-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Anielica, spójrz mu w oczy.... one powiedza Ci wszystko. Jeżeli będziesz Go uważnie obserwować, sama zauważysz kiedy zacznie cierpieć... wtedy będziesz wiedzieć, że trzeba Mu pomóc w odejściu... Strasznie współczuję- a niestety znam ten ból z doświadczenia:-(
-
Rudaa, o co Ci chodzi? O to, żeby "twoje" było na wierzchu, tak? Znasz tego psa? W ogóle go widziałaś? Nie? No to może podaruj sobie zaoczne wyroki, ok?:mad: Może zauważyłaś, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że być może się nie uda. Ale to nie znaczy, że nie mamy dać szansy psu. Przypominam- młodemu, zdrowemu, pięknemu psu....
-
My (to znaczy KrAksa) zagojona:evil_lol: Czyli wracamy do rozrabiania po staremu...:evil_lol:
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Prawdopodobnie: UUUUUUUUUUUUUUuuuuuuuu- uuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!! -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja wiem, gdzie ta babka mieszka, bo z okien też pysk darła (naprawdę trudno to ująć kulturalniej)... a poza tym ona chyba za pierwszym razem nie uwierzyła, że ja naprawdę dzwonię:diabloti: np i ją straż przydybała... a za drugim poprosiłam dzielnicowego o "poważną rozmowę":diabloti: Poskutkowało. Za to "oswojenie" trzech strasznych babć z małymi szczekaczami (co ja się nasłuchałam, że 'takich bydląt się w mieście nie trzyma' i 'pies morderca') udało się, kiedy pojawił się Bilbo na tymczasie:evil_lol: widok małej puchatej, jednookiej kuleczki z dziurawą pupką rozczulił moje "podwórzowe bojowniczki" tak, że zażądały opowieści o biedactwie a teraz już tylko pytają, jaki pieski ostatnio w potrzebie mam.... -
Wychudzony BERNARDYN w schronisku - Bytom Pomocy!!!!
ulvhedinn replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
Poproście Markę niech go wrzuci na stronę adopcyjna bernisi, jeśli go tam jeszcze nie ma... -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
ulvhedinn replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Jak chcesz to ją na bazarek za grosze wystawię:evil_lol: -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
ulvhedinn replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Drogie i mało praktyczne... w naiwności kupiłam taką łapkę na kupki- teraz leży nieużywana- jednak reklamówka i dłoń to najwygodniejsze rozwiązanie:evil_lol: Bo ja są dwa psy, smycze, i jeszcze łapka to musiałabym wyglądać jak hinduskie bóstwo czterorękie...:evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Behemot, ja tez miałm taką babę, która próbowała raz czy drugi trzepnąć Milę parasolką:angryy: całkiem spokojnie wezwałam Straż miejską, wyjaśniłam w czym rzecz, że ja swojego psa staram się oduczyć jakiejkolwiek agresji, a baba go drażni. Że Mi chodziła w kagańcu i na smyczy, to wszyscy wiedzieli. Bo nie raz i nie dwa spotkałyśmy patrole i zawsze było ok... Więc babsztyl usłyszał, że jeszcze raz to dostanie mandat, a następnym razem kolegium, albo i sąd grodzki jej grozi... Wiesz jak spokorniała? Jest taki artykuł ustawy: [FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=red]Art. 78 Kodeksu Wykroczeń brzmi następująco: kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=3][COLOR=red]Przepis ten wprowadza odpowiedzialność za drażnienie lub płoszenie zwierzęcia i doprowadzenie go do tego, że staje się niebezpieczne.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Dla odpowiedzialności z art. 78 konieczny jest skutek, tj. doprowadzenie zwierzęcia do takiego stanu, w którym staje się ono niebezpieczne, a wiec zachowuje się agresywnie czy wpada w popłoch i np. zagraża stratowaniem kogoś.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]A Mila była psem po przejściach i wkurzała się zdrowo na próbę walnięcia kijem (parasolką)... a szczekający i zjeżony bernardyn wygląda na niebezpiecznego no i chyba raczej jest:diabloti: [/SIZE][/FONT] -
Jak dla mnie to ona miała rację- zreszta nie rzuciła się przecież na gościa, tylko go ostrzegła konkretnie, że sobie nie życzy:diabloti: ale np. jeszcze pół roku temu tak by nie zareagowała... zresztą w innych sprawach daję się wyłapac różnicę- chociazby ostatnio nie pogoniła zauważonego kota, tylko dała sie bez nikakich odwołać... ...ale dzisiaj i tak po staremu rozpirzyła śmieci:evil_lol:
-
No włąśnie w tym sęk, że oni juz mieli psa sparaliżowanego- charta... i to takiego, który w ogóle nie trzymał ani siku ani koopy:shake: wiec są "zaprawieni"... co pogarsza mój dylemat. No fakt- za to KrA trzeba wyciskać, koo sie też najlepiej wymasowuje... jak maleńkie szczenię tylko ciężej:roll: Oczywiście, że sie bardzo dokładnie wypytam i uświadomię, że AKsa potrzebuje nie tylko aktywności ale i PRACY. No nic- jakoś się to rozwiąże:roll: A na razie aktualności- dzisiaj byłyśmy na spacerze z Korenią i Amy. KrAkulec jak KrAkulec- szalała jak wariatka, biegała oczywiście po najgorszym błocku ganiała piłki... Spotkała pieknego goldena i zamiast sie zainteresować chłopakiem, to mu ukradła piłkę:mad: Wlazła potem do rzeczki i dała sobie łapy i kółka na szczęście opłukać:evil_lol: No i zaskoczyła mnie znowu- pierwszy raz wyskoczyła konkretnie "z pyskiem" do człowieka.. W autobusie. Wlazł jakiś koleś zapijaczony i woniejący (wóda, bród, rybki z puszki...) tak, że mnie podrzuciło. I z łapami do Aks :mad: , w dodatku zaczął wykrzykiwać "piesku, Murzynek!" A KrA jak do niego nie naszczeka.. Była oczywiście w kagańcu, ale tym razem to naprawdę było takie niesympatyczne, ostrzegawcze szczekanie, jak nigdy:-o No cóż, dorasta panna...
