Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Szczerze mówiąc trochę idealizujecie rasowce (oraz ich właścicieli) ;) Owszem, bywam na wystawach- póki co, jako widz. Rozróby, niesprzatnięte kupy itp - jakoś nie zauważyłam różnicy w zachowaniu opiekunów psów wystawianych i tych będących towarzysko.... proste, jak ktoś jest chamem, to mu pies z rodowodem ekstra nie pomoże... Konsekwencje wyciągane "bo psa się da zidentyfikować"- no, nic tylko się turlać z radości- pokażcie mi chociaż jeden przypadek, proooszęęę- ja przez ładnych parę lat tylko raz widziałam jak ochrona wywaliła z wystawy faceta, który kopał swoją goldenkę "bo nie wygrała"- i była to inwencja własna ochroniarzy ;) był jakiś czas temu przypadek, że na wystawie na małe pieski rzuciły się dogi, w panice jeden toy uciekł i chyba się nie odnalazł- myślicie, że właściciel dogów (wystawianych a jakże) poniósł jakiekolwiek konsekwencje? Rozumiem, że na niektóre halówki nie wpuszcza się psów nie wystawianych- bo jest zwyczajnie za ciasno. Ale na wystawy gdzie jest sporo miejsca, tak jak we Wrocławiu? Aha, Kyu, ja praktycznie ZAWSZE jestem na wrocławskiej wystawie i jakoś tych stad "dziuń" z pseudopieskami nie widuję? A jak ktoś się chce doedukować, to cóż... "koniec języka za przewodnika"- zawsze można dopytać, wokół ringów siedzi mnóstwo hodowców, z reguły tłumaczących zielonym co i jak i dlaczego. A jak ktoś na wiedzę oporny to mu nic nie pomoże.... Aha, tak, ja we Wrocku zazwyczaj zabieram swoją kundlastą sukę na wystawę, raz, że zawsze jakieś zakupy uskutecznimy na stoiskach, dwa- ją wyraźnie szalenie bawi taka impreza. Więc jak ktoś spotka sporą, czarną, uchachaną kundlicę owczarkopodobna na wózku, to włąśnie my wpychamy się pogapić na rasową arystokrację ;)
  2. Dokładnie, ja bym najpierw wykluczyła problemy zdrowotne,a dopiero potem szukała odpowiedzi w psychice, tym bardziej, że suka niemłoda i nagle takie zmiany...
  3. Jeśli mogę to proszę o zaklepanie Ipakitine :)
  4. Post mi wczoraj wsiorbało :angryy: Generalnie leczenie antybiotykiem zakończone, wyniki są ok :) Zalecenie- podawać preparat "na pęcherz" i "na odporność" ;) Zapłaciłam całość rachunku- w sumie ze wszystkimi badaniami itd wyniosło 446 zł. A dziadek zawłaszczył sobie transporter od Zuzi, w efekcie mam wielkie pudło na środku pokoju :mad: pertraktujemy powrót do koszyczka....
