-
Posts
8271 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by AniaB
-
O! A to wspaniala nowina! :)) ❤❤ Czyli obecnie raczej nie mam co pisac do Niej? A jest na dogo ktos jeszcze dzialajacy mocno na fb? Ja np jestem glownie na fb, ale raczej malo medialnie, bardziej na messengerze nawet niz na poszczegolnych grupach.. Bo dobrze byloby zajac sie na powaznie tematem i popchnac do przodu..
-
Tez jestem zdania ze bardzo dobrze się stalo, ze Michu opuscil to schronisko - nie umiem sobie wyobrazic cierpienia tego psa, nieleczonego, niedożywionego, obolalego, bez pomocy i bez nadziei. Obecnie nabiera sil, dostal swoja szanse na lepsze jutro, mamy jeszcze troche czasu aby poszukac mu dobrego rozwiązania. Slyszalam, ze,Ty$ka fajnie dziala na fb - myslicie ze moglabym napisac do Niej na pw z prosba o zrobienie na spokojnie postu Michowi? Napisze sama szkic tekstu, z najwazniejszymi informacjami, Ty$ka moze w wolnej chwili by go jakos fajnie przerobila i moze akurat udaloby sie znalezc dt domowy lub ds. Wtedy molosy moglyby rowniez post udostepnic u siebie, ja poprosze takze fundacje Psom na pomoc i dalabym na grupy psie.
-
Uwierzcie ze gdybym mogla to Michu by u mnie czekal ile by bylotrzeba, natomiast problem bedzie na pewno gdy bede musiała- chocby tylko czesciowo - zaczac jezdzic do biura, obsluga trzech psow bedzie bardzo trudna, ale najwiekszym klopotem jest stosunek Micha do nieznanych mu osob, a do moich psow przyjezdzac bedzie - z uwagi na lek separacyjny Karata - moja mama, boje sie ze z Michem nie poradzilaby sobie:(. Identyczny problem bylby w czasie urlopow, Kerią zajmie sie moja mama, ale np Karatowi musze tez szukac jakiegos miejsca, bo dla mojej mamy jest za silny i za aktywny. To wszystko powoduje, ze ciezko mi bedzie zatrzymac Micha przez lato, gdybym byla pewna ze u mojej mamy sprawowalby sie dobrze i nie warczal na nia to moglby u niej byc tyle ile by potrzebowal, bo czasem tak robilam z niektorymi psami, ze mieszkaly u niej, ale tutaj obawialabym sie, mimo ze Michu obecnie naprawde jest juz innym psem. Wlasnie wlazl kolo mnie na sofe i wącha mnie po plecach.. Ja tez nie wiem co tu zrobic zeby mu zapewnic jak najmiększe lądowanie, moge mu pomoc przytyc, dokarmic go i porozpieszszac smakolykami, nabrac sil, ogarnac tabletki, ale nie wiem co jeszcze:( Mysle ze przede wszystkim oglaszanie i post na fb ktory utworzylaby osoba o duzym zasięgu to jedyna droga. Nie wiem ile jest psiakow u Kasi Sieto - moze Lilutosi by Ją ublagala o miejsce..
-
Ja absolutnie nie odbieram Waszych wypowiedzi jak zarzutow, mnie rowniez naprawde ciezko zniesc mysl ze w ogole bede musiala Micha oddac do kolejnego tymczasowego miejsca. A to co widac na zdjeciach jest odbiciem tego jak faktycznie to wyglada, nie sa to migawki przed lub zaraz po awanturze:D, Michu bardzo stara sie zabiegac o relacje z moimi psami, oswaja sie z nimi i ze mna ciraz mocniej, lize Kerusie po pyszczku, jego napady frustracji wytlumily sie zupelnie. Mysle ze poczul, ze moze odpoczac tutaj i ze nikt i nic mu nie grozi a cale to zamieszanie wynikalo z jego zaleknienia.
