-
Posts
1724 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Biafra
-
Kaukazka Gerda w DT u biafry. Potrzebne $ oraz ogłoszenia !
Biafra replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='_gos_']Też uważam, że lepiej by się sam postawił. Ten mój dwóch rosłych chopów stawiało 3 h... Żeby się przyjrzeć tym ratom (lub nie ratom), trzeba by wybrać mniej więcej kojec moim zdaniem, żebyśmy wiedzieli lepiej z czym się mierzymy. Umiałabyś wybrać? Czy trzeba Biafrę o to prosić? [/QUOTE] Kojce stawiają się gratis, jak się kupuje. Nie żebym była leniwa, ale zanim ja w jednej ręce przestudiuję instrukcję, a w drugiej poskręcam to ustrojstwo, to minie maaasę czasu. Firma to już z zamkniętymi oczami stawia, pomijam już ciężar nie na moje rączki :-( Kojec moim zdaniem powinien być cały z profili, bez drewnianej ściany z tyłu. Żeby pies miał poczucie przestrzeni. Buda będzie osłaniać przed przewiewem. Buda dostawiana od zewnątrz na tylnej ścianie, na przedniej drzwi wejściowe. Możemy zrezygnować z mechanizmu do karmienia psa od zewnątrz- to chyba też ma wpływ na cenę. Gosia miała fajny kojec , wysłałam jej linka. On był od razu podwójny dla dwóch psów. I jeszcze zgubiłam się kompletnie. Czy jak morisowa nauczy/przekona Panią Grażynę do spacerów z Leo to on zostaje tam na miejscu i będzie ogłaszany czy i tak przyjeżdża do mnie ? -
Kaukazka Gerda w DT u biafry. Potrzebne $ oraz ogłoszenia !
Biafra replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Może być Gerda :loveu: ? Może jak będzie miała imię, to stanie sie bardziej namacalna :-(, nie jakiś kolejny anonimowy pies w schronisku. Musimy ją jakoś wyciągnąć :placz: -
Kaukazka Gerda w DT u biafry. Potrzebne $ oraz ogłoszenia !
Biafra replied to toyota's topic in Już w nowym domu
[quote name='morisowa']A czy można jakoś "zarezerwować" sunię w schronisku? - poinformować, że szykuje się dla niej miejsce - żeby "nie zniknęła" zbyt szybko[/QUOTE] Już ją zarezerwowałam :oops::oops::oops: Ale nie wiem na ile oni są cierpliwi... Tam są jakieś zawirowania z kierownictwem chyba :roll:, kilka osób decyduje i jak wiadomo każdy ma swoje zdanie. Mam nadzieję, że sunia nie wywinie znowu jakiegoś numeru...bo kolejnej szansy jej nie dadzą :-( Jeśli ona jest 20 cm mniejsza od Leo, a on jest wg morisowej wielkości i budowy Regi, to sunia jest malutka. Będzie dokładnie jak Granda ... -
Kaukazka Gerda w DT u biafry. Potrzebne $ oraz ogłoszenia !
Biafra replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Podniosę dziewczynkę ... Cisza na wątku aż piszczy :placz: -
Kaukazka Gerda w DT u biafry. Potrzebne $ oraz ogłoszenia !
