Jump to content
Dogomania

Biafra

Members
  • Posts

    1724
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Biafra

  1. Ponieważ to ja jutro jadę ocenić sytuację Filipka i zrobić zdjęcia pozwolę sobie napisać kilka zdań od siebie, zanim polecą na mnie kamienie z tej strony , która poczuje się bardziej niezadowolona z tego co jutro napiszę :loveu: Oczywiście wkleję zdjęcia z miejsca gdzie przebywa Filipek i poznam samego psiaka. To będą suche fakty, bo P. Marty nie znam ani w jej hotelu nigdy nie byłam. Ja Wam nie zagwarantuję czy pies wychodzi na spacer 2x dziennie, 5, czy w ogóle ani ile serca wkłada w niego czy też nie P. Marta. Dalej nie będziemy wiedzieć czy agresja Filipka wynika z jakiegoś urazu, problemu neurologicznego, panicznego strachu czy braku wystarczającej opieki jak niektórzy tu pisali. Pojadę, zobaczę, zrobię zdjęcia i odjadę. Filipek zostanie. Może jednak warto do jutra trochę ochłonąć i zastanowić się nad tym jak poprawić komfort życia tego psa ? Patrząc z jego perspektywy i kierując się jego dobrem wypracować jakiś kompromis nie patrząc już na to czy kotłownia brzmi jak piekielna zadymiona nora czy dla innych jak pomieszczenie gospodarcze , wykafelkowane w którym temperatura jest o 20 stopni wyższa niż w kojcu zasypanym śniegiem w którym ślepy pies nie trafia do budy. Każda definicja znajdzie tu swoich zwolenników i wątek będzie rósł jak na drożdżach od wzajemnych przepychanek. Dla każdego jest oczywiste , że dom tymczasowy z indywidualną opieką byłby dla takiego psa lepszy niż nawet pięciogwiazdkowy hotel , gdzie opiekę trzeba dzielić między większą ilością psów. Padały zdania, że taki dom się znalazł i chce przyjąć Filipka. Może warto dla niego wyczyścić ten wątek, napisać suche fakty jak poprawić mu życie, kto go chce na tymczas tak aby można było pojechać i sprawdzić warunki do jakich mialby trafić Filipek. Myślę, że jeśli można poprawić mu byt, dziewczyny, które za niego prawnie odpowiadają uspokoją się, że psu nie stanie się żadna krzywda i kierując się jego dobrem dadzą mu szansę na lepsze życie. Wtedy nie będzie już Filipkiem, który jest którymś tam psem w hotelu czy jak zwał kotłowni. Może jeśli ktoś chce przeznaczyć swoje pieniądze na to aby Filipek został zbadany, wykąpany, wyciszony, ostrzyżony i nie wiem co jeszcze ...spa,solarium :evil_lol:- to dlaczego mu tego nie dać ? Może jego agresja to nie jest brak podejścia ze strony p. Marty tylko choroba na którą powinien dostawać leki wyciszające ? Może stres, uraz, wypadek i przykre doświadczenia spowodowały depresję, nerwicę i pies bez leków nie da sobie rady ? Ja ze swojej strony mogę załatwić mu miejsce w szpitaliku - tak jak obiecałam. Mogę przewieźć psa i adoptować go na siebie, żeby nie było podejrzeń , że pies nagle wyparuje z lecznicy i trafi nie wiadomo dokąd. ALE ! Lecznica to nie jest hotel. Jeśli pies po wszystkich badaniach okaże się być zdrowym trzeba go będzie zabrać. Jedyne co będę mogła zrobić to odwieźć go z powrotem do Pani Marty. Bo na dzień dzisiejszy innej opcji nie ma. Chyba, że znajdzie się dt który do tego czasu będzie można sprawdzić i przewiezienie tam Filipka będzie poprawą komfortu życia z punktu widzenia psa. Myślę, że każdy już wielokrotnie tutaj napisał swoje zdanie. Nie byłam w stanie wszystkiego dokładne przeczytać. Efekt jest taki, że pies jest gdzie był a jego sytuacja nie drgnęła z miejsca :shake: Proszę, przemyślcie to do jutra. Mogę jechać i coś zrobić, żeby chociaż spróbować zmienić jego los. Albo jechać i naprodukować zdjęcia. Pies został adoptowany przez prywatną osobę ze schroniska i jak się uprze może trzymać go gdzie tylko chce, dopóki się nad nim nie znęca. Siłą psa przecież nie odbiję ;) Myślę, że przy odrobinie dobrej woli każdej ze stron Filipek może zyskać . A Wy się później umówcie w ustronnym miejscu i wydrapcie sobie oczy :diabloti::loveu:
  2. [quote name='magenka1']Cioteczki czy są jakieś wieści od Jokera?[/QUOTE] Tak :p Joker je, tyje i zaczepia przechodniów :evil_lol: Szczęście z niego emanuje. Teraz ćwiczy zostawanie w domu w towarzystwie starej jamniczki, bo Państwo po przerwie świąteczno-noworocznej muszą pomału wrócić do pracy. Trochę opornie mu idzie. Walczy z drzwiami :roll: Ale nowa Pani ma różne sposoby na naszego dzielnego bohatera wiec pewnie jakoś opanują problemik :diabloti: Co jakiś czas nerwowo spoglądam na telefon...ale jeszcze nie dzwonią po mnie
  3. Skontaktowałam się z Panią , która jest zainteresowana Bacą. Znajomy potrzebuje psa do pilnowania. Spory teren...własny kojec, spokój bez ludzi :roll: Miałby szczekać i pilnować . Baca raczej mało szczeka i większość dnia przesypia. Pani nie doczytała w jakim on jest wieku . Chyba zdecydują się na jakiegoś młodszego psa.
  4. [quote name='sugarr']Kończy nam się efa olie i hepatile (?) tego hepatile nie widziałam na stronie Krakvetu Skóra Lusiowa zaczyna wyglądać o wiele lepiej, zdecydowanie przytyła. Jak się położy na boku, to tłuszczyk wyleguje się obok psa :cool3: Obiecuję jutro dodać zdjęcia (obym nie zapomniała!) Jutro jeżeli uda mi się zgadać Lidan (miało być dziś, ale się źle poczułam) to Lusieńka dostanie swoje posłanie i pozna nową cioteczkę[/QUOTE] Hepatiale miało się skończyć ;) Lusia miała w badaniu kontrolnym prawidłowe parametry wątrobowe i nie trzeba jej już regenerować. Miała tylko skończyć to opakowanie. Nadal ma stosować fosforan wapnia . Z vita - petu można zejść Calo-pet zmniejszyć dawkę o połowę i w zależności od kondycji psa pomału wycofywać. Nie widziałam Lusi ale jużw lecznicy robiła ogromne postępy więc teraz jest pewnie boska :loveu: Jeśli chodzi o karmę, to Lusia powinna sama pomalutku sobie zmniejszać dawkę. Im bardziej będzie przybierać na wadze tym mniej jedzenia będzie potrzebować. Będzie jeść spokojniej i powinna teoretycznie odchodzić od miski aż kiedyś zbliży się do normy napisanej dla niej na opakowaniu. Pamiętamy, że normę dla Lusi liczymy przy karmie na 30 kg, leki natomiast na stan faktyczny. No i musi dostawać efa olie albo czysty tran który jest ciężki do kupienia :shake: do czasu aż skóra nie będzie w stanie zadowalającym.
  5. Ogryzek wrócił na Śląsk. Mieszka w Zabrzu, w domu z ogrodem i starą, upartą jamniczką :evil_lol: Jego Państwo są w wieku raczej średnim. Ogryzek jest na okresie próbnym-trzymam za niego kciuki z całych sił. Na razie trochę daje popalić, szaleje po domu, obsikuje wszystko ...mimo, że do ogrodu ma metr przez balkon :shake: Państwo są Ogryzkiem zachwyceni i starają się nauczyć go jakichkolwiek manier :evil_lol: Zaopatrzyli się w zapas psich ciasteczek , żeby opanować sytuację. Podobno bardzo szybko zaczął reagować na ciasteczka i na różne komendy. Bardzo się też przydają jak Ogryzio idzie z Państwem na spacer poza teren posesji. Troszkę jest wylewny w stosunku do ludzi i innych psów i trzeba odwracać jego uwagę . Mam nadzieję, że wykorzysta tą szansę, bo miejsce ma cudowne.
  6. Ja bym temu biednemu Ogryzkowi zmieniła tytuł... np. na : "Ogryzek już nie u Biafry..." albo "Nowy Rok w Nowym domu " albo "Był Ogryzkiem - został Jokerem i leży sobie na kanapie" :loveu: Niezłe, nie ?:lol: Wy sobie już czytajcie, a ja zaraz napiszę szczegóły :loveu:
  7. Odnośnie wcześniejszego pytania, czy Lusia miała robione badania. Oczywiście tak, morfologię, biochemię, wyniki były opisywane na wątku. Przypomnę jak Lusia trafiła do szpitala ważyła 17 kg zmiany morfologiczne : anemia anizocytoza erytrocytów leukocytoza leukemia- zużywała leukocyty zanim kolejne zdążyły dojrzeć, a niedojrzałych na obwodzie krwi miała dużo za dużo początkowo miała podejrzenie białaczki zmiany biochemiczne : uszkodzona wątroba do tego Lusia ma nietolerancję pokarmową i jest wyczerpana po samoistnym zroście dwóch złamań miednicy i końcowego odcinka kręgosłupa. Jej skóra jest na prawdę w stanie zadowalającym - niestety jest odzwierciedleniem ogólnego stanu psa. Lusia była bardzo zapchlona. Bardzo to jest delikatne słowo. Wetki łapały pchły, żeby nie zabić psa Frontlinem, którego dostała dawkę jak na kociątko Odrobaczana też była lekkim pyrantelum i to zupełnie nie dawno. To że Lusia chodzi i merda ogonem nie oznacza, że jest zdrowa. Ten pies jest w ciężkim stanie i od początku nadrabia miną. Jej postawa " nic mi nie jest" jest złudna -przekonaliśmy się o tym wielokrotnie. Lusia wyszła ze szpitala-bo może samodzielnie funkcjonować pod bardzo czułą opieką człowieka, który będzie się stosował do zaleceń lekarza prowadzącego. Niestety o szczepieniu czy sterylizacji w chwili obecnej nie ma mowy. Ewentualnie na samą wściekliznę. Wiem, że Lusia brzydko pachnie. Zewnętrznie nie da się tego wyleczyć-to jest efekt tego co dzieje się wewnątrz z psem. Lusia zrobiła ogromne postępy o jakich nie marzyliśmy w tak krótkim czasie. Jeśli ktoś oczekuje cudu-radzę zwrócić się do swojej parafii :diabloti::loveu:
  8. Calopet, vitapet i efa olie można zamówić w krakvecie. Na szamponach się nie znam. Lusia ma tłusty łupież, może są jakieś na taką dolegliwość. Zapaszek tego łupieżu jest piorunujący :shake:
  9. Leki z brązowej torby : calopet - 1 łyżka dziennie vitapet - 1/2 łyżki dziennie fosforan wapnia ma wewnątrz miarkę ...chyba miało być 2 miarki -te większe a w hepatiale ma być ulotka Wszystko razem trzeba wymieszać i przykleić do suchej karmy jak czegoś nie ma to zadzwonię do lecznicy i dopytam. Odnośnie karmienia to jeśli byłaby taka możliwość to lepiej jej rozłożyć jedzenie na 3 posiłki, żeby nie obciążać bardzo żołądka. Z przejedzenia może dostać skrętu. I jak je to najlepiej dać jej trochę poczekać , żeby popiła i za 5 minut dać jej znowu. Lusia je strasznie łapczywie i łyka jedzenie z powietrzem :shake: Miska tez powinna być spora i ciężka :evil_lol: Z tą skórą-to ma tłusty łupież dlatego ma dostawać te efa olie. Nie wiemy czy nietolerancja pokarmowa jest tylko wynikiem wyniszczenia czy być może także alergii. Stan skóry coraz bardziej nas skłania ku tej teorii.
  10. W kwestii Lusi to chyba trzeba pytać Marchewę :loveu:, bo to jej pies. Co prawda na mnie ją schronisko wydało, ale w rzeczywistości jestem tylko ogniwem między lecznicą i resztą Lusiowych ciotek :lol: Na pewno dt lepszy niż hotelik gdzie jest więcej psów. Zalecenia dla Lusi pisałam gdzieś wcześniej. Karmić, karmić, karmić Pielęgnować skórę- efa olie, tran, witaminy. Nie może chodzić po schodach ani skakać. Decydujcie same :diabloti: Podwiozę ją i wydam komu trzeba. Poproszę tylko osobę odbierającą o przygotowanie dowodu osobistego, trzech zdjeć : en face i z profilu jednego rentgenowskiego i próbki krwi :evil_lol: Lusia to nasz największy skarb !
  11. Właśnie rozmawiałam z lecznicą. Przyszły wyniki Lusi. Są bardzo dobre. Zero anemii, zero stanu zapalnego, obraz czerwonych krwinek i proporcje leukocytów wróciły do normy. Parametry wątrobowe w normie-Lusia kończy opakowanie tabletek i nie ma sensu kupowania kolejnego. Zalecenia: - karma RC intestinal do czasu osiągnięcia prawidłowej wagi, czyli jeśli Lusia będzie trzymać tempo - jakieś 2-3 miesiące. Później ostrożnie można dodawać suchą karmę najlepiej dla alergików. Lusia jest podejrzewana o alergię pokarmową, w wersji jelitowej i skórnej. - koncentraty witaminowe typu calopet, vitapet - efa olie, suche szampony, pielęgnacja skóry. Stan obecny=fatalny. Lusia ma tłusty , bardzo nasilony łupież - dodatkowo ale niekoniecznie saszetki RC Convalescence (budyń) żeby podwyższyć kaloryczność posiłków i przyspieszyć przybieranie na wadze, budowanie mięśni-w tej chwili ma zanik na tylnych nogach i grzbiecie Własny dom pilnie potrzebny. Najlepiej kanapa w jakimś gustownym kolorze :loveu:
  12. [quote name='wapiszon']A jaki jest stosunek Lusi do kotów?[/QUOTE] Głowy nie dam, ale jakoś nie rzucała się na klatki z kotami. Ona jest raczej przyjacielsko nastawiona do wszystkiego. Raz tylko trzeba było ją odciągać od kota, bo miał nie zjedzone chrupki w miseczce :evil_lol: Lusia zje każdą ilość :lol:
  13. [quote name='gonia66']BIafro...plisss...podaj numer konta bo gdzies zawieruszylam i nie wiem gdzie jest na wątku:(...chcialabym wyslac pieniazki:)[/QUOTE] Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ul. Batalionu "Skała" AK 8/36 31-273 Kraków 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 z dopiskiem "Lusia"
  14. [quote name='Agnezia']Dziewczyny jeśli możecie napiszcie dokładnie jakie warunki powinien spełniać dt. Wiem, że sporo tego będzie. I takie jedno najważniejsze pytanie czy Lusia mogłaby zejść z jakichś 7 schodków czy jest to wykluczone i trzeba by ją było znosić?[/QUOTE] Myślę, że powinna mieć ciepły kąt-dosłownie kąt, żeby nie łaziła za bardzo. Karmę kupuje Marchewa i przysyła kurierem, leki tez można przesłać albo dać razem z psem na zapas. Ważne, żeby ktoś wiedział, że Lusię trzeba karmić indywidualnie, podawać jej leki i wyprowadzać na smyczy żeby nie miała możliwości biegać i skakać. 7 schodków pomału na pewno przejdzie.
  15. [quote name='MARCHEWA']Znalazłam taki hotelik w okolicy:Psy karmione sa od wielu lat karma Nutra Nuggets plus hypoalergiczne mieso mielone z kaczki.Zima oprocz karmy, dostaja takze cieple posilki z dodatkiem warzyw i jajek.Nasz adres: Agnieszka i Tomasz Biernaccyul. Wiejska 3544-187 Czarkow (niedaleko Tarnowskich Gor )mail: [EMAIL="bar-tek08@tlen.pltel"]bar-tek08@tlen.pltel[/EMAIL].: 502 723 221Wystawiamy faktury Vat.cennik: sredni 15,-duzy 15-20,-Przyjmujemy psy bez chorob zakaznych, i aktualnie zaszczepione na wscieklizne i wirusowki.Dla psow dogomaniackich: Zanim zadzwonisz , zastanow sie , czy jestes wstanie finasowac utrzymanie psa w Hotelu.Wyznaczyc jedna osobe do informacji i dokonania uzgodnionych calosciowych wplat.Ze wzgledu na prowadzona dzialalnosc naszej Firmy, mozliwy jest odbior psa z terenu Slaska i Opolszczyzny.[/QUOTE] Karmienie Lusi - Intestinal, na razie nie ma innej opcji O szczepieniach porozmawiam z Wetkami, może jak wyniki badań będą dobre to zgodzą się chociaż na wściekliznę...o wirusówkach nie ma mowy Ja rozmawiałam z zaprzyjaźnionymi hotelikami w okolicach Krakowa, ale wszędzie przepełnienie i rezerwacje w związku ze Świętami. Jeszcze jedna ważna sprawa, Lusia nie powinna być w kojcu. Jeśli będzie tracić energię na ogrzewanie to schudnie, albo nie będzie przybierać na wadze . Tkanki tłuszczowej w ogóle nie ma i jak przyjdą mrozy dostanie zapalenia płuc.
  16. Ogryzek jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Trzymajcie kciuki
  17. Dzisiaj przyszła paczka od Marchewy :loveu: tzn. karma z Krakvetu. Rachunki za Lusię rozliczenie częściowe przechowania Lusi od 14.11 do 11.12 28 dni x 15 zł = 420 zł to jest zaległe i pasowałoby uregulować leczenie Lusi: calopet x2 = 39x2 = 78 zł vitapet x 1 = 29 zł fosforan wapnia = 21 zł lek na wątrobę = 22 zł efa olie na skórę = 33 zł zastrzyki z witaminami i cocarboxylasum = 65 zł Razem --------------------- 248 zł Badania kontrolne 3 zdjęcia rentgenowskie 150 zł bad. krwi profil rozszerzony 100 zł badania neurologiczne gratis :loveu: Razem -------------------------250 zł Z rzeczy potrzebnych : - bardzo potrzebne są efa olie. Lusia ma fatalną skórę i tłusty łupież . Odpadają z niej wielkie płaty. Cała bardzo brzydko pachnie. - Potrzebne jeszcze są calo-pet i vita -pet. Najbardziej na problemy skórne potrzebny jest [B]tran paszowy-olej rybny.[/B] Są duże zakłady w północnej Polsce i w okolicach Bydgoszczy, które produkują mączkę rybną i wyciskają olej z ryb. Nie da sie tego wysłać -kiedyś pytałam bo marzy mi się dla kaukazów, ale gdyby ktoś podjechał to naleją w butelki 5-cio litrowe po wodzie mineralnej. Chyba, ze ktoś dysponuje własną cysterną :evil_lol: Litr takiego oleju kosztuje 2 zł i nie opłaca im się tego wysyłać. ja bym zapłaciła za przesyłkę takiego kanistra 20 litrów, ale nie rozumieją mojej desperacji :shake: Taki tran paszowy- ten paskudny byłby idealny na problemy skórne i kości Lusi. Trany smakowe, które są w aptekach to nie to samo, są przetworzone. Może ktoś mieszka niedaleko jakiegoś zakładu i mógłby pomóc to załatwić :modla::modla::modla:
  18. Lusia waży 21 kg :loveu: Przytyła 4 kg, to dużo jak na 6 tygodni. Lekarze bardzo ją chwalą. Wcina chrupki aż jej się uszy trzęsą i zapycha budyniem. Miednica jest zrośnięta-to dobra wiadomość Natomiast jakość tego zrostu budzi wątpliwości. Lekarze kręcili głowami, z jednej strony się cieszą , że Lusia dobrze się czuje, z drugiej oglądają zdjęcia na wszystkie strony . Widziałam dzisiaj na własne oczy te zdjęcia i te z przed 6-ciu tygodni. Jakimś cudem złamana miednica z przemieszczeniem dwóch kości przy zrastaniu jakby się "ściągneła" Jest symetryczna, chociaż wszyscy byli pewni, że Lusia będzie krzywa, bo tylko ewentualne śrubowanie jest w stanie ściągnąć równo kości. Natomiast samo "spoiwo" jest mało zbite, kiepskiej jakości i trzyma się na słowo honoru. Tutaj niestety przyczynił się ogólny stan zdrowia Lusi. Ona nie miała z czego wytworzyć porządnej kostniny. Na razie Lusia ma zwiększoną ilość preparatów mineralno-witaminowych i częściowy zakaz poruszania. Może wychodzić na krótki spacer, bez żadnego biegania, skakania itp. Drugim efektem ubocznym leczenia bez leczenia :evil_lol: jest samoczynny zrost tych dwóch uszkodzonych kręgów i wielkiej dziury na tyłku. Wszystko się zasklepiło, tylko ogon teraz jest za długi. Obniżył się przy nasadzie, bo zrobiło się wgłębienie i dwa kręgi są przesunięte. Lusia dobrze merda ogonem na boki, ale nie ma za bardzo wyczucia na wysokość i kiepsko go unosi do góry. Ogon trochę wlecze się po ziemi. Mamy nadzieję , że Lusia przyzwyczai się do nowego ogona :lol: i zapanuje nad nim. Wlec go nie może, bo pomijając to , że będzie ubłocony, to jeszcze będzie obdarty albo go odmrozi :shake: Wetka powiedziała, że ewentualnie można go skrócić :roll: jak się nie przyzwyczai . Niestety po urazie tych kręgów uległ uszkodzeniu też nerw- i tak cud, że Lusi nie trzeba było amputować całego ogona i, że ma czucie w łapach. Wyniki badań krwi będą chyba jutro albo pojutrze . Dam znać jak mi zadzwonią. I najważniejsze... Lusia nie może mieszkać w lecznicy. Najważniejszy etap leczenia ma za sobą, nie ma też sytuacji zagrożenia życia...a są inne takie Lusie, które czekają na miejsce. Potrzeba na cito domu tymczasowego albo stałego. Zaraz napiszę rozliczenia, a to już sobie czytajcie :loveu:
  19. [quote name='Agnezia']A już chciałam napisać że jesteśmy bardzo bardzo zniecierpliwione :) No dobra zdjęcia pomogą wytrzymać jeszcze parę dni :)[/QUOTE] Czy Wam też wyświetlają sie tylko kawałki zdjęcia typu pół psa :angryy::angryy: Czy to tylko ja mam taką piękną dogomanię :shake:
  20. Co za marudy :loveu::loveu::loveu: Gdybym coś wiedziała to zaraz by tu było. Nie znam diagnozy i wyników, bo składa się na nią kilka badań m.in krwi a tych nie da się zrobić na poczekaniu. Lusia musi mieć bardzo rozszerzony profil. Pewnie wyniki będą na środę jak dzisiaj poszła krew. Zdjęcia RTG też będzie jeszcze jutro oglądać chirurg. Jak coś od nich wyduszę nawet szczątkowego to Wam napiszę :cool3: Z aktualnych szczątków :evil_lol:to Lusia stoi, a nawet chodzi, dzisiaj wyszła na pierwszy 5-cio minutowy spacer. Ma zanik mięśni zadu i tylnych nóg. Ma też problem z nasadą ogona tam gdzie została uderzona i są uszkodzone kręgi. Czucie w ogonie ma, tylko trochę go wlecze po ziemi. Ale merda normalnie :lol: Słaba kondycja wynika przede wszystkim z izolacji. Lusia nie chodziła i nie miała jak ćwiczyć nóg. Aby Wam umilić oczekiwanie na wyniki mam dzisiejsze zdjęcia : [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Lusia11.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Lusia8.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Lusia10.jpg[/IMG] [IMG]http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zwierzeta/Lusia9.jpg[/IMG]
  21. [quote name='MARCHEWA'][B]Biafro-Royal 14 kg dla Lusi zamówiony w Krakvecie;)[/B][/QUOTE] Super :loveu: Czekamy na paczkę :razz:
  22. U Lusi wszystko dobrze. Na poniedziałek ma zaplanowane prześwietlenia miednicy i kontrolne badanie krwi. Kciuki baaaaaardzo potrzebne. Odnośnie rozliczeń dokładnych to będę w lecznicy dopiero w piątek.
  23. Waldi, odnosnie ewentualnej zbiórki na kaukazy, czy skarpety to ja mogę udostępnić konto ale Fundacji. Prowadząc Fundację nie mogę równocześnie zbierać pieniądze na własne konto :shake: Konto Fundacyjne jako rachunek bankowy jest wspólne do wszystkich wpłat, różnią je tylko dopiski. Ponieważ wszystkie Fundacje prowadzą "pełną rachunkowość" czyli księgi , w tych właśnie księgach są konta na których księgowane są pieniądze zgodnie z dopiskami darczyńców. To żmudna i trudna robota, którą wykonuje dla mnie zewnętrzna kancelaria rachunkowa . Sama nie byłabym w stanie tego ogarnąć. Zbiórki na prywatne konta są dużo prostsze . Piszesz ile wpłynęło, ile wydałaś i na tym robota się kończy. Fundacyjna skarpeta jest udogodnieniem, gdy darczyńcy chcą mieć przejrzystą sytuacje, lub chcą odliczyć sobie przekazane pieniądze od dochodu. Tym bardziej , że mamy koniec roku. Niebawem także rozliczenia z fiskusem i odpisy 1%. Myślę, że można by to wszystko połączyć. Przynajmniej spróbować.
  24. [quote name='Kaja i Aza']darunia-puma, cicho jest bo Biafra i jej coreczka sa chore, wiec Biafra nie jezdzi teraz do Lusi do kliniki. Czekaj cierpliwie i zycz zdrowia Biafrze i jej dziecku.[/QUOTE] Dziękuję Kasiu :loveu: Za życzenia przede wszystkim , Pati przekazała :calus: My pomału wracamy do formy. Lusia też o.k. W razie czego od razu by dzwonili do mnie. Nawet gdyby nasikała w innym kącie :lol: Już tylko jeden tydzień został Lusi w zamknięciu. Modlę się żeby miednica się zrosła. Jestem dobrej myśli bo sunia sama często stoi, co wcześniej nie było możliwe. Jeżeli zdjęcia i badania krwi wyjdą w porządku, to trzeba się będzie rozglądać za domkiem. Lusia ma bardzo dużą niedowagę i jej powrót do formy potrwa trochę. We własnym domku na pewno szybciej dojdzie do formy. Kciuki tylko bardzo , bardzo potrzebne żeby badania były o.k
  25. Ło Matko Boska :crazyeye: Człowiek sobie poszedł na L4 pierwszy raz od 10 lat a tu biednego Freda mi w walizkę pakują :placz: Fakt, jest ciężko ale jeszcze nie umieramy z głodu ;) 1. Fundacja Ostatnia Szansa zadeklarowała na chłopaków jednorazowo 600 zł, przelew jest w drodze. 2. Wspólnymi siłami zbudowaliśmy "kojec Borysa" który miał służyć dla starego nieadopcyjnego kaukaza. Teraz w nim mieszkają Siwa i Dakota. Nie widzę przeciwwskazań, żeby w przyszłości zamieszkał w nim Fred - z łatką nieadopcyjny... Być może łatka z czasem mu odpadnie, jednak w chwili obecnej adopcja tego psa nie mieści mi się w głowie :shake: Być może Fred nabierze pewności siebie i osiągnie spokój wewnętrzny i zewnętrzny, bo stresy powodują , że od razu zaczyna się drapać do krwi. A brak pewności siebie u tak dużego psa zawsze kończy się katastrofą. Zwłaszcza, że Fred jest przy tym bardzo dumny i ambitny...tylko nie tam gdzie trzeba. 3. Żeby powyższe stało się możliwe trzeba koniecznie wydać to, co nadaje się do adopcji. Siwa -urocza staruszka bez wad. Do każdego domu...może bez kotów. Baca- bardzo kontaktowy, serdeczny pies, który uwielbia spacery i jest bardzo nieufny w stosunku do osób obcych. Mimo łatki z którą przyszedł mogę spokojnie podpisać się pod jego adopcją obiema rękami. Wiele razy pisałam, że współczuję Zofii , ze stała się jego ofiarą, ale - zabijcie mnie- ten pies ma dobry charakter. Warunek absolutny adopcji- pomieszczenie do zamykania na czas przyjmowania gości i listonosza. Dakota- dla kogoś kto ma dużo czasu i ambicje sprawdzenia się z psem psychopatą :roll: Główna i najważniejsza lokatorka "kojca Borysa" . Stara i nieadopcyjna. W przeciwieństwie do Freda jest przewidywalna i zupełnie podporządkowana. Ewentualny upór manifestuje rozpłaszczając się na ziemi. Mimo miliona prób nie udało mi się nauczyć ją chodzenia na smyczy. Zawsze jest ryk i pokładanie się na ziemii. Uwielbia własną budę i nie potrafi się od niej oddalić bardziej niż 30 metrów. Poza tym do domu z ogrodzeniem i bez kotów w sam raz. Duża, puchata, bardzo czujna. Obcym nie okazuje podporządkowania ;). Rzuca się na koty. Konfliktowa w stosunku do psów. Poza tym w związku z narastającym problemem owczarków kaukaskich w potrzebie, zdecydowałyśmy się z Camarą wydać Igora. Dla niewtajemniczonych Igor przyjechał do mnie umrzeć. Nikt nie chciał pielęgnować trudnego kaukaza z czerniakiem tęczówki, któremu najlepsi specjaliści dawali 7 miesięcy życia - chciałyśmy żeby je spędził w czystym i spokojnym miejscu. Ponieważ oko dramatycznie rosło w największe upały zdecydowałam się je usunąć zanim pęknie i się wyleje. Okres opieki pooperacyjnej i fanaberii Igora pominę milczeniem. To było 3 lata temu... Nikt nie wie czemu Igor nie umarł. Badany regularnie nie ma żadnych przerzutów. Igor ma teraz około 5-6 lat. Ma dobry charakter, ewentualne wady naprawiliśmy ;). Mógłby mieć dom z ogrodem, jest przyjacielski do psów i kotów, chodzi na smyczy...i po drabinach -ale tylko w jedną stronę :evil_lol: Odnośnie skarpety czy pisma do hodowców jestem za . Mogę napisać co tylko chcecie, jeśli przyda się wielkopsom. Dostałam też gigantyczne obrazy z aniołami od P. Marzanny na aukcje dla koni. Odłożę jednego dla Freda :loveu:
×
×
  • Create New...