Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Jakieś 3 kilometry. I nie wiadomo, którym polem, łąką, lasem szła :-(
  2. Po Dumce znowu nie ma śladu :placz: Nikt jej od wczoraj nie widział Karma w misce leży nie tknieta :shake:
  3. Niestety na sukience nie znaleziono żadnch śladów :shake: Myślę, że Policja niebawem zakończy dochodzenie... Zostaje nam jedynie ogłaszanie, na portalach myślenickich, że szukamy świadka tego zdarzenia. Kogoś kto może wskazać sprawcę . Nagroda wynosi 2000 zł. Może ktoś się skusi i pamięć mu wróci :shake:
  4. Brak wieści to wcale nie są dobre wieści :shake: Ja całymi dniami chodzę po tych krzakach, to mnie nie ma przy komputerze ... Dzisiaj jeszcze musiałam do miasta się udać więc dużo czasu straciłam. Klatki nie postawiłam , bo ta gangrena :angryy: znowu jest po drugiej stronie wąwozu - czyli w Woli Radziszowskiej w okolicach Dworu. Rano dzwonił do mnie jakiś Pan, lekko zbulwersowany, że tyle ludzi już widziaało tego psa i dzwonią do mnie a ja ofiara nie umiem go nawet złapać :shake: Dumka MUSI zejść z tej Woli spowrotem przez strumień na drugą (pierwszą) stronę wąwozu - czyli tam gdzie była wczoraj bo inaczej nie mamy szans. Wola jest wysoko, tam jest tak stromo w lesie, tak że na czworakach nie damy radę za nią :shake: Po tej naszej bardziej płaskiej stronie leży ta padlina, która najwyraźniej jej służy :angryy:, bo jak na bolące nóżki to biega bardzo sprawnie. Ja dzisiaj byłam u Państwa, tam gdzie wczoraj goniliśmy Dumkę po posesji. Zawiozłam jej miskę, kocyk, suchą karmę, którą jadła ostatnio może po zapachu podejdzie i zacznie tam częściej przebywać. Chodziłam też po krzakach tam i spowrotem deptając ile wlezie i gadałam sama do siebie - miałam nadzieję że mnie usłyszy albo wywącha. Na szczęście Panstwo którzy tam mieszkają przenieśli się z miasta i są bardzo wyrozumiali dla moich wyczynów. Zostawiłam też kubeł suchej karmy i Pani będzie do miski od Dumki dosypywać i sprawdzac czy się nie kręci koło domu. Mam nadzieję, że Dumka nie wpadnie na pomysł, żeby zmienić kierunek podróży :-( Normalnie nie mogę wytrzymać, że jej wczoraj nie złapaliśmy :placz:
  5. Dumka żyje i ma się nieźle. Przebywa prawdopodobnie w jednym miejscu - to się w najbliższych dniach okaże... Zadzwoniła do mnie Pani, że Dumka leży u niej w ogrodzie. Stała nad nią 10 minut ale Dumka sobie poszła dalej zanim dojechałam na miejsce. Ma tam dużo jam wygniecionych w bardzo wysokiej trawie. Człowieka nie widać :shake: W dolinie płynie strumień, w zaroślach na brzegu leży jakaś spora padlina - zakładam , że na dwa tygodnie jej wystarczy. Bliżej nie byłam w stanie ocenić bo śmierdzi niemiłosiernie... Dalej jest cała łąka zarośnięta dzikimi jeżynami, tarniami czy jak się to nazywa. Plączące , wijące się kolczaste dziadostwo :angryy: Łodygi łysieją od ziemi i tam są jamy, i kanały w których biega sobie tam i spowrotem Dumka. Podeszła do mnie dwa razy. Raz przez przypadek biegnąc w amoku, drugi raz z ciekawości jak leżałam na ziemi ze zmęczenia i gadałam z koleżanką , która umierała obok mnie. Mało nie padłyśmy jak Dumka przy nas wyrosła. Niestety jak się do niej podniosłam i zawołałam to uciekała galopem przez dziką łąkę z trawą . Trawa skutecznie ją hamowała ale we dwie nie dałyśmy radę ją osaczyć i złapać. Była dwa metry ode mnie :shake: Gdyby były jeszcze ze 4 osoby bez problemu byśmy ją chwycili. Soema była z drugiej strony łąki z kolczastym dziadostwem i biegła dookoła, po drodze ratując moje dziecko, które porzuciłam w trawie , biegnąc za Dumką :shake: Soema, bardzo dziękuję :Rose: Przed chwilą zadzwonił do mnie chłopiec, że jechał rowerem przez Zarzyce i biegła asfaltem ale się wyłożył i jej nie dogonił. To już trzecia wieś, która włączyła się w akcję szukania psa. Niestety tam gdzie przebywa mało kto ma ogrodzenie.
