Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Mogę podzielić się lekami na wątrobę. Jak są jeszcze potrzebne to poproszę adres na pw. Życzę zdrówka .
  2. Nasz Epson dalej ma talię modelki :shake: Musze go jakoś zważyć, bo normalnie nie wiem co on robi z tym jedzeniem . Może zużywa na energię bezposrednią :evil_lol:, bo tej mu nie brakuje. Charakterek mu się TROCHĘ ożywił :mad: Zachowanie do mnie zmienił zupełnie. Nie łapie mnie już za rękawy, nie wywala zebów, nie warczy przy jedzeniu. Mogę mu dłubać w uszach, nosie, dosypywać żarcie, przestawiać wiadro... ALE przypomniało mu się, że jest psem :evil_lol: i to w dodatku niewykastrowanym. Przypomnę tylko, że JA mam Grandę niewysterylizowaną z tego samego powodu co Epsona - kardiomiopatia rozstrzeniowa i niewydolność serca i muszę stawać na głowie żebym się nie dorobiła małych kardiomiopatyków :lol: Na nieszczęście Epsona, Granda już od dawna nie ma cieczki a on biedny nie wie co to oznacza...że jak się do niej zbliży to zostaną z niego tylko piórka :shake:, bo ona nie toleruje niczego i nikogo. Kolejny problem z męskości Epsona, to zaczął szczekać na Bacę. Co mu bedzie Baca chodził po podwórku :mad:. Baca jest najbardziej zrównoważony ze wszystkich psów więc odwraca się do Epsona zadkiem z miną "idź się chłopie lecz" :evil_lol:. Ale już pare razy przez niego z nerwów nie jadł No i jeszcze zawarczał na Lakiego tu juz było duzo gorzej. Musiałam reagować ze sprzętem podręcznym :diabloti: żeby ich rozdzielić. Pogodzić mi się za nic nie uda. Chwilowo spokój jest z Mini ONką Sabą. Biegają sobie razem i jest wesoło i przyjacielsko. Zobaczymy co jeszcze sprytny głuptasek wymyśli. Ostatnio go nie cierpię :obrazic: Nauczył się odgryzać linę na której go zostawiam w sadzie w słoneczne dni...jak nie przymierzając Igor-najbardziej pomysłowy kaukaz jakiego miałam :shake: Doprowadza mnie tym do obłędu, bo co chwilę biegam do okna i patrzę czy jest jeszcze czy już go Granda zeżarła Natomiast kocham go za to, że nie ucieka jak większość kaukazich samców włóczęgów :shake:. Odgryza linę, podbiega mi pod okno i szczeka :evil_lol: Wyłaź do mnie, już się odpiąłem i tu czekam. Gdzie sens i rozum to nie wiem, ale najwyraźniej sprawia mu to przyjemność. Jak przestanie w końcu lać deszcz, to muszę kupić siatkę leśną i zagrodzić mu wybieg na wszelki wypadek...bo nie wiem co on jeszcze wymyśli...
  3. Dostaje krople do oczu i uszu suplementy na stawy i wapń żeby miał z czego regenerować połamaną nogę witaminy dla seniora karmę wątrobową weterynaryjną mleko i chudego indyka - mini dodatek do suchej karmy, zeby przybierał na wadze i cielęcinę z chrząstkami j/w na połamane kości wszystko według zaleceń lekarza. Niestety na cud to raczej nie ma co liczyć :shake: Piękniejszy to już raczej nie bedzie ;) Jak się uda to trochę przytyje. I tyle.
  4. Wklejam linki do tego co mam. Te same tylko przed zmniejszeniem. Chwilowo nic nie zrobie bo leje i tak ma być podobno do piątku. Nobiles Nobiles1 Nobiles2 Nobiles bez zmian. Tyle, że chwilowo się nie ma gdzie wygrzewać więc przesypia cały dzień w swoim domku
  5. Radzi sobie. Trochę przytył. Kupuję mu cielęcinę z chrząstkami i chudego indyka jak kazał lekarz i mieszam z suchą karmą na wątrobę, zeby przybierał na wadze i wzmacniał kości. Chyba działa :roll: Zobaczymy w dłuższej perspektywie. Prawie codziennie wchodzi do budy , tylko czasmi rano jak jest zaspany i nie chce mu się manewrować przy wychodzeniu to szczeka żeby go wyciągnąć W ciagu dnia głównie leży na słońcu.
