Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. [quote name='morisowa'] 37 kg... to niewiele więcej niż moja Buba (kundlica średniak taki) jak ją spasioną adoptowałam :roll: No ...bardzo niewiele jak na kaukaza. Waga piórkowa, albo raczej musza :roll: Dobrze, że chętnie jedzą i brzuchy im się zaokrąglają. Jest nadzieja, że nabiorą masy, bo inaczej od takiego wychudzenia ucierpią wszystkie narządy. Dakota jak stoi to wygląda - przepraszam za porównanie:oops: - jak dziecko z Etiopii. Chuda z wiszącą skórą i ogromnym brzuchem :shake: Jak się kładzie to brzuch się przelewa. Dziękuję bardzo za pomoc dla Siwej i Dakoty i za to, że udało nam się wspolnymi siłami stworzyć nasz "kojec Borysa" :loveu: Kojec mamy czterogwiazdkowy dla dwóch wielkopsów. Ma powierzchnię 37,5 m2 (7,5m x 5m) Na prośbę głównodowodzącej Camary:loveu: wklejam wszelkie rozliczenia : Dziekuję za wpłaty i paczki : 40 zł anula790820 (z poza Dogo) 30 zł samoglow 100 zł Kropa 20 zł dzidda 78 zł niufa 150 zł za bazarki od Lidan ----------------------- 418 zł Dary rzeczowe rivanole - Iza i Avanti rivanole - Afatima z Miau.pl kerabole - Kropa Niufa deklarowała biotiderm...gdzieś mi umknęło, żeby odpisać :oops::oops: jeśli to nadal aktualne to baaardzo poproszę :modla: Rozliczenie "Kojca Borysa" 880,00 - 10 paneli ogrodzeniowych 120,56 - ostrza (kotwy pod słupki do betonu) 11 sztuk 4,90 - wiertła do drewna 131,78 - kantówki (słupki drewniane) 11 sztuk 5,98 - śruby 116,00 - piasek, żwir, cement do podmurówek 110,00 - profile stalowe na bramkę, zawiasy, zasuwy, 50,00 - transport materiałow 250,00 - wykopy pod słupy, wykopy i wylanie podmurówki, montaż paneli i spawanie bramki ------------------- 1 669,22 zł 0,00 zł buda gigantyczna, lekko nadwyrężona 168 zł lakierobejca do odratowania budy Siwa i Dakota na razie jadą "na krechę", ale dług w lecznicy trzeba bedzie niebawem zapłacić :roll: Troszke się już uzbierało. 60 zł - pierwsza wizyta weta 48 zł x 2 - zastrzyki z antybiotyków dla obu na rany 18 zł x 4 - chitopan do leczenia ubytków tkankowych 5 zł x 8 - pratel , tabletki na odrobaczenie 21,30 - Abacil - mydło chirurgiczne do mycia chorej skóry 28,60 - rivanole 18,00 - płyn do czyszczenia uszu 8,00 - dicortineff vet, zawiesina do uszu 180,00 - Eukanuba sucha dla staruszków 80 zł x 2 - wczorajsze strzyżenie 25 zł x 2- fiprexy 50 zł x 2 - badania krwi i moczu 30 zł - usg Siwej ------------------------------------- 863,90 zł dług w lecznicy zapłacone gotówką 128 zł mięso mielone - dostają po 20 dkg dziennie do suchej karmy plus gratis marchew podjadają koniom ;) To mamy piekną dziurę budzetową :shake: 991,90 zł ...wychodzi po 495,95 na sztukę za jedzenie i leczenie przez trzy tygodnie. Biorąc pod uwage ich stan ogólny , raczej było do przewidzenia :-( Sucha karma też kompletnie sie kończy, bo wór 15 kg starcza im na dwa tygodnie plus gotowane obiadki do tego. Na razie czekam na te wyniki krwi, zanim kupię kolejny...żeby sie nie okazało, że muszą jeść coś innego :roll: W tym depresyjnym nastroju idę sobie spać :cool1: Camara , jak to rano zobaczy, to chyba padnie ...
  2. [quote name='Ewa i flatki']:-(biedactwa :-( Ta wycieczka do wetki musiała być dla nich traumatycznym przeżyciem. Nie dałoby się zorganizować wizyt weta u suczek? One pewnie bały się powrotu do OSz. :angryy: Za pierwszym razem wetka dojechała, i tak na prawdę niewiele udało nam się zrobić. W terenie dużo gorzej zdiagnozować psa, niż w gabinecie. Poza tym , gdyby nie to, że pojechałam z nimi nigdy bym nie zauważyła , że Siwa sika z krwią :shake: To był zbieg okoliczności. Weszła do gabinetu i posikała się na podłogę. W moczu było pełno skrzepów krwi. Na trawie ani w kojcu nic nie widać. Najgorsze, że nie mam jeszcze wyników badania krwi i moczu i cały czas siedzę jak na bombie :shake: Po wygoleniu Dakoty wyszły jeszcze dwa guzy, których wcześniej nie było widać. Na grzbiecie, w połowie tułowia i przy ogonie ma guzy wielkości i kształtu połówki jajka :-( Brakujące oko też zostało dokładnie pooglądane. Raczej jakiś wypadek. Powieki normalnie otwiera i zamyka tylko gałki ocznej brakuje :placz: Widać całe dno . Masakra jakaś. Gdyby nie fakt , że Dakota cały czas mruży to oko to chodziłaby z otworem. Na razie i tak nic nie da się z nimi zrobić. Muszą przybrać na wadze. Siwa waży 37 kg :placz: Dakoty nie udało się nam dowlec na wagę...ale jest o jedną trzecią chudsza od Siwej. Skórę, jak się ciągnie reką, to odstaje jakby była nie z tego psa. Wetka mówi, że musiała w szybkim czasie bardzo schudnąć. Z plusów Dakota przestała kaszleć. Antybiotyk, który dostawała na rany przy okazji zalatwił nam infekcję dróg oddechowych. Tym samym wykluczylismy kaszel kenelowy, który też był brany pod uwagę. To tak niusy ogólnie :roll: Szczegółów Wam oszczędzę... Siwa Dakota
  3. U nas po staremu :loveu: Leje strasznie, więc jedna siedzi w budzie - Dakota druga leży sobie pod daszkiem. Raczej nie lubią opuszczać kojca. Siwa da się wyprowadzić na spacer, ale co chwilę odwraca głowę i sprawdza czy kojec nie uciekł :roll: Jak wraca ze spaceru to ma już pierwszą prędkość kosmiczną. Dakota natomiast woli sobie oglądać jak Siwa spaceruje. Jak wchodzę do kojca to przymila się do mnie do czasu aż zobaczy, że mam schowaną smycz. Wtedy biegnie cwałem do budy. Nie pozwala też się łapać za obrożę. Ogólnie jest raczej lękliwym psem i niepewnym. Pewnie dlatego warczy na wszelki wypadek. Boi się hałasu, nowych odgłosów, nowych przedmiotów. Siwa troszkę lepiej się aklimatyzuje. Nawet jak coś jej sie nie podoba i zaczyna szczekać albo sie chowa to jak kucnę i mówię do niej , zawsze podejdzie. Dakota natomiast im więcej mówię tym głębiej się chowa. Skóra już jest zupełnie blada.Rany prawie zagojone . Miejscami brudna i poklejona. Dakota ma jeszcze sporo dredów do wycięcia, bo ma ograniczoną cierpliwość. Góra 15 minut dłubania w kudłach, a potem ucieka. Jak minie ulewa zrobię jakieś fotki. Apetyt im dopisuje bardzo . Siwa pomału ma coraz bardziej wypchane boki.
  4. :morning: w wielkim skrócie...ale dzisiaj już padam :oops: Obie czują się dobrze. Siwa od początku bez zmian. Pogodna, ale niepewna, garnie sie do człowieka. Dakota co dzień bardziej się rozkręca. Rzuca się do bramki jak widzi kota, denerwują ją inne zwierzęta. Jedzą sporo i z apetytem i robią się coraz bardziej okrągłe. Dakota je dwa razy więcej niż Siwa i pilnuje, żeby Siwa nie zbliżała się do jej miski. Natomiast jak Siwej daję jedzenie to Dakota jej wyżera i Siwa spokojnie to znosi :roll: Gdzie bym nie dawała jedzenia Dakota zawsze się pcha. Ale pierwsza nie będzie jadła. Czeka aż Siwa podejdzie i dopiero jej wyżera. Potem idzie do drugiej miski i Siwa już się nie może ruszyć dopóki Dakota wszystkiego nie zje. Na szczęście przestała już zakopywać jedzenie. Przy takiej temperaturze i muchach bałam się katastrofy ekologicznej. Jakoś nie mogłam sie przekonać żeby jej to jedzenie wykopywać :cool1: Paczki z lekami dostałam. Dziękuję bardzo.
  5. Siwa i Dakota pomału się ożywiają :roll: Dakota zrywa się na równe nogi i szczeka na widok kota Siwa czasami szczeka głównie żeby jej pomóc - w myśl zasady im większy huk tym szybciej koty uciekną. Niestety koty się nie przejmują. Dakota chyba nie docenia wysiłków Siwej...i warczy na nią przy jedzeniu.
  6. Wytnę ile się da. Tam gdzie jest w miarę w całości skóra, to odcinam dredy jak leci. Tam gdzie rana, nie da się ruszyć. W miarę mają głowy, kołnierz i klatkę piersiową. Siwa cały czas się drapie po łopatkach to trochę wydarła. Grzbiet i boki powycinałam ile mogłam i teraz pies nie wychodzi z budy. Pod kożuchem był ukrop a teraz jej zimno. Z Dakotą trochę gorzej bo nie jest taka ufna i chętna do współpracy. Jest chętna do jedzenia i pomału sie przymila. Ale z nią prace idą wolniej. Początkowo myslałam że wet je spremedykuje, zetnie sie na łyso i spokój. Niestety rozpaprane rany wymusiły plan B. Obie dostają antybiotyk, żeby odczyn zapalny minął. Skóra była cała czerwona i gorąca. Bardzo potrzebny jest rivanol i abacil do wlewania pod futro i okłady na rany. Wet zalecił też kerabol, żeby skóra i sierść mogła odrosnąć. Może ktos ma w nadmiarze :modla:
  7. Dzisiaj chłodno i spokojnie. Siwa chodzi za mną i merda ogonem żeby ją czesać i obcinać :loveu: Dakota chodzi za mną i merda ogonem żeby ją karmić, karmić, karmić i nie dotykać :roll: Siwej już wycięłam ponad połowę, tam gdzie nie ma ran, Dakotę pomału nacinam, żeby sie powietrze pod futro dostało. Ona nie ma przekonania do tych zabiegów. Siwa je uwielbia, chyba jej bez futra zimno bo siedzi w budzie a wcześniej kopała sobie dół w ziemii
  8. Dakota wstała do kolacji :p Głownie po to zeby zjeść z miski Siwej, którą postawiłam z drugiej strony kojca. Swoją miskę wraz z zawartością zakopała w sianie a potem położyła się przed stertą. Siwa natomiast siedzi w budzie tylko nos wystaje.
  9. Co do golenia suk do zera, to sprawa nie jest prosta. Wręcz niemożliwa :shake: Bo co zrobić...jak nie ma zera :placz: Nie ma o co zaczepić ostrza maszynki, bo skóra jest odparzona. Temperatura skóry i skorupy jest taka sama. Stan zapalny, jak się wkłada ręce to jak w ukrop. Nie wiadomo czy między palcami jest mięso, czy dymiące dredy, bo wszystko równo czarne, gorące z martwymi pchłami. Miejscami rdzawo-brunatne placki z wytartą sierścią :roll: Na razie zabrałam się za siwą...bo jest w lepszym stanie. tnę na długosć te dredy, potem gdzie sie da w poprzek i wypadają mi całe kostki. Kacze jajo spokojnie by tam wlazło. Są patyczki, roslinki, wszystko. W kwadratowe dziury wlewam rivanol i mydło chirurgiczne, żeby zaleczyć odparzyny. Obie mają zalecony antybiotyk, są odrobaczone. Dakota strasznie kaszle, jakby chciała coś z gardła wykrztusić. Tnę Siwą Dakocie przed pyskiem, żeby się napatrzyła, może jej nerwy przejdą. Na razie zrobiłam z przerwami żebra z jednej strony, jeden półdupek i ogon. Palce mi odpadają . Siwa jak mnie widzi to leci cwałem :evil_lol: Poniżej jej skóra pod dredami
  10. Dziękuję bardzo :calus: odnośnie feromonów, to zapytam weta...ja niestety nie wiem czy pomogłyby Dakocie. Na pewno jej pomógł mój firmowy obiadek :p Zjadła za siebie i za Siwą. Musiałam donieść.
  11. [quote name='Anna_33']Spytam jutro Modjeske jak zachowywala sie w podrozy. Wlasnie jeden z zabranych dobermanow z Boguszyc zaczal "odpuszczac"..nie jest dobrze. Dakota da rade, musi. W podróży sunie cały czas leżały. Były obojętne i nie stwarzaly problemów. To jest typowe zachowanie dla tej rasy. Owczarki kaukaskie są opanowane i nie okazują emocji. Tłumią w sobie strach i złość dlatego atakują bez ostrzeżenia, ale także tłumią pozytywne emocje. Dużo czasu musi minąć aby okazały radość czy sympatie dla właściciela, właszcza psy po takich przejściach. Są zamknięte w sobie i wycofane. To taka rasa. Żyją krótko, bo około 10 lat. Często jest tak , że przy życiu trzyma je adrenalina, bo czują się zagrożone albo pilnują terenu. W schroniskach zabija je brak pracy i brak miejsca którego mogłyby pilnować. Popadają w głęboką depresję. U Dakoty może być wszystko. Choroba stawów, depresja, ból od dredów. Dzisiaj przyjedzie weterynarz. Najgorsze jest to, że ona na wszystkich fotkach zrobionych jeszcze w Boguszycach właśnie leży. W zimie dostałam pierwsze zdjęcia Dakoty i też zawsze leży. Boję się,że to coś poważniejszego niż stres związany ze zmianą miejsca :-( Poniżej ta kula błota i gonoju -Dakota A to są zęby Siwej :placz: Kły pękniete pionowo i rozszczepione i dziury w resztkach zębów trzonowych
  12. Dla mnie największym problemem w chwili obecnej jest to, że Dakota wogóle nie wstaje :-( Cały czas leży, zjadła na leżąco i wciągnęła miskę pod siebie Najgorsze jest to, że na wszystkich zdjęciach, które mam z Boguszyc Dakota leży a Siwa stoi przed nią, za nią, albo gdziekolwiek. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi...
