Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Te lalunowe metody parówkowe...:evil_lol: ale jakby nie patrzeć- skuteczne:evil_lol:
  2. No ja nie wiem, do czego to podobne, żeby sie rogi tak na ludzi rzucały:mad: A łapkę odkaziłaś? Hę?
  3. [quote name='Zosia4']Dziewczyny - nie idzie Was czytać. Nawet dobrze błędów nie umiecie robić :mad: .[/quote] To nam pokasz jak sie dobże robi błendy:eviltong:
  4. No właśnie, żeby to kurcze było krócej:shake: ale rok to tak długo.... nie wiem, muszę sobie to poukładać i przemyśleć... Gdyby żyła Mi, pewnie byłoby łatwiej:-( no i nie do wszystkich psów człowiek sią jednako przywiązuje.... a KrAksica to... KrAksica.
  5. No pajuni.... tylko kurcze ja nie wiem, jak się mam z nia rozstać:placz: I w dodatku znowu mam zmartwienia zdrowotne z PAłkiem... Po pierwsze robi brzydkie koopki, cienkie, czasem nawet z krwią. A gruczoły ma ponoć w porządku... Poza tym łzawi mu oczko. I jeszcze nie podobają mi się jakieś takie dwie grudki? kuleczki? na skórze:shake: Jutro go zabieram znów do weta, porobimy badania, ale się tak potwornie boję, że to może być coś poważnego, że mnie aż skręca:shake:
  6. O rany.... mam straszny dylemat... pojawiła się propozycja domku dla KrA. Stałego. W Niemczech. Z opisu wynika, że domek bardzo sensowny, mieli już charta na wózku, mają dom... No i mam problem- co ja mam zrobić???? Strasznie się przywiązałam do tej mojej łobuzicy, w końcu jest już rok od wypadku.....
  7. [quote name='Mrzewinska']Znam hodowcow psow rodowodowych, ktorzy robia takze nieobowiazkowe badania i upominaja sie w ZG o wprowadzenie obowiazku tych badan, natomiast na pewno nie robi zadnych badan ani nie sprawdza pochodzenia "reproduktora" ktos kto kryje swoja suczenke "dla zdrowia" pieskiem sasiada i sprzedaje szczeniaki pod wystawa. Zanim kupisz psa rodowodowego - mozesz sprawdzic wszystko. Pochodzenie, czy byl inbred i jaki, w jakich warunkach sa psy, czy badania byly - jak wygladaja rodzice, jak sie zachowuja - na ogol ludzie wydajac wiecej pieniedzy jednak interesuja sie = za co. Sa strony internetowe rasom i hodowlom poswiecone, mozna sie dowiedziec. Kazdy ma wybor czy zaplac wiecej za szczeniaka, o ktorego przodkach sa pelne informacje, ktory jest prawidlowo swiadomie socjalizowany niemal od urodzenia, czy kupic za stowke na ulicy. Zofia[/quote] Pani Zofio, gdyby wszyscy byli tak uczciwi, jak Pani, to świat byłby piękniejszy;) Ale niestety... hodowcy, wcale nie pokątni- mówię o dużych renomowanych hodowlach- wcale nierzadko ukrywają problemy zdrowotne, a nawet psychiczne swoich psów i ich potomstwa. O tym, jaka skomplikowana to sytuacja człowiek zaczyna się dowiadywać dopiero, kiedy sie zagłębi w hodowlę, wystawianie, porozmawia z hodowcami na gruncie prywatnym. A wielu nabywców szczeniąt tego nie wie, bo dość często po prostu chce kupić pieska wymarzonej rasy i nie ma głowy do np. zgłębiania rodowodów do n-tego pokolenia, szukania wad u potomków, obserwowania kariery wystawowej innych szczeniąt z hodowli... Szczególnie jeśli nie planuje dla swojego pupila przyszłości wystawowo-hodowlanej. I potem bywa smutno... Powrócę do przykładu shar-pei. Spora część psów w Polsce ma w rodowodach reproduktory: Edison Hyperion i Rini. Obydwa były nosicielami genu odpowiedzialnego za śmiertelną chorobę- amyloidozę... I psy z hodowli, takich jak np. H... i V... (nie chcę żeby sie mod czepiał), często są tym obciążone. I myślicie, że ktoś informuje o tym nabywców szczeniaków? A pies pada wcale nie w dzieciństwie, tylko po kilku latach, w momencie kiedy jest w "kwiecie wieku". W innych rasach też bywają podobne sytuacje. A właściciele płaczą- i albo zmądrzeją i dowiedzą się czegoś więcej, a później wybiorą psa z hodowli nieobciążonej, albo wcale nie chcą psa, ...albo kupią z pseudohodowli. Bo skoro cena nie gwarantuje zdrowia, to po co płacić. Aha- żeby była jasność- jestem absolutnym przeciwnikiem pseudohodowli, ale także rasowych rozmnażalni. I marzy mi się hodowla psów prowadzona wyłącznie przez pasjonatów, a nie poszukiwaczy zysków.
  8. Wiecie... jak myśliwy ma oceniać który pies "wykazuje oznaki zdziczenia", skoro jak widać niektórzy potrafią pomylic dzika z człowiekiem...:shake: [URL]http://wiadomosci.onet.pl/1492518,11,1,0,120,686,item.html[/URL]
  9. Jak tak to ja tesz sobie pujdem... dobranoc hpły na noc:eviltong:
  10. Nie no co wy... jeszcze młoda godzina:diabloti: ....hociasz pałek mufi co inszego... piska o wyrko i cisze nocnom....
  11. [quote name='Kasia25']Jak myślicie, kto jeszcze z dyżurnych się pojawi? Ja licze na Ulv i Gabi:evil_lol: kathie, kudłate zdrowe, łakome, no i lubią się z pewnością;)[/quote] Ulv się melduje:diabloti: ...a może znów sobie nocną porą poświńtuszymy, co? Rano mozna wykasować:evil_lol:
  12. Dobra, to j ajeszcze dorzucę swoje tzry grosze.... Dlaczego nie należy kupować psów bez papierów? To juz wiadomo- bo A. nie wiadomo co tak naprawdę wyrośnie B. napędzamy koniunkturę pseudohodowcom C. większośc pseudohodowców trzyma psy w złych warunkach, nie dba o karmę szczepienia itp D. psów jest tyle, że starczyło by dla wszystkich chcących i drugie tyle by zostało:-( i nie powinno się sprowadzać ani prowokować sprowadzania na świat następnych. Że z kundelka nie wiadomo co wyrośnie? No trochę racji w tym jest, ale- pewne cechy wyglądu i charakteru można całkiem poprawnie określić juz u małych szczeniąt, no albo przygarnąc psa starszego, czy wręcz dorosłego. Jesli są obawy, co do zachowania psa po przejściach- nie musi to być pies bezpośrednio ze schroniska- wiele z nich przebywa w domach tymczasowych, gdzie już "wyszło" z psa jaki jest... No i niestety- druga, ciemna strona medalu:shake: Nie łudźmy się, że kupno psa rasowego gwarantuje zdrowie. Faktycznie część ras ma obowiązkowe badania na określone choroby, ale inne nie (chociaż te choroby występują), a hodowca najczęściej nieobowiązkowych badań nie zrobi- kasa. Do tego zdaża się niestety krycie reproduktorem, który przekazuje skłonność do danej choroby, ponieważ daje on dobre eksterierowo potomstwo. Przykład- polska populacja shar-pei... Do tego dochodzą nieumiejętnie prowadzone inbreedy. Niestety, również nie wszyscy hodowcy dbają o psy. Bywają i tacy, co trzymaja je w kojcach, karmią byle czym i kryją suki dwa razy w roku. Psy już nie przynoszące dochodów (szczeniąt) są niejednokrotnie hmm... usuwane, jako nieopłacalne:-( I z tym trzeba walczyć co najmniej tak samo jak z pseudohodowlami psów bezpapierowych....
  13. Ja mam takie nieśmiałe pytanko....? Czy w ostateczności, gdyby nic się innego nie udało załatwić, dałoby się Aksę dokooptować do Oskara na okres około miesiąca? Odpłatnie oczywiście... Bo idę do szpitala, a zależy mi, żeby pyszczydło miało jak najlepszą opiekę. Aksa "trzyma" o ile się ją regularnie odsika- tzn wyciśnie siku i wymasuje koo. Wpadki są naprawdę sporadyczne... Wiecie, byłoby świetnie, gdyby mu poszyc posłanka. Bo kołdry albo schną długo, albo trzeba wywalać. A najlepsze są takie z polaru z wypełnieniem z ociepliny poliestrowej... Aksa ma jedno "fachowe" i drugie uszyte przeze mnie na zmianę. A pod to dawałam warstwę nieprzepuszczalną i skórę grubaśną (długie futro) z barana- to jest bardzo miękkie i pomaga w walce z odleżynami.;)
  14. Zwróćcie uwagę na bullka, ma poraniony (chory?) pycholek, a wszystkie psy mają przerośnięte pazury:-(
  15. Tia... ja juz i o takim słyszałam, co miał psiaki o imionach: Apsik, Sznapsik, Bimberek, Szaberek....
  16. Admin siem jusz wystarczajonco naraził:mad: jak dogo nie chólało.... od hopek nieh siem ten tego otczepi!!!!
  17. Morze ókrucadź, byle dom z dórzym łogrodem miał :diabloti:
  18. Penknem i Akse wam w testamęcie sapiszem..... bendzieta siem musiały niom zajmionć:diabloti:
  19. Ciotecki straszne som....:crazyeye: A ja właśnie załapałam kolejny stopieniek dołka:-( wlazłam na portal "nasza klasa" i patrze: a tam... dwie koleżanki licealne moje wpisane... i obie mają już nowe nazwiska... znaczy za mąż poszły:placz: Jestem starą panną:placz: Idem siem upić z rozpacy......
  20. Mila ['] też kochała dzieci miłością ogromną i bezwarunkową:loveu: ale u nas na szczęście działała magia filmu Beethowen, więc mamusie pozwalały zazwyczaj na kontakty dzieciaków z benisią... Z reguły to mi przedłużało spacer o te kilka- kilkanaście minut kiedy maluchy tłamsiły Grubą, albo jej się wieszały na grzbiecie... ale ona była przeszczęśliwa, a dzieciaki też, więc nie narzekałam:evil_lol: Najlepsza była mama malucha w wózku, która nas kiedyś mijała- ja oczywiście psicę odciągam, bo juz chciała zapakować pychol - na to mama "nie szkodzi, przecież widzę, że ona się uśmiecha":evil_lol: Po czym okazało się, że też mają bernisia, dziecko jest chowane z nim od początku... więc za ogólnym przyzwoleniem Mila dała mordę do wytłamszenia malcowi. Na co jakaś babcia przechodząca krzyknełą ze zgrozą: "o Jezu, zaraz zje dziecko!" Przyznam, że nie byłyśmy w stanie odpowiedzieć, ani mama, ani ja, bo rechotałyśmy jak durne... Chociaż muszę przyznać że bernardyn z mordą w spacerówce może budzić skojarzenia konsumpcyjne:evil_lol:
  21. Celinko- gratuluję!!!:cool3: A cos tak czułam, że Ty długo nie wytrzymasz z niskim zajamniczeniem....:evil_lol:
  22. Agus to zawsze wraca... czasem nieszybko, ale zawsze:mad:
×
×
  • Create New...