-
Posts
19364 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by akucha
-
Jak patrzę Okhamo na Toje foty, to nabieram ogromnego apetytu na owczarkę. Oriska jest taka piękna! Fota "kwartet" wymiata. [quote name='Bila']Wygrzebuje się z betów, moich betów:roll:, najpierw stoi koło tapczanu i przestępuje z łapy na łapę:roll:, potem ziapie, sapie, prycha, potem jest tupot białych mew, jęczenie, buczenie, miota się, rumoru narobi i[/QUOTE] Jakbym czytała o Pyni. Te sceny odbywają się u nas o 4 rano. Ofiara psa jest mój TZ-et, który w lunatycznym widzie spełnia obowiązki opiekuna psa. Po powrocie garść chrupek, inaczej nie ma spania. Pozdrawiam ze zgniłej i deszczowej Warmii
-
Poczytywałam wieści o Lizie cały czas. ciesze się, ze tak bezproblemowo wszystko poszło :multi: Maupo, ślad po zabiegu w paszczy martwił Cie, bo był taki czarny? patrzę sobie na spacerowe fotki i myślę, ze gdyby Maupa na spacerek wzięła samych Groszka i Uszkę, to posiedziałyby na chodniku, poleżały i z wielka radością wróciły do domu :evil_lol: Marchewkowe nochale dwa. Cześć wszystkim :lol:
-
Też myślę, że Pynia da radę. Ale strach jest. Spory. [quote name='Bila']Akucha, co u Was? Jak Pyniasta? Pyniasta została przyłapana na konsumowaniu zawartości kociej kuwety :cool3: I nic sobie z "opierpapier" nie robiła. Czuje się bardzo dobrze, szczeka, awanturuje się, służy za kocią trampolinę i zżarłaby konia z kopytami. Operacje planuję po 21.11. Mój wybrał się na chrzciny wnuczki za wodę i wraca 2.11 stad ta decyzja. Pomaga mi zawsze przy dowożeniu psów do weta, bo mó TZ-et to już w tym roku tylko gośc hotelowy w domu :cool3: i złodziej samochodu. Przeczytałam u Kasi25 o jej dramatycznym potkaniu z psia łapą i muszę się do czego przyznać. Tez zostałam poturbowana przez rodzonego psa :oops: Dwa tygodnie temu, w sobotę, byłam z nimi w ogrodzie, robiłam akurat zdjęcia. W pewnej chwili poczułam mocne uderzenie w prawą łydkę, a za chwilę coś miażdźyło mi stopę. Stopa podwinęła się i padłam, aparat walnął mnie w łeb i pofrunął dalej. Złapałam się za boląca głowę, złapałam oddech i postanowiłam wstać. Okazało się, ze nie mogę. I wcale nie dlatego, ze lizały mnie trzy obślinione mordy, ale dlatego, że stopa bolała jak cholera. Tz-et najpierw się śmiał, ale potem zataszczył mnie do domu. nigdzie nie pojechałam, bo póki oddycham to dobrowolnie do lekarza nie chodzę. zaraz przyjechało pogotowie rodzinne z altacetami i opatrunkami elastycznym i było nieźle. Stopa i kostka w międzyczasie zrobiła się zielono-czarna, ale nie bolała specjalnie, chodzilam w bandażu i bylo dobrze. Teraz zaczęło tam cos chrupac cholera i pobolewać. Pewnie to klimat taki reumatyczny. Przy okazji tego wydarzenia rozwaliłam mój ulubiony obiektyw :-( O winowajczyni nie wspominam, bo pewnie domyślacie się, która to? Acha! zapomniałam napisac, ze nasz Dyzio to... DYZIAAAAAA :evil_lol:
-
[quote name='Kasia25']Wiolu założysz mu wątek? Mam kuku w oko. Sama sobie wykrakałam, od rana Kamilowi ględziłam, żeny nie szalał z psem. Pies jest duży podskoczy i ci nie chcący jeszcze coś koło oka zrobi......No to chciałam sobie drzemkę zrobić a że dziecko moje stwierdziło, że śpi się w nocy. To milatareczką zajaczka puścił. Maks polujący zechciał mi to kółeczko z oka wyjąć... Płakałam krwawymi łzami jak z cudownej figurki.W szpitalu trafiłam na Panią doktor okulistkę (bankowo dogomankę).Bolało mnie jak smok, pani pytała co za pies , czy szczepiony, czy łapę miał czystą jaka rasa, ble ble i na koniec co teraz z psem??????????? A ja już tylko do domu chciałam, więc jej mówie, ze uśpiony. Nagle przestało być miło jak mi zaczęła gmerać w tym oku to se łapę pogryzłam z bólu. Morał z tego nigdy nie zartujcie w ten sposób przy kimś, kto ma wpływ na wasze ciało! Rogówkę na szczęście mam całą ale blisko było i rany mam wewnątrz i na zewnątrz, teraz się naćpałam i jest ok. Rana się boję bo do pracy idę.[/QUOTE] O cholera! Kasiu, Ty jak zwykle z ogromnym poczuciem humoru, ale powiem szczerze, ze czytam i nie bardzo się uśmiecham. Oko to oko. Pisz prawdę, jak się czujesz? No i jak pracowałaś w takim stanie? Pamietam, że napisałać kiedyś do Zosi4 - o jej Miśku: "Ech, dostać po pysku taka łapą". No i masz, spełniło się. Maksymilian ma wybaczone, co? To szczylek jeszcze, głupolek.
-
Aż się uśmiecham do zdjęć Dudusia :lol: Przydupasek i przylepa kochana. Bardzo, bardzo dziękuję Wam warszawskie ciotki za pomoc przy Dudusiu; za odwiedziny, fotki i troskę o malucha. Elu, dzięki Tobie Doduś to chłopak z posagiem! :Rose: Ojasiu, dziękuje, ze jestem ze mną. Szkoda, ze nie mogę złapać Cię na gg :cool3: Widzę, że U Ronji i Bartka maluch czuje się jak w domu. Wygląda pięknie i chyba doskonale czuje się w towarzystwie innych psów. Wiem od Ronji, że uwielbia towarzystwo suczek :roll: Dobrze, ze niedługo straci klejnoty. Kogucik jeden. Zaktualizowałam pierwszy post. Nie przenosiłam wpłaty kmurdz na listopad, żeby nie mieszać. Pozostała w rozliczeniu z października. Aktualne finanse Dudusia pozostają do dyspozycji Ronji na leczenie i kastrację.
-
O rany! Brązowa, ale te zdjęcia wywołują emocje. Tyle ich. Dobre i smutne historie. W turkusowo-czarnym boksie siedziała szponiasta Tinka Isabel... ten pies wstrząsnął mną najbardziej, gdy byłam pierwszy raz w Sopocie. Wisiala na siatce i tak płakała, że pękało serce. Ale jej się udało. Nareszcie zobaczyłam Kundę, o której napisałaś mi, że Pynia ja przypomina. Ale na fotce to chyba Begonia bardziej podobna. Puszek elegancki, zadbany na tej focie. Wigor :lol:, Bryś, ech, piękny był. A Baks! jak on cudownie trafił! Ciągnij ta historię, piękne są takie wspomnienia, wzruszające. Mam już komplet badań Pyni. Morfologia bardzo dobra. Wszystkie wyniki w normie. Wątroba ok, jednak kontynuujemy karmę dla wątrobowców, Heparegen, Hepalil i Befungin. Rentgen pokazał, że płuca czyste, nie ma żadnych przerzutów. Guz jest operacyjny, oddzielił się ładnie od tkanek. Ale nie może być tylko pieknie, prawda? :shake: Pynia ma powiększoną lewą komorę serca. Osłuchowo nie ma żadnych objawów. Życiowo też do cholery. Pynia ma również wadę wrodzoną przełyku. W jednym miejscu jest on bardzo cieniutki. W tym miejscu, gdzie ma tak wysklepioną klatkę piersiową. Dziwne, bo je normalnie, żadnych cofek, apetyt za swóch, żaden pokarm nie stanowił nigdy problemu. Widziałam na zdjęciu tą jej chorą łapkę. Kość jest koslawa i dziwnie wygieta, ale nie ma na niej śladów urazu. To chyba coś wrodzonego. Podjęłyśmy z p. wet decyzję, ze operujemy. Serduszko zostanie przygotowane do operacji. Moim zdaniem Pynia da radę. Nie chcę, żeby była na opiece paliatywnej, bo guz jednak dalej rośnie. Sama już nie wiem, bo mama rzekła mi dziś: "Nie operuj jej, ma chore serduszko". No i co ciotki myślicie? Pynia wczorajsza Słoneczko, pokaż nam Alicję!
-
Potwierdzam, że zgadzam się z wyborem domu dla Dudusia dokonanego przez Ronję :lol: Jestem Ci Ronju bardzo wdzięczna za troskliwa upiekę nad Dudkiem warmińskim. Kurcze, mam nadzieje, ze on nie będzie za długo czekał na swoich ludzi. ostatnie fotki są zachwycające. Duduś raczej nie martwi się brakiem domu, widać, że szczęśliwy jest ze swoimi dziewczynami :evil_lol: Idę edytować rozliczenie w pierwszym poście. Wczoraj wysłałam opłatę za hotelik. Doszło?
-
Noooooooooooooooooooo, BOSKIE fotki. fajnie się ogląda. Musze Ci powiedzieć, że piękne masz psy, wyniuniane ho, ho, ho. Margolcia i Oriska to super duet. Białaski wyglądają jak maskotki :lol: Patrzę na Margo i oczom nie wierzę, ze ona tak szaleje, jeszcze ciut i będzie Debi II. Ależ gania, strach patrzeć. Zrobiła się niesamowita, podoba mi się jej umaszczenie.
-
[quote name='Maupa4'] Akucha - ona jest Liza - Liza od ... lizania. To jest jej domowe imię - takie miała i takie zostało. Ja imion nie zmieniam. Nie zmieniam jak one mają te imiona. Gorzej jak imienia nie mają - wtedy trzeba się "wysilac" i "kombinowac" ... a potem wychodzi i tak jakaś Kłapoucha ... :roll: Rzeczywiście czerwony to chyba kolor Lizy ;) Zabieg teoretycznie w środę i mam nadzieję że nadziąślak nie okaże się straszny. Przeszkadza jej - zdecydowanie przeszkadza. Chcemy jej zrobic od razu wszystko - zobaczymy czy się uda. Bo magister inzynier umie sam ... :mad: [/QUOTE] Ale głupia jestem, pojechałam z tym imieniem :splat:Liza, jasne ze Liza! No o czym (o kim)ja wtedy myślałam?! Jutro jestem wyjechana, ale od 10 trzymam mocno!!!!! Uda się, jutro o tej porze będzie już po strachu. Zapas fajek masz przygotowany? Magister inżyniera :evil_lol: w czułko całuje i Gremlinke, i Uszkę... i... wszystkie. A Debiskę w nochal, trzeba terriera wyróżnić.
-
ON'ka - sliczna, czy ktos jej szuka? MALBORK. Ma dom
akucha replied to BeataJ's topic in Już w nowym domu
Sunia już w domu. Jest bardzo grzeczna, cieszy się, zwiedza posesję i dom. Ciągle liże nowych ludzi po rękach, posłuszna i podobno piękna, chociaż trochę wychudzona. Trafiła do fantastycznych ludzi, wielkich miłośników onk-ów. Wszystkie ich psy były po przejściach, mają duże doświadczenie. Ostatni pies, Ramzes, był przygarnięty z Trójmiasta- ludzie wyjechali do Anglii i został zrozpaczony pupil. Niedawno odszedł, przegrał walkę z chłoniakiem. Niczego jej nie zabraknie. -
Przyjaciel dla leniucha. Grzeczne,ułożone pieski. PIKO MA DOM!!!
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
To wszystko sopociaki są. -
[quote name='Ewa Marta']A ja chciałam poinformować, że Duduś dostał na moje konto od kmurdz 50 złotych!!! Komu mam wysłać pieniądze? Czy mogę prosić jakieś konto?[/QUOTE] Wszystkie wpływy na Dudusia niech idą do Ronji. Podziękuj proszę kmrudź za wsparcie dla Dudu :lol: magluj Ronju, magluj, niech dom będzie najlepszy. Małgosiar, jeśli czytasz, to przekaż proszę książeczkę zdrowia, to ważny dokument. Jeśli wpisane są tam twoje dane osobowe, to je po prostu zaklej, usuń.
-
Za mało fotek! czuję niedosyt bieli, marengo i rudości. A co na tym polu tak się zieleni o tej paskudnej porze roku?
-
Po lekturze wątków zakratowanych schroniskowych psów wejście na "jamniki" to jak złapanie oddechu. Szczęśliwe muszą być. Macie taką piękna jesień. U nas szaro, wietrznie i deszczowo. Maupo, Luizie tak ładnie w czerwieni. To jej kolor. Cieszę się, ze nadziąślak nie taki straszny, jak myślałaś. Jeszcze tylko zabieg, co? Dlaczego nikt Groszka na fotel nie wsadził? My też mamy takiego pingwina jak ten na fotach :lol: [URL=http://img823.imageshack.us/i/festyn028.jpg/][IMG]http://img823.imageshack.us/img823/4286/festyn028.jpg[/IMG][/URL] Cześć dziewczyny!!!
-
Nie sadziłam, że to kiedys napiszę - Gromit ma DOM
akucha replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Cieszę się, że dostał szansę. Fajny z niego pies. Wyprostowałaś wypłocha Brązowa. Widzisz, zaskakuje nawet Ciebie. -
ON'ka - sliczna, czy ktos jej szuka? MALBORK. Ma dom
akucha replied to BeataJ's topic in Już w nowym domu
Ta sunia we wtorek jedzie do nowego domu. -
Ronju, lubię pytać Cię o wieści, bo zawsze są dobre :multi: Duduś - Ciasteczkowy Potwór :evil_lol: Współczuję awansu, ja mam już dawno za sobą te męki. Będę trzymać kciuki. Zwalniamy Cię na tydzień z wątku Dudusia, składaj papiery, dasz radę! Dziewczyny kochane, zrobiłam rozliczenie w pierwszym poście. Zerknijcie, czy wszystko gra.
-
Bardzo przygnębiające są te fotki, a nowe watki Brązowej jeszcze bardziej. Nic się w Polsce nie zmieni bez edukacji. Mnie miłości do zwierząt nauczyła m.in. szkoła i tv - Zwierzyniec, Reksio, Pankracy i dziesiatki innych.. Lektury, akcje szkolne, nauczyciele - sami mieli zwierzaki. A teraz co? Kot i pies to alergia, w szkole na temat zwierząt nic nie ma, oferta wydawnicza dla dzieciaków i młodzieży to głównie kalka kreskówek i debilne seriale w wydaniach książkowych. A rodzice... szkoda gadać. Kupują psy dzieciakom, owszem, ale głównie w typie rasy. Biedne małe yorki, maltańczyki, shi tzu, którymi bachory poniewierają niemiłosiernie. Oglądam to sobie w poczekalni u weta i mam ochotę udusić te małe kanalie. Widok 6-tygodniowego labka, który co chwila spadał z rąk 7-letniej dziewczynki, która właśnie odebrała go od "hodofffcy" będzie prześladował mnie jeszcze długo. Mamusia z córeczką wlazła do gabinetu i zapytała o koszt szczepień i odrobaczenia. Wyszła zniesmaczona i udała się do innego gabinetu, bo może tam taniej. Zapłaciła przecież za psa 200 zł, a tu jeszcze trzeba dopłacić. Ludzie są w większości beznadziejni. Naszej Dodzi się udało, poszła do domu. Ludzie czekali na nią cierpliwie, odwiedzali, przygotowali się na niej przybycie, poprzestawiali meble w pokoju, żeby wygospodarować dla niej intymny kącik. Rodzice i 3 dzieci: dziewczynka lat 8 i chłopcy 14,17 letni. To siedemnastolatek będzie jej właścicielem. Szłam do nich z Dodzią prawie plącząc, targałam wyprawkę i powtarzałam w kółko litanię, którą miałam im wyrecytować. Czułam się beznadziejnie. Jarek wyszedl mi na spotkanie, gdy zobaczyłam jak uśmiecha się na widok psa, jak się z nim wita, zapomniałam, jak byłam zdenerwowana. Myślę, że to jest ten dom. Dodzia jest dzieciuchem, lubi szaleństwa, młodzi ludzie dostarczą jej tych atrakcji. Będziemy w kontakcie, uwmówiliśmy się na wspólne spacery z psami. Mieszkają bliziutko moich rodziców. Mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze. Jeśli coś poszłoby nie tak, tfu, tfu, tfu, to psina wraca do nas. Pokochaliśmy ją jak swoją. Ostatni fotka u moich rodziców, którzy opiekowali się nią po sterylce i dali jej tymczas. Wychodzimy na spacer do nowego domu Przed nowym domem