Biafra replied to toyota's topic in Już w nowym domu
To ja już obiadu nie zjem z nerwów :placz: -
Rega kaukazia staruszka biega za TM [']
Biafra replied to 3 x's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:placz: Rega odeszła w największe upały w ubiegłym tygodniu . Dopiero teraz dotarłam do komputera, żeby coś z siebie wydusić bo to nie jedyna śmierć z jaką przyszło mi się zmierzyć. Najpierw Rega dostała zapaści...coś podobnego jak w ubiegłym roku, gdy trafiła do kliniki. Tym razem było dużo gorzej. Podnosiła głowę bardzo przytomna i obecna, ale zupełnie nie panowała nad ciałem. Nogi i kręgosłup już od dawna funkcjonowały siłą rozpędu, Rega głównie leżała, a teraz była zupełnie jak szmaciana lalka :-( Zaczęły ją atakować niebieskie muchy i po godzinie cała była pokryta jajami Zamknęliśmy ją w pomieszczeniu, myliśmy co chwilę chłodną wodą z szamponami, nie chciała pić...ale chciala się poderwać i iść. Ciągnęła ciało na jak foka :placz: Można było ją ogolić do łysa i pryskać te muchy, można było próbować trzymać ją w klinice na kroplówkach, jeśli serce by wytrzymało ...ale nie dało się na to patrzeć :placz: Oczy miała tak załzawione i przerażone, że nie ma już siły na nic poza unoszeniem głowy. Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Usnęła na swojej łące, pod ulubionym drzewem, bez wożenia jej do zimnej i obcej dla niej kliniki. Dalsze ratowanie jej i przekładanie z miejsca na miejsce jak rośliny byłoby czystym egoizmem i ratowaniem jej dla siebie, nie dla jej komfortu i szczęścia. Była ze mną 1,5 roku. Dwa dni rwałam sobie włosy z głowy, czy na pewno dobrze zrobiłam i chodziłam jak w transie, więc Mojo stwierdził, że trzeba mną potrząsnąć. Poszłam do niego z kolacją, leżał sobie w sadzie plackiem jak cała reszta. Jak zobaczył jedzenie zerwał się na równe nogi i biegł z radością do mnie. Podwinęła mu się przednia łapa, potem druga i upadł. Myślę sobie, co on robi, nogi mu zdrętwiały ? Podbiegłam 5 metrów, Mojo leżał na boku, trzy razy poruszył rzuchwą jakby chciał coś powiedzieć, i bylo po psie. Źrenice wielkie, nieruchome, oczy mieniące się na zielono . Mojo nie żył. Doszedł do wniosku, że zawsze sam decydował co chce a czego nie i nie będę ja decydować o jego życiu, ewntualnych chorobach ani kiedy ma odejść. Dumny i wyprostowany do samego końca. Przegadałam cały wieczór z KWLem i Morisową bo jakoś nie mogło do mnie to wszystko dotrzeć co się stało. Mojo powiedział sobie dość :placz: Spędził ze mną 2,5 roku życia. Wtedy wydawało mi się, że na pewno tego nie wytrzymam, bo dwa pogrzeby w jednym tygodniu to przerasta moje możliwości... Następnego dnia rano telefon z pensjonatu, że jeden z naszych koni Drumla nie chce wyjść z boksu i ma głowę opuszczoną do ziemi. Upały dalej nie odpuszczały, piła, jadła, ale była jakaś dziwna, nieobecna. Wezwałam na miejsce naszego lekarza. Zanim dotarła na miejsce, Drumla już bardzo ciężko dyszała, leciała jej krew z nosa, uderzała łbem o ścianę bez kontaktu. Pierwszym przypuszczeniem był udar cieplny i obrzęk mózgu. Dostała leki, kroplówki, ale sytuacja pogarszała się z minutu na minutę. Zaczęła się okaleczać, atakować ludzi, walić ościanę, wystąpiły zaburzenia neurologiczne i kompletny brak kontaktu z otoczeniem. Do dzisiaj nie wiemy jaka była przyczyna. Może poprostu starość, jak u innych. A upał tylko spotegował zmeczenie organizmu. Drumla została uśpiona. Była starszym koniem, po bardzo ciężkich przejściach. Miała okropne życie i ciężką śmierć. Los nie dawał jej litości. Była z nami 4 lata. Przez cały ten czas, starała się być z boku, bez towarzystwa ludzi i koni, trzymała wszystkich na dystans. Nie potrafiła odreagować tego co ją wcześniej spotkało, mimo wolności, pełnego żłobu i spokoju. To był chyba najtrudniejszy tydzień w całym roku :placz: -
Szkielet dalmatyńczyka - porzucony w lesie. prosmy o wsparcie !
