Jump to content
Dogomania

akucha

Members
  • Posts

    19364
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by akucha

  1. O rany, sypnęło chętnymi jak śniegiem :lol: Zdechł mi domowy kopmp, nie denerujcie się, jeśli nie zajrzę dzisiaj. Postaram się naprawić i dojechać do rodziców, żeby śledzić watek. Zapowiada się pasjonujacy weekend. Dla was cioteczki pracowity ;) Ilon_n, gdyby coś, to miałabyś Dudka na oku.
  2. [quote name='mareksy']Tekst roku!!! :evil_lol: A tamta karma była amerykańska, czy kanadyjska...:roll: Znalazłem : [url]http://www.futrzakowo.pl/index.php?products=product&prod_id=7009&comment=add[/url] Wcale nie jest taka droga.... przy okazji okazało się, że karm z rybami jest więcej....[/QUOTE] Poczytałam i wydaje mi się, ze Orijen ma chyba bogatszy skład. Ale karma, która podałaes faktycznie tańsza. Podobno dobra jest, czytałam pochlebne komentarze. [quote name='Gabryjella']O nie, mój pustak ma dużą czachę, tylko zawartość mało używaną, jak zacznie używać - zwiększę miarkę. Z rybnych karm fajne są jeszcze Acana, Taste of the Wild i Almo Nature, na tą ostatnią jest w "moim" e-zoologu fajna promocja, 25% taniej, za 12kg - 141 PLN (normalnie 189); TOTW - 13,6kg - 185PLN; Acana - 13,5kg - 209PLN.[/QUOTE] Acana Pacific, Tak? Słyszałam, że dobra. Ja preferuję gotowane żarcie, ale musiałabym gotować każdej co innego, więc podaję suchą z "dosmaczami". Gotowane w weekendy, to z miłosci do moich czterołapów, bo normalnie to omijam kuchnię szerokim łukiem. Nie zmieniam teraz karmy, niejad coś tam je i to najważniejsze. Kurka wodna, zdechł mi domowy komp. Moze to tylko bateria...
  3. [quote name='Bila']Akucha, może Pynia źle rozpuszcza szwy i stąd ten płyn:roll:. Witanko w ogóle:loveu:[/QUOTE] Nie, jej się trochę paskudzi w miejscu, gdzie był guz. Nie jest jakos dramatycznie, ale trzeci raz miała otwierane. Inne szwy ładne. Pynia wciąż u rodziców, robią jej okłady z wódy, ona im z wdzięczności robi w domu kipisz. Zasikała im pół chałupy. Podłogi, dywany, chodniki. Muszę jakoś to odrobić Taki okład to walka z psem, Pynia nietykalska jest. W gabinecie miła, uśmiechnięta, a ledwo zamkną się za nią drzwi - zwiewa ile sił w krótkich łapkach. Hipokrytka, nie? [quote name='mareksy']A rybami nie można by spróbować karmić takiego psa z alergią? :oops: Kiedyś zdaje się, na dogo była reklama jakiejś firmy produkującej karmy, w ich ofercie była też karma z rybami właśnie, ale strasznie droga była...[/QUOTE] Ja znam jedną, Orijen 6 ryb. Dobry skład i karma psom smakuje, ale... bo zawsze jest jakieś ale, ma płaskie małe granulki i moja alergiczka się nimi dławi. To pies, który nie gryzie żarcia, tylko je połyka. Druga żre bez problemów. Czasami gotuję rybę, swieżej u nas nie mam więc kupuję filety. Psy uwielbiają takie żarcie, a ja umieram na samo wspomnienie smrodu gotującej się ryby. Sama nie jem ryb, śmierdzą mi. [quote name='brazowa1']Droga Kasiu-zacznij gotowac psu bedzie taniej ,smaczniej,zdrowiej. A dieta Berf (czyli kosci i sciegna) podobno leczy z alergii jak ta lala[/QUOTE] Ha, ha, ha... ta, która gotuje :evil_lol: Kościana dieta z surowizny może leczy alergię, ale skąd wziąć gnaty dziczyzny, królika (bo na inne uczulona) na takim zadupiu jak moje, miastowa kobieto? No i jak pies wielkosci królika ma takie gnaty żreć? [quote name='Gabryjella']No wg. mojego psa miarka, którą jej odmierzam żarcie jest za mała. [/QUOTE] :evil_lol: Wyczytałam kiedyś, że pies powinien jeść jednorazowo tyle, ile wynosi pojemność jego puszki czaszkowej, czy coś takiego. Gdy patrzę na płaskie czachy moich psów o małym rozumku, to zastanawiam się, jak one by przeżyły?!
