Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Dziekuję Wam bardzo za pamięć o Nurii !!! Konik czuje się coraz lepiej . Reaguje na imię i podchodzi...nie do wszystkich. Ale jest do opanowania. Niczego juz nie demoluje. Bierze jablka i marchewki z dloni. Daje sie poglaskać po glowie, ale traktuje to raczej na zasadzie przeczekania. Bardzo lubi czesanie szczotką grzywy. Bardzo. Czyszczenie reszty ją ciekawi i troche sie nastawia, dopóki sie nie dojdzie do lędźwi , bo potem od razu kopie. Niestety w związku z tym zad i ogon ma dalej poklejony. :oops: Ładnie daje przednie nogi. Jest rozkuta i dwukrotnie wystrugal ją kowal. Tylne nogi dwa razy próbowaliśmy wyczyścić kopystką lapiąc je w locie i nawet się udalo . Niestety o struganiu tylnich nóg na razie mozna pomarzyć. Ten odruch kopania jest jakby bezwarunkowy. :roll: Kiedyś robiliśmy jej szczególowe zdjęcia glowy, żeby zobaczyć jak te wszystkie urazy się goją i dostala wtedy leki zobojętniające w duzej dawce. Łeb wisial, język omalo nie wypadl , ale kopala w powietrze dalej. Tak poprostu, bo slyszala obce glosy... Także uspokojenie jej na potrzeby kowala jest nierealne. Ale Nuria jest bardzo mądra i bystra. Pomalu i zacznie sama dawać tylne nogi. Kiedyś myślalam, że nigdy nie zlapię jej w boksie bez problemu, az sama do mnie przyszla. Ona musi pokonać swój strach i będzie dobrze. Nie lubi koni. Woli chodzic sama. Chce mieć spokój. Fatalne ma kopyta. To co miala przybite na ksztalt podków zostawilam sobie na pamiatkę. Ma kompletnie odwarstwioną puszkę, a biala linia jest umowna. W środku jedna cuchnaca maź. Kaszle czasami troszeczkę i plynie jej brzydki śluz z wybitego oczka :-( . Bardzo dlugo dostawala antybiotyki z powodu zapalenia pluc, więc oczko staram się leczyc raczej miejscowo, zeby nie obciążać jej dodatkowo. cdn...
  2. Onionek przegral ze ślepym losem...:placz: Onionka nie ma już z nami. Odszedl w sobotę, a ja do dzisiaj nie potrafię nic sensownego napisać. Przez 2 miesiące balansowal na granicy życia i śmierci. Walczyl każdego dnia o kolejne godziny. Byl wielką zagadką , każdego dnia jego samopoczucie bylo skrajnie inne. Raz pobudzony, wręcz agresywny, na najwyższych obrotach , a potem znowu zwinięty w klębek jakby nieobecny. Caly czas mial ogromny poziom leukocytów, wskazujący na infekcję, którego źródla nie udalo sie znaleźć. Po kuracji antybiotykowej wciąż 26 000 leukocytów. Ale zyl normalnie, spacerowal, biegal, przeganial koty. W czwartek zacząl slaniać się na nogach, powlóczyl tylnymi nogami. Jadl normalnie ale jakby byl po narkozie. Mimo apetytu byl wiotki i odwodniony. Lekarz stwierdzil , ze to są nieprawidlowe odruchy od mózgu. Próbowaliśmy mu podawać kroplówki, ale po kilku minutach zaczynal walić glową, zginać się , wytrzeszczać oczy i dusić. Dostal relanium i konwulsje mu przeszly, ale kroplówki po 5 minutach powolnego kapania powodowaly atak. Znowu walil glową. Noc przespal w miarę spokojnie dopóki relanium dzialalo. Rano pojechal do kliniki. Musial leżeć w namiocie tlenowym bo zacząl sie dusić. Pobrano mu krew. Parametry nerkowe i wątrobowe w porządku. Morfologia poza leukocytami w normie. Leukocytów mial 45 000. Wszyscy stali i nie wierzyli. Zrobiliśmy ponownie testy na FIV i FELV, kolejne zdjęcie RTG i nic. Nie udalo nam się zlokalizować źródla infekcji. W rozmazie wyszla neutrofilia, limfopoeza, zmiany toksyczne. Temperatura mu spadla do 36,8 Uspokajal sie tylko na termoforach, przy próbie podania kroplówek zaczynal szaleć, po niewielkiej ilości plynu. Jakby go glowa bolala. Weterynarze stwierdzili , że to prawdopodobnie zapalenie mózgu. To jedyne miejsce, które