Biafra replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='3 x']allegro dla Punto bardzo prosimy o rozpowszechnianie linka [URL="http://allegro.pl/psi-szkielet-potrzebuje-wsparcia-i2477063908.html"]Szkielet z lasu prosi o wsparcie - klik [/URL][/QUOTE] Dziekuję bardzo Gosiu za allegro :Rose: Bedzie na zapłatę zaległych rachunków u Weta i nową porcję mięsa dla naszego głodomora ;) -
Szkielet dalmatyńczyka - porzucony w lesie. prosmy o wsparcie !
Biafra replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Punto żyje i nie wykazuje większych zmian. Chudy jest bardzo i ciężko mu przybrać na wadze. Karmię go mięsem z makaronem z nadzieją, że się utuczy ...ale na razie efektów nie ma. Ma bardzo żywiołowe usposobienie i cały czas jest "na czuwaniu" . Uczestniczy we wszystkim co tylko się dzieje i to bardzo energicznie, dając z siebie wszystko :evil_lol: Zdrowotnie jest ok, miał robione wszystkie konieczne badania i poza kondycją glodową ( Zanik tkanki tłuszczowej i ubytki mięśni) nie ma się do czego przyczepić. Z budy chętnie korzysta, choć jego ulubionym zajęciem jest ciągłe obsikiwanie jej . Zwłaszcza gdy w pobliżu cokolwiek się dzieje. [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Punto2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Punto3.jpg[/IMG] -
Kaukaz Mojo – u Biafry - odszedł za TM (*)
Biafra replied to KWL's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szczeka i żyje, chociaż już refleks nie ten sam jeśli chodzi o startowanie z miejsca. Bardzie dostojny się robi i pobłażliwy :evil_lol: Dzisiaj taki upał i duchota, że leżał jak naleśnik. Właśnie zastanawialiśmy się z KWLem przez telefon ile to on może już mieć lat :roll: Tak sobie tylko gdybam na zapas...bo jak np zadzwoni ktoś chętny żeby go adoptować :diabloti:, to nie mogę kolejny rok mówić że ma 6 :evil_lol: -
Szkielet dalmatyńczyka - porzucony w lesie. prosmy o wsparcie !
Biafra replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='roma_121']dziękujemy za zdjęcia ;) a kiedy będzie buda ? kurcze biedny, ale mam nadzieje, że szybko dojdzie do siebie ;) dziękujemy za opieke nad nim :)[/QUOTE] bardzo proszę, jak przestanie lać deszcz, to zrobię kolejne :-) Buda już dawno jest, Pan się postarał i zrobił ją jednego dnia. Punto czuje się w niej jak ryba w wodzie. Teraz zrobił się jeszcze bardziej czujny, bo pilnuje dobytku :-) [quote name=':: FiGa ::']Jaki on biedny... :( Czy pieniazki ode mnie dotarly?[/QUOTE] Dotarły, bardzo dziekuję. Wpłynęło 54,88 zł. Myślałam, że może kupię mu za to jakieś mięso, żeby mieszać z tą suchą karmą . Może indyk albo ryba ? Apetyt ma ogromny, może na mięsie prędzej przytyje ? Jakaś podpowiedź :-) ? -
Szkielet dalmatyńczyka - porzucony w lesie. prosmy o wsparcie !