  4. Co ja tu czytam! Czyżby?! Dom wydaje się być fajny i u weterynarza :lol: Ronju, jak twoje wrażenia po rozmowie? Ronju, czy Duduś potrzebuje czegoś na ewentualny wyjazd, moze coś z "garderoby"? Tak myślę o tym jego włóczęgostwie... Jaki by dom nie był, to pewnie będzie próbował. Najważniejsze, żeby ludzie mieli tego świadomość, wyobraźnię i nie obrażali się na psa za takie zachowanie, nie myśleli o nim jak o niewdzięczniku. Lęk o Dudusia będzie zawsze.
  5. [quote name='ronja']pytałam o to, pani powiedziała, że one są łagodne, że nawet kota nie ruszają. nie wiem tylko co powiedzą na dziamgolącego Dudu...[/QUOTE] Kocham owczarki, miałam w domu rodzinnym. Do dziś własna ON-ka to moje niespełnione marzenie. Niedawno w lecznicy weterynaryjnej widziałam małego wiejskiego kundelka, zaatakowanego przez dwa owczarki z sąsiedztwa. Maluch był w strasznym stanie, serce na wierzchu... przeżył. Małe dziamgacze czesto prowokują i podgryzajaduże psy, moje suki również. Potrafią wyprowadzic z równowagi najbardziej opanowanego psa. Dlatego trochę sie obawiam domu z owczarkami. Duduś nieustraszony jest i cwaniutki :evil_lol:, ale... trochę strach, co?
  6. [quote name='Maupa4']Tylko przednimi kręci. No właśnie - nie wiemy nic o jej przeszłosci to nie ma co dokombinowywac i na siłę budowac tak ostatnio modnych "teorii łańcuchowych" ;) Wetka ją poobmacywała i pooglądała na wszystkie możliwe sposoby - najpierw jak z nią przyszłam pierwszy raz a później jak przyschizowałam z tymi łapami. Z resztą to ja przeciez się z nia nalatałam do weta - nigdy nic niepokojącego nie zauważyli mimo moich "sugestii". Łapy ok - podobno tak ma i koniec. Łapy ma grubiutkie, króciutkie, toporniutkie, rozklapciane ale bez luzów, przykurczów czy tez innych zmian. Ot same zagadki ta Uszka ... [/QUOTE] Mam trochę luzu, więc nadrabiam zaległosci. Maupo, a wiesz, ze moja Belka też tak łapkami zamiatała? Całe życie, to chyba taka maniera, bo na łapki nigdy nie chorowała. Zimą oprócz wywijasów dochodzilo potrząsanie, bo łapiszony marzły. Dla mnie Uszka jest akurat. Bardzo ładna, zadbana sunia o ciekawym umaszczeniu - porteczki luks. Okrąglutka tak jak lubię :lol: I głowę ma bardzo ładną, pyszczek śliczniutki. Klapniete uszka nic jej nie ujmuja uroku. Dziewczynka jak malowana :loveu: Stawiam, że pyszczek, o który pyta hop!, nalezy do Groszka. Zgadłam? Maupo, czy Żwirek ulewa kazde jedzenie, czy tylko rzadkie? Moja Zu nie moze jeść nic rzadkiego (chociaz bardzo lubi), zaraz wzystko z niej wypływa. Ja nachłepce się za dużo wody to też. Sama nie wiem, co to jest. Cześć wszystkim!
