Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Ostatnio było głośno o kolesiu który złapał owczarka podbiegającego do jego psa i zadźgał go nożem.... jak spike ma ochotę ryzykować, że jego psa takiego coś spotka, no to tylko futrzaka szkoda...
  2. spike, ja nie straszę "czymśtamwydumanym" po prostu mówię jak jest. Zdrowie Pi jest dla mnie ważniejsze niż obcy pies. A co do "pogonienia"... widzisz zrozum, ja (a i niejeden z obecnych forumowiczów) mam psy z odzysku. Różne. Czasem duże i naprawdę potencjalnie groźne. Tak, zdarzyło się, że mój pies poważnie uszkodził innego. Dokładnie rzecz biorąc bernardynka (75 kg) z potężnym urazem do obcych psów. Raz poturbowała psa który się na nią rzucił, raz psa, który rzucił się na drugiego mojego psa. I to nie było kłapnięcie, ona te psy naprawdę poharatała.... Uwierz, ja jestem wolontariuszem w schronie od wielu lat i widziałam CO potrafi zrobić pies psu - to może być rozdarta skóra ale i łapa do amputacji, odgryzione ucho, ale i przebite płuco, czy rozszarpane gardło; ale wystarczy nawet jedno nieszczęśliwie trafione ostrzegawcze kłapnięcie, żeby pies stracił oko- naprawdę lubisz ryzykować?
  3. spike, ja mam sporo różnych psów pod opieką, swoich i tymczasowych. M.in. mikro sunię z uszkodzonym kręgosłupem (jest po dwóch skomplikowanych operacjach) i kilkoma innymi wadami. Dla niej skok dużego psa, czy pacnięcie łapą może być szkodliwe albo nawet zabójcze. Jeśli spotykasz nas po raz pierwszy NIE MOŻESZ o tym wiedzieć. I sorry ale jeśli leci na nas nieogarnięty pies, a właściciel go nie odwoła, to tak, spotka się najpierw z moim butem.... Miewam też psy agresywne. Lądują u mnie żeby się nauczyć normalności. I nie życzę sobie, żeby jakiś durny właściciel psuł mi pracę, rozumiesz? Ja nad swoimi psami panuję, ale nie każdy da radę (albo ma ochotę). Za którymś razem twój pies może wejść w zęby psu, który go zabije lub okaleczy.
  4. Spróbuj mu podać wody porządnie osłodzonej miodem, glukozą albo cukrem. A potem galopem do weta i natychmiast niech mu zrobi jako pierwszy poziom cukru we krwi (zadzwoń czy ma glukometr). U małych ras, szczególnie u szczeniąt zdarzają się nagłe przypadki hipoglikemii, to stan zagrażający życiu.
  5. Ufff :) oby teraz było tylko lepiej :)
  6. [quote name='ladybird3']Tak, sunie na pewno adoptował ktoś z zakopanego a później ktoś inny ukradł aby wyrzucić ją w łódzkim na nowy rok... Macie prawo mieć swoje zdanie, ja mam prawo mieć swoje (potwierdzone przez weterynarzy, którzy psa widzieli na własne oczy) i jak dla mnie nie zrobiłam nic złego. A swoje psy pilnuje, a już na pewno nie puszczam luzem w sylwestra psa wziętego ze schroniska, być może nie przyzwyczajonego jeszcze do nowego domu i nie mającego zielonego pojęcia gdzie ma później wrócić. Nie szukam potwierdzenia, prosiłam o konkretną informacje w dziale "prawo" i odpowiedź już dostałam, serdecznie dziękuję i do widzenia.[/QUOTE] No więc konkretnie to MASZ OBOWIĄZEK SZUKAĆ WŁAŚCICIELA!!!!!!!!!! Krótko i konkretnie. Inaczej można cię oskarżyć o przywłaszczenie i świadome działanie w złej wierze.
  7. [quote name='ladybird3']Tak, sunie na pewno adoptował ktoś z zakopanego a później ktoś inny ukradł aby wyrzucić ją w łódzkim na nowy rok... Macie prawo mieć swoje zdanie, ja mam prawo mieć swoje (potwierdzone przez weterynarzy, którzy psa widzieli na własne oczy) i jak dla mnie nie zrobiłam nic złego. A swoje psy pilnuje, a już na pewno nie puszczam luzem w sylwestra psa wziętego ze schroniska, być może nie przyzwyczajonego jeszcze do nowego domu i nie mającego zielonego pojęcia gdzie ma później wrócić. Nie szukam potwierdzenia, prosiłam o konkretną informacje w dziale "prawo" i odpowiedź już dostałam, serdecznie dziękuję i do widzenia.[/QUOTE] No więc konkretnie to MASZ OBOWIĄZEK SZUKAĆ WŁAŚCICIELA!!!!!!!!!! Krótko i konkretnie. Inaczej można cię oskarżyć o przywłaszczenie i świadome działanie w złej wierze.
