-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
[quote name='Zosia4']Wszystkie jesteście "porąbane" - a ja tu się zastanawiam czy nie wziąć następnego staruszka, który by był łagodny tak jak ja, który by był łagodny względem mnie tak jak ja względem ludzi i psów i wszystkich istot żywych (może oprócz szczurów, szerszeni itp.) No i najważniejsze - żeby był duży i żeby mnie bronił tą swoją dużością. No i nic nie mam więcej do dodania,bo jestem sama jak ten palec i nie ma mnie kto bronić - jak już nie ma Miśka.[/quote] BIERZ!!!!! :evil_lol: A ja robię sałatkę grecką- sałata/kapusta pekińska do wyboru, feta w kostkę, oliwki, pomidorek w ćwiartkach. Pociapkać oliwą z cytryną, solą i bazylią. Mniam!
-
[quote name='puli']Kiedys były eliminowane z hodowli. Słyszałam od hodowcy ze to podobnie jak u dalmatów: im wiecej bialego tym wieksze prawdopodobieństwo wystapienia gluchoty i alergii. Czy to prawda?[/quote] Prawda, niestety :roll:
-
Ja "siedzę" w bernardynach (na razie teoretycznie:evil_lol: ), ale obserwuję inne rasy też. Zwróćcie uwagę na jeden prosty fakt- słynny bernardyn Barry zginął ratując człowieka w wieku 14 lat. Czyli w tym wieku czynnie jeszcze pracował w trudnych górskich warunkach. Dzisiaj praktycznie nie spotyka się bernardynów w tym wieku. Osiągnięcie 12 lat życia to rzecz niespotykana, średnia długość życia to 7-9 lat. :shake: Włos mi się jeży, kiedy czytam wypowiedzi właścicieli buldożków francuskich... Cytuję: >>>>... bo mimo tych wszystkich wad i problemów zdrowotnych tej rasy: obrzęk gardła, przerost podniebienia miękkiego, ulewanie przy jedzeniu, duszenie się czyli "zapowietrzanie", omdlenia, różne alergie, wady serca, problemy z kręgosłupem, problemy z uszami, problemy z oczami, przeziębianie się w zimie, udary w lecie, odparzenia, itd ... my wybraliśmy i kochamy właśnie te psy - te psy czyli buldożki francuskie ...<<<< To chociaż rozumiem, że można kochać tą rasę, mam wrażenie, że my -ludzie, poprez tak a nie inaczej ukierunkowaną hodowlę, skrzywdziliśmy bardzo te psy:shake: PS.O ciekawych barwach fufra u retrieverów: ;) [URL]http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=31239&highlight=w%C4%85trobiane[/URL]
-
Prawdę mówiąc, gdyby głównym kryterium hodowania psów było zdrowie, a nie eksterier, to nie zaistniałyby/przestały istnieć niektóre rasy... A jednak nadal hoduje sie psy, które maja kłopoty ze skórą, oczami, oddychaniem. Takie rasy, w których większość porodów to cesarki, a psy często nie są w stanie same dokonać krycia. Absurd... PS. Aneta, głowy nie dam, ale wydaje mi się, ze w miotach goldenów sporadycznie trafiają się czarne osobniki....
-
[quote name='akucha']Ulv, chodzi o to, że organizujemy trójmiejski TOZ :lol: Trzeba obniżyć średnią wieku i podnieść średnią urody. Tak w skrócie oczywiście. No i przydałoby się odwiedzić nasze mafijne stworzenia w nowych domach, a Brązowa sama nie wyrabia. Tyle ich :multi: Kasiu, opisz tę okupację, ulżyj sobie...[/quote] Ha! U nas też by sie przydało:evil_lol:
-
Myślisz, że Wrocław lepszy? Mojej suczy w trakcie operacji (duzo poważniejszej niż sterylka) zakażono ranę- w dodatku użyto za słabego implantu. Skutek- infekcja, komplikacje, druga operacja wyjątkowo ryzykowna... Operacja nie w podrzędnej lecznicy tylko w klinice. Z drugiej strony wszystkie moje sucze sa sterylizowane, już wiem komu je dać "na stół"- Mila dwa dni "po" chciała biegać i skakać, Aksica nie ma najmniejszego śladu. Teraz mieliśmy małe problemy z Karą, bo się brzuszek zaparzył pod ubrankiem, ale to była nie tylko sterylka ale i mastektomia. Ale to co opisujesz? Horror. I moim zdaniem ewidentna niekompetencja lekarzy. P.S. Aha- "zdolnej" psicy kołnierz nie przeszkodzi nawet w zdjęciu szwów.
-
Z tego co ja wiem- czerniak jest wybitnie wrednym nowotworem. Nawet po pozornym opanowaniu, może się znowu ujawnić- u ludzi nawet po kilkunastu latach utajenia. W dodatku jest nieprzewidywalny, może sie rozwijać powoli, albo błyskawicznie. A potrafi (u ludzi) cofnąć się samoistnie... Daje szybko przerzuty. Straciłam na to cholerstwo sunię, cudowną, delikatną Zuzię po koszmarnych przejściach. To był czerniak jamy ustnej i podniebienia miękkiego, o postepie piorunującym z przerzutami:placz: Od wystąpienia pierwszych objawów do uśpienia mineło 2 miesiące....
-
Mały off na "nasz polski temat": Na ograniczenie liczby niechcianych psów jest tylko jeden sposób. JEDEN! STERYLIZACJA!!!!! Zastanówcie się, nawet gdybyśmy uśpili na dzień dobry wszystkie psy w schroniskach, to bez ogólnej akcji starylizowania wszystkich nierasowych zwierząt i tak za chwilę wróci problem przepełnienia. Wszyscy to wiedzą... i ... doopa. Wiecie jak duzo zwierząt wychodzi ze schronisk bez sterylki? Większość lub wszystie. Schrony obligatoryjnie sterylizujące zwierzęta można policzyć na palcach jednej ręki. Zresztą rasowe, ale niehodowlane zwierzęta też powinny być ciachnięte, "coby nikomu głupota do łba nie przyszła". I wszystkimi kończynami podpisuję się pod pomysłem testów psychicznych dla psów przeznaczonych do rozrodu. Psy lękliwe lub wykazujące agresję powinny być bezwzględnie kastrowane. A jak na razie to najlepszym przykładem "logiki polskiej" jest sytuacja, gdzie ze schroniska zostaje wydany 2-letni samiec, owczarek środkowoazjatycki (bez papierów), ewidentny dominant, agresor do psów. Bez kastracji, ludziom, którzy nigdy przedtem nie mieli psa....
-
Żywego, czy nieżywego? :diabloti: Bo np. umarłego właściciela to większość psów z głodu jest w stanie zjeść... Poznałam w życiu kilka kaukazów- wszystkie były cudowne, jeśli komuś ufały. Takie ogromne, cieplutkie miśki-przytulaki. To są psy bardzo zrównoważone, trudno je rozzłościć. Jednak, jak większość molosów, raz doprowadzone do agresji dążą do "konkretnych rozwiązań"... W obronie swojej rodziny są bezkompromisowe. A... te które spotkałam (większość benków też) cudownie pomrukiwały ze szczęścia przy mizianku:loveu: taki specyficzny dźwięk...
-
W sumie... z jednej strony kompletna "wolna amerykanka" -taka jak u nas-rodzi sytuacje niebezpieczne, pozwala na posiadanie psów groźnych ludziom nieodpowiedzialnym; stwarza to sytuacje zagrażające innym zwierzętom i ludziom. Z drugiej- widać, że władze niektórych państw popadają w obsesję "psów ras niebezpiecznych", skutkiem czego jest doprowadzenie do absurdalnych zdarzeń, takich jak uśmiercanie szczeniąt, które jeszcze w żaden sposób nie wykazały się agresją. Powiem poza tym uczciwie, ze uważam test "miskowy" za niemiarodajny i mocno przereklamowany.
