-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by ulvhedinn
-
Ludzki beta-glukan, trzeba tylko przeliczyć dawkę na psa/kota. To ta sama substancja vo w immunodolu i scanomune, a wychodzi taniej. Zylexis to juz mocniejszy kaliber. Jeszcze bardziej- interferon (a własciwie roferon).
-
"Słowisia. Ta urocza, delikatna prawie- jamniczka trafiła kilka miesięcy temu do schroniska w fatalnym stanie. Możemy się tylko domyślać, że było to dzieło człowieka. Człowieka? Sunia była skrajnie zagłodzona, miała uszkodzoną łapkę, połamany ogon.... Niestety zagłodzenie spowodowało uszkodzenie wątroby - kiedy okazało się, że aby przeżyć malutka musi mieć indywidualną opiekę- trafiła do domu tymczasowego. Słaba, krucha, przygaszona. Dzisiaj Słowisia to zupełnie inny psiak, utyła (chociaż dalej jest pieskiem o filigranowej figurze), ma świetny humor, bawi się zabawkami, wesoło biega na spacerach. Niestety- uszkodzenie wątroby jest trwałe, Słowisia musi cały czas być na diecie i przyjmować leki (na szczęście nie są to bardzo drogie leki ;) ) Słowisia szuka domu!!!! Domu w którym znajdzie się dla niej miejsce na kanapie, czas na zabawę na dworze i miejsce w sercu właściciela. Uwielbia aktywe, chociaż nie forsowne spacery, ale w domu nie rozrabia, nie niszczy. Umie grzecznie zostawać sama. Słowisia zgadza się z innymi psami, niestety potrafi gonić koty i polować na mniejsze zwierzątka (gryzonie, ptaki).
-
To znaczy, że sama zapłaciłam za leczenie Kaja, Lalki, Dudka, a wczesniej Piku i teraz rozpaczliwię skamlę o pomoc w wyrównaniu przynajmniej części. Zadowolone? Jasno napisane? Poker, mam w d..... (edit: może źle to wyraziłam, nie tyle mnie to nie obchodzi, co nie amierzam się na nikim wzorować) co ktoś inny robi z psami, czy je utrzymuje dla własnej satysfakcji, poprawienia sobie dobrego samopoczucia, czy coś. Te zwierzeta które do mnie trafiają, są leczone, w miarę potrzeby i możliwości. I po pierwsze, żaden nie zostanie zabity tylko dlatego, że "to się nie opłąca" i po drugie, każdy zostanie uśpiony w momencie, kiedy nie będzie istniała szansa pomocy, a zwierzę będzie cierpiało. Niezależnie od moich uczuć, poczucia niesprawiedliwości życiowej itp. Tak jak uśpiłam Pałka, a oddałabym wszystko co mam i połowę swojego życia, żeby tylko on mógł żyć. Ale też nie usypiam zwierzat niepełnosprawnych, ani takich, które są w stanie normalnie funkcjonować, a ból da się uśmierzyć. Jeśli komuś sie to nie podoba, to od razu mówię, może się sianem wypchać. Nie w mojej gestii leży ocena, którego psa, kota, szczura, czy mysz opłaca się ratować, ani wycenianie życia zwierzęcia. Czasem da się przedstawić paragony i faktury, a czasem nie. Za Dudka np nie mam jak, bo faktura poszła do gminy Żmigród. Czasem wet robi coś po kosztach i wtedy mi nie wystawia faktury. Czasem jeden wet sprzedaje mi RC po cenie hurtowej, czego mu nie wolno i też mi nijak rachunku nie wystawi. . Jak mi dystrybutor sprzedaje taniej karmę ze stłamszonym workiem, czy z krótkim terminem ważności i nie daje faktury, to też raczej nie będę się czepiać... Natomiast rozliczenia są prowadzone na bieżąco i moge jedynie poprosić, żebyście uwierzyły- ja raczej nie uwzględniam w rozliczeniach niektórych drobiazgów (że np kupiłam psu serka, szelki, czy smaki) , niż że podbieram kasę. Co do Kaja, będzie kasa- będzie faktura z lecznicy. Co do Lali - info na PW.
