-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Powiem paskudnie, gówno prawda. Gówno prawda, że usypianie, po dwóch tygodniach, dwóch dniach, usypianie psów starych, a nawet ślepych miotów czy innych psów na zasadzie selekcji jest w najmniejszym chociaz stopniu sposobem na rozwiązanie problemu psów bezdomnych. Więcej- to system który nie tylko nie rozwiązuje daloekosiężnie probelmu,a le wręcz generuje większy przyrost psów, a za tym idące większe mordowanie. I nie kurde, nie nazywajcie tego eutanazją- to po prostu bezduszne zabijanie. Taki system po drodze prowadzi do odczłowieczenia naszego stosunku do zwierząt, do usprawiedliwienia i zabijania i "wymiany psów na nowe", i do usprawiedliwienia własnego porzucania psa, takie umywanie rąk. A do tego generuje świetne zarobki - dla hycli, dla pseuduchów, dla zabijających. Bo dopóki te psy są, to są wrzodem na dupie urzędasów, i są zgryzem dla osób prozwierzęcych. I jest bodziec, żeby coś robić- bodziec do sterylizacji, bodziec do promowania adopcji, bodziec do walki o zmianę warunków itd. A jak pieski znikają- jest ślicznie, czysto, ładne, czyściutkie boksy i jakoś łatwo zapomnieć że ten piesak zaraz, też czyściutko pójdzie do bozi. I prosze nie gadać bzdetów, że się nie da. Na przykładzie Wrocka- dzięki wolontariatowi, promocji adopcji i sterylkom w ciągu ostatnich nastu lat udało się zmniejszyć ilość uśmierceń w schronie z ponad pół tysiąca do poniżej pięćdziesięciu rocznie!!!! Psów siedzących długo jest bardzo mało, praktycznie nie ma psów siedzących "całe życie". Warunki są niezłe a nawet dobre. Owszem, psów jest kilkaset, ale to sa psy "rotacyjnie", miesięcznie obrót to ok 300 psów.... Padnięć, zagryzień tez jakoś nie ma wielu. A dla złych schronisk przyzwolenie na zabijanie będzie generować prostą patologię- zgadzać się jedynie na jednorazowe stawki za odłów, chrzanić warunki, bo po co, skoro i tak pójfdzie do piachu, szybko zabijać i mieć jak największy przerób. I generować kolejne psy, nawet produkując szczenięta......
-
Marmosia, możesz na nas liczyć :)
-
Wrak jamnika, ślepy, głuchy, bezzębny-za TM[*]
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W zasadzie bez większych zmian... dziadzio po prostu powoli sie coraz bardziej starzeje. Łazikuje, czasem w coś puknie łbem, jak przychodzi pora jedzenia to szczeka, zeby szybciej (ciekawe, o tym ciagle pamięta!!!), michę trzeba mu trzymac i obracać bo inaczej w nią włazi.... czase, doprowadza mnie do rozpaczy np włażąc w miske z wodą i roznoszac na łapach mokre, albo rozdeptująć kupę po całej kuchni.... je już tylko mokre, za to jak smok ;) -
[quote name='sleepingbyday'][IMG]http://img2.repostuj.pl/20130918212206uid2368.jpg[/IMG][/QUOTE] Mój ulubiony fragment z "Chihuahua z Beverly Hill's": "-zimno ci? -nie -to czemu się trzęsiesz? -bo jestem chihuahua!!!" Ale nienawiść? No dobra, samczyk chi to macho, przekonany o swoich możliwościach zarówno bojowych ("ty, malamut, uważaj, bo ci wp....!!!!") jak i seksulanych ("mówisz że nie dam rady pokryć owczarzycy?"), ale zaraz nienawiść...? ;)
-
A bo ja wiem, co ona robi, jak wychodzę do pracy....? ;) Na razie mnie zaskoczyła pozytywnie, długo mnie nie było, utknęłam w trasie, a Kra jedynie okradła ciut zamrażalnik, wyjęła jedną półkę z drzwiczek z lodówki, wypiła mleko i zjadła puszkę (no zjadła zawartość, puszke zmieliła)... Knuje coś większego?
-
Sybel, ja też myślałam jak by to było fajnie, sterylki bezdomniakom itepe. Ta. Psów bezdomnych dosłownie w Pl dużo nie ma. Są właścicielskie albo w schronach. I tu się zaczynają schody. Zaraz usłyszę, że "nie ciachają bo ne mają kasy". Hehehe. Znajoma org dała możliwość bezpłatnych sterylek suk. I guzik. Osobiście mam kłopot z babą u której się mnożą psy, teraz ma w sumie cztery płodne suki (matka i córki). Zaoferowałam że je sama zawiozę i odwiozę po operacji. Za free. I ściana, nie bo nie. W wielu schronach jest tak samo, nie to, ze nie ma kasy, ale nawet jak się pojawi możliwość sterylek, to nagle piętrzą się trudności, a to brak izolatek, a to to, a to sio. Albo nie bo nie. Nawet we Wrocku w schronie ODRADZAJĄ kastrację samców (!!!), a suki wychodzą niesterylizowane, można się najwyżej umówić na sterylkę (jeśli ktoś chce). Nawet młode, ładne i w typie rasy wydają płodne. W "karierze" zwierzoluba wykastrowałam setki, jeśli ponad tysiąc zwierząt- swoich na DT, bezdomnych kotów itd (16 lat działań, ponad 150 psów na DT, kilkaset kotów, plus nie wiem ile wolnożyjących, nie robiłam statystyk, ale naprawdę dużo)... Tak, teoretycznie to nawet o kilkadziesiąt tysiecy mniej bezdomniaków. Ileś osób to robi - i czy widać efekty...? W akcji rumuńskiej bierze udział OTOZ Animals, który prowadzi swoje schrony i w zasadzie robi to wszystko o czym piszesz..... Zrozumcie, to nie jest działanie ZAMIAST, tylko OPRÓCZ.
-
Na niemal każdym moim watku jest wyszczególnione CO materialnie jest potrzebne, np lek taki i taki, pieluszki- takie wychodzą najtaniej, karma- taka i taka. NA zbiorczym dokładnie wypisane, czego potrzeba do prowadzenia DT. Kurcze, jak ktoś chce to naprawdę może pomóc kupując konkretne produkty, jesli nie ma ochoty wpłacać kasy. [B]Przy czym tu zwrócę uwagę- jesli już tak pomagacie to zawsze zapytajcie domu tymczasowego o precyzyjnie określone potrzeby. Nie kupujcie jak Wam się wydaje - bywa, że psy czy koty nie mogą, lub nie chcą jeść jakiejś karmy, dana rzecz nie jest warta wywalonej kasy, a za te same pieniądze można kupić coś innego- taniej a o podobnej jakości itd[/B]. Swoją drogą naprawdę rzadko ktoś sie pofatyguje żeby zapytać, czy doczytać co jest potrzebne, a tym bardzie się ruszyć i przywieźć/wysłać coś zwierzakom. Nie powiem, że się nie zdarza i to jest bardzo miłe :) BTW- mała prywata, jak ktoś miałby na zbyciu transporterek, wielkość obojętna, bo potrzebne są i na psa i na kota, od malutkich do wielkiego, stan moze być dowolny, byle się nadawał do uzycia- to padnę z wdzięczności- diabli mi wzięli moje, część nie wróciła od ludzi, dwa niestety poległy z racji wieku i intensywnego używania. W ciagu ostatnich dwóch lat kupiłam ich 8 (!!) za włąsną, nie "wyciągniętą" kasę, miałam też dwa sowje prywatne. Obecnie dysponuję jednym pozyczonym i jednym rozlatujacym się (dosłownie drzwiczki ma wiązane drutem) plus jeden mały psi. Wiecie jak przykro jest czytać o "DT wyciągających kasę i nie chcących pomocy rzeczowej" i pogardliwe "to trzeba miec kasę" , kiedy człowiek wsadza naprawdę sporo swojej forsy w podopiecznych, cieszy się jak głupi z dostanego kocyka i obrozy - i tak, kupuje co się da w lumpach, ze było taniej... EDIT. A&L Ty chyba nie do końca rozumiesz zasade DT ;) Oczywiście że pięknie jak Cię stać na pieska na DT, co jeszcze jest dość proste przy psie zdrowym. ale na DT częśto trafiają psy chore, lub wymagające np operacji (i zresztą takie właśnie w ideale powinny wymagać DT, bo zdrowe powinny mieć zapewnione bezpieczeńswto i opiekę w schronach)- i musisz wyłozyć np 2 tysie na operację. Też byś nie zbierała?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ulvhedinn replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']hahahaha, te "pszszszszsz" domorosłych zaklinaczy widziałam na żywo nieraz :D jak taki ceasaromaniak syczał na psy ujadające zza płotu,o dziwo :crazyeye: nigdy nie milkły! :diabloti: ja do Patryka też paplam całymi zdaniami, czasem jest zabawa niezła, jak przyjdzie i się gapi, a ja paplam, paplam, na co pies kręci głową co jakiś czas, kiedy wyłapie słowo, które zna :D typu "pójdziemy". podobno do psa trzeba mówić krótko i zrozumiale, ale mój nie reaguje np. na krótkie "spacerek", a jak mu powiem "Patryyyk, a wiesz gdzie pójdziemy?" to jest euforia od razu. tak samo z żarciem - jak powiem "jedzonko", to tylko przekręci łeb, a jak dostanie wiąchę "Patryk, a chcesz jedzonko?" to euforia z marszu. może chodzi o intonację, bo zawsze nakręcam go na wszystko maksymalnie, coby potem wykorzystać na spacerze ;)[/QUOTE] wszystko fajnie do momentu, kiedy pies zrozumie i wykona zniecierpliwione "no to idź do lodówki i weź sobie jeść!!!!!!" ;) -
Ja mówię naprawdę bez jakiejkolwiek złosliwości- weźmy i wymyślmy coś. Bo narazie co by nie było, to czy polskie, czy rumuńskie, czy jakiekolwiek psy udaje się ratować w zakresie pojedynczych sztuk. A reszta to kopanie w betonową ścianę.... oczywiście można, tak dla idei, nic nie robić "bo i tak nie ma sensu". Na razie "dobre rady" to dają przeciwnicy. Ja wolę zrobić odrobinę niż nie robić wcale. I szczerze wisi mi, czy pies szczeka po polsku, czy po kantońsku, czy jest z wiochy, czy z miasta i łaciaty czy kropkowany. Ale jeśli ktoś umie, ma pomysł, wie jak się do tego zabrać, żeby wdrożyć jakieś roizwiązania systemowe- to kurcze naprawdę się z chęcią i sercem przyłączę. Ale nie chodzi mi o ogólne założenia ("więcej sterylek, mniej kasy dla mordowni"), tylko konkretne, JAK udupić pana S, pana P.....
-
Berek., piszesz, że nie ma chetnych na pomoc psom z polskich mordowni. Po pierwsze- prosze bardzo niech ktokolwiek z Was się weźmie np za pomoc psom z Wojtyszek, ale tak z sensem, a nie wyciagnąć kilka a Siemiński będzie dalej kase trzepał, rekompensując sobie zabranie mu kilku zwierzat zgarnięciem kolejnych.. Przyznam, że ja osobiście nie mam pomysłu (poza ekhem, kryminalnymi), i bez żadnej złośliwości, czekam na konstruktywne idee...... W Olkuszu działa intensywnie missiek i jej Mama, rany, a któż Wam broni jej pomóc? I też- jak zrobić, żeby ten biznes zakończyć?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ulvhedinn replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Dobra, ale inaczej jest jak ktoś się nachyla nad nieznanym psem znienacka, a inaczej jak sie z psem wita buzi-buzi (zazwyczaj w kucki) po zapytaniu i otrzymaniu zgody.... a lucky123 napisała o dawaniu buzi, a nie nachylaniu sie- BTW to dla psa są dwie zupełnie różne sytuacje ;) Moje futra, szczególnie Kra i Żubcio delikwenta po prostu wycałują, a że mokro i wylewnie, to sam chciał ;) -
[quote name='Berek'] (...)A sama akcja? Gdyby się zechciało przejechać na różne polskie hyclernie, najczęściej z dala od dużych miast (choć nawet i to warunek niekonieczny) to nie tylko podobne, ale i gorsze obrazki by można było sfotografować / sfilmować. Na kij przywozić tu te parę zwierzaków...? Nie mamy dość swoich, na miejscu? A, prawda - te nasze takie... niemedialne. :evil_lol: W ogóle z trwogą obserwuję, często także i na Dogo, istny festiwal licytowania się okropnościami jakie pies przeszedł; wtedy jeszcze jako-tako są szanse na znalezienie mu domu; taki "zwyczajnie wyrzucony" pies, często naprawdę fajny psychicznie i mogący przynieść komuś wiele radości w zasadzie marne ma szanse. A...! I jeszcze trzeba wypisywać całe strony rzewliwych historyjek, żeby kogoś za serce chwyciły, już nie wystarczy krótki, rzeczowy, prawdziwy opis, tylko musowo ma być żałośliwa telenowela. :shake: Ciekawe, czy ludzie którzy decydują się na przygarnięcie psa pod wpływem takiej telenoweli naprawdę odpowiedzialnie podchodzą do rzeczy - i jak im się potem układa z psem który uparcie wyłazi z ram ckliwej virtual-rzeczywistości i rzyga, ma biegunkę, obszczekuje przechodniów, gryzie swojego dobroczyńcę albo ujada zostawiony sam w domu. :evil_lol: Jak sobie radzą z przejściem od internetowej różowej chmurki do realu? Interesujące.[/QUOTE] Tak się skłąda, że zawoziłam dwa psy rumuńskie do DT. Oba DT zapsione, jedno to dziewczyna od bulw ma swojego, mocno problemowego, głuchego, przyfarniętego bulwiaka. Drugie to "mocniej zapsiony" DT, w którym mają swoje przygarnięte psy plus tymczasy, i o kurcze, ale zdziwko, polskie "paskudne kundle" (tzn urocze ale dla przeciętnego paskudne), co najmniej dwa psy mocno problemowe - i - jeszcze większe zdziwko, c'nie?- psa uratowanego przed Wojtyszkami.... ---------------- Tak sie zastanawiam, może wyznaczmy pułap opłacalności ratowania jednego psa, np na 800 -1000 zł I powyżej usypiamy. To będzie ile? Trzy miesiące hotelikowania? Bez paliwa na dowiezienie, a sa przeciez psy, które siedzą wiele miesięcy.
-
Bzdura. Nie wydają zwierzat, które zyskują status stałego podopiecznego- sa to w większości zwierzęta w tragicznym stanie, fizycznym i psychicznym; natomiast jak najbardziej psy i koty w dobrej kondycji, adopcyjne są wydawane do nowych, sprawdzonych domów. A że nie wydają jak leci, aby więcej, jak coponiektóre organizacje, to chyba dobrze? Od nas ze schroniska Przystań zabrała m.in. stareńkiego psa, ślepego, niesocjalnego i przeznaczonego do uśpienia- to był pies który całe życie spędził we wrocławskim zoo (został tam podrzucony jako szczenię i żył sobie spokojnie aż do zmiany dyrektora). Ani nie był to pies medialny, ani "komercyjny", ani łatwy w kontaktach, za to wymagający opieki zdrowotnej... Generalnie jednak Przystań ma nieco inny profil, niż typowa org prozwierzęca- została stworzona w założeniu jako właśnie przystań dla najbardziej potrzebujących stworzeń- stad te zwierzaki które trafiają na stałe pod ich skrzydła. Mondo jest natomiast typową fundacją pro-psią, jak najbardziej wszystkie zwierzęta sa przeznaczone do adopcji, oczywiście w momencie w którym się do tejże adopcji nadają. A do tego prężnie działa na polu interwencyjnym w zakresie np udziału w procesach o znęcanie, organizowaniu róznego rodzaju akcji prozwierzęcych, walki o zmianę przepisów i np wykonywania prawidłwowo swoich obowiązków przez gminy itd. P.S> Wspominana tu Tara za to faktycznie nie wydaje do adopcji nawet najbardziej adopcyjnych koni i przy całej sympatii i szacunku jakie żywię dla Scarlet, uważam, że to duży błąd, ze ma zdecydowanie za dużo koni pod opieką i że troszkę się zakałapućkała...... P.S.2 > Skoro Mondo powinno się podzielić z Tarą, to mogę następnym razem jak ktos z Was zbierze kasę na jakiegoś psa z "górką" poprosić o pomoc? Też mam długi za tymczasy......
-
Ok, ja rozumiem uzasadnione wątpliwości co do zasadności akcji, ba, nawet wątpliwości co do kasy (tylko dajcież im na miły Bóg czas na rozliczenie, te psy nawet jeszcze nie są w domach!!!!), aczkolwiek i z Mondo i z Przystanią miałam osobiście do czynienia i mam jak najpozytywniejsze wrażenia, także, jeśli idzie o rzetelność.... Ale to co tu się działo, ten... festiwal pogardy, nienawiści, jadu..... to przechodzi moje wyobrażenie. SBD - dzięki za wyważony post. Oczywiście, że uratowanie 13 psów to kropla, promil kropli w morzu. Być może bez znaczenia - a może własnie nie. Bo takie akcje maja swoją wartość medialną, w sumie większą niż petycje, nic nie wnoszace, a rozpowszechniane w sumie w zamkniętym środowisku. Ale nie wyobrażam sobie odwracać się od bestialstwa "bo u nas też jest niefajnie". Zbyt często ignorujemy coś strasznego, co się dzieje, bo to nie nasze, bo daleko, bo są wazniejsze sprawy. Nie wierzycie że jest tam aż tak źle. Jest gorzej. I nie ma co chować głowy w piasek "że niemożliwe, żeby takie okrucieństwo było mozliwe". Jest możliwe. Ja wiem, że tak wygodniej- przekonać samego siebie że nie jest az tak źle, a może w sumie to co się dzieje to i lepiej. Wiecie, że ludzie ze Stanów i zachodu Europy tak reagowali na wiadomości o Holokauście? Sterylizacja, mówiecie. A i owszem, najlepsze rozwiązanie, tyle, że.... Rumunia dostała sporą kasę z Unii na program szczepień i sterylizacji. Wykorzystano zgodnie z przeznaczeniem mały procent. A nawet to jest teraz marnowane, bo zabijane są psy, które są wykastrowane i zaszczepione (i oznakowane specjalnymi kolczykami).
-
Wiecie, to co i JAK piszecie jest żenujące. Nawet nie ma słów żeby odpowiedzieć... Pluć w tak niewybredny sposób na Mondo Cane i Przystań Ocalenie? ICH oskarżać o oszustwo? Bardzo łatwo jest krytykować, że pomagać trzeba tak, a nie tak, a w ogóle to nie tym zwierzętom, tylko innym, a najlepiej to dzieciom (tak, to się niczym nie różni od nieśmiertelnego tekstu "a dzieci głodne chodzą" !!!!. Ok, chcecie pomagać psom z Wojtyszek- przecież nikt wam tego nie zabrania, zróbcie akcję, zbierzcie kasę, zwołujcie ludzi- świetnie!!!!! A jeszcze lepiej jak powalczycie o to, żeby Siemiński nie mógł więcej zerować na psach, bo za te psy już ktoś słono zapłacił (gminy, znaczy podatnicy). Ale nie wyskakujcie z nonsensownymi oskarżeniami, bo ktoś śmiał robić cos inaczej. Szczerze- a jesl ktoś wykłada kase- to jego zakichana sprawa na co ją wydaje- i chwała że na pomoc, bo ma równe prawo kupić sobie za to cokolwiek, z kurcze brylantami wysadzana muszla klozetową. I nikt nie ma prawa mu narzucić że powinien te pieniądze przeznaczyć na cos innego. W sumie to chyba najlepiej nic nie robić, bo zaraz się okaże, że się źle zrobiło, bo i hotelik to niegospodarność i w sumie ratowanie staruszków- jakbym nie zapchała sobie DT dwoma nieadopcyjnymi zgredkami, to mogłabym uratować dużo szczeniątek- i ratowanie brzydkich- i z innego miasta (tak to też już słyszałam) - i......
-
Nie dało sie zrobić badania moczu, bo była w nim zbyt duża ilość krwi :( po siknięciu chwilami kapie czysta, świeża krew, ale jednoczesnie Borysio zlał mi się w aucie prawie bezkrwistym moczem, za to bez kontroli... Na pewno jest przerost prostaty, na USG wyszedł też jakiś cień w pęcherzu, niestety zbyt pustym, żeby dac wyraźny obraz. Być może to np polip, oby nie coś wredniejszego... Jajka zmienione, niestety w serduszku też słychać szmery, po weekendzie pomyśimy co z sercem i ewentualną kastracją (niestety mocno ryzykowną w tym wieku i stanie) Na razie chłopak ma dostawać antybiotyk plus lek przeciwzapalny i przeciwbólowy, kontrola w poniedziałek.....
-
Można płacić w ratach? Może bym coś porobiła z Krą nowego......
-
Jak zostało żądło, to nie osa, tylko pszczoła. Na razie psa obserwuj, jeśli tylko ma gulkę, to nie ma wielkiego zmartwienia, gorzej, jeśli np puchnie "ogólnie", lub ma inne objawy, np wyraźne osowienie, chwiejność, wymioty, objawy neurologiczne itp. Jesli coś takiego zauważysz- leć do weta. Wapno można podać, zaszkodzić nie zaszkodzi ;) Na samą opuchliznę możesz przyłożyć zimny okład. Ja mam psa alergika, więc w teren idę ze sterydem w plecaku.....
-
Właśnie, Neris też szuka jednego miejsca z Wawy i prosiła żeby napisać..... :oops:
-
Gorzej, "kosmici" gości też potrafią obrabować, szczególnie z jedzenia...
-
A co, drewniane drzwi to niby są niezjadalne, taak? Hahahaha...... O, kosmici włamali mi się do lodówki- kurde pięć minut mnie nie było, zeszłam do auta, w drodze powrotnej usłyszałam huk i po wpadnięciu do domu zobaczyłam, jak Kra wieje z kuchni: [IMG]http://img849.imageshack.us/img849/6807/1y5g.jpg[/IMG]
-
Koralik - Z domu na ulicę, z ulicy do schrona, co dalej?!
ulvhedinn replied to kalina5648's topic in Już w nowym domu
Kompletenie nie rozumiem, pies MUSI mieć dom z ogrodem, bo? Bo co, bo mieszkał w budzi, to niby sie nie przyzwyczai? Gucio prawda, niejeden z moich podopiecznych to był pies z budy, łańcucha, parkingu, nie znający miasta, a do mieszkania adaptowały się błyskawicznie. Tylko właściciel musi mieć żwiadomość, że np na poczatku pies może wymagać nauki czyatości (a stare psy jełśi nie sa chore na nietrzymanie moczu, to uczą się szybko). Rozumiem, gdyby to był wielki pies, którego ciężko nosić po schodach, ale malutki piesio? Co mu kurde szkodzą schody? Jak dla mnie to idiotyczne wyszukiwanie przeszkód- a przy starym psie, który z założenia ma małe szanse na adopcję, to najprostsza droga do tego, zeby psiak, zamiast mieć na koniec życia kochający domek, to zdechł w końcu samotnie w schronie. P.S. Weszłam, bo imię Koralik jest mi bliskie, i się okropnie wnerwiłam. -
Tia, czyli Kra to biedny pies na którego dybią złośliwe sprzęty domowe rodem z kosmosu.....