-
Oczywiscie zgadzam sie z Wami w pelni, spanie w lozku nie jest wychowawcze dla takiego psa, niestety ja nie mam możliwości ani czasu walczyc z tym nieustannie bo Michu jest bardzo uparty i mimo moich zakazow wchodzi na lozko. Kto mial molosa to wie ze sa to osobniki czesto samodzielne i bardzo trudne do wyszkolenia, generalnie kiedys niewielu trenerow podejmowalo sie szkolen z molosami. Michu nie spi ze mna w lozku, na to mu nie pozwalam chociaz wielokrotnie probowal, niestety warunki lokalowe u mnie sa takie ze nie jestem w stanie zamknac w ciagu dnia sypialni na stałe, a odizolowac Micha tez nie mam jak bo ujada. Obecnie sytuacja z burczeniem Micha na mnie bardzo sie ustabilizowala, Michu pozwala juz mi sie glaskac gdy lezy na poslaniu swoim, gdy lezy na lozku rowniez. Moge go w kazdej chwili zlapac za obroze i zwlec z lozka, co z tego jak on tam za chwile probuje wejsc z powrotem. Psy maja swoje poslania, koce, Michu na lozku tez oczywiście nie spi nieustannie, moze ze zdjec tak wynika, ale generalnie zazwyczaj nie zdazy bo inni sa szybsi. Na lozku lezy moze z 5% calego czasu w ciagu dnia. Ja mam swiadomosc naturalnie ze nie jestem idealnym dt dla Micha, pewnie w innym dt Michu moglby przepracowac swoje burczenia i humory szybciej i lepiej, elik zaproponowala takze hotel z behawiorysta, ale nie bylo zbytniego poparcia. Moją intencją bylo przede wszystkim przeleczenie i postawienie Micha na przyslowiowe nogi, od poczatku natomiast pisalam, ze na behawiorze psow sie nie znam, nie mam tez czasu pracowac i cwiczyc regularnie z tym jednym psem, zaniedbujac reszte. Nie wiem jaki nastepny dt dla Micha bylby dobry, na lato gdy jest goraco kojec z wybiegiem polozony poza miastem nie musi byc wcale takim zlym rozwiązaniem - jesli pies mialby dostep do trawy, spokoju, to na pewno milej i bardziej znosnie byloby mu na swobodzie a nie na zalanym betonem krakowskim Ruczaju. Dodatkowo co istotne dla jego lap to podloze, ktore w naturze jest o wiele lepsze niz płytki u mnie. Jak napisalam, Michu moze zostac u mnie do konca marca a nawet jak trzeba bedzie to i do polowy kwietnia, nie musi natomiast oczywiscie byc az tak dlugo u mnie - jesli bedzie dla niego inny dt to zawioze go tam z radością, bo wiem ze ja tu wielu rzeczy zapewnic mu nie moge - chocby zabawek, dluzszych spacerow, swobody, przytulania tylko jego, spokoju. I tak na przyklad Michu wita mnie rano noskiem tracajac moj nos - ale oczywiście jest jeszcze reszta bandy ktora odpycha go ode mnie i potrąca.. Jedt psem trzecim w stadzie, widac ze mimo swojego charakteru nie bardzo tez umie rozpychac sie przy jedzeniu, nie walczy o nie, a smakolyki jak mu spadna porywa i ucieka z podkulonym ogonem.. Z gorszych informacji na koniec: od wczoraj Michu ma rozwolnienie, nie potrzebuje wychodzic co chwile na szczescie, czyli nie jest to klasyczna biegunka ale musze go poobserwowac, jesli bedzie dalej problem to trzeba bedzie sie zastanowic nad alternatywna kuracja do cimalgexu.
-
❤ Umaszczenie faktycznie podobne, chociaz Michu jest bardziej płowy a Keria ruda, natomiast tak naprawdę to sa z zupelnie innych bajek - Keria to najprawdopodobniej mix labradora i posokowca a Miszek to na pewno molosowaty:D .. Chociaz Kerie z Radys zabieralam tez jako mix molosa bo byla bardzo zatuczona i miala przez to glowe jak bullmastif:D
-
Tak, dokladnie, niestety zimno i wilgoc to tragedia dla kazdego psa majacego problem ze stawami:(( Mam nadzieje ze powoli powoli sie podzwignie z tego zaniedbania, natomiast z moich doswiadczen najgorzej pojdzie z przybieraniem na wadze - zazwyczaj doprowadzenie takiego duzego psa do normalnego wygladu trwa, przy naprawde dobrych wiatrach, min 3 miesiace, a z reguly dluzej. Gorsza sprawa to taka, ze Michu przywiazuje sie do mnie coraz bardziej:((, mam nadzieje ze to, ze jest trzecim psem w stadzie jednak nie pozwoli na pozniejsze przezywanie zmiany miejsca, i znow powrot stresu; obecnie na szczescie wieczorne dziwne zachowania Micha zupelnie zaniknely..