  8. Trzymam kciuki z całej siły......
  9. Ladybird najwyraźniej i tak nie zamierza szukać właściciela i już. Bo na pewno jest zły (a i fajnie mieć yorka z odzysku podejrzewam nieco wrednie). I nie przyjmuje argumentów, ze niekoniecznie właściciel musiał być zły, ze coś mogło spowodować, czemu pies ma za długie pazury itd... BTW mój Żubr ma przepuklinę, niewielką, wet kazał jej nie ruszać bo wpływu na stan zdrowia nie ma, a zrobimy przy kastracji. Bo po co przywalać narkozę bez potrzeby.
  10. [QUOTE] 1.To, że znaleziony pies jest teraz zadbany u kogoś w domu a nie zawieziony do schroniska i zostawiony tam na pastwę losu, bo może właściciela znajdą a może nie to źle? 2. To ja mam dawać ogłoszenia o znalezieniu psa (i odbierać telefony od ludzi chętnych na "yoreczka za darmo") , a nie właściciel o jego zaginięciu? [/QUOTE] Ad.1. Nie mówimy o oddaniu psa do schronu, tylko zgłoszeniu faktu znalezienia psa. Ad.2. Tak, masz taki obowiązek.
  11. To nie jest zaniedbany york. Owszem, może i miał kołtuny, ale naprawdę u niektórych kołtuny mogą się zrobic w bardzo krótkim czasie. A psiak nie jest ani naprawdę "zmierzwiony", ani brudny... Zaniedbany york wygląda tak: [IMG]http://www.psy.info.pl/schronisko_wroclaw/dr/dr_20110217_yorki_02_650_480.jpg[/IMG] [IMG]http://www.psy.info.pl/schronisko_wroclaw/dr/dr_20110217_yorki_03_650_480.jpg[/IMG] Skąd wiesz, że pies zaginął w okolicy w której został znaleziony? Może w innej miejscowości? Może tam są ogłoszenia? Może został ukradziony i uciekł? Przyznam, że nie podoba mi się nastawienie "no nie będę szukać właściciela"- otóż waszym OBOWIĄZKIEM jest to zrobić, m.in. zgłosić znalezienie psa do schroniska, dać ogłoszenia. Owszem, możecie zażądać pokrycia kosztów- i to bardzo dobry "test" na właściciela, polecałabym też zrobienie sterylki (to odrzuci ewentualnych rozmnażaczy). Natomiast w przypadku namierzenia psa przez prawnego właściciela, fakt, że go nie szukaliście będzie dowodem złej woli i właściciel może was oskarżyć o przywłaszczenie psa.
  12. Ja z kolei uważam, ze amerykańskie psy to rozpacz w ciapki..... Większość hodowana wyłącznie na show, z ras użytkowych zrobione pokraki (w najlepszym razie rozdział na linie użytek vs. eksterier), w rasach które powinny mieć z założenia lekki włos chodzą stwory o wyglądzie kupy siana (bo włochate to piękniejsze), bernardyny na szczudłach, jamniki szorują po ziemi, bardzo często cechy, owszem- charakterystyczne- są selekcjonowane do przesady (zbyt krótkie łapy, zbyt krótka kufa itd), do tego nierzadko robi się wałki w rodzaju "poprawiania" (oczywiście nieoficjalnie) inna rasą, np chi poprawiane mopsami, żeby miały krótsze kufy.... Do tego zobacz jakie wymagania ma się wobec psa, zeby móc go rozmnażać- żadne, nie musi mieć odpowiednich ocen, badań- jak rodzice mają rodowód, to psy też....
