-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
No to historia z wczoraj.... córa sąsiadów- środek ruchliwej ulicy, Wrocław, centrum miasta. Po pasach biega szczeniątko, waga max 1,5 kg, ok 5 tygodni.... Dookoła MNÓSTWO ludzi, NIKT nie reaguje. Jedno auto omal nie rozjechało szczeniaka, drugie - łapiącej go Natalii.... o obtrąbieniu nie mówiąc. BTW Komuś szczeniaczka? Czarny podpalany, mikrusek, chłopczyk, futerko zapowiada się na kędzierzawe, lub kudłate..... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Wina właściciela jest bezsporna, ale... skoro Iskra pisze, że kierowca nawet nie próbował zwolnić, nie mówiąc o tym, ze się nie zatrzymał po wypadku- to trudno go określać jako niewinną owieczkę. Za to ciśnie się trochę dosadnych słów. I zbyt wiele widziałam skurwysyństwa w wykonaniu kierowców, żeby nie uwierzyć, że nie zwolnił z pełną satysfakcją. Bo owszem, byłam świadkiem m.in perfidnego rozjechania jeża - w mieście w jasno oświetlonym miejscu, a jeż to nie zwierzątko które wyskakuje znienacka. Bo sama zostałam potężnie opierdzielona za zgarnianie rannego kota z jezdni w centrum miasta ("przecież to tylko jakiś głupi kot!!!")- dla informacji kot przeżył i ma się dobrze. I niestety więcej niż raz byłam świadkiem jak reagują kierowcy na zwierzę na drodze- naprawdę nie mówię o warunkach gdzie hamowanie jest niebezpieczne, czy zdarzeniach nagłych, tylko o reakcji na psiaka na środku jezdni w środku miasta, gdzie z założenia powinno się jechać wolniej. Sensowna reakcja kierowców to niestety raczej rzadkość, zazwyczaj jest zirytowane trąbienie, także na kogoś kto usiłuje psa złapać, wyzwiska... w przypadku większego psa, przynajmniej usiłują go wyminąć, co wynika chyba z obawy o własne auto, w przypadku mniejszego psa, kota, ptaka..... Nie, nie przesadzam, tak było i ostatnio- kiedy z Terierfanką próbowałyśmy złapać ewidentnie zagubionego CTRa, tak było kiedy zgarniałam z jezdni pod swoim domem kopulujące psy (mijane o centymetry przez auta), kiedy łapałam malutkiego kociaka na środku ruchliwej jezdni, czy zgarniałam rannego gołębia. Z tych wszystkich przypadków RAZ zdarzyło się że ktoś się zatrzymał żeby pomóc. Raz. -
Ryss, ale ty mylisz dwie rzeczy- świadomość śmierci towarzysza i coś co można by nazwać "snetymentem". Absolutnie nie neguję że psy (i koty) są w pełni świadome co stało się z drugim zwierzakiem (nawet jeśli przy tym nie były). I to mówię z pełnym przekonaniem, bo wielokrotnie byłam tego świadkiem. Zupełnie inaczej wygląda reakcja zwierzaków jeśli ich "kumpel" odchodzi, bo umarł, a inaczej kiedy np poszedł do nowego domu. To nie są może zachowania ostentacyjne, ale po śmierci członka stada, całe stado przez kilka dni jest takie.... nieswoje. A w przypadkach nagłej śmierci, której są świadkami- jeszcze mocniej. Natomiast co do "sentymentu"- jedyne co zauważyłam, to sporadycznie zwierzę bardzo silnie związane z drugim (ale to nie dotyczy zwykłych relacji, tylko szczególnych przyjaźni) przez krótki czas stara się miec przy sobie jakąś rzecz przesiąkniętą zapachem zmarłego kumpla (to może być właśnie obroża, posłanie itd). Ale to szybko mija. Natomiast nigdy nie zaobserwowałam, żeby jakakolwiek rzecz po zmarłym zwierzęciu- czy to szelki, obroża, miska itd wywoływała później i po wyczyszczeniu jakieś szczególne emocje, ot, obroża to obroża, miska to miska.