-
No wlasnie nie wiem do konca jak to jest z tym naszym Michem, ja bym go agresorem nie nazwala - raczej psem o instynkcie strozujacym, ktory domownikow akceptuje a nieznane osoby juz mniej, to dosc typowe zachowanie dla sporej grupy molosow, szczegolnie tych ktore maja starsze geny, jeszcze nie przekute na psa rodzinnego, jak zrobiono to np z dogue de bordeaux. Mysle ze Michu moze miec w przyszlosci zapedy do pilnowania swojego terenu, w bloku moze to sie rozszerzyc nie tylko na mieszkanie ale nawet okolice drzwi tudziez klatke schodowa. Na zewnatrz Michu nie interesuje sie poki co przechodniami, w klatce mijamy bez emocji Pania ktora sprzata oraz innych lokatorow, ale to moze sie w kazdej chwili zmienic. Michu natomiast wykonal dzis kolejny krok w naszych relacjach i - jednak - postanowil zaryzykowac i dal mi poglaskac brzuuch:D.. Co prawda byl, widzialam, napięty i za kazdym glasnieciem spinal miesnie, ale przetrwal:D, to troche jak ja przy borowaniu zeba ze znieczuleniem - niby ufam ze nie bedzie bolalo, ale z tylu glowy czai sie niepewnosc - czy na pewno znieczulenie zadzialalo?:D Caly kombajn tabletek zaczął chyba przynosic efekty, co prawda koo troche dzis luzniejsza, ale np Michu wskoczyl z gracja na ca 60 cm skarpe zeby sie tam wysikac. Zrobil to tak szybko ze nawet nie zdazylam go powstrzymac. W dół po schodach schodzi juz tez pewniej.
-
Zapoznanie bylo na zewnatrz, TZ dal Michowi smakolyki, razem poszlismy na krótki spacer i potem wspolnie do mmieszkania. Michu ogolnie na poczatku w ogole nie mial problemu z tym ze Piotrek wszedl do mieszkania, przez pierwsze pol godziny jakby nie zarejestrowal ze on jest, albo myslal ze tylko na chwile, dopiero po jakims czasie jakby nagle go zauwazyl, obwachiwal, ale bez zlosci, z ciekawosci jakby bardziej. No i niestety gdy TZ zaczal cos przygotowywac przy wyspie kuchennej Michu rozpoczal obszczekiwanie. Keria zaczela go zaganiac do korytarza, oddzielala Piotrka od Micha, niemniej gdy TZ siadl na sofie a potem chcial z niej wstac Michu zaczal sie bardziej nakrecac. Szczekal coraz mocniej i coraz blizej podchodzil. W koncu nie dalo sie wytrzymac i zostal zamkniety w psim pokoju. Dodatkowo widac bylo ze ta sytuacja mocno Micha zestresowala, normalnie zazwyczaj po posilku popoludniowym wszyscy ida leżakować, natomiast dzis Michu dyszal, krecil sie i nie mogl sobie znalezc miejsca. Piotrek w mlodosci mial psa o bardzo podobnym usposobieniu, tez wielkopies, uwielbial jego i rodzicow ale jak przyszli robotnicy cos robic w domu letniskowym to wpuscil ich bez problemu, niestety juz nie wypuscil z posesji. Zachowanie Micha bylo wg oceny TZta bardzo podobne jak tamtego ich psa.. Byc moze Michu po prostu uzna za domownika tego kogo zastanie od razu, a reszta to intruzi, nie wiem..
-
Na razie Michu jest zamykany, ale wiadomo - sytuacja nie jest komfortowa. Natomiast moj TZ nie mieszka ze mna w tygodniu, bo pracuje w innym miescie, wiec jakos ten weekend przetrwamy, a potem sie zobaczy. Jakos bedziemy musieli to poukladac do czasu az Michu bedzie mial zabezpieczone jakies miejsce docelowe. Na razie chce sie skupic na ustabilizowaniu zdrowia Micha, zeby kolejny tymczas lub dom staly mial juz latwiej, co rowniez jest istotne dla Micha. Teraz jest najtrudniejszy czas bo Michu przyjmuje sporo lekow, byl diagnozowany, uszy musialy byc regularnie kroplone, obecnie trzeba pilnowac zeby wszystko zjadal, zeby na pewno polknal tabletki, wiec leczenie dopiero sie rozpedza. Potem sadze ze bedzie juz latwiej, leki beda przetestowane, co mu pomaga a co nie, wiec moze uda sie zminimalizowac ilosc tabletek mu podawanych i opieka nad nim nie bedzie musiala byc taka skrupulatna.
-
Dodatkowo poniewaz na dluzsza mete cimalgex czy to oplacany przez dogomanie czy tez w potencjalnym ds bedie mysle sporym obciazeniem finansowym, dowiedzialam sie ze jednemu z moich bylych podopiecznych wet zalecil lek ludzki gabapantyne. Moze warto rozwazyc taka alternatywe, ds Torinka wydawal ca 100 zl miesiecznie na ten lek. To lek ludzki, przeciwpadaczkowy ale u psow stosowany jako przeciwbolowy. Jak działa gabapentyna u psa? Gabapentyna jest blokerem kanałów wapniowych. Działa bezpośrednio w uszkodzonych neuronach oraz w dogrzbietowych rogach rdzenia kręgowego zapobiegając efektowi centralnego uwrażliwienia na ból. Chociaż podczas stosowania gabapentyny może wystąpić uspokojenie polekowe i ataksja, nie zgłoszono żadnych poważnych problemów związanych z bezpieczeństwem u zwierząt. Z naszego doświadczenia wynika, że inne możliwe skutki uboczne obejmują zaburzenia żołądkowo-jelitowe, takie jak utrata apetytu, wymioty i biegunka oraz zwiększony niepokój lub pobudzenie. Jakie są skutki uboczne gabapentyny dla psów? Najczęstsze działania niepożądane to uspokojenie (senność) i brak koordynacji. Zaleca się stopniowe zwiększanie dawki leku w czasie, aby złagodzić te efekty. Ten krótko działający lek powinien przestać działać w ciągu 24 godzin, chociaż efekty mogą być dłuższe u zwierząt z chorobą wątroby lub nerek. Czy gabapentyna jest bezpieczna dla psów? Gabapentyna jest lekiem przeciwdrgawkowym i przeciwbólowym, przepisywanym przez weterynarzy głównie w celu leczenia przewlekłego bólu u psów, kotów i innych zwierząt. Jest to lek dla ludzi, a jego zastosowanie w weterynarii jest „pozarejestrowane”, co oznacza, że nie jest zatwierdzony przez FDA dla zwierząt domowych. Gabapentin Aurovitas 300 mg, 100 kapsułek twardych 46,00 zł Lek jest na recepte, ale mysle ze wet normalnie powinien go przepisac.
-
Michu jest u mnie juz 3 tygodnie wiec chcialabym napisac o moich spostrzezeniach. Michu to duzy, majestatyczny ale majacy zdecydowany charakter samiec, poki co zaniedbany fizycznie, ale juz ciut przybierajacy na wadze. Mysle ze jak zacznie zblizac sie do wagi ca 42- 45 kilo bedzie wygladal super. Obecnie dostaje u mnie karme wysokobialkowa Taste of The Wild, zamowilam mu juz drugi worek, jak go zje to zejde na karme o mniejszej zawartosci bialka. Cimalgex80 podaje mu od 3 dni, nie ma poki co biegunki, jedynie dzis w nocy zwymiotowal zolta mazią, to ewidentnie wg mnie reakcja na lek, ale na razie nie odstawiam tabletek, bo czytalam ze takie wymioty sa zazwyczaj przejsciowe. Do tego oslonowo co rano Prioprazol, ponadto nadal Hemovet , vit B oraz zaczelam dzis pomalutku dokladac suplementy - czarci pazur, glukozamine i chondroityne. Co do zachowania Micha. Michu ma charakter zdecydowanie strozujacy, dzis przyjechal moj TZ, Michu nie zareagowal na niego jakos nadwrazliwie, natomiast niestety przy kazdym ruchu Piotrka na kanapie, tudziez probie wstania Michu mocno szczeka i pilnuje. Musze zamykac Micha zeby TZ mogl w ogole gdziekolwiek sie przemiescic. Nie wiem jak by sie Michu zachowywal w innym domu, my mielismy 6 letnia mastifke z krakowskiego schronu, ktora gdy do nas przyszla to zeskanowala inwentarz i potem nawet moi rodzice nie mieli wstepu do mieszkania. Nie wiem czy takie rzeczy da sie w ogole przepracowac, szczegolnie przy psie ktory swoje lata ma i charakter tez mu sie juz ustalił. Ja na chwile obecna wiekszych klopotow z Michem nie mam, przychodzi do mnie na glaskanie sam, gladze go po boczkach, co poczatkowo wywolywalo u niego spięcie, nie charczal ale widac bylo ze czeka czy mu czegos nie zrobie zlego. Wczoraj juz bylo tak przyjaznie ze prawie pokazal mi brzuch ale nie, jednak chyba nie jestesmy jeszcze na takim etapie poufalosci. Byc moze pochylilam sie za szybko nad nim. Z psami w miare spokojnie, kazdy ma swoje miejsce, ale przy zabawach Micha i Karata Keria czasem interweniuje. Ja rowniez kontroluje zabawy. Co do samego Micha. To psiak ktory mysle potrzebuje zdecydowanego traktowania, nie mozna mu poblazac, oczywiscie bez przemocy zadnej, niemniej pies nie nadaje sie raczej dla kazdego. W domu jest spokojny, duzo lezy, spi, fajnie zachowuje czystosc, nie bylo zadnych wpadek oprocz kompulsywnego obsikiwania doniczki na poczatku przez 2 dni, ale wtedy pil mnostwo wody i byl w bardzo wielkim stresie. Przy misce mozna stac gdy je, Michu nie warczy, nawet chce zeby go pilnowac, to tez taki troche terror z jego strony:), mysle ze gdyby byl sam to nawet mozna go zostawic z ta miska, i jak nie bedzie chcial jesc to doje potem, u mnie neistety jak banda wpadnie to mu wyzre pozostalosci wiec musze mu mowic zeby dojadl. I slucha:D - i dojada do konca. Przy wydawaniu smakolykow wszystkim psom nie ma klotni ani awantur, nie ma tez zazdrosci gdy moje psy do mnie podchodza, ale staram sie nie faworyzowac wtedy nikogo. Michu pieknie spaceruje na smyczy, nie wiem czy ktos go tego uczyl czy takie ma usposobienie, idzie rowno z opiekunem lub zostaje czasem z tylu, nie ciagnie, nie szarpie sie i nie miota. Natomiast spacer z Michem ogolnie jest dla cierpliwych :D - Michu idzie powoli, kontemplujac krzewy, trawe, nie spieszy sie w ogole, wiec jesli ktos jest bardziej dynamiczny i ma malo czasu w przerwie w pracy - jak np ja - to troche jednak moze byc dla niego za wolno :D. Tak ze Michu jest psem idealnym na spacery dla przecietnego Kowalskiego, a szczegolnie dla kogos kto rowniez nie lubi pospiechu:D. W mieszkaniu, w bloku odnalazl sie fajnie, gdy wypuszcze go na taras to za chwile juz tkwi pod drzwiami i pcha sie do srodka:D.. Wiec z psa natury zmienil sie w psa domowego. Po osiedlu ogolnie porusza sie bez problemow, natomiast boi sie nadmiernej ilosci samochodow, autobusow, dzwieków wydawanych przez pojazdy, typu jakies glosniejsze stukniecie na progu zwalniajacym, zatrzasniecie drzwi, wtedy od razu jest niespokojny i rozglada sie nerwowo. Ja akurat mieszkam na nowym, dosc duzym osiedlu - a nawet calym ciagu osiedli, mam kolo siebie szybki tramwaj i czteropasmowke za ekranami, sporo osob z wozkami, walizkami na kolkach, hulajnogami elektrycznymi itp itd. Michu znosi to w miare dobrze, ale mysle ze szczesliwszy bylby chyba bez az takiej ilosci bodzcow. Na koniec informacja, ktora chce przekazac Wam odpowiednio wczesniej, zeby byl czas na spokojne znalezienie odpowiedniego lokum dla Micha. Mysle ze ten hotel w Brynicy od 07.02. mozna bedzie na chwile obecna odwolac, Michu przy swoim obecnym zachowaniu moze zostac dluzej u mnie, natomiast niestety ja dam rade tymczasowac go tylko do konca marca, ostatecznie maksymalnie do polowy kwietnia, potem niestety moze mnie czekac powrot czesciowy do biura oraz wyjazdy urlopowe w maju, lipcu i wrzesniu. Mysle natomiast ze jest na tyle czasu, ze bede w stanie podciagniac Micha kondycyjnie, podawac mu regularnie leki, karmic i odbudowywac, ze za te ca 2 miesiace bedzie juz mogl spokojnie pojsc do miejsca gdzie nie bedzie musial byc az tak regularnie ogarniany.