Onionek mial nie badane, a gdzie mogloby być źródlo infekcji. Ewentualnie jakiś guz, wylew. Dostal antybiotyki dożylne, które dotarlyby do plynu mózgowo-rdzeniowego. Zalecone co 8 godzin...dostal 4 dawki, do piątej już nie dotrzymal. Umarl w sobotę wieczorem. Juz wcześniej byl zupelnie wiotki jak szmatka. Wciąz nie wierzę, że go nie ma. Pierwszy ra widzialam takie oczy, seledynowo-zielone z turkusowymi mieniącymi sie krysztalkami. Zawsze wybiegal mi na przeciw, towarzyszyl mi we wszystkich czynnościach Dopiero wczoraj go zakopalam. Caly czas bilam sie z myślami czy nie poslać go na sekcję. To jest niemożliwe, żeby nie można bylo znaleźć przyczyny jego odejścia. Rozmawialam z lekarzami, wszyscy rozlozyli ręce. Sekcja bylaby super, taki nietypowy przypadek, można by wydać publikację... Nie dalam, niech do końca zostanie Onionkiem, a nie jakąś publikacją. Na myśl w jaki sposób wyciągną mu mózg i pokroją na części zrobilo mi sie slabo. Teraz śpi sobie pod jablonką. Mnie wciąż dręczy jedno pytanie. Gdzie jest sens i kiedy robimy coś dla kota a kiedy dla siebie. Jak znalazlam Onionka , to byl w stanie agonalnym. Z góry weci zakladali, że przy takim odwodnieniu pewnie padną nerki albo wątroba. Że jest skrajnie niedożywiony i lepiej uśpić bo będzie kaleką. A on na przekór wszystkiemu walczyl i dzielnie sobie radzil. Mam nadzieję, ze Onionek byl szczęśliwy przez te dwa i pól miesiąca a nie że dolożylam mu cierpień. Mnie z pewnością byloby lepiej rozstać się z nim na początku, bo teraz to kompletna masakra ... Poniżej ostatnie zdjęcia śpiącego Onionka a tutaj Onionek dwa tygodnie temu
  3. [quote name='Kostek']kochani uzupelniam watek o zadluzeniach mialam wpisanego tzn mam wpisanego papcia jako ze zbiera na leczenie/zabiegi...czy dalej tak jest?czy ma jakies zadluzenia?[/quote] Papcio juz nie zbiera , nie ma dlugów Ania -Sonia adoptowala go wirtualnie, wiele dogomaniaków pomoglo w remoncie paszczy Papcia, kastracji i leczeniu . Papcio jest już najpiekniejszym psem świata :loveu: Teraz do pelni szczęścia potrzebny mu domek . Superdomek, bo jest superpsem. Jotpeg- nie pojechal do Kundla, bo dalam kota i szczeniaka Tuptusia. Tuptuś doprowadzal nas i psy do rozpaczy swoim temperamentem więc Papcio ustapil mu miejsca :loveu: , dla dobra ogólu:roll: , w tym swojego. Dzięki Kundlowi i Papciowi :lol: Tuptuś ma cudowny domek.
  4. [quote name='masienka']:cool1: hmmm... wiesz... Kpdz-ci maja swietnego kowala:cool3:[/quote] Tak wiem, ale nie mają Neronka :evil_lol: Mój kowal też jest świetny, ale jak mily konik wygryzl mu dziurę na plecach woli, żebym trzymala przynajmniej pysk :evil_lol: A podejście ma super...tyle , że na Neronka nie ma podejścia, metody naturalne wymiękly :cool1: Chyba go poslę do Stive'a do Australii do szkoly :cool1:
  5. [quote name='masienka']Najwazniejsze zeby pozwolila na wszystkie niezbedne zabiegi bez "straty w ludziach i sprzecie" jak napisala Biafra. Choc kowalowi z pewnoscia da popalic. ;)[/quote] Tak, tak kowalowi... :cool1: Kowal zawsze mówi, " to wiesz, Ty mi ją przytrzymaj, a ja sobie będę robil " pytanie kto mnie przytrzyma. Muszę sobie jakąś zbroję skombinować :evil_lol:
  6. Sprężynki są w porządku. Dziewczynka przebadana, guz na razie opanowany, czeka ją sterylizacja i potem domek...który pokocha oryginalnego kotka. Chlopak- resorek :loveu: jeszcze będzie mial badania krwi, tez go trzeba wykastrować a potem ...zobaczymy. Ogonek ma piękny, równiutka spręzyna, tylko prawa przednia lapka w polowie zagięta i urosla w stronę tulowia. Jest kochany ale z tą lapką :-( . Wierzę, że ktos sie znajdzie, tylko trzeba będzie dlużej poszukać.
