Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. [B][SIZE=6][COLOR=red]PAPCIO MA DOM !!!!! :loveu::loveu::loveu:[/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=6][COLOR=red]:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb:[/COLOR][/SIZE][/B] [B][SIZE=6][/SIZE][/B] [COLOR=black]Na zawsze, na stale, cieply dom.[/COLOR] Bardzo mili Państwo, dorosle dzieci i 6 kotów. Papcio lezy na dywanie i nie chce wychodzić z pokoju. Podnosi się tylko na dżwięk smyczy i obroży. Nie wierzę , że się udalo. Byl u mnie przeszlo rok. Byl dwa razy w TVP, na plakatach, w wielu gazetach i nic . W końcu za nie wiem którym podejściem [SIZE=4][COLOR=mediumturquoise][COLOR=darkgreen]Camara[/COLOR] [SIZE=2][COLOR=black]napisala ogloszenie i się udalo. :Rose::Rose::Rose:[/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE] Dziękuje bardzo w imieniu Papcia i swoim, za kciuki, za ogloszenia i plakaty, za cieple myśli, za najdrobniejsze grosiki dzięki którym udalo się go wyleczyć i zoperować mu paszczę. Ogromne podziękowania należą się [SIZE=6][COLOR=purple][B]Ani-Soni[/B][/COLOR][/SIZE] :lilangel::lilangel::lilangel::lilangel:, która adoptowala go wirtualnie i caly czas sponsorowala jego utrzymanie. Dzięki czemu zrobila sie z niego blyszcząca, spokojna i ufna klucha :loveu: Poniżej ostatnie zdjęcia [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciaDoDodania/zdjecianaforum/Papcio11.JPG[/IMG]
  2. Igorek grzeczny i zdrowy :loveu: Trochę mi się ręce trzęsą jak to piszę...bo za każdym razem jak mówię do Camary, że grzeczny, to on na drugi dzień mi jakiś numer wytnie. Mieszka ze mną w domu, glównie w przedpokoju dociska drzwi wyjściowe robiąc za mega uszczelkę :evil_lol: Skumplowal sie z Sabą- taki niedorośnięty wilczur. Tzn Saba sie z nim skumplowala, bo on malo emocji okazuje. Razem śpią, bo Sabie też wiecznie gorąco, razem wychodzą na spacery i razem wracają. Razem też jedzą. Taki mieszany komplecik . Na schodach na piętro, czytaj strych polożylam stare drzwi od szafy , taką plytę. Koty po niej zjeżdżają na dól, bo zaslania chyba z 8-10 stopni, natomiast na górę wskakują z ziemii na pierwszy wolny. Wszyscy sie przyzwyczaili. Igor jest bardzo grzeczny bo nie kradnie kociego jedzenia, które stoi w otwartym worze także w przedpokoju.Tylko jak widzi ze stadko z góry zjeżdża na jedzenie podaje mi blagalnie lapę żeby go poczęstować. Bardzo lubi koci suchy pokarm. Zawszemusi dostać garstkę, wtedy kladzie sie grzecznie i udaje , że nie widzi jak one biegną do kuchni jeść. Chyba tyle . Przymierzalam się jużdwukrotnie żeby go wykastrować i zrobić kontrolne rtg jak będzie znieczulony...ale pogoda urtudnia. Bloto mam tak koszmarne, że auto zapada się do polowy kolami. Jak wyjdę z igorem przed dom, a później :oops: jakoś nie moglam się zmusić żeby wpuścić go do samochodu. Ale przymierzam się dalej. Problem jest jeden Igor nie chce z domu do auta, nawet jak podjadę pod drzwi. On chce najpierw na spacer, potem do stawu i potem do auta :mad: Nie mogę się doczekać przymrozków aż mi zetnie ten staw:angryy:
  3. [quote name='kinga'] ...ale szczerze mówiąc szukałyśmy mu domu NA SUCHYM LĄDZIE :roll: - i nic nie było o tym, ze ty go bedziesz w stawie hodowała :shake:, jak jakiegoś karpia - ani o tym, ze po kilku miesiącach pobytu u Ciebie bedzie raczej przypominał dzika, a nie psa :oops: ( patrz: zdjęcie) - nawet ryj już mu sie zrobił :placz:[/quote] :diabloti::diabloti::diabloti: widzisz jacy zli i okrutni ludzie sa na tym poludniu :stormy-sad: dręczą, moczą...prawie topią, resztkami karmią, w dyby zakuwają :shake: a pamiętasz jak niedawno biedny, opuszczony , glodny sam na strychu siedzial ? I trawki nie widzial . Na deski biedak lal :angryy:. Pewnie ze strachu bo go koty prześladowaly :cry:. A teraz przede mną do wody ucieka bo wie, że go nie dosięgnę i do pracy nie zaprzęgnę. A jak tylko wyjdzie to od razu wredne stado musi zaganiać i pilnować zabląkane sztuki . Inaczej zero kanapek i żegnaj ogóreczku !!! [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor24.JPG[/IMG] Rozumiem co Ty czujesz na tym drugim końcu Polski :shake: Zrywasz się w nocy na równe nogi z koszmarnego snu, ze może znowu biedny Igor jest w opalach...a jedna myśl, która Cię nie opuszcza to wparzyć do mnie i odebrać biedne stworzonko z rąk oprawcy :Cool!: Myślę, że od Krakowa po Baltyk nikt nie stanie Ci na drodze :p
  4. Ja go muszę nagrać. Obrożę ma bardzo szeroką, ciasną- wyciąga glowę jednym ruchem. Łeb ma ogromny i szyję szeroką, prawie zero uszu. Więc trwa to moment. Szelki ma piękne, profesjonalne, pomarańczowe :loveu:, dociśnięte na maxa. Jak on z nich wychodzi to nie wiem . Wsadza sobie lokietek pomiędzy szelki a brzuch, biegnie do tylu...a potem resztę zrzuca przez leb. Aktualnie w wyniku wykończenia wszelkich taśm ( mają wytrzymalość 1500 kg :roll:) Igor ma do szelek dopięte dwa krowie lańcuchy , piękne ocynkowane prosto z miejscowego GS-u. I nic. A pastuch przy takim futrze nic nie daje. Mam bardziej kudlate kozy, to sobie spokojnie przechodzą. Bezpieczny to jest tylko kojec, ale Igor wyje jak ochotnicza straż pożarna. Dzisiaj aby udać się do sklepu przybilam plytę wiórową na schodach na strych i zostawilam go w domu. Ale on się strasznie męczy , bo mu gorąco. Na szczęście grzecznie wytrzymal.
  5. Za wcześnie go pochwalilam ...jak rozmawialam z Camarą :placz: On pilnuje, tylko znowu za daleko :roll: A już bylo dobrze... Tylko zepsul mi się samochód. Musialam oddać na warsztat. Ja mam terenowy, bo dojazd jest makabryczny. Na 3 dni pożyczylam od znajomych osobowy...przez co musialam go zostawiać na górce i 50 m przez lasek i rów zejść w dól. Już jak wrócilam do domu Igorowi nie pasowalo , że idę i targam toboly. Patrzyl na mnie jak na zjawę, nawet zaszczekal niepewnie czy to nie jakaś podróba idzie. Ale od rana następnego dnia byl czujny ...jak zaczelam się oddalać od domu , zanim pokonalam moje 50 m pod górę jak Mont Blanc, Igor pościągal już wszelkie patenty i byl gotowy do drogi. To opis post factum, bo ja nie wiedzialam, że on ściąga :shake: Wracam po poludniu a na miejscu postoju pożyczonego samochodu leży Igor i pilnuje mi miejsca :placz::placz::placz: A/ nie pozwolil sąsiadowi siać na sąsiednim polu - musial wskakiwać na ciągnik B/ obwarczal niepelnosprawną kobietę która powoli o lasce ciągnęla nogę po drodze C/ nie pozwolil letnikom z sąsiedniej dzialki podejść do auta zaparkowanego na placyku obok mojego pustego miejsca. Po próbie przedostania się letników podstępem do samochodu, wabieniem go kielbasą i rzucaniem w niego pantoflami przeniósl się do nich na taras i odciąl im wogóle drogę z domu. Na szczęście sąsiedzi mają do mnie telefon. Polecilam moim nastoletnim wolontariuszkom udać się po psa zamim mnie oddadzą do sądu i wydalą ze wsi. Dziewczyny przyszly, zalożyly mu szelki . Igor polożyl się na plecach i tyle. Przez następne 40 minut ciągnęly go do domu po ziemii. 43,7 kg przez 50 m. Igor udawal, że spi. Ma je totalnie w d.... po 15 min byl spowrotem Oddam Kaukaza. Tanio. Doceniam to, że mnie lubi. Nawet bardzo. Dba o mój majątek. Ale sposób w jaki to okazuje jest nie do zniesienia. Warunek jest jeden . Duży staw. Bo on sie co chwilę kąpie. Jeśli ktoś odetnie mu drogę do stawu ...znajdzie inny. Po trupach byle do celu. Jak ruski czolg :angryy: Poniżej schemat obslugi Igora [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor20.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor21.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor22.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor23.JPG[/IMG] Zawsze wchodzi tylko z brzegu. Moczy nogi i brzuch :roll: i nos Jest też inne wyjście. Ogrodzić póltora hektara . Może jakieś cegielki na allegro. Zbiórka publiczna . Proponowalam, że oddam kawalki taśmy, którą Igor szatkuje , żeby sie uwolnić. 3 taśmy parciane sześciometrowe pocięte na 30 cm kawalki. Pracowity jest :loveu: Mogę też nakręcić filmik jak wychodzi z szelek w ciągu trzech minut. No może sie uwinie w dwie. Nie krępuje się. Spokojnie zrobi to przy mnie, nie będę musiala chować się w zaroślach. Można też wziąć ludzi na litość i nagrać kaukaza jak wyje w kojcu pozostawiony tam przez 30 sekund , żeby listonosz mógl przekazać polecone i zwiać :angryy: Żeby nie bylo , że się skarżę. Proszę tylko o radę. Zastanówcie się , a ja w tym czasie pójdę go poszukac , bo zaraz sąsiadka będzie z popoludniówki wracać mi na skróty przez posesję. Tylko jeszcze gdzieś odkopię pierwsze posty, to chyba bylo Kingi...osiolkowaty, i co tam dalej :mad:
  6. Poniżej aktualne zdjęcie . Oczko goi sie ladnie, w zasadzie już się zagoilo. Igorowi dopisuje humor i apetyt. Trzeba trzymać się tylko pewnego rytmu.:roll: Rano śniadanie, potem spacer z dlugą liną w najgorsze szuwary i blotniska. Igor tapla sie do woli aż zrobi sie caly zielony z rozmaitych glonów itp. Potem spacer na górkę...:stupid: Potem na rozmaitych patentach staram się go przypiąć w ogrodzie, żeby sobie obserwowal, obszczekiwal ale nie straszyl mieszkańców wsi samowolnymi wyprawami Wieczrem gonitwa po polach i ląkach :painting: Następnie szuwary, bloto, szuwary, bloto i kolacja. Nie dotrzymanie któregoś punktu programu grozi katastrofą.:shake: Dzisiaj przyjechali panowie oglądać i mierzyć dach, bo będą mi wymieniać. Od 6.30 panowalo zamieszanie. Wszyscy dostali jedzenie a duższe spacery odlożylam na później. Wszystko co moglo darlo sie na obcych aż cala wieś się trzęsla...poza Igorem :roll: Caly czas chodzil do tylu, do przodu i kiwal sie na boki. Wszyscy fachowcy sie nim zainteresowali- czy ten pies jest ślepy, że się tak kręci ? Mówię nie , on próbuje tylko wyjść z obroży i udać się na wieś, ale spokojnie dalej rozmawialam na strychu z fachowcami bo po konsultacji z Camarą Igor przystrojony jest w A/ obrożę skórzaną B/ szelki C/ pasek który lączy oba patenty, żeby nie udalo się wyjąć glowy D/ krowi lańcuch dlugości 6 metrów , bo liny i taśmy przegryza na akord więc bylam spokojna , ze przetrzyma... Ale niestety, kąpiel blotna i górka są ponad wszystkim Zanim się pożegnalam z Panami wszystkie psy zaczely ujadać jak kojoty. Nie