-
Ja sie po prostu boje jakiejs nieoczekiwanej eskalacji, dzis Karat porwal moja skarpetke, Michu chcial mu ja zabrac i Karat na niego nawarczal. Ja za chwile musze wyjsc na 2 h i mam nadzieję ze towarzystwo bedzue umialo sie zachowac. Michu to duzy pies, Karat jest bardzo przyjazny ale moze sie tez nie do konca dobrze czuc w roli gwalconego, a od tego tylko krok do awanturki. Dlatego tak histeryzuję:D Ja do dzis pamietam jak lata swietlne temu tu chyba ktos na dogo pisał ze wrocil do domu i zastal zagryzionego przez wlasnego amstaffa psa :(( Dobrze ze Keria czuwa i rozdziela, ale jak na łące jakis pies na nia warknal to ona pierwsza wystartowala zeby go przycisnac do ziemi, a Karat gupek i bohater skubal leciutko tamtego w zadek..
-
Dziewczyny, ja napisze jutro tutaj co wiem na chwile obecna o Michu, bo on sie bardzo zmienil na plus. Dzis probowalam go wyczesac furminatorem i az mi sie przykro zrobilo, jak zamachnelam sie leciutko zeby pociagnac mu po siersci, to az zamknal oczy i uchylil glowe ze strachu:((.. Natomiast z Karatem teraz taka sytuacja Bylo slodko i wesolo, ale skonczylo sie tak, ze Michu zaczal gwalcic Karata :((, a dopiero co lizal mu ucho.. Nakrzyczalam na nich, widze ze Michu juz slyszy i stara sie reagowac, ale nie zawsze. Na spacerach mocno interesuje sie psami, wrecz dostaje przyplywu sil i chce biec, ale nue wiem czy ma dobre zamiary:((. Ja asekuracyjnie zmieniam kierunek.
-
Jesli uwazacie ze Michowi warto cos takiego kupic to ja oczywiście bede mu to podawac, natomiast nie mam pojecia za bardzo o lekach wyciszajacych; dla Karata kupilam za milion monet Zylkene, niestety skutku nie bylo zadnego, ale pewnie to sprawa indywidualna i kazdy pies reaguje inaczej. Moze Michowi faktycznie przydalby sie choc na chwile - na tydzien, dwa - taki preparat, w koncu to pies po schronisku, znalazl sie w zupelnie nowych warunkach, wiec nawet chocby ten stres adaptacyjny by mu pomoglo zniwelowac. Bo widze naprawde ogromna roznice in plus w jego zachowaniu przez te 2,5 tygodnia..A z takim lekiem by moze latwiej bylo mu i nam:))
-
Otoz wlasnie to! Jakies zabawki, czy to psie typowo, czy tez pluszaki czy wlasnie butelki, cokolwiek do noszenia, mamlania, zucia. Michu nie niszczy mebli, a wlasciwie nie niszczy niczego, natomiast ponieważ nie ma nic innego do roboty, szuka sobie jakichs rozladowywaczy, akurat padlo na poduszke. Gdyby mial zabawki to by sie raczej zajal wlasnie nimi. Przeciez nie siadzie i nie bedzie rozwiazywal krzyzowek... Trzyletnie ludzkie dziecko rowniez potrzebuje jakiegos zajęcia, mysle ze zadne dziecko nie siedzi nieruchomo na kanapie od posilku do posilku. Wczoraj Karat zlowil moja skarpetke i - jak to on - biegal dumny po mieszkaniu - a Michu za nim:D.. Moze na chwile dzis sprobuje wydac kilka zabawek, zobacze jak bedzie..
-
Niestety Michu z Karatem nie dadzą rady spacerowac razem, nawet gdy bedziemy szli z nimi we dwie osoby- oba psy maja kompletnie inna dynamike i taki spacer bylby meczarnią dla obu:((.. Karat ma ca 3 lata, jest mixem duzego szwajcarskiego psa pasterskiego ale chyba z beaglem, jest radosny, idzie zwawo do przodu, natomiast Michu mam wrazenie ze przygotowuje sie do napisania doktoratu w temacie naszych krzewów osiedlowych: wlecze sie powolutku, oglada kazda rosline wnikliwie, czasem ja ide przodem a za mna na koncu smyczy podąża spokojnym krokiem Michu. Od dzis zaczynam podawac Cimalgex 80 - wczoraj pojechalam do weta po tabletki, wiec zobaczymy na ile Michu przyspieszy na spacerach po tym wspomaganiu; moze byc tez ze on po prostu ma taki sposob przemieszczania sie, starszym molosom generalnie nigdzie sie zazwyczaj nie spieszy.