Jump to content
Dogomania

KingaW

Members
  • Posts

    1612
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KingaW

  1. Envy- to może ja spróbuje odpowiedzieć. Tak szczerze, jak sobie wyobrażasz pracę wolonatriusza?Bo, hmm, jakby to zgrabnie ująć, w schronisku w Ostrowi wolontariusze nie pojawiają się po to, żeby np. wyjść z pieskiem na spacer, czy go pogłaskać (co nie znaczy, że to nie jest potrzebne). Dziewczyny jak tam jadą robią przede wszystkim przegląd psów pod wzgledem ewentualnych chorób (najbardziej boimy się nosówki), ciąży u suczek etc. Robią też dokumentację zdjęciową, zwłaszcza psów nowych, lub w jakis sposób poszkodowanych. Część z nas umie zrobić zastrzyk, jeśli trzeba, czy podac kroplówkę. Tam na miejscu nie ma na stałe żadnego weta. Nie chcę Cię, broń Boże zniechęcać, ale nie jest to fajne miejsce. Wszystkie szczeniaki, które się tam rodzą są usypiane (zresztą zgodnie z naszą wiedzą jest to najlepsze rozwiązanie w tym momencie). Tak, szczerze mówiąc, moim zdaniem (którym przecież nie musisz się sugerować) bardziej byś się przysłużyła psiakom np. ogłaszając je w necie. Jest conajmniej kilkanaście miejsc, w których można zamieszczać ogłoszenia o psach do adopcji. To też jest wolontariat. B. ważny dla funkcjonowania naszego Stowarzyszenia. A, może umówmy się tak, że jak ktos od nas będzie jechał do schroniska, to się z Tobą umówi i pierwszy raz nie pójdziesz tam sama. O.K.?Pozdrawiam, Kinga.
  2. O matko! Bidul. :-( A już myślałam, że najbardziej żarłoczny jest mój Brave'a. Ale (może dlatego, że niższy) nie wyprawił się jeszcze nigdy do łazienki zapolować na mydło.Jest u mnie prawie 1,5 roku i widzę drobne postępy. Np. jest w stanie wypluć i zostawić na trawniku jakiś zuchel chleba znaleziony na spacerze, jak go grzecznie poproszę.A początkowo jadł wszystko, nawet jak mi kiedyś plasterek cytryny upadł, do zeżarł, skubany.Na wszystko potrzeba dużo, dużo czasu.
  3. [quote name='OlimpiaK']Mam cos, ale nie powiem co zanim mi dziewczynki nie odpowiecie na pewne pytania: 1. czy Fin nadaje sie na psa do mieszkania? 2. jak duzy jest rzeczywiscie (moze wiecie wysokosc w klebie)? 3. jak dogaduje sie z suczkami (starszymi i nie lubiacymi nahalnych psow)? 4. czy jest glosny (szczeka itp)? Olimpio a moze nasza Pestka (vel Tina). Nie może zostać u Państwa, u których aktualnie jest, bo b. źle znosi rozstania, a Państwo intensywnie pracują. Szukamy dla niej domu właśnie z innym psiakiem, bo uwielbia psie towarzystwo. Zwłaszcza towarzystwo psiaków, które są od niej mniejsze, dużych sie trochę boi. Tina jest szczupłą sunią sięgającą do kolana. Waży 14 kg. Ma jakieś 10 miesięcy. Państwo są skłonni poświęcić czas by powoli przyzwyczaić ją do nowych opiekunów. Dają całą wyprawkę: łóżeczko, smyczkę, zabawki. Tina jest oczywiście wysterylizowana. To link do jej wątku: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=68207
  4. [quote name='ronja']to wklejam [IMG]http://img106.imageshack.us/img106/2777/tina1yn5.jpg[/IMG] [IMG]http://img106.imageshack.us/img106/61/tina2ea4.jpg[/IMG] [IMG]http://img501.imageshack.us/img501/5465/tina3bw2.jpg[/IMG][/quote] Piękna i młoda Tina się przypomina!
  5. [quote name='gdgt']miała być lika.[/quote] Aferę weci zrobili. Sobie wymyślili, że Lika specjalnie te psy tak blokuje, żeby nikomu nie dać. Nie wiedzieli, że ci ludzie tylko przyjechali oglądać Gumisię.Jezu. Lika, ja Cię b. przepraszam, że sie jeszcze na dodatkowe stresy musiałaś narażać. Pogadam z nimi.Muszę jechać i płacić szybko kasiorę bo mi się zdaje, ze się tak 'poczuli' bo im wisimy forsę.
  6. A jakby co, to u mnie oprócz tego Chappi jest też ledwo zaczety 15 kg wór Puriny dla szczeniaków.Tak przypominam, gdyby komuś, do czegoś było potrzebne.
  7. Nora - to ja bardzo, bardzo dziękuję za przywiezienie! Przepraszam, jeśli moja rodzicielka nie była dla Ciebie specjalnie miła.Jak weszła do garażu to sobie przypomniała, że leży tam sterta desek (też dla schroniska), która miała zniknąć w ciagu 2-3 tyg., a zalega już miesiacami. Kiedy wróciłam z pracy to zrobiła mi drobną aferę.... O te dechy. Aaaaaaaaaa! ;-)
  8. Do mnie dzwonił przedwczoraj pan w sprawie Shippka, ale coś mu się ubzdało, że to mały piesek jest, bo taki właśnie jakiś mały włochaty się marzy jego wnuczce. Jak powiedziałam, że do kolana, to nie był już zainteresowany. Dodatkowo pan ma już 3 psy: On-kę, rottkę i dużą kundlicę... Czyli dla Shippa też by to nie było to, nawet gdyby go przekonywać, że do kolana to jednak mały. :-(:-( :-(
  9. Dzwonił jeden facet. Lat 63. Niby w sprawie Shippa, ale sobie sprawy nie zdawał o jakiego psa chodzi, myślał, ze to coś małego....W każdym razie mieszka pod Radzyminem, z 10-letnią wnuczką (córka pracuje w Anglii), mają już 3 psiaki, ale duże (suka ON, rottka i kundliczka) oraz 2 koty, ale wnuczka by chciała małego pieska (najchętniej suczkę), taka do przytulania. Jakieś takie sznaucerowate, małe coś.Sama nie wiem. Facet prosty, ale na swój sposób z pewnością kocha zwierzęta. Powiedział, że mogę przyjechać i obejrzeć jak u niego te już będące psiaki mają dobrze. Że miał do niedawna 8 psów, ale wszystkie poumierałą w ciągu ostatnich kilku lat śmiercią naturalną i zostały tylko te 3.A, i wnuczka miała szynszyle, ale jej pozdychały.Sama nie wiem.Wnuczka podobno kocha wszystkie zwierzaki. Facet też.No i co robić? Radźcie Ciotki....
  10. Jeśli chodzi o miejsce do przechowania czegokoliwek to ja mam go b., b. dużo. Mieszkam na Grochowie. tel. 501 231 521.
  11. Fineus, a gdzież ty?
  12. Mam ten sam problem z P. Dorotą i jej Pestką (Tiną).Jedyne rozwiazanie to praca z klatką (behawiorysta się kłania), albo drugi psiak.Matko...Pestka (Tina) też dikus straszny. Już nie wiem co robić.... :-( :-( :-(
  13. Sunia do adopcji............. Tina jest młodą około roczną suczką. Przebywała w schronisku w bardzo trudnych warunkach gdzie straciła swoją najbliższą towarzyszkę - Muszelkę. Dzięki działaniom Stowarzyszenia na Rzecz Bezpańskich Zwierząt "NICZYJE" została poddana zabiegowi sterylizacji i obecnie przebywa w Warszawie w domu tymczasowym. Początkowo była kłębkiem nerwów i bardzo bała się ludzi. Ponieważ prawdopodobnie musiała być na siłę odławiana z ulicy do schroniska, bardzo bała się zakładania smyczy i nie umiała na niej chodzić. Obecnie uczy się zaufania do ludzi, choć praca nad tym wymaga delikatności i czasu. Została nauczona czystości i nie zdarzają się „wypadki” w domu. Lubi spacerki. Bardzo lubi bawić się z psami, nie przejawia żadnych oznak agresji, choć preferuje psiaki mniejsze lub równe sobie gabarytami. Jednocześnie w domu jest psem cichym i potrafi się doskonale bawić sama. Dobrze znosi jazdę samochodem. Została nauczona spania w osobnym pokoju, nie wchodzi na kanapy, nie żebrze o jedzenie, ponieważ jest karmiona o innych porach niż pozostali domownicy. Zostawała w domu sama na koło 4-5 godzin. Tina jest smukłą sunią średniej wielkości; waży około 13 kg. i sięga do kolan.
  14. U Tinusi niezbyt dobrze.... :-( Oględnie mówiąc.Ona się nadaje tylko i wyłącznie dla osoby (osób), które mają: A) czas, B) ustabilizowany tryb życia. I ewentulanie C) innego psiaka (Tina niesamowicie źle znosi samotność, zwłaszcza na działce, w mieszkaniu jeszcze jak cię mogę) bo drugi piesek rozwiąże problem tęsknoty..... Tak się nam (mnie i p. tymczasowej) zdaje.D) z domkiem i ogródkiem (uwielbia brykać na dworze).E) jednak niezbyt wiekowej (bo Tinusia lubi biegać i zdarza sie jej szarpnąć od czasu do czasu.Tina to jeszcze dziecko. (Chyba żeśmy ją zbyt wczęsnie ciachnęli, podobno weci twierdza, że nie ma jeszcze roku). B. żywiołowe, łatwo się płoszące (boi się zwłaszcza mężczyzn, to przeważyło na decyzji jej tymczasowych Państwa o jej oddaniu, fatalnie znosi te chwile, kiedy zostaje sama ze swoim Panem, Panu już ręce opadają, tym bardziej, że Tina wydaje się całkiem nieźle akceptować Tatę swojego Pana,. czyli starsi faceci są O.K. tacy w 'sile wieku' stanowią dla niej jakąś traumę niedopokonania.), rozbrykane i mające b. mało dobrych doświadczeń z ludźmi....
  15. Miałam 2 telefony w sprawie Shippa, przekazałam kontakt do Doroty i Tomka, bo sama byłam na żaglówce z dostępem do prądu raz na kilka dni (efekt-permanentnie rozładowana komórka) i z kiepskim zasięgiem.
  16. Taaa. Ale ona powiedziała, że może wziąć dopiero jak jej pomożemy reozdać te już u niej będące psiaki. Podobno jakaś grupka małych suczek (chyba z jednego miotu). Młodych, nieduzych gabarytowo. Czyli, generalnie chodliwych.Tak czy siak, podeślę Ci pw z numerem, kontakt warto podtrzymać. Jak dasz radę do niej zadzwonić i chwilkę pogadać, to dobrze, jak nie, to trudno. Zadzownie do neij po przyjeździe. Będę mogła do niej podjechać z aparatem dopiero po 2 lipca. Może w zamian za przetrzymanie 'naszych' psiaków zaproponujemy jej sfinansowanie sterylek jakiś jej podopiecznych? Spytam Feli czy nie widzi przeszkód (jak ten koń w wielkiej partubickiej ;-))
  17. Powtarzam raz jeszcze, bo odzewu nie widzę:[quote name='KingaW']Laski-ciotaski, jakiś czas temu odezwała się do mnie babeczka (w wieku mi nieznanym, ale pewnie taka między 25-35 lat), która by chciała podjąć z nami współpracę. Ma plac z budami w W-wie, może przechować czasem jakieś bidy, albo, jeśli wstawimy dodatkowei budy i zrobimy jakieś kojce, to nawet całkiem często, np. suńki posterylkowe. Luźno współpracuje z pewną fundacją prozwierzęcą, ale, jak sama twierdzi, nic w zamian nie dostaje. Oczywiście, nie chodzi jej o jakieś rzeczy materialne, ale np. o pomoc w ogłaszaniu psów, które są u niej. A ma w tej chwili kilka sztuk, wszystkie z jej pieniędzy posterylizowane (mówi, że ciacha co się jej pod oczy nawinie..., tak jak lubimy:razz: ). Twierdzi, że komputerowo jest średnio kumata, więc te ogłoszenie w necie to dla niej czarna magia, nie ma cyfrówki itd. B. sensowne wrażenie w rozmowie telefonicznej na mnie zrobiła. Ja będę jeszcze przez 2 tyg. mocno zajęta, a szkoda, żeby kontakt przepadł. Może któraś z Was ma ochotę na tel. do tej babeczki i jakieś podtrzymanie tego kontaktu? Ewentualne spotaknie i psów obfotografowanie? Powiedziała, że jak się pozbędzie tych "swoich" to mozemy jej podrzucać "nasze".[/quote]
  18. Dziewczyny, a może tę bullkę i rottkę powinnyśmy ciachnąć? Nawet jakby je trzeba było odstawić potem do schronu.
  19. Cuuuuuuuudak: [IMG]http://img126.imageshack.us/img126/2098/dsc00141po7.jpg[/IMG]
  20. [quote name='basia0607']Dzisiaj z Maliną przezylam horror.Poleciala za kotem w rzepak a pole zasiane jak okiem siegnąć ,końca nie widać , lasy.Goniłam za ruszajacymi sie dżbłami,zlapałam ,przynioslam do domu a to Milka.Z tych nerwow nie zauważyłam ,że to nie ta waga. Szukalo jej duzo ludzi.Akcja trwala ok. 40 min. Nie wierzylam ,że ją znajdziemy.Serce mi waliło jak oszalałe.Dopiero obce dziewczyny z górki zobaczyły gdzie sie rosliny ruszją i zaczely krzyczec. Tz tam pobiegl ,wolał ale ta nędzota nadal szukala kota.Oj juz dlugo nie puszcze jej ze smyczy. Stres mnie rozlożyl ,chyba z nerwów sobie poplaczę bo coś mnie bierze.[/QUOTE] Basiu, nie chcę być źle zrozumiana i się czepiać, ale.... No, myślałam, że przynajmniej dla nas wszystkich, tu na tym Forum, to jasne, że podstawowa zasada po adopcji psa to: adresówka bezwzględnie przyczepiona do obroży, oraz jakaś karencja (w przypadku mojego Brave'a też ze Schronu w Ostrowi było to ok. 3 miesięcy) zanim się psa spuści ze smyczy. Przecież, no sorry, ale Ty dla niej, póki co, jesteś całkiem obcą kobitą... Czyli, że niby skąd ona ma wiedzieć, że to akurat Ciebie ma się pilnować? To raz, a dwa, że z tych psów schroniskowych, zapewne spory procent, to psiaki, które komuś zaginęły, czyli, mozemy spokojnie założyć, ze co 3-4 z nich ma tendencje albo do samodzielnych wycieczek, labo np. łatwo się czymś płoszy... A od tego do tragedii tylko krok. Przepraszam, jeśli odbierasz to jako jakąś gadkę umoralniającą. Nadal jestem pełna podziwu, że okazałaś tej małej tyle serca. Buziaki dla Ciebie i Twoich Dziewczyn.
  21. Laski-ciotaski, jakiś czas temu odezwała się do mnie babeczka (w wieku mi nieznanym, ale pewnie taka między 25-35 lat), która by chciała podjąć z nami współpracę. Ma plac z budami w W-wie, może przechować czasem jakieś bidy, albo, jeśli wstawimy dodatkowei budy i zrobimy jakieś kojce, to nawet całkiem często, np. suńki posterylkowe. Luźno współpracuje z pewną fundacją prozwierzęcą, ale, jak sama twierdzi, nic w zamian nie dostaje. Oczywiście, nie chodzi jej o jakieś rzeczy materialne, ale np. o pomoc w ogłaszaniu psów, które są u niej. A ma w tej chwili kilka sztuk, wszystkie z jej pieniędzy posterylizowane (mówi, że ciacha co się jej pod oczy nawinie..., tak jak lubimy:razz: ). Twierdzi, że komputerowo jest średnio kumata, więc te ogłoszenie w necie to dla niej czarna magia, nie ma cyfrówki itd. B. sensowne wrażenie w rozmowie telefonicznej na mnie zrobiła. Ja będę jeszcze przez 2 tyg. mocno zajęta, a szkoda, żeby kontakt przepadł. Może któraś z Was ma ochotę na tel. do tej babeczki i jakieś podtrzymanie tego kontaktu? Ewentualne spotaknie i psów obfotografowanie? Powiedziała, że jak się pozbędzie tych "swoich" to mozemy jej podrzucać "nasze".
  22. Lika, jetseś super babeczka. Bardzo wielkie dzięki.
  23. Ronja, odp...... się.Właśnie tego czasu nie mam.Dodatkowo mam w pracy blokady na wszystko (nawet Dogo nie chodzi jak trzeba, bo np. emotek nie moge umieszczać).
×
×
  • Create New...