-
Posts
8271 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by AniaB
-
Juz dzis pisalam elik wielka moja prosbe, ale zapytam jeszcze tutaj: moze ktos mialby gumowa zabawke gryzak dla duzego psa, ktory lezy niepotrzebny i moglby podarowac Miszkowi? U nas byl taki jak na drugim zdjeciu, niestety Michu tak pracowal nad nim w ostatnich dniach, ze zostal tylko ten smetny patyczek ze srodka. Sznurki tak nie ciesza Miszka (szczególnie ze lubi pożreć nitki) jak gumowe gryzaki. Ja mu podaruje jedna taka wieloelementowa zabawke gumowa, ale on najchetniej odstresowuje sie wlasnie na takich dluzszych waskich..
-
Oj Tysiu❤, no wzruszylam sie❤ - dziekuje za te serdeczne slowa.. Ja kocham duze psy, duze psy schroniskowe w szczegolnosci, a juz duze samce schroniskowe wywoluja u mnie od razu chec pomocy i opieki. Dlatego stan Micha, gdy go zobaczyłam w hotelu, zalamal mnie kompletnie. Do tego teraz ta informacja, ze Michus ma problemy z widzeniem, rozwalila mnie dodatkowo. Wczuwajac się w taka sytuacje, wyobrazcie sobie ze tracicie ostrosc widzenia a ktos daje Was do jakiegos schroniska dla bezdomnych; nie widzicie, nie wiecie kto jest przyjacielem a kto chce Was okrasc lub pobic. Straszne uczucie! Poza tym rozczula mnie w Misku jego niezaradnosc, fajtlapowatosc i kompletny brak ogarniecia podstawowych spraw:D. Musze pilnowac zeby go Keria nie okradla z zarcia, bo sam miski nie broni; zabawkami rzadzi Karat, a Misiol moze je zabrac tylko wtedy gdy leżą i nikt sie nimi nie bawi; gdy przeciagalam z nim sznurek to nie widze w nim woli walki:D- sznurek ciagnal lekko i zaraz puszczał. Karat go czasem opierniczy szczekaniem, bo np juz spi a Michu chce przejsc niepostrzezenie kolo jego pontona- wtedy Miszek staje taki zdezorientowany i boi sie przejsc albo sie wycofuje. I jak go nie kochac??? I jak go nie chronic???
-
Miszek uwielbia ten ponton, czesto bardzo tam sypia, byc moze czuje sie bezpiecznie otoczony z kazdej strony brzegiem. Wieczorem zajmuje szybko w nim miejsce:D i spi kazda noc; jesli LiluTosi sie zgodzi to dam Miszkowi identyczne legowisko, uzywane rowniez przez Miszka na poczatku pobytu u mnie, zeby latwiej mu bylo zasypiac. Jest juz wyprane. Dzieciaki❤❤
-
EwaMarta :(( Na pewno nie da sie uniknac stresu, ja sama bardzo przezywam ta sytuacje:((, tyle czasu przeciez bylismy tu razem, tyle razem doswiadczen przeszlismy i sytuacji, przelamywania lodow, co bardzo wiaże:((, ale mysle i wierze w to, ze Misiowi bedzie juz duzo latwiej sie zaadaptowac w nowym miejscu, nie jest juz obolały, zmarnowany i niedozywiony, ma silę i wiekszy spokoj wewnetrzny. Idzie do dobrego, przyjaznego miejsca; jestem pewna ze spokojnie wkomponuje sie w stado a jego dni beda ciekawsze niz u mnie. Bo tak naprawde to duzy fajtlapa, ktory u mnie jest chyba na koncu stada:D. a w hoteliku jest wiecej psiakow, a tym samym wiecej okazji do zabaw; jak by nie spojrzec u mnie jego dni sa naprawde nudne. Chociaz nie ukrywam ze strasznie mi sie chce o niego plakac, bo przyzwyczailam sie bardzo do jego obecnosci, jego prob okazywania przywiązania, a nawet jego chrapania, ktore daje takie uspokojenie ze wokol nic sie nie dzieje:D, to ciesze sie tez ze psina bedzie miala szanse na jednak duzo wieksza normalnosc niz u mnie jako trzeci pies w bloku na ruchliwym osiedlu. Bede bardzo wypatrywac wiadomosci od mojego Miszonka, jesli LiluTosi pozwoli to bede chciala byc również z Nią w kontakcie telefonicznym.. To bardzo bardzo kochany pies, chociaz skrzywdzony i bojazliwy, ale jestem pewna ze pod fachowym okiem LiluTosi zyska wiecej spokoju niz u mnie.
-
Tak, dokladnie, ja tez na poczatku mowilam do Micha spokojnie i lagodnie, a takze zostawialam go w spokoju gdy tego potrzebowal, zeby przyzwyczail sie do mojej obecnosci i faktu ze nic mu nie grozi. Potem, gdy Miszek sie juz ze mna oswoil, a trwalo to moze z miesiac, zastosowalam - i stosuje do dziś- zimny wychow:D , czyli brak sentymentow i konfrontacje z normalnym zyciem i bodzcami. Czyli na przyklad siadalam energicznie kolo niego, zeby widzial ze nic sie zlego nie dzieje, zamiatalam miotla, odkurzaczem zmiotka coraz blizej niego- dzis jest kompletnie znieczulony na miotle, chociaz na poczatku pare razy rzucil sie na nią, zaczynalam czesac, dotykac stopą ogona, tyłu, ciagnac lekko za uszy, szelescic mu nad glowa torebkami, upuszczac przedmioty, czyli po prostu przyzwyczajac go do normalnych czynnosci i odglosow zycia. Dzis Michu ma na wiele rzeczy w domu wywalone, nie boi sie czesania, energicznego zamachniecia sie reką nad nim, i wielu innych rzecxy ktore poczatkowo wywoływały u niego lęk i ucieczke lub charczenie.
-
Michus naprawde jest juz innym psem. Mysle ze gdyby byl u kogos jako jedyny to ta więź i zaufanie by sie mogly szybciej nawiazac. Gdybym miala warunki to bym Micha sobie zostawila na zawsze, bo jest to pies mimo wszystko nieklopotliwy, malo absorbujacy i grzeczny, gdy wie sie czego unikac przy kontakcie. Ladnie zostaje w domu, moglabym szukac miejsc na spokojne spacery i spacerowac w odosobnionych rejonach, co przy dodatkowych 2 psach jest nierealne:( Problemem nie jest u mnie tak naprawdę Michu ale Karat, ktory ma najprawdopodobniej stany nerwicowe i lękowe, jest przekochany, lagodny i przylepny, ale bardzo nadpobudliwy i energiczny.. Wrocil z ds gdzie niszczyl, u mnie tez ma takie historie nadal na sumieniu:(( i postanowiłam ze zostanie u mnie na zawsze, bo nie moge sobie pozwolic na rozchwianie emocjonalne psa przez kolejne proby i ew powroty. Natomiast prawda jest taka, ze Keria i Michu to psy spokojne, idealne dla osoby intensywnie pracujacej jak np ja. No ale co zrobisz jak nic nie zrobisz:((
-
Ja jestem prawie pewna, ze Michu burczy asekuracyjnie i w celu odstraszenia. Nigdy nie zaatakowal otwarcie, nie podbiegl zeby ugryzc dla samego ugryzienia; zawsze burczy tylko w sytuacjach dla siebie niekomfortowych, na poczatku szczegolnie wieczorem byl bardzo niespokojny, pewnie wtedy bardzo slabo widzi. Podczas badania w Retinie w gabinecie podszedl spokojnie do doktora, dopiero gdy doktor chcial dotknac mu powiek xaczal gulgotac. Po badaniu gdy rozmawialam z doktorem Michu polozyl sie na podlodze i dyszal, nie miotal sie i lezal spokojnie. To samo bylo podczas badania odruchu zrenic na zewnatrz budynku - gdy podeszla drobna pani doktor Michu byl spokojny; gdy podszedl do nas pan doktor, ktory jest postawnym mezczyzna, Michu zareagowal agresja. Stad komentarz na wypisie. Byl tak pobudzony ze nawet w aucie potrzebowal ochlonac chwile zanim poznal ze to ja chce mu zdjac kaganiec. Gdyby Michu byl psem agresywnym szukalby sam okazji do ataku, napasci, a ja mam wrazenie ze on sie izoluje i unika kontaktu, ze dobrze czuje sie sam bo jest bezpieczny.
-
No uroslo mu sie:D.. Jest coraz bardziej figlarny, spokojny, niestety tylko w domu. Na zewnatrz nadal lekliwy, dzis przechodzilismy kolo samochodu ktory zapalil silnik i od razu poploch i ucieczka:((. Wxzorajsza wizyta tez dala mu ewidentnie do wiwatu bo dzis za bardzo sie nie garnał do wyjscia na spacer, on ma wrazliwa psychike niezmiernie:((
-
To jeszcze pare slow o Miszku. Przede wszystkim chcialam napisac, ze to wielkie szczescie i cudowny splot okolicznosci ze Miszkowi udalo sie opuscic schronisko nim bylo za pozno, i ze dostal pomoc, ktora pozwoli mu zyc godnie i bezpiecznie. Nawet nie umiem sobie wyobrazic co przezywal pies w takim stanie fizycznym oraz psychicznym w jakim byl Michu gdy opuszczal schron. Podejrzewam, ze z racji niedowidzenia bylo mu ciezko dostac sie do miski, do tego pewnie nie widzac dobrze czul sie caly czas zagrozony:(.. Na poczatku gdy rozdawalam smakolyki to wyrywal mi je z reki i uciekal daleko z podkulonym ogonem. Obecnie czeka grzecznie (na ile emocje pozwalaja:)) na swoja porcje. Niedowaga 6 - 7 kg ( przyjechal z waga 37 kg, obecnie wazy 43 kg), cuchnace zaropiale uszy, bolace stawy i kregoslup i te niedowidzace oczy, po prostu ruina. Mam ogromna nadzieje, ze uda sie dla Miszka znalezc odpowiedni dom, choc nie ma on najlatwiejszego charakteru - spowodowanego zasadniczo przez jego ulomnosci- jesli jednak tak sie nie stanie to mimo to i tak uwazam, ze warunki w jakich bedzie bytowal nawet jako tymczasowicz daja mu mozliwosc zycia w komforcie i godnie. I to jest naprawde wazne. Niestety z uwagi na swoje gabaryty i dolegliwosci Miszek nie jest psem tanim w utrzymaniu co przyszly wlasciciel na pewno musi uwzglednic . Miesieczny koszt wyzywienia przy obecnych cenach karmy to ca 250 - 300 zl. Byc moze teraz bedzie mogl juz dostawac mniejsze porcje, aby utrzymac wage, natomiast u mnie zjadal ca 18 kg na miesiac aby odbudowac wage i miesnie. Do tego tylko jeden rodzaj smakolykow bezzbozowych, gdyz Michu z racji wieku (?), pobytu w schronisku (?) ma wrazliwe jelita i przy zmianie czegokolwiek do jedzenia ma problemy z rozwolnieniem. I jeszcze torebki do sprzatania na spacerach, to ca 60 zl miesiecznie. W domu z ogrodem oczywiście tego kosztu nie bedzie. Teraz Michu juz wyszedl na prosta, zdrowotnie i emocjonalnie, te naklady finansowe byc moze beda nizsze ale czym sa pieniadze w porownaniu x uratowanym zyciem psim:)))
-
Dokladnie tak niestety to wyglada:((.. On ma juz na ten moment bardzo slaby wzrok wg mnie, natomiast węch i sluch doskonaly. Mysle sobie ze jak u LiluTosi bylby w spokojnym otoczeniu to moze sie wyciszy i uspokoi. Paradoksalnie Michu lgnie do psiakow, lubi zabawy, do tego motoryka mu sie bardzo poprawila, na sofe wskakuje jak mlody bog:D
-
Dokladnie zapytalam wczoraj o to samo doktora Stefanowicza. Dalsza diagnostyka pozwoli stwierdzic na jakim etapie sa zmiany w siatkówce, na ile aktywnie te zmiany sie rozprzestrzeniaja /gdyz choroba jest ekspansywna na reszte zdrowych komorek / i ew podac preparat w iniekcji ktory zmiany zatrzyma. Jak zrozumialam wczoraj - w najgorszym scenariuszu lawinowe zniszczenie komorek moze prowadzic do jaskry. Natomiast oczywiscie to tylko wariant. I mysle tak jak Ty, zeby faktycznie poprosic o konsultacje zaoczna (nomen omen:D) i ew potem podjac decyzje co dalej. W Retinie zabieg moglby zostac również wykonany ale zrozumialam ze i tak preparat leczniczy musialby byc podany we Wrocławiu, bo tu nie maja takich mizliwosci.
-
Jesli moge. Sa dwa mozliwe tory dzialania. Pierwszy to dalsza diagnostyka we wskazanej klinice; wtedy bedzie wiadomo w jakim procencie Miszku widzi, bedzie mozna podac zastrzyk powstrzymujacy dalsze niszczenie siatkowki. Badanie jest w narkozie, wiec tez o tym dodatkowo warto wiedziec. I drugi - zostawic jak jest i obserwowac. Michu wg inf od dr Stefanowicza na chwile obecna nie ma dolegliwosci bolowych z tytulu oczu, nie cierpi. Wczoraj Micha wizyta kosztowala sporo nerwow i stresu, przerazenia (badanie oczu nie jest bolesne ale jest wykonywane w duzej bliskosci i do tego Michu musial byc unieruchomiony przez asystentke), wiec na razie moze dac mu chwile odpocząć. Mysle ze dla niego ustotne byloby teraz, zeby mial swoj azyl i spokojne otoczenie, gdzie moglby sobie pomalutku zyc bez stresu i strachu.
-
Jutro napisze bardziej szczegolowo o Miszonku i jego zyciu i zachowaniach, natomiast po dzisiejszym badaniu utwierdziłam sie w moim przekonaniu, ze Miszek nie widzac dobrze/ prawie nie widzac (?) musi naprawde byc w stresie i strachu caly czas , bo nie umie rozpoznac z jakimi zamiarami ktos do niego podchodzi oraz co sie wokol niego dzieje; to musi byc bardzo obciazajace i wykańczające. Dlatego Michu absolutnie nie powinien mieszkac w zadnym ruchliwym osrodku miejskim, z duza iloscia bodźców dzwiekowych, ktorych nie rozumie i ktore go przerażają. Ja widzę za kazdym razem jak go to męczy..
-
Bylam z Miszonkiem dzis u weta- u dr Stefanowicza z Retiny. No i coz:(, Miniu ma niewielka zacme, natomiast niestety ma niekorzystne zmiany w siatkowce, ktore sa prawdopodobnie efektem nieleczonego stanu zapalnego w przeszlosci. Dr nie byl w stanie dzis ocenic w jakim procencie Miszek widzi, ale nie jest to niestety duzy procent; aby cokolwiek stwierdzic dokladniej potrzebne sa zaawansowane badania. Na koncu wypisu sa podane namiary na klinike we Wroclawiu, jedyna chyba ktora moze wykonac szczegolowa diagnostyke oraz podac zastrzyk z preparatu ktory moze zatrzymac postep choroby ew minimalnie nawet wzrok poprawic, ale cudownego odzyskania widzenia nie ma sie oczywiscie co spodziewać. Na chwile obecna nie ma koniecznosci wprowadzania doraznego leczenia, bo nie ma w sieatkowce zadnego stanu zapalnego, natomiast choroba jako taka jest mocno ekspansywna - i jest prawdopodobne ze Miszus niebawem moze przestac widziec zupelnie. To wszystko sa naturalnie scenariusze przedstawone przez dr Stefanowicza na podstawie jego wiedzy i doświadczenia; aby postawic bardziej szczegolowa diagnoze potrzebne sa dalsze badania.