-
Posts
1724 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Biafra
-
[quote name='sonikowa']Podtuczony potwór Gucio,,, Nie wygląda tak potwornie, ale to co piszesz o tym szale na widok innych psów troche niepokoi. Moze to stres? Piszesz, ze nie reaguje na czlowieka - w sensie, ze nie ma agresji do czlowieka, czy ze kiedy sie wscieka to nie reaguje na proby odwrocenia uwagi?[/QUOTE] Nie reaguje na próbę odwrócenia uwagi. Z ludźmi to on mijał się tylko w drzwiach, żadnych relacji nie miał. A-ha ! Jedzeniem też pewnie za bardzo się nie interesował, a było przecież dobre i pożywne :cool1: Korpusy z kurczaków. Przez 4 lata. To i tak cud, że na podkrakowskiej wsi nie dostawał moczonego chleba, tylko "czyste korpusy" :shake:
-
Kaukaz Mojo – u Biafry - odszedł za TM (*)
Biafra replied to KWL's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Do góry wielkie psisko ! -
Pies ma na imię Gucio :roflt: Urodził się 24 sierpnia 2005 , czyli ma 4 lata a nie 3 jak mówiła kobieta. Zastraszona kuzynka z mężem ledwo jadącym autem przywieźli psa. Zrzekli się praw do niego i zostawili 50 zł. Pani , która była motorem całej akcji nie pokazała się. Mamy książeczkę zdrowia i aktualne szczepienia. Miałam nadzieję, że znajdę na pieczątce lekarza prowadzącego :razz:, ale co szczepienie to inny wet. Ostatnio bywał w lecznicy na ul. Sobieskiego w Myślenicach ... Gucio jest niewielki ale bardzo "nabity" . Nie rzucił się na nikogo wysiadając z auta, można go prowadzić, czy raczej szarpać na smyczy. Chodzi w kolczatce i kagańcu. Na pierwszy rzut oka jest tylko jeden problem :roll: Potworna agresja do psów wszelkiej płci i maści. Rzuca się pionowo na kraty, skacze i wali kagańcem. Ciężko go odciągnąć. Do jutra zostaje w kojcu, wieczorny spacer go ominie jest bardzo zdezorientowany. Gapi się przez kraty na inne psy i pieni się. Nie reaguje na człowieka. [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/gucio.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/gucio1.jpg[/IMG]
-
[quote name='beka']Ale jeśli to kręgosłup to długi transport moze jej zaszkodzić :([/QUOTE] Gdyby to był jakiś uraz kręgosłupa, to nie wiem czy podniosłaby się tak jak pisały dziewczyny. Wlokłaby nogi jak foka. Prawdopodobnie kręgi są nieuszkodzone tylko po wypadku ma jakiś obrzęk i płyn uciska na rdzeń. Musi dostawać leki poprawiające przewodnictwo w dolnym odcinku kręgosłupa tak aby nie doszło do zwapnienia nerwów, wit z grupy B, oraz srodki na wzmocnienie. Pies musi być pod kroplówką przynajmniej tydzień, doraźne zabiegi jej nie pomogą. To nie jest stan, w którym pomoże czas i dobra karma. W samochodzie będzie leżeć. To nie koń, że się przewróci ;)
-
Przewoziłam do siebie dwukrotnie psy z Koszalina. To prawie przez cały kraj. Można jakoś transport zorganizować. Tylko trzeba się spieszyć, bo każda godzina powoduje , że szanse na wyzdrowienie maleją.
