Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Potrzebne będą badania moczu Lusi, żeby skontrolować czy nerki dobrze się leczą. Sugarr jak uda Ci się złapać mocz, to przypilnuj proszę te miłe panie w laboratorium, żeby zrobiły pełne badanie moczu, czyli dobrze rozpisały osad- bo jest nam bardzo potrzebny ;)
  2. Zdjęcia posłałam na maila. Odpowiedź na btw bez cenzury też :diabloti:
  3. Mojo ma się dobrze :loveu: Żyjemy w zgodzie :lol:. Bardzo lubi czesanie i suchy szampon, dzięki któremu płaty futra z G... w całości odklejają się od skóry. Producent tylko powinien napisać na opakowaniu "szampon na ćwierć psa" :evil_lol: Mojo czuje się już jak u siebie,nie szczeka nocami, dniami też nie nawet jeśli inne psy się drą. On sobie siedzi i czeka. Nie ucieka do budy jak wchodzę z żarciem tylko radośnie mnie wita. Już się nie krępuje tylko je w locie jak mu wywalam jedzenie do wiaderka. Zawsze mam opory czy nie przestać dokładać mu żarcia jak już zabrał się za to co wpadło :roll: Na wszelki wypadek zostawiam sobie otwarte drzwi :p Ostatnio miła kobieta pomagała mi sprzątać teren po zimie. Wszedzie krety, gałęzie, błoto, psie q , i nie wiadomo co jeszcze. Mojo nie mógł jej znieść, choć widział ją nie pierwszy raz. Podeszłyśmy bliżej, stoimy pół metra od kojca...mówię Mojo nie szczekaj... Przestał szczekać, my gadamy- on patrzy w przestrzeń. Nieobecny. W pewnym momencie nie wiem co ona zrobiła, bo cały czas stała tak samo... Ja widziałam tylko kątem oka wielki łeb z otwartą koparą , który stoi na tylnych łapach. W ułamku sekundy przyszło mi do głowy, żeby złapać rękami panel ogrodzeniowy, który jest przybity "od zewnątrz" :shake: Mojo trzasnął łapami , nasypał mi gliny do oczu i poszedł położyć się obok budy. Kobiety przez chwilę nie widziałam bo stała na tle jodły i kolor miała mniej więcej taki sam :evil_lol: Miły piesek. Zawsze mogę na niego liczyć.:loveu: Jedyne co mnie martwi, to ten nadziąślak troszkę mu urósł :-(
  4. Zdjęcia Dakoty, Kilka słów o Fredzie do reklamy Mojo ... :crazyeye: Nic nie rozumiem :shake: Chcecie sprzedać Mojo, że niby jest tak ładny jak Fred a miły jak Dakota :evil_lol: ?
  5. Dziewczyny przeżyły zimę , tak chyba spokojnie mogę napisać. Zwłaszcza Siwa nikła w oczach i mam wrażenie, że chwilowo ten proces się zatrzymał. Nawet lekko się ożywiła. Dakota natomiast wyszła na prowadzenie w kategorii kaukaz, który zrobił największe postępy po opuszczeniu Boguszyc. W dodatku wyszła krokiem milowym. Z Dakotą od początku było tak ciężko, że już dawno spisałam ją na straty jeśli chodzi o jakiekolwiek postępy ...i możliwość ewentualnej adopcji. Po pierwsze wiek 11 lat, przyjechała z mocznicą, trzaśniętymi nerkami i mega histerią. Nerki nie filtrowały krwi i Dakota głównie przesypiała całą dobę a jak już się obudziła była półprzytomna i nieobecna. Cały czas leżała rozpłaszczona na ziemi, pilnowała budy z której za nic nie dało się jej wyciągnąć. Wszelkie próby złapania Dakoty i wyprowadzenie jej na spacer kończyły się rykiem jakbym ją mordowała, sikaniem, pokładaniem na ziemi. Kiedyś musiałam ją przenieść do innego kojca to zajęło mi to prawie pół dnia bo ciągnęłam ją trzymając między własnymi nogami. Dakota pomału robiła niewielkie postępy, ale była zawsze nieobecna... Najpierw zaczęła porastać