-
Owszem, zwierzęta tęsknią za zmarłymi "kumplami", cierpią, i jak najbardziej rozumieją co się stało. I niekoniecznie ma tu decydujące znaczenie postawa człowieka, raczej rodzaj więzi jaka łączyła zwierzęta. W skrajnych przypadkach może się to skończyć depresją. Ale nijak się to ma do noszenia obroży zmarłego psa, to my przypisujemy psom swoje- i to mocno indywidualne- odczucia.
-
Ja też :) Najśmieszniej było jak ten wielbłąd się włączył i zaczął grać jakąś obłąkaną melodyjkę arabską, świecąc oczami :) Piku dostała korby, chciała go natychmiast zamordować (ona uwielbia grające zabawki) ;)
-
Chora, cierpiąca jamniczka szczęśliwa we własnym domu! Dziękujemy!
ulvhedinn replied to caromina's topic in Już w nowym domu
Karma renal jest obrzydliwa ;) Nasza Kira je nerkową i uprzejmie akceptuje Animondę, puszki, tacki, za to Hills, RC i Rinti uważa za wyjątkowe paskudztwo ;) -
Pokerku ślicznie dziękuję w imieniu zwierzaków za wielki wór dobra wszelakiego :) kocyki, szmatki, zabawki- nie wiem, czy ja się bardziej ucieszyłam, czy stado na widok tylu pluszaków ;) Poza tym, babcia przedwczoraj się słabiej czuła, więc powtórzyłyśmy wyniki - Mocznik 308 mg/dl Kreatynina 3,3 mg/dl... Ale chyba coś zjadała i brzuch jej dokuczał, bo po lekach jej przeszło i wczoraj była już żywiutka ;) A tak poza wszystkim to Kira razem z Mańkiem mieli wczoraj profesjonalną sesję zdjęciową .... do kalendarza ;) Będą się lansować :) Maniek troszkę tchórzył, ale w sumie dał radę, za to Kira.... Kirucha to urodzona modelka :) Kira wręcz fantastycznie pozowała- siadała, patrzyła, robiła miny, leżała, co tylko wymyśliłyśmy, to było ok :) Oczywiście nie obyło się bez smaczków ;) smaczki to podstawa komunikacji ;)
-
Wiecie co.... po pierwsze psom jest w cholerę wszystko jedno czy chodzą w obroży po innym psie czy w nowych. I na szczęście nie są głupimi snobami "musze mieć modne, nowe i w kropeczki". Tak, ja tez używam sprzętów po zmarłych psach i kotach. I jakoś nie uważam, że jestem żebrakiem, bo nie wywalam wszystkiego co "należało" do zwierzaka, który odszedł. Więcej- jonQuilla, Twoje posty budzą we mnie potężny niesmak. To już nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma kasę czy nie. ale przebija z nich pogarda i snobizm. A niektórzy po prostu są pragmatyczni. Po drugie- uważam za wstrętny egoizm podejście "nie chciałabym żeby inny pies chodził w obroży po MOIM psie"- skoro nam jest przykro patrzeć na sprzęt, bo przywołuje wspomnienia, to zamiast wywalać dobre rzeczy, można pomyśleć o psach w schronisku, czy domu tymczasowym. Wolontariusze bardzo potrzebują takich rzeczy- bo często psy które zabieramy nie mają nic przyzwoitego (albo w ogóle nic). Bo przychodzą w śmierdzącym pasku, albo w łańcuchu na gołej szyi. I obroże otrzymywane w darach, czy smycze są bardzo przydatne. Na czymś trzeba te psy wyprowadzać. Przy czym najlepiej nie dawać bezpośrednio do schroniska tylko zaufanemu wolontariuszowi. Owszem, także domy tymczasowe chętnie przygarną wszelki sprzęt - obroże, smycze, szczotki etc. Bo zamiast się nadymać, uważamy, że najlepszym sposobem na pamięć o zmarłym psie, jest to, że pomaga się innym.