  13. Tyle to ja sama umiem ;) Tyle, ze ja to robię przerobionymi szczypcami płasko-okrągłymi (wypiłowałam im takie jakby rowki przy końcu) oraz drapakiem wydłubanym z kości (jest na tyle twarda ze usuwa mniejszy kamień, a na tyle miękka że nie uszkadza zębów). .....zabawa polega na tym, że Pi jest po pierwsze upośledzona, po drugie nadpobudliwa i niezupełnie zrównoważona, a po trzecie ma straszny uraz na tle dotykania głowy i pysia- miała zwichnięte kręgi szyjne, co wiązało się z dużym bólem przy dotykaniu tej okolicy.... Z innymi psami nie mam takich problemów (a mam chi, więc zęby do regularnego dbania).
  14. Wiesz ale zawsze jest np taka możliwość, ze suczka uciekła pierwszym właścicielom, czy została skradziona, a "po drodze" zaliczyła kogoś kto ją zaniedbał... nasza forumowa koleżanka szuka swojej yoreczki od roku, licho wie, w jakim stanie może ona być dzisiaj (niestety to na pewno nie wasza, sunia Dorotki nie ma jednego ucha) ..... Jedna z moich suczek ma paskudny kamień w tej chwili, ciężko każdemu tłumaczyć, że ona ma problemy z narkozą (dwa razy miała bezdech podczas narkozy), a zębów dotknąć nie da- więc trzeba wyważyć między ryzykiem a korzyściami.
  15. No niestety prawda- ostatnio jakiś kretyn tak właśnie zgubił psa na autostradzie :( Wypuścił "na siku" psa przewożonego z przytuliska do DS. Psiak na szczęście odnaleziony, ale że przeżył to niemal cud. Biorąc pod uwagę ile razy psa w trakcie transportu zgubił ktoś będący niby świadomym psiarzem (a to pies był bez smyczy a to obroża za luźna), to ja też byłabym bardziej ostrożna, a nie puszczała zwierzaka z pierwszą lepszą osobą....
  16. Samo posiadanie psów od 15 lat to troszkę za mało ;) Patrz post Brezyl. Widzisz tu odpisują Ci ludzie, który nie opierają się bezkrytycznie na jakiejkolwiek teorii, ale czytają różne publikacje, prezentujące bardzo różne poglądy, a potem je weryfikują w rzeczywistości. O ile wiem, to ani Brezyl, ani Soko, ani Martens, ani Beatrx nie są bezkrytycznymi piewcami szkolenia pozytywnego w rozumieniu "bezstresowego". A wiedzę i doświadczenie posiadają całkiem spore.... Na konkretnych przykładach pokazujemy Ci, że TD, szczególnie w swojej "pierwotnej" wersji jest po prostu mitem. Bardzo wygodnym mitem, ale niestety z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego.
  17. Gubisz się, waćpan, w zeznaniach ;)
  18. Ale z mikrusami naprawdę ciężej dojść do porozumienia w kwestii trzymania dzioba na kłódkę ;) Niestety czasem wychodzę na taką straszną pańcię, bo Pi biorę niekiedy na ręce- przecież nie będę każdemu tłumaczyć, że ona jest upośledzona a zarazem nadpobudliwa, i jak się nakręci, to paszczy nie zatka a i użreć umie..... owszem, da się ją wprowadzić nawet w grupę dużych psów, ale nie jak duże leci i bezceremonialnie usiłuje ją nachalnie obwąchać, a nie daj boże zaczepić łapą. Za to ostatnio miałam niejako odwrotną sytuację- idę z bandą kurdupli, na smyczach, z przeciwka lezie coś labopodobne luzem. Małe udają grzeczne, Lila coś tylko burczy po cichu. No i labopodobne nagle wyrywa z ujadaniem w kierunku małych.... w momencie jak labiszon był o kilka kroków, kurduple zgodnie "ryknęły" (w kupie siła), labopodobne zwątpiło i zwiało :diabloti: No i jak ja mam uczyć maluchy grzeczności, no jak?
  19. Losiek, a tak wogóle przeczytaj UWAŻNIE to co sam wkleiłeś, bo szczególnie drugi cytat (aczkolwiek sam w sobie nieco chaotyczny i zapętlony) jest zaprzeczeniem TD w takiej formie, jak to postrzegasz ;) Mnie szczególnie śmieszy postrzeganie dominacji w pieszczotach, inicjowaniu zabawy, czy zupełnie przypadkowych gestach. Pies cię oblizuje- dominuje!!! Zaczepia do zabawy- dominuje!!! Kładzie łapę- dominuje!!!! Kładzie na tobie głowę- dominuje!!!! I te kretyńskie puste gesty, przechodzenie przez drzwi, markowanie jedzenia przed psem.....
  20. Nie chce mi się odpisywać na wszystkie rzeczy, ale tak na szybko- właśnie teoria dominacji pozostaje w sprzeczności z instynktem przetrwania!!!! Psy sa w stanie stworzyć zgraną sforę i przeżyć poza człowiekiem właśnie dlatego, że nie opierają swoich zachowań społecznych na dominacji, tylko na współpracy. Nie pozbawionej oczywiście układów hierarchicznych, jednak, co już Ci wcześniej opisywałam, kompletne nie mających nic wspólnego z prosta (a właściwie prostacką) teorią dominacji postrzeganej jako dążenie do władzy przez psy. BTW ja jestem praktykiem, jeśli tak to ująć- kilkanaście lat intensywnego wolontariatu, praca z psami trudnymi, DT dla psów, w tym zwierząt z bardzo poważnymi problemami.... w sumie przewinęło mi się tylko przez dom ponad setka (a raczej ponad 150 ) psów, nie licząc tych z którymi miałam kontakt na zasadzie wolontariatu w schronie. Naprawdę miałam sporo możliwości obserwować psy - w grupie, w zgranej sforze, między ludźmi- w różnych warunkach, z bardzo różnymi problemami i różną przeszłością. Czytam i usiłuję się dokształcać ile mogę, ale po wielu latach wśród psów, nauczyłam się nie ufać bezkrytycznie autorom, a raczej porównywać ich obserwacje i wnioski z własnymi. Jak chcesz poczytać coś wartościowego, to polecam p. Mrzewińską, ogromna wiedza, szacunek do zwierząt, ale wcale nie słodkie ciućkanie. Bo Jan Fennell.... prawdę mówiąc... totalnie bezwartościowa lektura, chyba, że na zasadzie przykładu "jak niektórzy wyciągają kompletnie błędne wnioski z obserwacji".
  21. Przyszłam po lince :cool3: Fajna ta psia sportówka, szkoda, ze tak daleko chętnie bym ją poznała ;)
  22. "Luzem" to faktycznie żadna różnica, ale jak masz grzecznego kurdupla w torbie, to jednak ;) Mi się zdarza, fakt, że raczej nie do spożywczych, tylko przemysłowych, jeśli awaryjnie muszę wejść (bo celowo przecież nie). Swoja drogą ja zawsze mam wrażenie, że mimo czyszczenia przed wyjściem z domu, sama bez psów też stanowię zagrożenie dla alergików...... no nie ma siły, nawet całej sierści nigdy mi się nie udaje ściągnąć z ciuchów, co dopiero mówić o niewidocznych na pierwszy rzut oka cząstkach ;)
  23. A przede wszystkim wszystkie kretyńskie gesty typu "jem pierwszy wchodze pierwszy" nie mają żadnego sensu ;) Raz, ze nawet w psim stadzie nie istnieje liniowa hierarchia, ale raczej złożony system zależności, sympatii, ról i układów, dwa ja nie wiem, kto wymyślił te "gesty dominacji" ale goowno mają one wspólnego z rzeczywistym sposobem w jaki psy komunikują sobie "hierarchię". Ba, powiedziałabym wręcz, że niektóre zachowania maja zupełnie odwrotne znaczenie niż się im przypisuje ;) Nie wiem, czy mieliście okazję obserwować kiedyś zgraną sforę psów, ale pies o wysokiej pozycji wcale nie idzie zawsze przodem!! Owszem, na spacerach często wybiera kierunek, ale równie często obiega stado, lub zostaje z tyłu. Natomiast do przodu wychodzi, kiedy sytuacja jest niepewna, być może groźna. Często również ten nazwijmy - alfa- czeka aż całe stado przejdzie, bo on nie "panuje", on (lub ona) raczej czuwa nad stadem ;) Równie dobrze można by uznać, ze pies zostający z tyłu "dominuje"- bo zapędza nas jak owce ;) Lizanie miewa charakter podporządkowany, kiedy pies naśladuje szczenię witające rodzica po polowaniu (szczeniaki liżą dorosłe psy po pyskach prowokując je do zwrócenia pokarmu), ale bywa bardzo często zabiegiem higienicznym - i tu psy niejako wymieniają się uprzejmościami- liżą sobie uszy, pyski, oczy, iskają się, to objaw sympatii, nie dominacji!!! Psy i psowate naturalnie śpią razem, często wtulone w siebie, niezależnie od pozycji w stadzie - dla ciepła i bezpieczeństwa. Bronienie zasobów- nawet słaby pies będzie bronił swoich zasobów przed silniejszym, a zazwyczaj bardzo "mocny" pies nie ma zapędów do zabierania innym pokarmu. Bywa, że (o ile nie ma oczywiście skrajnego niedoboru pokarmu) silniejsze psy ustępują słabym, czy niesprawnym, a nawet je karmią ;) Psy "dominujące" o bardzo wysokiej pozycji społecznej często wysyłają kupę CS-ów do psów o niskiej pozycji, nie dlatego, ze im się podporządkowują, tylko w celu rozładowania napięcia. Warto pamiętać o tym, ze celem wszelkich działań osobników pozostających w grupie, czy jest to wataha wilków, czy psie zgrane stado, nie jest uzyskanie jak najwyższej pozycji przez każdego członka stada. Psy nie mają w sobie takiego pędu. Celem każdego członka grupy jest takie działanie, żeby zoptymalizować działanie grupy, żeby nie dopuścić do konfliktów, które osłabią grupę ( a w dodatku są potencjalnie niebezpieczne), żeby jak najmniejszym wysiłkiem zdobyć pokarm i dochować się silnego, zdrowego potomstwa ;) Przykład- jeżeli w grupie jest słaby, lękliwy pies, to jeśli on ostrzega przed zagrożeniem to nie jest traktowany na zasadzie "ty słabeuszu, co ty możesz wiedzieć", ale raczej "wykorzystywany" jako alarm ;) Owszem, są psy które starają się czasem postawić na swoim, ale naprawdę doszukiwanie się wszędzie "dominacji" jest nieprawdopodobną głupotą (swoją drogą- są psy bardzo uległe, które nauczyły się znakomicie "rządzić" właścicielami za pomocą manipulacji ;) ). P.S. Ja mam 9 psów. Kra jest zdecydowanie psem o najsilniejszej pozycji, a prawie nigdy nie używa jakichkolwiek sygnałów że "dominuje". Więcej, ona raczej jest świetnym rozwiązywaczem konfliktów (także na spacerach między obcymi psami). Szelma jest dzieciakiem więc mimo siły, ustępuje starszym psom, nawet malutkim. Żubr ma jajka, więc jako macho poczuwa się do obrony suk, znaczenia terenu, ewentualnego przeganiania natrętów, ale często pokazuje przyjazne i pozornie uległe gesty Mańkowi, który skądinąd jest bardzo ostrożny i dość lękowy na dworze. Suki chi w zasadzie są niżej w hierarchii niż Żubik, gdyby patrzeć po ich zachowaniu na spacerach, ale jednocześnie mają prawo nim "rządzić". Suka która ma cieczkę- ma zawsze rację ;) (znajoma hodowczyni mówi jeszcze, że suka która ma dzieci- ma absolutnie absolutną rację). Dziadek lubi suczki bardziej niż Maniego i Żubcia, Szyszka szczególnie lubi dziadka. Wszystkie psy niezależnie od pozycji będą broniły swoich misek, czy kości przed innymi, ale zdarza się że któryś przynosi drugiemu gnata. Do niedawna był Nestor, któremu teoretycznie każdy pies mógłby zabrać jedzenie (stary i głuchy z demencją) a jednak nikt go nie odganiał od miski....
  24. Dług jak dług... po prostu tyle (a właściwie nawet więcej) wsadziłyśmy z Iwoną w leczenie Kory, i żeby chociaż pies był zdrowy :( Dosłowny dług to 379 zł u jednego weta i ok 70 zł u drugiego. W grudniu na zakup Orungalu wydałam 102 zł. Miesiąc wcześniej 300 zł na spłatę długu u weta. Zeskrobina robiona była wielokrotnie, z przeróżnymi wynikami, były robione rozszerzone badania krwi (także na tarczycę). Konsultacje u różnych wetów nie dały żadnych przydatnych wskazówek..... W międzyczasie Kora miała paskudne zapalenie pęcherza, na szczęście wyleczone. Pewną poprawę dały sterydy, ale nie do końca a w dodatku obciążały wątrobę, spowodowały też drastycznie złe samopoczucie, przyrost masy i popuszczanie moczu, stąd zostały odstawione. W tej chwili wskazanie jest do zrobienia testów alergicznych, oraz wycinka skóry do badania w kierunku chłoniaka :(
×
×
  • Create New...