Biafra replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
Punto dostał wielki wór karmy z gratisem i paczuszkę z preparatami na pchły i obrożę. Bardzo dziękuję w jego imieniu dziewczynom od Dalmatyńczyków :loveu: Zdjęcia prezentów się ładują ;) Sam Punto na razie jest pod moją obserwacją :p Tak jak mówiłam dziewczynom przez telefon, pierwszy raz widzę na oczy dalmatyńczyka i muszę się dobrze zastanowić żeby go niechcący nie urazić moją opinią ;) W porównaniu do kaukazów i molosów to on jest BARDZO inny ... Na pewno jest bardzo towarzyski, nie lubi być sam...chyba wręcz się trochę boi. Próbuje mi wskoczyć na ręce, na głowę, na co się tylko da Nie potrafi sobie zorganizować czasu...pewnie to dobrze jak na dalmatynczyka, ale uwierzcie mi w porównaniu do wielkich puchatych misiów, które głównie leżą i rozglądają się oraz może Raz ! dziennie wykazują jakieś ożywienie, taki Punto to jest wyzwanie :evil_lol: Widać go wszędzie, słychać go też wszędzie. Najbardziej reaguje jak podjeżdżam samochodem. Nie ważne , że byłam w sklepie tylko 10 minut...muszę biec do niego, bo drze się jakby go co najmniej drzewo przywaliło. Ktoś pomyśli, że się nad nim znęcam jak tylko wracam do domu. To też jest dla mnie ciekawostka, bo moje psy drą się jak wyjeżdżam z domu. Teraz mam komplecik ;) Bardzo lubi jeść i karmię go trzy razy dziennie, bo panicznie boję się skrętu żołądka. Jest bardzo chudy i połyka dosłownie w sekundę. Ma trochę problem na spacerach. Ciągnie jak koń pociągowy, ale niestety nie w jednym kierunku, tylko w KAŻDYM. W każdym jednocześnie, plącząc się o moje nogi, swoje nogi i cokolwiek tylko się da zaplątać po drodze . Nie da się prośbą, groźbą, niczym...może z czasem mu przejdzie. Raczej całe życie spędził na łancuchu. Nie biegał, tylko stał i szczekał na wszystko co się rusza. Na łańcuchu o dziwo się nie plącze, i błyskawicznie przekłada łapy jak zmienia kierunek. Ma to opanowane do perfekcji, podobnie jak błyskawiczne przegryzanie wszystkiego co nie jest łańcuchem a trzyma go za łeb. Np smycz. Nie potrafi korzystać z legowiska, konsekwentnie kładzie się obok. Najbardziej pasuje mu sucha trawa, albo jakaś kępa. Szczeka jak pada deszcz. I niestety najgorsze jest to, że rzuca się na koty, inne zwierzęta i małe dzieci. Na koty i zwierzęta drze się ile fabryka dała i chce się urwać. Z dziećmi jest gorzej, bo drepta w miejscu, garbi się i nie wiadomo o co chodzi, czeka aż podejdzie na metr i wtedy startuje już z paszczą. Dobry pies stróżujący...tylko trzeba mu kożuch uszyć i śniegowce :shake: Mnie się panicznie boi. Wystarczy, że głośniej ryknę jego imię i udaje , że go nie ma. Albo drze się jak opętany na przechodzącego konia, a jak zobaczy , że na niego patrzę to rozpłaszcza się jak naleśnik w trawie i udaje , że to nie on. Czyli jakaś szara komórka tam czuwa ;) W nocy raczej śpi, i za to baaaardzo go lubię. Czyli jest przyzwyczajony, że dziki , sarny, jeże i inny zwierz łażą wokół niego. Na bank żył gdzieś przy wsiowej budzie albo stodole. Większość psów, jak do mnie przyjeżdża np ze schronisk to potrafią się drzeć w nocy tygodniami ze strachu...za wyjątkiem kaukaza Freda, który darł się miesiącami :shake: Czyli w skrócie, to chyba nie miał człowieka zbyt blisko siebie. I wychować raczej też nikt go nie zdążył. I bardzo nie lubi obcych. Może po kastracji trochę para z niego ujdzie, ale do tego czasu długa droga, bo jego kondycja nawet na szczepienie się nie nadaje. W najblizszym planie jedynie wścieklizna. -
Nie wiedziałam, że tyle ludzi o niej pamięta :oops:...a ja jakas nie rozgarnięta i tu nie zaglądałam :oops: Z Pestką wszystko w najlepszym porządku. Wiedzie sobie żywot normalnego, radosnego pieska. Przesiaduje głównie na kolanach swojej Pani. Poproszę domek o jakieś aktualne zdjęcie, bo ostatnie chyba dostałam na Boże Narodzenie ;)
-
Rega kaukazia staruszka biega za TM [']
Biafra replied to 3 x's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Żyje i calkiem dobrze się czuje. Chcesz adoptować :cool3: ? -
[quote name='__Lara']Masakra, bo to znacznie zmniejsza jej szanse na znalezienie nowego domu :([/QUOTE] No nie aż taka masakra . Największym jej problemem chyba jest wiek. Wiekszość psów tak starych ma jakieś guzy, albo niewydolność jakiegoś narządu...albo po prostu już ich nie ma. Maczka ogólnie jest bardzo sprawnym i energicznym pieskiem. Tylko potwornie zestresowanym jak człowiek zbliża się albo coś od niej chce.
