Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Kolejny maliniak, tym razem szczeniak kilkumiesięczny, trafił do zamojskiego schroniska...
-
Ze znajomych mi trenerów, najlepiej z lękiem separacyjnym u psów radziła sobie Aneta Grzegorczyk - Gregoria, centrum szkolenia psów (Pszów), bo jeśli właściciele sami ani z pomocą behawiorysty nie poradzili sobie, to pies powinien wylądować u trenera. Nie wiadomo, jak przyzwyczajali psa do klatki, jak z nim pracowali, więc trudno cokolwiek powiedzieć. Sposoby, które stosowali, okazały się nieskuteczne - ale jakie to były sposoby? Trzeba to wiedzieć, aby próbować wymyślić coś innego.
-
4move21, to pytanie o lęk przed rękami było do Joanienki, po jej wypowiedzi. Twoja rodzina na pewno wie, jak pies zachowuje się wobec dzieci, ale zawsze lepiej przy relacjach dziecko-pies być za ostrożnym, niż za mało:-)
-
Malinois mają duże sterczące uszy, a też to noszą na treningach w helikopterze - znalazłam opis w książce o badaniach psich emocji przy pomocy rezonansu magnetycznego (Gregory Berns - Jak kochają nas psy, Co myśli i czuje pies). Naukowcy muszą znaleźć naukowe potwierdzenie prostego faktu, że psy, wbrew zdaniu behawiorystów od Skinnera rodem, nie są prostymi automatami - bodziec, reakcja - ale że czują różne emocje. Trochę to śmieszne dla nas - naukowcy dopiero niedawno uznali fakt, że psy uczą się też przez naśladownictwo - pasterze i myśliwi wiedzieli o tym od tysięcy lat. To, że pies kojarzy słowa czasownikowo, nie rzeczownikowo, też nie jest rewelacja dla żadnego w miarę dobrego trenera, ani to, że emocje współpracy poprawiają relacje właściciel-pies. Ale przeczytać warto, bo autor właśnie nie jest behawiorystą-skinnerowcem i chce walczyć o prawa zwierząt. Wprawdzie opis przygotowywania próbek węchowych dla psów jest komiczny - świadczy, że badacze nie mieli pojęcia jak to robić - ale intencje były jak najlepsze i efekt był:-)
-
Byle tylko te huki się nie powtarzały, do następnego sylwestra może da sie Szantę odczulić chociaż trochę na huki. to jest możliwe, ale nie u wszystkich psów działa. Zobaczcie; https://www.google.com/search?q=mutt+muffs+hearing+protection+for+dogs&client=firefox-b-d&sxsrf=ACYBGNQT7S-_aCZJPPTuawQHMzQnjiifzg:1577874549571&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=CFAQxX8QmIn-DM%253A%252CCMH-Gmwd3vRFMM%252C_&vet=1&usg=AI4_-kRmppvvefbro-yqxIJrmea5yWT6eg&sa=X&ved=2ahUKEwiezJvgmOLmAhUm-yoKHZvyBlwQ9QEwAHoECAUQAw#imgrc=CFAQxX8QmIn-DM: Takie ochraniacze pozwalają nawet przeprowadzać badania w rezonansie magnetycznym bez usypiania psa! Szukam większej ilości opinii na temat tych ochraniaczy i można by - przy pozytywnych opiniach - zainteresować naszych producentów czymś takim. Bo te zza oceanu upiornie drogie, a i trzeba jakiś czas przyzwyczajać psa do noszenia. Jesli pies wytrzymuje i tydzien w kolnierzu, to może wytrzymałby noc w nausznikach?