  13. Dziek za uściski ;), ale to nie ja byłam w Boguszycach. Uściski należą się Modjesce z forum Miau, bo to ona i Duzy Facet z Brodą :p byli wczoraj po suki i przywieźli mi je do Krakowa. Ja już później tylko wiozłam je do siebie, za Kraków...myślę, że nasze auta cuchną proporcjonalnie :shake:
  14. Siwa podchodzi jak się ją zawoła. Była rano na spacerze. Dakota leży w kącie i jak do niej podchodzę to się kuli, merda ogonem, odwraca głowę . Ruch sprawia jej ból. Kołtuny ma maksymalnie skręcone i ciągną skórę. Siwą ktoś próbował czesać...ale na wierzchu. Ma gdzieniegdzie wyczesane włosy dlugie, które przebiły skorupę. Pod włosami nie jest pies właściwy :shake: Tylko gruby zakiszony, ugnojony dywan, korzuch...nie mam pomysłu jak to wogóle nazwać :-(
  15. To jest jakaś makabra... Tak nie wyglądają psy ze schronisk i tak sie nie zachowują Ta kobieta zniszczyła te psy. Fizycznie, psychicznie, pod każdym względem :shake: Borys był ofiarą alkoholiczki która spektakularnie głodziła go w pustym domu, trzymała na balkonie... A jak nazwać to co stało się z Siwą i Dakotą ? Bo słów mi chwilowo brakuje :angryy: Od Borysa różnią się tylko tym, że mają lepsze stawy i pewniej trzymają się na nogach. Ja, mało się nie przewróciłam jak je zobaczyłam. Zdjęcia nie oddają rzeczywistości. Zrobione są z odległości, widać na nich spore, proporcjonalne psy. Po pierwsze smród nie do opisania. Borys żyjący na stercie własnych odchodów aż tak nie śmierdział, a myslałam , ze nic gorszego mnie nie spotka. Są zarośnięte skołtunionym filcem z gnojem i błotem jakby miały kożuch grubości 6 cm. Pod tym są wątłe ciałka, obie są bardzo niedożywione :-( Siwa jest dużo bardziej masywna od Dakoty. Tego też nie widać na zdjęciach. Ma bardzo dużą głowę, szeroką klatkę piersiową i za tym wszystkim szkielet. Ma zniszczone , połamane zęby i jest dużo starsza od Dakoty. One na pewno nie są w tym samym wieku. Nie wierzę w te opisy. Jest bardziej opanowana, po chwili zastanowienia zaczyna zwracać uwagę na człowieka. Można ją dotknąć, pomału przeprowadzić na smyczy i tyle. Zjadła i wypiła wodę. Dakota odwraca głowę, rozpłaszcza się na ziemii, na zmianę merda ogonem albo dostaje szału i się wyszarpuje. Jest niepewna, bardzo nerwowa, lękliwa, wycofana, piszczy przy dotyku. Nie je i nie pije. Na niej skorupa dredów ma chyba z 10 cm. To są szkielety. Moja Granda wygląda przy nich jak niedźwiedź, a jest niewielkim kaukazem. Nie podeszła do nich nawet na odległość :roll: To niestety nie wróży za dobrze. Zapach chorób, śmierci i nieszczęścia :shake:
  16. Taaaak, :roll: Trochę się martwię żeby arytmii nie dostalo :cool1: Zobaczymy jak się dwie panny dogadają, jak odżyją i nie będą mialy 700 psów dookola. Mam nadzieję , ze nie tak jak biedna ledwo żywa Granda z umierajacym Igorem :shake: Jak wpadną na pomysl, ze jedna musi być ważniejsza...to czeka mnie zawal murowany :roll:
  17. W sobotę, Modjeska z forum Miau, przywiezie mi z Boguszyc Siwą i Dakotę :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Psy przyjadą koto-busem :evil_lol: Kotobus to ich przestronne combi, którym od dawna rozwożą koty po calej Polsce. Pomagają wydostać koty z pseudoprzytulisk, ostatnio regularnie jeżdżą z przytuliska Pani Wahl transportując koty na tymczasy do najbardziej odleglych części kraju . Nie straszne im dwie kaukazki :loveu: Tym sposobem Siwa i Dakota przyjadą w komfortowych warunkach.
  18. Czy propozycje transportu suk z Boguszyc są nadal aktualne :cool1: Zosiu, może Modjeska będzie jechała kotobusem na południe ? Napiszę na Miau. Ja mogłabym podjechać po nie np do Katowic...