-
Ja tylko dodam, że porządni hodowcy chihuahua również unikają hodowania piesków "XXS", mimo, że nominalnie chi jest najmniejszą rasą świata. Ze względu na zdrowie właśnie. I pieski zbyt małe nie idą do dalszej hodowli, tylko na kolanka. A "ratlerki"... kupowane od byle kogo. Cóż, mam takie cudo. Nie przypomina nawet ratlerka, o pinczerze nie mówiąc. Nie, nie kupiłam. Zabrałam ze schronu, gdzie jej właściciele oddali ją- jak się "popsuła". Bo Pi ma zespół wad wrodzonych. Zdeformowany kościec, stawy, zapomnij o rzepkach, kręgosłup (2 razy miała operowany, bo była sparaliżowana), przesunięta śledziona, nienormalna struktura nerek, deformacje jajników, macicy. Niedorozwój móżdżku, problemy z koordynacją, zaburzenia koncentracji, problemy emocjonalne... Alergie, w tym bardzo ciężkie na owady i niektóre rośliny. Za sobą ma kilka wstrząsów anafilaktycznych. Spacer- ze sterydem w zastrzyku pod ręką. Zaburzenia termoregulacji. Leczenie Pi kosztowało tyle, że można by mieć za to super championa. .....nabywcy się wypięli, a pseuduch pewnie dalej rozmnaża chore psy :(
-
Chora, cierpiąca jamniczka szczęśliwa we własnym domu! Dziękujemy!
ulvhedinn replied to caromina's topic in Już w nowym domu
Możesz podawać i żurawinę i glukozaminę mimo antybiotyków, a nawet powinnaś ;) nijak to się nie kłóci. Wynik może wyjść fałszywy, bo bakterie rzeczywiście sa, ale nie w pęcherzu, tylko w dolnym odcinku dróg moczowych, w przedsionku pochwy, czy nawet na zewnętrznych narządach płciowych, a przy pobieraniu moczu "tradycyjnie" po prostu je wypłukujesz. Dlatego punkcja jest najpewniejsza ;) -
Chora, cierpiąca jamniczka szczęśliwa we własnym domu! Dziękujemy!
ulvhedinn replied to caromina's topic in Już w nowym domu
Coli to taka dziwna bakteria- jest sobie w organizmie (w jelicie grubym), ale może powodować zakażenia jak się gdzie indziej dostanie. Zakażenia dróg moczowych, szczególnie u dziewczynek (psich też) są o tyle łatwe, że blisko jest ujście cewki moczowej i odbytu od siebie. Dobrze, że wiadomo na co wrażliwa, teraz trzeba wdrożyć leczenie- i koniecznie podawaj jej żurawinę, raz, że zakwasi mocz, czego bakteria nie lubi, da, przy podawaniu żurawiny bakteriom ciężej się czepiać ścian pęcherza. I warto też dawać preparaty z glukozaminą (a na stawy też pomoże). Może być też tak, że posiew wyjdzie fałszywie dodatni, przy "normalnym" pobieraniu sików, w pełni miarodajne jest pobieranie z punkcji, prawie pewne- z cewnikowania. Kra miała coli kiedyś i to wcale nie jest specjalnie wredna bakteria, są gorsze (np proteus) ;) Wytłukło się ładnie i bez komplikacji. -
Pokerku dziękuję ślicznie, ale moje futra wszystkie raczej szczuplutkie (z wyjątkiem Lili, ale jej po prostu zmniejszam porcje) ... Może któryś u Kikou?
-
Kurcze ja wiem, pies bezpieczny, bo ulv nie wywali, ale nie zostawiajcie nas samych :(
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Małe jak palec a złe jak padalec, znaczy? :) juz ją lubię :) -
Ratlerki do cziłek nijak podobne nie są!!!! Zresztą ta cziłka z obrazka też nie jest do końca prawidłowa- chi powinien być krótszy, samiec wręcz kwadratowy, suka nieco dłuższa; łapki dużo masywniejsze niż pinczer, głowa okrągła, jabłkowata, szersza niż na fotce, uszy duże, ale nie stojące do pionu, tylko rozchylone na boki. Ogon noszony co najmniej jak szabelka, a lepiej zawinięty w kierunku bioder. Zdecydowanie krótka kufa. U pinmina uszy mają formę nieco jakby płomyka, au chi- trójkąta o dość szerokiej podstawie. Reszta się zgadza, to co chodzi najczęściej po naszych ulicach, to ratlerki, popularnie zwane sarenkami ;)
-
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Fajne stworzonko, ona jest malutka czy mi się tylko tak wydaje? -
Cytuję Magdę B. która miała przejść babcię: Brak kulturalnych słów- tym bardziej, że panna była zapewniona, że nie zostanie sama z wydatkami, tłumaczyłam jej kilkanaście razy, że rokowania są niepewne i nie można powiedzieć co będzie dalej. Ot zabawiła się w wielkiego pomagacza......
-
Dokładnie- zrobić usg. Przy czym obojnactwo nie jest aż tak rzadkie jak byśmy myśleli ;) sama miałam kota, który z zewnątrz był kotką a w środku okazała się jednocześnie kocurkiem- wyszło przy sterylce.... znałam też takiego kuca i psa. Jeśli to faktycznie obojnak, to konieczna będzie kastracja, raz, ze względu na zaburzenia hormonalne, dwa- jądra w brzuszku mają tendencję do rakowacenia....
-
Mini 2 szczeniaczki ratlerek/chihuahua JUŻ W DOMACH
ulvhedinn replied to mshume's topic in Już w nowym domu
No i jak tam...? -
Owszem, rozważałam zrobienie na zamówienie takiej klatki z grubych prętów, wspawanych w kątowniki. Nic słabszego nie wytrzyma. Kenele dwa rozwaliła, przy czym jeden zmienił się w kompletną kupkę złomu, z trzeciego nauczyła się wyłazić dolną szparą. Boki i narożniki były pospinane szeklami, drzwiczki karabińczykami.....
-
Nawet jak są większe to można je dopasować- ja używam w takim wypadku... zszywacza biurowego ;)
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
ulvhedinn replied to monika083's topic in Już w nowym domu
A może Celinka? Jest malutka, stareńka i bardzo kochana.... -
Jasne, pożyczę Ci Kraksę na trochę a potem pogadamy. Ciekawe jak mam dbać o czystość i porządek, jeśli "wybrykiem" psa jest np wyrwanie cegieł ze ściany, zeżarcie drzwi, albo poodrywanie kafelków? ;) O otwieraniu wszystkiego nie mówię....
-
Maniek po operacji!!!!Pomózcie mu spłacic dług!!!
ulvhedinn replied to stonka1125's topic in Już w nowym domu
Cześć :) Duża cały czas się odgraża, ze mi siusiaka pokroją. Ale na razie to chyba takie grożenie...? Duża ciągle narzeka, że jestem chudy. I dobrze, bo wtyka do miski dobre rzeczy. Puszki są dobre. I mięsko jest dobre. Kulki mniej, ale z mięskiem mogą być ;) I znowu popsuła auto, to źle, bo nie ma jak jeździć do parku. W tramwaju zakłada mi kaganiec. Nie cierpię kagańca!!!!!!!! I tramwaju też za bardzo nie lubię. Ale lubię park. Są psy i krzaki i trawa i można biegać w kółko ;) I woda jest, to znaczy rzeczka, ale zupełnie nie wiem po co, fuj. P.S. A koty są głupie!!!!!!! -
Byłoby to zrozumiałe, gdyby nie fakt, że pracownicy WIEDZIELI o tym, że sunia ma zostać zabrana......