-
[quote name='gonia66']Dzeiwczyny- roteczkowi się udalo, choc czas goni nieublagalnie...zajrzyjcie do suni z wypadku(w moim podpisie)...jej tez niewiele czasu zostalo..jesli jej nie pomozemy....:-(:-(:-([/QUOTE] Zajrzałam. Tak jak napisałam , mogę jej załatwic miejsce w klinice z całodobową opieką za cenę hoteliku. W Krakowie niestety. Trzeba by ją było na cito przetransportować. Urazy układu nerwowego wymagają natychmiastowego leczenia, w przeciwnym razie dojdzie do zwapnienia i pies będzie kaleką, nie tylko fizyczną ale fizjologiczną, bo zawsze przy paraliżu końcowego odcinka kregosłupa dochodzi do paraliżu i martwicy jelit. Wtedy zostaje już tylko eutanazja :-(
-
Mogę suni załatwić miejsce w szpitaliku z całodobową opieką weterynaryjną za symboliczne pieniądze. Niestety w Krakowie, jeśli nie będziecie mieli lepszej alternatywy to będziemy organizować transport. W szpitaliku cały czas dostawałaby kroplówki i dopalacze. Być może jakiś obrzęk po wypadku powoduje ucisk na rdzeń liczą się godziny ! Pies musi dostawać nivalin w zastrzykach plus duże dawki witamin z grupy B, d W warunkach domowych pies w takim stanie ma niewielkie szanse na przeżycie :shake:
-
Jutro o godz. 15 Panie przywiozą psa. Wkleję zdjęcia i szczegóły ;) , oraz odpowiedzi na Wasze pytania. Na razie nie chcę dolewać oliwy do ognia, w sumie to forum ogólnodostępne ;) Jutro jeszcze zadzwonię do Pani z prośbą o pokrycie równowartości eutanazji. Myślę, że to niewielka cena za pozbycie się psa i zakup własnego "czystego sumienia". Byłoby na kilka dni hotelu. Odnośnie transportu to nie wiem czy 2.11 to nie jest za wcześnie :shake: Na prawdę ludzie szaleją z odwiedzinami i powrotami. Zobaczymy jak z tym jego zachowaniem. Dzisiaj Pani dzwoniąc do hotelu żeby potwierdzić godzinę przyjazdu powiedziała Magdzie, że to nie jest pies...tylko potwór :roll: Pożyjemy, zobaczymy ;)
-
[quote name='alek5464']Nie nie da sie pociagiem. Nie znasz psa, nie wiesz jak sie zachowa a do tego to nie 1 -2 stacje tylko pare godzin a jak bedzie chcial sikac?[/QUOTE] Apropos sikania, to mi tez spędza sen z powiek :shake:Ten pies jest nieułozony, prawdopodobnie nie potrafi chodzić na smyczy, od kagańca dostanie szału, a na widok obcych pieni się i pyskuje-tak zachowuje się w swoim wsiowym domku. Pewnie jak zmieni otoczenie to mu mina zrzednie ;) Im mniej przesiadek tym lepiej. Pociąg w ogóle odpada. Dobrze by było gdyby kilka dni spędził w hotelu, to go Magda troszkę ustawi. Chociaż, żeby w kagańcu i na smyczy potrafił się wysikać. A jak nie to zabierzemy mu wodę :diabloti:
-
Kurcze, przynajmniej dwa dni przed i dwa dni po Wszystkich Świętych ludzie będą jeździć wzdłuż, wszerz i w poprzek kraju :roll: Jak nie przez trzy. Wyjadą wszystkie zawalidrogi+niedzielni kierowcy + Ci co dawno nie widzieli rodziny ...:drinking: Może ktoś się jeszcze dołoży, żeby nie jechać w największy kocioł. To spora trasa, biorąc pod uwagę zwężenia i remonty na A4, korki i niecierpliwego , obcego psa :cool1: Dbajmy o nasz dogo transport, bo może nam się jeszcze przydać ;) Jak nam ducha wyzionie bo z 14 godzin jazdy zrobi się 24 to będzie nieciekawie. Po psa trzeba jeszcze podjechać w okolice Myślenic czyli Sonikowa do rachunków musi dokleić z Krakowa 40 km załadunek i do Krakowa 40 i dopiero dalej .
-
[quote name='sonikowa']No wlasnie nie wiem... 1000 km - samochód pali powiedzmy 6, 7 litrów na 100, litr kosztuje 3,8 zł. To ile to?[/QUOTE] :roflt: Pati :loveu:, ja Cię uwielbiam :lol: To się nazywa humanista z krwi i kości Ps. 3,8x7=26,60 na 100km, czyli na 1000km 266 zł Gonia66 Cię wyręczyła...tylko jej auto pali chyba 10 litrów na 100 :roll:
-
[quote name='irenaka']A może zabrać go do hotelu bliżej i później kombinować na spokojnie przewóz do Zgorzelca? Nie znam nikogo, kto by mógł jechać w ciągu tygodnia na tak długiej trasie:shake:.[/QUOTE] Mam zarezerwowane miejsce w hotelu u Ksery ...ale nie ma ani pół deklaracji:-( Transport bardzo ciężko znaleźć i koszty na takiej trasie też nie będą małe. Nawet jednorazowych deklaracji nie ma :placz:
-
[quote name='majqa']Biafro, trzeba spróbować, bo hm...jasne, że w pierwszym momencie, mam tu na myśli koszt przewozu, jest większy wydatek ale w hotelu ten pies też może posiedzieć, a tu bezpłatny tymczas nie w kij dmuchał. Jak sądzisz? Może założyłabyś wątek na transporcie, a w tym zmodyfikowała tytuł, że przewóz (tu podanie dystansu i daty do kiedy musi się odbyć) rottka uratuje mu życie i potrzebny jest na cito.[/QUOTE] Jasne. Będę próbować na wszystkie sposoby. To jest 500 km w jedną stronę :roll:
-
Kaukaz Mojo – u Biafry - odszedł za TM (*)
Biafra replied to KWL's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale cisza :-(