-
Posts
26816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by ludwa
-
Psiaki TRZEBA stamtąd zabrać, bo nie każdemu się podobają, nie mają właścicieli ani nie ma gdzie ich leczyć. Sunię ew. będę miała gdzie umieścić ale z psem jest problem. Czekamy na jeszcze jedną odpowiedź. Mamy ew.miejsce w hotelu ale z kolei to duże koszty, biorąc pod uwagę, ze leczenie potrwa a i pies jest starszy, to z adopcją szału nie będzie
-
:) No gdzież bym śmiała? Ciebie Topi? Ależ skąd. A jak bylo z tym Expressem Reporterów? Na wspomnienia mnie wzięło jeszcze...a banem na dogo? Przypomnisz za co? Nie emocjonuj się, bo to zwyczajnie jest niezdrowe a biorąc pod uwagę twój brak wiedzy o sprawie Buni oraz to, że w tamtej sprawie nawet nie uczestniczyłaś, to zadziwia mnie fakt twojego zaangażowania w ten wątek. Ale ja się dość często dziwię, wolno mi, nie?
-
Topi, nie pochlebiaj sobie:) Ty mnie nie pienisz, ty mnie zadziwiasz:) Tak własną pierś nadstawiasz chętnie. Twój wybór, wolno ci. Moja (nie) droga, pomówieniem jest pisanie tego, co ty pisałaś na Expressie Reporterów (wciąż unikasz odpowiedzi na zadane ci pytanie ad tego jak szybko cię zablokowali:)) Ty mnie nie wkurzasz, ty mnie zadziwiasz, swoją arognacją i głupotą. I ślepą wiarą również, pomysłowością w kwestii donoszenia gdzie tylko się da. Tym, że nie trafiają do ciebie zerowe efekty twojej własnej działalności i ponoszenie kosekwencji tej działalności. To nie wkurza, to mnie wciąż fascynuje. Ty zapewne nazywasz to bohaterstwem, ja głupotą:) Napiszę coś jeszcze w tajemnicy:) Mój pracodawca wie w czym ja uczestniczę i że akt oskarżenia dostałam i takie tam. A twój wie? W każdym razie pospiesz się z tym donosem, bo sytuacja u mnie jest dość dynamiczna;)
-
A tutaj drugi:) ZAPRASZAMY
-
A tutaj drugi:) ZAPRASZAMY
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
ludwa replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
A tutaj drugi:) ZAPRASZAMY -
Zajrzycie na bazarki? Dochód idzie na opłacenie leczenia Maciusia Pierwszy jest dziecięcy
-
Zajrzycie na bazarki? Dochód idzie na opłacenie leczenia Maciusia Pierwszy jest dziecięcy ZAPRASZAMY
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
ludwa replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Zajrzycie na bazarki? Dochód idzie na opłacenie leczenia Maciusia Pierwszy jest dziecięcy -
ale mam chyba jakieś lęki wieczorową porą, bo myślę sobie co się jeszcze w Twojej głowie może czaić, skoro taki twór z niej wyskoczył. Lepiej załóż ten hełm, proszę
-
Trzeba było w hełmie chodzić, nic by Ci nie wyskoczyło i byś wiodła spokojny żywot
-
moja (nie) droga. Znowu NIE CZYTASZ. To lekarz zasugerował cushinga. To pierwsze. Drugie, to, że jak sama oficjalnie twierdzisz, nie znasz sprawy Buni ani w niej nie uczestniczyłaś, tym bardziej zastanawiające są pytania zadawane przez ciebie (aczkolwiek znowu ciekawe jest to: kopiuj-wklej, obstawiam, ze komuś brak odwagi). Nie pamiętam ile zebrano na Bunię na konto fundacyjne, ale zapewniam cię, że datki nie pokryły nawet kosztów operacji i utrzymania Buni w Chacie Zwierzaka. Pytanie zadałaś do niewłaściwej osoby, ponieważ pieniądze zbierane były na konto Fundacji. Kolejną sprawą jest to, że Iwona nie zbierała żadnych deklaracji ani innych obietnic dotyczących pomocy w utrzymaniu Buni, tylko po prostu zdecydowała się pomóc psu, beż żadnych ALE, typu: zapłaćcie za leczenie, wyżywienie i wszystko inne. Podjęła także decyzję o operacji psa, wbrew groźbom kk, ponieważ pies miał problemy z wypróżaniniem i guz stanowił poważny dyskomfort w jego życiu Rozumiem, że skoro jesteś tak zainteresowana finansami Buni, to posiadasz również informację ile pieniędzy otrzymała kk na utrzymanie Buni od darczyńców z Dogomanii. Niestety nie poczuła się zobowiązana do zwrotu kosztów operacji psa. Zaznaczam, że operacji zaleconej przez uznanego specjalistę. Podziel się tą wiedzą może, bo to, podobnie jak śmierć Buni, zostało owiane głęboką tajemnicą. Choć Iwona, pomimo złości, wszelkich informaacji udzielała na bieżąco. Jesli interesuje cię co się stało z tymi pieniędzmi, to wyjaśnienie masz powyżej. Dodam także, że Bunia operowana i utrzymywana była za pieniądze innych podopiecznych Fundacji. Mało tego, na skutek działalności twojej przyjaciółki i kk wówczas Iwona utraciła wielu darczyńców i musiała na nowo odbudowywać część utraconego zaufania. Ciekawi mnie tylko, czy twoje przyjaciółki zajęłyby się psami i kotami, które wówczas omal nie zostały pozbawione dachu nad głową? Na szczęście jak widać, Iwona odbudowała zaufanie w pełni, co jest dla was solą w oku:) Los jest jednak sprawiedliwy i dalej sprawiedliwość będzie się działa:) Wciąż i uparcie starasz się podważać zaufanie do osób, które brały udział w sprawie i na to, ze miały rację mają prawomocny wyrok. Widzę, ze tego uparcie nie chcesz dostrzec i zupełnie nie bierzesz pod uwagę, że podobnie jak twoja mentorka zakłada sprawy wszystkim wokół, to moze to zadziałać w drugą stronę a ty, choć w sprawie nie uczestniczyłaś, nadstawiasz bezmyślnie za kogoś karku. Rozumiem, że jesteś pewna swojej wygranej w sprawie Hotellu u Leona? Bo jak widać wniosków nie wyciągnęłaś żadnych a sytuacja adekwatna: nie byłaś, nie widziałaś, nie wiesz ale klepiesz. Klep, skoro lubisz obrywać za kogoś. Kto bogatemu zabroni? :)
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
ludwa replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
No to się chłopaki polansowali w mieście A Ty nie wysypuj tak publicznie wszystkich tajemnic Maciusia, niech sobie popuszcza w tajemnicy. No miejcie coś tylko dla siebie, no...;) -
Nie, nie chodzi mi o fotkę:) Wiem jak wyglądają;) Tylko chciałam wiedzieć czy zamówienie całe doszło. Mam nadzieję, że zajmie się gryzakami a nie butami;) Jak będą sie sprawdzały, to daj znać, doślę więcej. Niech lepiej nie niszczy w domu
-
Bo ja wiem? Chyba dzisiaj mam inny układ hormonów, bo jakoś cieżko mi znaleźć ciepłe uczucia do Halynki. Mogę przyznać, że mnie rozbraja, fascynuje, zadziwia, szokuje, śmieszy. Ale czy to ma coś wspólnego z miłością czy innymi ciepłymi uczuciami to ja nie jestem przekonana. Jak można kochać szkodniki? Czy ktoś kocha karaluchy? Stonkę? Muchę plujkę czy inne robactwo roznoszące choroby? A komary przecież roznoszą świństwa, nawet psom szkodzą roznosząc dirofilariozę. Szkodniki, zwyczajne, upierdliwe szkodniki. Jak by mnie ta Halyna nie śmieszyła, to prawda jest okrutna- to zwyczajny SZKODNIK jest, OOO!
-
Niech sie podzieli z koleżanką:) A kości prasowne dorzucili? W dobie kurierów i szybkich przesyłek nie widzę innej opcji:)
-
No tak... Adopcje STOJĄ. Zero telefonów, nawet o szczeniaki ale oczywiście Negra jest wyjątkiem. Wszyscy ZAKOCHANI albo popatrzyli w te oczy albo ta i żadna inna...No, takie wkurzające dyrdymały, bo jak pies ładny, to kolejka a że kochany, mądry, z wszystkimi sie dogaduje, to co tam, burka nie chce nikt:( Wrrrr W każdym razie sytuacja wygląda tak, że Halinka ma szansę zostać na stałe w obecnym DT o ile problemy nerkowe nie są przewlekłe, bo na chwilę obecną DT nie stać na duże koszty związane z leczeniem psa. Zresztą mają zgredka pinczerka i kota a w grudniu pożegnali sunię, którą zabrali z Palucha. Pomimio intensywnego leczenia choroba bardzo szybko ją zabrała:( Są teraz ostrożni. No i sytuacja finansowa niepewna, więc na szczęście myślą głowami a nie emocjami. Dla nas kiepsko, bo stracimy tymczas ale w sumie tego się spodziewałam, wciskając im awaryjnie Halinkę:) Pan domu ma słabość do onków a Halinka jest typowym kochanym i jednak charakternym przedstawicielem swojej rasy:) Negra....po "castingu" na dom dla Negry;), prawdopodobnie ostanie się ten, co był zrównoważony, cierpliwie czekał na wizytę a miłość wyrażał dość umiarkowanie i rozsądnie;) Dom z Warszawy, małżeństwo z kotem, Państwo bardzo ok. Jedyne, co mnie martwi;), to: Pan jest Hindusem, po polsku nie za wiele mówi, więc będzie do Negry mówił po hindusku i angielsku, Pani po polsku a Negra jest w sumie owczarkieem niemieckim, czy belgijskim. Mniejsza o większość, w głowie się jej pomiesza od tych czterech języków jak na mój gust:)
-
Uściślę Pies zabrany ze schroniska TYLKO DLATEGO, że Iwona powiedziała, że ją zabierze do Fundacji. Nie odwrotnie. Nie, że pies najpierw wyciągnięty, bo rozpadające się guzy zaraz go wykończą, to zabieramy a potem będziemy się martwic i szukać. Nie. Najpierw deklaracja, że będzie gdzie psa potem umieścić. Brak zrzeczenia i papierów, bo to enty już psiak zabrany z tego schroniska, choć żaden inny nie przeszedł przez ten wspaniały dożywotni dom tymczasowy (tego tworu na wymogi sytuacji i wygodnictwo paniusi już oceniać nie będę, ocenili postronni). Padło podejrzenie cushinga od lekarza prowadzącego, nie od Iwony. Iwona oczywiście przekazała dalej. "właściciela" w od domowników uzyskała 50 złotych co miesiąc na starego schorowanego psa. Resztę zadeklarowały dogo-ciocie. Łupież pominę milczeniem, bo albo lekarz nie przekazał podstawowej przyczyny tegoż zjawiska w tej sytuacji ale jeśli wpisał to jako "dolegliwość-zarzut" w karcie, to albo był o to mocno proszony albo powinien się dowiedzieć jaka może być jego podstawowa przyczyna w tej sytuacji:). Pazurki...? Niezły zarzut przy zakazie operacji ze względu na guz w odbycie, który wówczas nie był oceniony histopatologicznie. Biorąc natomiast pod uwagę milczenie odnośnie losów Buni po odebraniu jej z fundacji, pytania o ogon Huzara mając do dyspozycji na bieżąco informacje o psie i zdjęcia stanowią jedynie szczyt hipokryzji, czystej złośliwości i bezdennej głupoty. No ale jak wiadomo niektórym wolno innym nie:) Idzie się przyzwyczaić do tego stanu rzeczy.
-
a nie, spokojnie. Ja nie mylę, ja myślę topci kategoriami a w jej kategorii, to ona odważna, normalnie jak żołnierz. Na śmierć w pierwszym szeregu. Ginąć w imię....? "Idei"? Hmmmm, żeby chociaż idea była słuszna lub czegoś warta, to można poprzeć ale tutaj? W sumie, to ja podziwiam ten ślepy pęd i wiarę. Nigdy tak nie umiałam. Widzisz. mój Fafik tak ma. Strasznie nas kocha, bezwarunkowo, w ogień by szedł za nami bez zastanowienia. Głupol kochany. Fakt, zbyt pojętny to on nie jest ale byśmy go w życiu nie zamienili na innego, więc patrząc przez psi pryzmat, to ja rozumiem w sumie ten układ.
-
no tak, sądy niby nie są naiwne ale jednak wyroki, które wydają są z przypadku? Wytłumacz mi więc, czemu tak chętnie korzystacie z drogi sądowej, prokuratorskiej i innej co-tylko-wpadnie-do-głowy-donosowej, bo ja nie rozumiem:) Sądy, prokuratury, giodo, pracodawcy, znajomi i mniej znajomi, rozsyłanie prywatnych wiadomości. To akt desperacji? Sądzicie, ze to przynosi zamierzony przez was efekt? Nie rozumiem więc czemu taki wściek w was wstąpił i aktywność wzmożona odkąd piszemy, że będziemy upubliczniać te wyroki i już zaczęliśmy to robić? Przecież święcie wierzycie w swoje racje, więc chyba wam pochlebiamy, prawda? Niemniej jednak, odpowiedz (ładnie porszę) na zadane ci powyżej pytania:) Nie zmieniaj od razu swego alter ego, przecież jesteś odważna, wszystko walisz prosto z mostu i niczego się nie boisz a sprawy o które tak zaciekle walczysz, nieustannie napawają cię dumą, więc czemu unikasz odpowiedzi na proste pytanka? Sugerujesz może, że nadchodzące wyroki są przypadkowe? Nie wiem, czy wy macie jakąś grupę wsparcia, jakieś sesje zbiorowe, ktoś do was mówi we śnie czy na jawie ale skutek jest kuriozalny:) Ale spokojnie, nie żałuj sobie pisz:)
-
Trzeba jej podsuwać pozycje z tekstem. I na rozwój umysłowy i na trawienie to zawsze lepiej niż obrazki same:)
-
ale ale topcia. Tak skaczesz po tematach i szukasz wciąż nowych doznań i spełnienia się w dziedzinie donoszenia a na zadane wcześniej pytania unikasz odpowiedzi :) Ponawiam Czy w punktach lepiej zrozumiałaś sprawę Biuni i sam wyrok? Czy zostałaś zablokowana na Ekspressie Reporterów i dlaczego? Jakie wnioski wyciągnęły postronne osoby po hejcie twoim i kk? Czy wskażesz po których wątkach latałyśmy? Szczególnie Iwona.
-
Wiesz Topi, nie każdy pracuje na hali:) Niektórzy np. mają stanowiska z opisem: samodzielna:), co oznacza: - samodzielnie myśli, - samodzielnie (zazwyczaj) decyduje ad tego, co dziś zrobić i w jaki sposób, - są rozliczani z wykonanej pracy, a nie godzin spędzonych przed komputerem To jedno. Drugie będzie, jak już napiszesz, zadzwonisz, czy poinformujesz mojego pracodawcę:) Ale to będzie dodatek dla niektórych. A po trzecie, uwierz mi, mój pracodawca jest szczerze zainteresowany takimi jednostkami, bo oczywiście wie w czym uczestniczę i w jakim celu jeźdżę do Krakowa. Nie muszę nic ukrywać:) Telefonu i adresu ci nie podam, musisz się wysilić:) A co do czasu zabranego moim dzieciom i bliskim, to tracę cierpliwość i coś we mnie dojrzewa i kwitnąć zaczyna Czy donosy do pracodawców to nowy trend w waszej działalności?