-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Niestety tak :( Borys, zwany tez Dyziem, ma znów zapalenie pęcherza, dostaje antybiotyk i leki przeciwzapalne, miał juz raz badanie moczu, zaraz powtórka... do tego w najbliższym czasie kastracja- jajka się pogorszyła :( jest to mocno ryzykowne (chociaz wyniki dziadeczek ma niezłe), ale konieczne....
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
ulvhedinn replied to Energy's topic in Już w nowym domu
No ciężko z tym wiekiem powiedzieć, bo z drugiej strony zęby nie mają zbyt pościeranych krawędzi. Chłopak, jajeczny. Giselle już wie ;) Jak poszłam do łazienki, to siedział cały czas pod drzwiami..... ;) -
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
ulvhedinn replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Znalazłam pudla ;) Dzisiaj, w Dzierżoniowie, ale podobno biegał już od kilku dni w tym miejscu. Pudel bardzo pudlowaty, biały, nieduży (ok 6 kg, ale jest mocno wygłodzony), brudny, zadredzony (ale dredy nie są długie), sierść pełna rzepów, powydzierana. Mocno spanikowany, ale po złapaniu bardzo miły, przytulny, jeździ autem, łagodny. Brak chipa i tatuażu. Dość młody, zęby niestarte, ale z początkami kamienia- ok 2 lat? Fotki jutro. Nie kojarzycie żeby komuś zaginął? Jeśli nie znajdzie się właściciel to po kastracji i szczepieniu będzie do adopcji. -
Wrak jamnika, ślepy, głuchy, bezzębny-za TM[*]
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję doszło :) no niestety u wszystkich chyba jakoś tak chudo ostatnio... eech. -
Faktu, że puszczanie psów samopas w lesie jest karygodne, raczej nikt nie kwestionuje, ale... No właśnie, ale. Ile tak naprawdę saren (zajęcy, ptaków czy czego tam) zabijają psy? Hmm? Kilkadziesiąt? Sto? Bo że kilkaset to nie wierzę.... A ile myśliwi? No owszem, zagryziona sarna ładnie nie wygląda (ale i konający postrzałek też nie). Ale skala psiego czy kociego szkodnictwa jest znacznie wyolbrzymiona. dla przykładu (opieram się na opracowaniu Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot: ab. 2. Liczba zastrzelonych zwierząt łownych w 2008 roku: [TABLE] [TR] [TD] Łosie [/TD] [TD] Daniele [/TD] [TD] Muflony [/TD] [TD] Jelenie [/TD] [TD] Sarny [/TD] [TD] Dziki [/TD] [TD] Lisy [/TD] [TD] Zające [/TD] [TD] Bażanty [/TD] [TD] Kuropatwy [/TD] [TD] Kaczki [/TD] [/TR] [TR] [TD] – [/TD] [TD] 3635 [/TD] [TD] 184 [/TD] [TD] 40 825 [/TD] [TD] 141 000 [/TD] [TD] 149 279 [/TD] [TD] 147 298 [/TD] [TD] 23 019 [/TD] [TD] 112 756 [/TD] [TD] 13 957 [/TD] [TD] 108 331 [/TD] [/TR] [/TABLE] Co nie obejmuje całej rzeszy innych stworzeń określanych jako łowne. Polecam lekturę: http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2292,article,5172 Aaa, żeby nie było- nie kocham myśliwych, ale mogę ich tolerować, tylko niech nie udają, że "wspomagają naturę", "są niezbędni w ekosystemie"- mówmy uczciwie, lubię strzelac, lubię zabijać, lubię mięso z dziczyzny ;) Bo na razie to wygląda dość paranoicznie- najpierw zaburza się naturalny proces selekcji, np poprzez dokarmianie w zimie (tak, najsłabsze zwierzęta POWINNY zginąć z powodu niemożności zdobycia pokarmu) i podobne działania (np eliminacje drapieżników), a potem twierdząc, że zwierząt łownych jest za dużo, prowadzi się "selekcję" czyli odstrzał- przy czym człowiek tak naprawdę nie dorasta do pięt naturze jeśli chodzi o zdolność efektywnej i korzystnej dla zwierząt selekcji ;) A jak pojawia się jakikolwiek konkurent (np pies, czy kot) to trzeba zacząć krzyczeć że się chroni sarenki (zajączki ptaszki)- chroni.... dla swojej kuli ;) Po prostu darujmy sobie hipokryzję. Pies (kot) nie jest drapieżnikiem zagrażającym w wydatny sposób populacji saren (ptaków)- jest natomiast traktowany jako konkurent. P.S. Plus ogromna liczba zwierząt ginących na drogach- spędzam bardzo dużo czasu w lasach, ale i w trasie. I widzę bardzo, bardzo dużo zabitych przez auta zwierząt, natomiast zagryzionych jakoś nie ;) Może warto by się skupić na uświadamianiu kierowców? Bo czasem jak widzę JAK jadą przez las, to mi się włos na głowie jeży.
-
Dokładnie ;) Wbrew temu, co twierdzą myśliwi kot nie jest takim wielkim szkodnikiem- zresztą lis ani nawet zdziczały pies też nie. Szczególnie w porównaniu z człowiekiem, którego działania są dla przyrody najbardziej szkodliwe, nie tylko myśliwych zresztą. No ale kazdy pretekst jest dobry, jak komuś zabijanie sprawia frajdę. Tak naprawdę największy procent upolowanych przez kota stworzeń to drobne gryzonie, głównie ze względu na ich dostępność i stosunkowo łatwe zabijanie- ptaki jeśli to raczej młode, ranne osłabione- czyli niestety selekcja jak w przypadku każdego innego gatunku. Natomiast dla ptaków zagrożeniem zdecydowanie większym jest łowiectwo w przypadku gatunków nadających się do upolowania, szczególnie niekontrolowany odstrzał w czasie wędrówek- wiążący się niejednokrotnie z zabijaniem gatunków chronionych (niemożność szybkiego odróżnienia w locie np różnych gatunków kaczek), działania rolnicze (pestycydy i nawozy sztuczne, kumulujące się w organizmach ptaków za pośrednictwem zjadanych owadów), niszczenie siedlisk, np starych spróchniałych drzew, gęstych krzewów, traw, zarośli itd, niszczenie owadów i innych drobnych stworzeń stanowiących pokarm ptaków poprzez stosowanie środków chemicznych.... kot w tym wszystkim wypada "blado", ale łatwiej wskazać na efektowną "przyczynę" znikania ptaków, niż zastanowić się głębiej. To nie Australia, gdzie zwierzęta nie miały drapieznych wrogów, tylko Europa- ptaki zawsze musiały sobie radzić z mięsożercami, bo istniały i żbiki i kuny, łasice, gronostaje i kilka innych stworów łasych na mięso ;) a skoro już mowa o drapieznikach to bardziej bym się martwiła np norką amerykańską- gatunek obcy, świetnie aklimatyzujący się u nas (uciekinierzy z ferm)- bardzo płodny, agresywnie zasiedlający nowe tereny, skuteczny łowca.... w dodatku koty, nawet wolnożyjące, jeśli już docierają do lasu, to trzymają się obrzeży, a norka swobodnie zasiedla całe tereny leśne i łąkowe. Natomiast wg ustawy status kota wolnożyjącego zapewnia mu ochronę prawną. Po prostu. Takich kotów nie wolno zabijać, ani krzywdzić w żaden inny sposób, a wręcz człowiek jest zobowiązany udzielać im schronienia, opieki i pomocy ;) Dobra metodą na utrzymanie populacji na rozsądnym poziomie jest faktycznie sterylizacja, i jest to jedyne wyjście humanitarne. Zresztą tak naprawdę rzadko która populacja kotów wzrasta w szalonym tempie, zbyt silna jest presja środowiska i ogromna śmiertelność maluchów. Jednak sterylizacja pozwala uniknąć zarówno niekontrolowanego wzrostu liczby kotów jak i zapobiega niepotrzebnemu umieraniu młodych kociąt (zazwyczaj umierają w dość paskudny sposób- wirusy, auta, psy, trucizna na szczury, bywa że i ludzie...).
