puszczać", odczucia identyczne.
  7. Ja wiem że nie masz whippeta, nie oddzieliłam tego zdania od reszty, ale wiem że masz innego psa. Ja mam bardzo jamnikopodobna kundelkę i dało się ! Za pomocą linki, smakołyków zabawek. A co za róznica na lince czy bez ?! Z linką się nie wylata ? Linka która leży na ziemi i ciagnie się za psem nie stwarza mu większego dyskomfortu. Dla mnie to jest skrajna nieodpowiedzialność żeby puszczać psa który nie przychodzi. A powiedz mi jeszcze jak dokładnie wyglądała sytuacja gdy ją uderzyłaś ? Tzn sama do niej podeszłaś po tym jak niezareagowała na komendę ? przylałaś jak przyszła do Ciebie ? izka inna rzecz czy psu to sprawiało przyjemność, bo poza bezpieczeństwem mojego psa priorytetem jest dla mnie by to co ze mną robi sprawiało mu radość. Krzyk czy troszkę groźniejszym tonem wypowiedziana komenda skutkuje strasznym spowolnieniem psa, ona się zaczyna bać, a gdybym jej jeszcze przylała... Miałabym zakmniętego przerażonego psa, który na mój widok sika ze strachu, może dlatego że ona tak reaguje na mój ton i samopoczuice jestem tak wyczulona na wszelkie siłowe metody w szkoleniu i uczeniu psów.
  8. No to po jakie licho puszczasz psa który ma Cię najzupełniej w nosie ?! Nic innego nie zadziała, izka ale to TY wiesz co jest w tej książce dobrego ( dla mnie naprawdę niewiele ), TY umiesz oddzielić ziarno od plew i wiesz co poskutkuje a co nie. I komuś kto ma jakieś poglądy dałabym Fischera jasne, ale komuś kto ma pierwszego psa i nie umie sobie z nim poradzić podawanie Fischera jest lekką nieodpowiedzialnością. Może zrobić więcej szkody niż pozytku. No to mam drastyczny sposób, nie dawaj suce z miski żarcia. W ogóle, nie wiem co dostaje ale te porcje zamień na odpowiednio dobrane smakołyki i suka dostaje od Ciebie żarcie TYLKO z ręki, TYLKO za dobrze wykonane ćwiczenie. Whippet to whippet, whippeta też się da wyszkolić tylko trzeba wiedzieć jak a nie tłumaczyć wiekiem. Weź żarcie weź sukcę na lince i idź na jakieś boisko, ogrodzone, i tak puszczasz sukę razem z linką. Po jakimś czasie jej się pewnie znudzi otoczenie i Ty masz wyłapać te momenty, kiedy jest gotowa zareagować na Ciebie i bardzo je nagradzać. Potem próbuj w innych spokojnych miejsach, nudnych, gdzie psu się szybko znudzi. Po czym zaczynasz od nowa wołasz psa i dajesz dużo smakołyczków. Itd... itd...
  9. Okiem psa jest głównie na temat tego jak psa zdominować i jak nie dać się psu zdominować. Ja pana Fischera za to bardzo nie lubię. Żeby pies słuchał trzeba stworzyć z nim więź emocjonalną, żadne sztuczne wydumane rytuały nie sprawią że pies zacznie słuchać. Bo pies wie że człowiek nie jest drugim psem i traktuje go jednak troszeczkę inaczej. I hierarchi jaka jest w stadzie psów wg mnie nigdy nie będzie pomiędzy psem i człowiekiem. A że zdominowanie psa jest zupełnie niepotrzebne wiem z przykładu własnej suczki. Co do Pani Fennel, nie pamietam w tej chwili dokładnie co mi się w jej książkach nie podobało, ale ogólnie pozostawiła mi raczej niemiłe wrażenie. Nie zapamiętuję rzeczy dla mnie zbędnych, przynajmniej jeśli chodzi o moje hobby. Walki psów też są popularne.
  10. Pan Fischer się już ze swoich poglądów wycofał. Ja nie znoszę jego książek i uważam że nie ma nic gorszego od tego. Pierwsza uwaga, samo jej NIE przejdzie, sama się też nie oduczy. Ja też mam kundlicę jamnikopodobną i nie jestem jej w stanie odwołać tylko gdy rzuca się w pogoń za rowerem albo broni np terenu przed obcymi, innymi słowy kiedy szczeka. W innych sytuacjach nie ma najmniejszego problemu. Radzę odłożyć na bok pana Fischera, kupić linkę, kupić coś do jedzenia co pies uwielbia, jakaś nową fajna zabawkę i zacząć absorbować psa soba na spacerach. Linka zaznaczam nie służy do przyciagania psa a do ewentualnego udaremnienia mu ucieczki, pies powinien przychodzić bo Ty jesteś atrakcyjna a nie dlatego że tak psu każesz. Czyli pies musi do ciebie chcieć przychodzić. Teraz soię zastanów i pomysl co jest dla psa bardzo atrakcyjne a co Ty możesz psu zaoferować i to wykorzystuj na spacerach. Miej ze sobą w kieszeni ZAWSZE coś do jedzenia, albo zabawkę którą pies kocha nad życie i wołaj po 100 razy dziennie i zawsze z usmiechem na ustach nagradzaj, pochwałą, pieszczotą, jedzeniem, zabawą. Czyli pies podbiega do Ciebie Ty wpadasz w szał radości zaczynasz psa głaskać, karmić, potem bawić się z nim cały czas zachwyconym głosem wykrzukując jaka to sunia jest cudowna. I nie ważne czy przybiegł po 10 razy powtórzonym poleceniu ważne że przyszedł, nagradzaj samorzutne zbliżanie się psa do Ciebie. I pamietaj pies nie ma żadnego interesu w tym żeby przychodić za darmo więc nagroda musi być, a jaka to już zalezy od psa. Moja suczka ładnie przyjdzie za smakołyk, gdy zaoferuję jej zabawę też jest w 7 niebie.
  11. Cieszę się że to nic poważniejszego. Ja przy każdej wizycie u weta albo jak mi pies zaczyna interesować się okolicami przyzadkowymi od razu idę i prszę o oczyszczenie gruczołków, co prawda dostałam propozycję że ktoś mi pokaże jak to robić i będę je mogła sama oczyszczać ale ja się boję że mogłabym zrobić coś źle i latam do weta. Przeważnie co miesiąc, 1,5.
  12. Najlepiej zapytać różnych ludzi co o danym człowieku sądzą, jeśli się samemu nie ma odpowiedniej wiedzy żeby zweryfikować poglądy szkoleniowca. Ja na szczęście jakąś tam już wiedzę mam żyję z moją suką już przeszło rok i dziękuję Bogu że dopiero teraz na szkolenie poszłam. Gdybym poszła wczesniej Bóg jeden wie co bym zrobiła z mojej suczki. Ale ja mam hopla na punkcie szkolenia psów, bardzo mnie to interesuje i wszystko chłonę jak gąbka, a nie kady taki jest. Życzę powodzenia, mam nadzieję ze szkoleniowiec okaże się poważny i naprawdę znający się na swojej robocie :)
  13. Ja też mam alergię na TD. Sama TD nam psa nie nauczy, a szkolenie i owszem i to właśnie szkolenie spowoduje że dla psa się staniemy fajni i warci uwagi. Mój pies robi różne rzeczy które uznane by zostały za niemal rządzenie w domu, ale na przywołanie przychodzi bardzo chętnie, już nie pamiętam kiedy na mnie warknęła ( chyba jako sczeniak ), o pokazaniu zębów nie mówię. Ja mam złe doświadczenia z szkoleniem grupowym, na które chodzę. Nie podoba mi się i chodzimy tam tylko po to żeby ćwiczyć np sadzanie psów w jednej lini latanie dookoła tych psów i inne takie. Wszystko zrobiłyśmyw zasadzie same, i nie jest najgorzej, ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach to lepiej niech idzie do fachowca ( tylko sotrzegam, naprawdę do fachowca, Behemot sprawdź do kogo idziesz i jak ten ktoś szkoli, uczulam bardzo na to ! ), a nie psuje psa. Póki to jest jeszcze szczeniara dużo da się zrobić, jak to zepsuje i potem się weźmie na szkolenie może być ciężej. Betty od Tosci coś o tym wie.