-
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja to wszystko niby wiem, ale rozum, a uczucia...:shake: Najgorsza jest świadomość, że ta zołza opowiada o mnie bzdury, potem sioę nagle dowiaduję od ludzi, ze np. bije swoje psy, albo, że były niewyprowadzone przez dwa dni... albo, ze powiedziałam coś czego nie powiedziałam. Wiecie jak się wtedy człowiek czuje głupio? :shake: Dobra... koniec trucia. Teraz najważniejsze jest szybkie znalezienie domu dla Karusi. Bo ja mam w chacie regularną psiarnię:evil_lol: -
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Problem w tym, że ciotka jest na mnie wściekła, bo uważa, że nie powinnam się sprzeczać- głupio jej z powodu awantury, więc niestety oberwę za nią ja :shake: W sumie... to takie beznadziejne. Czuję się ciągle coraz gorzej i chyba już nie mam siły dalej walczyć. Nie widzę sensu. -
PON-owata babuleńka- już w nowym domku!!! Odeszła [']
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobrze, już dobrze... wszystko w miarę w porządku. Tzn. z Karą w porządku, brzuszek juz powinein się goić ładnie, ale... No właśnie. Karusia do tej pory mieszkała, jak wiadomo u mojej ciotki, a ja chodziłam ja wyprowadzać i karmić. Bo ciotka miała operację nogi i najpierw jej nie było w domu, a teraz nie moze chodzić... Jednocześnie zajmowałam się domem, Piesią, kotami i teraz ciotką. I zastępowała ja w sklepiku. Teraz Kara była dwa dni w klinice. No a dzisiaj zjawiła sie znajoma ciotki, stwierdziła, że jej będzie pomagać, bo ja to za mało jestem (rozdwajać się nie umiem, a sklepik to co?), i ze jestem okropna, jak moge zrzucac na ciotke takie obciążenie jak pies (no, tylko, że wszystko przy psie robiłam ja , jak przychodziłam...), że na pewno zawalę i nie przyjdę rano na spacer z psem... ogólnie zrobiła się potężna awantura, ciotka jest wściekła, a ja wyszłam na wredną awanturnicę. W dodatku ta osoba ma skłonność do hmmm... przedstawiania faktów w mocno przeinaczonym sensie, albo do zmyślania... Już wiem, że naopowiadała bzdur, a co będzie dalej:shake: A, że kiedyś (ale nie teraz) mi się zdarzyło pozawalać różne rzeczy przez chorobę, to nawet się nie mam jak bronić. Mam koszmarnego doła. W ten sposób Karusia jest u mnie, nie za dobrze sie zgadza z KrA, w dodatku nie mam pojecia jak rozwiązac kwestię ciotki i opieki nad nią... :-( Cholera, a tak się przecież starałam. -
Wyrok dla Snoopy'ego - RAK!!!! Nie nastąpił cud...
ulvhedinn replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzymamy mocno! :lol: -
10 metrowa linka, miejsce do wybiegania, ale jak pies jest odwoływany, MUSI przyjść. I oczywiście potem nagroda. On musi się przekonać, że nie ma opcji przychodzę albo nie. Bo jeśli mu pozwalasz na niewykonanie komendy- to sam się nagradza za nieposłuszeństwo... No i oczywiście musi mieć możliwość rozładowania energii, takie kurduple to żywe srebra- może zacząć z nim ćwiczyc coś na spacerze? Widać przecież, że on się nudzi- usiłuje sam sobie znaleźć "pracę" (chronienie mamy). Trzeba mu dać coś do roboty;)
-
Owadek, ty nie jesteś przypadkiem z kwietnia? :cool3:
-
Niestety zawsze trzeba się liczyć z nieprzewidzianymi wydatkami. Pies może zachorować, mieć wypadek, zestarzeje się... W tej chwili mam 3 psiaki na tymczasie, niewielkie. Ich opieka wet, mimo zniżki w ostatnim miesiącu przekroczyła 1000zł. A oprócz tego głupie kopniecie spowodowało leczenie mojego własnego psa- to już są wydatki, hmm... ok. 400 zł. W najblizszym czasie czeka jeszcze tomografia Skora- 500 zł, A to nie koniec leczenia. Policzyłam kiedyś sumę wydatków na leczenie mojej ['] Koralinki. Chorowała tylko pod sam koniec życia (nerki)- wcześniej były tylko szczepienia, odrobaczenia i przeglądy. Wyszło mi, ze mogłabym kupić auto... No ale to przykłady skrajne, zazwyczaj nie jest az tak:evil_lol: