Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. No, prawdę mówiąc to i sama Aksa za co najmarniej 3 psi starczy... :evil_lol: Ona jest inteligentna jak rzadko, ale gdzie się schowała, jak zdrowy rozum rozdawali... :shake: Wiecie, że ta świrolina z zapałem aportuje jeże? Przynosi i cała dumna kładzie przed pańcią... A "spacer" z nią przypomina trening chodziarstwa, lub biegów z koniem pociągowym.
  2. Ej, jak jest aparat to my chcemy zdjecia!!!! (Swoją drogą, też by mi się przydał taki co by mi kupił nowy pstrykacz:roll: bo to co mam to nie dość że pożyczone, to archaik...) Wy mnie nawet nie denerwujta wagą, cooo?
  3. Dziwne jest to, że Pałek kaszle najbardziej nad ranem/rano, po południu znacznie mniej... Może to serduszko? :roll: Pogadam z wetem, czy nie warto by było zrobić badań. Wraca temat Skorkowej tomografi- wet jest za zrobieniem, tym bardziej że pojawiła się możliwość wykanania jej we Wrocku, bez ciągania małego do Warszawy. Koszt- 500 zł, ale to ułatwiłoby dalsze leczenie... Co Wy na to? Może by np. zrobić aukcję allegro z fotkami dziadzia? Jeśli chodzi o finanse, to dziura objęła nie tylko psie skarpetki, ale i mój portfel, a finanse leżą i kwiczą:cool1:
  4. A znasz takie powiedzenie "uważaj, czego sobie życzysz"? ;) :eviltong: Bo ja nie wiem, jak te 10 lat spędzisz z nami, to może Ci zaszkodzić nieodwracalnie... [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/6643/1421jc5.gif[/IMG][/URL][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img177.imageshack.us/img177/2641/22227025kt5.gif[/IMG][/URL]
  5. Jak to ma być normalnie... :evil_lol: ale dobrze, że się ujawniło i wylazło...
  6. Nie no wiecie co... wy mnie do grobu wpędzicie... albo umrę z nerwów albo ze śmiechu :mad:
  7. Ni eżaden kundelek, tylko mix PONa :mad: trzeba ja reklamować :eviltong: Ale chyba faktycznie ciachniemy babcię, a co tam, nich się rozbiera w upał, jak będzie trzeba, to odrośnie :evil_lol:
  8. Jak mozna oddac starego, wiernego przyjaciela, to już się nie mieści w moim rozumieniu, ale jak mozna oddać takie cudo???? :-(
  9. Zamówiłam w zeszłym miesiącu... teraz chyba jest z koszulką:roll:
  10. To nie my sobie robimy jaja tylko Ruda!!! :eviltong: Kasiu, napisz, wiadomo coś? Strasznie mnie ciekawość przegryza...
  11. Prawdę mówiąc, dużo zależy od psa. U mnie Aksica np. może w kagańcu pić, sapać, spać i rozrabiać i kompletnie jej nie przeszkadza, że coś tam ma na mordzie, z wyjątkiem tego, że nie da się łapać różnych rzeczy dziobem ( no chyba, że małe i wcisną się przez pręty;) ). Ale juz Pałek kagańca nie cierpi, owszem na krótkim dystansie mu zakładam, ale nie będę przez 10 godzin patrzeć na psa, który z rozpaczą nie wie, co ze sobą zrobić. Najczęściej siedzi sztywno z nosem wbitym w ziemię i płacze. Mimo 13 lat przyzwyczajania do kagańca, mimo, ze ma najwygodniejszy z możliwych, po prostu nie umie znieść czegokolwiek na paszczy. Kiedyś musiałam go wieść 2 godziny w namordniku (upierdliwy kanar) - skończyło się paskudnym atakiem padaczki :-( ze zdenerwowania....
  12. Skoruś w miarę nawet nawet... Ale oczywiście to nie znaczy że można odetchnąć, bo pojawił się nowy problem- teraz PAłek kaszle!! Okropnie juz czwarty dzień, ale diś było wyjątkowo nieznośnie. Byłam z nim w pt u weta, ale jak na złośc nie zkaszlał, doktor nie swierdził nic poza lekkimi szmerami w sercu. A dziś paskudek kaszle tak strasznie:shake: To wygląda i brzmi, jakby próbował cos z siebie wyrzucić, wypluć... Sama już nie wiem- zaraził się od Skora? Czym na miłość boską?! W dodatku sprawę komplikuje fakt, że Pałek miewał już problemy z krtanią, z tchawicą itp, ma nieprawidłową budowę, co utrudnia zdiagnozowanie... Kiedyś był okres, kiedy pociągnięcie za obrożę mogło u niego spowodować atak padaczki, albo utratę przytomności, stąd chodzi w szelkach... Cholera ja już siły nie mam. W dodatku ciotka ma rano operację zerwanego ścięgna... :placz:
  13. Nie strasz!!! :mad: Ale fotki chcemy!!! Neris, masz za duży (długi) podpis...
  14. O, a propos pociągów przypomniało mi się, jak jechaliśmy na festiwal celtycki w Dowspudzie (czyli pociągiem z Wrocka do Ełku). Kumpela w stroju celtyckim, bo musiała dokończyć poprawki, obie zajęte rękodziełem (ona szyła, ja robiłam zapinki i ozdoby z drutu), a obok pies uwalony plackiem na baraniej skórze (taki dywanik, bo jechałyśmy z częścią "osprzętu", a ja i tak zawsze coś psu kładę). W życiu tak na nas dziwnie konduktor nie patrzył :eviltong: Generalnie nigdy nie miałam problemów w pociągu, nawet jak wiozłysmy z Alispo psa świeżo ściągniętego z łańcucha, śmierdzącego jak szambo, skołtunionego i w dodatku zaćpanego sedalinem... inna sprawa, że jechałyśmy w przedziale "z dużym bagażem ręcznym" w towarzystwie pochmielonych, przyjaznych całemu światu kibiców... No i naprawdę nie można trzymać psa w kagańcu 8, czy 10 godzin w pociągu, szczególnie jak jest duszno i gorąco
  15. Złoty pies, co znosi jajka? Coś wam się bajki nie pomyliły? :evil_lol:
  16. Dokładnie. U mnie pani w sklepie sprowadziła dla KrA kaganiec jak to określiła "szczekający" :evil_lol:
  17. Odpowiedź na pytanie- jak mnie ugryzł pies. Raz jak oganiałam się od amantów, kiedy sucz miała cieczkę zarobiłam zębami od zeźlonego jamniora. Ładną mam bliznę:diabloti: Aha- i podczas odławiania psów w Żmigrodzie raz mnie dziabnął śmiertelnie wystraszony, wcześniej ciężko pobity psiak (ale miałam grube rękawice, więc skończyło się na siniaku, poza tm mogłam tego uniknąć, puszczając go, ale wtedy by zwiał...) i raz ostrzegawczo złapał drugi. Poza tym jedynie piękny siniak nabity zębami przez własną sukę która nie trafiła w patyk:shake: A nie można powiedzieć, żeby nie było okazji do oberwania. Chociażby podczas właśnie działań przy odbieraniu psów babie ze Żmigrodu. Przecież te psy były zestresowane, na łańcuchach, wcześniej bite i głodzone. A jednak, jak widać jestem cała. A poza tym nie raz rozdzielałam gryzące się psy, w tym bernardyna walczącego z dobermanem. Albo mam szczęście, albo... refleks:eviltong:
  18. No mnie ugryzł :diabloti: . I co z tego? Mam panikować na widok każdego psa, który idzie luzem bez kagańca? Czy na widok małego pieska spokojnie grzejącego kolana swojej pani? Wystarczy mi realna ocena zagrożenia;)
  19. Hehe, żeby ten głupi totek chciał dać wreszcie wygrać kasę na dom z ogrodem...;)
  20. No właśnie na tym polega problem, że czasem to nie jest parę minut, tylko pół godziny, albo lepiej... wrocławskie korki :mad: A niestety nie każdy ma psa wychowanego od poczatku, zdarzają sie też psy których pewnych rzeczy nie nauczysz. I nie mów mi, proszę, że to niemożliwe... Koralik na kaganiec reagowała bardzo prosto- padała na ziemię jak martwa i nie reagowała na nic. mozna ją było ciagnąć jak zwłoki, podtykać smaki, krzyczeć, namawiać, nie zareagowała nawet na obwąchiwanie przez obcego psa, ani na pozostawienie tak przez 20 minut... po zdjeciu kagańca trzęsła się jeszcze długo. A ja nie jestem dręczycielem. Metoda smakowa też nie dawała rezultatu. A że grubcia agresji nie miała w sobie ani krzty, to zrezygnowałyśmy z kagańca;) Teraz jest Skorek, piesek śmiertelnie chory, który na nawet leciutki kaganiec reaguje dusznościami z nerwów. Tylko mi brakuje, żeby przez takie coś wysiadło mu serduszko:shake:
  21. Marmara, litości... oczywiście, że pies to pies, ale moim zdaniem kaganiec nie powinien obowiązywać małych psów, trzymanych na ręku, chyba, że są agresywne. Bo w imię stwierdzenia "pies to pies" to właśnie rodzą się genialne przepisy, typu "pies tylko w kagańcu i na smyczy". I takie prawo w efekcie staje sie martwe, bo zbyt restrykcyjnych przepisów ludzie nie będą przestrzegać...Albo się je brutalnie egzekwuje, co w efekcie unieszczęśliwia i ludzi i zwierzęta.
  22. Obowiązuje niestety wszystkich. Co jak mówię, dla mnie jest absurdem...
×
×
  • Create New...