  7. Przepraszam Was za tą ciszę :oops: :oops: :oops: , ale na prawdę mam urwanie glowy. Onionek miewa sie dobrze, natomiast jak sie czuje tego nie wie nikt. Jest kompletnie nieprzewidywalny. Ostatnio patrze a on caly znowu zalzawiony i zasmarkany, na drugi dzień mial przyjechac wet, ja lamentuje a Onionek biega po trawie. Idiotke ze mnie robi przed wszystkimi. Zdjecia zaraz Wam wkleję jak wygladal :roll: Myje sobie lopatki :stupid: , reszta cialka go nie obchodzi, brzuch ma duży ale lapki patykowate. Caly czas nimi ugniata. Pobudzony jest wiecznie i caly czas w ruchu. Ciagle nie wiem czy go wykastrować :shake: , pewnie by sie uspokoil, utyl i nie tracil tyle energii. Jak pogoni inne koty to zaczyna kaszleć. Caly czas bierze steryd. Niestety. Staramy sie tylko wydluzyć czas pomiedzy kolejnymi zastrzykami.
  8. [FONT=Tahoma][COLOR=#666666]Dzisiaj Nurię odwiedzila nasza Pani Weterynarz ...i prawie jej nie poznala. Nuria wypiękniala na ciele, niestety z psychiką dalej kiepsko. Popisala sie na calego [IMG]http://www.konie.sos.pl/cutenews/data/emoticons/icon_rolleyes.gif[/IMG] Najpierw nie dala sie zlapać w boksie, uciekala w kąt i odwracala zadem, aż w końcu dwoma strzalami z zadu rozwalila scianke dzialową. Ale Pani doktor i tak ją pochwalila. Nuria utyla, nie widać jej tak bardzo żeber i kości biodrowych, kręgoslup trochę sie schowal. Opuchlizny na ciele zagoily się , glowa sie troche zmniejszyla. Niestety jest zdeformowana i tak już pozostanie. W przyszlym tygodniu kontrolne zdjęcia czaszki. Obrzęk powieki ustąpil i widać to co pozostalo po oku. Maleńka , mętna, nieruchoma galka. Wygląda strasznie [IMG]http://www.konie.sos.pl/cutenews/data/emoticons/icon_frown.gif[/IMG] Nuria jeszcze sie nie przyzwyczaila,ze nie widzi i lewą stroną wciąz do czegoś dobija. Nogi mniej popuchniete, ale dalej bardzo sztywno chodzi i z tym też prawdopodobnie juz nic się nie uda zrobić. Niedożywienie i ciężka praca zrobily swoje. Przestala natomiast kaszleć. Ładnie oddycha, tylko dalej z nozrdzy plynie brzydka wydzielina. Porasta tez ladną sierścią. W przyszlym tygodniu kończy jej się kwarantanna, zostanie przewieziona do reszty koni. Czeka ja także kowal. Musimy jakos bez strat w ludziach i sprzęcie rozkuć ją ze starych podków i zabrać sie za wygnite kopyta. Pomalu daje sie obslugiwać...największy problem jest ze zlapaniem jej w boksie i wyprowadzeniem z niego. Zawsze ucieka w kąt i odwraca się. W dalszym ciągu bardzo potrzebne są witaminy i mikroelementy, biotyna w każdej ilości, jakieś preparaty poprawiające elastyczność stawów a także preparaty z magnezem wyciszające nerwy. Aktualne zdjęcia niebawem[/COLOR][/FONT]
  9. [quote name='Aga_Mazury']Biafara bardzo dziekuję za kartkę świąteczną z fundacji :Rose: mam pytanie...co z Sabą? wszystko u niej dobrze?... jakoś w serce zapadła mi ta sunia...[/quote] Dobrze w miarę... teraz już jest wesola, pilnuje mnie i spi mi na stopach jak tylko sie gdzieś poruszę. Mam ją w pokoju :loveu: Jak do nas trafila po smierci wlaścicielki to przez trzy miesiące postarzala sie o 5 lat :shake: . Posiwiala, zobojętniala, ma tez jakies problemy ze stawami biodrowymi, chyba będę musiala ja prześwietlić, bo coś jest nie tak. Po sterylizacji ma straszne problemy z utrzymaniem wagi, jest za gruba i to tez obciąża stawy. Jest nieufna w stosunku do obcych . Poza tym, na stronce dalam info , ze szukamy dla niej domu... ale chyba musze zmienić :oops: :oops: :oops: bo juz jakiś czas temu podjelam decyzję, ze ona zostanie. Nie wiem czy kolejny raz uporalaby sie ze zmiana otoczenia. Jak do mnie trafila to w pewnym momencie myślalam , ze się juz nie pozbiera :shake: . Miala wczesniej kochany dom, to byl jej drugi dom bo jako male szczenie ktos ja wyrzucil na ulicę. Dalej zyje w strachu jak tylko jej zniknę z pola widzenia. Chyba pora spojrzeć prawdzie w oczy, poszukac sponsora i wykasować zapis , że jest do adopcji :oops:
  10. [quote name='Ania-Sonia'][IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio5.JPG[/IMG] Papcio jest śliczny, zwłaszcza piękne ma te kosmate uszka. A najpiękniejsze to jest to radosne spojrzenie. :loveu: Widać, że psiak u Was odżył! Ja wpłacę pieniądze po 1 stycznia. Mam nadzieję, że one dochodzą bo mam w adresach do przelewów stary adres i za bardzo nie potrafię tego zmienić :oops:[/quote] Odżyl , odżyl i wypięknial :loveu: . Ale to zasluga Was wszystkich ! Pieniążki przychodzą regularnie, dzieki czemu moglismy go troche wyremontować i podreperować...a z rozpędu wyszedl jak nowy :evil_lol: Papcio to ogromny szczęściarz , ze ma tyle dobrych duszyczek wokól siebie :Rose:
  11. pixie :calus: Poniżej Papcio :loveu: ogonem macha tak szybko i nieustająco, ze go na zdjeciach nie widać [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio5.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio6.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio7.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio8.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio9.JPG[/IMG]
  12. pixie :calus: Poniżej Papcio :loveu: ogonem macha tak szybko i nieustająco, ze go na zdjeciach nie widać [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio5.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio6.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio7.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio8.JPG[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/ZdjeciaDoDodania/ZdjeciaNaForum/Papcio9.JPG[/IMG]
  13. Pierwsza wiadomość dobra Guz Sprężynki nie jest zlośliwy :loveu: , to jakis nadziąślak z tendencją do przerastania, ale nie bedzie dawal przerzutów. Usunąć niestety go nie można , bo trzebaby bylo razem z nim amputować polowę dolnej szczęki, bo jest zaatakowana kość. Wiec Spręzynka musi jakos sie do niego przyzwyczajać gdyby rósl. Na razie nie utrudnia jej jedzenia, ma dobry humor i wzorowe wyniki morfologii i biochemii :lol: Onionek dalej się nie myje :shake: , jest brudny jak nieboskie stworzenie, caly poklejony, jeszcze zamiast jeść z miseczki to on lapką wyciąga jedzenie i potem z lapki do paszczy. Więc caly sie lepi, bo lapek tez nie wylizuje. Musze go wykąpać :cool1: , może jakiegoś przykladu potrzebuje:roll: Sika za to bardzo zdrowo po ścianach :angryy: , i bije pozostale koty , zwlaszcza plci pięknej... Jest energiczny, ma ladne oczka, zero kataru Niestety trzyma sie dzieki sterydom. Nie ma juz takich ataków kaszlu. Nikt do końca nie jest w stanie powiedzieć na co on jest chory. Czemu te leukocyty nie chcą mu spaść. Teraz będziemy musieli częściej badac krew pod mikroskopem, a raczej oglądać te leukocyty, jak sie zachowują i z czego skladają...po ostatnim badaniu weci raczej sie sklaniają ku zmianom nowotworowym, ale jeszcze kilka powtórek badań nas czeka :shake: Jedno jest pewne, taką silę życia i wolę przetrwania jaką on zaprezentowal, to jego pomnik powinien stać w muzeum jako wzór :loveu:
  14. Pozdrowienia od Papcia dla wszystkich ! Grzyb pokonany, futerko odrasta, po bliznach na pysku prawie nie ma śladu. Teraz tylko domek ! Intensywnie szukamy mu domku... Postaram sie go pokazać w jakimś najblizszym Kundlu:lol: , ale raczej po świętach. Papcio każdego robi w konia swoim zachowaniem. Wszyscy, którzy go widzą jak biegnie czy idzie mówią jaki fajny szczeniak , ciekawe co z niego wyrośnie :grin: . Dopiero z bliska widać, że to zaslużony emeryt. Ale ujmuje wszystkich za serce.