-
Baśka, nie manipuluje, ale przy wypowiedziach typu "nie mamy kasy, żeby wspierać bezpłatne DT, wiec bierz na płatne" to mi ręce opadają. Gdzie tu logika? I tak, zabolało mnie cholernie na watku Kaja, bo to co zostało napisane, zahaczało już o stwierdzenie, że Kaja ratowałam dla nie wiem- własnego samopoczucia, chociaż biedny pewnie strasznie cierpiał: "Przede wszystkim ze względu na ból i męki zwierzaka (...)" "Mam wrażenie ,że czasem to jest bardziej potrzebne osobom ratującym niż temu biednemu psu , który jak stary czy też schorowany człowiek chciałby w końcu spokojnie odejść , zakończyć życie ,a tu mu w imię jakiejś miłości nie dają. Czasem jest to okrutne." Raz w życiu zbyt długo zwlekałam z eutanazją- w przypadku Chestera i tylko dlatego, że nie było diagnozy i ciagle miałam nadzieję, że to coś mechanicznego, do "naprawy". Gdyby Kaj się męczył, to zostałby uśpiony, nawet na święta miałam telefon do wetki pod ręką, gdyby się pogorszyło i była konieczność uśpienia. Kaj chodził, jadł, cieszył się z mizianek, przytulał, domagał smaczków, wygrzewał na słoneczku. Potrafił sprawnie włomotać młodszemu psu!!!! Słowik jest tak samo nieuleczalnie chora, po tak długim podawaniu leków i karmy nie ma już szans na cofnięcie zmian w wątrobie. Owszem, jest od Kaja sprawniejsza, lepiej widzi i słyszy. Ale też jest to pies o ograniczonym "terminie ważności". Więc pytam, skoro Kaja najwyraźniej powinnam uśpić, to Słowicę też?
-
Tak. Słowik dzięki Hitoshi :Rose: maw tej chwili 12 puszek, wcześniej też dostała, i są zamówione nastepne. Cioteczka Hitoshi wyczaiła jakieś puchy niemieckie, wątrobowe, o fajnym składzie i duuuużo tańsze niz RC :) Słowik zaakceptowała ;) A to kilka fotek z dzisiejszego spacerku na ND, w razie czego Korenia potwierdzi, że Słowik rzeczywiście przybrała i porosła futerkiem, to nie sztuczki optyczne, aani fotoszop Słowik cały czas bawiła sie swoją zabaweczką- kupiłam jej dwie- pomarańczowego tygryska i fioletowego smoka, są akurat tak małe i miękkie, że pasują do słowisiowego pyszczka. A teraz czekam, kto uważa, że nie warto dalej ratować Słowiki, ręka w górę. Bo- tak, ona do końca życia będzie na karmie weterynaryjnej i diecie, będzie musiała brać leki i nie umiem powiedzieć, czy będze żyła lata, miesiące, czy tygodnie- załamanie może przyjść w każdej chwili.
-
Co do ratowania, tak jasne, tylko następnym razem, jak będę miała psa, który jest po prostu stary- bo tak naprawdę na to chorował Kaj- to zapraszam każdą mądrą cioteczkę, żeby wzięła psa, którego NIE boli, który drepcze- powoli, bo powoli, który cieszy się z każdego wyjścia na słoneczko, z michy, który przychodzi się przytulać i uśmiecha, kiedy go drapiesz- żeby wzieła tego psa i zabiła (tak, nazwijmy rzecz po imieniu), stwierdzając- tobie się nie opłaca dawać wiecej leków, bo jesteś za stary. Która chętna? Ale co was obchodzi, że Kaj do ostatniej chwili dreptał sobie za ciocią, żeby być blisko, że do przedostatniego swojego dnia miał apetyt, że jeszcze wieczorem przyszedł do łóżka cioci się pomiziać... że jeszcze poprzedniego dnia rano czekał rano przy stole na swoją porcję smakołyków. Za stary, nieopłacalny. A co do długów- radzę pczytać z umiejętnością- długów jako takich nie ma, a ja proszę o wsparcie bo całą tą kasę- za Lalę, za Dudka, za Kaja, za wszytkie inne tymczasy wpłacam sama ze swoich własnych pieniędzy... Aaaa ------ i chyba rzeczywiście pora odpuścić, w momencie, kiedy powszechne i jak najbardziej popierane staje się zbieranie na HOTELIKI dla psów- a niektóre "cioteczki" zbierają deklaracje na kilka, a nawet kilkanaście psów, a bezpłatny DT jest piętnowany, bo prosi o wsparcie na leczenie- NA LECZENIE!!!!!!! tymczasów. Gdzie wystarczy tylko policzyć- hotelik dla psa to minimum 300-400 zł miesięcznie, często przez wiele miesięcy i to jest w porządku, ale zapewnienie godnej starości i śmierci staremu psu za niewiele wyższą kwotę- to przesada.
-
[quote name='Wala2006']tak to sunia, ma około 5-6 lat. ale jest szansa ze siostra pani kierownik weźmie sunie do siebie bo p.kierownik bardzo w niej się zakochała i pamiętała że siostra zawsze chciała mieć benia a tu taka okazja :)[/QUOTE] A możesz mi napisać jeszcze jaki ma stosunek do innych zwierząt?
-
Może się zdarzyć nieplanowane krycie, psy są dość przemyślne w sposobach na dorwanie się do suczki, a i sama suczka bywa mocno zdeterminowana...... Wet dość bym powiedziała niekompetentny, nie rozumiem tylko czemu nie zrobiono USG? Tego się oszukać nie da ;) Tu niestety jest problem- nie wiadomo jak podawane leki (prawdopodobnie hormonalne) mogły wpłynąć na rozwój płodów.... Co do rasowości- bez pomocy hodowcy nie macie szans na ustalenie kto jest tatusiem, gdyby hodowca współpracował, to mozna się pokusić o testy genetyczne szczeniąt w porównaniu do potencjalnych ojców- trochę to kosztuje, ale tak się robi np przy kryciu dwoma psami w tej samej cieczce. Do tego nie mam pojęcia jak ustosunkowałby się ZKWP do wydania metryk maluchom.
-
Yuki, moze kiedyś zrobimy jakis wspólny wypad, cooo?
-
Ślepy ONek już w wspaniałym domu z kochającą rodziną!!!
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
[img]http://imageshack.us/m/859/4248/dsc2525r.jpg[/img] [img]http://imageshack.us/m/593/4696/dsc2530.jpg[/img] [img]http://imageshack.us/m/28/2516/dsc2552q.jpg[/img] :evil_lol: -
Ślepy ONek już w wspaniałym domu z kochającą rodziną!!!
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
Jeszcze trochę Howarda: DUŻY jestem.... [img]http://imageshack.us/m/845/3145/dsc2517j.jpg[/img] [img]http://imageshack.us/m/31/3609/dsc2519v.jpg[/img] [img]http://imageshack.us/m/848/2954/dsc2522.jpg[/img] [img]http://imageshack.us/m/191/7554/dsc2524.jpg[/img] -
Labradorka z rakiem! PILNE! Grozi eutanazja!- Czajka za TM.
ulvhedinn replied to Estel's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedulka..... Jeżeli chemia byłaby dla niej szansą, to warto podjąć próbę- psy zupełnie nieźle znoszą chemioterapię, lepiej niż ludzie.... -
Gizmo- powrót do schroniska:( za TM
ulvhedinn replied to saphira18's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oczywiście badań żadnych pewnie nie było? On mógł gryźc z bólu, albo.... mieć padaczkę. Zła jestem, bo na watek wcześniej nie trafiłam, watek był słabo reklamowany- to raz, dwa- to nie było prawdziwe ratowanie psa. Tylko takie, a wkleimy, może akurat. Szkoda, że chociaż przed uśpieniem nie było żadnej prośby o pomoc w zdiagnozowaniu przyczyny gryzienia- psy nie gryzą bez powodu, przyczyna jest ZAWSZE- zdrowotna, behawioralna, psychiczna. -
Powiem szczerze, wku...rzona jestem jak rzadko. Nie będę wnikać, kto wypadł bardziej niepoważnie, czy Anula, czy jej rodzice, ale Lala od ponad czterech miesięcy ma zdjęte ogłoszenia, bo czeka na podobno pewny DS. Nie dość, że pies bez sensu siedzi w DT, przywiązuje się coraz bardziej (ja też zresztą), to co tu duzo mówić, jedno miejsce w DT jest zajęte, a ile jest psów w potrzebie, którym zabranie do domu może uratować życie, nie muszę chyba mówić..... Wrrrrrrrr.................................................................
-
Ślepy ONek już w wspaniałym domu z kochającą rodziną!!!
ulvhedinn replied to sunia2000's topic in Już w nowym domu
Z doświadczenia wiem, że kiedy pies niewidomy pozna swój teren i nauczy się komend głosowych, to funkcjonuje niewiele mniej sprawnie od widzącego. Tym bardziej, ze Howard jest "kumaty" (często slepe sa stareńkie psiaki, lekko juz demencyjne, wtedy jest trudniej). Ogólnie- super z niego futrzak :) A schody to myslę kwestia kilku spacerów, jak załapie, że się go trzyma i że nic mu nie grozi, to bedzie po nich śmigał.... Zresztą jeżeli wczesniej nie miał schodów, to normalne, że się zapiera- moją Milę, jak najbardziej widzącą, za pierwszym razem ja namawiałam i ciągnęłam, a koleżanka wpychała za tyłek ;) Na trzecim spacerze Mila pokonała schody truchtem. -
Gizmo- powrót do schroniska:( za TM
ulvhedinn replied to saphira18's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeżeli można wiedzieć, co się stało?