  19. Właśnie dzwonili z warsztatu, zebym przyjechała po samochód :loveu: Gotowy. Muszę dowieźć piasku, bo brakło. Kojec wyszedł spory. 7,5x5m Zostaje jeszcze kwestia drugiej budy, bo w tej Borysowej dwie sie nie zmieszczą. Chcę jakoś zrobić dobudówkę z boku. I muszę zamontować bramkę do kojca. Najwększą niewiadomą jest dla mnie bramka, bo jestem uzależniona od faceta , który ją pospawa. Nie wiem na jakim etapie są pertraktacje w sprawie odbicia suń ? Czy po prostu możemy je tak zabrać z dnia na dzień ? I trzeba dogadać kwestie transportu.
  20. Może w czwartek w programie pójdzie lepiej :roll:
  21. [quote name='Asior'][URL="http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/989620.html"]Możesz pomóc psu po przejściach[/URL] :) :) :)[/quote] Ani pół telefonu :placz: Zero odzewu.
  22. [quote name='mysza 1']Jesli potrzebujecie opatrunki hyrdożelowe ( zauważyłam w podpisie Irenki) to poproszę o pw z adresem, na jaki wysłać. Jutro ślę.[/quote] Dostałam, dziękuję bardzo. Jakieś kosmiczne :crazyeye: ale zaraz je rozpracuję... Czy to trzeba płynem fizjologicznym namoczyć :cool1: Bo te z apteki,które kupuję to taka galareta uformowana w płaty i trzeba w lodówce trzymać. Właśnie się zastanawiałam jak one przeżyją transport :evil_lol: Te są rewelacyjne. Obecnie ogonek zarasta ziarniną i jeszcze tylko kawałek ścięgna wystaje. Kości już nie widać i nic nie krwawi. Jak ktoś ma słabe nerwy to PROSZĘ NIE PATRZEĆ PONIŻEJ Może powinnam tylko link wkleić :roll: W razie czego zamienię [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Ogon%20Brytanka.jpg[/IMG] A tutaj cały Brytanek [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Brytan1.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Brytan2.jpg[/IMG] Finanse Brytanka też pomału wyszły na prostą. od ostatniego rozliczenia pisałam już gdzieś po drodze, że wpłynęło : 40 zł od Krystyny M 50 zł od Marysi 55 do tego kolejne wpłaty 50 zł Dorota S-K 20 zł Anna S 40 zł Katarzyna M 100 zł Asior - pieniądze od Ani 150 przepisane z konta Amorka ['] Brytanek był na minusie 122,20 i 250 zł wór karmy czyli po wpłatach zostało 77,80 na plus . Z czego 32 zł i 28,70 pochłonęła apteka za rivanole, opatrunki i kolejne zastrzyki solcoseryl. Zostaje 17,10 zł. I w pierwszym rozliczeniu jest błąd w imieniu :oops: 70 zł wpłaciła Agnieszka P a nie jak napisałam Marysia P.
  23. Rozliczenia są w pierwszym poście. Trzeba dopisać jeszcze 150 zł od Danuty B. Na ile nam wystarczy, tyle zrobimy. Teraz kojec musi być większy niż pierwotnie. Mam nadzieję, że jak braknie na bramkę to dobre ciotki się dołożą :loveu:
  24. Prace w toku :p Jak wszystko dobrze pójdzie w przyszłym tygodniu będzie gotowy.
  25. [quote name='Asior']IZA, czy Ty z Brytkiem jeździsz do krakowa do weta czy gdzieś tam blizej siebie??? Pytam, bo chciała bym go odwiedzić, a do Ciebie jechać nie ma szans :placz:[/quote] Do Krakowa, ale zupełnie na południe :loveu: Dam Ci znać jak będziemy, bo będziesz musiała caaaały Kraków przejechać. Albo umówimy sie pod schronem, bo mam odebrać dla niego jakieś leki
×
×
  • Create New...