  14. Sara

    Sztuczki

    Glutek też prosi ale troszkę inaczej niż zwykle, jak ktoś jest zainteresowany to jest filmik jak Figa robi na zmianę żabę i prosi w temacie o chodzeniu przy nodze w dziale Obedience. :lol:
  15. Madziorka jak mi się uda to nagram jutro filmik jak ja nagradzam. My mamy jeżyka z dzwoneczkiem, ale wolimy zabawki które możemy razem nosić ot zwykłą butelkę. Figa rozgniata ją zębami i upaja się dźwiękiem i bardzo chętnie mi butelki przynosi żeby jej rzucać, żeby razem nosić. A piłeczkę rzucaj może 1-2 razy dziennie, za wyjątkowe osiągnięcia ( u mnie za zestaw ćwiczeń ) i chowaj i pokazuj że to jest Twoje, strasznie fajne i dla niego niedostępne, a do pyszczka dawaj na kilka sekund i odbieraj i uciekaj z tą piłeczką, pokauj mu na chwilę i chowaj.
  16. Sara

    rownaj

    U nas samo chodzenie przy nodze, czyli zetka nie zajmuje więcej niż 30 sekund, gdy zostanie wykonana poprawnie pies ma spokój i przechodzimy do zabawy albo innego ćwiczenia. Przez pierwsze miesiące stałyśmy na etapie statycznej nogi i potem jednego kroczka. I potem stopniowo dochodził drugi, trzeci. Teraz mamy całkiem przyzwoitą nogę.
  17. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo w związku z patykami, może się psu niefortunnie wbić w gardło i poranić. Kup jakąś nową zabawkę (całkiem inną niż miewała do tej pory, np gryzak z juty z uchwytem, taką żebyś mogła się zpsem przeciagać, żebyś mogła razem się nim z nią bawić ) i postaraj się psa na nią nakręcić. JUeśli lubi aportować na pewno spokojnie przezuci się na coś innego, dozwolonego. A patyczków ja bym zakazała. Ale to już rób jak uważasz, z tym że pies nie ma zabawek do dyspozycji całyczas więc jedna przyczyna awantur odpada. U mnie taki system zdaje egzamin i moja suka nie broni patyków, a jeśli coś ma w pysku to to dobieram i zaczynam się zajmować psem, bo skoro znajduje sobie takie zajęcie to pewno jej się nudzi. Najbezpieczniej udawać się w takie miejsca gdzie nie ma w ogóle ulic, albo na ogrodzony teren, zwłaszcza przy szybki i energicznym psie jak Sonia.
  18. Wreszcxie ktoś rozsądny ! Czytuję sobie dogomanie i zuważyłam że faktycznie bardzo często prowokuje się karczemne awantury bez powodu. Posiadanie ogrodu to często wymówka. Czasem zdarza się że co jakis czas właściciel sobie powie " aaa dzisiaj nie mam czasu wyjątkowo nie pójdziemy na spacer" i taka sytuacja staje się coraz częstsza. Właściciel dużego psa w mieszkaniu [B]musi[/B] postarać się o wybieganie chociażby w obawie strat w domu. W mieszkaniu w zasadzie pies tylko śpi i je, rozrywki ma na zewnątrz. Posiadanie domu tez nie musi oznaczać że taka sytuacja nastąpi, ale często tak jest. Jeśli ktoś sprawia że pies w ogrodzie tylko śpi, a rozrywki ma na zewnątrz to czemu nie ? Psu wszystko jedno gdzie śpi, skoro ma dostateczny kontakt z właścicielem i rodziną, nie w jakiejś budce w mieszkaniu to w budzie na polu. Poza tym wiekszą część czasu ludzie spedzają w ogrodzie ( wiosna lato, jesień ) a w zimie można psa brać do domu częściej. przy odpowiednim podejściu ja nie widzę żadnego problemu jesli ktoś wymyśli takie rozwiązanie. Kojec jest wg mnie dobrym rozwiązniem tylko w przypadku wizyt obcych osób, chociaż pies powinien wiedzieć że w twojej obecności nie ma prawa zaatakować samowolnie kogoś kogo ty wprowadziłeś na teren. Odpowiednia rasa na pewno gwarantuje odpowiednie futro i predyspozycje psychiczne. Dobra buda zagwarantuje warunki domowe psu nawet podczas 30 stopniowych mrozów ! Ja nie widzę w tym nic złego, jeśli ktoś tak woli a pies jest naprawdę zadbany psychicznie i fizycznie, aczkolwiek ja się nigdy na coś takiego nie zdecyduję. Kwestia podejścia do zwierzęcia.
  19. Mam kilka uwag, bo rady to pewno polecą inni forumowicze. 1. Jest kompletnym brakiem wyobraźni puszczanie psa w miejscu w którym może wybiec na ulicę. Chociaż nigdy tego nie robił może się czegoś przestraszyć i nieszczęście gotowe, pies to pies nie można mu ufać w 100 %. Puszczaj psa tam gdzie nie ma mozliwości wbiegnięcia na jezdnię ! 2. Pies na smyczy ciagnie bo jest podekscytowany perspektywą spaceru. Może dobrym sposobem bedzie drzewko lub klikerowa metoda z miską ( tzn w jednym końcu pomieszczenia kładziesz posiłek psa, pies jest głodny, prowadzisz psa do tej miski i za każde najmniejsze szarpnięcie wracacie do punktu wyjścia powinien po jakimś czasie zrozumieć że dostanie to co chce tylko wtedy gdy smycz jest luźna. Czy chodziliście za nią pozwalając ciagnąć gdy się miała załatwić ? Jeśli chodzi o bronienie patyków moja suczka ma to samo. Dlatego ma zakaz patyków i na spacerze mam zabawki z którymi bawię się razem z nią. Dołków też broni ale bardzo uważam żeby jak ona kopie nikt do niej nie podchodził.
  20. A najfajniejsze jest to że stosuję tylko warczenie i ewentualnie przewracanie ( w jej 14 miesięcznym życiu liczba takich sytuacji nie przekroczyła 8 ) z metod TD. Śpię razem z suką, jemy razem, lata mi po głowie, wskakuje na meble, pierwsza przechodzi przez drzwi. Tylko wszystko to odbywa się na moich zasadach. Tzn jeśli jemy razem ona nie ma prawa zbliżyć swojego nosa do mojego talerza ( dostaje czasem jakieś kąski ode mnie, np kawalątek ziemniaczka ) jesli się zbliży wystarczy moje króciutkie cichutkie warknięcie. W każdej chwili jestem w stanie przerwać jej zachowanie. Czyli np kazać zeskoczyć z mebla. W wieku bodajże 5 miesięcy, 2 razy warknęła jak była spychana z łóżka, wystarczyło jak z niego momentalnie była zrzucana, miała chwilowy zakaz wstepu, wykonywała kilka komend i wracała do łask. Można ją przesuwać ile się chce i wie że się nie warczy. Jeśli chodzi o moje warknięcia ja sie z nią duzo lepiej dogaduję za ich pomocą. Z tym ze tuż po moim warknięciu ona ma wskazywane odpowiednie zachowanie i jest za nie nagroda. Podstawą naszej wspólnej egzystencji są wspólne treningi polegające na wykonywaniu poleceń i w głównej mierze na zabawie. Bo to współpraca czyni ze mnie przewodnika i ona nie respektuje mojego warczenia dlatego że ją kilka razy przerwóciłam, ale dlatego że w jej oczach urosłam do rangi super hiper pańci, której się nie ustepuje ze strachu a dlatego że się jej ufa i z nią się współpracuje. Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu ? Pewnie bym szczeniaka obróciła na chwileczkę kołami do góry, obwarczałabym, wzięła zabawkę po czym po jakiejś komendzie zachęciłabym do zabawy. Piesek ma wiedzieć że pewne rzeczy trzeba respektować, ale nie trzeba się bać. Bo pańcia nie jest straszna i nie katuje długim leżeniem tylko krótkim zaznaczeniem że pewne zachowania nie będą akceptowane, po czym natychmiast jest pokazywane zachowanie zastępcze i nagroda. I zaaranżowałabym sytuację jeszcze raz, dla sprawdzenia przyczyny takiego zachowania. Bo być może piesek był sfrustrowany faktem że nie może podjąć zabawki z ziemi. Może nie reagował w obronie tylko chciał rozładować napięcie, złość że nie ma dostepu do zabawki. Ty mu musisz tylko pokazać że na Tobie złości wyładowywać nie wolno. Podchodząc do szczeniaka w zaaranżowanej sytuacji szybko uchwyciłabym ringo i natychmiast napchałabym szczeniolowi smakoli do pyszczka. I piesek dostaje konkretną ingformację, warczę, jest niedobrze, nie warczę, dostaję super smakołyki.. Ale musisz wiedzieć czy Twój piesek to wytrzyma. Są psy słabe psychicznie które taka kara może złamać, a są takie które zrozumieją że to wyznaczenie pewncyh granic ( vide mój pies ). Tylko to musi być z wyczuciem i musisz umieć momentalnie na to zareagować. Na początek spróbuj sposobu Courtney, nie zaszkodzi. A potem ewentualnie gdy to nie zadziała możesz spróbować mojego. Nic na siłę. Jeśli czujesz że Twój piesek może to opacznie zrozumieć nie rób tego ! Pozdrawiam :D
  21. courtney ale przeczytaj cały mój post. Ja napisałam co zrobiłabym z moją dorosłą suką. Nie zamierzam unikać sytuacji w których mój pies zachowuje się agresywnie w stosunku do mnie ( mam na myśli codzienne sytuacje ). Nie mam zamairu chować problemu pod dywan. Długo walczyłam z bronieniem kości przez moją sukę. Wymieniałam cierpliwie i teraz jest już super. Niedawno natomiast mój pies chwycił mnie za rekę gdy siegnełam nią do jej dołka. Nie zamierzam tolerować takiego zachowania. Nie rzuciłam psem, nie zrobiłam nic co sprawiłoby jej ból. Po prostu ją momentalnie przewróciłam i odepchnęłam od dołka. I warczeniem nie pozwalałam jej się przez dłuższy czas zbliżyć. Potem wykonała komendę i spokojnie mogła wrócić do kopania. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, za każdym razem z mniejszym kalibrem. Teraz już nie odważy się warknąć. Swojego psa nie biję, nie lubię przewracać jej bo wiem że to kara straszna. Ale pewne rzeczy są dla mnie niedopuszczalne. I najpierw staram się rozwiązywać je w sposób pokojowy, ale w chwili gdy mój pies grozi mi nie przebieram w środkach. Zaraz po wykonaniu komendy tuż po przewróceniu pies jest radośnie nagradzany i zachecany do kopania. Wierz mi mam naprawdę dobry kontakt z moim psem w porównaniu do niektórych właścicieli jamników. Warczenie przy kości odczulałam smakołykami, dlatego taki sposób proponuję z zabawkami. Ale agresja w stosunku do mnie będzie karcona bezwzględnie i zawsze, nie będę się bawić w powolne odczulanie.
  22. To ja bym wzięła i przetrzymała go. Nie chce niech nie je. Zdrowy pies się nie zagłodzi. Przerabiałam to z moją suką, kundlicą jamnikopodobną. Zaczęła jeść.
  23. Ja mam kundlicę najzwyklejszą. Na razie sukcesów zero, dopiero startujemy w "0" obedience i zdajemy w wakacje PT. Ja mam w planach jeszcze obedience 1, ewentualnie wyższy stopień PT ( ale bardziej dla siebie ).
  24. No to niech on dostaje miskę w nagrodę. Niech się trochę wysili zanim dostanie posiłek. Np kilkakrotna zmiana pozycji z "do mnie", gdzie musi przebiec koło miski, potem jeszcze kilka ćwiczeń i dopiero wtedy pozwalasz jeść. Może wtedy zacznie szanować karmę w misce ?
  25. Ja Ci napisze co ja robiłam z moją suką. Ona nigdy na mnie agresywnie nie warczała przy zabawce ( zabawowo i owszem, bardzo gadatliwa jest ). Jestes pewna że to było agresywne ? Może on to robił zabawowo ? Jak się wtedy zachowywał, zastygl, znieruchomiał, pokazał zęby ? Gdyby przy zabawce mój pies pokazał na mnie zęby albo agresywnie zawarczał albo nie daj Boże chwycił mnie za rękę momentalnie poleciałby sobie kawałek po ziemi na grzbiecie. Nie toleruję żadnych agresywnych zachowań w stosunku do mnie. Ja od początku suczkę przyzwyczajałam że zabawa ze mną jest fajna, uczyłam dawania, odbierałam wpychając psu do pyska mnóstwo smakołyków. Dlatego nigdy taka sytuacja nie miała miejsca. Nauczcie go że jak przynosi wam te zabawkę dostaje dużo nagród. Sprowokuj identyczna sytuację, ale w między czasie dawaj psu ringo czasem potrzymac i wymieniaj z nim na smakołyczki. Niech wie że jak je przyniesie dostanie super nagrodę.
×
×
  • Create New...