Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. [quote] Dam dom z potężnym terenem do biegania (prawie 1 ha). Chętnie przyjmę pieska, ras które to dobrze zniosą mieszkanie poza domem(nocą) chcę by był to obrońca i stróż mojego domu i rodziny np. Owczarek środkowo -azjatycki , Berneński Pies Pasterski, Hovawart lub inny długowłosy.[/quote] Berneńczyk jako stróż :-o:megagrin: [quote] Aha! Spodziewam się pytań dlaczego najzwyczajniej w świecie nie kupi Pan wymarzonego psa? odp. Bo nie sztuką jest dać komuś pieniądze za wysiłek jaki poniósł wychowując psa lecz ponieść samemu taki wysiłek dając nowy dom temu który go potrzebuje lub będzie skazany na taką potrzebę. [/quote] no tak, nie sztuka dac pieniadze komus kto poniosl wysilek zeby wyhodowac rasowego psa, lepiej rasowego psa najlepiej szczenie dostac za darmo. To dopiero jest sztuka!!!:angryy: rasowy i najlepiej z rodowodem...:shake: [quote] Mam nadzieję, że dodam odwagi tym ,którzy myślą jak pozbyć się pieska i mają brudne myśli w głowie (ludzie piszcie bo to karmione przez was ,to nie gruz, czy złom, nie można wyrzucić na śmietnik napisz!!!!!!!! przyjadę dam godne warunki do życia a TWOJE SUMIENIE pozostanie czyste!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. [/quote] nie komentuje. Jakos ten apel chyba nie do nas. Poza tym czemu akurat rasowy i mlody i nie sztuka zaplacic? Ludzie to hipokryci... nie sztuka zaplacic hodowcy ktory wklada w to kupe wysilku... sztuka dostac w prezencie i kochac. D przepraszam za OT.
  2. Asia jakie te buty? czy mozna w jakis dzien w tygodniu przyjechac do Pistacji do schroniska? Czy trzeba miec jakie specjalne zezwolenie zeby tam wejsc? Albo moze ktos z wolontariuszy w tygodniu tam bywa?
  3. Marek kazde jedno zdjecie z kurami nadawaloby sie na plakat. Przepiekne robisz te zdjecia :-)
  4. dziekuje, jest srednio ale wstaje i chodze, ech potrzebowalabym jakas wieksza ilosc dobrej energii oraz optymizmu najlepiej jakis stężony koncentrat, i wyslac mi paczka..;) Pati dopiero wczoraj została przez wetów zwolniona z lecznicy i przyjechała do Gaju. Mieszka z mix haszczakiem i podobno sie zgadzają. Więcej informacji ma być niedługo, poobserwują ją tam i napiszą.
  5. Ale, no i co u staruszków, co taka cisza :-(
  6. spróbuje, moze to zadziała :-) Morganka generalnie chodzi przyklejona do mojej nogi, ja wstaje ona wstaje, ja siadam ona siada, ja ide ona idzie, ale na dworze bywaja sytuacje gdy oddala sie, a nie zawsze powinna. No i czasem zdarza sie ze usiade gdzies a ona sie zapomniala i nie przypilnowala mojego oddalenia- zaczyna wtedy biegać nerwowo po domu wokól krzesel i tapczanów, nawęszać szukać, nawet na chwile nie przystanie zeby probowac cos uslyszec, biega stuka pazurkami glosno i jest wyraznie zdenerwowana ze zniknelam. Wtedy musze wstac zlapac ją i uświadomić o swej obecności :-) W życiu nie miałam psa ktory tak bardzo chcialby byc PRZY MNIE. To bardzo zobowiązuje :-)
  7. to nie jest powod do amputacji lapy :-( wiem ze tam sie robi rana, ale mozna but, mozna inaczej rozplanowac ruch...no tak, ale nie w schronie.. rety:-(
  8. Boze, biedne bezdomniaki...:-( ten jeden maluszek nie ma siersci na nodze.:-(
  9. no Morgana sama jest niezła babcia, więc takie zachowanie byłoby conajmniej niestosowne i wywołaloby szereg zawirowań rodzinnych :-) prawda jest taka ze ze scisnietym sercem patrzę jak Morgana się zmienia, nie widzi juz od roku ale teraz ma także kłopot ze słuchem, nie slyszy jak wolam normalnie, musze ryknąć, nie łatwo tez lokalizuje skad wlasciwie dochodzi moj glos. Kreci sie niezdecydowana, szuka... Okropnie mnie to smuci, kocham ja chyba najmocniej z wszystkich zwierzaków...to takie moje male cudowne czarne serduszko. Tak bym chciala zeby zyla jak najdluzej,najlepiej zawsze, i kazde kaszlniecie zaraz mnie przeraza, znow chyba trzeba zwiekszyc leki nasercowe, ostatnie dni pokaslywala wiecej.... bardzo, bardzo kochanym jest psem i dam wszystko zebysmy byly razem bardzo dlugo.
