-
Posts
1724 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Biafra
-
Ares adoptowany , trzymamy kciuki za powodzenie!
Biafra replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
[B]Foksiu,[/B] żaden problem . Na szczęście mała Biafra jest baaardzo grzeczna w dzień i w nocy. Siła spokoju i opanowania , więc ja raczej prawie normalnie funkcjonuje. Zrobiłysmy sobie wycieczkę :loveu: Odnosnie budy Aresa, to jest raczej solidna. Poza tym jak napisałam jest przeznaczona jako schronienie przed wiatrem i deszczem. W zimne dni Ares ma do dyspozycji korytarz w domu. Jak ja byłam to pies wszedł do kuchni, bo tam robiłam zdjęcia i to dla Pana tez nie stanowiło problemu. Tylko w kuchni jest ogromny piec- myślę, ze w zimie faktycznie ten przedpokój lepszy bo dla psa który cały dzień baraszkuje w ogrodzie noc w upiornie gorącej kuchni nie wyszłaby mu na zdrowie. Poza tym Ares raczej krótkowłosy nie jest ;) Odnośnie jego szczęścia, to a pewno będzie tam najszczęśliwszym psem. Na razie jest trochę zmieszany kolejną zmianą miejsca. Biedak pewnie nie wie czy to już na stale. Widać było, że moja wizyta go zdenerwowała . Oblizywał się, chował za Pana i pokazywał mu brzuch. Pan do niego bardzo duzo przemawia i to na pewno nie tylko przy mnie bo Ares jak nie wie co ma ze sobą zrobić to patrzy mu głeboko w oczy. Na pewno to jest super domek. Gdyby źle się czuł raczej chowałby się do kąta a nie biegał za Panem. Myślę, że jedyne co można dla niego zrobić, to zostawić go w spokoju. Wszelkie odwiedziny powodują u niego niepotrzebny stres - tak mi się wydaje.:roll: Za pare tygodni Ares będzie sie tam czuł jak Pan na Włościach :loveu: -
Ares adoptowany , trzymamy kciuki za powodzenie!
Biafra replied to Agata69's topic in Już w nowym domu
Frotka wczoraj z powodu nadmiaru obowiązków poprosiła mnie abym pojechała odwiedzić Aresa. Jestem najbardziej wysunieta na południe od Krakowa ;) Ares cały i zdrowy, radośnie mnie przywitał. Pan opowiada o nim w samych superlatywach. To starszy człowiek ale bardzo energiczny, zdecydowany, prostolinijny. Szczerze i otwarcie mówił mi o wszystkich za i przeciw. Jest przy tym zasadniczy i trzyma się faktów. Między innymi jak bumerang wracał temat książeczki zdrowia. Dlaczego Ares nie ma książeczki- bo jego pies zawsze miał. Ares podobno był odrobaczony i szczepiony - a książeczki nie ma. Pan od lat leczy psy u jednego weterynarza i nie chce przed nim świecić oczami, ze pies jest nie szczepiony. Jak ktoś ma tę książeczkę to bardzo Was prosze wyslijcie mu. Podpisałam z Panem umowę adopcyjną, ale na moich drukach bo Frotka nie miała jak mi cokolwiek przekazać. Więc pies jest wydany jako z Fundacji "Zwierzę nie jest rzeczą". Druk był standartowy bo nie znałam historii psa więc Pan mi go mocno pokreslił :roll: Między innymi "pies jest przyzwyczajony do karmy suchej i jedzenia domowego " - bo Ares nie je suchej. Tak samo skreslił, ze pies jest odrobaczony-bo nie ma ksiązeczki ... Śmiesznie było. Ares natomiast olał sprawę i położył się na podłodze w kuchni. Jest na razie trochę niepewny. Podbiegał do Pana bo nie wiedział co ze mną zrobić i po co robię mu te zdjęcia. Potem udawał , ze śpi żeby przetrwać moją wizytę. Normalnie mieszka w ogrodzie. Ma 30 