  15. No to piekne zamieszanie... Nuria czuje się w miare dobrze. Na tyle na ile pozwala jej stan. Czyli wyglada dalej koszmarnie, ale nie jest apatyczna, osowiala czy panicznie wystraszona. Przestala też kaszleć, chętnie spaceruje . Kiedys na pewno wróci do formy. Odnośnie snu , to wyjaśniam co bylo wcześniej zacytowane... Nuria spi na leżąco. To dobry objaw w jej przypadku, dlatego tak napisalam. Początkowo po pierwsze bardzo sie bala wszystkiego więc stala w kącie odwrócona zadem do wejścia , drzemala plytko i zrywala sie przy najmniejszym dźwięku Ponadto byla slaba, a slabe konie instyktownie sie nie kladą, ze strachu, ze się już nie podniosą... Zgadzam się, ze czasem kladą sie bo nie mogą ustać i trzeba je podnosic na pasach i tu instynkt nie pomaga, ale nie o to chodzilo. Nurii na szczęście nie trzeba podnosić, tylne nogi ma bardzo sztywne, ale pozwalają jej pewnie się poderwać i podnieść. Sztywnosć przeszkadza glównie w chodzeniu. Odnosnie postępowania w jej sprawie, to bylam przesluchiwana przez miejscową Policje jako świadek w sprawie.Otrzymaliśmy status pokrzywdzonego, możemy reprezentować interesy Nurii w sądzie, wystąpić jako oskarżyciel posilkowy. Możemy sie także domagać kary pienieznej od bylego wlaściciela na pokrycie kosztów leczeni Nurii. Nie wiem jeszcze kiedy sprawa trafi do sądu, na razie gromadzone są zeznania. sporo osób się zglosilo. W trakcie postępowania wyszlo, ze wcześniej znecal się nad krową...ta niestety padla:shake: Niestety jeżeli wlaściciel przyzna sie do winy, ze sie znęcal to może dobrowolnie poddać sie karze , bo tutaj maksymalna kara to chyba do 3 lat...o ile sie nie mylę. Jeżeli dostanie wyrok to pewnie w zawieszeniu :shake: , pozostanie tylko latać i pilnować kiedy uderzy inne zwierzę, zeby mu odwieśili wykonanie kary. Z pewnością sprawa trochę potrwa. Dobrze, że Nuria jest z nami, bo raczej marne szanse , że u niego doczekalaby końca postępowania.
  16. Ostatnio nie mogę sie pozbierać :oops: :oops: :oops: Wierne, dzielne ciotki Onionka...:Rose: Maly upiorny Onionek korzysta z życia. Kaszle ile się da, z premedytacją sie nie myje :shake: bije inne koty, w szczególności kotki :roll: i sika po ścianach ile wlezie :angryy: Chyba go rozpuścilam ... Kastracja odpada, bo duszności wykluczają znieczulenie. Trzyma się , bo dostaje steryd. Z nosa juz mu nie plynie, oczy ma piękne , samopoczucie ponad normę, temperament iście diabelski...tylko leukocytów 26 000 :placz: Wet mówi, że on nie przeżyje, ale jak pomieszkal w klinice to zmienili zdanie...nie z powodu wyników tylko jego zachowania. Wszędzie go pelno. Na pewno jest bardzo chory ...tylko pomyslów juz braklo. Na pewno choroba nie odbija mu się na samopoczuciu. Na razie. Ktoś mi napisal maila, że leczy sie kota a nie wyniki. Ja nie wiem co zrobić , zeby mu te leukocyty spadly. A zrosty w plucach pozostaną zagadką na wieki, bo nijak wyciąć sie próbki do badania nie da. Na razie chlopak szaleje, jak trochę odżyje po tych wszystkich testach , badaniach, antybiotykach to pokusze sie o badania kontrolne :roll: Sprężynka natomiast ma sie dobrze. Wyników hisptopatologii dalej nie mam. Pani w szpitalu tylko powiedziala , ze tkanki muszą sie dobrze wymoczyć... zastanawiam się , czy po 4 tygodniach sie nie rozpuszczą :angryy:
  17. Wlaśnie przywiozlam Onionka do domu. Siedzial w klinice na badaniach, bo bylo fatalnie Glówny problem Onionka to niewydolnośc oddechowa. Bardzo szybko i plytko oddycha i ma ataki duszącego, męczącego kaszlu. Jego dziwne zachowanie wynika z niedotlenienia, a nie z zatrucia wynikającego ze zlej pracy nerek jak podejrzewali weci. Wszystkie parametry nerkowe i wątrobowe z krwi ma bardzo ladne. Z morfologii wychodzi leukocytoza 26 000 leukocytów... I tak na prawdę to dalej niewiele wiemy. Wszystkie badania na wirusówki wyszly negatywnie, wykluczylismy takze FIP, który spędzal nam sen z powiek z powodu wielkiego brzucha. Zrobilismy także biopsję i pobraliśmy plyn z otrzewnej. Wody w brzuchu nie ma ani w plucach. Brzuch jest wynikiem obżarstwa Onionka, muszę mu ograniczać jedzenie. Niestety na kolejnym zdjęciu RTG zrobionym w narkozie widać, ze Onionek nie oddycha do końca. Pluca nie wypelniają sie powietrzem i mają dwa cienie I teraz nie wiemy, czy są to jakieś zrosty po jego koszmarnej infekcji , która malo go nie zabila. Jak go znalazlam, to byl nieprzytomny, mial 41,4 st goraczki i potwornie lalo mu sie z nosa. Albo... te zmiany to nowotwór jeszcze we krwi ma nie prawidlowe monocyty... Cokolwiek to jest dusi Onionka Obecnie dostaje steryd , zeby mógl oddychać . Przestal po nim mieć ataki kaszlu. Dostaje tez Doxycylinum, żeby dobić ewentualne bakterie , bo caly czas mruży jedno oko i z noska cos kapie i zeby wykluczyc ewentualną infekcję, na którą moglyby wslazywać leukocyty w wysokosci 26 000. Potem kolejne badanie krwi i za 3-4 tygodnie kolejne zdjęcie RTG. Spreżynka natomiast wyniki morfologii i biochemii ma wzorcowe. Czekamy na wyniki histopatologii, które maja byc pod koniec tygodnia. Wtedy okaże się czy guz na szczęce jest zlośliwy Karina, tak jak napisala Fona Twoja kotka może kichać po infekcji. Powiklania po kocim katarze , alergia albo oslabienie. Kichającego kota nie możesz zaszczepić. Trzeba mu też podnieść odporność i wzmocnić jeżeli brala caly czas antybiotyki,
  18. [quote name='kiwi']biafra a bedziesz w kundlu? dasz rade wziac twoje szczeniaki? ile ci jeszczez ostalo?[/quote] W kundlu będę, ale za kamerami :evil_lol: Ja się nie moge pokazywać publicznie, bo wtedy juz nie udaloby mi się robić kreciej roboty ;) Chodzi glównie o handlarzy końmi i moich sąsiadów , którzy nic nie wiedzą. myslą , że przeprowadzilam się na wieś bo lubię zwierzątka . Oni sami handluja konmi więc ukrywam się jak moge. A odnosnie szczeniaków to mam 3 :placz: Jednego moglabym przywieźć, tylko Magda mnie chyba zabije jak sie dowie, że je chcę czwarty raz pokazać:roll: W sumie pokazywany byl tylko material, na zywo jest inaczej , może by go ktoś wziąl :modla: A gdyby bylo wiecej telefonów to zawsze mogę dowieźć reszte ekipy.