pięknym , grubym futrem, podczas gdy o wiele zdrowsza Siwa była cały czas łysawa :roll: Później zaczęła pomału budzić się w ciągu dnia i przesiadywać w kojcu a nie tylko w budzie. Dalej próby wyprowadzenia jej na spacer odbijały się echem od okolicznych pagórków :shake: Udawało mi się odejść metr od kojca i Dakota rycząc w niebogłosy darła w miejscu do budy. Przestałam na nią zwracać uwagę. Pewnego dnia byłam z nią na kolejnych badaniach kontrolnych nerek. Oczywiście wracałyśmy na lekkim głupim jasiu, bo świra nie da się dotknąć. Był koszmarny mróz, bałam się ją po badaniach zostawić w kojcu, żeby nie przysnęła gdzieś i nie przymarzła i zamknęłam ją w suterenach. Nawaliłam w kącie siana i dla bezpieczeństwa mieszkających tam kotów przypięłam ją na długiej smyczy. Rano obudziło mnie szczekanie. Poszłam zobaczyć co robi, odpięłam smycz od okna a Dakota cwałem ruszyła na dwór. Wyleciała przed dom, siku, q, i galopem do domu :crazyeye: Położyła się w kącie, przypięłam i poszłam. Wracam w południe a Dakota skacze i cieszy się , ze pójdzie na spacer:roll: Dakota postanowiła mieszkać w budynku. Nie wiem czy coś jej się przypomniało, ale usposobienie zmieniło się o tysiąc procent. Wychodziłyśmy tak sobie może przez trzy tygodnie i nigdy nie nabrudziła. Jest bardzo czystym psem. Któregoś dnia wracam wieczorem do domu i widzę z daleka ciemną kulę przed domem. Wielką i ciemną- już miałam zawał co mogło wydostać się na wolność i ile trupów znajdę w okolicy. Po chwili zauważyłam, że światła odbijają mi się tylko w jednym oku. Trochę ochłonęłam- myślę sobie -Igor, ten na szczęście nie morduje z takim zapałem jak inne, tylko co mu się stało, że siedzi przed domem i merda ogonem...przecież on od razu ucieka na wieś ??? Przez dobre 5 minut siedziałam w aucie jak wryta, liczyłam psy w myślach i realu , dwoiłam się i troiłam żeby wykombinować SKĄD pod domem mam taką wielką, kudłatą, popielatą kulę oblepioną śniegiem :crazyeye: I zaświtało w końcu. Dakota ! Jak wyszła- nie wiem. Jak wyciągnęła łeb z obroży też nie wiem. Jak otworzyła dwie pary drzwi, tym bardziej nie wiem. Cieszyła się jak nigdy, stała wyprostowana z otwartą paszczą i merdała ogonem. Wyleciałam z auta, minęłam ją z hukiem i pobiegłam sprawdzić czy z moich kotów nie zostało 20 małych szmatek . Na szczęście wszystkie były całe, długo mnie nie było a Dakocie chciało się sikać. Teraz tak już zostało. Dakota sama wychodzi sobie przed dom i leży na ziemi, a jak jej się znudzi wraca sobie do kotów. Zachowuje się jakby mieszkała u mnie przez ostatnie 10 lat. Tylko przy zapinaniu na smycz ryczy jakbym ją obdzierała ze skóry. Dakota bardzo lubi "suszonego zielonego żwacza" , którego dostała od przyjaciół z Niemiec. To suszone śmierdzące kawałki żołądka krów :shake: Tutaj jednego opracowuje :lol: Zdjęcia robiłam trzy tygodnie temu , trochę poleżały :oops: Są jeszcze w resztkach śniegu :evil_lol:
  6. Baca osłabiony, większość dnia przesypia ale na szczęście nie ma żadnych sensacji. Jak dostaje miskę z jedzeniem to trochę go mdli, przełyka ślinę i przez chwilę nie może jeść ale później już jest normalnie. Wklejam wpłaty dla chłopaków od 1-31 marca: 01/03 - 40,00 zł rencia42 dla Freda 02/03 - 10,00 zł 3 x dla Bacy 02/03 - 10,00 zł Bjuta dla Bacy 02/03 - 10,00 zł Bjuta dla Freda 02/03 - 30,00 zł Moresik dla Bacy i Freda 03/03 - 10,00 zł 3 x dla Freda 03/03 - 30,00 zł anonim 04/03 - 30,00 zł uzona dla Freda 08/03 - 10,00 zł sbd dla Bacy 08/03 - 30,00 zł maruda666 dla Freda 08/03 - 100,00 zł Jadwiga J. Baca i Fred 09/03 - 40,00 zł Samoglow Baca i Fred 12/03 - 25,00 zł Ewa z OS dla chłopaków 15/03 - 20,00 zł Iwlajn dla Freda 16/03 - 20,00 zł Bożena P. dla Bacy i Freda 16/03 - 20,00 zł sonikowa dla Bacy 17/03 - 10,00 zł Waldi dla Bacy 17/03 - 40,00 zł Agata51 Baca i Fred 18/03 - 50,00 zł bazarek skarpetkowy 3 x dla Bacy i Freda 19/03 - 45,00 zł bazarek wielkanocny 3 x dla Bacy i Freda 19/03 - 25,00 zł Ewa z OS 23/03 - 25,00 zł Bazarek czekoladkowy 3 x dla Bacy Freda 30/03 - 10,00 zł zuzaneczka dla Bacy i Freda W imieniu chłopaków bardzo dziękuję :Rose:
  7. [quote name='sleepingbyday']strasznie nie lubie, jak nie wiadomo, co jest grane. leczenie działa, tak, ale dlaczego? co mu jest? [/QUOTE] Nie udało się potwierdzić konkretnej przyczyny. Przypuszczenia są różne: 1/ starość- zmęczenie materiału ;), jakieś naczynie pękło 2/ pękł/oderwał się jakiś niewielki guz przełyku ewentualnie dwunastnicy- narośl tak niewielka, że na usg i rtg nie było nic szczególnego widać 3/ ciało obce gdzieś się wbiło i otorbiło, przerosło błoną/śluzówką aż się oderwało Baca jak zwymiotował to były jakieś paskudne wielkie włókniste błony :-( Nie wiem czemu, ale prześladuje mnie myśl, że mu gdzieś tkwiła kurza łapka wbita w przełyk :placz:
  8. Bacuś jest już w domu. Krwawienie ustąpiło i dalsze leczenie nie wymaga hospitalizacji. Najgorsze jest to, ze mimo szczegółowych badań nie wiemy co spowodowało krwawe wymioty, ani czy najpierw zwymiotował i podrażnił przełyk- a tam coś pękło, czy raczej zaczął krwawić i krew drażniła przełyk i żołądek i dlatego wymiotował. Przy okazji robienia zdjęć rentgenowskich przełyku i jamy brzusznej wyszły deformacje kręgosłupa w odcinku szyjnym i piersiowym :-( Jeżeli sytuacja się powtórzy trzeba będzie mu zrobić gastroskopię. Dostał do domu antybiotyk Lincocin, mam mu jeszcze podawać lakcid i przez min. dwa tygodnie intestinal. Na karcie wypisowej ma napisane: [I]Hospitalizacja z powodu silnego osłabienia i wymiotów z krwią (krew żywoczerwona), badanie kliniczne i wyniki morfologii wskazywały silne odwodnienie. Badaniem RTG i USG nie stwierdzono przyczyny ww. objawów.Po leczeniu nastąpiła poprawa stanu zdrowia psa i wyników morfologii. Problemy ze wstawaniem i poruszaniem się wynikają ze zmian zwyrodnieniowych. W kręgosłupie masywne dyskospondylotyczne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Po ustąpieniu aktualnych problemów sugeruję przewlekłe leczenie trocoxilem lub glikokortykosterydami o przedłużonym działaniu. zalecenia : Lincocin 2dz po 1, Lakcid 2dz po 1 , dieta typu Hill's przez min 2 tyg. Leczenie : hospitalizacja duże 2 usg rtg 2 3_wizyta sw Zastosowane leki : Badanie morfologia+ rozmaz 1 test Badanie morfologia+rozmaz 1 test Vit-K-amp 6 amp Cyclonamina 2 amp Linco-Spectin 30 ml Venflon 1 szt Ketofen inj 2 ml solcoseryl amp 1 amp Combivit 10 ml Płyn fizjologiczny 500 3 op płyn-Ringera 500 4 op lignocainum 2% 1 ml Lincocin 0,500 12 kaps Płyn fizjologiczny 500 2 op[/I] Za około tydzień badania kontrolne krwi. Rachunki za leczenie: Krakvet 40 zł Arka 529 zł