-
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
ulvhedinn replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Hehehee... coś tak czułam, że ten tymczas.... tak się jakoś przedłuży w nieskończoność:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Gratulacje, Krecik, mądry chłopak z ciebie:eviltong: -
Jutro bym mogłaale tak, żeby na 18-18.30 być na chatce... Środa odpada, czwartek dowolnie:cool3:
-
[quote name='fona']O, a moze ciut jasniej?... ;)[/quote] Jaśniej- to po prostu finanse... w te albo wewte... nie bardzo dużo ale jednak dla mnie znacząco. Oby się udało. Ech, kurcze żebysz to było trochę wcześniej, inne psy oddawałam po 2-3 miesiącach, to jakoś szło, ale rok to strasznie dłuuugooooo...........
-
Ja ci dam, tak mnie podpuszczać:mad: Dużo zależy od tego, jak mi się poukładają sprawy w najbliższym czasie... Martwię się też bo Pałek chyb acoś podsłuchał, albo wyczuwa- w każdym razie jak dzisiaj polazłam na spacer tylko z Aks, to urządził jak się okazuje koncert na cały dom:shake: a nigdy tego nie robił...:shake: Poza tym, pojawiła sie jeszcze propozycja tymczasu- ciotka Rossa jest skłonna przetrzymać poffora, jeśli dostarczymy go na miejsce... Ide dalej myśleć, no i muszę porozumieć sie z potencjalnym domkiem i w ogóle dużo się wyjaśni jeszcze w tym tygodniu.
-
Wiesz, Rudaa... ja nie jestem profesjonalistą. Ale od kilku ładnych lat z premedytacją przygarniam kolejne psy po przejściach, najczęściej takie, które nie rokują zbyt dobrze... więc doświadczenie jakby nie patrzyć mam. A zaczęło sie od mojego własnego psiaka (przyznam bez bicia, sucz uciekła, a było ta lat temu prawie 14 i nie miałam pojęcia o sterylkach aborcyjnych:oops: ), urodzonego u mnie, który został, bo od samego początku "odstawał" psychicznie od reszty szczeniąt... Wyszły z niego: nadpobudliwość, agresja, padaczka... Do tego, kiedy juz gryzł, to nie hamował siły ugryzienia:shake: I wiesz, co- praca była ciężka, ale udało się psa ustawić tak, że może biegać z innymi psami, nie gryzie, nie atakuje... do tego zrobił sie okropnym pieszczochem i przylepą:evil_lol: Potem były już tylko "przygarniaki"- Zuzia, która na początku sikała ze strachu przy głośnejszym słowie, gwałtownym ruch, która gryzła na oślep ze strachu...; Mila, dominujaca, agresywna wobec zwierząt bernardynka; Aksa- totalny brak wychowania, wrzask przy każdym zniknięciu człowieka i demolka + gonienie kotów; Matołek- ślepaczek staruszek, wylękniony, kłapiący nerwowo; parę innych po drodze też... I teraz wiem jedno- naprawdę nie powinno sie niegdy, przenigdy skreślać z góry jakiegokolwiek psa! Dopiero po bliższym poznaniu, podjętej próbie wychowawczej, można w ostateczności podjąć decyzję o uśmierceniu- jeżeli faktycznie nie da się w żadnen sposó opanować agresji, i jeżeli zwierzak stanowi rzeczywiste zagrożenie dla otoczenia... W tym przypadku, tym bardziej, że jest to pies młody, jeszcze nie ma prawdopodobnie utrwalonych mocno wzorców zachowania i co tu dużo mówić- jest pięknym, młodym, zdrowym zwierzęciem.
-
To ja zaraz ciotce doradzę co MA MIEĆ. Po pierwsze kupic butle oliwy z oliwek dobrej. Po drugie, albo zebrać ziółka samemu, albo kupić. MA być korzeń żywokostu, kwiat arniki(to sie zawsze kupuje) i płatki nagietka. Się te ziółka zalewa oliwą. Tak, żeby przykryte było. Robisz ciotka dwa rodzaje- jedno z wszystkich trzech, drugie z nagietka tylko. Stoi to sobie w butelce coś najmniej 3 tygodnie, lepiej dłużej. Odcedzasz przez gazę, wyduszasz. Pierwsze- to z trzech ziółek jest na stłuczenia, siniaki, skręcenia, itepe, drugie- z nagietka na otarcia, ranki, oparzenia, odmrożenia itepe. Jak by się ciotce chciało zebrać świeży żywokost (a pora po temu akuratna), to można zrobić nalewkę na gorzałce i to na urazy jeszcze skuteczniejsze.... Nie do picia, tylko do okładów:evil_lol:
-
Mi jakos rzadko, od kiedy nie jeżdżę konno (braki funduszy)... ale wtedy bywało, że nagle ziemia najpierw się oddalała, a potem zbliżała z niepokojacą szybkością:placz: teraz to jedynie wózek Aksy budzi we mnie lęk, kiedy się szybko zbliża:evil_lol: chociaż mam w planach naukę jazdy na rolkach, więc.... A masz cioteczka jakowąś maśc antybiotyczną, albo co? Może chociaż zióka? Nagietek ładnie leczy rany...