  19. W piatek program o Nurii, na zywo w TVP3 o 18.30 W studio będzie Wójt, także nagrany wywiad z Inspektorem Tozu, który nie przyjąl zgloszenia od mieszkańców wsi, wywiad z Powiatowym Lekarzem Weterynarii i rozmowa z czlowiekiem , który ze zdjęciem skatowanej Nurii biegal od drzwi do drzwi wszelkich instytucji i nikt mu nie pomógl w sprawie tego konia. Polecam wszystkim, którzy pisza do mnie maile, że jestem nienormalna, ze odkupilam tego konia zamiast spróbować zgodnie z prawem go odebrać. Bedzie też zdjęcie zrobione na świeżo pod mleczarnią zaraz po tym jak ją pobil. Ja go jeszcze nie widzialam. Uslyszalam tylko, ze się przewrócę jak je zobacze.
  20. No to mam szpital pelną parą Sprężynkę odebralam z kliniki , ale niestety nie mam dobrych wieści. Guz na dolnej szczęce bardzo brzydko wygląda, na zdjęciu RTG , jest też spory cień na kości. Wycinek pobrany na histopatologię, jednego zęba trzeba bylo usunąć. Sprężynka jest na antybiotyku i lekach wzmacniających. Wet z doświadczenia , i konsystencji tworu i zajętej kości uwaza, że to nowotwór. Wyniki histopatologii za kilka dni, pelne badania krwi będą jutro po poludniu najwczesniej lub w srode rano , bo poslalam wszystko do Warszawy. Siedzę jak na bombie . Wiedzialam , że wada genetyczna to z pewnością nie tylko świński ogonek. Te koty są ogólnie upośledzone Natomiast Onionek wczoraj się zalamal, zacząl cięzko oddychać , odmawial jedzenia. Dzisiaj pobraliśmy z niego co się da . Dziwnie się zachowuje. Z jednej strony oslabiony temp. ledwo 37stopni , a z drugiej jest pobudzony, ożywiony...dziwny. Zawolalam go u weta to polecial za mną jak pies i rzucil sie na jedzenie. Wet podejrzewa , że siadly nerki po jego slawnej glodówce I to dziwne zachowanie jest objawem zatrucia organizmu. Nie wiadomo też skąd te dusznosci. Wykluczylismy wode w plucach i brzuchu, nie boli go tez nic przy uciskaniu. Wyniki razem ze spręzynkowymi będą z Warszawy. Na razie Onionek spowrotem wyposażony w wenflon, kroplówy, witaminy, antybiotyk. Dzisiaj pozera jak oszalaly co mu dam mimo to jakby nie wykorzystywal pożywienia. Oba koty zabralam do siebie do domu. Onionka nosze przy d. nawet autem ze mną jeździl. W domu mam sajgon, bo Onionek wyskakuje na metr na widok psa, a nie mam miejsca w którym nie byloby kilka psów Psy go gonią , bo pozostale moje koty zachowują się obojetnie i Onion jest nie lada atrakcją... Ja natomiast mam ochotę wyskoczyć w kosmos
  21. [quote name='ewu']Biafra dzisiaj poszła od nas wpłata 200 zł ( pieniądze poszły z konta firmy, dlatego prosiłabym o potwierdzenie danych na PW jeśli przyjdzie przelew na taką kwotę). Moja mama rozmawiała w sobote z kimś z Fundacji przez telefon, nie wiem czy to z Tobą, w każdym razie obiecała poinformować ludzi o Nurii i już są pierwsze efekty w postaci wpłat;) ( przynajmniej tak zostaliśmy poinformowani...) Próbujemy dalej działać. pozdrawiam!!![/quote] Dziękuje bardzo ! Wszystkim dziękuję którzy starają sie jej pomóc i rozsylają informacje do znajomych. Mama rozmawiala ze mną . Ja dzisiaj tańczylam z Nuria :evil_lol: doslownie. Poniewaz dalej bardzo plynie jej z nozdrzy dostalam od weta probówkę ze specjalnym patyczkiem na wymaz. Rozważamy alergię spowodowaną pasożytami oraz ewentualne wędrujące glisty , które ją drażnią. Być może tez coś wyhodujemy z rozmazu i trzeba bedzie zmienic antybiotyk. Tylko Nuria uważa , że leb i pysk ma święty. Dalej nawet jablka z ręki nie weźmie :-( Więc tańczylyśmy z tą probówką po calej stajni. Niewiem kiedy pobiorę ten śluz :roll: , na szczęście dostalam paczkę probówek do ćwiczenia cierpliwosci Nurii . Największy sukces to, że konsekwentnie przestala mnie atakować :loveu:
  22. [quote name='Aga_Mazury']Jak się czuje Nuria?[/quote] Nuria mniej kaszle. Ale z nozdrzy dalej plynie jakiś horror. Troszeczkę pewniej się czuje bo w nocy zaczęla sie klaść. Nie spi już przerazona i czujna w kącie boksu, tylko spokojnie leży. Udalo mi sie wczoraj pozbawić ją ostatniej pamiątki po starych dziejach tj. koszmarnej uzdy z postronkiem. Teraz stoi na samym kantarze. Ale mocno nadwyręzylam nasze relacje, bo poszla sobie w kąt. Jakis cud, ze udalo mi się dotknąć jej leb i to paskudztwo zdjąć. Klamra nie chciala sie odpiąć, a dotykanie jej glowy zdenerwowalo ją maksymalnie. Uszy stulone, zębami zgrzytala ale mnie nie zaatakowala. Jak juz odpielam to sama z tej uzdy wyskoczyla, jakby ją parzyla w leb.