  6. Myślę, że to wie tylko on sam. Zachowuje się jak każdy stary pies, np Baca. Tzn leży i śpi. Budzi się na jedzenie i krótkie rozglądanie. Nauczył się korzystać z budy(domku) , ale wchodzi tam głównie na noc. W ciągu dnia leży wyciągnięty na słońcu. Wieczorkiem wkleję wpłaty, które dla niego doszły.
  7. [quote name='kora78']ale super :) wszystko sie uklada. jaka pomoc jest wiec potrzebna?[/QUOTE] Domki tymczasowe x 10 :shake: została jeszcze gromadka szczeniaków , mamuśki i trzy półdzikie sunie :-(
  8. [quote name='Ania102']Co się dzieje u psiaków?[/QUOTE] Na razie 4 szczeniak znalazły nowe domy. Beżowa i czarna suczka, czarny piesek i czarnobiały. Została jedna beżowa a reszta same kreciki :-) Dwie mamusie w przyszłym tygodniu będą sterylizowane. Trzy pozostałe suczki pomału się oswajają. Jedna leczy się ze świerzba i jedna z nuzeńca . Na ewentualną adopcję muszą troszeczkę poczekać.
  9. [quote name='magdyska25']"Poleciał jak torpeda na przełaj przez łąki w miejsce skąd było słychać petardy." O masz...a ja czytając to, myślałam, że On się boi wystrzałów. Biafra pytanie do Ciebie- czy myślisz, że nie nadaje się do adopcji? Czy po prostu ogłaszać ale z mocnym zaznaczeniem, że to inteligentny (tego też wymagamy od DS), charakterny pies. Ja do dzisiaj nie rozumiem dlaczego on leci na wieś jak strzelają petardy zamiast w przeciwną stronę. Bardzo się boi wystrzałów, tyle , że strach zawsze u niego potęguje agresję. W Sylwestra modliłam się, żeby już była połowa stycznia :shake: Do adopcji jak najbardziej się nadaje . Uważam, że jak będzie sam to bedzie sie lepiej zachowywał niż u mnie gdzie od poczatku miał konflikt z Grandą kto tutaj rządzi. Dom musi być odpowiedzialny i przygotowany na dużego psa, który nie nadaje się na rodzinne spacerki tylko żyje w swoim świecie i od czasu do czasu przychodzi się głaskać. Nie kazdy potrzebuje natrętnego owczarka niemieckiego, który cały czas siedzi przy nodze ;) Osobiście odradzam jakąkolwek próbę współpracy z tym psem, nawet w formie zabawy. Mojo ma swoje strachy i lęki. Np nie ma mowy ,żeby przy nim podlewać ogród wężem :shake: Może być też tak, że Mojo jest moją porażką wychowawczą i u kogoś inego będzie zupełnie inny. Taką ewentualność też trzeba brać pod uwagę . Jednak ze względu na jego siłę raczej odradzam próbowanie czegolokwiek. Miałam nadzieję, że się wyciszy i bedzie lepszy. Ale się nie do końca udało :shake:
  10. Bez przesady ;) Po prostu : 1 .ktoś musi sobie zdawać sprawę, że w sytuacjach stresowych Mojo nie współpracuje z opiekunem. Potrafi się przymilać i wywalać pod nogi do głaskania , ale jeśli w tym momencie będzie huk albo przyjdzie obca osoba i on będzie chciał lecieć to lepiej go nie odciągać. 2. Posesja musi byc bardzo dobrze zabezpieczona , zeby Mojo nie wydostał się i nie zrobił komuś krzywdy Ma też megazaletę. Jak się wydostanie cieszy się gdy podbiega do napotkanych psów i kotów...czego nie ma niestety moja Granda :oops: Ale ją mogę wlec za szmaty i nic mi nie zrobi, nawet jak atakuje obcych. Suki są bardziej rodzinne i podporządkowane. Kazdy pies jest inny, ważne żeby dobrać mu taki dom, który zaakceptuje jego charakter.