-
Wiele psów przywyklo, że ręce właściciela dają - a to miskę, a to smakol, a to rzucają zabawkę. Wzięcie na ręce małego dziecka/małego psa może - nie musi, ale często tak jest - budzić zbyt mocną ekscytację u innego psa, zwłaszcza jeśli nie zna tego dziecka ani takiej sytuacji. Stąd częste doskakiwanie psów do porwanego na ręce małego psa. Lub zainteresowanie czymś, co mamy w rękach - ile psow nie potrafi wytrzymać i doskakuje do zabawki trzymanej przez właściciela? Dlatego zawsze, jeśli w domu ma pojawić się niemowlak, trzeba nauczyć psa, że ma spokojnie warować, gdy nosimy na rękach najpierw zwinięty w rulon ręcznik, a potem niemowlaka. Starsze dziecko, roczne, dwuletnie, może podniesione fikać z radości nóżkami, krzyczeć zachwycone - psa, nie przywykłego do dzieci w domu może też to pobudzać. Czy możliwe, aby Twój pies bał się ludzkich swobodnie poruszających się rąk? A jak skrzyżowane na piersi (normalnie przy przytrzymywaniu czegoś, co mamy w rękach - to już nie są straszne?
-
Jeżeli pies jest dobrze wychowany, to nie masz czego się obawiać. Uważaj tylko, aby dziecko nie traktowało psa jak pluszowej zabawki - żeby nie ciągnęło za ogon, uszy, nie przewracało się na śpiącego psa, nie podchodziło do miski jak pies je. Myślę, że Twoja rodzina wie, jak pies odnosi się do dzieci i ze swojej strony będą kontrolować zachowanie psa. Na przykład uważając, aby pies przypadkiem nie przewrócił dziecka, nie szczekał przy przywitaniu czy nie wylizał buzi dziecku - mogłoby się tego wystraszyć. Oczywiste, że nigdy nie zostawia się psa samego z dzieckiem - dzieci są znacznie bardziej nieprzewidywalne niż psy. Acha, unikaj brania dziecka na ręce przy psie, chyba ze pies jest do takiego zachowania przyzwyczajony. JeŚli nie jest, może potraktować to JAKO ZAPROSZENIE DO ZABAWY - a dziecko jako zabawkę.
-
Zresztą to i tak już po fakcie - co dalej z tym nieszczęsnym psem?
-
Ewu, ja mieszkam niemal 25 km od Wieliczki, auta nie mam. Okazjonalna jednorazowa pomoc nie dałaby nic - jeśli Toffik ma żyć normalnie, jeśli nie jest psychiczny, to trener musi pracować z nim co najmniej przez godzinę-dwie codziennie sam przez miesiąc czy dwa, a potem razem z ostatecznymi już właścicielami. Jeśli Toffik jest chory psychicznie, to nic się nie da zrobić - rage syndrom jest nieuleczalny, nie ma cudów. Okazjonalnie to można wskazać rodzaj postępowania właścicielom całkowicie normalnego szczeniaka czy niekonfliktowego psa.
-
Dla przeciętnego właściciela terier na pewno jest trudniejszy niż cavalier. Jeśli możesz, napisz mi więcej o tym psie przechodzącym z socjalu do ataku - jaka rasa lub typ rasy, po jakim zachowaniu socjalnym następował atak, jak atak przebiegał, jak mógł być powstrzymany lub jak się kończył, jaki był próg pobudzenia i hamowania w innych pobudzających sytuacjach u tego psa. To rzadkie przypadki, warte dokładniejszego poznania, wiedzy nigdy dość. Nie musimy zajmować tu miejsca, chętnie poczytam na priv.
-
Masz tu cały dział o nauce czystości - przeczytaj.
-
Nie prowadzę szkoły ani hotelu dla psów. Jeśli pomagam w opanowaniu psów adoptowanych - to nieodpłatnie w miejscu ich stałego pobytu, ze stałym, zdecydowanym na pracę z psem właścicielem. Podałam przykłady dobrych moim zdaniem psich szkół.
-
Wizyta nie musi polegać na bezpośrednim kontakcie - obserwator może np iść za psem i przewodnikiem ulicą i obserwować zachowanie psa. Filmów zamieszczanych przez Artemidę raczej nie nazwałabym szkoleniowymi - sekundy zabawy z psem, wydanie jednego polecenia co najwyżej. Teriery nie są najłatwiejsze, fakt, ale i one mogą być szkolone z doskonałymi wynikami. Reasumując - Toffik nie został opanowany w najmniejszym stopniu przez pół roku. I jeszcze jedno - zobaczcie filmy z pracy z psami u Anety Migas, w Mega Team w Rzeszowie, w Gregorii - tam jest pokazana celowa, konkretna praca, sportowa lub mająca na celu zmianę zachowania, to są filmy szkoleniowe zawodowców. Tacy zawodowcy są bardzo kosztowni, fakt, ale po dwóch miesiącach mogą być efekty, a nie stanie w miejscu czy cofanie się przez pół roku.
-
Zupełnie nic nie wiemy, jak wyglądały konkretnie problemy z psem w Artemidzie. Kontrola zasobów - to brzmi bardzo ogólnie, nie wiadomo, czy i w jakich sytuacjach doszło do ataków bez ostrzeżenia. Swoją drogą, nie znalazłam na stronie Artemidy żadnych informacji o trenerkach, ich metodach pracy, doświadczeniu. Być może źle szukałam. Zakaz odwiedzin z czego wynikał konkretnie? Pies rzucał się na każdego obcego człowieka na dzień dobry? to byłoby coś nowego w jego zachowaniu. Może by panie trenerki z Artemidy zechciały - jeśli nie na Dogo napisać, to jednak porozumieć się z dr Iracką, Trenerki po półrocznej obserwacji i pracy z psem powinny dorzucić konkretne szczegóły. Być może nie mam racji, ale patrząc na ostatnie zdjęcia Toffika przysłane z Artemidy, odniosłam wrażenie, że pies cierpi.
-
Joanienka, a możesz skatalogować, przewidzieć sytuacje, w których Twój pies jet gotowy atakować? Na ile to jest związane z jego stanem zdrowia?
-
W Artemidzie Toffi jest już od pół roku. Teoretycznie - w tak długim czasie powinien się jakoś "unormalnić", ustabilizować. Ale praktycznie to czy wiadomo, czy zajmuje się nim jedna trenerka, w jakich warunkach mieszka?
-
Ewu, podałam tylko przykład z wywiadu, nie odnosi się do Toffika. Chodzi o to, że pies, u którego zachowania socjalne powodują napięcia skutkujące wybuchem agresji, jest absolutnie nie do opanowania. To rzadki przypadek, przez 40 lat słyszałam o dwóch takich psach.
-
Przykład zachowań, po których nie ma cienia wątpliwości, z którym psem da się pracować, z którym nie: 1. Pies nie wpuszcza opiekuna do łózka, warczy przy próbie zrzucania, atakuje - zachowanie do skorygowania 2. Pies, przed którym postawiono miskę, atakuje odchodzącego karmiciela - zachowanie do skorygowania 3. Pies wskakuje do łózka, gdzie leży właściciel, najpierw liże po twarzy, potem sztywnieje, pokazuje zęby - pies do uśpienia. Perełko, rozumiem, że Twoja teściowa bierze trudne psy do domu czy prowadzonego przez siebie hotelu?
-
Pies o skłonnościach do zajęcia pierwszego miejsca w hierarchii nie potrzebuje rozeznawać terenu. Gdyby chodziło tylko o mocnego przewodnika, sprawa byłaby prosta.
-
Im więcej informacji, tym większe szanse na normalne psie życie dla tych zwierzaków. Niedawno właśnie dzięki wielu udostępnieniom udało się znaleźć nowy dom dla półrocznego, bardzo żywiołowego maliniaka. Niestety te psy nadal są modne, a nie ma nic gorszego niż moda na jakąś rasę.
