Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Asior, nie ma się co denerwować, nie warto...:diabloti: I mam nadzieję, że mi nie będzie zapychać skrzynki PW. A dziewczyny i tak zrobią co sie da, więc po prostu trzymajmy kciuki;)
  2. Anielica, spójrz mu w oczy.... one powiedza Ci wszystko. Jeżeli będziesz Go uważnie obserwować, sama zauważysz kiedy zacznie cierpieć... wtedy będziesz wiedzieć, że trzeba Mu pomóc w odejściu... Strasznie współczuję- a niestety znam ten ból z doświadczenia:-(
  3. Rudaa, o co Ci chodzi? O to, żeby "twoje" było na wierzchu, tak? Znasz tego psa? W ogóle go widziałaś? Nie? No to może podaruj sobie zaoczne wyroki, ok?:mad: Może zauważyłaś, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że być może się nie uda. Ale to nie znaczy, że nie mamy dać szansy psu. Przypominam- młodemu, zdrowemu, pięknemu psu....
  4. My (to znaczy KrAksa) zagojona:evil_lol: Czyli wracamy do rozrabiania po staremu...:evil_lol:
  5. Prawdopodobnie: UUUUUUUUUUUUUUuuuuuuuu- uuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!
  6. Ja wiem, gdzie ta babka mieszka, bo z okien też pysk darła (naprawdę trudno to ująć kulturalniej)... a poza tym ona chyba za pierwszym razem nie uwierzyła, że ja naprawdę dzwonię:diabloti: np i ją straż przydybała... a za drugim poprosiłam dzielnicowego o "poważną rozmowę":diabloti: Poskutkowało. Za to "oswojenie" trzech strasznych babć z małymi szczekaczami (co ja się nasłuchałam, że 'takich bydląt się w mieście nie trzyma' i 'pies morderca') udało się, kiedy pojawił się Bilbo na tymczasie:evil_lol: widok małej puchatej, jednookiej kuleczki z dziurawą pupką rozczulił moje "podwórzowe bojowniczki" tak, że zażądały opowieści o biedactwie a teraz już tylko pytają, jaki pieski ostatnio w potrzebie mam....
  7. Zdjęć w ogóle nie widać... zmniejsz je może w imageshacku (odhacz ptaszak prz resize image)...
  8. Poproście Markę niech go wrzuci na stronę adopcyjna bernisi, jeśli go tam jeszcze nie ma...
  9. Jak chcesz to ją na bazarek za grosze wystawię:evil_lol:
  10. Drogie i mało praktyczne... w naiwności kupiłam taką łapkę na kupki- teraz leży nieużywana- jednak reklamówka i dłoń to najwygodniejsze rozwiązanie:evil_lol: Bo ja są dwa psy, smycze, i jeszcze łapka to musiałabym wyglądać jak hinduskie bóstwo czterorękie...:evil_lol:
  11. Behemot, ja tez miałm taką babę, która próbowała raz czy drugi trzepnąć Milę parasolką:angryy: całkiem spokojnie wezwałam Straż miejską, wyjaśniłam w czym rzecz, że ja swojego psa staram się oduczyć jakiejkolwiek agresji, a baba go drażni. Że Mi chodziła w kagańcu i na smyczy, to wszyscy wiedzieli. Bo nie raz i nie dwa spotkałyśmy patrole i zawsze było ok... Więc babsztyl usłyszał, że jeszcze raz to dostanie mandat, a następnym razem kolegium, albo i sąd grodzki jej grozi... Wiesz jak spokorniała? Jest taki artykuł ustawy: [FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=red]Art. 78 Kodeksu Wykroczeń brzmi następująco: kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=red]Przepis ten wprowadza odpowiedzialność za drażnienie lub płoszenie zwierzęcia i doprowadzenie go do tego, że staje się niebezpieczne.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Dla odpowiedzialności z art. 78 konieczny jest skutek, tj. doprowadzenie zwierzęcia do takiego stanu, w którym staje się ono niebezpieczne, a wiec zachowuje się agresywnie czy wpada w popłoch i np. zagraża stratowaniem kogoś.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]A Mila była psem po przejściach i wkurzała się zdrowo na próbę walnięcia kijem (parasolką)... a szczekający i zjeżony bernardyn wygląda na niebezpiecznego no i chyba raczej jest:diabloti: [/SIZE][/FONT]
  12. Witchpati... przecież Wenulca na początku wychowywała KrAksa, to czego ty się spodziewać?:evil_lol: Słoń cuudny:loveu: :loveu: :loveu:
  13. Jak dla mnie to ona miała rację- zreszta nie rzuciła się przecież na gościa, tylko go ostrzegła konkretnie, że sobie nie życzy:diabloti: ale np. jeszcze pół roku temu tak by nie zareagowała... zresztą w innych sprawach daję się wyłapac różnicę- chociazby ostatnio nie pogoniła zauważonego kota, tylko dała sie bez nikakich odwołać... ...ale dzisiaj i tak po staremu rozpirzyła śmieci:evil_lol:
  14. Przyznam, że nic a nic nie rozumiem:shake: dlaczego Wedel nie poszedł tam, gdzie miał... no i czemu xxxx52 po prostu nie powie gdzie on jest? Po co robic tyle zamieszania ? I teraz też się martwię....