  11. Miałam napisać kilka słów o Mojo i chyba mnie to nie ominie ... Wstrzymywałam się długo, bo miałam nadzieję, że Mojo troszkę się poprawi i że będzie lepiej i wszyscy, którzy zaangażowali się w pomoc dla tego psa bedą mogli powiedzieć "udało nam się" i odetchnąć z ulgą. Niestety ktoś temu psu zrobił ogromną krzywdę i łatwo już chyba nigdy nie będzie :shake: Bardzo chciałabym, żeby ten pies miał już super dom. Ale bardziej chciałabym, zeby nie wydarzyła się żadna tragedia. Ani jemu ani osobie, którago adoptuje. Mojo jest mądrym stróżem. Jest ambitny , pracowity i czujny. Potrzebuje przestrzeni do pilnowania, pracowania...ale człowiek który go adoptuje musi być osobą bardzo odpowiedzialną, która z premedytacją weźmie takiego psa i będzie go tylko karmić i podziwiać. Mojo jest super, do czasu aż się czegoś od niego nie zażąda :roll: Podniesiony głos, jak np idź do budy w sytuacji gdy on ma akurat inne plany traktuje jak zamach na własne życie :shake: Na zamach- w jego odczuciu - reaguje atakiem. Potrafi stać ze stoickim spokojem po czym rzucić się z zębami. Nie ostrzega, nie warczy ...od razu gryzie. Jak atakuje jest przerażony, zjeżony rozszerzają mu się źrenice, czuje się śmiertelnie zagrożony. To nie jest złośliwość ani wredny charakter. On jest przekonany, że ktoś chce go zabić i nie jest w stanie się opanować. Trzeba go traktować jak odbezpieczony granat albo wypracować sobie taki układ żeby on ustąpił - co jest bardzo trudne. Ja mu poświęcam bardzo duzo czasu i duzo do niego mówię , spaceruję a dalej mamy momenty zapalne :shake: Na początku Mojo cieszył się jak dziecko, że do mnie przyjachał. Przymilał się, podawał łapy i zachowywał się jak niewiniątko. To jest jego standardowy sposób bycia. Czasmi tylko się napina jak mu coś nie pasuje albo odwraca głowę i udaje , że go nie ma. Reaguje zawsze pozytywnie na cmokanie, głaskanie, chwalenie, kucanie...pod warunkiem , że gdzieś w okolicy nie wybuchnie petarda ani nie poajwi się nikt obcy- ale o tym za chwilę. Początki były super, ale po dwóch tygodniach pojechałam z nim do weta bo miał brzydkiego nadziąślaka. Był straszny mróz, Mojo nie chciał jechać ale udało się na czworakach wejść do auta i zaprosić go po 30tu minutach do środka. Pomoc fizyczna średnio wchodzi w rachubę bo Mojo waży 70 kg. U weta gotował sie z nerwów, ale przymilał do mnie i do lekarki. Wyszedł z gabinetu i nie chciał wejść do auta, tylko kombinował jak zwiać. Zaczęłam odstawiać te same manewry jak przy wsiadaniu, żeby go zachęcić. Mojo odsunął sie na dwa metry i spokojnie usiadł. Powiedziałam chodź i napięłam luźną smycz. W sekundę skoczył na mnie i ugryzł mnie przez kaganiec za ramię. Kaganiec był skórzany , otworzył paszczę, przeszły kły. Był koszmarny mróz, miałam puchową kurtkę , dwa swetry a mimo to dziura zrobiła się spora o wielkim siniaku dookoła nie wspominając. Usiadł znowu i patrzył na mnie tak przerażony jakbym go co najmniej chciała zabić. Trzeba mu było dać głupiego jasia przed lecznicą , żeby go zapakować do samochodu i zabrać do domu. Obudził się na drugi dzień i zaczął traktować jak mordercę. Popadał ze skrajności w skrajność albo się cieszył i leciał pędem żeby go zabrać na spacer albo uciekał do budy, odwracał głowę i udawał , że go nie ma. Na spacerach zaczął kombinować. Np zatrzymywał się się i siadał mi na butach, albo odmawiał dalszego spaceru . Opierał mi łeb na piersi i patrzył w oczy co zrobię. Kompletnie odmawiał współpracy i napinał się. Ponieważ dookoła mam sad albo las przywiązywałam go do najblizszego drzewa i wracałam do domu. Jak wracałam do niego po 5-10 ciu minutach cieszył się jak szczeniak i zadowolony z podniesionym ogonem wracał do domu. Takie próby trawały chyba kilka miesięcy :shake: Kto kogo zrobi w konia. Do dzisiaj nie wiem co by zrobił gdyby na horyzoncie pojawiła się osoba obca... Obawiam się, że gdybym go odciągała rzuciłby się na mnie. Kolejna sytuacja zapalna to petardy, odpusty, polowania i inne wystrzały. Mojo leci razem z budą, ogrodzeniem , czym się da. Mam wrażenie, że nie zmieści się przez otwór i wyleci przez dach albo scianę. W zeszłym roku pewnego dnia darł się i pienił cały dzień bo był jakiś odpust. Chciałam wejść z jedzeniem, on był jak w amoku. Krzyknęłam "Mojo do budy" żeby wejść do kojca, bo chciał wylecieć bramką i Mojuś rzucił się na mnie. Dobrze, że kojec jest z grubego panela i krata wytrzymała. Gdyby nie to chyba nie miałabym już głowy. A na pewno twarzy. Zrobił to tak błyskawicznie, że nie zdążyłabym nawet drgnąć. Stał zjeżony i warczał z żołądka jakbym mu wymordowała całą rodzinę. Wytrącił mnie tym tak z równowagi, że ...niestety muszę to napisać :oops::oops::oops: wywaliłam mu całe żarcie które miałam w rękach , wiadro, wodę i co tylko miałam pod ręką na łeb. Myslałam, że go zabije albo rozerwę własnymi rękami i albo się pozabijamy na miejscu albo natychmiast ode mnie wyjedzie. Ciśnienie miałam chyba powyżej 200. Czułam się jakby mi wbił nóż miedzy żebra. Codziennie miesiącami go karmiłam , wyprowadzałam , głaskałam a jego chamstwo sięgneło zenitu. Chyba dym szedł mi uszami. Mojo się przestraszył i odpuścił. Wszedł do budy i nie zaszczekał już do wieczora ani razu. Przez trzy dni nie wychodził z budy jak dawałam mu jeść. Zjadał jak wchodziłam do domu. Od tamtego dnia mamy dziwny układ ale jest wszystko o.k Na spacery chodzimy obok siebie, Mojo nie staje w kojcu przede mną tylko jak coś mu nie pasuje idzie do budy z miną pocałuj mnie w d. Czasami zachowuje się jak Fred, udaje ze mnie nie widzi, nie słyszy, nie patrzy w oczy i udaje głupka merdając ogonem. Ale wymyslił sobie coś innego :shake: Parę miesięcy po tym zdarzeniu wycinali drzewo w lesie . Jakieś 2 km ode mnie .Po górkach strasznie niesie. Piła spalinowa i łamiące się drzewa dopowadziły go do obłędu. Cały dzień szczekał, ja go uspokajałam on znowu szczekał i tak w kółko. Po południu zaczeli strzelać we wsi petardami ...i miłe zwierzątko hodowlane nie mogło rzucić na mnie więc wyskoczyło z zagrody. A raczej nie wyskoczyło tylko w 3 sekundy wydrapało się w narożniku . Panele mają 170-180 cm wysokości. Poleciał jak torpeda na przełaj przez łąki w miejsce skąd było słychać petardy. Nie reagował na wołanie. Zalożył sobie, że o.k nie bedę się na Ciebie rzucał i będę miły ale nie myśl sobie , że będę Cię słuchał. ( dodam tylko, że na początku jak udawał, że jest miły to przybiegał na każde zawołanie :evil_lol:) Ja wyleciałam do samochodu i objechałam las drogą dzwoniąc po drodze do wszystkich w okolicy do których mam telefon. Gosia 3 x na którą jest zaczipowany Mojo przeżywała koszmar razem ze mną. Całe życie przeleciało mi przed oczami a w uszach słyszałam jak czytają mi wyrok-dozywocie. Nie wiem ile go szukałam, bo z nerwów straciłam poczucie rzeczywistości. Ja jeździłam drogą a on biegał polami. Na szczęście ludzie z lasu wyjechali z drewnem żywi i cali. Psa nie widzieli. Do mojej sąsiadki zadzwonił facet, z drugiej strony góry że jechał ciężarówką przez most i z rzeki wylazła przemoczona dzika świnia albo niewiadomo co i jeśli to jest pies to żeby zadzwoniła do mnie bo ja mam podobne. Objechałam znowu wieś i znalazłam go jak szedł wzdłuż wiejskiej drogi. W między czasie Mojo zmęczony wszedł komuś na posesję do kotłowni czy garażu i nie chciał wyjść. Ludzie wezwali Policję i Straż Pożarną i trzeba było wszystko odkręcać. Nie piszę tego, żeby się skarżyć albo zniechęcać kogoś do tego psa. To jest niewielki skrót, bo to co z nim przeżyłam to moje :shake: Być może gdyby był sam, jeden czułby się inaczej, lepiej, pewniej ,bardziej dowartościowany. Nie wiem. Ale wiem jedno. Ktoś kto go adoptuje musi to wszystko wiedzieć. Nie chcę, żeby ktoś uśpił tego psa...a takich przypadków na dogo było sporo. Ktoś adoptuje psa, pies ugryzie albo warczy właściciele wzywają weterynarza a ten stwierdza , że to bardzo agresywny pies albo ma atak szału i usypia dla dobra wszystkich. Były już takie wątki. Nie chcę także , żeby Mojo kogoś pogryzł. On zawsze skacze do twarzy/ramienia. Nie ma żartów. Ktoś MUSI go zaakceptować takiego jakim jest. Inaczej dojdzie do tragedii :shake: Dwa razy już z adopcji wrócił. Mojo nie nadaje się do rodziny. Ani nigdzie gdzie są dzieci, bo ich nie lubi. Mojo wprowadza ludzi w błąd, potrafi się przymilać i podawać łapy - przykład Gremlina i 3x jak byli u mnie i karmili go parówkami a niemały mini Gremlin stał obok. Tyle , że po 15 minutach Gremlin naprawiał drogę a mini wyszedł z namiotu i Mojo chciał wywalić dach żeby go zeżreć. Musiałam gardło zedrzeć żeby się uspokoił. Na drugi dzień znowu przymilał się do Gremlina i udawał, że kocha wszystkich szczerze :evil_lol: Gdybym miała go określić jednym słowem wybrałabym chyba NIEPRZEWIDYWALNY. I mozna dodać jeszcze fałszywy-ale nie w sensie, że wredny tylko że wysyła fałszywe sygnały. Co innego pokazuje a co innego robi. Jeśli ktoś chce mieć pieknego psa i wiernego stróża to się nie zawiedzie. Jest megaambitny. Trzeba się jednak liczyć z tym, że jak zaatakuje na swoim terenie intruza może być różnie. Nie wiem czy ugryzie czy dotkliwie pogryzie.Może nie być czego zbierać . I nie radzę go odciągać. Szczerze wątpię czy się uda. Mailowałam jakiś czas temu z Panem, ktory go znalazł na dogo. Napisałam mu dokładnie o wszystkich gorszych momentach Mojo i nienajlepszych zachowaniach. Pan potrzebuje stróża posesji, którą ma przy domu ale jest wydzielona. Każdy miałby swoją przestrzeń życiową i swobodę. Pan tylko karmi psa i nie wymaga niczego w zamian poza pilnowaniem. Pies ma swobodę. Pan wie, że kaukazy są oddane inaczej :roll: i nie oczekuje najmniejszego posłuszeństwa. Tylko, że tam gdzie miałby mieszkać Mojo jest jeszcze inny stareńki kaukaz, który wiernie służył i Pan nie chce mu na koniec życia sprowadzić na głowę dominującego samca, żeby staruszek załamał się i umarł z rozpaczy albo poległ przez Mojo. Pies był na ostatnich nogach... ale kaukazy są zawzięte . I sytuacja wisi w próżni.
  12. [quote name='docha']Biafra, czy RTG psa jest kliszowe czy na CD, pytam o możliwość przesłania obrazu drogą elektroniczną. Niestety są na kliszach. Wykorzystuję zdjęcia, które dostałam z Nobilesem w schronisku, żeby dodatkowo go nie maltretować kolejnymi. [quote name='magda222']Jak się czuje Nobiles? Ogólnie bez zmian. Może jedna by się znalazła ;) Nobiles ma zegarek w żołądku. Jak konie :evil_lol: Nie ma mowy żebym się spóźniła z posiłkami. Generalnie cały dzień przesypia , ale w porze karmienia staje przy swoim ogrodzeniu i szczeka. Nie obchodzi go, że jest ustalona kolejka :evil_lol: Szczeka dopóki nie dostanie. Nie wiem czy sam to wymyślił czy podpatrzył od Dakoty...tej to myślałam , że już nikt nie przebije w upierdliwości :angryy: Tylko on jest o jeden poziom bardziej rozwinięty niż Dakota. Ona zaczyna szczekać jak roznoszę jedzenie, a on wie kiedy będę roznosić. Budzi się , wstaje i drze paszczę. Najlepsze jest jak wyjadę z domu i na przykład sie spóźnię po południu na karmienie. Już jak zjeżdżam z góry to stoi i szczeka. O każdej innej porze dnia i nocy mogę sobie jeździć tam i spowrotem i on leży głuchy jak pień i wogóle mnie nie zauważa. Dzisiaj z kolei wyjeżdżałam rano i zaczęłam pakować samochód przed śniadaniem. Też stał i się darł żebym sobie nie pomyślała, że przypadkiem wyjadę i zapomnę dać mu jeść :evil_lol: Jest też jedynym psem, który woli suchą karmę od gotowanego jedzenia.
  13. [quote name='grazyna9915']KWL ja nie napisałam, że przeniesienie do ogrzewanego pomieszczenia wyleczy psu łapę. Jednak na pewno poprawi jego stan co widziałam w schronisku Nie wiem co widziałaś w schronisku. Mnie przyprowadzono zrezygnowanego psa, który miał cały posikany bok :-( Śmierdział moczem tak potwornie, ze parę razy musiałam się zatrzymać i wietrzyć samochód bo nie dałam radę z nim jechać . A wiozłam już wiele kaukazów, ugnojonych, długowłosych i jestem przyzwyczajona. Zastanawiam się jaka jest przyczyna ? Pies nie chciał wstawać żeby się wysikać, czy pomieszczenie było tak małe że sikał a potem się w to kładł ? To nie są bóle reumatyczne, to zmaskrowana duża kość powbijana w mięsień. Na to Apap nie pomoże. To, że pies nie wyje z bólu to nie znaczy, że nie cierpi. Ta noga powoduje stan zapalny . Pies ma leukocytozę. Nie wspomnę już o tych śrutach po obu stronach, które kwalifikują psa do zabiegu. Jego ogólny stan zdrowia nie pozwala na podanie leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych . Zacznie krwawić z przewodu pokarmowego. Rozpadnie się wątroba. Z tym się niestety nie zgadzam, ale to jest moja subiektywna opinia :oops: Moim zdaniem zamknięcie cierpiącego psa w pomieszczeniu, żeby cały dzień gapił się w ścianę i myślał jak go bardzo boli jest nieporozumieniem. Ma zagrodę w sadzie, leży na wzniesieniu, wygrzewa w słońcu i interesuje się otoczeniem.Ma jakieś zajęcie i w jego odczuciu jest potrzebny. Czasami zaszczeka jak inne psy kogoś przeganiają. Tylko tyle mu zostało. I nawet jak się posika na leżąco na kupie słomy to jest suchy i czysty. Nie wywaliłam go na mróz na łańcuch przed dom ;) Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania i szanuję to. Wyślemy jeszcze zdjęcia do Warszawy do ortopedy na konsultacje , dzięki uprzejmości KWL . Nobiles potrzebuje karmy wątrobowej suchej, jeżeli mamy jakoś poprawić jego kondycję i myśleć o ewentualnym zabiegu czy podaniu jakichkolwiek leków przeciwzapalnych. Może ktoś chciałby mu pomóc :modla:
  14. Tego niestety się nie dowiemy. Lekarze twierdzą że życie z taką nogą to jest okropny ból :-( Kość udowa jest chyba największą i najgrubszą kością. Nobiles ma ją złąmaną w trzech miejscach, powiedzmy na odcinku 1/3 od biodra . Odłamane fragmenty dosyć spore ustawiły się w poprzek nogi :-( Ostrymi częściami są powbijane w poszarpany mięsień. Kość dąży zawsze do samozrostu i jeżeli nie zostanie odpowiednio ustawiona i usztywniona zrosnie się jak popadnie. U niego tworzą się wielkie twory kostne, które próbują same poprzyrastać do rozrzuconych po nodze fragmentów :shake: Noga jest już duzo krótsza, bo tam gdzie powinno byc biodro ona ma wbite kolano :placz: a cała kość udowa jest w drzazgach. Dodatkowo spory jej fragment uszkodził trochę miednicę i przeskoczył nad biodro jakby w talię psa tak że nie ma możliwości żeby mu tą nogę amputować :placz: Taka operacja, gdyby ktoś się jej podjął trwa bardzo długo a pies jest bardzo wyniszczony i szanse na jej przezycie ma niewielkie. Rehabilitacja po amputacji jest długotrwała i bolesna. Do tego ma słabą wątrobę , która może po narkozie się rozsypać I jeszcze jego wiek jest bardzo zaawansowany.Ma jakieś 12 lat. To na kaukaza bardzo dużo. Musimy coś zadecydować, bo wszyscy lekarze są zgodni, że życie z tą nogą jest dla niego prawdziwym koszmarem :-( Nobiles je i apetyt ma. Ale poza wstawaniem do jedzenia cały dzień lezy i się nie rusza :shake:
  15. Nie mam dobrych wieści :shake: Konsultowałam zdjecia rentgenowskie Nobilesa z trzema chirurgami, tzn pytałam kto podjął by się operacji tej łapy . Wszyscy zgodnie twierdzą, że się znęcam nad Nobilesem utrzymując go przy życiu :placz: Dwóch lekarzy powiedziało, że się nie da z takim złamaniem nic zrobić, a trzeci, ze w takich przypadkach amputuje się łapę. Niestety u Nobilesa nie da się nawet amputować, bo 1/4 kości udowej odłamana od reszty większych odłamków przesunęła się nad miednicę i tam przyrasta :-( Nie ma jak amputować tego kawałka . Dodatkowo Nobiles jest bardzo chudy, bardzo stary i ma podwyzszone parametry wątrobowe. Może ktoś ma jakiegoś cudotwórcę :placz: Pies cały dzień leży na jednym boku-na tym niepołamanym - ale za to nastrzelanym srutem. Wstaje tylko do jedzenia. W nocy lało to nawet nie wszedł do budy, bo nie daje rady. Leżał płasko pod daszkiem :-( Straszny biedak :-(
  16. [quote name='ihabe'][FONT=&quot][/FONT][FONT=&quot] [/FONT][FONT=&quot] ma stare złamanie z przemieszczeniem tylnej łapy, zaognione, otoczone starą okostną, dodatkowo złamanie miednicy z odłamaną główką panewki biodrowej , odłamki śrutu w tkance mięśniowej, stan zapalny.[/FONT] [FONT=&quot] [/FONT] Ja tylko na sekundę, bo widzę że się tekst do ogłoszenia troszkę pomieszał. Pies ma wieloodłamowe złamanie kości udowej, Stare złamanie stawu biodrowego i uszkodzoną panewkę Wiele śrutu w nodze i zadzie Myślę, że ktoś go nie bardzo lubił, albo potrącił go czołg :roll: Chodzi fatalnie na obie nogi . Na jedną kuleje a drugą się podpiera ale nią powłóczy po ziemi. Raczej te zdjęcia będę powtarzać i robić bardziej szczegółowe. Nie wiem czy tej nogi nie trzeba będzie operować. Odłamki drażnią tkanki i pies ma cały czas stan zapalny Pomijam już fakt jak to bardzo boli :-(
  17. [quote name='kora78']ale tu cisza. jak u maluchow i matke? juz po sterylkach?[/QUOTE] Maluchy rosną jak drożdżówki :lol: Starsza matka od piątki szczeniąt sama wyskakuje i dokarmia je tylko a później ucieka. W przyszłym tygodniu chyba zupełnie je zabiorę bo są coraz bardziej chude :shake: Młodsza suka od szóstki nie daje się odkleić od ziemi i rzuca się z zębami. Nie chce się od szczeniąt odsunąć nawet na centymetr. To chyba jej pierwszy miot. Cała banda odrobaczona i maluszki zaszczepione na nosówkę i parwo [quote name='kinga']Biafra - jak z DT? nadal potrzeba, czy już obstawiłaś na miejscu?[/QUOTE] Dt bardzo potrzebne. Przecież to prawdziwa klęska urodzaju :placz: Na razie biało-czarny szczeniak zamówiony
  18. Pieski dostały 15 kg Boscha dla maluchów od matamata :Rose: Bardzo dziękuję. Ze złych informacji, to nie udało mi się złapać dwóch podrostków, które zostały na miejscu :shake: Są zupełnie nieprzyzwyczajone do człowieka. Nie podchodzą bliżej niż 20 metrów , chowają się w stodole a jak słyszą kroki to wylatują wykopanymi dziurami na łąkę albo w zagajnik :-( Starszy Pan niestety też już nigdy ich nie złapie... [*] Mam nadzieję, że z tych dwóch nie zrobi się kolejne 12 :placz:
  19. Dziekuję wszystkim , którzy pamiętali o biednym staruszku . Na jego koncie uzbierały się pieniążki z nadwyżką. po ostatnim rozliczeniu był na minusie 286,97 zł doszła faktura za eutanazję i kremację 137,33 zł faktura - klik czyli razem -424,30 zł wpłaty : 5 zł Filip S. z Opola 89 zł MyrkurDagur 186 zł Monika Ł. z Bedzina 30 zł chita 120 zł od skarpety im. Talcott 20 zł Maruda666 30 zł wapiszon ------------------------ 480 zł suma wszystkich wpłat, jeśli się nigdzie nie pomyliłam :oops: wychodzi mi nadwyżka 55,70 zł na którą się składa : 5,70 zł od skarpety im. Talcott 20 zł od Marudy666 30 zł od wapiszon bardzo poproszę te trzy osoby o dyspozycje na jakie psy mam przeznaczyć te pieniądze .
  20. Podrzucę gromadkę ;) Może ktoś chciałby na dt milusińskiego dzikusa :loveu:
  21. Zgadzam się w 100% , że najlepszy na świecie jest pokarm matki. Nie ma co do tego wątpliowści. Ale są sytuacje wyjątkowe... Tak jak pisałam jedna suczka jest w kondycji głodowej :shake: Głodowała w ciąży i przez 4 tygodnie odkarmiania maluszków. Dlatego lekarz zalecił odciążenie matki. Nie ma takiej karmy, która ją odbuduje w trzy dni. Organizm potrzebuje tygodni, żeby się zregenerować. Druga sprawa-jak przywiozłam bandę maluszki miały między 3-4 tygodnie... i już są prawie tydzień u mnie , czyli zaraz będą miały 4-5 tygodni Zanim przyjdzie jakalokwiek karma minie kolejny tydzień... Jak pisałam wcześniej nie mam doświadczenia ze szczeniakami, ale wydaje mi się , że one powinny kiedyś zacząć same jeść ;) A najlepiej żeby przechodziły stopniowo, czyli nowy pokarm przepijały mlekiem matki
  22. [quote name='Szarotka']A co one jedza w trakcie dyskusji ???[/QUOTE] Wysysają swoje biedne , niewielkie matki ;) Dlatego zalezy mi , żeby je jak najszybciej dopychać tym starterem, bo jedna matka znika w oczach :shake:
  23. [quote name='matamata']"Skrócony opis: Karma sucha stworzona specjalnie dla szczeniąt w fazie odstawienia (przejście od mleka matki na stałe pozywienie), do stosowania od 3 tygodnia życia. " Skład: [FONT=verdana]białko surowe 28,50 % [/FONT] [FONT=verdana]tłuszcz surowy 17,00 % [/FONT] [FONT=verdana]włókno surowe 2,50 % [/FONT] [FONT=verdana]popiół surowy 7,50 % [/FONT] [FONT=verdana]woda 10,0 % [/FONT] [FONT=verdana]wapń 1,30 % [/FONT] [FONT=verdana]fosfor 1,00 % [/FONT] [FONT=verdana]sód 0,45 %[/FONT] Jak ktos sie zna to niech zerknie - jest spora róznica w cenie miedzy tym a Royalem.[/QUOTE] Bosch ma dobre karmy. Jeśli jest napisane , że od 3-go tygodnia to super. RC bardzo drogi :-( Może jak ktoś ma szczeniaka lub dwa ...ale przy jedynastu wspaniałych :shake:
  24. [quote name='Szarotka'][B]Biafra potrzebuje pomocy !!!!!!!!!!![/B][/QUOTE] Dziękuję Szarotko :loveu: Dodam tylko, że ja jeszcze jakoś się trzymam :evil_lol: Ale ta banda dzikusów baaaaarzdzo potrzebuje pomocy. Zwłaszcza domków i oswajania :shake:
  25. [quote name='Anna_33'] [B]Do listy potrzeb dopisze zaraz ivermektynę.[/B] [B]Nie wiem, czy to jest drogie? Moze ktos ma jakis zbedny zapas?[/B] [B]I dalej prosimy, moze ktos moglby wspomoc szczeniaki bazarkiem, ogloszeniami, karma dla maluchow?[/B][/QUOTE] Dziekuję Aniu za listę potrzeb :calus: ivermektynę sunia dostaje w zastrzyku, ilość niewielka. Kupię jej znowu jak będę w lecznicy. Najpilniejsza jest ta karma dla szczeniaków. Ja nie mam doświadczenia z wychowywaniem maluszków :oops:. Zawsze mam bardzo stare psy. Widziałam w krakvecie karmę starter z RC ale jest potwornie droga. Pozostałe są chyba od 2-go miesiąca życia... Może po prostu wór suchej karmy dla kociąt ? Chyba jest delikatniejsza. Soema pisała o kocich tackach/saszetkach... Czy one nie będą miały rozwolnienia po mokrym jedzeniu ? Pliss help :modla: jakieś wskazówki :oops: Pewnie najlepsze byłyby kleiki ryżowe tylko nie mam już ani minuty czasu przy tym wszystkim :oops::oops::oops:
×
×
  • Create New...