-
Wywiad z właścicielami/opiekunami to jedna z podstawowych czynności - każdy, kto zajmuje się agresywnymi psami wie, jak ważna jest przewidywalność ataku, sygnalizowanie ataku, możliwość samorzutnego hamowania lub przekierowania agresji, gdy zwierzę osiągnie cel ataku. Tego rodzaju informacje można uzyskać w wywiadzie. Bez obserwacji czy treningu z psem, bez obserwacji kolejnego ataku. Atakowanie osób dobrze już znajomych psu - to pierwszy dzwonek alarmowy, brak sygnałów ostrzegawczych i brak wrodzonych mechanizmów hamowania ataku - to już nie dzwonek, ale dzwon alarmowy. Toffik za każdym razem nie atakował od razu, ludzi obcych sobie, co jest wytłumaczalną, naturalną niejako reakcją, ale osoby dobrze znajome, nie wyłączając pogryzienia znajomej psu suki. To już dowodzi zaburzeń psychicznych. W wywiadzie na pewno doszły inne, pozornie dla laika nieistotne drobiazgi. Dr Iracka zajmuje się od dość dawna tylko rozwiązywaniem problemów z zachowaniami kotów i psów - i praktykę w tym zakresie ma od lat. Oczywiście nie musisz mi wierzyć na słowo, chociaż akurat ja widziałam ją przy pracy więcej niż jeden raz i niejeden raz prosiłam o opinię opisując znane mi przypadki psów o zachowaniach lękowych lub agresywnych. Bez obejrzenia psa wiadomo, jakie zachowania mieszczą się w normie psiego behawioru. Starczy opis choćby samorzutnego przekierowania agresji na zabawkę, by wiedzieć, że pies jak najbardziej mieści się w normie, jak i wystarczy opis przerzucenia zabawy w naglą niekontrolowaną agresję by wiedzieć, że taki pies jest skrajnie niebezpieczny.
-
Ja też nie potrafię wstawić filmu, ale można wejść na stronę schroniska - są na facebooku, filmik Adoptuj, nie kupuj; imiona tych malinois - Muminek i Florka. Te psy chodzą na smyczach, wracają na zawołanie, siadają przed człowiekiem wpatrując się z nadzieją, a nawet aportują znalezione przedmioty. Florka została na pewno wywalona na zbity pysk od małych szczeniąt - dojki miała prawie po kolana; Muminek prawdopodobnie jest za łagodny dla ludzi oczekujących na dzień dobry agresji u malinois. Malinois to moja ukochana rasa - ale w 77. roku życia, mieszkając w bloku i nie prowadząc już auta, nie odważam się na adopcję psa. Mogę tylko obiecać dołączenie się do wyjazdu po Florke czy Muminka, pomoc w drodze, bezpłatne szkolenie w Krakowie. Ja w Krakowie - a moje dobre znajome trenerki z Rzeszowa i z okolic Rybnika też udzielą kilku bezpłatnych lekcji dla kogoś, kto z tamtych stron zdecyduje się dać dom Florce lub Muminkowi - gwarantuję to na swoją odpowiedzialność. Telefon do wolontariuszki opiekującej się psami - 507-266-636,pani Lidia. Proszę bardzo o przekazywanie tej informacji tym, którzy chcieliby mieć wrażliwego psa, gotowego w każdej chwili do pracy z właścicielem.
-
Skrót informacji o dr Irackiej Wykształcenie zawodowe 2000: francuski tytuł specjalisty, lekarza weterynarii-behawiorysty, przyznawany przez Ministerstwo Rolnictwa i Państwowe Wyższe Szkoły Weterynaryjne Francji (Écoles Nationales Vétérinaires Françaises) od 1998 praktyki w USA (u Karen Overall), Belgii (u Joela Dehasse’a) i Anglii (u Jona Bowena) od 1995 kursy i konferencje dotyczące medycyny behawioralnej w Europie i USA Nie znam w Polsce nikogo o podobnym przygotowaniu zawodowym. PS - ważny jest sposób, w jaki pies atakuje. I jak do tej pory, ludzie ogłaszający się jako trenerzy-behawioryści nie poradzili sobie z problemem Toffika przez kolejne miesiące pracy z nim i nie znają sposobu na kontrolowanie reakcji tego psa. Więc może dr Iracka miała rację?