  6. Z tego co pisała do mnie feliksik rozumiem, że nikt nie przyjedzie :-( Ja w takim razie idę do lasu, w razie czego mój numer 692 33 44 33 , czasami może nie łapać zasięgu. Wczoraj o 7.30 rano Dumka była widziana blisko tego miejsca gdzie przed kilkoma dniami. To granica Woli Radziszowskiej z Podchybiem w okolicach Dworu . Biegła w kierunku południowym w stronę Podchybia. Pan na nią zawołał i wskoczyła w gęste krzaki. Podobno jest bardzo chuda :-( Ona nad ranem kręci się blisko domów a później ucieka do lasu. Tam jest kilka domów w stanie surowym, budowy w trakcie i niedokończone. Być może w którymś śpi, wody ma pod dostatkiem bo wszędzie strumyczki ale bez jedzenia nie przeżyje :-( Ja chodzę po tych laskach wzdłuż i wszerz , ale sama to mam marne szanse, żeby ją znaleźć, bo ja jedną ścieżką pójdę a ona drugą wybiegnie w inne miejsce i potem się okazuje, że ją ktoś widział ale po przeciwnej stronie. To by musiało być kilka osób z każdej strony aż do środka. W zeszły weekend pomagali mi znajmi, ale nie są w stanie chodzić codziennie bo każdy ma swoje zajęcia. Wtedy szukaliśmy bliżej domu, bo nie wiedzieliśmy gdzie Dumka przebywa. Teraz jak mamy pewną lokalizację szanse na znalezienie jej są dużo większe. Może nie uda się złapać przy pierwszym podejściu ale przynajmniej rzucić za nią jedzeniem, żeby widziała gdzie i przyszła zjeść :placz: Później łatwiej byłoby ją dokarmiać bo wiedziałabym gdzie.
  7. Ani śladu Dumki :shake: Ostatni ślad kończy się na Podchybu na skrzyżowaniu dróg na Wolę Radziszowską z Podchybiem i Podchybia z Zarzycami Małymi. Tam jest taka duża płaska przestrzeń - polana z polami i krzakami. Wszystkie osoby, które ją widziały zgodie twierdzą, że biegła w stronę lasu i kierowała się na południe . Ten las nie jest wielki. Ma w porywach 3x2 kilometra z przerwami, łąkami. Jeżdżę dookoła tego lasu z każdej strony, wieszam plakaty, pytam ludzi i nikt jej nie widział od 3 dni. Czyli albo siedzi w lesie, albo nocą z niego wybiegła i udała się zupełnie gdzieś indziej gdzie nie ma ogłoszeń i ludzie nie dzwonią. Jakoś bardziej pasuje mi ten pierwszy wariant. Zakładam,że Dumka mieszkając w schronisku nie ma super kondycji i na pewno łapy już ją bolą od biegania. Pytanie co ona je :-(
  8. Chetnych do pomocy niewiele... Wczoraj przyjechała z Krakowa DoPi :buzi:, rozwieszałyśmy dodatkowe plakaty i jeździłyśmy wzdłuż i wszerz po okolicy, w której była wczoraj rano Dumka. Niestety nie pokazała się wieczorem ani nikt jej nie widział. Każda osoba, która wcześniej ją widziała twierdzi, że Dumka poszła w las w moim kierunku. Z nowych plakatów dzisiaj zadzwoniła rano kobieta, że widziała Dumkę ale też wczoraj rano, tylko wsześniej nie trafiła na żaden plakat. Ślad urywa się jakieś 4 km ode mnie w gęstym lesie. Dumka może błądzić tam i spowrotem i nikt jej teraz nie będzie widział. Ze smyczy zostało juz tylko 15 cm - musiała się gdzieś zaczepić i odgryzła. Najgorsze jest to, że z daleka wygląda jak zdziczały pies a u nas polują na dziki i boję się żeby jej nie odstrzelili w lesie. Porozwieszałam plakaty na drzewach nawet w lesie , ale myśliwi chodzą swoimi drogami :shake: Ze smyczą miała większe szanse, bo zwracała na siebie uwagę. Teraz wygląda jak ubłocony wiejski pies. Poza tym było na co nadpnąć albo zagonić ją w krzaki żeby się zaczepiła. Teraz bedzie bardzo ciężko ją złapać :shake: Sama raczej drogi nie znajdzie, bo po deszczu wszędzie jest błoto i zapachy wymyło
  9. Pisałam wcześniej, że nie ma gdzie klatki postawić bo przestrzeń jest niczym nieograniczona. Gołe pola albo zagajniki. Najpierw trzeba Dumce jakoś ograniczyć przestrzeń i nauczyć, że w jednym miejscu ma jedzenie a dopiero później można spróbować postawić tam klatkę.
