Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Zapraszam na spotkanie z prezentacją nie tylko na filmie, ale i na żywo, jak uczyć szukania zguby. Spotkanie nieodpłatne dla opiekunki Oriona jasne. Nose work czy obi - zależy jaki pies i jak realizowane. Obi ograniczone do nauki chodzenia z oczkami wpatrzonymi w piłeczkę trzymaną pod pachą lub w żarcie trzymane w ręce nie budzi we mnie entuzjazmu. Nose work - po co mam uczyć psa szukania wacika o zapachu np cynamonu, skoro raczej na spacerze nie zgubię torebki z cynamonem, ale klucze lub rękawiczki? Ja jestem do obrzydliwości praktyczna - obi jak najbardziej tak, ale z akcentem na wypracowanie chęci współpracy z przewodnikiem w każdej sytuacji, praca węchowa tak, ale możliwa do realizowania na każdym spacerze, bo stare (na początek...) klucze, rękawiczki czy portmonetkę mamy przy sobie. Zamiast uczyć szukania zapachu cynanomu, wolę nauczyć szukania i aportowania bądź sygnalizowania pozostawionej na ławce smyczy. Krótki opis uczenia zguby: 1. Idę z psem przy nodze na krótkiej smyczy - bawię się rękawiczką, podrzucam, tak aby pies zainteresował się tym co robię, gdy się zainteresuje - upuszczam ZA SIEBiE tak aby pies to widział, odwracam się i pokazuje psu, robię krok w kierunku "zguby", pochylam się, czyli robię co mogę, aby pies sam podszedł i bodaj powąchał zgubę, wtedy bardzo chwale i nagradzam żarciem z kieszeni. 2. Jeśli pies już wącha zgubę, uczę albo warowania przy zgubie, albo przynoszenia, jeśli bierze do pyska - cały czas mam psa na smyczy. 3. Kolejny etap; pies widzi, że mam coś w ręce - już nie rozbawiam, UDAJE, że wyrzucam ukradkiem - ale jeszcze wyrzucam tak, aby pies to widział!!! i jak poprzednio, już ze wskazaniem kierunku nad ziemią, nie na wysokości ramienia oczywiście i z wprowadzeniem hasła "zguba" gdy pies wącha czy chwyta. Następny etap - upuszczam za siebie jak pies naprawdę nie widzi, zatrzymuję się w miejscu, odwracam się w kierunku zguby, z hasłem zguba wskazuję kierunek rękę - wskazuję nie w powietrzu, ale tuż nad ziemią. Potem utrudniam - zwiększam odległość, rodzaje przedmiotów, raz to jest moje, raz towarzysza spacerów, gubię, gdy pies biega luzem w dystansie ode mnie.. Zguby pies szuka na śladzie wstecznym człowieka, bardzo łatwe do nauczenia i dla psa i dla właściciela, praktyczne naprawdę, szukanie rewirem to już inna bajka, znacznie trudniejsza dla ludzi, nie dla psa. UWAGA - nie "gubię" za sobą piłeczki - odskoczy, odturla się od ścieżki śladu. Mogę położyć za sobą.
-
Proponuję dać mu jakieś zajęcie na tych spacerach - pięć minut treningu, choćby siad, do mnie, noga, zajmuje i leczy psią psychikę lepiej niż godzinny wysiłek dla mięśni. Jednym z najprostszych i najskuteczniej absorbujących ćwiczeń dla psa jest szukanie zguby, czyli tego, co celowo zostawiamy na trasie spaceru, a co intensywnie pachnie nami - rękawiczka na przykład. Warunek tylko jeden - potrafimy od psa tę rękawiczkę odebrać, gdy już ją znajdzie. Odebrać nagradzając znalezienie smakolem. Opisać ćwiczenie dokładnie?
-
Malinois z pseudo są już do kupienia za 200 zl. Ciekawam, czy i kiedy wreszcie powszechna stanie się wiedza o koszmarnym życiu psów trzymanych całe życie w klatkach - wszystko jedno czy to pseudohodowla czy klatki z błogosławieństwem ZKwP - i o tym, jak stres prenatalny rzutuje na psychikę szczeniąt.
-
Pau_linka, proszę, tylko nie maty węchowe. Nie rozwijają węchu bardziej niż jedzenie w misce, za to uczą zbierania jedzenia nie podanego przez właściciela - w domu i nie tylko.
-
Zdecydowanie za daleko od Krakowa...Niestety nie znam tam trenera, który za darmo pomógłby pokonać strachy Szanty. To na pewno kwestia czasu, ale byłoby dobrze, gdyby państwo uzbroili się w wewnętrzną cierpliwość. Szanta doskonale odbiera ich emocje - oni się martwią, że ona się boi, a ona ich zmartwienie odbiera jako zagrożenie czymś niepojętym. Gdyby udało im się w kontaktach z sunią własne emocje przerzucić w spokojną akceptację jej strachów, to szybciej miną.
-
Proponuję jak najczęściej karmić z ręki, nie patrząc na sunię, z głową odwróconą w bok i koniecznie nauczyć znaczenia słowa "dobrze" - czyli najpierw przed każdym podaniem smakola, gdy sunia bodaj popatrzy, pochwała słowem "dobrze" i podanie smakola, zawsze "dobrze" przed smakolem. Potem każdy krok w stronę człowieka - dobrze plus nieregularnie, ale bardzo często smakol. W jakim mieście ona jest teraz?
-
We wszystkich. nie ustępując ani na milimetr, wymagając respektowania siebie i swoich obyczajów. I swoich większych praw, wymagając i wymagając podporządkowania w każdej chwili dnia i nagradzając to podporządkowanie. Naprawdę aż dziw, jak łatwo normalny pies - a zakładam, że Orion, mimo trudnej historii jest normalnym psem - z ulgą zdejmuje z siebie odpowiedzialność za cały świat, wreszcie nie musi o niczym decydować, bo szef-człowiek wie lepiej.
-
BRUNO, TERAZ MANIEK WE WŁASNYM DOMU :) Cała reszta to już przeszłość ... :)
Sowa replied to Livka's topic in Już w nowym domu
Dredzio pokazuje w półuśmiechu prześliczne zdrowe zęby - w sam raz do fotografii. -
Odbierasz psa jak człowieka = a tymczasem ten pies jeszcze nie rozumie, że opłaca się bardziej po usłyszeniu "nie" natychmiast zrobić to, co poleca właściciel, aby także natychmiast usłyszeć "dobrze" jako zapowiedź okazjonalnej, nieregularnej nagrody. Ważne, aby to, co poleca właściciel, wykluczało zachowanie niedopuszczalne. Przykładowo - pies skacze na właściciela, więc najpierw "nie" (zakaz skakania), natychmiast "dobrze", jeśli przestaje skakać, natychmiast "siad" (czynność wykluczająca skakanie), jak usiądziepochwala dobrze, dobrze, tak dobrze. Okazjonalna nagroda. Zwolnienie z siedzenia na baczność innym słowem. Wszystko na spokojnych emocjach, bez cienia nerwów ze strony właściciela, a o to na ogół najtrudniej. Pierwsze lekcje - na krótkiej smyczy treningowej także w domu. Ja jestem nieco wcześniej urodzona - co to są "tipy'? Jakie psie szkółki są w okolicy? Jaka mają opinię? Jakie wyniki w pracy? Na Śląsku wskazałabym doskonałe szkolenie stacjonarne - pies oddawany na dwa tygodnie, potem tydzień zajęć z właścicielem. Sugerowałabym przedtem jakiś najprostszy poradnik o szkoleniu psów i do tego pracę z dobrym trenerem.
-
Sądząc z tego, co napisałeś wcześniej, pies jest praktycznie poza kontrolą - czy on wie np co oznacza słowo "nie"? Czy umie w każdej domowej sytuacji zareagować na polecenie "siad"? Czy zna słowa pochwały, jeśli zrezygnuje z czynności zakazanej i właśnie wtedy natychmiast zmieni zachowanie? Naukę spokojnego pozostawania zaczyna się od pozostawania bardzo krótko w niewielkim dystansie od właściciela, a pozostawanie w zamknięciu - od nagrody w miejscu odosobnienia, od zachęty, by pies sam wszedł do miejsca izolacji gdy nie ma żadnych rozproszeń i od zobojętniania ruchu drzwi, klamki, a także czekania w pozycji siad przy otwieranych drzwiach. I nie przywołuje się psa z dystansu od miejsca gdzie miał czekać - po otwarciu drzwi innego pokoju czy kojca pies ma najpierw usiąść i to jest przepustką do spokojnego wyjścia tylko na polecenie.
-
Te zamojskie akurat na trudne nie wyglądają - może właśnie dlatego trafiły do schronu, że są za kontaktowe z ludźmi? Po internetowych filmikach o psach antyterrorystów wielu oczekuje od malinois przede wszystkim niekontrolowanej agresji. Filmy o malinois pracujących z dziećmi i w ratownictwie zamieszczane są zdecydowanie rzadziej.
-
Zachowania, które opisujesz, są typowe właśnie dla skrajnie rozpuszczonego, niczego nie nauczonego zwierzaka. Czy trener/behawiorysta przekona w dwóch/trzech spotkaniach Twoją rodzinę do całkowitej zmiany zachowań wobec psa, czy zdoła w tak krótkim czasie nauczyć ludzi jak postępować ze zwierzakiem, to podstawowe pytanie. Wiesz na pewno, że największym problemem każdego szkoleniowca nie jest nauczenie psa wymaganych zachowań, ale przekonanie właścicieli do innej niż dotychczas komunikacji z psem. To akurat można rozwiązać bardzo prosto - najpierw starczy zamykać psa w innym pomieszczeniu gdy ktoś wychodzi. A jednocześnie uczyć pozostawania we wskazanym miejscu tak długo, jak długo życzy sobie właściciel. Również wtedy, gdy ktoś wychodzi z domu.
-
Czy to jest pies z rodowodem ZKwP? Rzetelny hodowca powinien pomóc bodaj informacjami, w jaki sposób wychowywać tego psa.
-
Szczekanie psa podczas rozmowy przez telefon czy np grabienia liści w ogrodzie
Sowa replied to PGdog's topic in Szczekanie
Pies nie rozumie takiej sytuacji, nie rozumie i nie może zrozumieć do czego służy telefon komórkowy, podobnie grabienie liści jest czynnością niepojętą, a ekscytującą dla psa. Dobrze byłoby popracować spokojnie nad posłuszeństwem - np nauczyć siedzenia czy warowania gdy się grabi liście, zobojętnić rozmowy przez telefon, nauczyć znaczenia słów kierowanych do psa, no i koniecznie dać psu na co dzień jakieś zajęcie - najlepiej możliwość pracy węchowej, choćby szukania na działce celowo zgubionych kluczy czy rękawiczki. -
Przyspieszyłabym spotkanie z p. Beatą. Albo szczeniak zostanie przekonany, że może mieć pełne zaufanie do Twoich rak, ale jednocześnie i musi, i sam chce podporządkować się Tobie, albo problem będzie narastał. Aż do konieczności szukania innego domu dla psiego podrostka.
-
Suce szczeniaki nie są potrzebne dla zdrowia ani dla lepszego samopoczucia. Już po jednym kryciu - jeśli nie będzie następnych - może rozwinąć się skłonność do urojonych ciąży. Prawdziwa ciąża nie zapobiega też ropomaciczu. Więc naprawdę nie ma sensu rozmnażanie suni o nieudokumentowanym pochodzeniu -bo przecież nie wiesz, nie znając jej przodków do któregoś pokolenia, jakiego powinno się dobrać reproduktora. A o dobre ręce dla szczeniąt, także tych oddawanych za darmo, jest bardzo trudno. Maleńkich piesków też nie brakuje w azylach, przemyśl to na spokojnie.
-
Sikanie: nadmierna uległość szczeniaka wobec pana.
Sowa replied to MacRowJab's topic in Strachliwość
U trzymiesięcznego psa to raczej reakcja lękowa niż chęć przepędzenia intruza. Podobnie jak jęczenie pod łazienką, gdy znikasz mu z oczu. Proponuję przy powitaniu po powrocie do domu i przed pójściem do łazienki dać szczeniakowi coś jadalnego do gryzienia - na tyle duże to coś, aby pobiegł z tym na swoje legowisko; smakołyk za duży do połknięcia na jeden raz z reguły jest przenoszony przez psa na bezpieczne miejsce, czyli na legowisko. A potem zacznij uczyć psa pozostawania w dystansie od Ciebie, gdy poruszasz się po mieszkaniu. Uwaga - nie odwołuj psa z miejsca, gdzie ma na chwilę pozostać - najpierw podejdź, pochwal, okazjonalnie, nieregularnie nagródź i dopiero na hasło pozwolisz opuścić wyznaczone miejsce. -
Ona boi się samotności, w tym cały problem.
-
Miesięczne zwierzę powinno jeszcze być przy suce-matce - to był pierwszy błąd. Już na dzień dobry zwierzątko było przerażone zmianą sytuacji i samotnością - bo chyba nie pozwalaliście jej spać razem z Wami i pozostawialiście samą w legowisku? Ze strachu - to normalna reakcja u szczeniaka, a także u młodego, obawiającego się dotknięcia psa. Ona sika po to, aby zasygnalizować, że jest malutka - i żeby Was tym sikaniem przebłagać, Wy się denerwujecie i strach się nasila. Wszystkie inne zachowania, ktore opisujesz to lęk separacyjny - suka panicznie boi się samotności. Jej nie jest potrzebny lekarz weterynarii, tylko Wam razem z nią potrzebny jest trener z prawdziwego zdarzenia, z którego pomocą być może postawicie tego bardzo przerażonego stworka na cztery proste łapy.
-
Tolu, na wybiegu z kilkoma dużymi zwierzakami, takze z ON-ami, stoi przy siatce bardzo ładny malinois - to też suka? Dowiedziałam się, że w okolicach Hrubieszowa jest ogromna fabryka malinois. Rozmnażane "na eksport", do zagranicznych ośrodków szkolących psy do służb. Te, które nie zostaną sprzedane zagranicę, oferowane są po 200 zł lub wywalane na zbity pysk, podobnie jak suki, które miały już wiele miotów. Tianku, jeśli znasz kogoś chętnego na szczeniaka maliniaka z zamojskiego schronu, poinformuj, że ja oferuję bezpłatną pomoc w podstawach szkolenia. Nie tylko w okolicach Krakowa - mam przyjaciól trenerów na Śląsku, w Rzeszowie i w Gdańsku. Maliniaki bardzo potrzebują od pierwszego dnia ukierunkowania na współpracę z człowiekiem, potem już wszystko jest łatwe.