-
U Maczki bez zmian, cały czas wylizuje brzuch. Wklejam opis badań i wizyty w skrócie, całość postaram sie zeskanować w wolnej chwili. Guz gruczołu mlekowego - wielkości około 7x6 cm umiejscowiony głęboko pod skórą w okolicy mostka. Guz zaczął ulegać owrzodzeniu i "wychodzi" na wierzch. Maczka go liże i jeszcze bardziej drażni . Na listwie mlecznej obecne jeszcze inne drobne guzki. Suczka w kondycji ogólnej dobrej, prawidłowo odżywiona. Tony serca osłuchowo prawidłowe. Badania krwi - prawidłowe Węzły chłonne niepowiększone. USG: pęcherz, nerki, śledziona w porządku. Na wątrobie obecne hyperechogenne ogniska średnicy 5mm Woreczek żółciowy - ściana zgrubiała Na RTG klatki piersiowej cień za sylwetką serca- prawdopodobnie zmiana przerzutowa od guza przy mostku. Ewentualny zabieg usuięcia guza nie wchodzi w rachubę. Lokalizacja uniemożliwia wycięcie guza z marginesem bezpieczeństwa, wiek suczki też nie pozwala na rekonwalescencję po operacji i komfortowe życie po zabiegu. Dostaje antybiotyk żeby guz się "uspokoił" Wypis i zdjęcia RTG są dołączone do książeczki. Być może nowy lekarz prowadzący zadecyduje inaczej.
-
Czy mogę prosić o jakieś informacje w sprawie przeprowadzki Maczki ? Sunia drugi dzień wylizuje sobie brzuch. Po południu jest umówiona w klinice.Jeżeli będzie konieczność zrobienia USG i RTG bedzie potrzebna zgoda na "głupiego jasia" a ja nie chciałabym sama takiej decyzji podejmować. Maczka przy dotykaniu i oględzinach rzuca się, gryzie i dyszy potwornie. Nie ma możliwości zbadać jej inaczej jak tylko po środkach uspokajających, co u tak starego psa jest dużym ryzykiem.Rozmawiałam o tym z kierowniczką schroniska, ale temat został pominięty, poza komentarzem Martki na wątku , że Maczka nie ma zapewnionej opieki weterynaryjnej. Bardzo bym prosiła o jakieś decyzje. Czy Maczka będzie miała badania już w nowym domku, czy będzie zgoda na środki uspokajające?
-
Bardzo ciekawy wpis... Zadzwoniła do mnie przed chwilą Gosia 3x, żebym napisała coś o Maczce bo wszyscy się niepokoją. Więc jestem. Maczka żyje i jej stan się nie zmienia. Starzeje się coraz bardziej, i postępów żadnych nie robi. Wieczorem wkleję jej zdjęcia. Po śmierci Dumki rozmawiałyśmy z Martką telefonicznie i przedstawiłam bardzo dokładnie sytuację Maczki. Już wtedy uzgodniłyśmy, że Maczka zostanie ode mnie odebrana w inne miejsce. Maczka ma dominujący charakter i jest bardzo uparta przez co bardzo dobrze czuje się w "swoim" towarzystwie. Nienawidzi chodzić na spacery i dotyk ją denerwuje. Rozmawiałam z koleżanką, która szkoli psy, żeby oceniła w czym jest problem i diagnoza była taka,że Maczka żyła wiele lat bez człowieka i powinna mieć "dobry przykład" - jakiegoś psa, bardzo zapatrzonego we właściciela, żeby mogła się nauczyć, że przebywanie przy człowieku może dawać radość. Ponieważ ja nie mam swoich małych psów, a kaukazy z natury są mało wylewne i nie mam innych psów w domu , które mogłyby służyć za przykład uznałyśmy z Martką , że Maczka powinna trafić do innego domu tymczasowego, w którym miałaby szansę na naśladowanie jakiegoś psa. Martka prosiła mnie nawet o szukanie czegoś w okolicach Krakowa, żeby nie trzeba było Maczki daleko transportować. Ponieważ nic nie udało mi się znaleźć, Martka szukała we własnym zakresie. Zostałam również poproszona o to, żeby nie opisywać sytuacji na wątku, bo darczyńcy mogą wycofać deklaracje widząc, że ich pomoc nie przynosi rezultatu. Od ostatniej rozmowy po śmierci Dumki nikt nigdy do mnie nie dzwonił w sprawie Maczki, ani jej dalszych losów. Maczka jest bardzo starym psem i bardzo samodzielnym. W dalszym ciągu po zjedzeniu posiłku kuca sobie obok i załatwia potrzeby fizjologiczne. Przy zakładaniu smyczy jest rozdrażniona. Nie lubi spacerować. Bardzo mi jest żal tego psa, bo traktuje mnie cały czas jak intruza i wroga. Wyniesiona do ogrodu cały czas patrzy na drzwi do domu, żeby wrócić i położyć się w kącie. W domu sobie chodzi i jest bardzo aktywna, do czasu aż się coś do niej nie powie, albo nie podejdzie. Nie wiem jakie jest stanowisko schroniska i czy wyrazili zgodę na przeniesienie Maczki. Jeśli znajdzie się ktoś, kto ma małego psa od którego Maczka mogłaby się uczyć i naśladować , to według behawiorysty to byłoby najlepsze rozwiązanie. Mogę ją zawieźć gdziekolwiek będzie trzeba, jeśli znajdzie się pomoc. Jestem też cały czas pod telefonem 692 33 44 33
-
Kaukaz Mojo – u Biafry - odszedł za TM (*)
Biafra replied to KWL's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pani Joanna Ż. wpłaciła darowiznę na Mojo 100 zł. U Mojo bez zmian. Nie ma żadnych telefonów w sprawie adopcji. Wyszło słońce i zaczął wylegiwać się na słońcu i dużo spać. Ożywia się tylko na mój widok, ostatnio głównie po to, żeby okazać mi szeroko pojetą niechęć :evil_lol: Konkretnie to nie jest obrażony na mnie , tylko na szczotkę. Mojo jest najbardziej puchaty ze wszystkich psów jakie mam ...i najbardziej oporny przy czesaniu. Nadeszła wiosna i zaczęło sie zrzucanie futra, więc biegam ze szczotkami jak opętana. Mojo od zawsze miał na skórze bardzo duże kaszaki ze strupami wielkości orzecha włoskiego , a niektóre nawet większe. Nie wiem czy go to irytuje, czy boli ale czesanie nie należy do jego ulubionych zabiegów pielęgnacjnych ;) Może na starość jego cierpliwość się wyczerpuje :evil_lol: -
Rega kaukazia staruszka biega za TM [']
Biafra replied to 3 x's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Raczej nie narzekam na nich , ale ten był wyjątkowy ;) Karma dotarła. Rega bogatsza o dwa wory suchej i puszki. I jakiś woreczek na podwieczorek :p Bardzo dziękujemy . Jedzonko JAK ZAWSZE bardzo smakuje :loveu: Jacuś i Agatka żyją i mają się bardzo dobrze. Zaczęłam tak na nie wołać bo zachowywały się jak dwa małe szczeniaki. Potrafią wejść do malenkiej budy i pozwijać się jak precle jeden z drugim. Wciąż im się wydaje, że są malutkie... Pomyślałam, że te imiona źle na nie podziałały i nadałam im juz na stałe oficjalne :p FIDO i ELMA ... ale nie pomogło :shake: Dalej służą głównie do robienia przeciągów ogonami i rozlewania wody...też ogonami. Poza wachlowaniem ogonami na okrętkę, głównie śpią. Może doszły do wniosku, że skoro Mojo pilnuje to nie będą się przemęczać, poczekają w kolejce. Bo one młode jeszcze są. To znaczy młode w porównaniu do reszty stadka ;) Ale pogadam jutro z Agatką vel. Elmą i powiem jak jej Magda życzy :eviltong: -
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
Biafra replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='czarnula']dogomaniaczka nie martw się pomału Leo zacznie ufać tylko za duzo sie wokół niego dzieje.. on potrzebuje spokoju i przyzwyczajenia się do miejsca w którym teraz sie znajduje.. najlepiej aby zajmowała sie nim jedna osoba.. i przynajmniej godzine dziennie siedziała przy kojcu.. [U]oczywiscie nie zwracając uwagi na psa[/U].. na poczatku w takiej odległości jakiej pies nie rzuca sie na kraty.. po jakims czasie coraz blizej az do momentu gdy bedzie siedzieć przy samym kojcu a pies bedzie zrelaksowany i spokojny.. gdy to nastąpi mozna bedzie cos myslec o dalszej socjalizacji.. na paczatku mozna tylko siedzieć (nie patrzeć na niego) albo mozna czytać głośno gazete spokojnie i powoli..[/QUOTE] [quote name='Anula']Czarnula a kto w hotelu będzie siedział godzinę w pobliżu Leo.To jest hotel,kojec.Właściciel hotelu nie ma na głowie jednego Leo tylko zapewne kilka psów,a też i ma swoje życie prywatne.Nie wiem czy nawet ma Leo wybieg indywidualny ale chyba nie bo by było na wątku napisane,że biega sobie po wybiegu.[/QUOTE] Nie rozumiem zdania to jest hotel, kojec... czyli przechowalnia ? W schronisku też miał kojec i miskę z jedzeniem. Pies (każdy)potrzebuje czasu i troski, każdy w innej formie. Przecież psy jadą do hotelu po to, żeby je poznać i móc szukać im ds. Jednemu trzeba rzucać zabawki i smakołyki a przy drugim siedzieć i go ignorować. Jeżeli nie mają godziny dziennie dla niego :crazyeye:, to niech mu poswięcą 15 minut. Podobno nie wychodzi na spacery, to zamiast tego można przy nim posiedzieć Metoda, która opisuje czarnula jest bardzo dobra. Kaukaz potrzebuje dystansu, żeby sobie siedział i myślał, myślał i układał w głowie. Ja jeszcze jak mam jakiegoś trudnego psa, przyprowadzam sobie pod zagrodę innego spokojnego i go czeszę , albo karmię albo do niego mówię. I prędzej czy później najtrudniejszy pies stwierdza, że ok. to jest moje stado, muszę ich tolerować . Co wcale nie jest równoznaczne z tym, że zaczyna mnie od razu lubić. Bo to proces, który bardzo długo trwa. Oczywiście są też kaukazy, które po 2 tygodniach merdają ogonami i skaczą polizać po twarzy, a moim głównym problemem jest jak go tego oduczyć, żeby mnie nie przewracał. Nie chciałabym, żeby przez ten wątek jeszcze bardziej przykleiła sie do tych psów łatka potwora. -
U kici po staremu, czyli demolka :diabloti: Tak żywiołowego kotka to chyba jeszcze nie miałam ... Wyglądamy tak [IMG]http://www.zwierzeniejestrzecza.org.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Pralinka6.jpg[/IMG] Zaprzyjaźniła się z mini-Biafrą (3,5 l :loveu:) i razem jedzą, śpią i demolują dom. Każda z osobna ma minę "to nie ja, to ona ". Jeszcze tydzień na rekonwalescencję i będę INTENSYWNIE szukać nowego domku. Dla kotka oczywiście ;) Wszystko bardzo ładnie zasycha. Kotek wogole nie ma problemów z orientacją ani z dobrym humorem. Dziękuję bardzo każdemu, kto dołozył choć grosik do leczenia. Niestety przez wyciągi jeszcze nie przebrnęłam :oops:, ale przysięgam poprawię się.