  10. Jeezu, przeciez to jakis inny pies w ogole, ładujecie nas w konia normalnie:crazyeye:
  11. przepraszam za nieobecnosc moja na watku, spowodowana choroba niestety nadal nie jestem fit :-( sprobuje dowiedziec sie co z Pati i napisze dziekuje wszystkim ktorzy sa z nia myslami D
  12. przepraszam kochane ciocie, choruje od paru dni i ledwo stoje na nogach, wlasciwie wcale nie stoje dzis wstalam pierwszy raz na chwile konie wyprowadzaja budowlancy, karmi Jula, nie sprzata nikt, nawet nie mam zakupow musze dzis kogos z Bielska uprosic, nie moge poslac Juli do sklepu bo nie mam kasy a karty jej nie dam... takze jestem nieobecna duchem i cialem :-( ciociu 3x dziekuje za bazarek najmocniej :calus:
  13. ockhama czepiasz sie zauwaz ze roznych informacji w schronisku udzielaly rozne osoby, przypuszczam ze kierownik bardzo chcial pomoc psu, ale na decyzje o uspieniu lub leczeniu ma przede wszystkim opinia weterynaryjna. Jak widac weterynarze nie byli zbyt rozmowni, z tego jednak co wczesniej pisala Asior probowali psu pomoc ladujac w niego leki. Probowali mimo wszystko, tak jak ja bym probowala. Dlatego pewnie nie uspili go od razu. Jesli jednak na koniec wyciagneli go z budy nieprzytomnego, a jego ogolny stan byl fatalny, to podjeli ta decyzje. I o co pretensje/Ze nie uspili od razu? To powiedzialabys ze nie dali sznasy. Uspili po probie leczenia- mowisz ze uspili za pozno. To co w koncu chcesz? Ja mimo wszystko probuje to rozumiec bo biore pod uwage ze to nie jest lecznica ktora tego dnia miala 3 pacjentow, to jest schron ktory ma kilkaset psow, weterynarze codziennie szyja, operuja, sterylizuja, opatruja i ogladaja dziesiatki psow, i chyba wiedza co robia. Naprawde sa duzo gorsze schrony niz Krakow, takie w ktorych weta nie ma wcale, nie sterylizuje, nie kastruje, nie opatruje ran a psy zdychaja w meczarniach. Po co ta awantura? Tez uwazam ze to polowanie na czarownice, mimo ze bardzo chaialm uratowac tego psa, nawet nie wiecie jak bardzo. przestanmy, naprawde, i Ty przestan zarzucac innym błedy. Błędow nie popelnia ten, kto nic nie robi.
  14. brzydki kundel? wcale tak nie uwazam. szkoda ze brak spektakularnej urody skazuje na zapomnienie i niebyt. Ale jak juz jest na dogo to nie zginie :-)
  15. tez tak uwazam, gdyby nie Asia to w ogole nie dowiedzielibysmy sie o tym psie. A tak- przynajmniej mamy go w pamieci, mozemy poslac mu duzo cieplych mysli w jego drodze ku światłu. wszelkie przykre uwagi pod adresem Asi uwazam tu za nie na miejscu. Jest wolonatriuszem ale ma tez swoje zycie, nie zawsze uklada nam sie wszystko tak, jak bysmy chcieli, czasem cos sie wali, czasem czegos nie da sie pogodzic. Trzeba to zrozumiec, nie wymagac od innych tego, czego sami nie zrobilismy. Podobno właściciel przyprowadził go sam, gdy juz wiedzial ze pies jest w stanie krytycznym. Braklo mu odwagi i milosci, zeby odprowadzic przyjaciela za TM, po prostu go oddał bo sie bał na to patrzeć...to dopiero podłość... :-( miejmy tego pieska ciepło w pamięci...
  16. winnych nie ma. Przestancie prosze. kazdy z nas chcial jak najlepiej dla tego psa :-( nie obrazajmy sie nawzajem, chociaz na tym watku niech bedzie zgoda..... a jemu kochanemu nic nie wroci juz zycia :-( Asiu czy probowalas rozmawiac z kierownikiem dzis?
  17. ale ja nie mowie ze Wam nie wierze! tylko juz zglupialam zupelnie...:-( moze sa jakies dwa briardy albo co...:shake: tak czy siak- nic juz nie zrobimy... a buńczuk koński - jakem hodowca koni z dyplomem Akademii Rolniczej- nie znam takiej choroby. Zna ktoś?
  18. krew w czlowieku sie gotuje naprawde:angryy: stary pies jak stary grat- jak mówią ślązacy- na hasiok z nim :angryy: eeech... on jest z tych malych czy z srednich?
  19. przepiekny!! samojedy l;ubia sie wloczyc, moze komus zginal? choc siersc ma w kiepskim stanie...
  20. strasznie mi przykro, ze sie spoznilam.:-( generalnie i tak nic z tego nie rozumiem, poniewaz w chwili gdy Ania napisala ze pies uspiony, zadzwonilam do znajomej ktora jest wolonatriuszka w krakowskim schronie od paru lat. Na moja prosbe zadzwonila do kierownika i powiedzial jej ze- sic! - pies ma ostatni dzien kwarantanny i jutro jest do zabrania! Ze PIES ZYJE. !!! i ze w sprawie odbioru zadzwonic do kierownika. ale ie nie dodzwonilam. wiec ja juz nic nie rozumiem:placz: potem sie juz do kolezanki nie moglam dodzwonic, poszla na zajecia na uczelni. kompletnie nie wiem zatem, co sie wydarzylo i o co chodzi. Bardzo zaluje, ze nie zdazylam, piesku, wybacz mi :-( moglam wczesniej przyjechac, zabrac...ale nie sadzilam ze jesttak zle i ze tak potoczy sie los.:shake: weszko a czy Ty mozesz to jakos sprawdzic w schro?
  21. coz, nie jestem pewna ze mądra akcja, ale... od trzech dni czekalam na info o wynikach, na cokolwiek :-( a tu taka historia zamiast odpowiedzi :-(
×
×
  • Create New...