  9. Baca przeżył noc ale jest bardzo osłabiony. Cały czas dostaje kroplówki i na szczęście już nie wymiotuje. Więcej dowiem się jutro
  10. Co za potworny dzień :placz::placz::placz: Najpierw dziesięciu lekarzy nie odbierało komórek albo mieli poza zasięgiem a Baca wymiotował i wymiotował. Pokładał się na ziemi i temperatura mu spadła do 37 stopni :-( Dałam mu zastrzyki przeciwkrwotoczne i rozkurczowe i pojechałam do Krakowa objechać tzw. całodobowe kliniki. Dwie jakie mi przyszły do głowy. Jak dojechałam do krakvetu Bacuś zwymiotował w aucie jeszcze raz i był już bardzo słaby. W lecznicy się rozjechał na ziemi i był już do niczego niepodobny. Dziewczyna, która miała dyżur powiedziała , że dzisiaj tylko pomoc doraźna i nie ma możliwości żeby zrobić jakiekolwiek badania, bo musi być inny lekarz. Zresztą Baca nie wygląda źle :roll:. Mam mu robić kleiczki i dawać do picia. Dostał na wszelki wypadek antybiotyk. Ponieważ Baca już w ogóle nie wyglądał prosto z krakvetu pojechałam do Arki. W Arce już leżał na boku na podłodze i musieliśmy z lekarzem wnieść go do gabinetu :placz: Ma zrobione badania krwi, które wyszły fatalnie. Baca jest bardzo odwodniony i ma stan zapalny nie wiadomo czego. Na prześwietleniach przełyku i żołądka nic nie wyszło. Bałam się, ze mu pękł jakiś guz, wrzód albo dostał skrętu żołądka. Dalej nie wiadomo skąd krwawi. Może jak wymiotował pękło jakieś naczyńko. Jego stan ogólny jest zły. Został w klinice żeby go ustabilizować i później zrobić ewentualne dalsze badania. Jutro po południu mam dzwonić czy jest jakaś poprawa :-(
  11. Nie ma jak zacząć święta ... Baca przy śniadaniu zwymiotował żywą krew :placz:
  12. Lusia ma zapalenie nerek, do tego cieczkę, bolesny i napięty brzuch. Dostaje antybiotyk, będzie go przyjmowała przynajmniej przez trzy tygodnie, do tego lek hamujący krwawienie ( bo w badaniu moczu wyszła krew). Do jedzenia dostaje karmę bytową pół na pół z nerkową oraz dodatek wspomagający nerki - ipakitine. Jak ustąpi stan zapalny, trzeba zrobić usg nerek i zobaczyć czy nie ma jakiś zmian. Druga sprawa w kolejności po ustabilizowaniu nerek to sterylizacja. Druga cieczka tydzień po pierwszej - która trwała miesiąc to nie jest normalne. Sugar mówiła, że Lusia długo krwawiła przy cieczce, mogło dojść do infekcji dróg moczowo-płciowych a następnie "poszło" wyżej do pęcherza i nerek. Druga ewentualna przyczyna to przeziębienie. Jeszcze można brać pod uwagę skłonność Lusi do ściągania na siebie wszelkich kataklizmów :shake:
  13. [quote name='gonia66']Ja mysle, ze rownież przydaloby się od razu badanie moczu...co Ty na to Biafra..???Bo skoro LUsia tak często siusia, moze warto to zobaczyc:)[/QUOTE] Byłoby idealnie, tylko nie wiem czy sugarr uda się złapać mocz.
  14. Może wet przy okazji szczepienia pobierze krew do badania ? Jak będą gotowe wyniki to Lusia przed sterylką nie będzie musiała siedzieć w lecznicy , tylko przyjedzie od razu na zabieg i prześwietlenia. Krew trzeba posłać do laboratorium dla zwierząt, wet pewnie będzie wiedział. Lusia potrzebuje rozszerzony profil tj. pełna morfologia z rozmazem i pełna biochemia. Do badania krwi Lusia musi być na czczo. Trzeba jej sprawdzić także poziom cukru. Na wyniki wszystkich badań czeka się dwa dni, szkoda żeby Lusia siedziała w areszcie .
  15. Możesz wpisać. Na nową budę dla Mojo-niszczyciela :p
  16. Wystarczy kliknąć w mój banerek ;) Przeniesie Cię na stronę Fundacji i tam możesz pobrać gotowy program do rozliczania pitów, który poprowadzi Cie krok po kroku jak zrobić deklarację roczną. Jeśli korzystasz z innego programu albo robisz pita ręcznie, wystarczy w odpowiedniej rubryce wpisać nazwę organizacji : Fundacja Zwierzę nie jest rzeczą i KRS 0000169668 z góry bardzo dziękuję :Rose:
  17. Doszła. 30 zł. Mój błąd , przepraszam.:oops::oops::oops: Dopisałam Cię razem z wszystkimi do bazarku rybnego :splat: Dochód z bazarku ma iść na Siwą i Dakotę i omyłkowo dodałam do tamtego zestawienia. Wczoraj pakowałam ostatnie paczki i nie mogłam dojść co Ci wysłać, rybę czy olej :shake:, dopiero wtedy się zorientowałam że to nie chodziło o bazarek ... Trzeba dopisać w rozliczeniach wpłatę od Cez
  18. Gutek jest bardzo trudnym psem i wymaga bardzo konsekwentnego prowadzenia. Jeżeli coś mu się nie podoba to warczy i się stawia i to jest bardzo ważny moment- jeśli ktoś zrobi krok w tył to Gutek już się nie ugnie :shake: Jeśli ktoś nie odpuści i robi swoje - Gutek się wycofa. Bardzo ciężko będzie znaleźć taką osobę, która zapanuje nad Guciem i nie będzie się go bała. Już u Ksery wykazywał straszną agresję w stosunku do psów i jak raz chciała go wziąć na smyczy w przeciwną stronę to rzucił się na smycz :shake: Teraz jest cały czas szkolony i jest posłuszny ale niestety tylko treserowi. Nie wiem czy zwykły człowiek sobie z nim poradzi, czy ktoś w ogóle będzie chciał ryzykować że zostanie pogryziony jeżeli może mieć innego rottweilera , który się nie stawia na opiekuna :roll: Kwestia agresji do innych zwierząt jest nie do opanowania. Gutek rozwala kojec, żeby przedostać się do psa, który jest w pobliżu. Gutek próbuje przeskoczyć ogrodzenie do psa którego zobaczy po drugiej stronie Gutek przegryza siatkę i gryzie pręty żeby przedostać się do psa Z Gutkiem nie da się jechać samochodem , bo chce wylecieć razem z szybą. Jest pojętny bardzo. Tresura dużo daje. Tylko nie wiem co robić dalej :placz::placz::placz: Gucio wydany gdzieś do pilnowania pozagryza okoliczne psy ? Do domu to go raczej nikt nie weźmie.
  19. [quote name='irenaka']Co to za szczeniak Izuś:evil_lol:? [/QUOTE] Dlaczego szczeniak :razz:
  20. Na tych zdjęciach Baca bardziej patrzy w oczy :cool3: [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/baca1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/baca2.jpg[/IMG]
  21. Odkąd mosii adoptowała Stefana na jego koncie pozostała nadwyżka finansowa przeznaczona na hotel i specjalistyczną karmę w kwocie 761,09 Na kwotę tą składają sie darowizny od dwóch osób: 30 zł Agata51 731,09 Finetta Pieniądze Agaty zgodnie z jej dyspozycją przekazałam psom z wątku Bacy i Freda [URL]http://www.dogomania.pl/threads/140817-BACA-I-FRED-jest-coraz-gorzej-Nie-damy-dA-uA-ej-rady-CO-BAE-DZIE-Z-PSAMI[/URL] Pieniądze Finetty zgodnie z jej dyspozycją przekazałam dla rottweilera Gutka [URL]http://www.dogomania.pl/threads/171873-Rottweiler-Gutek-mial-byAE-uA-piony-i-chyba-bAE-dzie[/URL] Konto Stefana zostało wyzerowane i zamknięte.
  22. [quote name='Asior']Izuś pewnie pytałam, ale czasu trochę minęło... Czy one mają allegro??[/QUOTE] Mają allegro, co jakiś czas ktoś dzwoni ale chce tylko Pixie a o Dixie nie chce słyszeć, bo nie ma pyszczka jak ratlerek :roll: Podniosę komplecik :loveu:
×
×
  • Create New...