  10. Dumka żyje i ma się dobrze. Wróciła w moją stronę około 5 km...czyli jeszcze 5 jej zostało. Drugą noc z rzędu śpi pod tym samym domem- tam biega lużno pies samiec, mały , łaciaty Dumka się z nim trzyma. Niestety jak Panią domu widzi rano to ucieka aż się kurzy. Rano po siódmej miałam jeden telefon od kobiety, że jedzie drogą - taką wąską szczytem góry i Dumka biegnie wzdłuż przez łąkę Po ósmej miałam telefon, że jest na polanie trochę dalej - około kilometra Póżniej wróciła w okolicę domu pod którym spała. Byłam tam przed chwilą , dowiedziałam się jeszcze , że o świcie wczoraj też w tamtej okolicy wybiegła do piekarza jak jechał przez wioskę , próbował ją złapać za smycz ale nie dał rady. Ludzie bardzo się przejęli i już gdzie się da mają do mnie telefon. Jeśli ona nie zmieni koncepcji - to teren na którym się kręci to jest około 1 km kwadratowy. Głównie łąki i małe kupki lasku. W dzień gdzieś przesypia a w nocy podbiega do tego pieseczka pod dom . Czyli dzisiaj czeka mnie nocka w polach. Mam nadzieję, że nie będzie mgły :roll: Mam nadzieję, że się opamięta i pozwoli mi do siebie podejść :shake: Inaczej będzie bardzo ciężko. Nawet nie ma tam gdzie klatki wystawić, bo wszędzie otwarta przestrzeń
  11. Trzeba oplakatować pogranicze trzech wsi : Zarzyce Małe-Leńcze-Wola Radziszowska Tam gdzieś kręci się Dumka. Na pewno jest coraz słabsza i głodna i będzie musiała gdzieś wejść bliżej ludzi. U nas dzisiaj cały dzień padał deszcz. Jest obrzydliwa pogoda. Moje plakaty na drzewach się rozpuścily, zostały tylko na tablicach i to niewiele. Nie mam w domu foliowych koszulek, muszę podjechać do miasta. Ludzie plakaty czytają, dzisiaj dzwoniła mi dziewczyna,że widziała plakat a żwirową drogą idzie obcy pies z czerwoną obrożą i czymś wiszącym zielonym...ale to nie była Dumka. Gdyby było więcej osób do plakatowania, szanse na pewno by się zwiększyły. Dzisiaj przez pogodę zostałam sama, bo chetnych do włóczenia się po ugorach nie było :shake: Odnośnie Maczki, to poważnie zastanawiam się czy ten pies nie powinien wrócić do schroniska. Bez Dumki zupełnie zgasła. Leży zwinięta w kłębek, jest coraz bardziej wycofana, ma matową nastroszoną sierść, chudnie. Gdy pies wychodzi ze schronu w którym są makabryczne warunki, szybko się otwiera. Widzi, że ma jedzenie, spokój, towarzystwo człowieka. Maczka była bardzo zadbana, pewna siebie, uparta , robiła co chciała Nie wiem czy ona jest w stanie zmienić podejście do życia, bo jak na nią patrzę to widzę psa, który miał szczęśliwy dom a u mnie zachowuje się jakby trafiła do schroniska.
  12. I zapomniałam... Maczka jest osowiała i nie chce jeść.
  13. Dumka jest we wsi Zarzyce Małe. Może przedostać się w kierunku Woli Radziszowskiej lub wsi Leńcze. Raczej zmierza w kierunku północno-zachodnim. To jest niestety daleko ode mnie :shake: ponad 10 kilometrów. Wczoraj rano ludzie z Zarzyc widzieli ją w okolicach rzeczki z kawałkiem smyczy dosyć ubłoconej. Nie potrafili opisać koloru. Jechali samochodem przez górę na drugą (moją) stronę i skojarzyli ogłoszenia na drzewach z wcześniej widzianym psem. Niestety po 15 minutach po Dumce nie było już śladu. Smycz musiała gdzieś odgryźć, bo Pan twierdził, że na pewno nie był to dwumetrowy kawałek. Najgorsze jest to, że ucieka od lasu w stronę cywilizacji. Dzisiaj będziemy plakatować tamte wioski. Tam jest bardzo dużo domów w porównaniu z moją okolicą. Jeden przy drugim i wszystkie ogrodzone. Może gdzieś wbiegnie na posesję
  14. Nigdzie jej nie ma :-( W zagajniku w którym mogłaby się ewentualnie zaczepić ani śladu po psie, smyczy , czymkolwiek Przeczesaliśmy dzisiaj te krzaki w każdą stronę. Jest pełno wydeptanych ścieżek i wygniecionej trawy pod krzaczkami ale to raczej sarenki tam mieszkają. Ścieżki później prowadzą do lasu. W lesie drzewa są stare i można między nimi rowerem jeździć. Tam się nie zaczepi o nic ale jak się rozpędziła to mogła bardzo daleko pobiec :shake: Wszystkie dróżki i drogi dokoła lasu są oplakatowane. Przecież gdzieś musi wyjść. Dzisiaj nawet w lesie przybijałyśmy plakaty do drzew. Ludzie chodzą na grzyby, może ktoś ją zauważy. Objechałyśmy też dalsze drogi samochodem i drzewa wzdłuż rzeki. Wszędzie plakaty. Jutro cała wieś idzie do kościoła to informacja rozniesie się bardzo szybko. Najgorzej będzie jak ona zamieszka w jakiejś norze, dziurze i będzie unikać ludzi. Wtedy ani smycz ani numerek przy obroży nie pomoże :-( Dla mnie najgorsze jest to, że ona pokazała jak bardzo u mnie jest nieszczęśliwa :shake: Ile może biec pies gdy się przestraszy bażanta ? 50 metrów ? 100... Potem się rozgląda, albo wraca, albo kręci się koło domu w którym mieszka, przybiega na posiłek... Od początku kombinowała jak zwiać i trafiła jej się doskonała okazja. Chodziłyśmy tą trasą na dużo dalsze spacery, minimum dwa razy dziennie. Ślepy i głuchy pies trafiłby spowrotem. Byłam może 200-300 metrów od domu. Ona poprostu nie chce ze mną być i to daje jej ogromną przewagę, bo gdy ja ją szukam ona kombinuje żebym jej nie znalazła :-( Masakra. Może zgłodnieje i gdzieś się pokaże. Nie mam kompletnie pomysłu co dalej robić. Ile kilometrów od domu jej szukać :placz:
  15. Jutro dziewczyny będą dalej rozwieszać na drzewach plakaty. Dzisiaj poszło około setki. Głównie na drzewach. Są najprostsze, nie wiem co jeszcze napisać : http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/plakat%20dumka.pdf Mam nadzieję, że dzieki tej smyczy uda się ją jakoś złapać, bo do człowieka ona nie podejdzie :shake: Dzikus straszny nawet mnie się boi :-(
  16. Przed chwilą skończyliśmy poszukiwania , kompletnie bez efektu :shake: Nikt jej nie widział. Jest biała i z daleka na łąkach rzucałaby się w oczy. Zakładam, że siedzi w lesie. To nie jest jakaś strasznie duża powierzchnia. Dumka ma ciasno zapiętą szeroką czerwoną obrożę i numerek szczepienia z lecznicy z podanym telefonem. Powiadomiłam lecznicę, że gdyby ktoś zadzwonił mają wziąć jego dane i mi oddzwonić. Spłoszyła się bażanta startującego z trawy, rzuciła się do przodu i łączona smycz pękła na połączeniu oczka z karabińczykiem :shake: Smycz jest bardzo gruba, zielona, pleciona . Wlecze za sobą odcinek około 2 metrowy. Za psa wyznaczyliśmy nagrodę. Mam nadzieję, że ktoś spacerując po lesie ją zauważy. Dzisiaj przyszła paczka z preparatem Kalm Aid... dałam jej pierwszą dawkę a potem poszłyśmy na spacer, bo to jej sprawia największą przyjemność :shake: Strasznie mi przykro. Siedzi teraz gdzieś biedna pod krzakiem:-(
  17. Jakieś 10-12 km od CENTRUM :roflt: ps. za punkt centrum przyjęłam tabliczkę z napisem RYNEK Jak bedziesz wiedziała kiedy dokładnie to daj znać, jakoś się umówimy. Najlepiej sms bo z zasięgiem kiepsko ;) 692 33 44 33
  18. Karma doszła, bardzo dziękuję. Rega wcina z apetytem i goni koty po podwórku... Wnioskuję, że chyba najgorzej się nie czuje. Odpukać.
  19. Może być. Bardzo jej ta karma smakowała. Dziękuję :calus:
  20. Już normalnie nie daję rady :placz::placz::placz: Zaczęło się od zimy jak moja Granda oślepła, a potem albo choroby albo śmierć. Straszny rok dla starych wielkopsów :-(
  21. Rega czuje się dużo lepiej. Nie wiem czy to chwilowa poprawa przed końcem , czy reakcja na steryd Wolę się nie zastanawiać...bo oszaleję Baca umarł. Był bardzo stary. Postanowił oszczędzić mi nerwów i biegania z nim po klinikach i postanowił zasnąć w nocy na amen. Opanowany do samego końca. Nie lubił być w centrum uwagi. Chyba muszę się nad sobą poważnie zastanowić. Wyciąganie ze schronisk półzywych, chorych i starych kaukazów , które z pewnością niebawem umrą doprowadzi mnie jak nic do choroby psychicznej :-( Dlaczego tak wspaniałe wielkopsy żyją tak krótko :placz::placz::placz: I do tego mają tak prz*****e zycie :-(
  22. Baca umarł :placz::placz::placz: Nie oszczędza mnie ten rok... Nie wiem ile miał lat. Jak przyjechał z Boguszyc w książeczce miał wpis 12 lat. To było 17 lipca 2009 roku. Był ze mną ponad 2 lata. Czy faktycznie mial 14 , wie pewnie tylko on sam. Wieczorem położył się spać i rano nie wstał. Nie chorował, nic się z nim nie działo niepokojącego. Tylko przesypiał całe dnie . Baca głęboko zapadł mi w serce :placz: To najbardziej zrównoważony pies jakiego kiedykolwiek miałam. Nie wiem do jakiej ruiny psychicznej doprowadziło go schronisko, że dwukrotnie tam pogryzł. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Siła spokoju i opanowania, z ogromnym dystansem do obcych. Chodził za mną jak cień. Potworna strata :-(
  23. Przede wszystkim bardzo dziękuję za karmę dla Regi, którą dostałam od Moniki ...miesiąc temu :oops::oops::oops:. Powinnam trochę wcześniej napisać, że doszła ale jakoś mi umknęło :oops: [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Rega-karma.jpg[/IMG] Przy okazji polecam. Rega ją chętnie jadła. Dzisiaj Regę przywiozłam ze szpitala do domu , ale jest bardzo słaba i nie ma siły się podnieść. Krążenie trochę się ustabilizowało , ale stan ogólny jest bardzo zły i dalszy pobyt w lecznicy już nie poprawi jej stanu :-( Rega ma 11-12 lat i to już chyba koniec :placz: Ma 45 000 białych krwinek i w zasadzie nie wiadomo z czego. Ma bardzo poważne zmiany w stawach i kręgosłupie, pogrubiałą ścianę żołądka i zdeformowaną jedną nerkę. Widać, że narządy po kolei tracą moc :-( Ponieważ przestała się dusić i nie męczy się postanowiłam ją zabrać do domu i zobaczyć tydzień co będzie. Dostaje antybiotyk i steryd. Jeśli ma odejść to już chyba lepiej w miejscu gdzie ostatnio żyła, niż na posadzce w lecznicy :-( Na razie wysiadła z auta i położyła się na ziemi obok. Nie chce dalej iść, ale merda ogonem i się rozgląda. [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Rega.jpg[/IMG]
  24. Też nie znam środka ale będę jej podawać wszystko co zadecydujecie. Może być nawet gaz rozweselający jak macie dostęp :lol:. Jeszcze mam pytanie, czy ktoś mie ma niepotrzrebnych mikroszelek? Tzn na Maczkę. Żeby dzikusa jakoś przyzwyczajać. Obroża nie ma szans, bo szyja jest grubsza niż główka.
  25. Sukcesów zbyt wielkich to nie mamy :shake: Dumka - moim zdaniem powinna iść jak najszybciej do adopcji gdyby ktoś ją chciał. Plusy: 1/ bardzo lubi chodzić na spacery, można z nią iść wszędzie nie szarpie, nie wyrywa się 2/ w pierwszej kolejności załatwia potrzeby fizjologiczne a dopiero później rozgląda się za ptaszkami , motylkami i innymi atrakcjami - jeśli ktoś np rano spieszy się do pracy i może tylko na chwilę wybiec z psem przed blok- to na pewno Dumka się sprawdzi 3/ do długich popołudniowych spacerów w ramach rekompensaty za poranne expresowe siusianie też się nadaje :lol: 4/ zostawiana sama na kilka godzin nie wyje ...ale niszczy. Trzeba zamykać ją w pomieszczeniu gdzie nie może zrzucać przedmiotów z wyższych mebli, stołów, wieszaków itp. Ja ją zamykam w przedpokoju i zabieram wszystko-typu kurtki z wieszaków, buty itd. Nie gryzie, tylko zrzuca wszystko na kupę i targa pazurami. Wielka kość wołowa jako zamiennik do wyżywania się ją nie interesuje. 5/ jest uległa i podporządkowana, w sytuacji niepewnej pokłada się na ziemi Minusy : 1/ nie okazuje ŻADNEJ radości z przebywania w towarzystwie człowieka :shake: obawiam się, że to nie jest problem z okazywaniem- tylko niestety nie czuje się zbyt dobrze przy człowieku. Nie macha ogonem, nie pochodzi do głaskania, przy ciągłym podchodzeniu do niej pokłada się na ziemi i stara się przeczekać tortury 2/ Przeważnie jest przerażona i wyraz oczu i pyska ma jakby ktoś ją chciał zabić 3/ Panicznie boi się ograniczonych przestrzeni - dom ,mieszkanie Na otwartej przestrzeni lepiej się czuje ...ale tu kolejny minus : 4/ Trzeba ją bardzo pilnować, zostawiona luzem podkopuje się gdzie się da. Zostawiona na smyczy lub linie błyskawicznie ją przegryza 5/ Nie reaguje na imię Fajnie by było gdyby znalazła dom u jakiejś starszej osoby . Może być z psem lub kotem. Duża rodzina ją przerośnie :shake: Do cichej starszej osoby może by się jakoś przywiązała. Mnie się boi. Zrobiła się matowa i schudła może z 0,5 kg :shake: Apetyt jej dopisuje i ma urozmaicone jedzenie. Ale stres ją zjada. Jak coś sobie przypomnę to dopiszę. Maczka Pies do adopcji jedynie do domu z ogrodem, gdzie będzie wychodzić SAMA na ogrodzony wybieg/toaletę - i to nie kiedy zechce tylko trzeba pilnować żeby się nie załatwiła w domu i w porę przepędzać ją na dwór a potem zapędzać do domu. Woli być w domu, otwarte przestrzenie raczej ją przerażają. Nie widzi ŻADNEGO związku pomiędzy wychodzeniem a załatwianiem potrzeb. Potrafi się załatwiać obok własnego jedzenia, nie robi jej to żadnej różnicy. Obroże, smycz, linkę cokolwiek traktuje jak zamach na własne życie i rzuca się z zębami lub warczy. Albo najpierw warczy a potem się rzuca. Ponieważ nie może ugryźć mnie, rzuca się na smycz i gryzie ją aż jej krwawią dziąsła Po założeniu obroży lub linki rzuca się w szale do tyłu i wyrywa głowę , która jest mniejsza od szyi. Zostawiona sama w domu po 10 minutach wyje. Rzuca się na koty. Boi się burzy. Przy próbach głaskania ucieka gdzie się da a jak już nie może to przesuwa fałdy skóry pod ręką, albo wygina w dół grzbiet Ani jedna ani druga nie weźmie ode mnie NIC z ręki. Np boczek wędzony - trzęsą się z radości, oblizują, połykają ślinę ale nie wezmą. Muszę go położyć na ziemii i odsunąć się pół metra :shake:
×
×
  • Create New...