Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Byłam wczoraj w lecznicy... i wróciłam z psem :roll: Trzymanie go dłużej w klatce nie miało sensu. Badać za bardzo nie ma co, bo w tym wieku nawet nie ma jak leczyć. Wiadomo, że ma zwyrodnienia w stawach ale tak już zostanie do śmierci...czyli raczej niedługo :shake: Z krwi wyszło, że jak na swój wiek jeszcze powinien trzymać się pionu. Jedynie wątroba makabryczna-pani doktor stwierdziła że pewnie jak u wszystkich mieszkańców tej meliny. Musi dostawać stale leki na wątrobę plus leki poprawiające krązenie i ułatwiające oddychanie. Nie ma szans w tym stanie żeby dostawał jakiekolwiek inne lekarstwa. Jeżeli chodzi o stawy to gdyby zaczął sie jakis ostry proces zapalny nie ma za bardzo co mu podać. Niesterydowe leki przeciwzapalne niszczą wątrobę, której prawie nie ma A sterydowe leki przy takiej agresji- raczej nikt o zdrowych zmysłach nie da. Poleciałby chyba razem z całą budą :shake: Jeżeli bedzie dobrze jadł, leczył wątrobę to ma szansę na regenerację. Wątroba potrafi się odbudowywać. Ważne teraz żeby mu nie obciążać jej w żaden sposób. Tyle teori. W praktyce niestety znowu tabletki w żarciu żeby założyć mu kaganiec i wytargać z klatki. Próbowałam boczkiem i kiełbasą - łykal chetnie ale warczał jak za blisko podchodziłam. Pani Doktor próbowała do niego przemówić ale niestety nie pomogło. Borys słabo widzi i ma słaby węch. Natomiast ma dobry słuch. Jak słyszy kroki to od razu warczy :roll: Rzuca sie intensywnie na wędzone albo coś co intensywnie pachnie, ale chwilę szuka po podłodze zanim zje. Obecnie jest w budzie, zawiniety w koc i zapchany słomą żeby nie zmarzł i odespał lekarstwa. Kupiłam mu kolczatkę i dwa krowie łańcuchy, zeby mógł swobodnie kilka kroków zrobić. Mam nadzieję , że nie pójdzie na wieś bo będzie tragedia. Granda leży pomiędzy domem a jego budą i pilnuje. Reszta psów zamarła. Siedzą jak wryte. Borys musi się porządnie wywietrzyć bo aromat meliny niesie po całej okolicy. O tym , że go w najblizszym czasie wyczeszę moge sobie pomarzyć. Daje mu miesiąc. Niestety. Jeżeli agresja nie będzie do opanowania to nie mogę ryzykować, że się urwie i dojdzie do większej tragedii. Chcę tez zobaczyć na ile radzi sobie z dolegliwościami i czy nie cierpi ze starosci. Jeżeli są jakieś szanse na normalnosć to trzeba będzie zbudować kojec, bo nie może wiecznie siedziec na łańcuchu To już u mnie W nocy zapchałam go do budy i zdjęłam kaganiec Sielski Poranek Bliższa perspektywa :cool1: Jest żywy- bo warczy A tutaj go Granda pilnuje
  2. Tak :roll: A co chcecie wiedzieć ... Zjadł posiłek, nie daje sie wyprowadzić i jest bardzo agresywny :shake: Pani doktor ma doświadczenie z trudnymi psami i poprawianiem psich zachowań i mówi , że jest ciężko . Powiedziała, że to agresja sytuacyjna...i że gdyby był młodszy to po dłuższej pracy byłby fajnym psem. Jemu jest ciężko podać jedzenie, trzeba rzucać :placz: Jak na ironię ma zęby w doskonałym stanie. Dodatkowo okazało się , że porządnie powłóczy zadem-chyba tylko dzięki adrenalinie rzucał się na tym balkonie. Po południu jadę do lecznicy i zobaczymy. Muszę go zabrać, tylko zastanawiają się czy on może na pewno trafić do budy ... i czy uda się mu jakoś założyć kaganiec, zeby go znowu nie znieczulać :roll: Jeszcze jakiś walerin sobie kupię czy inne dziadostwo :flaming:
  3. W skarpecie Borysa uzbierało się już 150 zł :loveu: Aska7 - 100 Cez - 50 Dziękuję bardzo :Rose::Rose:
  4. Ja już kompletnie nie wiem co zrobić :shake: Mrozy są makabryczne, przynajmniej u mnie. Teraz mam minus 16 stopni. Borysa mam odebrać jutro, bo w lecznicy nie może dłużej być. Leży zwinięty w kłębek i śpi. Lekarze są zgodni, że musi jak najszybciej opuścić lecznicę bo inaczej nie wróci do zdrowia. Jest zamknięty w sobie, zawziety i nie chce jeść. Trzeba mu zacząć gotować pachnące domowe obiadki żeby poczuł się swojsko :roll:. W lecznicy nie ma takiej możliwości. Klatka w lecznicy jakkolwiek duża wśród zapachu leków i przy wizytach spanikowanych zwierząt nie sprzyja poczuciu bezpieczeństwa. Na pewno przypomina mu się najgorsze. Borys w lipcu przeszedł przez Olkusz, posłała go tam gmina bo zaatakował dziecko. Dzisiaj udało mi się ustalić, że był to wnuczek tej staruszki sąsiadki która go dokarmia. Chciał pomóc babci-wtedy Borys jeszcze nie był na balkonie tylko w ogrodzie przywiązany do balustrady. Bez ostrzeżenia w pewnym momencie zaczął szarpać wnuka :placz: Podbiegł syn tej pani i dziecko psu ledwo wydarł z pyska. A osoba którą pogryzł w rękę i połamał ją to jego właścicielka pijaczka. Zamknęła go w domu, wróciła po trzech dniach i jak weszła pies się na nią rzucił. To, ze nic nie jadł jak jej nie było to jest inna sprawa - wtedy jeszcze balkon był zamknięty :shake: Tę babę to trzeba jakoś znaleźć i komisyjnie wystrzelić w kosmos :angryy: Wczoraj nikt nie mówił o szczegółach, bo bali się, że zrezygnuję i zostawię im tego psa :roll: Reasumując on jest aktualnie w takim stanie psychicznym , że nie nadaje się do żadnego pomieszczenia ani do domu, bo może zaatakować jak poczuje się zagrożony. A buda w takie mrozy dla psa wyniszczonego, który jest po porządnym głupim jasiu i ogromnym stresie... A jak nie będzie chciał siedzieć wewnątrz Chyba go plastrem w środku zakleję i obłożę kocami :roll: Coraz czarniej to wszystko widzę :placz: Normalnie masakra jakaś Jest jeszcze opcja , żeby na początku podawać mu lekkie leki na uspokojenie i przeciwlękowe. Tylko każdy taki lek obniża cisnienie i powoduje spadek temperatury ciała. Pies powinien być w cieple. A ja narzekałam, ze te koszalińskie kaukazy są specyficznie :splat:
  5. Pies ma na imię Borys. Ma 12 lat. Z informacji jakie udało mi się ustalić na miejscu jego Pani jest od lat alkoholiczką, mającą ogromne problemy z prawem. Wobec czego od pół roku nie przebywa w domu. W domu teoretycznie mieszka z synem, tylko że praktycznie syn jest w zakładzie karnym. Cztery miesiące temu syn wyszedł na przepustkę czy warunkowo i miał się zająć psem, ale poszedł w Polskę lub z powrotem do ZK :roll: Zaopiekował się psem na tyle, że otworzył mu drzwi na balkon z domu, aby ktoś mógł mu wrzucać jedzenie. Nie udało mi się ustalic kto miał wrzucać i co :shake: W efekcie psa dokarmiała staruszka-sąsiadka która sama ma ledwo na chleb i mleko :roll:, więc Borys jadł symbolicznie również chleb moczony w wodzie z odrobiną mleka ale dzięki temu przeżył te cztery miesiące. Czasami ktoś coś dołożył. Gmina nie interesowała się psem gdyż uznała , że nie jest bezpański tylko ma właściciela. Mieszkańcy biegali od Gminy przez Policję do Straży Miejskiej ale bez efektu. Głównie dlatego, ze Gmina już raz zapłaciła 1200 zł dla schroniska w Olkuszu , które zabrało psa. Ponieważ właścicielka go odzyskała , miejscowe władze zniechęcone tematem i brakiem możliwości rozwiązania problemu uznały , ze ... nie