arów do biegania - ogrodzone. Leży głównie na ganku mimo, ze obok ma dużą budę. Pan wkłada mu do budy jedzenie, żeby ją Ares polubił i chował się przed wiatrem i deszczem. Do domu zasadniczo nie wchodzi. Pan wpuszczał swojego poprzedniego psa jak były mrozy. Ares na razie nie wykazuje chęci spędzania czasu w przedpokoju. Woli ogród. Przy bramie ma długą linę na której Ares ląduje jak Pan przejeżdża przez bramę, bo boi się, żeby pies nie uciekł . Dom jest z dala od drogi, otoczony polami i łąkami a nastepnie lasem-ale Pan raczej chucha na zimne. Poza tym Pan do niego cały czas mówi. Głośno i stanowczo tu dobrze a tu nie wolno. Pies na pewno nie jest pozostawiony sam sobie. Nie wiem czego nie napisałam :roll: W razie pytań piszcie. Poniżej delikwent [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Ares.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Ares1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Ares2.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Ares4.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Ares5.jpg[/IMG] -
[quote name='Camara']cóś jakoś ładniejsza ta podkrakowska Granda. Od tej koszalińskiej oczywiście :p Biafra, nie zamartwiaj się. Przecież wszyscy wiemy (i wiedzieliśmy wcześniej), że Granda jest w słusznym wieku i ma za sobą nieciekawą przeszłość. Czas jaki spędzi z Tobą to dla niej wygrana w totka. Jedyne dobro jakiego zazna w życiu. Miej tą świadomość... i żyjcie sobie dziewczyny razem tak długo, jak się uda... A ja mam nadzieję, że Granda wytnie taki numier jak Igor, który ma gdzieś wszelkie statystyki i jak na psa, który juz ma nie żyć to czuje się bardzo dobrze :evil_lol:[/quote] Tylko Igor jakoś sobie radośnie żyje... A na nią jak się patrzy to :placz::placz::placz: Cały czas ma ślepia we mnie wlepione :placz::placz::placz:
-
Bardzo proszę , kilka zdjęć :loveu: [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda3.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda4.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda6.JPG[/IMG] To te weselsze... I kilka aktualności. Z dobrych wieści to Granda potrafi już ode mnie odejść na 4, góra 5 metrów dzięki czemu odkryła , że na działce jest staw . Pierwszego dnia wchodziła do niego tam i spowrotem, wysysając prawie połowę wody. Nie wiedziałam , że Kaukazy są takie nasiąkliwe :evil_lol: Po wyjściu z wody tarza się w trawie i spowrotem do stawu. Igor zdarł sobie z nerwów struny głosowe, bo do tej pory staw miał na wyłączność ... Niestety on do stawu wchodzi na linie, bo później od razu ucieka do lasu, a Granda chodzi luzem co doprowadza go już do ataków histerii. Szczekanie Igora wytrąca Grandę z równowagi , podchodzi do jego wybiegu na jakieś 4 metry i warczy. Jak oni się zaprzyjaźnią to jeszcze nie wiem. Granda nie podchodzi do żadnego psa. Nie podchodzi też do ludzi. Szczeka nerwowo od kilku dni na obcych , biegnie do mnie i siada mi na stopach. Na razie czuje się dość niepewnie na otwartej przestrzeni. Woli dom. A najbardziej kuchnie gdzie zamknęłam ją pierwszej nocy. Ma legowisko w przedpokoju, ale woli spać w kuchni na dechach. Codziennie rano wita się ze mną jak szalona. Pomału muszę trzymać się ściany, bo lata w kółko jak torpeda . Ze smutnych wiadomości, to niestety ze zdrowiem Grandy jest nienajlepiej :-( . Jak wiemy wszystkie Kaukazy z Koszalina mają oryginalne dolegliwości. Granda od pierwszego dnia dusi się przy piciu wody. Po kilku łykach dostaje ataku kaszlu i kładzie się na ziemii. Później już dalej pije na leżąco. Je też na leżąco. Od początku wydaje się mała z przykurczonymi tylnimi łapami, jednak jest sporo wyższa od Igora. Tylko ma jakiś niedowład zadu. Byłyśmy na badaniach ogólnych i krwi i jest nieciekawie:shake: Parametry sercowe i wątrobowe mocno przekroczone. Serduszko mocno zużyte :-( Chciałam zrobić zdjęcia tego zadu, żeby sprawdzić czy to zwyrodnienia czy uraz ale lekarze po badaniach krwi nie zgadzają się na znieczulenie . Leczymy ją objawowo. Na razie dostaje zastrzyki z Nivalinu+Catosal+Combivit+Cocarboxylasum, żeby zwiększyć przewodnictwo nerwowe w dolnej części kręgosłupa. Dostaje też Arthroflex na zwyrodnienia stawów. Od kilku dni pada deszcz i jest wilgotna pogoda. Niestety z nogami Grandy jest coraz gorzej. Siada jak niedźwiedź albo zupełnie na boku z wyprostowanymi nogami. Widać, że ją bolą. Niestety na jakiekolwiek leki przeciwzapalne też na razie nie mam zgody ze względu na te wątrobę , serce i ogólne duszności :-(. Ale jeżeli będzie wyła przy wstawaniu to trzeba będzie jej dać :placz: Na serce i duszności dostaje Diprohyllinum w dosyć dużych dawkach i efekt jest bardzo dobry. Na wątrobę na razie ma Essentiale Forte :shake: Mamy plan na cały dzień :flaming: Dobrze że Granda grzecznie wszystko połyka i daje sobie robić zastrzyki. Bardzo duży problem ma też z zębami. Poza dolnymi kłami z których zostały kikuty resztę ma zeszlifowaną jakieś 3 mm nad dziąsłami. Jadła kamienie albo miała jakiś wypadek, bo paszcza jest trochę krzywa . Ten zad to też może być po jakimś urazie. Niestety te zęby to gwóźdź do trumny, w kazdym kikucie jest otworek :placz: Żródło wiecznej infekcji i to znacznie wpływa na serce przede wszystkim. Ale na razie o jakimkolwiek zabiegu nie ma co marzyć. Poniżej na zdjęciach widać jak Granda podciąga zad na przednich łapach i próbuje się podnieść. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda5.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda7.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda8.JPG[/IMG]
-
[quote name='kinga'] pomaluję te drzwi Biafrze, pomaluję... żeby już nie marudziła, że same szkody ma przez tę Grandę :roll: np. tak: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img233.imageshack.us/img233/7026/00028871ti0.jpg[/IMG][/URL] [/quote] Tak... Piękne :roll: Będę musiała później Grandę zostawić na cały dzień. Żeby mieć gwarancję , że załatwi nie tylko drzwi ale i ścianę ;) Na razie żyjemy w symbiozie. Przyklejona jest do mnie bez przerwy. Chodzi jak cień. Tylko na noc zamykam ją w kuchni. Grzecznie sobie śpi , a rano jak wchodzę to szaleje tak jakby nie było mnie rok a nie jedną noc :shake: Do pozostałych psów wogóle nie chce podejść. Traktuje je jak powietrze. Próbowałam na smyczy to podejdzie na dwa metry i odwraca głowę. Istnieję tylko ja i ona. Koty pomału zaczynają ją zaczepiać - też bez większego zaineresowania. Wczoraj pierwszy raz zaszczekała , bo przyjechał obcy. Widocznie pomału zaczyna utożsamiać się z terenem.
-
[quote name='kinga']a bo Camara adopcję Grandy podsumowala; - za Biafrę mam u ciebie flaszkę. Boże, jaka ona interesowna jest :crazyeye:. a swoją drogą, Biafra, ktorej lojalnie przekazałam powyższe - że do Grandy muszę jeszcze dopłacać - zapytała: - a MNIE kto flaszkę postawi????? :razz: ale Biafra ma już dwa kaukazy, jak malowane :p, więc chyba nie musi ich okraszać procentami, prawda? :diabloti:[/quote] Ja bym się jednak zastanowiła nad tą flaszką... Powinna być w pakiecie razem z psem . Żeby nowemu właścicielowi oszczędzić stresów związanych z aklimatyzacją zwierzątka :roll: Pierwszego dnia pociągamy odrobinę , żeby sobie w spokoju poczytać dokumenty ... taką książeczkę zdrowia na przykład :diabloti: Później odstawiamy zakorkowaną w ciemne miejsce i czekamy na odpowiedni moment. Wracasz do domu, patrzysz , że Igor wystaje spod dachu i luzik. Siadasz, wyciągasz butelkę i obmyślasz plan jak go ewakuować. I Camara spałaby w nocy zamiast odbierać moje telefony :loveu: Pomyśl Kinga :p Szkoda tracić potencjalne domy adopcyjne. Mniej odporni mogą w sytuacjach krytycznych zejść na zawał...a wtedy nie dość , że delikwent wróci do Ciebie, to jeszcze tracisz szansę na ewentualne miejsce dla kolejnych... Taka Granda na przykład. Jest przerażająco grzeczna... Tylko jak długo wytrzyma :hmmmm: Nigdy nie wiadomo co wywinie i w którym momencie... Będę musiała sama się wyposażyć w awaryjną butelkę . Chwilowo mam luzik. Granda siedzi przy mnie jak przyklejona, więc zero stresu , że zaraz może coś przeskrobać. Mam ją na oku, a dokładnie na stopie. Wielka ziejąca paszcza. Śpi sobie maleństwo. Świat ją przestał interesować. Tylko moje stopy...ewentualnie ubrania :shake: Ja na dwór, Granda za mną Ja do wanny...i tu był pewien konflikt, ale poradziłyśmy sobie. Kiedyś Kingę zaproszę to mi pomaluje na nowo drzwi :angryy: Jedno jest pewne, w przeciwieństwie do Igora nie ucieka i nie muszę jej gonić przez zarośla, po lesie ani łowić ze stawu. Tylko zastanawiam się co to jest za podstęp z tym zachowaniem :roll: I już się boję z której strony dostanę ... Poniżej milusińskie stworzonko [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda1.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Granda2.JPG[/IMG]
-
[quote name='Camara']czy już przestał być na Ciebie obrażony za odjajczenie?[/quote] Przestał , na szczęście :shake: Igor jak wrócił z lecznicy położył sie spać. Długo odsypiał trudy podróży- całą drogę stał jak osioł w poprzek auta - i nerwy u doktora. Myslałam , że rano wstanie wypoczęty...a on wstał i jak mnie zobaczył uciekł do kąta. a/ Na spacer nie chciał wyjść, b/ nie życzył sobie ode mnie żadnego jedzenia - musiałam porzucić w kącie i oddalić się żeby wogóle podszedł c/ jak robiłam krok w jego stronę albo głaskałam go wył i uciekał Na szczęście po kolejnej nocy zrobił się normalny. Znowu za mną biega, gryzie mnie po kostkach , trąca łapą i siada zadkiem na moich stopach. Już się bałam , że jak się nie od-obrazi to będe go musiała oddać Camarze . Chyba by mi serce pękło ;) Na szczęście opieka nad nim po operacji oka tak mnie zahartowała o ściąganiu go ze strychu nie wspomnę , ze dzielnie przeczekałam jego chwilowe, nietypowe zachowanie .
-
Kilka dobrych wieści. Na temat Igora oczywiście. Igor przeszedł gruntowne badania kontrolnie, w tym badanie krwi i najważniejsze dla niego RTG płuc. I wszystko ma w idealnej kondycji. Żadnych przerzutów. Okaz zdrowia :loveu: Przy okazji jednego znieczulenia, które było potrzebne do zdjęć Igorek został wykastrowany. I najważniejsza informacja - został dokladnie ZWAŻONY :diabloti: Waga = 48 kg tym samym odpieram wszelkie insynuacje jakoby został utuczony, zapasiony albo sprawiał wrażenie grubego Po prostu wspaniała dieta, świeże powietrze i kontakt z naturą :B-fly::B-fly: Dzięki temu ma piękne, grube, długie i puszyste futro...które go pogrubia :p Poniżej delikwent i jego najlepsza koleżanka Saba [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor30.JPG[/IMG]
-
[quote name='Camara']to nie mój :shake: tamten był mniejszy :cool1:[/quote] E...tam mniejszy :???: Może mu nigdy zdjęcia na tle kota nie robiłaś ... To przez ten kontrast może wydawać się większy :roll: Poza tym widać, ze mu płatami futro wypada Jeszcze troszkę a zimową szatę zrzuci i będzie prawie jak ...dawniej :loveu:
-
[quote name='kinga'] dobra, Biafra - a teraz mnie pochwal, jak to : - nie dość, ze scaliłam w całość Igora i książeczkę - to jeszcze scaliłam w calość książeczkę :multi: - co to ją lamia z Igorem pospołu zeżarli ( czy cóś tak...:hmmmm:) ...no pochwal :loveu:- pół godziny w pracy odwalałam tę introligarotską robotę... :razz:[/quote] Ksiązeczka nie do poznania , to fakt ale jak zobaczyłam tę kopertę :crazyeye: matko, jak długo ją adresowałaś i co za czcionka :crazyeye: Szok :shake: Pani na poczcie podała mi ją w dwóch rękach, jak tort. A ja ją wzięłam i stałam jak wryta. W końcu trzeci raz słyszę proszę mi tu podpisać...ja podpisuje a listonoszka dalej gapi się w kopertę. Oprawię ją sobie w ramki, taka piękna. :loveu:
-
Nie wierzę ...:mdleje: Dzisiaj dzwoni listonoszka, że na pocztę przyszedł list od Pani Kingi M:confused: Kinga, czy to Ty w końcu dojrzałaś żeby rozstać się z książeczką Igorka :glaszcze: :happy1: Kamień z serca. Bo już myślałam, ze jedyne wyjście aby ich skompletować tzn Igora i książeczkę to spakować biedaka w wielki kontener i wysłać na północ :placz:
-
[quote name='Camara']i jaki on GRUBY :crazyeye: natychmiast odciąć go od kociej karmy!!! :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] On już dawno nie dostaje kociej karmy. Wybrzydzać też przestał więc nie muszę się gimnastykować z kanapkami :evil_lol: Cały czas je karmę dla Seniorów ze względu na tendencje do tycia :roll: i w dodatku ma tam glukozaminę i chondroitynę. Dużo biega...ale jakoś mało spala Kudły mu rosną coraz dłuższe i grubsze :niewiem: a jak tylko zaszeleści jakiekolwiek opakowanie to się trzęsie i podaje mi łapę żeby mu dać. Nie wiem, może zima stulecia będzie :roll: Ogólnie jest żwawy i proporcjonalny...może faktycznie jak siedzi to wygląda na grubszego :icon_roc:
-
Kinga :mad: gdzie jest śliczna obgryziona książeczka ? Mam nadzieję ,że moja wiejska poczta jej nie zgubiłą :angryy: Jedyna nadzieja w Tobie , że ją dalej nosisz w torebce :razz: Poniżej zaprezentuję Wam fochy Igora. Ma ich całe mnóstwo. Camara sama widziała jak się potrafi obrazić. Te są w kategorii PO CO Ci TE ZDJĘCIA ??? Nie będę pozował :angryy: [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor25.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor26.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor27.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor28.JPG[/IMG]
-
[quote name='wellington']Lamia, ona koty tez tak za ogony ciągnie albo pcha przed siebie, sama mi mowila i nawet chciala mi na moim kocie pokazac jak to robi , ale moj sobie nie pozwolil na takie traktowanie i zwial do kata i tak pokazywal :stupid:, a potem byl bardzo :motz:i :obrazic:.[/quote] O ile pamiętam to Pikulino wchodzi mi od razu do torby jak przekraczam próg :loveu: [SIZE=3][B]Camara [/B][/SIZE]:mad:
-
Piła z wodociągu :roll: , a u mnie jak na razie tylko źródlana woda. Ona czuje się bardzo nieswojo. Je tylko siano, caly czas tuli uszy, bo denerwują ją inne konie. Ma boks w którym stoi luzem, ale caly czas bez ruchu. Dotychczas mieszkala w wąskiej komórce, bez okna i światla, a zamiast drzwi wisialy worki po zbożu. U mnie rozgląda się dookola i caly czas jest przejęta.