-
Zacznę od skopiowania swojego postu z tamtego wątku: I uzupełnię- dla kota śmierć właściciela jest tak samo traumatyczna jak dla psa, a nieraz bardziej. Koty są potwornie wrażliwe na stres, oddany do schronu ukochany pupilek najczęściej nie je, nie pije, czesto siedzi skulony w kąciku, nie załatwia się, a bywa że robi wrażenie nieadopcyjnego bo ze strachu syczy.... Śmiertelność wśród takich kotów jest ogromna- czasem nie wytrzymuje serce, siada wątroba (u kota juz po kilku dniach niejedzenia zaczyna dochodzić do jej uszkodzenia), nerki, stres wyzwala podatność na wirusy, lub uaktywnia już istniejące w organiźmie. Nie, nie zgodzę się, że "pies dla człowieka"- niby owszem, ale.. ale człowiek ma zakichany obowiązek objąć istotę żywa, która wziął pod opiekę- odpowiedzialnością. I ta odpowiedzialność obejmuje także zagadnienie "co będzie jeśli umrę", oraz"co będzie kiedy pies zachoruje". Nie jest dla mnie odpowiedzialna osoba, która mając niewystraczające siły i zaawansowany wiek weźmie pod opiekę ogromnego psa. Ani ktoś, kto ma np 75 lat i bierze szczeniaka rasy małej (czyli długowiecznego). To czysty egoizm- ja chcę pieska, tu, teraz i dla siebie- a potem niech go diabli biorą. Bo niestety trzeba się umieć trzeźwo samemu ocenić i wg tego podejmować decyzje. Szczególnie jeśli na złych decyzjach może ucierpieć żywe stworzenie... Trzeba umieć ocenić, czy w razie choroby, bądź wypadku będę w stanie zanieść psa do weta, znieść ze schodów itp. Jak długo mam jeszcze szanse pożyć i w jakiej kondycji. Czy jestem w stanie wychować młodego, żywiołowego psa. Jakiej rasy, czy dam sobie radę z takim a nie innym temperamentem (no jakby nie patrzeć- co innego młody mops, a co innego maliniak). Nie mówię, że nie, wogóle nie dawac starszym ludziom psa, ale na właściciela nadaje się ten, kto umie sobie odpowiedzieć na powyższe pytania i odpowiednio do tego się ustosunkować ;) I tak ostatnio nie oddałam do super domku- mama koleżanki, hodowczyni kotów psa... bo pies to koszmarnie energiczna, szczekliwa, pobudliwa i niewychowana pinczereczka, a Pani jest strarsza, spokojna i zdecydowanie obie by się ze sobą męczyły. Zresztą co tu mówić- podstawą adopcji jest dobre dobranie psa i człowieka i nie na widzimisię ludzkim powinno się opierać- czy np oddalibyście osobie, która kocha leniuchować na kanapie, otyłej i nie lubiącej ruchu np hasiora, albo belga? No nie. Ale to nie znaczy, że ona nie może mieć żadnego psa, tylko pies musi odpowiadać jej możliwościom i temperamentowi (btw ja bym nie mogła mieć np mopsa, bo mnie by diabli wzięli, a mops byłby najbardziej nieszczęśliwym mopsem świata ;) ). A- i owszem, MOŻE się i młodym zdarzyć wypadek, ale przez wiele lat widziałam mnóstwo zwierząt po zmarłych lub zniedołężniałych właścicielach i zaledwie kilka psów które szukały domu z przyczyn nazwijmy to "tragicznych".
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
ulvhedinn replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Wracając do zagadnienia stary człowiek- młody pies. Jestem absolutnie na nie. Przy czym mam na myśli ludzi ewidentnie starszych, a nie "strasznie starych po 60" ;) ). No kurcze, przykro mi, ale w tym przypadku potencjalne zagrożenie psa jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś zachcianki, urażone ego, a nawet marzenia. Jeśli ktoś jest na tyle egoistyczny, żeby patrzeć tylko na swoje widzimisię, a nie na dobro psa, jeśli nie potrafi trzeźwo ocenić rzeczywistości- to niestety ale być może wogóle nie powinien mieć zwierzęcia..... Bo to mi na rękach umarła Bułeczka, pogryziona w schronie w potwornej depresji po śmierci właściciela, to ja ratowałam kilka a może i kilkanaście innych zwierzaków w podobnej sytuacji. Najczęściej zwierząt już niemłodych, rozpieszczonych, nie umiejących się zupełnie przystosować do nowych warunków, a zarazem już małoadopcyjnych... Chociażby ostatnie takie dwa "moje" zwierzaki- Amik, pinczerek, 4 lata kupiony babci, a kiedy babcia zaniemogła oddany bez skrupułów do schronu, gdzie natychmiast się poważnie rozchorował. Pimpek, wielki gruby kot, przywieziony z wyprawką "bo babcia idzie do domu opieki, a my mamy już yorka". Miał szczęście że byłam przy tym- nie przeżyłby w schronie kwarantanny (grube kochane koty najczęściej odmawiają ze stresu jedzenia i w ciągu kilku dni zaczyna wysiadać już obciążona wątroba). A może najtragiczniejsza sytuacja, z jaką miałam do czynienia- samotna starsza pani, zmarła, sąsiedzi zorientowali się po jakimś czasie. Obok ciała pani leżał nieżywy jej stary piesek :( Przerażonego, głodnego kota szukałyśmy w mieszkaniu wiele godzin....... -
Wrak jamnika, ślepy, głuchy, bezzębny-za TM[*]
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Dziewczyny :) Mam nadzieję że TAM jest niebo dla psów, Nestorkowi naprawdę się należy.... -
Kra rozpracowała koci drapak. Fakt, lekko się chwiał, ale to nie znaczy, że trzeba mu było od razu urwać obie "nogi".....