  7. Zwariować można z tymi karmami, prawda? Moja Bela swojego czasu miała podejrzenie alergii, więc żarła Eukanubę i było ok. Tolerancja na karme to chyba cecha osobnicza. Zu miała Trovet z dziczyzną, ale jej się znudził, więc teraz wcina RC dla alergików. Chyba po niej ma najlepszą skórę. W zasadzie żadnych objawów. Muszę jej co jakis czas podsuwać Trovet, bo jej się smaki nudzą i potrafi nie jeść kilka dni. Wszystko podaję z tuńczykiem w sosie własnym, bo inaczej nie ruszy. Wcale ten tuńczyk nie jest drogi. Wydaje mi się, że karmy dla alergików nic nie tuczą, bo u Zu waga spada, albo stoi w miejscu. Pynia na karmie dla watrobowców przytyła 1,5 kg :roll: Kasiu, ja kapałam Zuzkę w Peroxyvecie przez 3 miechy. Najpierw 7 dni, potem 2 razy w tygodniu i raz w tygodniu. Koszmar. Te 10 minut latała po chałupie, bo nie miałam cierpliwości siedzieć z jęczącą bulwą w łazience. Zamknięta darła się strasznie. Nie dawaj dresiarzowi orzechów, mnie kiedyś wet też przed nimi przestrzegał, kawa jest pewnie od nich zdrowsza :evil_lol: Moje psy i koty uwielbiają bułę z masłem i szynką, daję im ciut ciut przy śniadaniu. A sierść mu sie przy alergii sypała? Zu ma jeszcze dramatycznie silną reakcję alergiczna na pchły. Łysieje w jeden dzień, skóra aż się sączy - tak stało się przy [B]1[/B] małej pchle. Byłam w szoku.
  8. [quote name='Ellig']akucha tu jest rozliczenie:)[/QUOTE] Wiem, wiem, czytałam :oops:... i nie mogłam się połapać. Tam jest październik, listopad i akucha traci orientację. Wiem, że muszę wyjść na 180 zł. Idę liczyć do pierwszego postu. Ronju, a owczary nie zjedzą Dudusia? Duduś jest rozpieszczonym, małym egoistą, żadna charyzma. Brzydko zrobił strasząc i pyskując Emi.
  9. Pawełek to piękne, dostojne i wielkie kocisko. Dobrze, ze pojechał i znalazł taki dom. Jest królem! [quote name='Kasia25']Brawo Pyniu! Kocham tego terminatorka! Akucha jesteście wspaniali, kociak super. Co tam na froncie wszyscy zdrowi? Polubiły już śnieg? My jesteśmy po serii zastrzyków i kąpieli. Powiem Wam, że mam już muły od kąpieli dwa razy dziennie 27kg i do tego nie współpracującego szczeniaczka. Na szczęście koniec! Alergia sobie poszła uff, bo myslałam , że wysiąde. Nie dość, że mi się pies zamknął od wewnątrz w łazience, to mu po zastrzykach na łeb siadało. Zjeżony po dworze łaził, jakby mu garb z sierści na grzbieicie wyrósł, pił i lał za trzech (średnio 7 spacerów w dzień i 3 nocne), to jeszcze kota hapnął w ogon. Ogon cały ale kot nas nienawidzi i omijamy wampira. P.S. Komu Yorczka-dresa? [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/433/51dc9df14d88aedemed.