  15. No włąśnie w tym sęk, że oni juz mieli psa sparaliżowanego- charta... i to takiego, który w ogóle nie trzymał ani siku ani koopy:shake: wiec są "zaprawieni"... co pogarsza mój dylemat. No fakt- za to KrA trzeba wyciskać, koo sie też najlepiej wymasowuje... jak maleńkie szczenię tylko ciężej:roll: Oczywiście, że sie bardzo dokładnie wypytam i uświadomię, że AKsa potrzebuje nie tylko aktywności ale i PRACY. No nic- jakoś się to rozwiąże:roll: A na razie aktualności- dzisiaj byłyśmy na spacerze z Korenią i Amy. KrAkulec jak KrAkulec- szalała jak wariatka, biegała oczywiście po najgorszym błocku ganiała piłki... Spotkała pieknego goldena i zamiast sie zainteresować chłopakiem, to mu ukradła piłkę:mad: Wlazła potem do rzeczki i dała sobie łapy i kółka na szczęście opłukać:evil_lol: No i zaskoczyła mnie znowu- pierwszy raz wyskoczyła konkretnie "z pyskiem" do człowieka.. W autobusie. Wlazł jakiś koleś zapijaczony i woniejący (wóda, bród, rybki z puszki...) tak, że mnie podrzuciło. I z łapami do Aks :mad: , w dodatku zaczął wykrzykiwać "piesku, Murzynek!" A KrA jak do niego nie naszczeka.. Była oczywiście w kagańcu, ale tym razem to naprawdę było takie niesympatyczne, ostrzegawcze szczekanie, jak nigdy:-o No cóż, dorasta panna...
  16. A ty myślisz, że dlaczego nie ma świeżych fot rudej i spólki? Kasi sie znudziły psy wypchane i pewnie je przerobiła na dywaniki na ścianę....
  17. No ładnie.... ja juz nie wiem kogo tam na was nasłać... dzieci męczą psy zmuszaja do palenia... chomiki w słoikach...:mad:
  18. Hehehee... coś tak czułam, że ten tymczas.... tak się jakoś przedłuży w nieskończoność:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Gratulacje, Krecik, mądry chłopak z ciebie:eviltong:
  19. Jutro bym mogłaale tak, żeby na 18-18.30 być na chatce... Środa odpada, czwartek dowolnie:cool3:
  20. [quote name='fona']O, a moze ciut jasniej?... ;)[/quote] Jaśniej- to po prostu finanse... w te albo wewte... nie bardzo dużo ale jednak dla mnie znacząco. Oby się udało. Ech, kurcze żebysz to było trochę wcześniej, inne psy oddawałam po 2-3 miesiącach, to jakoś szło, ale rok to strasznie dłuuugooooo...........