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[QUOTE]czekaj czekaj, to bardzo ciekawe, a ty tak zdawkowo.. wyrwala sedes i wyniosła do przedpokoju?? powiedz mi rprosze, ze stał luzem stary do wyniesienia, albo nowy do zainstalowania! [/QUOTE] Niestety nie. Wyrwała normalnie sedes z kołkami z podłogi, urwała wężyk doprowadzający i odinstalowała rurę odprowadzającą, po czym wyniosła całość do przedpokoju. Sąsiadka ściągnęła mnie z pracy, że się woda leje.... -
[W-wa] KOSZYCZEK NIECHCIANYCH STARUSZKÓW ; spis str 1 i 2
ulvhedinn replied to Koszyczek's topic in Już w nowym domu
Jakiej tak realnie wielkości jest ratlereczka? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Chappi może być, pedigree jest smaczniejsze (te czerwone miękkie najlepsze), ale whiskas jest i tak o wiele wyrazistszy w smaku ;) w kwestii suchego ;) mokre to wiadomo, ze kocie jest o niebo smaczniejsze niz psie, nooo.... P.S. "Kilka saszetek"- tzna kilka kulek, czy całych saszetek mokrego? :diabloti: P.S.2 sorrki, głupawkę mam.... -
[quote name='tatankas']ulv tylko nie każdy ma czas walczyć,a na pewno ma czas kupić w opcji KT[/QUOTE] Ale wiesz, jak ktos kupi od razu to ok, ale skoro już jest licytujący- to moim zdaniem już powinna być tylko opcja licytacja. Albo niech będzie jasne info na ten temat w bazarku, zawsze.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Amber, nawet na wiki masz dość jasno opisane co jest co, litości.... [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Munsztuk_(je%C5%BAdziectwo[/URL]) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Książki, telefon komórkowy i myszkę od komputera.... Ale to wszystko pikuś, w zeszłym miesiącu wyniosła cały sedes do przedpokoju...... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mam, ale wstyd przyznać, zaniedbaną ;) muszę ją trochę ożywić ;) Kra się tego sama nauczyła, a te filmiki (poza tym z lodówką) nagrałam w zeszłym roku, jak byłam chora i Kra dostawała korby z nudów. Poza tym umie odkręcić słoik, otworzyć haczyk i zasuwkę, klamki itd, a próbowała i przekręcać klucz, tyle że go ułamała... Gazu nie odkręci, bo mam odłączony, wsio na prąd. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Moje mordy JUŻ nie żrą śmieci- tzn z Szelmą jeszcze dopracowujemy - ale ona świeża, a dość długo się błąkała. Ale jak przyuważyłam wywalającą odpadki żarcia na trawnik sąsiadkę to zwróciłam jej uwagę bynajmniej nie delikatnie - rzekłabym raczej, że chamsko i na tyle głośno, żeby sporo ludzi dookoła usłyszało. Jeszcze pod jednym blokiem muszę wyczaic co za buc wywala zgniłe resztki i kurde, zabiję parszywca!!!! Mistrzem kradzieży jest Kraksa- ale raz, że u niej patologiczna miłość do żarcia ma podstawy w paraliżu, dwa- Kra traktuje przeszkody w drodze do celu jako dodatkową rozrywkę, trzy- jest nieco zbyt inteligentna.... [URL]http://www.youtube.com/watch?v=KRfbgtkRWw0[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=UFt8E5nHX_Y&feature=player_embedded[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=H1geTBqIkz0[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=p13IyfiXSxI[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=5ekAuGeCAKs[/URL] (dla tych co jeszcze mojej koffanej szkodnicy nie znają) -
Ja bym natomiast była za tym, żeby zalicytowanie niejako z automatu usuwało opcję "kup teraz" - skoro ktoś licytuje, to znaczy że jest zainteresowany i niewykluczone, ze będzie przebijał wyżej niż cena KT. A zdarzyło mi się że ktoś mi "podkupił" rzecz o która bym nawet powalczyła....
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
ulvhedinn replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Pomijam kwestię kolce plus rower, bo to juz zostało omówione, ale proszę o wyjaśnienie w kwestii kolce plus flexi? Bo jak zresztą zauważyła Beatrx, to zestawianie dwóch przeciwstawnie działających rzeczy i kompletnie absurdalne połączenie.... I , nie, jak wcale nie tylko klikam (w zasadzie prawie nie klikam), kolców umiem używać (aczkolwiek jakimś cudem radzę sobie bez nich zupełnie nieźle i to ze zdrowo porypanymi wielkimi psami, więc mi po prostu nie są zbytnio potrzebne), wcale nie jestem zdeklarowanym przeciwnikiem tychże (właśnie opylam Karilce dwie kolczaty ;) ), tylko kurde właśnie- TRZEBA UMIEĆ ICH UŻYWAĆ........ -
Zajrzyjcie na FB na profil Miłozwierz (sklepik), tam jest więcej takich cudeniek :)