  5. [quote name='zmierzchnica']Moja Chibi nie lubi szczeniąt i pogoni takowego, jak podlezie. Wyskoczy z rykiem, przygwoździ delikwenta do ziemi, aż ten się nauczy, że ma jej nie ruszać. To nie jest tak, że psy mają kochać szczeniaki, inaczej są nienormalne ;) Widzę jednak znaczną różnicę między potraktowaniem ostro szczeniaka, który podlazł do naszego psa i totalnie bez żadnych sygnałów uspokajających chce się witać czy bawić... A między wydostaniem się z ogrodzenia, dorwania szczeniaka i zabiciem go. W sumie nieważne, że to był szczeniak, to mógłby być dorosły york czy chihuahua. Sam fakt, że ten pies dorwał mniejszego i słabszego psa od siebie i postanowił go zabić, jest dla mnie wyraźnym sygnałem, że jest psychopatyczny :roll: To nie jest obrona terenu, to żądza mordu, nie wiem, może szukanie takiej makabrycznej rozrywki? Gdyby mogło być tak, że właściciele teraz się przerażą i zaczną maksymalnie kontrolować psa, wychodzić z nim w kagańcu, zainwestują w behawiorystę i szkolenie - to jeszcze ujdzie. Ale zapewne tak nie będzie. Jeśli nie będzie policji, mandatu, jakiejś bardzo konkretnej akcji - sytuacja nie ulegnie zmianie, a pies zabije kolejnego :shake: Frotek był agresywny wobec psów, także szczeniąt (choć te jednak ulgowo traktował), ale kurka wodna, gdyby zabił jakiegoś psa to bym się poważnie zastanawiała nad tym, czy warto go resocjalizować :roll: [B]gojka [/B]- ja myślę, że jeśli pies iskra_wroc nie podchodzi sam do szczeniaka, to nie ona ma problem. Nawet, jeśli jej pies jest luzem. Jeśli pies pracuje z właścicielem i ignoruje otoczenie, a podłazi nieodwoływalny szczeniak - to raczej szczeniak ma problem i jego bezmózgi właściciel. Znam właścicieli, którzy mając szczyla, pchają się na inne psy, żeby się przywitał - nie toleruję tego i uważam, że[B] żaden pies nie musi tego tolerować, jeżeli sam nie wywołuje interakcji. [/B]Oczywiście, mówię o przypadku, gdy nasz pies opieprzy szczeniaka czy przygwoździ go do ziemi, jeżeli ten jest bardzo namolny. Nie dziwi mnie, że moja 15 kg Chibi wścieknie się na 20 kg szczyla, który chce się "z nią", a raczej nią, bawić. Wiadomo, że jeżeli pies jest w stanie zabić innego psa, w tym szczeniaka, to sprawa ma się zupełnie inaczej, jak wyżej pisałam.[/QUOTE] I o to chodzi. Owszem, dorosły pies ma prawo szczeniaków nie lubić, i wcale nie musi być niemiły dopiero, kiedy szczenior jest namolny. Owszem, może pokazać niechęć do interakcji- w postaci ryku/zębów, a jeśli szczeniak nie zareaguje także w postaci przyciśnięcia, czy skarcenia zębami. I ABSOLUTNIE nie można o takim psie mówić, że jest niezrównoważony, czy nienormalny- więcej, o ile pies umie zachować odpowiednie opanowanie (tzn nie gryzie poważnie, a jedynie karci)- to jest to zachowanie wręcz pożądane, bo uczy szczeniaka słuchania psich sygnałów, oraz tego, gdzie jest granica grzecznego zachowania wobec innych ;) Poważne uszkodzenie, czy zabicie szczeniaka, czy innego psa jest już nienormalne, tyle, ze ciężko wnioskować jaka jest przyczyna. Bo że wina leży po stronie właścicieli to jasne, jaki pies by nie był ma być zabezpieczony i tyle. Natomiast czemu ten pies się tak zachował.. może być i tak, że to była np agresja łowcza, ona szczeniaka wogóle nie potraktował jak szczeniaka, jak dziecko- tylko jak zdobycz (czasem niektóre duże psy tak reagują też na mikropieski). Tak samo jak potraktował by zajączka, czy ptaszka. "Kozaczenia" do psów słabszych i równych przy jednoczesnym unikaniu konfrontacji z silniejszymi, to bym nie nazwała niezrównoważeniem, tylko zdrowym instynktem samozachowawczym (żartuję) :evil_lol: Tak naprawdę sporo psów ma mniejsze lub większe problemy, wynikające zazwyczaj z działań właściciela, braków w socjalizacji, nienormalnych w sumie warunków w jakich żyją współcześnie psy itd- naprawdę "rąbnięte" (w sensie nienormalne, psychopatyczne itp) psy zdarzają się na szczęście rzadko. A sucz Iskry znam osobiście dość dobrze i aczkolwiek potwierdzam, z lekka ma poprzestawiane pod kopułką, to jeden z najbardziej posłusznych i "opanowanych przez właściciela" psów jakie znam ;) oby wszystkie były takie ;) (albo właściwie wszyscy ludzie).
  6. Bardzo by się przydało takie jedzenie dla Borysa..... (mój tymczas, ma już prawie 17 lat i niestety nawraca mu zapalenie pęcherza), tylko niestety w tej chwili nie mam transportu- auto padło :(
  7. Odsikiwanie bezwzględnie!! Jeśli ona nie ma czucia, to nie powinno być problemu z odsikiwaniem, trzeba się tylko tego nauczyć- i jest to dużo prostsze od cewnikowania (które zresztą tez jest bardziej kwestią wprawy). Pęcherz nie może być pozostawiony "sam sobie", bo mocz będzie się tylko ulewał, co powoduje zaleganie moczu, a w efekcie zwiększone ryzyko infekcji, wytrącanie osadu i kryształów, potencjalne uszkodzenie nerek itd. Poza tym pęcherz stale naciągnięty traci swoją elastyczność i to też mu szkodzi. Minimum sikania to 2, maks 4 razy na dobę. Powinien Was tego nauczyć wet, jeśli jego pacjenci nie byli odsikiwani, to się uszkodzeniom nerek nie dziwię.... Nie wiem, czy zwieracze działają jakkolwiek? Bo jeśli tak, to przy regularnym siusianiu można dojść do momentu, kiedy pies nie popuszcza więc nie jest mokry, to i higieniczniej i przyjemniej i zdrowiej ;) Nauczcie się wymacywać, czy także kał nie zalega, można go delikatnie wymasowywać. Ważne, żeby u psa paralitka nie dopuszczać do zaparć (można dodawać do jedzenia nieduże ilości oleju np lnianego, czy siemię lniane). Ja myślę, że wszystko zależy od dalszego postępu choroby, bo paraliż samego tyłu to jeszcze nie tragedia.....
  8. Rozliczenie jest na FB. Mam trochę kłopot z ogarnięciem wszystkich wątków na dogo i fb bo komp działa nieco... fanaberyjnie- tzn jak chce to działa, a jak nie chce to nie, pokazują się różne komunikaty i wogóle dzikie bydlę mnie nie słucha. W skrócie to tak: wpłata była tylko z tej jednej deklaracji, co ją Boryś ma. Wydatki to 30 zł wpłacone dzisiaj, wpłacone 50 zł na początku "pęcherzowania", oraz pomiędzy jest zadłużenie 226 zł. Z tym, że to za obu chłopców, tzn za Boryska i Nóżkina, akurat diablęta się razem na to samo postanowili pochorować (nie, nie zaraźliwie, oni prawie nie mają ze sobą kontaktu, chyba kurde przez solidarność bezjajków). Dzisiaj dostałam CUDNĄ paczuszkę od Iskry i ekipy z Kakadu :loveu: z mokrym jedzonkiem, paczką pieluszek, żwirkiem, płynami do prania, szamponami dla Dyzia i paszą dla kociastych :loveu:
  9. Jak coś to ja jestem tą "osobą" ;) a szalonym cziłkiem górskim- mój Żubr ;) Fakt- Żubcio jest trenowany, biegamy, chodzimy na długie wycieczki w różne trasy, więc to nie jest tak, że zabieram pieska kanapowego nagle na górskie szczyty. Teraz do treningów powoli są włączane nowe cziłki, dziewczynki w życiu nie biegały w terenie, więc powoli je rozkręcam, ale już widać efekty ;) A 2 godziny to dla Żubika WOGÓLE nie jest nawet porządna wycieczka, porządna to jest od 4 godzin w górę. Męcząca- 8 godzin w Karkonoszach w dobrym tempie ;) W zeszłym roku byliśmy na dogtrekkingu w Oleśnicy. Jakieś 17 km, płasko i miękko, więc spora część truchtaliśmy (tu się pochwalę, 3 miejsce, przed nami tylko dwóch facetów, obaj biegacze). Na mecie zamiast być zmęczony, cziłał zajął się ganianiem z psami, natrętnymi zalotami do suki która była świeżo po cieczce, sępieniem i szaleństwem. Mam świadków :eviltong: Yorków nie miewam, więc może faktycznie są takie "słabe" (aczkolwiek poznała yoraskę również startującą w zawodach), ale na pewno bym tego nie powiedziała o chihuahua. Oczywiście jest to kwestia jak zauważyła Martens, treningu- ale i duży pies bez zaprawy siedzący tylko na kanapie (albo w kojcu) nie przejdzie komfortowo trudnej trasy w terenie. I akurat kilka razy właśnie duże psy widziałam w nienajlepszej kondycji gdzieś na szlaku.... (już nie mówię, że na pewnych zawodach zdarzyło się że pies przez głupotę właściciela stracił przytomność- pies rasy stworzonej do przemierzania przestrzeni nie wytrzymał nadmiernego wysiłku, przegrzania i odwodnienia). Żaden pies zapasiony, bez kondycji, nie biegający na codzień, czy też starszy, chory- nie powinien być zmuszany do nagłego długiego wysiłku. Ale to dotyczy psów absolutnie każdej wielkości!!!!! A duży pies jest bardziej zagrożony- od serca, które zwyczajnie może nie wytrzymać forsownego wysiłku, do stawów, znacznie bardziej obciążonych niż u mikrusów. P.S. I zdecydowanie, to ja mam słabszą kondycję od moich psów.......
  10. Gryf, niekoniecznie ;) może się okazać, że zdecydowany i stanowczy fryzjer szybko pieska poustawia ;) U mnie tak było, np z Dudkiem- niby-yorkiem. Przyszedł jako agresywny potworek, nie dał się uczesać, ani nic, a tu na drugi dzień wylądował u fryzjera. A ze ani ja ani fryzjerka się nie przestraszyłyśmy, chłopak mimo dzikich protestów został spacyfikowany, przekonał się że a) i tak będzie jak opiekun zdecyduje b)od strzyżenia się nie umiera. I nigdy więcej cyrków nie robił ;)
  11. Wiesz co akurat nie mam za bardzo głowy na sprawdzanie, co ile kosztuje, lek mogłam alternatywnie wywalić do kosza. Ktos napisał, że potrzebuje, miałm i już. Waldi, gwoli ścisłości, pierwsza wysyłka była zaraz po otrzymaniu danych, uważam, że zachowaliście się niegrzecznie i trochę jak naburmuszone dziecko. EOT.
  12. No jakoś wolałabym rozdzielać TTB niż np owczarki czy szpice. Bo te drugie są o niebo bardziej pobudliwe i nieobliczalne. I respekt mam chyba większy w stosunku do takiej akity, o wilczaku nie mówiąc (widziałam jak atakuje wilczak.... szybki jak błyskawica i potwornie celny a do tego cichy). A jamnika to na pewno nie łapałabym, on się odwinie nawet nie w ferworze walki, tylko ze złości, ze mu w upojnej drace przeszkadzasz ;) Umiejąca walczyć i lubiącą to benię miałam osobiście. I nijak TTB do molosów, po prostu nie ta klasa wagowa. Na szczęście większość molosów nie ma ochoty na awantury, a i niejako rzadziej im się właściciele- kretyni zdarzają......
  13. [quote name='a_niusia']po twardej ortopedii weta boi sie nawet najwiekszy twardziel.[/QUOTE] Z wyjątkiem Kry ;) czarnomordzik miała do dziś 7 operacji, z czego trzy obejmowały kręgosłup (ona jest sparaliżowana, ale te operacje dotyczyły miejsca złamania i obejmowały obszar który czuje normalnie) i dalej kocha wetów ;) ładuje się do gabinetów i domaga się ciasteczek :) Do tego 8 miesięcy była leczona na zapalenie pęcherza, co wiązało się m.in. z cewnikowaniem i zastrzykami co kilka godzin, ma regularnie czyszczone uszy, miała ileś razy pobieraną krew (plus załapała się na bycie krwiodawcą)..... Nóżkin (kot) to samo- długie leczenie rany na nodze (bolesne zmiany opatrunków), zastrzyki, cewnikowanie, kastracja- a ten świr dalej uważa, że wetki to takie fajne ciocie od miziania i smaczków ;)
  14. Jak słowo daję w życiu nikomu nie zaglądałam do szafek i żadna znana mi osoba wizytująca też ;) najwyżej łagodnie lustruję otoczenie i sugeruję, że powiedzmy "te szklane bibeloty to lepiej schować za szybkę, a papirusa zabezpieczyć, albo oddać, bo go kot zeżre" ;)
  15. Ja czasem łapię na ręce Pi i ewentualnie Lilę, jak mi się nie chce plątać ze smyczami, a chcę się spokojnie minąć z dużymi psami (widzę kiedy moje diabelce mają ochotę wystartować). Albo wiem, że danego psa Pi na bank oszczeka nawet na smyczy i po co nam obustronne nerwy?
