Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. A nie lepiej, aby od razu do DT trafiały łatwe psy? Poza tym - kto i gdzie miałby przeprowadzać takie testy, jak je organizować? Co będzie z psami, które na testach wykażą agresję ze strachu, nieodporność na jakiekolwiek bodźce, niemożność odreagowania stresu ani oceny zagrożenia? Z psami, które nie będą w stanie podjąć żadnego dobrego kontaktu z nowo poznanym człowiekiem? Miałyby wrócić do azylu? Trzeba przecież pracy przez miesiące i lata, aby już nie agresora, ale na pól dzikiego strachulca przekonać, że człowiek nie jest potworem. Jak napiszesz w takim ogłoszeniu "być może za rok albo za dwa lata Burek pozwoli się pogłaskać lub zamerda ogonem" to raczej nie będzie zbyt wielu chętnych. Szukam chętnych na psa idealnego do szkolenia, wręcz samograja, do tego ślicznego, młodego i łagodnego, wpatrzonego w człowieka jak w święty obraz co najmniej, gwarantuję nieograniczoną czasowo bezpłatną pomoc szkoleniową i co? I szukam dalej. I pies dalej siedzi w azylu w Zamościu, a ja jestem za stara, aby dać mu dom. Znajdź mi kogoś na tego psa, a dostaniesz ode mnie jesienią 10 słoików najlepszej na świecie żurawiny, kilka poradników szkoleniowych i wszystkie moje filmy szkoleniowe na twardym dysku na dokładkę.
  2. Pomysł ciekawy, ale nierealny - psy azylowe mają za sobą nieznane nam stresy skutkujące zachowaniami , które można zmienić lub utrwalonymi już na stałe. Nie da się u zwierzaka siedzącego w klatce odróżnić tych niepożądanych, ale możliwych do zmiany od niemożliwych do zmiany, wrodzonych czy nabytych. Moim zdaniem, najlepiej byłoby wyciągać najłatwiejsze psy, łaknące kontaktu z człowiekiem, takie, z którymi nie będzie miał problemów nowy bardzo niewprawny właściciel. Wszystkich uratować się nie da, przynajmniej do czasu ograniczenia o 99% produkcji we wszelkich hodowlach i przypadkowych podwórkowych rozmnażalniach także.
  3. Szwedzkie testy są nieźle pomyślane - stawiają różne kryteria oczekiwanych/pożądanych zachowań zależnie od rasy. Nie wymagają tego samego od goldena co od dobermana. I służą jako informacja, a nie jako kwalifikacja do hodowli - tak było dawniej, nie wiem jak teraz. Ale uciekajmy stąd, zanim nas wyrzucą za zaśmiecanie wątku...
  4. Oczywiste, że teraz hodowane są dla oryginalnej urody, poza tym wielu ludzi lubi mieć pod górkę. Ale na początku było błędne założenie, że taka krzyżówka nada się do pracy.
  5. Mam 77 lat. Czyli można by sugerować, że nie jestem rozgarnięta, a jeśli nawet, to tylko tyle, co jak na wiek. Wnioski jeszcze wyciągać umiem - oczywiście jak na swój wiek.
  6. No to najpierw suka musi nauczyć się chodzić i siadać na smyczy na zewnątrz, poza posesją, obok stojących ludzi. Podchodzić do siedzących nieruchomo, przechodzić pomiędzy stojącymi. Potem chodzić pomiędzy powoli poruszającymi się ludźmi. Pies gotowy atakować bez ostrzeżenia musi najpierw być podporządkowany właścicielowi na tyle, aby spokojnie mijał ludzi prowadzony na smyczy, siadal i warował w ich obecności, potem dopiero wprowadza się dodatkowe bodźce. Oczywiście z takim psem pracuje się w kagańcu. Codziennie. Pies atakujący bez ostrzeżenia w niemożliwych do przewidzenia sytuacjach wymaga gruntownej rehabilitacji, kilkumiesięcznej codziennej pracy z doświadczonym trenerem - o ile atakuje obcych. Jeśli pies atakuje bez ostrzeżenia osoby znajome, w niemożliwych do przewidzenia sytuacjach, i są to ataki połączone z niebezpiecznym gryzieniem na serio, trzeba zastanowić się nad eutanazją. Oczywiście warknięcie czy obszczekanie w dystansie jeszcze atakiem nie jest - przez atak rozumiem użycie zębów.
  7. Spróbowałabym uczyć ją większej tolerancji wobec nowych ludzi, to nigdy nie zaszkodzi. 1. Gdy ktoś ma wejść do mieszkania - suka zamknięta, wpuszczana dopiero wtedy jak ktoś usiądzie 2. Suka widzi, ze podchodzę do tego ktosia i kładę mu najlepszy smakol na wyciągniętej w bok ręce, zachęcam sukę, aby podeszła i wzięła z reki, gość w tym czasie unika kontaktu wzrokowego, głowa w bok, potem wyprowadzam sukę. 3. Płaszcz gościa wieszam w korytarzu. Zanim sukę wprowadzę do pokoju z siedzącym gościem, podprowadzam do wiszącego ubrania, wyjmuję z kieszeni kurtki czy płaszcza włożony tam przedtem smakol, podaje psu, dopiero potem wprowadzam do pomieszczenia w którym gość jest. 4. Suka nie może asystować przy wychodzeniu gościa, musi być izolowana zanim gość wstanie.
  8. Myślę, że to możliwe. Spotykałam różne mieszanki w psim świecie - wynikłe z krycia przypadkowego czy też intencjonalnego - np z braku dostępnego w tym roku reproduktora jakiejś rasy "uruchamiano" sukę przypadkowym partnerem innej rasy - żadne z nich nie było z chowu wsobnego, a dziecinki rosły aż hej. Nie wykluczam, że dziecinki rosły tak, bo niewiele ich pozostawiano. Poza tym w małych miejscowościach, wioskach, przy luźno wałęsających się kundelkach, często widzi się w nich mocne podobieństwo typu - chow wsobny, choć może nie przez 10 pokoleń, jest bardzo prawdopodobny. No ale to takie gdybanie, zawsze miły przerywnik:-)
  9. A mnie to nie pasuje. Teoretyczny tatusiek musiałby być znacznie mniejszy od Felusia - i z tej racji mógłby mieć niejakie problemy z pokryciem ogromnej suki, nawet przy jej dobrych chęciach. Dlaczego sadzę, że musiałby być mniejszy od syna - ano bo przy takiej mieszance z reguły dzieci są większe od mniejszego z rodziców, heterozja, czyli bujność mieszańców kłania się niziutko.
  10. Plusy i minusy - husky jest piękny, ale nie jest tak bardzo nastawiony na inną pracę z człowiekiem niż w zaprzęgu. Jeśli z północniaków - to lepiej samoyed niż husky. Berneńczyk jest psem na pewno kochającym pracę i bycie jak najbliżej z człowiekiem, ale trzeba by szukać psa lżejszego niż wygrywające na wystawach. Podobnie jak w przypadku goldena, który już zmienia się ze wspaniałego towarzysza człowieka w tłustą baryłkę na krótkich nogach. Gdybym sama miała decydować się na któregoś z wymienionych przez Ciebie psów - to tylko na goldena - i tylko z linii polujących, czy takich, które i w Polsce pracują w ratownictwie.
  11. Właściciele to nie - przecież p. Iza przy pierwszym spotkaniu wciągnęła ją do samochodu na siłę i nie została ugryziona, teraz suka tylko zbyt spontanicznie okazuje gorące uczucia... A że wygląda groźnie, to spełni role odstraszacza. Można ją trochę "wydelikatnić" - chętnie posłałabym p. Izie filmik ilustracyjny jak uczyć delikatności do rąk, ale nie mam adresu.
  12. Gosia jest bardzo ładnym zwierzakiem - w domu z dużym ogrodem byłaby na swoim miejscu, wygląda na tyle poważnie, że nieproszeni goście raczej nie ryzykowaliby wejścia.
  13. No tego nie rozumiem - przecież one poprzednio, bez kontroli człowieka, były razem cały czas?
  14. Oj, nie, zakładano, że z krzyżówki owczarka niemieckiego i wilka karpackiego powstaną wspaniałe psy służbowe, dla wojska, do pilnowania granicy. bo będą ostrzejsze wszystkie zmysły, i jeszcze w założeniu miała być większa czujność - jak u wilka, plus łatwość szkolenia jak u owczarka niemieckiego. Z czujnością wszystko sie zgadza, tylko ta łatwość szkolenia poszła się bujać w przestworzach... Ale i tak potem ktoś opisywał saarlosy jako doskonałe do szkolenia w roli przewodników niewidomych!!!! Reklama dźwignią handlu - od czasu gdy poczytałam o jużaku idealnym na lawiny i o basenji polującym na lwy, nie zdziwią mnie żadne pomysły reklamodawców.