wiem dlaczego ale dostają ataku jak Igor wpada do stawu i skacze w nim jak topielec...może mają jakieś instynkty po przodkach Przeczekalam staw. Potem poszlo zgodnie z planem, sad, ląki , potem mnie minąl z predkością torpedy i polecial na górkę po 10 minutach wrócil i usiadl przy mnie z miną najszczęśliwszego psa świata. Pochwalilam , że grzeczny , mówię dam Ci drugie śniadanie...kucnęlam z paczuszką pokarmu do miski a niecierpliwy Igor zawrót na zadzie i jak torpeda do domu... Najpierw zobaczylam drzwi otwarte na oścież , jak byl na ganku przypomnialam sobie o schodkach na górę :mdleje:, potem to byly ulamki sekund, zobaczylam gwiazdy, potem, matko co ja napiszę do Camary, potem furia , ze choćbym go miala za ogon ciągnąć nie dam mu tam wejść potem cwal w stronę domu. Wpadlam do przedpokoju, nie ma padalca, wolam nie ma :angryy: po chwili patrzę a w kuchni wielki leb tkwi w dziesięciu kocich blękitnych miseczkach i wyżera :mad: Maleństwo, pobiegalo, poplywalo i zglodnialo. Cwaniak może mulowaty jest ale pamięć ma dobrą, wię że gdzie jak gdzie ale w domu żarcie dla kotów stoi calą dobę na okrąglo więc poszedl się posilić. Teraz wlaśnie szczeka jak opętany , więc muszę iść zabrać go na dluższy spacer, bo mi znowu coś wykreci. To i tak jeden ze spokojniejszych dni, na forum ostatnio nie bywam bo z nadmiaru wrażeń nie wiem gdzie ręce wlożyć. Budowa zagrody dla Igora ma sie ku końcowi. Zrobię mu wielką wiatę a na nią drabinę :diabloti:, będzie sobie mógl z wyższej perspekywy oglądać otoczenie. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor18.JPG[/IMG]
  7. Tanitko wiem , ze byl konsultowany, tyle że chyba juz dwa miesiące temu... a przez ten czas galka oczna tak urosla, że to byla kwestia dni że wyleje. Można bylo wycinać calą, albo pobojowisko...szkoda tylko że i tak wyszla masakra. Bardzo chcialyśmy mu oszczędzić cierpienia. Operowal go dr Stefanowicz, to najlepszy psi okulista...szkoda tylko, ze maniery w klinice pozostawiaja wiele do życzenia :roll:
  8. Nie wiem od czego mam zacząć, bo ze zlości polowę zapomnialam. Igor ma usuniętą galkę, dostaje silne leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyki. Nie jestem okulistą ani chirurgiem ale ta rana bardzo mi sie nie podoba. Widzialam mnóstwo szwów, na rozwalonych koniach psach i kotach i inaczej sobie wyobrażalam ranę po usuniętym oku. Igor wygląda jakby dostal w glowę siekiera...:angryy: :angryy: :angryy: I tak tez się zachowuje. Rana jest duza, nierówna, obrzmiala. Zdecydowalysmy sie go operować teraz dopóki galka oczna ne pękla, żeby bylo czysto, szybko i sprawnie. Bylo z komplikacjami, krwotokiem przez co ma zaszyty w oczodole sączek, którego mialo nie być. Sączek w poniedzialek i środę po kawalku doktor będzie wyciągal i ucinal. Igor wrócil z kliniki bardzo zly i glodny. Caly czas żebra o jedzenie, jest niespokojny i rozdrażniony. Okiem nie szczególnie się interesuje. Wymyślil sobie, że będzie siedzial mi w samochodzie i to na przednim siedzeniu. Nawet jak go wiozlam, a nie mam kraty cal czas przelazil mi z bagażnika. Wieczorem sytuacja byla juz bardzo napięta, bo samochodu nie chcial opóścić :roll: Normalnie nie chcial do niego wsiadać. Na noc poszedl do domu, a teraz ja pracuję w ogrodzie a on siedzi w aucie :shake: Co do szczególów jego badań usg i rtg to napiszę jutro, bo doktor nie znalazl czasu , żeby wydać mi psa i omówić wyniki i poprosil o to innego lekarza. W karcie wypisowej tez nie mial czasu zawrzeć kilka slów na temat przeprowadzonych badań. Udalo mi się jedynie niemal silą wydrzeć jego badania krwi na papierze,zebym miala jakiś odnośnik dla badań kontrolnych. Mam nadzieję , że w poniedzialek doktor znajdzie dla nas czas jak będzie odcinal sączek. Dowiedzialam się natomiast od wszystkich, ze pies jest niesforny, wyciąga glowę z obrozy i otwiera wszystkie drzwi...:roll: Rachunek też nam wzrósl pewnie za pobyt Igora przez noc w klinice. W sumie mamy 728 plus 117 z badania przed zabiegiem czyli 845 zl. Poniżej dam linki do zdjęć. Zgralam je sobie na serwer wystarczy kliknąć. Nie wiem czy wszyscy chcieliby je oglądać... [URL]http://www.konie.sos.pl/zdjeciaDoDodania/zdjeciaNaforum/Igor15.JPG[/URL] [URL]http://www.konie.sos.pl/Zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor16.JPG[/URL] [URL]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor17.JPG[/URL]
  9. Na początku przepraszam , ze dopiero teraz :oops: , ale cierpię już na permanentny brak czasu. Igor czuje sie dobrze , chętnie je , nie wybrzydza, spaceruje, zaprzyjaźnil się z pozostalymi psami...okazuje to na tyle na ile potrafi :roll: Jednak pomimo ogromnej powściągliwości w okazywaniu jakichkolwiek emocji da sie to zauwazyć. Jest bezwzględny tylko przy misce , aczkolwiek udalo mi sie ostatnio wydrzec mu spod pyska gar jakiegos rosolu , bo mu tam lapczywe kociątko wpadlo :shake: Co do wszelkich planów trzymania go na wybiegach , czy w stajenkach...odpuścilam sobie. Igor ucieka z czego tylko sie da. Glównie z obroży. Ja za to dzięki niemu mam opanowany bieg na 200m pod góre. Tym sposobem Igor mieszka ze mną w domu :cool1: Niestety moja posesja jest nieogrodzona i to jest spory problem. W dzień Igorek lezy na dlugiej tasmie gdzieś pod drzewem, a śpi najchętniej pod samochodem, zeby przypadkiem nie przespać jak będę gdzieś jechac. Jak oddalam się gdziekolwiek muszę zamykać go w domu. Zawsze biegnie kawalek pod górę, obsikuje i potem goni kolo domu. Ale niestetymoi sąsiedzi jak go zobaczyli zapytali się czy to przypadkiem nie jest TO :-o , znaczy TEN :-o pies ? Więc staram się, zeby nie rzucal sie w oczy. Uwielbia natomiast plywać , w rzece wyżywa sie do oporu. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor13.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor14.JPG[/IMG] To tyle ciekawostek, a teraz bardziej przyziemnie... Igor byl na konsultacji u okulisty, ponieważ chore oko sie powiększa. Lekarze którzy go konsultowali zgodnym chórem orzekli, ze po wycięciu tego oka , dopóki tworzy zwartą calość bez przerzutów Igor ma szansę pożyć parę lat. W przeciwnym wypadku, przerosnięta galka ze zwiększonym ciśnieniem prawdopodobnie pęknie, wtedy czerniak przedostanie się na okoliczne tkanki, potem dalej...i tu rokowania nie są optymistyczne.:shake: Zdjęcia rtg pluc, z którymi przyjechal też budzą poważne obawy. Są nieladne, żle sie wypelniają powietrzem, w okolicy tchawicy jest spory cień. Zrobiliśmy wszelkie mozliwe badania krwi z rozmazem , wygląda na to, ze te zmiany nastąpily raczej wskutek przebytego kiedyś zapalenia pluc czy choroby wirusowej. Ja od początku bylam przeciwnikiem ingerencji chirurgicznej jednak fakty na odleglośc zupelnie inaczej wyglądają niż w rzeczywistości. Tak więc sytuacja jest następująca :roll: wspólnie z Camarą (pliss help ...) zdecydowalyśmy się na operację. Wyniki krwi są bardzo dobre, ale przy tak ciężkiej chorobie w ciągu miesiąca mogą zmienić się diametralnie. Więc albo teraz albo nigdy. Uparlam sie jeszcze na usg nerek i wątroby przed zabiegiem. Lekarz natomiast uparl się na dokladne zdjęcia rtg klatki piersiowej w znieczuleniu, zeby wykluczyć cienie powstale z np nierównego oddychania. Cala akcja ma mieć miejsce jutro o 14.00 Igor dostanie narkozę , zrobimy rtg, wywolamy, sprawdzimy w między czasie zrobimy usg jeżeli wszystko będzie w porządku tak jak tydzień temu , nie będziemy go wybudzać, tylko usuniemy chore oczko :-( Rana zostanie zaszyta i Igor szybko o niej zapomni . A po dwóch tygodniach zdejmiemy szwy. Nie będzie mial żadnego sączka. Nie chcemy go dodatkowo męczyć. Dren musialby mieć codziennie wysuwany i obcinany żeby drażnić oczodól i spowodować narastanie ziarniny, która wypelni miejsce po galce. Nam zależalo żeby bylo bardziej bezboleśnie więc będziemy miec zapadnięty dolek . Ale prawdopodobnie szczęsliwego Igora na ladnych parę lat. Jedyny minus to koszt zabiegu...okolo 650zl :shake: Tak wiec jutro od 14 dużo kciuków potrzebne a w zasadzie od 13...żeby mi wsiadl do auta
  10. [quote name='kinga']a ja mam jeszcze pytanie do Biafry: - Biafra - czy Ty w ogóle istniejesz? :hmmmm: :niewiem: znaczy się, nie wirtualnie, ale w realu :razz: ...bo telefon do Ciebie to mi chyba Camara dała jednak wirtualny :shake: - nikt a nikt się nie zgłasza po drugiej stronie :niewiem: :placz:[/quote] Dobry Ci dala :oops: Tylko ja najpierw sprzątalam stajnię a potem gotowalam wolowinę dla tego mięsożercy...telefonu nie slyszlam I tak mialas szczęście , ze byl zasięg :evil_lol: ale o to juz pretensje do Ery :mad: Zdjęcia od dolu Ci zrobilam, ale najpoważniej to on wygląda jak siedzi. Widać tą masę. Wysoki nie jest ale jak stanie na stopę to dziękuję bardzo. Posadzilam go na skarpie :loveu: bardzo ladnie siada. Teraz już wie że ma usiąść jak idę z miską. Ten napad na kanapki byl nie na miejscu:nono: Jesli chodzi natomiast o zdjęcie z pozycji leżącej o jeszcze mi nie wyszlo. Dwie próby juz masz . Igor caly czas mnie liże po glowie jak leże, albo kladzie sie bokiem na mnie. Zawsze zlapie tylko jakiś kawalek w kadr :grin: Apetyt mu rośnie, zjadl tak lapczywie , że do wolowiny z ziolami i makaronem wsypalam mu paczkę suchej karmy i nawet nie zauważyl. Zobaczymy kolację. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor9.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor10.JPG[/IMG] Te z pozycji leżącej :evil_lol: [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor11.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor12.JPG[/IMG]
  11. To od początku ... Ogromnie dziękuję Xeni za przewiezienie Igora do Krakowa. W moim aucie z pewnością by się upiekl w te upaly. Między przesiadką postanowilyśmy pójść na spacer. Godzina juz byla upiorna. Ja się mialam dotlenić , żeby nie zejść w drodze powrotnej do siebie, Igor zalatwić potrzeby po dniu w samochodzie, Xenia rozprostować nogi , biedny Felek zakończyć areszt domowy bo Xenia musiala ją zamknąć u siebie na czas podróży , a Pina i Laura pobiegać. Polazilyśmy po prawie pustych ulicach bo bylo coś między pierwszą a drugą w nocy, Xenia caly czas wychwalala Igora jaki grzeczny, opanowany, spokojny, mily...i czemu resztki ludzi na chodniku obchodzą go lukiem i dlaczego wlasciwie ludzie się tak boją kaukazów. Przecież to istne cudo ! Przytakiwalam Xeni że cudo . Caly czas. Wyjaśnilam, że ta zla slawa wynika z tego ze to psy stróżujące, ze sklonnością do gryzienia bo mają silny instynkt terytorialny a ponieważ atakują bez ostrzeżenia w zupelnym spokoju ludzi to przeraża. Pod autem Xenia odparla z godnością ...wiesz co , to Ty sama go sobie zapakuj . On jest dziwnie spokojny. No i zacząl sie cyrk. Po pierwsze Igor po calym dniu w aucie chcial sie po a zalatwić, czego nie zrobil na chodniku wiec popiskiwal bo bolal go brzuch po b nie chcial znowu jechac Ja mam wysokie auto, bagażnik zawalony lodówką z lekami i innymi przydatnymi rzeczami więc dla Igora zostala tylna kanapa.Normalnie weszlyby tam dwa Igory ale ten jeden nie dosięgal lapami na tyle zeby sie oprzeć. Podnioslam przód zostal mi tyl na chodniku :shake: Xenia patrzyla z coraz większą zgrozą co chwilę mi powtarzając...że po drodze sikal i Camara go sama zapakowala :crazyeye: No to oparlam mu przód i chcialam podnieść zadek , Igor się cofal i zadek mi ani drgnąl. Boczne drzwi nie otwierają się przecież na oścież więc musialam go ladować ze skosa. Mówię Xeniu blagam pomóż, a ona że Camara dala radę. I że on za czlowiekiem wchodzi do auta. Więc wzielam smycz przeszlam cale auto na czworakach wzdluz i wszerz otwierając po kolei wszystkie drzwi a Igor ani drgnąl. Ja Cię blagam Camara o jakiś rysunek :mad: , pokazujesz ludziom takie rzeczy , później tego wymagają od innych. Mówię może jej wskoczyl przodem, przecież Xeni auto jest dobre pól metra niższe, drzwi otwierają się jak brama od hangaru... Camara dala radę :cool1: Po wielu próbach Xenia dala sie namówić na przytrzymanie smyczy po przeciwnej stronie auta , zeby mi się ten maly pies :angryy: ( To też chyba Camary) nie wycofal jak mu bedę zadek pakować. W aucie bylo spokojnie, leżal jak placek na recznym i skrzyni biegów i wdychal powietrze z nawiewów. Odmówil korzystania z otwartego okna. Przed trzecią rano przyjechalismy na miejsce. Biedak mial rozwolnienie i nie mógl sie doczekać trawy pod nogami. Później zacząl po malu podchodzić do rozgoryczonych psów, glównie moją postawą , ze jak zdrajca przyprowadzilam cos do domu . Ale poszlo sprawnie i bez konfliktów. Igor podchodzi do kazdego z osobna i robi piękny bialy kulisty pióropusz z ogona :loveu: Potem chwilę stoi i idzie w przeciwną stronę. Na razie jest ulegly nawet w stosunku do psów. Na próby prowokacji odwraca się i odchodzi. Pozostale gatunki go nie obchodzą. Pierwszego dnia mi nic nie zjadl :shake: . Myslalam , ze to z nerwów ale okazalo się że chodzi mu o menu :angryy: Próbowalam Nutrę i RC suche i w saszetkach, potem kocie, inne, ryz z kurczakiem i warzywami i nic. Nie je gotowanego. Wieczorem napadl mnie jak szlam wyrzucić w las resztki kanapek po wolontariuszach. Zjadl jak staly z pasztetem, serem , wędliną , pomidorem i ogórkiem Więc wpadlam na pomysl, że je domowe jedzenie. Nagotowalam makaron, upieklam indyka z mnóstwem przypraw, czosnkiem i cebulą, pomieszalam i wrąbal ku mojej rozpaczy Pomijam fakt , że mam w kuchni jakieś 40 stopni ale muszę go jakoś przestawić na coś zdrowszego. Teraz rano dostaje kozie mleko z jajkiem . Bardzo mu to smakuje. A potem po poludniu i wieczorem jakąś breję. Poza sklonnoscią do niezdrowego jedzenia więcej wad nie stwierdzono :evil_lol: Jest uroczy, pogodny, poznaje ludzi :loveu: znaczy mnie , na obych szczeka. Nie udziela mu się glupota otoczenia. Wszystie psy ujadają na oślep jak cos zatrzeszczy a on podnosi się stoi i czeka aż sie sytuacja wyjaśni. Dzisiaj zostawilam go na 2 godziny ( musialam mu kupic coś na obiad :razz: ) wracam oczywiście wszystkie psy szaleją bo auta nie poznają :roll: , mnie z daleka tez nie...a Igor stoi i patrzy. Auto postawilam na miejscu pomerdal raz, wysiadlam pomerdal dwa razy i polozyl się na trawę. Może reszta od niego czegos sie nauczy. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor8.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor7.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Igor6.JPG[/IMG]
  12. [quote name='karina1002']Ty Kinga to nawet w myślach czytasz:) Już kiedyś myślałam, zeby zwalić się do Biafry na urlop :p . Nurię bym poznała :loveu: Tylko trzeba kilka kojców wybudować, bo jak przyjedziemy z całym zwierzyńcem, to zamiast pomóc, to....... Biafra będzie zdrowaśki klepać, zebyśmy już sobie pojechali precz:)[/quote] Ogromnie się cieszę :p To jak skończę zagrodę dla Igora zabiorę się za równanie jakiejś ląki :grins: zrobi sie pole namiotowe...jak wszystko dobrze obmyślimy to do przyszlego roku zorganizuje się zlot DGManiaków :loveu: Może późną wiosną, w porze sadzenia buraków pastewnych dla koni :loveu: każdy dostanie paletkę pięknych sadzonek :evil_lol: . A potem ognisko :loveu: Muszę pomyśleć :hmmmm:
  13. [quote name='kinga']Biafra - ale u Ciebie bajkowo :p - wygląda, jakbyś karczowałą dzunglę amazonską :evil_lol: na marginesie zdjecia nr 1: oni ten wodociąg chcą w las ciągnąć? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: - aż taką macie w Krakowie infrastrukturę, ze lasy nawadniacie? :crazyeye: :eviltong: na marginesie zdjęcia nr 2; podobno Igor dobrze kopie doły :lol: - możesz go zatrudnić w charakterze wspomagacza koparki, gdy już ją zabiorą, zdezelowaną przez Twój zwierzyniec a na marginesie nr 3, a właściwie na początku powinno to być :oops: - pokłony ogromne dla Ciebie za Igora :loveu: ( nie lubię patosu, więc nic madrzejszego nie przychodzi mi do głowy, poza wielką wdzięcznością ;) )[/quote] Bardzo śmieszne :mad: Uprzejmie wyjaśniam, że moja cudowna posesja :loveu: , a niebawem Igorkowa także , jest ostatnią we wsi . Wobec czego droga z asfaltu przechodzi w żwir, kocie lby, ugory a potem do mnie to już przesieka przez las :loveu: Ja tą nieszczęsną drogą wyjeżdżam z domu pod górę. Widać tylko prosty odcinek bo potem zakręca pod kątem 90 stopni w prawo co dodaje jej uroku zwlaszcza w zimie. Miejscowi ciągnikiem boją sie do mnie jechać. Brakuje im fantazji.:evil_lol: A tak poważnie miejsce jest urokliwe i spokojne , zwierzęta po najgorszych przejściach odzyskują tu radość życia, tylko sprawy prozaiczne i przyziemne czasami doprowadzają do rozpaczy, bo zjechanie z przyczepą desek czasami wymaga tygodniowych przygotowań. Wlaśnie dlatego czasami narzekam na pogodę...nie z powodu indiańskich korzeni tylko tej nieszczęsnej drogi. Ale wszystko idzie ku dobremu bo wlaśnie mi ją zasypują to wieczorem zrobie fotkę i sie pochwalę :lol: Apropos kopania dolów przez Igora... Camara czy myśmy nie doszly do wniosku planując Igorkowy domek że Kaukazy nie kopią :razz: No tak :shake: , ale jak Podhalany boją się owiec :evil_lol: tfu, przepraszam kóz...to chyba wszystko jest możliwe.
  14. [quote name='uxmal']Oby nigdy nie musiał. Sorki Camara i Tanitka. Ale wyruszenie do Krakowa kojarzy mi się z pogorszeniem stanu zdrowia.[/quote] Super ! Teraz to ja się już boje nawet myśleć o Igorze :cool1: Ma tyle wspanialych Ciotek, że czuje się jak bym miala dostać najpijniej strzeżony skarb. Z pewnością kolejna przeprowadzka to będzie dla niego spory stres i oslabi organizm , ale postaram się żeby czul sie bardzo bezpiecznie i szybko zaaklimatyzowal. Przygotowania do przejęcia tego skarbu trwają, tylko aura nie sprzyja . Od dwóch tygodni szaleją burze, a glina już nie wchlania wody. Przed domem mam masakrę gdyż moja cudowna gmina 20 km od Krakowa, w 2007 roku w końcu dala się przekonać , że wieś potrzebuje wodociągu i w ubieglym tygodniu mnie to szczęście także dotknęlo. Niestety jedyna droga dojazdowa do domu zostala odcięta, maszyny ugrzęzly w masie blotno-gliniastej. Przed domem w charakterze zastawu mam koparkę, która nie jest w stanie pod górę wyjechać . Jeszcze nie wiem czy nie zarządają odszkodowania, bo na koparce śpią przez dzień wszystkie moje koty, jest cala oznaczona przez psy, a koza wygryzla spod niej już wszelką możliwą trawę. Zwierzęta doszly do wniosku, że skoro stoi w centralnym miejscu to trzeba ją jakoś przyjąc do stada. Na nogach nie da się przejść. A ja muszę zrobić kojec dla Akry, która okazala się mordercą i nie mogę jej zostawiać luźno ze zwierzętami. Na samą myśl, że rzucilaby się na Igora robi mi sie slabo. Modlę sie o dużo slońca, żeby mogli skończyć ten wodociąg i ubić mi jakoś spowrotem drogę, która w normalnych warunkach nie należy do najlatwiejszych. Poniżej zdjęcia [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/droga.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/przod domu.JPG[/IMG]
  15. [quote name='karina1002']Biafra, czy zgłaszałyście na stronie krakvetu fundację, zeby otrzymac pomoc: [URL]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?t=4582[/URL] W czerwcu wygrało schronisko w Białymstoku (dzięki dogomanii) - dostanie ponad 2,5 tys.[/quote] W zeszlym roku jak przejelam z okleśnej 34 koty, ktoś z forum miau zglosil do krakvetu i otrzymalam żwirek dla kotów i karmę. Widzialam, że niektóre fundacje otrzymywaly pomoc dwukrotnie... Nie wiem jak często można brać udzial w glosowaniu Psów i kotów wciąż przybywa :roll: , jakby sie tak znowu udalo to bylaby ogromna pomoc.
  16. [quote name='Ania-Sonia']Sprobuję coś napisać od serca, bo bardzo zapadł mi w serce Papcio, ale za kilkanaście dni, jak uporam się z pracą. Niestety filmik o Papciu nie chce mi się otworzyć! No ładnie! :mad: ;) :loveu:[/quote] Ale jeszcze trzyma się na wlasnych nogach :oops: , ma bardzo duzo ruchu na świeżym powietrzu i porusza sie bardzo zgrabnie. A że apetyt mu dopisuje...to też od świeżego powietrza [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Papcio10.jpg[/IMG]
  17. [quote name='Camara']Papcio nadal nie ma domu :shake: Potrzebuję dobry - zwarty, wzruszający, krótki i prawdziwy - tekst o Papciu. Jakby ktoś miał niebanalne pomysły niech sie szybko nimi podzieli !!![/quote] Ja też proszę w imieniu Papcia... Ja go reklamuję od roku i nic. Pokazywalam go gdzie sie tylko da. Może ktos potrafi napisać piękny tekst :modla: :modla: :modla: , w wątku i materiale tvp sa wszelkie informacje o nim. Na dzień dzisiejszy mogę tylko dodać , że utyl :oops:
  18. Wiedzialam , ze sie Wam spodoba. Bo to piękny koń :loveu: Tylko na początku nikt tego nie dostrzegl. Mam jeszcze dwa zdjęcia do porównania, leb z lewej i prawej strony. Dopiero w zestawieniu widać jak bardzo miala opuchnięty leb z kazdej strony. Wszyscy mówili , ze jest wielki bo to taka uroda. Teraz widać jaka ona jest piękna i jaki ma ksztalt. Tylko zalamane ucho zostalo. Do braku lewego oczka juz się przyzwyczaila. Jest bardzo ostrozna i opanowana. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria18.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria2z.JPG[/IMG] i prawa strona [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria19.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuriaz.JPG[/IMG]
  19. Zakończylo się żmudne postepowanie z sprawie znęcania sie nad Nurią. Jej byly wlaściciel ma zasądzony wyrok 1,5 roku pozbawienia wolnosci w zawieszeniu na 2 lata. Grzywnę 400zl i koszty procesu. Kara nie jest wysoka, bo po zapoznaniu się z moimi zeznaniami, dokumentacja zdjęciową i opinią lekarsko-weterynaryjną oskarżony dobrowolnie poddal się karze. Ale dla mnie to bardzo dużo. Bo w większości takie sprawy są umarzane. Toczy się jeszcze drugie postępowanie w sprawie krowy, którą katowal przed Nurią. Niestety nikt nie zareagowal w porę i krowa nie przeżyla. Nie wiem czy tamta dokumentacja jest na tyle solidna, zeby zostal skazany. Jesli tak to istnieje możliwość odwieszenia wyroku. Ponad to oprawca jest ciągle kontrolowany. Pilnowane są inne zwierzęta, jeżeli będą zaniedbane czy pobite, będę go oskarżać do skutku. Mleczarnia , dla której pracowal wraz z Nurią a potem kolejnym koniem zrezygnowala z jego uslug. Wójt gminy, przez 7 miesięcy jeszcze nie przekazal pieniędzy, które obiecal - czyli 1500 zl wydane na wykupienie klaczy. Ale dalej uparcie twierdzi, ze ma i da... Nuria natomiast przez siedem miesięcy zrobila ogromny postep. Nie kopie, nie gryzie nie demoluje stajni. Pasie się z wszystkimi końmi. Czasami tylko zakaszle. Bardzo lubi jak ja czyszczę, nastawia się z każdej strony. podaje wszystkie nogi. A to wszysko dzięki Wam, za co bardzo dziękuję. Za wszelką pomoc i wsparcie, przedmioty na allegro, datki , paczki i witaminy. Dzięki Wam miala najlepszą opiekę, leki, bez których by nie wyzdrowiala, witaminy, maści i odżywki...zostal tylko stary kantar ;) ale specjalnie, bo juz ludzie mi zarzucają , że podmienilam konia. Proszę też pamiętajcie o niej. Caly czas ma leczone stawy i kopyta. Niestety kopyta sa dalej w fatalnym stanie. Ale gdzieś organizm musial skumulować te wszystkie choroby. Myślę, że za rok gdy caly nowy róg narosnie będzie juz o wiele lepiej. A ponizej Nuria dziś i zdjęcie jak ją odkupilam w listopadzie. Oba zrobione z tej samej strony. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Iza%20i%20Nuria.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria9z.JPG[/IMG]
  20. Nuria wyczyszczona CAŁA !!!! Z zadem i ogonem :loveu: Z kopytami :loveu: To nie cud, tylko chwilowa przychylność. Nuria się grzeje, więc jest zachwycona wszystkimi zabiegami. Obawiam się , ze jak ruja się skończy nie będzie tak cudownie Ale na razie korzystam. Pięknie wygląda :loveu: Zaszczepilam też ją na grypę i tęzec. Poniżej aktualne zdjęcie Ps. bardzo, bardzo Was proszę. Zajrzyjcie na wątek Gniadego:-( , nie ma wielu chętnych zeby mu pomóc, a sytuacja jest ciężka. Bardzo na Was liczymy. Tzn ja i Gniady :modla: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=53161&highlight=gniady[/URL] a tutaj Nuria [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria17.JPG[/IMG]
  21. [quote name='agula'] coraz ładniejsza ta nasza bida:loveu:[/quote] Zobaczycie, że jak zacznie się sezon pastwiskowy i wyjdzie na zieloną trawę to tak wypięknieje, ze juz nikt jej nie pozna. Ivka, paczki jeszcze nie ma. Pozdrawiam Pocztę :angryy:
  22. [quote]Biafra dokonałas cudu Nuria wygląda o niebo lepiej a na kopyta biotyna będzie dobra...ale Ty napewno to wiesz :) Czy doszły dla niej witaminy ? Pozdrawiam :)[/quote] Paczuszka jeszcze nie doszla. Może jutro...coś ta poczta ostatnio się nie śpieszy. Przekazalam Nurii , że Wam się podoba. Poszla sobie do ulubionego kąta. Chyba nie lubi jak do niej za dużo mówię :evil_lol: Z witamin pewnie bardziej sie ucieszy. Bardzo lubi jeść . Najgorsze paskudztwa bez problemu wymiata ze zlobu. Wystarczy pomieszać z obrokiem.
  23. [quote name='Lipizzan']Co do kopania tylnymi nogami to polecam sposób Monty Robertsa kto był na pokazie Montiego w Warszawie ten wie o czym mówię. Jeżeli Biafra nie byla to mogę go szczegółowo opisać. CZekam więc na sygnał na wątku.[/quote] Wiem, co masz na myśli... Ale niestety są konie, których nie da sie traktować szablonowo. Nie wiem czy pamietasz, ze Nuria miala bardzo cięzkie obrażenia glowy, krwawila z nozdrzy miala zapuchnię oczy a w miejscu gdzie powinien być luk brwiowy na zdjęciu RTG jest kilka warstw nalanej kostniny... Tzn, ze nie pękl raz, tylko w wyniku ciąglych uderzeń w to samo miejsce kość zaczęla przerastać. Tak jak nie leczone zlamanie, albo kość lamana wielkokrotnie. To niestety mialo tez wplyw na mózg. Nuria nie zachowuje się naturalnie i NIE MA naturalnych odruchów. Więc próbowanie metodami naturalnymi do pewnego momentu dają rezultat, ale nagle jest moment , ze jest nie tak . I to bardzo. Nawet fizjologicznie, bo po podaniu srodków premedykujących, pewne odruchy nie ustępują. Nie pomyśl sobie, że brzmię jak przeciwnik Monty Robertsa. Metody naturalne uważam za jedyną forme pracy z końmi. Ale są też konie chore, bardzo i czasami bywa różnie. U niej bardzo niepokojące jest to, ze kopie jak sie podchodzi z przodu :roll: , wali zadem w powietrze. Albo przejdzie obok boksu ktoś kogo nie zna i robi to samo. Poniżej obiecane zdjęcia. Na glowie prawie nie ma juz śladów. Bardzo Wam dziękuję za maści na trudno gojace sie blizny :multi: . Efekty są piorunujące. No i utyla nam troszkę. [IMG]http://konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria14.jpg[/IMG] [IMG]http://konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria15.jpg[/IMG] [IMG]http://konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/Nuria16.jpg[/IMG]
  24. [quote name='Ania-Sonia']Bardzo prosimy o info, jak się czuje nasz wirtualny podopieczny? Dawno nie było wieści :-([/quote] Papcio kwitnie, blyszczy się jak czarny diament :loveu: jest cudowny, tylko nie może trafić na kogos kto by go pokochal. W zeszlym tygodniu pokazalyśmy go w TVP3 w Krakowie, Dorotka zachwalala go jak mogla ...i nic. Nawet pól telefonu nie bylo :-( Biedny Papcio uciekal przed kamerą, bo jak coś jest daleko to on się bardzo boi , bo nie widzi...i jeszcze Dorotkę pierwszy raz widzial bo caly czas mieszka ze mną. Pecha ma i tyle :shake: Ja nie wiem , dom chce roznieść, w ogrodzie lata jak wariat, a w telewizji byl ledwo żywy. Wyszedl ze studia i od razu plackiem zasnąl. Wszyscy operatorzy byli nim zachwyceni, każdy jak go widzi na żywo jest zachwycony. Nie wiem dlaczego on jeszcze nie ma domku :roll: Poniżej jest link do programu. Niestety TVP na stronie zamieszcza tylko 6 minut a program trwa 30. Ale najważniejsze jest! Nasz Papcio :loveu: [URL]http://ww6.tvp.pl/7400,20070308469641.strona[/URL]
  25. [quote name='asiamm'][B]Biafra, a będą foteczki Nurii?[/B] (trzymam kciuki za powrót do zdrowia Gniadego, musiał bardzo cierpieć :-( )[/quote] Będą...przysięgam ,ze jutro zrobię nowe. Dziękuję za kciuki :calus: bardzo mu sa potrzebne. Jest strasznie umordowany, porozbijany, opuchnięty. Caly czas wierzę , że warto bylo go wieźć do kliniki.
×
×
  • Create New...