  21. No to może powiem tak... jesli mi się wyjaśni pewna sprawa pozytywnie, to tak czy siak tymczas dla jakiejś bidy się znajdzie...:cool3:
  22. Ja ci dam, tak mnie podpuszczać:mad: Dużo zależy od tego, jak mi się poukładają sprawy w najbliższym czasie... Martwię się też bo Pałek chyb acoś podsłuchał, albo wyczuwa- w każdym razie jak dzisiaj polazłam na spacer tylko z Aks, to urządził jak się okazuje koncert na cały dom:shake: a nigdy tego nie robił...:shake: Poza tym, pojawiła sie jeszcze propozycja tymczasu- ciotka Rossa jest skłonna przetrzymać poffora, jeśli dostarczymy go na miejsce... Ide dalej myśleć, no i muszę porozumieć sie z potencjalnym domkiem i w ogóle dużo się wyjaśni jeszcze w tym tygodniu.
  23. Wiesz, Rudaa... ja nie jestem profesjonalistą. Ale od kilku ładnych lat z premedytacją przygarniam kolejne psy po przejściach, najczęściej takie, które nie rokują zbyt dobrze... więc doświadczenie jakby nie patrzyć mam. A zaczęło sie od mojego własnego psiaka (przyznam bez bicia, sucz uciekła, a było ta lat temu prawie 14 i nie miałam pojęcia o sterylkach aborcyjnych:oops: ), urodzonego u mnie, który został, bo od samego początku "odstawał" psychicznie od reszty szczeniąt... Wyszły z niego: nadpobudliwość, agresja, padaczka... Do tego, kiedy juz gryzł, to nie hamował siły ugryzienia:shake: I wiesz, co- praca była ciężka, ale udało się psa ustawić tak, że może biegać z innymi psami, nie gryzie, nie atakuje... do tego zrobił sie okropnym pieszczochem i przylepą:evil_lol: Potem były już tylko "przygarniaki"- Zuzia, która na początku sikała ze strachu przy głośnejszym słowie, gwałtownym ruch, która gryzła na oślep ze strachu...; Mila, dominujaca, agresywna wobec zwierząt bernardynka; Aksa- totalny brak wychowania, wrzask przy każdym zniknięciu człowieka i demolka + gonienie kotów; Matołek- ślepaczek staruszek, wylękniony, kłapiący nerwowo; parę innych po drodze też... I teraz wiem jedno- naprawdę nie powinno sie niegdy, przenigdy skreślać z góry jakiegokolwiek psa! Dopiero po bliższym poznaniu, podjętej próbie wychowawczej, można w ostateczności podjąć decyzję o uśmierceniu- jeżeli faktycznie nie da się w żadnen sposó opanować agresji, i jeżeli zwierzak stanowi rzeczywiste zagrożenie dla otoczenia... W tym przypadku, tym bardziej, że jest to pies młody, jeszcze nie ma prawdopodobnie utrwalonych mocno wzorców zachowania i co tu dużo mówić- jest pięknym, młodym, zdrowym zwierzęciem.
  24. To ja zaraz ciotce doradzę co MA MIEĆ. Po pierwsze kupic butle oliwy z oliwek dobrej. Po drugie, albo zebrać ziółka samemu, albo kupić. MA być korzeń żywokostu, kwiat arniki(to sie zawsze kupuje) i płatki nagietka. Się te ziółka zalewa oliwą. Tak, żeby przykryte było. Robisz ciotka dwa rodzaje- jedno z wszystkich trzech, drugie z nagietka tylko. Stoi to sobie w butelce coś najmniej 3 tygodnie, lepiej dłużej. Odcedzasz przez gazę, wyduszasz. Pierwsze- to z trzech ziółek jest na stłuczenia, siniaki, skręcenia, itepe, drugie- z nagietka na otarcia, ranki, oparzenia, odmrożenia itepe. Jak by się ciotce chciało zebrać świeży żywokost (a pora po temu akuratna), to można zrobić nalewkę na gorzałce i to na urazy jeszcze skuteczniejsze.... Nie do picia, tylko do okładów:evil_lol:
  25. Mi jakos rzadko, od kiedy nie jeżdżę konno (braki funduszy)... ale wtedy bywało, że nagle ziemia najpierw się oddalała, a potem zbliżała z niepokojacą szybkością:placz: teraz to jedynie wózek Aksy budzi we mnie lęk, kiedy się szybko zbliża:evil_lol: chociaż mam w planach naukę jazdy na rolkach, więc.... A masz cioteczka jakowąś maśc antybiotyczną, albo co? Może chociaż zióka? Nagietek ładnie leczy rany...
×
×
  • Create New...