ma problemu :roll: Wcześniej był problem, gdyż pies został puszczony luzem(wtedy syn uznał, ze będzie mógł sobie znaleźc pozywienie) , również żył sam i po pierwsze pogryzł na drodze jakieś dziecko, po drugie ugryzł pod domem kogoś tak, ze złamał mu rękę. Ile w tym prawdy trudno mi powiedzieć, ale Policja już od dawna otrzymuje stos skarg od mieszkańców. Na psa oczywiscie , nie na babe :angryy: To w skrócie jego historia, która z pewnością odbiła się na psychice. Do tego ostatnie cztery miesiące w zamkniętym pustym domu bez szyb w większości okien, z otwartym wyjściem na balkon bez jedzenia i picia, bez kontaktu z człowiekiem. Pół dnia mi zajęły akrobacje z Gminą ,Policją i samym psem ale ostatecznie wieczorem go wywlokłam z domu. Mam tylko jedno ujecie jak podjechałam pod dom, gdyż później po kilku godzinach na mrozie akumulator w aparacie odmówił współpracy. Współpracy konsekwentnie odmawiał także pies, który z balkonu chciał mi się rzucić na głowę, rzucał się na wyciągnietą rękę z jedzeniem, oraz na miskę z jedzeniem :roll: Ale merdał ogonem na zapach wędzonego boczku . Niestety po spozyciu jedzenia znikał w głębi domu co utrudniało jakąkolwiek pracę. Do domu oczywiście wejść przez balkon nie mogłam ze względu na psa oraz tzw własnosć prywatną. Mogła wejść Policja...tylko nie mogli się do końca przekonać-ze względu na psa. Dodatkowo nastała ciemna noc. W ramach kompromisu ustalilismy, ze ja wchodzę do domu a oni pilnują, żebym wyniosła tylko psa a nie dobytek. Oczywiście o ile przeżyję. Na szczęście na miejscu była złota Pani Emilia, która zorganizowała drabinę i porządną latarkę. Mnie udało się w miedzy czasie napchac Borysa tabletkami na uspokojenie w koszmarnej ilosci po których miał zwiotczeć... wszystko szło już sprawnie akurat na miejsce przyjechała Policja ...a Borys zamiast leżeć gdzieś plackiem wyszedł na balkon :shake: Jest makabrycznie zawzięty. Stał i warczał, potem wszedł do domu. Domu nie bedę Wam opisywać ale możecie mi współczuć. Koszmarna melina masa pokoi, zero drzwi tylko wejściowe i koszmarny syf i smród. I ciemności egipskie. Pies schował sie w ostanim pokoju, jakoś dał sobie założyć kaganiec, ale moja wersja, żeby wynosić go przez balkon w kocu umarła, bo pies stał jak wryty na sztywnych nogach. Z uwiązem na głowie podszedł na balkon ale jak zobaczył Policjantów pod nim to znowu zaczął warczeć. O tym, zeby wywalić drzwi frontowe mogłam sobie pomarzyć, z kazdej strony domu była jakaś dziura w postaci rozwalonego okna ale nie na tyle duża żeby udało się go wynieść. Próby dewastacji obiektu wytrąciły go na tyle z równowagi, że zaczął się rzucać w kagańcu :placz: Musiał dostać zastrzyk, a potem niestety jeszcze jeden bo ostatecznie trzeba było go nieść :roll: Sytuacja powiem szczerze makabryczna. Policja wykazała sie ogromnym zaangażowaniem ale niestety plan budynku nie pozwalał na jakąkolwiek prostą ewakuację. Pies jest ciężki, bardzo agresywny-bo to jego dom którego nie chciał opuścić, nienawidzi obcych, zwłaszcza mężczyzn, których początkowo planowałam wykorzystać do podawania im psa z balkonu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie wiadomo czy Borys wyjdzie z tego cało. Jego organizm jest stary, wycieńczony warunkami w jakich zył. Do tego potworny stres . Jeśli nerki i wątroba poradzą sobie z przefiltrowaniem krwi i wydaleniem leków będzie zył. Jeśli są za bardzo zuzyte to przynajmniej nie bedzie umierał w męczarniach z głodu i mrozu na stercie własnych odchodów. Innej opcji nie było :shake: Plusem jest to, ze oddycha sam. Jest nieprzytomny ale po godz.23 zaczął się wybudzać. Jutro rano krew pójdzie do laboratorium zeby zobaczyć w jakim jest stanie. Na Komisariacie usłyszałam, że ten pies stanowi ogromne zagrożenie dla mieszkańców i jest bardzo niebezpieczny i agresywny od dawna. Na podstawie ustawy o ochronie praw zwierząt odebrałam Borysa czasowo, złożyłam zawiadomienie o znęcaniu się i porzuceniu zwierzęcia. O jego dalszym losie bedzie decydował Sąd. Do tego czasu pozostaje pod moją opieką. Co z nim zrobić na razie sama nie wiem. Mam dwa inne kaukazy ...ale mają lepsze maniery :roll: , mimo, ze także miały ciężkie życie. Ten jak słyszałam od Camary , którą ktoś wcześniej wprowadził w błąd miał być umierającym, puchatym, milutkim, biednym pieskiem, który na pewno z innymi się zgodzi-to już było moje w domysle. Zgadza sie tylko umierający. Najbardziej niepokojace są te pogryzienia we wsi. Kaukaz na swoim terenie jest bardzo agresywny, co okazuje lub zupełnie przeciwnie- natomiast POZA swoim domem traktuje ludzi jak powietrze. Na pewno głód i cierpienie spowodowały spustoszenie w jego psychice pytanie tylko czy odwracalne. I pytanie gdzie go dam :shake:, bo kontakt z którymkolwiek z moich psów może sie fatalnie skończyć . Pytanie co zrobi ze mną jak wytrzeźwieje :roll: Biedna Camara już chciała jechać kopać mi doły pod nowy osobny kojec, tylko na razie z przyczyn zarówno finansowych jak i technicznych plan jest nierealny. Mam pół metra śniegu i glebę jak beton. Na razie pies jest w lecznicy. Ja może do rana oprzytomnieję i cos wymyslę. Potrzebne mu są dobre ciotki i pomoc na lekarza, lekarstwa i furę porządnego jedzenia. Nie ma smyczy, obrozy, misek, niczego. Jest nieszczepiony, śmierdzący, zapchlony.Ma sfilcowane sklejone futro a pod nim niewielkie ciałko :-(. Ja niestety nie dam rady żeby utrzymać kolejne zwierzę, już dawno przysięgłam sobie ze mam za dużo. Zrobiłam co mogłam. Mam nadzieję, że go nie dobiłam :placz: Rezydencja Borysa Po przywiezieniu do lecznicy
  6. [quote name='kinga']kochana. tego to mi dwa razy powtarzać nie trzeba znajdę Ci na całe stado bab-od-kóz :loveu: ...co nie zmienia faktu, że wkrótce, jak się domyślam, Najbardziej Prężną Babą Od Kóz w całej okolicy... - będziesz TY? :p[/quote] Właśnie nie :-( Bo ja nie mam aż tyle miejsca żeby wypasać stado szarańczy :placz: Chociaż uwielbiam kozy, ale one zostawiają po sobie pustkowie. Mogłabym wziąć jakimś cudem dwie, góra trzy :-( A ta baba nie chce ich podzielić. Bo to jest rodzina :stupid: Prosiłam o grupki albo pary żeby było łatwiej znaleźć domki. Są bardzo ładne jako kosiarka do ogródka w sam raz. I nawożą. Jest sporo korzyści ... A ona je trzy lata trzyma w zgliszczach, pod zwaloną blachą. Żerują w całej wsi ale nikogo to nie rusza bo gospodarstwa już dawno opuszczone. Niebawem będą to zalewać i powstanie gigantyczny zbiornik :angryy: I szukam sposobu na tę potworną staruchę :snipersm: Już raz znalazła radnego który zapewniał że do agroturystyki weźmie całą "rodzinę" ale adresu jej nie podał a sam ma działkę 6 arów i na tym dom. I ona mi dzwoni czy on ich czasem na mięso nie chce... Pewnie że nie :splat:
  7. Niezupełnie... Szukam raczej kogoś kto by zagryzł te babę od kóz :angryy: Znajdziesz coś :modla: Bo Granda złamała ostatni ząb na facecie od paczki...
  8. [quote name='samoglow']To byla poniekad stodola sasiada. Moze on nie lubi Biafry w swojej stodole :niewiem:[/quote] To była stodoła sąsiada. A Mariola chce żeby sąsiad mnie zatłukł siekierą albo załatwił mi odsiadkę wtedy będzie mogła opanować moje stado kóz :shake: Mariola- Kobieta pod Wadowicami chce oddać stadko na dożywocie :lol: 12 sztuk. Kolorowe, czekoladowo brązowe. Bo jej wioskę zalewają niebawem pod zaporę. W całym powiecie nikt tych kóz nie chce. Ani żadnych innych :evil_lol: Miałabyś obiekty do fotogafowania :diabloti:, bo moje jakieś niechętne są... Od razu zaczynają mnie żywcem zżerać. Trzeba mieć włosy upiete, bo ja kucniesz z aparatem to kilka ci zacznie jeść aparat, kilka włosy odgryzać, ciągnąć za sznurki od kurtki... I PAMIĘTAJ - nie można mieć nic papierowego- bo Cie będą gonić tak, że nawet pastuch elektryczny nie pomoże :evil_lol:
  9. [quote name='samoglow']ewentualnie legitymacyjnych lub paszportowych ? :evil_lol:[/quote] Mam jedno na list gończy - włamanie Easy do stodoły sąsiada teraz mają pastucha elektrycznego. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Easy%20w%20stodole.jpg[/IMG] Sera nie bedzie :eviltong: Rekonwalescent Igor wchłania kozie mleko przez osmozę :p
  10. [quote name='mar.gajko']Niwe Samoglow, nei dożyjesz. Nikt tyle nei będzie żył. A co do tych kóz Biafrowych, to ja je chce zobaczyć! Ja uwielbiam kozy. I Biafra zdjęcia jakieś musi nam wkleić, tych kóz. Plissss[/quote] Proszę Bardzo [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Kozy.jpg[/IMG] Od przudu Pelusa, Piper, Fibi, Pati,Indy, Easy, :loveu::loveu::loveu:
  11. [quote name='Camara']albo ja to prorok jakiś czy cóś :crazyeye: bo odpowiadam Isadorze zanim pytanie zadała :evil_lol:[/quote] To przez te opłatki :loveu: Jesteś teraz bardziej uduchowiona :evil_lol:
  12. [quote name='kinga'][B]Biafra.[/B] A nie odczuwasz czasem, ze masz ich - kóz... za dużo? Ze one jakoś tak za duzo żrą? :p Że przydałaby Ci się ... mała redukcja pogłowia? ...w białych rękawiczkach, zebyś nie miala wyrzutów sumienia? :megagrin: [/quote] :mdleje: Czyli to było uzgodnione :placz: TY nie lubisz kóz :placz:, delikatnie mówiąc A Camara Ci pomaga :angryy: i ten tekst na allegro to wcale nie jest żadna prośba o pomoc-że niby ktoś zaciekawiony przeczyta i przystanie na chwilę ... To jest reklama Killera :placz: I jeszcze pewnie poza netem uzgadniacie adopcję na próbę, że niby załatwi stadko i wraca - żeby miał większą siłę rażenia a nie ograniczał się do jednego gospodarstwa My tutaj ręce załamujemy - a ON jest rozchwytywany :placz: A mnie mówiłaś- Iza, weź sobie kaukazy...takie do stada przywiązane i pilnują, będziecie sie czuć bezpiecznie i sielsko , a tutaj za plecami taki egzemplarz :shake:
  13. Domku gdzie jesteś ? Ja niestety pomóc nie mogę... Mam 6 kóz .Jeszcze :roll: Zanim mnie Kinga napadnie przysięgam , że postaram się zaraz wkleić banerek w podpis :p
  14. Wielkopsie do domku ... Zima idzie :shake:
  15. [quote name='kinga']że się czujnie wtrącę jako Organ Wyadoptowujący. przepraszam, to on - IGOR - w JAKICH warunkach przebywa? :crazyeye::crazyeye: i czy moje serce, pozostające dotad w błogostanie - jest przez cały czas karmione podłymi fotomontażami, jak nie przymierzając, te wszystkie hollywoodzkie gwiazdy w kolorowych czasopismach? :angryy: i czy moja wspoładopczyni wirtualna sprawdzala ten dom? PRZED i PO? :mad:[/quote] Camaraaaaaaaa :look3: Kinga mi znowu grozi :placz:
  16. [quote name='mar.gajko']Ty to SAMA ładujesz??? WIesz, ja to cyba nei mam czasu:diabloti: Chybaże w niedzielę rano:p[/quote] Sama . To się nazywa samozaparcie :B-fly:
  17. [quote name='mar.gajko']A skąd ty masz trociny w TAKICH ilościach.:crazyeye: tartak masz????[/quote] Nie , znajomości :diabloti: W TVP w Łęgu jest stolarnia. Dostaję gratis jako odpad. Trzeba mieć dużo samozaparcia żeby je załadować i się nie udusić :p Są w pomieszczeniu gdzie znajduje sie wylot wielkiej maszyny , która to je wyrzuca ze stolarni. Ale produkt jest super na ściółkę dla koni i wysypywania na wybiegi dla psów zwłaszcza rozmoknięte ... Dzięki temu Taki Igor wygląda jak pies z pierwszych stron gazet a nie jak dzika świnia po kąpieli błotnej :evil_lol: Jak reflektujesz mogę Cię kiedyś zabrać na trocinobranie :diabloti:
  18. [quote name='mar.gajko']Bo ty pewnei nei wozisz na siedzeniach:) Żarcik. Nie wiem ile wejdzie, może z 6. Mój telefon 663 36 11 17; nei zmieniałam, jak Ty tez nei to Twój mam. Popytaj tego sąsiada.[/quote] Ja mam cały czas ten sam. Mijam go po drodze, to będę mu truć. Jak nie ulegnie, to w ostateczności zamienię sie za trociny. Świnie będą zadowolone.
  19. [quote name='mar.gajko']Izuś, ja tak z 15, 20 kostek. Do Lednicy. Co to tam 40 km :cool1:, ja mam od domu do hotelu 30 w jedną stronę. Ja bym chciała. Tylko co? Ty byś dowiozła mi czymś, a ja ci dam za benzynę?? Bo mi to wejdzie tych kostek no z 8 góra do auta.[/quote] :crazyeye: Ale masz auto. Do mojego ledwo wchodzą 4 :diabloti: Pogadam z nim czy nie da jeszcze 20 :razz: Jak będę mieć jakiś kurs w tamtą stronę to mogłabym Ci przywieźć przyczepą. Może w przyszłym tygodniu... Tylko poproszę o tel, bo nie wiem czy mam aktualny. I o smsa z pogróżkami na początku tygodnia gdyby mi umknęło :oops: troszkę za dużo mam ostatnio na głowie...
  20. [quote name='samoglow']Zakupione :lol:[/quote] Dzięki wielkie :Rose: A może jeszcze banerek z siankiem w dzierżawę :diabloti: ? Tyle miejsca się u Ciebie marnuje :cool3: [B]Mariola [/B], ze słomą troche ciężko, bo zboża było mało. Mój sąsiad sprzedawał mi kostkę po 1,5. Jak będziesz zdecydowana mogę siłą perswazji mu wydrzeć . Zostawił sobie bo ma świnie :roll: Nie wiem ile tego potrzebujesz ? i gdzie, do Lednicy ? To ode mnie ze 40 km.
  21. Granda bez większych zmian . Trzyma sie jakoś. Ponieważ nie chce ze mną chodzić zostaje sobie na kocyku. Biedactwo :mad: ale do worka z kocią karmą dopełzła jak tylko wyszłam z domu :angryy:. Jak świeci słońce to trochę się ożywia. Lubi sie nagrzewać. Zachęcam wszystkich do zakupu na bazarku sianka wigilijnego i opłatków. Jak ktos nie potrzebuje to może chociaż umieści banerek w podpisie ? Dochód zostanie przeznaczony na moje staruszki. Tutaj są banerki [IMG]http://www.konie.sos.pl/Obrazki/bannerOplatek_1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/Obrazki/bannerOplatek_5.jpg[/IMG] a tutaj link do bazarku ... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f99/wigilia-z-arka-noego-oplatki-sianko-125020/[/URL] Może ktos umie połączyć banerek z linkiem :oops:
  22. Granda dostaje na duszności Diprophyllinum. Brała 2x200mg teraz ma brać 3x200mg. W ulotce jest napisane : ...jest lekiem działającym na układ krążenia oraz układ oddechowy. Działa spazmolitycznie na mięśnie gładkie oskrzeli i naczyń krwionośnych. Rozszerza naczynia mózgu, serca, nerek, płuc i skóry , powoduje lepsze dotlenienie tych organów , powoduje także mierne obniżenie ciśnienia tętniczego.Pogłębia i przyspiesza oddychanie, zwiększa przemianę gazową w płucach... Wskazania : Dychawica oskrzelowa, wszelkie stany spastyczne oskrzeli oraz przewlekłe zespoły płucno - sercowe z objawami niewydolności oddechowej. Pomocniczo w schorzeniach układu krążenia, udarze mózgu i obrzękach pochodzenia nerkowego. u mnie w rodzinie ktos kiedyś brał ten lek jak miał ataki astmy (dożylnie) i żyje do dzisiaj . Bo to jest ludzki lek. Ale do tej pory na Grandę dobrze działał. Zresztą wet raczej nie dawał mi żadnego wyboru. Powiedział też żebym sie nie denerwowała bo psy nie umierają na zawał :roll: A jeśli ma duszności to trzeba jej dawać ten lek 3 a nie 2 razy dziennie. Zobaczymy.
  23. Z Grandą jakoś gorzej...:shake: Osowiała jest bardzo i ciężko ją wyciągnąć z domu. Leży sobie na kocach i jak wychodzę z domu odwraca głowę, przełyka ślinę, oblizuje się jakby była winna wszystkich tragedii na świecie...ale nie wstanie. Zawsze za mną gnała, albo raczej przede mną. Chyba gorzej bolą ją stawy :-(. Jak psy się wydzierają bo ktoś idzie to ona udaje , że nie słyszy :placz: Na siłę wyciągam ją jak świeci słońce, żeby się trochę pogrzała. Najgorsze, że muszę chodzić na palcach, bo jak się gwałtownie obudzi to strasznie kaszle i nie może złapać oddechu. Lekarz trochę jej zwiększył dawkę leków, ale ciągle mi mówi żebym nie oczekiwała cudów bo 10 lat na kaukaza to i tak piękny wiek :placz::placz::placz: Nie wiem co to. Ona na tych lekach bardzo dobrze się czuła. Nawet Igora tępiła. Teraz radykalna zmiana. Jesienna depresja ? Nocne przymrozki ? Wyciągam ją na spacer po południu, bo wieczorem jak otworzę drzwi i wpadnie mroźne powietrze to zwija się w kule i nie chce nawet iść sikać. Może sie boi , że ją na zimę wywalę ? Ja już nie wiem. Futrem porosła, może nie takim jak Igor, a zachowuje się jak mój świętej pamięci Whippet. Smutne to stasznie.
  24. Onionku mój kochany :placz: Tyle czasu minęło, tyle nowych kotów przeszło przez moje ręce, a ja dalej nie mogę się pogodzić że odszedłeś :-( Byłeś niezwykłym, magicznym kotem W moim sercu wciąż jesteś żywy
×
×
  • Create New...