  23. :morning: :morning: :morning: :morning: :morning: Pomalu wymiekam... Onionek jest na krzywej raczej rosnącej, choć caly czas brzydko pachnie i mruży jedno oczko. Dalej dostaje dużo witamin, mikroelementów i leków podnoszących odporność organizmu. Ale mieszka z resztą kotów, ma apetyt, jest zywy i towarzyski. Niestety jedna sprężynka jest w szpitalu:placz: Poszla jej bardzo brudna krew z pyska i wysięk z nosa i oczu. Myslalam, że przygryzla sobie zęba albo coś a ona ma pod językiem wielka narośl wypelnioną ropą. Bardzo plakala przy badaniu :-( Jest dzielna, bo wszystko mozna przy niej zrobić. W piątek w nocy zostala w szpitalu. Jutro mam ją odebrać. Nie wiemy co to jest za bula. Prawdopodobnie jak zaczela jeśc such pokarm to sobie ją nacisnęla. Tak nie wiedzielibysmy , ze ją wogóle ma , bo ropa zbierala się pod jezykiem i przez futerko pod paszczą nic nie bylo widać. Wet mówi, że to trzeba na histopatologię poslać :-( Bo dziwne jest i jeszcze ten ogonek, to nie jest normalne, żeby koty mialy spręzynki ...
  24. [quote name='masienka']Biafra, zamowilam Sputolysin dla Nurci (840g). Powinnam miec kolo wtorku, srody. Podaj, prosze, na pw adres, na ktory potem przeslac. Czy ten lek jest dostepny w Polsce? Bo nigdzie nie znalazlam.[/quote] Bardzo Ci dziękuje :Rose: . Z tego co wiem, to nie ma większych problemów, żeby go kupić. Wet zawsze zamawia w hurtowni i przychodzi bez problemu. Adres posylam pw Beata_Dorobczyńska :calus: bardzo dziękuje za Equipalazone, Dominik mi juz przywiózl. A z allegro to faktycznie jakieś zamieszanie sie porobilo. Czekamy na wyjaśnienia od osoby, która wystawila tą aukcję
  25. [quote name='Ania-Sonia']Bardzo prosimy o informacje, co słychać u Papcia. Smutna ta ostatnia wiadomość.[/quote] To nie alergia...to grzyb:placz: Zabieg oslabil troszke Papcia i jakies stare choróbsko sie odezwalo. Najgorzej , ze u mnie nigdy nie bylo grzyba, a są inne psy koty, konie...przeszlo 80 zwierząt. Papcio zajmuje mi teraz caly pokój, bo nie może spać z innymi. Poslanka muszę palić Psa nie dotykać Wyprowadzać osobno Smarować, wcierać, kąpać, smarować...:shake: O matko... Taki cudowny pies, ta jego szczenięca osobowość. Juz powinien byc w jakimś kochającym domku. Przecież niedlugo święta... Już widzialam Papcia na dywaniku między kominkem a chionką:-( Kiedys moja wyobraźnia mnie wykończy:shake:
×
×
  • Create New...