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Kasiu, Yorczek CUDO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :loveu::loveu::loveu: Pięknie wyrósł, i ma fajny dresik. Napisz coś więcej o alergii, bo ja walczę dzielnie z zuzowatą przypadłością i na razie też ok, ale u nas nie poszła sobie precz. Wystarczy, że Zu złapie coś poza karmą antyalergiczną i mamy kłopot. Znowu ma nużycowe okulary, dostała preparat i maść, jest już trochę lepiej. Ciągle drapie się po pysku. Nic tam nie ma, nerwuska jakaś. Koty cudne, zdrowe i rozkoszne. Baraszkują, jedzą i produkują nawoź. Dzisiaj maja bal, bo TZ-et przytargał stół i krzesła - mikołajkowy prezent :cool3:. Mają 6 wypasionych drapaków i sztuczne lodowisko, aż mi w uszach zgrzyta. Pynia... Pynia ok, niby. Ma apetyt, humor, energię, głosne wrrr, nic ją nie boli. Problem jest tylko z raną pooperacyjną, bo w jednym miejscu zbiera się płyn.Niedużo co prawda, ale w piatek p. wet musiala otworzyć ranę i dzisiaj też. Pynia nie jet grzeczną pacjentką, to liszka, wije się i walczy jak lew. Jest u rodziców, bo boję sie zostawić ją w moim rozbrykanym domu. I tak latam od jednych do drugich.
  10. Roju, podaj mi kwotę za hotelik (za listopad) odejmę, dodam to, co wysłałam i sprawdzicie saldo. Chciałam napisać, że fotki rozsmakowanego w przysmaczkach Dudusia wymiatają! Też mocno trzymam kciuki za spotkanie z chętnymi ludźmi. Mógłby dostać prezent w postaci domu na święta. Byłoby pięknie. Petitki tęskna za Dudusiem, co? one takie fajne dziewczynki. Bardzo muli mi dziś dogo.
  11. [quote name='gameta']Bo trzeba umiejętnie nazywać - moja matka chrzestna zawsze miała pudla, zawsze miniaturę, zawsze suczkę, zawsze czarną i zawsze nazywającą się Mada. Nigdy się nie pomyliła :] Pffffff... Gameto! Z czym do ludu! Jedna suczka, pffff. Trzeba specjalnego talentu, zeby się z jednym imieniem pomylić :evillaug: Nie odrobiłaś lekcji. [quote name='kaerjot']Dobrze będzie napewno, musi być. Ja się nigdy z czymś takim nie spotkałam, ale wet napewno i zaraz da tabletkę albo kujkę w doopkę i będzie git. Zobaczysz. Kciuki zaciśnięte. [quote name='ockhama']Syndrom urologiczny? Może to piasek - schodzi i rani przewód moczowy. Może zapalenie pęcherza moczowego? No to czeka Was badanie moczu i krwi. Jak nie urok to... poczytaj sobie tu [quote name='Betbet']Ale nie wpadaj w panikę...badania Was czekają, kot moich znajomych co jakiś czas sikał krwią, bo miał jakieś tam zapalenie. Miałyści rację. Okhamo, opis zapalenia układu moczowego czy pęcherza pasuje jak ulał. Zadzwoniłam do p. wet, która podała przez ojca antybiotyk. Dyzia dostała go już 2 razy. Wieczorem sio było w miare ok. Dzisiaj normalne. Ślicznota się naprawia :lol: Wymyśiłam, że ona mogła się podziębić bo ostatnio bardzo interesuje się zlewem i kabiną prysznicową. Chlapała się w wodzie. Może to jest przyczyną problemów? [quote name='sasha']eee,nie ona do klateczki chętnie nie wracała,ona z niej prędziutko leciała na swój kartonik pod kaloryferem,jak powiedziałam "na miejsce";) Aaaaaaaa, to ja źle przyswoiłam informację :roll: Ale fakt, ciepełko to ona lubi. Wyleguje się na grzejniku, ciepłym jak cholera. Płożyłam jej obok kocyk, żeby się nie oparzyła, ale ona woli na grzejniku :niewiem: Cudnie biega, jeżyk mały z grubą dupką. Jest taka słodka, mniam. [quote name='Betbet']U Akuszki nawet anioł by zdziczał...:evil_lol::evil_lol::evil_lol::loveu::loveu::loveu::loveu::diabloti::diabloti: Dziękuje, dziekuję Betbecie mój :cool3: Chcesz, żeby Brązowa i panie z gabinetu weterynaryjnego odebrały mi zwierzeta, tak, tego chcesz?! Reprezentujesz poglądy podobne do tych, które na prawo i lewo rosiewa moja mama, wiesz :icon_roc:
  12. [quote name='sasha']...eee,no widzę,że zielonookie ocyska zadomowione już:p O! witamy reprezentacje naszego ulubionego gabinetu weterynaryjnego :hand: Ocyska są cudne, fajna z niej kluska. Gania jak szalona. Koci duet załatwi mi chyba wszystkie kwiaty. Pierwszego dnia sławek zawyrokował: Zobaczysz, jeszcze jeden dzień i bedą hustać się na firankach. I tak było. :-? A co mi mówiłaś? Że ona niby sama do klateczki wraca, wystarczy powiedzieć? Ha, ha, ha.... Betbet, ja własnie tak zbiorowo swoje zwierzaki nazywam - DZIEWCZYNY. Nie ma sensu wołać po imieniu, bo i tak lecą wszystkie. Sprawę imienia jedak rozstrzygnieta. TZ-et zrobił plebiscyt wśród swoich chórzystek i uznał, ze nowa maluszka nazywa się Bunia :lol:. Amen. Pynia ok, spędzam u niej czas po pracy. Przy opierwszej kontroli okazało sie, ze rana liźnięta, ale mnie się wydaje, że obtarła ją o śnieg, ona niskopodwoziowa. Wczoraj było wszystko bardzo ładne, Pynia nie interesuje się rana; grzeczna z wielkim apetytem, trzema hamowac jej zapedy do zabawy i podskoków. Dzisiaj tato jedzie z nią na kontrolę. Mam inne zmartwienie. Zauwazyłam, że od dwóch dni Dyzia sika z krwią. W piątek pojadę z nią do p. wet, wczesniej nie dam rady. Kaerjot, Okhama, wiem, że to nie jest dobry znak, spotkałyscie się z czymś takim? Ona jest taka piękna, zachowuje się normalnie. Kurde, napiszcie mi, że bedzie dobrze... Dzisiaj zadzwonię do p. doktor.
  13. Wielki śnieg oglądałam tylko w TV. U nas, jak nigdy, śniegu na lekarstwo, ale mamy straszne mrozy. Dzisiaj rano - 17 stopni, brrr. Duduś zahatrowany, ubiegłoroczna, mroźną zime spędził pod chmurką. Teraz ze snieżnych kąpieli korzysta dla przyjemności :lol: mmd, dziekuję za prezent dla Dudusia! Elu, jak Ty dałaś radę tyle godzin odśnieżać?! :nono:
  14. Więc czekam na propozycje. Ja już nie mam pomysłów na imiona. I tak mylą mi się wszystkie. Wołam zbiorowo - dziewczyny. Ha, ha... no nie lubimy niejadów! Jak to milo popatrzeć na zwierzę z apetytem. To jest na pewno ONA1 Brzuszek obżarty, ona po odrobaczeniach jest. Gameto siedzi i ciągle je. ja pokaże Ci kiedys fotkę kocicy mojej mamy. Nie uwierzysz, że porządni ludzie moga mieć takiego tłustego kota :evil_lol:
  15. Ha, haaa, super fotki. Co jej zrobili, że taka nafukana? Kaju, co u was słychac, macie już śnieg?
  16. Aaaa, śniegu to wy nie macie :eviltong: Ale szaleństwa przednie! Okhamo, po każdej porcji nowych fotek wracam do pierwszych zdjęć Margo. Jej przemiana jest niesamowita!!! Wrzuć ją na METMORFOZY, koniecznie. UŚMIECH ORISKI :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Lepszy od reklamy denta rask!
  17. 100% babiszon :lol: Tak, Pynia to twardzielka. Silny, stabilny charakter, najwierniejsza z wiernych. I jędza :evil_lol: A jak ona szybko usnęła! Dostala szpile w dupsko - z awantura oczywiście, zakręciła się kilka razy podskoczyła, bo przecież nagródka się należy i padła. I tak samo się wybudziła. ZUCH.
  18. Cudy zimowy Duduś :lol: Śliczny piesek, napatrzeć się nie mogę. Ale żeby tak dziewczyny za ogony ciągać... muszą mieć do niego jakąś słabość, skoro na to pozwalają. Ale te psiaki szczęśliwe u Was Ronju! [quote name='mmd']"ukradłam" tytuł wątku i popełniłam gumtree, a później je wyróżnię. [URL]http://warszawa.gumtree.pl/c-Zwierzaki-psy-szczenieta-5-5-kg-najsliczniejszego-1-5-r-Dudusia-czeka-na-swoich-ludzi-W0QQAdIdZ244961740[/URL][/QUOTE] Ja również dziękuję! mmd, podaję ci aktualny tekst o Dudusiu. Postanowiłyśmy z Ellig, że nie będziemy pisać w ogłoszeniu o ucieczkach, niech ludzie poznaja przede wszystkim jego walory. Resztę dopowie Ronja. Jeśli to będą "CI" ludzie, to taki mankament ich nie zrazi. [I]Wyrzucony z samochodu w jednej z warmińskich wsi. Jakby tego było mało, trafił do ludzi, którzy nie zapewnili mu bezpiecznego schronienia. Bity, poniewierany i bardzo zaniedbany wyruszył na poszukiwanie kolejnego schronienia i tu znowu spotkało go rozczarowanie. Obecnie przebywa w domu tymczasowym pod Warszawą i szuka kochających, troskliwych ludzi. Piesek jest malutki i młody, ma ok.1,5 roku. Jest niezwykle potulny, grzeczny, zachowuje czystość w domu, sygnalizuje swoje potrzeby, potrafi zostawać sam, nie niszczy. Przyjazny w stosunku do dzieci, psów i kotów. Wciąż jeszcze bardzo ufny w stosunku do ludzi, lgnie do każdego, kto okaże mu serdeczność, lubi się przytulać. Potrafi chodzić na smyczy. Piesek jest zdrowy, został odrobaczony i odpchlony, posiada wszystkie aktualne szczepienia i książeczkę zdrowia. ZOSTAŁ WYKASTROWANY Tak piszą o nim tymczasowi opiekunowie: „Duduś jest bardzo grzeczny, kochany, przyjacielski do całego świata. Apetyt średni na suche, ryż z puszką zmiata. To dobrze, bo wymaga podtuczenia. Jest taki maleńki, że mieści się na jaśku.” Duduś jest słodziutki i śliczny” Jeśli wiesz, że zwierzę to nie przedmiot, chwilowy kaprys czy zabawka dla dziecka, którą można wyrzucić, gdy się znudzi, jeśli czujesz, że to pies, którego szukasz i rozumiesz, że maluch został już bardzo skrzywdzony to napisz lub zadzwoń:[/I]
  19. [quote name='brazowa1']dajcie znać,jak Pynia jutro ,no i co to za kot? PS a mojego czekoladowego Pawełka,co sie wybrawia na niebiesko,to nie chciałas i musiałam go wynarodowić :( tak,jak Gromita,dzisiaj ;( Pawełka nie chciałam?! Chciałoby się, ale ja dorosłego zwierzęcia do domu przygarnąć nie mogę. Tola spacyfikuje, ona ma odpały i nie zaryzykowałabym :shake: Żeruję na jej niezaspokojonym instynkcie macierzyńskim. Ona kocha wszystko co małe. Lizać, lizać, lizać... wtedy nie rusza. Ma dzieci, wychowuje je i traktuje jak swoje. Bie bucz, Pawełek i Gromit pojechały po nowe, lepsze życie. I chwała Ci za to! [quote name='gameta']Dziękuję dwukrotnie i strasznie się cieszę, że wszystko ok - a nie mówiłam? ;) Mówiłaś :lol: Pynia przeczołgała mnie przez calą noc, dosłownie, bo musiałam leżeć z nią na podłodze ( próbowała wskakiwać na łóżko). Raz sobie rzygnęła i zapomniała chyba, że była operowana. Wkurzał ją kubrak i dobił kołnierz - musiała go nosić, bo ma założony sączek, który bardzo ją interesował, a że nochal długi, to pchała go pod kubrak. Chciała jeść, ja wredna nie dawałam, więc odpłaciła mi się zarwaną nocą. Łaziła i waliła kloszem we wszystko, w co tylko mogła, wkładała łeb we wszystkie szpary, mając nadzieję, że się go pozbędzie. Potem to już nawet mnie nim bodła. Caly czas: Tu mnie drap, tam pogłaszcz - gdy przestawałam, zaczynały się rozruby z kloszem. O 6.30 poszła do kuchni i tak waliła po miskach, że dałam jej śniadanie i tablety - nie za wiele, ale dałam. O 7 wstał mama i pospałam trzy godziny. Po przebudzeniu zastałam "zdrową" Pynię Bez kubraka, klosza, posłuszną i relaksująca się pod opieka rodziców. Nie uwierzycie, ale ona zachowuje się, jakby nic jej się nie przydarzyło. Rozmerdana, wesolutka; koo, sio na zimowym spacerku- proszę bardzo. Z wielkim apetytem pochłonęła obiad. TO TERMINATOR! Podobno najgorsza jest trzecia doba, wtedy zdarzają się problemy z krążeniem. To jutro, jedziemy na kontrolę do p. wet. Pynia została w sanatorium u rodziców, w domu ma za dużo pokus dla głupich zachowań. [quote name='Andzike']Pynia - twarda sztuka :) cieszę się, że wszystko ok :) Akucha, pokaz kotecka :D [quote name='Bila']No jasne, że kotecka pokaż:lol:. Najważniejsze, ze z Pyńką OK:multi::multi::multi::multi: [quote name='ockhama']Jak Pynia dziś? i ja poproszę o foty kolejnego miauczącego czterołapka ;) Pokazuję Wam koteczkę. Też śmietnikowa, znowu z Bartoszyc. Jakaś miłosierna kobieta przyniosła konające kocię do uśpienia. I miała zostać uśpiona, bo była w dużo gorszym stanie niż Dyzia, ale p. wet spróbowała z kroplówką. Maluszek zareagował... i żyje :lol: No nie mogliśmy jej nie wziąć, to grzeczna przylepka. Jest bezogonką, coś jej go odgryzło :-( ma śliczne zielone ślepka, króciutkie łapki i spory brzuszek. To mała lulu-bomba, ciągle je, dłuuugo je, chętnie je, dużo je... Nie mam jeszcze pomysłu na imię. Ona tak śmiesznie chodzi i porusza tym grubym kikucikiem. Zobaczcie: Tola wiadomo - mamusia Mina i gesty Dyzi mówią wszystko. No cóż, zapomniał wół... Żadnej wojny nie ma. Obie ganiają po całym domu, a my (i psy) mamy kino.
  20. Tak, jesteśmy po zabiegu!!! Właśnie wróciliśmy do domu. Dziękujemy wszystkim za kciuki, przydały się :multi: Pynia wybudziła się szybko, bez żadnych problemów. Operacja przebiegła bez powikłań. Nie trzeba było usuwać węzła chłonnego. Pyni usunięto przy okazji dwa ropiejące zęby, resztę slicznie wyczyszczono. Pani doktor Kasia i zootechnik Agnieszka, to super kobiety, super! W roli terapeutki Pyni wystąpiła też forumowa pitbullka Misia (Perra z Przyborówka) :lol: Tykała ją cieplutkim noskiem i budziła. Jaka to słodka sunia jest, no szok. To tyle na gorąco. W tej chwili Pynia łazi i wraca do przytomności. Jesteśmy u rodziców, przed nami noc, mam nadzieje, że spokojna. Pynia w kaftaniku i kloszu, bo mocno interesuje ją, co jej tam zrobili. Buziaki dla wszystkich wątkowych cioć :buzi: Gameta x 2 - z Ignasiem liczę! Acha, do domu wróciliśmy zasobniejsi o kolejnego miauczącego czterołapka. Ale... no same zobaczycie, czy można się było oprzec. Czy my już zwariowaliśmy?!
  21. Głupol mały z Dudiego, no. Ronju, jesli znajdziesz trochę czasu, zmierz go za przednimi łapkami. Zamówię świrusowi szelki.
  22. Nieee... psiaki sa słodkie. Tola najsłodsza of kors. Betbeciku! Ta kocia szajba jest dokładnie taka, jak ją odmalowałaś! Super! Wczoraj TZ-et przytargał ją pod pachą i wręczył mi cęgi do pazurów ze słowami: Tnij, bo mam już rany :evil_lol: Bardzo niegrzeczna jest. Psotna i dokuczliwa, ale nasz rodzona przeciez. Kasiu, mam kontakt z Dodzią. W poniedziałek byliśmy z nią na szczepieniu przeciw wściekliźnie, dostała książęczkę zdrowia. W przyszły m tygodniu jedziemy na wirusówki. To bardzo ładna sunia, zrobiła się teraz taka puchata, lśniąca, ogon ma jak puszysty precelek. Zawojowała swoich ludzi, kochają ją i pozwalają na wszystko, ale ona jest poszłuszna. Trochę niejadek. Do weta jechał z nami Jarek, leżała w samochodzie wtulona w niego, taka już zadomowiona. Ale nam buziaki też rozdawała. Dzisiaj o 18.15 operacja Pyni, trzymajcie kciuki! Pynia bedzie miała też usuwany węzeł chłonny w pachwinie, bo świństwo się rozlazło, ech.
  23. Cieszę się, ze tytuł Wam się podoba. Też pomyślałam, że on jakiś smętny taki, a Dudi to rozrywkowy chłopak jest. 3 x, ja o Skrzacie już dawno zapomniałam. Nadałam mu to imię pod wpływem informacji, że on u p. Heleny nazywał się Pimpek :evil_lol: Duduś psuje do niego jak ulał. Duduś/ladaco - tak mi się kojarzy, bo on za kołnierzem to ma trochę nazbierane. Tylko te ślepia takie słodkie :loveu:
  24. Myślę, ze tak. To panna demolka jest. Tych donic z iglaczkami już nie ma. Dostały nóg i rozlazły się po posesji w stanie szczątkowym :evil_lol:. Skacze przez ogrodzenia, ale z posesji nie wyskoczy, choćby ją prosili. Ciągle słucham opowieści jaka jest kochana, mądra, wspaniała i jak cudnie rozrabia. O nią nie musicie się już martwić. Jak zapragnie ptasiego mleka, to je dostanie na bank. To ukochana córeczka. Wybiera się z wizytą do p. wet, rak na zapoznanie, bo ze zdrowiem jak najbardziej ok.
  25. No żal kota, ale Dal... piękny jest, młody jeszcze. Smutne ma ślepia, tęskni pewnie. Dysplazja mocno zaawansowana?
×
×
  • Create New...