-
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
Biafra replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
[quote name='psi']Użyłam słowa [B]popracować w przenośni nie dosłownie[/B] ale ewidentnie coś z nim trzeba robić Nie znam się tak dogłębnie na Kaukazach ale jak dla mnie to nie normalne zachowanie gdy pies rzuca się [B]bez powodu[/B] na człowieka[/QUOTE] On nie rzuca się bez powodu. Jest agresywny wobec osób OBCYCH. To jest poważny powód. I ma to głęboko w ... czy tam mieszkają czy nie. Nie zna ich i nie zamierza tolerować tego, że blisko podchodzą. Jest zamkniety w kojcu i czuje się źle. Jednak żeby nie zwarować do reszty traktuje ten metr wokół siebie jak SWOJE. I bedzie się rzucał na kraty gdy ktoś się zbliża. Dlatego gdy ja wydaję kaukaza do adopcji ZAWSZE jadę z psem pokazać go do potencjalnego domu. Mimo tego, że w wiekszości przypadków to strata czasu i paliwa. Bo jak mam pokazać kaukaza, który żyje u mnie i traktuje to miejsce jak swoje ??? Nawet największa potykająca się o własne nogi kulawa pierdoła, rozdziawi paszczę i bedzie się rzucać na ogrodzenie. I co ? Mam przekonywać, że to spokojny, zrównoważony i łagodny pies, który kocha dzieci ? Bo takie też mam. Kompletnie uległe. Ale rzucają się na ogrodzenie. I każdy normalny człowiek ucieka i już więcej nie podchodzi. Ludzie nie rozumieją definicji słów INSTYNKT TERYTORIALNY. -
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
Biafra replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
Dlaczego Wy maniakalnie używacie słowa POPRACOWAĆ ? :roll: Kaukazy NIE PODLEGAJĄ próbom pracy. I nie współpracują z człowiekiem, bo do tego przez dziesiątki lat były hodowane i brutalnie selekcjonowane. Psy, które garneły się do ludzi były zabijane i eliminowane, bo inaczej ktos ukradłby sobie całe stado, którego miały pilnować. To nie jest puchaty miś. To nie jest pies, który jak każdy wdzięczny i wierny kundelek będzie chodził za swoim Panem, i patrzył głeboko w oczy, bez względu na to czy pije, bije, głodzi . To pies, który cały czas ocenia sytuację i jeśli mu coś nie pasuje albo idzie sobie w siną dal poszukać innego miejsca- potem trafia do schroniska za włóczęgostwo i nikt nie wie co z nim zrobić :shake: albo jak nie ma gdzie się wydostać próbuje wyeliminować tego kto mu stanie na drodze. Nauczyliśmy się, że możemy psami poniewierać, porzucać, głodzić, zostawiać na mrozie a one dalej będą w nas zapatrzone i wierne. Na szacunek i zaufanie kaukaza trzeba sobie ciężko zapracować. Konsekwencją, spokojem i sprawiedliwym traktowaniem. Nie wybaczają zła, agresji, krzyków i próby zmuszania do czegokolwiek A wrogów pamietają do końca życia. Dlatego nikt ich nie lubi. Bo są jak krzywe zwierciadło. Wytykają nasze błędy zamiast skakać i lizać po twarzy bez opamietania.