  15. No raczej nie tak łatwo wilczak odnajdzie się w nowym domu - jeśli zaakceptuje jednego człowieka, to każdy nowy gość w domu może być traktowany co najmniej nieufnie, jeśli nie zdecydowanie wrogo. To nie był najlepszy pomysł, aby do owczarka niemieckiego dolewać wilka. Ostrzejsze wilcze zmysły powodują, że życie w mieście jest dla takiego zwierzaka trudniejsze, za dużo zapachu, ruchu, ustawicznie zmieniających się bodźców. Jeszcze do niedawna europejskie wilki były niemiłosiernie tępione i przetrwały tylko te najbardziej ostrożne i nieufne do ludzi. Wiec jak z takiej mieszanki mógł powstać doskonały użytkowo pies? Nie da się przeskoczyć tysięcy lat domestyfikacji w kilka czy kilkanaście pokoleń. Wilczaki są przepiękne - to fakt.
  16. A z drugiej strony jest sprawa w sądzie w Poznaniu z Pogotowiem dla Zwierząt - bezprawnie odbierającym psy. Psy o dużej wartości materialnej.
  17. To dokładniej - wyobraż sobie, że pies siedzi przed Tobą, głaszczesz czy klepiesz go po głowie lub obejmujesz psi pysk tak, jakbyś zakładała kaganiec z dłoni. Pies w tym momencie na sekundę nieruchomieje, oczy zmieniają wyraz, odwraca głowę w bok - nawet bardzo nieznacznie - i głowa zaraz wraca do poprzedniej pozycji - to jest gest odcięcia mówiący - mam dość tych nietaktów, przestań, albo ugryzę. To jest zachowanie wobec ludzi, którym pies nie jest w ogóle albo jeszcze nie jest podporządkowany. Podobny gest, czasem widziany na psich zawodach - pies waruje w dystansie, przewodnik wraca do psa, pies odwraca na dłużej głowę w bok - oznacza, że pies był karcony przy powrocie i chce ułagodzić właściciela, mówi "nie krzywdź mnie, proszę". Jeśli własny pies na moment przy głaskaniu zwraca głowę w bok i rozkłada trochę uszy na bok, to znaczy - nie lubię takiego dotyku, proszę, nie rób tego". Czyli bardzo podobny gest może oznaczać - "przestań natychmiast, bo zaatakuję" lub "daj spokój, proszę, nie lubię tego" - zależnie do kogo jest adresowany. Był taki filmik w internecie - dog bites reporter - chyba taki tytuł, wygoogluj, gdzie pies policyjny wielokrotnie prosił, także gestami odcięcia, aby dać mu spokój, prosił też o interwencję swojego przewodnika, aż w końcu nie wytrzymał i strzelił durnia-reportera zębami. Policjant powinien mieć zakaz pracy z psami - na zawsze, bo durniejszego przewodnika chyba nie było w policji całego świata. I jeszcze dureń absolutny ściągnął psa - pies pozostawiony sobie uderzyłby tylko, a tak ściągany smyczą z konieczności przeszorował zębami po twarzy reportera. Reporter mógł nie znać psiej mowy, ale przewodnik???
  18. Jeśli to była rozmowa ze mną (a chyba była) to ja nie jestem behawiorystką. Jestem szkoleniowcem, i to tym paskudnym, tradycyjnym, starej daty, stosującym korekty i nie stosującym wyłącznie wychowania pozytywnego - i dlatego prosiłam o kolejny telefon, bo ta bułka to miał być wstęp. Wstęp do uczenia bezzębnych powitań, i nie tylko. Kolejny telefon powinien być kilka dni temu - ale jeszcze nie jest za późno. Co do pochwał - prawidłowe rozumienie pochwały jest tym, czego musimy nauczyć psa najpierw - jest absolutną podstawą porozumienia. Skoro nie doczekałam się telefonu, to za pośrednictwem Dogo proponuję Pani Opiekunce Gosi znaczyć krzyżyk na kartce lub robić supełek na sznurku po każdych pięciu pochwałach. Jeśli po całym dniu będzie tylko 15 krzyżyków lub supełków, to znaczy że Gosia WCALE NIE JEST CHWALONA. Proponuję też bardzo uważać przy Gosi na sygnały odcięcia. Jeśli suka nawet na ułamek sekundy odwróci głowę w bok, nawet nieznacznie, nie wolno kontynuować żadnych prób kontaktu. Zignorowanie takiego sygnału odcięcia z jej strony może sprawić, że poczuje się zagrożona. A jest trochę za duża, aby nawet przez sekundę podejrzewała, że opiekunowie są dla niej zagrożeniem.
  19. Ja najpierw przeczytam projekt razem z prawnikiem. Mając w ręce także ustawę, która ma być ewentualnie zmieniona.
  20. Ja wolę wiedzieć, jakie zmiany są proponowane, a nie kto je proponuje. Skrzywdzić zwierzę można też odbierając je bezpodstawnie właścicielowi. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby precyzyjnie określić podstawy dobrostanu zwierząt. Absurdem dla mnie jest np sprawa sprzedawcy, oskarżonego o gilotynowanie ryb bez ogłuszania przy akceptacji przez to samo prawo powolnego uśmiercania zwierząt ubojem rytualnym.
  21. Linkowana petycja nie podaje konkretnych paragrafów, wobec których protestuje. Diabeł w przepisach prawniczych może tkwić w szczegółach. I zanim cokolwiek podpisałabym, chciałabym znać te szczegóły.
  22. Poprzednie zmiany doprowadziły do rozhulania się na ogromną skalę producentów ze stowarzyszeń miłośników piesków i kotków. Poproszę znajomego prawnika, by mi przetłumaczył proponowane zapisy z języka prawniczego na język zrozumiały dla mnie. Podoba mi się - tyle zrozumiałam - likwidacja rozporządzeń o agresywnych rasach, dotycząca w obecnej formie tylko psów o udokumentowanym pochodzeniu. Tu przepis powinien być oczywisty - właściciel odpowiada za wszystko, co zrobi jego pies, czy to będzie tosa inu czy cavalier czy mix czego tylko się da. Nie da się ukryć, że po ostatniej nowelizacji prawa psów przybyło - działania społeczne na rzecz dobrostanu psów są jak wyczerpywanie sitkiem oceanu. Bez zmniejszenia rozrodu psów żadne organizacje społeczne nie poprawią losu zwierząt.
  23. I jeszcze jedno - może wreszcie skończy się możliwość zarabiania nielichej kasy tylko na odłowie zwierząt. Bo kto zabroni obecnemu łapaczowi rozmnażać kundelki na własnym podwórku i czterokrotnie tego samego psa odławiać dla gminy? Ponoć już były takie przypadki.
  24. O ile dobrze doczytałam - w proponowanych zmianach dąży się do tego, aby przez narzędzia finansowe zmniejszyć niekontrolowany rozród zwierząt, zmniejszając dochodowość producentów szczeniąt. Ludzie cenią bardziej to, co jest trudniej dostępne. Zielone szkiełko wyrzucimy do śmietnika, szmaragdowej broszki nie - lepiej bazować na ludzkich słabościach niż na zaletach. A interwencje będą nadal - ale nie na własną rękę. Będą pod jakąś merytoryczna kontrolą. W Szwecji polskiej rodzinie odebrano dziecko, bo w szkole było smutne. Wołałabym, abyśmy nie doszli do takich absurdów. Pies znacznie droższy i trudniej dostępny będzie w ogromniej większości dobrem bardziej cenionym. A że pojedyncze przypadki bandytyzmu będą nadal - będą, ale właśnie przy zmniejszonej psiej populacji łatwiejsze do wychwytania. Przez ludzi upoważnionych do tego na innej podstawie niż tylko własne wyobrażenie o dobrostanie zwierząt.
  25. Zdarzały się nieuzasadnione interwencje. Nie tylko u nas - w Stanach organizacje społeczne zaatakowały ośrodki naukowe, w których przetrzymywano zwierzęta gatunków zagrożonych wyginięciem - przetrzymywane po to, by rozmnożyć i stopniowo przywracać do odpowiedniego środowiska. Ja nie zgadzam się, aby kilka pań czy panów tworzyło organizacje upoważnione same przez siebie do wchodzenia do mnie do domu i sprawdzanie, czy mój pies ma wystarczająco miękkie legowisko. Za dużo ostatnio naczytałam się o tym, jak to wredni właściciele stresują 4-miesięcznego szczeniaka zabierając go na półgodzinny spacer - może i to ma być podstawą do interwencji? Wielu zwierzętom dzieje się krzywda, przepisy o ochronie zwierząt wymagają zmiany, ale proponuję zachować rozsądek. I poprosić prawnika o wyjaśnienie jak należy interpretować zapisy ewentualnych zmian - bo język prawniczy laik może zrozumieć niekoniecznie prawidłowo.
×
×
  • Create New...