  16. Kurde, a mnie denerwuje "nabijanie" się ze wszystkich, co łapią swoje mikrusy na ręce. No nie mówię o histerycznych "mamusiach", łapiących swojego yorczka, kiedy pies duży jest daleko i ma małego w poważaniu, ale.. po pierwsze- ktoś może mieć złe doświadczenia, po drugie mały pies może akurat być w takim stanie, że się nie nadaje do spotykania z psami (wyobraźcie sobie cziłkę w cieczce na którą usiłuje wskoczyć owczarek), może być np po operacji (w tej chwili mój Żubr jest po operacji kolana i chociaż normalnie nawykł do spotka i zabaw z wielkopsami, to właśnie dlatego nie pozwoliłabym mu się nawet z kumplami przywitac ;). Poza tym to wasze radosne "małe szczekacze są po prostu niewychowane"- otóż, mikroskopijne psy SĄ trudniejsze w treningu, z racji pobudliwości, często lękliwości, a jak do tego dołożyć złe doświadczenia, to mamy pracę tytaniczną. Z moich psów Piku JEST szczekaczem. Koszmarnym, lękliwym wydrzyjryjkiem, który potrafi udziabać obcego dużego psa, jeśli ją zaczepi bez spokojnego zapoznania. I dlatego owszem, łapię ją na ręce i co? Każdemu mam tłumaczyć, że Piku jest upośledzona, ma zaburzenia emocjonalne i do tego uraz na tle niedelikatnych psów? Że to, że potrafi się tak rozszczekać, że się przewraca z nerwów nie oznacza, że z nią nie pracuję? I owszem, Pi po zapoznaniu umie iść na spacer nawet z dużą grupą dużych psów, ale nie toleruje nachalnych "obcych". (ale niestety pomimo moich wysiłków kocha drzeć mordkę, z każdego powodu, włącznie z faktem, że trawa rośnie, a słońce świeci).
  17. Trochę się wahałam, czy napisać... Otóż użytkownik (o ile wiem "wieloosobowy") waldi481 poszukiwał Glucardiamidu. Miałam, więc po otrzymaniu adresu- wysłałam. Owszem, nie odpisałam na drugie PW- bo akurat tak się składa, że w tym czasie straciłam nabliższą mi Osobę nie mówiąc o kilku innych bardzo przykrych zdarzeniach życiowych. Nastepne było bardzo niemiłe PW, sprowadzające się do obrażenia się śmiertelnego i wyrzucenia mnie do ignorowanych. Po czym lek wrócił ... Podobno nieodebrany. W mocno uszarpanej kopercie. Przepakowałam i wysłałam jeszcze raz i mam nadzieję, że ww użytkownik zachowa się poważnie.
  18. Oj, widzisz, Berek, ja tam sama z siebie staram się nie wadzić, po kundlach sprzątam, pilnuję coby mordy nie darły, ludzi nie zaczepiam, ba, nawet usiłuję być życzliwa i uczynna. Nie mam pretensji o wiek, wygląd, orientację seksualną, polityczną, czy religijną, o posiadanie/nieposiadanie psów, kotów papużek, czy hipopotamow ;) Natomiast, owszem, nie pozwolę się wyzywać, atakować- za inność, za to ze mam psa na wózku, że mam wogóle kilka psów, za to, że niekoniecznie wyglądam tak jakby chciała osoba A czy b, nie toleruję napadania na moje psy/bliskich/przyjaciół, nie trawię cwaniactwa i złośliwości dla złośliwości. I tak, tacy ludzie z automatu stają się "wrogami". W skrócie- pierwsza nie gryzę, zaczepiona- i owszem. Z reguły paskudnie :diabloti:
  19. A właśnie :) w temacie dresów i wściekłych staruszków :) NIGDY nie usłyszałam złego komentarza na temat Kraksy od żadnego dresa, kibica, napranego miłośnika muzyki takiej czy owakiej, czy innego przedstawiciela eee... subkultury. Raczej są bardzo pozytywne, chociaż wyrażane w różnych formach. Natomiast nie wiem ile razy padło "uśpić TO!!", "kasę na kundla wydaje", "durne bydlę, a zadbane bardziej niż człowiek" itd ze strony nobliwych starszych ludzików....
  20. Berek, mam wrażenie, że Ty nieco optymistycznie zakładasz możliwość "pokonania" przeciwnika opanowaniem spokojem i ignorowaniem. Otóż niestety, przynajmniej z moich doświadczeń wynika, że niestety to się nijak nie sprawdza. Wypróbowane na co najmniej kilku sąsiad(k)ach. Przykład. Baba, od wieków psy posiada. Zawsze celowo rozszczute, agresywne, w dodatku nieco za silne na jej możliwości. I standardowo baba leci za psem w kierunku innej osoby z psem, wrzeszcząc z daleka, że "mamy wypierdalać, bo to jej trawnik i jej pies nas zaraz... itd" Zazwyczaj mało parlamentarnie. Długo ja olewałam, właśnie na zasadzie "ustąp głupiemu"- było coraz gorzej. Aż któregoś razu miałam na DT bardzo dużego, wrednego psa i trochę mnie wnerwiło, ze ja psa usadzam, ogarniam, a babon swoje.... No i też się wydarłam. Słowem takim bardziej rynsztokowym, wyjaśniając, ze jak do nas podejdzie to mój piesek jej pieska zje, a ja jej zrobię kuku. To było lat temu chyba z siedem, albo osiem, ja mam kurdupelki, a babka do dziś na mój widok jakoś psa "zbiera" i robi w tył zwrot. Bez słowa :loveu: Jak toś nie wierzy, to moge mu nawet cyknąć fotę upiornej sąsiadki ;) kłopoty z nią mają chyba wszyscy psiarze z okolicy, ś.p. Pikusia - poprzednika "mojej" Kory tej z chorą skórą, pogryzł ówczesny pies baby....
  21. No mój pies rodowodowo ma "It's my time ..." takie mało to "imienne" ;)
  22. Dziś poszło kolejne 50 zł na leki i leczenie obu chłopców tzn Borysa i Nóżkina :( A żeby trochę mniej ponuro było.... Borysio-Dyzio chyba wiosnę w kościach poczuł, skacze jak sarenka, dziś mi wyrwał podstępem smycz i musiałam dziadka gonić po trawniku ;) a jaki była przy tym uchachany!!!!! ;)
  23. Trochę ciężko się działa poza swoim miastem ;) .....ale jak zawsze byłam raczej zwolennikiem działań w obrębie prawa, tak od jakiegoś czasu coraz częściej wydaje mi się, że przydałaby się taka eee.... bojówka prozwierzęca- kilka spraw załatwionych "odręcznie" i reszta potencjalnych oprawców zastanowiłaby się sto razy przed zrobieniem zwierzakowi krzywdy. Bo kary a często także uzasadnienia wyroków jakie są zasądzane są nawet nie śmieszne, tylko żenujące...... i parszywcy czują się coraz bardziej bezkarni.
  24. Borys trochę lepiej, za to- chyba przez indukcję- zapalenie pęcherza ma Nóżkin. Zarazić się niczym nie mógł, oni się niemal nie stykają.... Nóżkin ma jeszcze gorsze niż Dyziu, zatkał się skrzepem, tyle krwi ma w moczu. Był cewnikowany i płukany.... normalnie total :(
×
×
  • Create New...