-
[quote name='Camara']tu w ogóle zrobił się off, więc Lena jest jak najbardziej w temacie. Potrzebuje pomocy. Biafra - jakiej pomocy najbardziej potrzebujesz?[/quote] Niestety przede wszystkim finansowej... Koszty wyleczenia Leny będą bardzo duże. Tak jak pisalam w wątku gmina zobowiązala sie zwrócić pieniądze za leczenie konia ale na razie nie wiadomo do jakiej wysokości i w jakim terminie :roll: Poza tym jeśli uda się wygrać w sądzie aby koń nie wrócil już nigdy do wlaściciela , wtedy będę musiala sama dalej leczyc i utrzymywać Lenę. Poza lekami artykuly pierwszej potrzeby to : wcierki rozgrzewające w każdej ilości i postaci, koncentraty witaminowe, biotyna, musli dla staruszków lub rekonwalescentów, pasty na odrobaczenie , szczepionka na grypę i tężec, kantar "4", ...i chyba jeszcze wiadro ze szczerego złota , bo Lena z niczego nie chce pić :shake:
-
Przepraszam, ,ze tak nie na temat Igorka :oops: ale błagam Was przeczytajcie o i wklejcie gdzie tylko się da :placz: sama nie dam rady [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100973[/URL] A Igorek kwitnie. Staw mu zamarzl, ale nie wiele się zmienilo . Wchodzi z większym impetem, albo najpierw wali łapą w lód, a potem wchodzi.
-
O ile pamiętam to Camara zawsze mówila , że on jest mniejszy kaukaz... I, że mam dbać...też mówila Nie mogę go glodzić :roll: Potem mi Kinga będzie w smsach grozić, że na strychu go trzymam i jeść nie daję ... A z drugiej strony jak mu zabiorę część żarcia to może faktycznie zacznie polować ?:smhair2: Na razie musialam mu popuścić obrożę o dziurkę...dwa tygodnie temu :oops:, a teraz o jeszcze jedną dziurkę... I na grzbiecie zrobil mu sie przedzialek. Postaram się go zważyć w przyszlym tygodniu ...tak dla pewności , ze wszystko jest ok :saint1: Camara...czy Ty jesteś pewna że ta górna granica dla Igora to 50 kg ? :flaming:
-
[quote name='Camara']Kaukazy to ważą nawet i 100 kg :cool3: ale jeżeli chodzi o kaukaza mniejszego :lol: czyli Igora to 45, no... 50 kg to górna granica. A co? utuczył się :evil_lol:[/quote] Może Igor nie jest "kaukazem mniejszym" ...:roll: W sumie chyba 45 to ważyl jak go dostalam... Widocznie zimowa sierść kaukazów więcej waży :diabloti: