-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
taaaa, czytam sobie co tu wczoraj pisalyscie i co widze? Wątki Asior zgloszone do moderacji. A wiec lustracja, wyciagamy teczki podejrzanego, szukamy czarownic?? Wiecie z czym mi sie to kojarzy? taaa, kto czasem oglada tv lub czyta gazety? ten pewnie tez ma takie skojarzenia. Ktokolwiek to zrobił zadziałał jak polityczny pieniacz, ktory weszy za sensacja, potem nagle sie pojawia w centrum afery i wyciaga z rekawa teczke w ktorej jasno widac ze X byc moze byl agentem:shake: a nastepnie rozpoczyna sie nagonka oraz przeswietlanie zyciorysu. Po prostu jestem zniesmaczona, co za polaczkowa mentalnosc, normalnie polskie piekielko...:shake: Co zlego zrobila Asior? Jakie macie zarzuty??? epe piszesz wielokrotnie, ze zakladajacy watek ma byc w kontakcie z DS. Czy Asior nie byla? Alez BYLA!!! to byla goraca linia!!! Ale ci ludzie nie probowali szukac pomocy u niej, po prostu wezwali weta ktory uspil psa, bo byli zbyt wystraszeni zeby myslec! Po prostu nie dali jej czasu na zorrganizowanie pomocy, a gdyby dali choc 12 godzin wiecej, pies by zyl. Czy to jest wina Asior? Co do zarzutow o monitorowanie psa w DT- smieszne, naprawde, jest mnostwo watkow zalozonych przez pania X , w ktorych pies jedzie do DT do pani Y, i kontakt jest telefoniczny z powodow technicznych (odleglosc itd. Dodamm ze Asior BYLA W KONTAKCIE Z BABKAMI Z DT. Dodam tez ze jak juz pisalam, calkiem przypadkiem i nie wiedzac o historii psa na dogo osobiscie bylam w tym DT przez 4 dni i obserwowalam tego psa, zadne wizyty Asior w tym miejscu nie przynioslyby informacji ktore moglyby wrozyc to, co sie stalo w DS. Obserwowalam tego psa, naprawde bawily sie z nim dzieci, naprawde biegal wsrod wiekszych psow, wsrod ludzi, nic nie wskazywalo na taka agresje, powtarzam, NIC!!! :shake: chcecie zniechecic Asior do roboty, wykazac jaka jest nieodpowiedzialna oraz jakie WY jestescie odpowiedzialne? Po co? Kazdy robi co moze. A bledow nie popelnia ten, kto nic nie robi. My tu wszyscy robimy, i doprawdy, takie hasla ... no tak, ale to jest CALA DOGOMANIA. Ostatnio czytalam sobie miau.pl i faktycznie, tam jest INACZEJ. :shake:Zaluje ze nie jestem kociara...
-
TINA biedna sunia TUŁAJĄCA SIE POTRZEBNY DT
Dorothy replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
majqa z sercem na dloni jest zawsze na posterunku :calus: czemu w schronisku ja uspia, jest w tak kiepskim stanie? Stara? czy czemu? ile moga kosztowac ogledziny u weta? -
bardzo stare Gabi! nasza babuleńka odeszła :-( [*]
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jezu jaka babunia :-( widzi cos? -
biala juzaczka trafila do pani B. z Kręzela- MA DOBRY DOM!!
Dorothy replied to tanitka's topic in Już w nowym domu
czy ona ma jakis sądowy zakaz prowadzenia takiej dzialalnosci? dlaczego sie ukrywa, czy jest poszukiwana? -
no ładne sztuki, co tak cicho u nas?
-
jak to mimo zakazu? Dlaczego jest zakaz?
-
nawet wet z dlugoletnim stazem nie usypia psa nie zrobiwszy badan, nie podejmuje decyzji w godzine popatrzywszy na psa, ktorego wczesniej nigdy na oczy nie widzial. Rozmawialam z moim wetem. Byl bardzo zaskoczony. Powiedzial ze nawet nabardziej agresywnego psa obserwowalby. Podalby mu relanium i inne leki uspokajajace i zrobil komplet badan, badanie krwi,bad. w kierunku guza mozgu (rtg), usg. Nigdy nie uspilby psa w ten sposob. Na agresje i lek wlascicieli podalby leki uspokajajace (bron Boze nie sedalin). Psa mozna nawet na pare dni zamienic na lekach z spiace warzywko, jesli trzeba. Ale usypiac? dziwny wet./ :shake: nie moge sie z tym pogodzic.
-
Asiu nic by to nie dalo gdybys pojechala i sprawdzila. Przeciez tam bylam , i nie od dzis mam do czynienia z psami. Naprawde jedyne co mnie zaniepokoilo to to neurotyczne szczekanie z slinieniem. Ale moglas trafic na moment gdy nie ma malych suk i nic sie nie dzialo. Musialabys poprzebywac tam jak ja pare dni zeby stwierdzic ze sunia ma jakies problemy ze soba. ja najbardziej zaluje ze nie weszlam na ten watek wczesniej :-( gdybym wiedziala, ech, gdybym tylko wiedziala, ze ten pies jest na dogo...:shake: moglby byc inaczej...
-
o rany Boskie ale sie porobilo!!! Kto ma kontakt do tych ludzi??? Jezu co robimy?? Zgorzelec to 500km ode mnie, ratunku. Cholera:-( co robic :-( ona nie byla taka, no miala tam zagrania ale nie byla taka!!!! Przez 4 dni bylam tam i ja glaskalam, drapalam, przysiegam ze nie zachowywala sie az tak :-( dzieci ja glaskaly, piescily....naprawde:-( obawiam se ze ona sie boi, ze przerazily ja nastepne zmiany, Jezu, moze to minie??:shake: biedna sunia:-(
-
[quote name='Asior']jestem po rozmowie z Panią która miała Małą na DT.... Rozwaliła mnie ta rozmowa :placz: Pani najpierw stwierdziła, ze w takim razie niech pani ze zgorzelca zadzwoni do kierownika naszego i niech on coś radzi!!!! (sic!) Na co jej odpowiedziałam, ze chyba zartuje sobie, co kierownik ma do tego ze pies jesrt tam u co on ma poradzić na to??? Na co ona ze ona i tak nie jest w stanie przyjąć suki spowrotem, bo już mają następnego MAŁEGO psa na tymczasie i nie mogą spowrotem Małej wziąć... ze w takim razie niech ją odda do schroniska gdzies bliżej siebie :crazyeye: albo do tamtego gościa co ją chciał adoptować co nie przeszedł kontroli (!!!) Ja jej tłumaczę, ze teraz ja mam nieprzyjemności mimo, ze TYLKO POMAGAŁAM JEJ ZNALEŚĆ DOM DLA SUNI!!!!!! I TO ONA powinna ponoćić odpowiedzialność bo pies miał być nie agresywny!!!! A ona mi na to, ze u niej pies nie był agresywny tylko do małych suk, i ją też kierownik oszukał :crazyeye: ACHA i pani stwierdziła, zę Mała Mi nigdy nie zbliżyła sie do zadnego szczeniaka, od razu ją izolowali.. DOROTHY, jak to się ma do Twojego wczesniejszego postu ???? BŁAGAM DZIEWCZYNY RADŹCIE COŚ, bo moj TŻ już mnie opierdzielił, że wydzwaniam a później na chleb nie bedzie.. U mnie naprawde jest bardzo ciężka sytuacja finansowa, nie mam żadnego dochodu, ani tż... Ja już niewiem co radzić kobiecie, a ona dzwoni do mnie załamana.. Nie jest to osoba, która poddaje się po pierwszym niepowodzeniu, bo jeszcze wczoraj mówiła, ze nie oddadzą jej, ze będą walczyć o nią, ale nagle się okazuje, że ONA OD DAWNA MIAŁA COS Z PSYCHIKĄ (jak dorothy pisze) Trzeba ją zrozumieć, ona boi się o swoja niepełnosprawną matkę... Asia spokojnie, my tu wszystkie ze mna wlacznie za Toba jestesmy murem, nie denerwuj sie, NAJWAZNIEJSZY AWARYJNY DT chyba :shake: co? jak myslicie? sprawe ze szczeniakami wyjasnilam w moim poprzednim poscie. poza tym moje i jej zeznania sie pokrywaja chyba? co do tego gadania w sprawie schronu, kierownika i w ogole- babka absolutnie jak widze nie chce wziac Mi spowrotem i z jednej strony rozumiem z drugiej potepiam, bo tak nie mozna, ja bym wziela, w koncu jakas odpowiedzialnosc DT istnieje. Asior zrzucimy sie na telefon twoj,powiedz mezowi ze pokryjemy. Jestes tu wazna osoba ktos to musi koordynowac. Cholera ja nie dosc ze sama mam dwie male sunie to jeszcze jade tam znow na tydzien prowadzic oboz, nie moge jej wziac :shake: rety DT NA GWALT!! chyba ze ludzie wyluzuja i podejda do tego spokojniej... ps ; - stwierdzenie ze mala mi od dawna ma cos z psychika jest tylko moja opinia, ktora nie dzielilam sie z nikim bo nie mam zwyczaju sie wtracac, opinia ta wynika z moich obserwacji, pojecia nie mialam ze mam komus o tym powiedziec, nawet nie wiedzialam do dzis ze pies ma tu swoj watek!
-
[quote name='Asior']Dorothy, gdybym Cię nie znała, pomyślała bym, ze jesteś teraz zgryźliwa... nie jestem, ie zamierzam i nie chce byc zgryzliwa, tak wyszlo bo dogo nie przekazuje tonu glosu. Przepraszam :-) no to moim zdaniem tu nie ma winnych. Mnie tez powtarzano tam w stadninie ze Mi ie toleruje MALYCH suk. Czemu zaatakowala duza?? Nie wiem!! Kurcze, no nie wiem:-( no u nich tez doszlo do "chapniecia" z tego co mowisz, mowili ze sobie poradza , teraz sobie nie radza, wiesz no przede wszystkim wszyscy sa potwornie nerwowi, mala Mi jest nerwowa bo nowe okolicznosci, oni sa nerwowi bo nowy pies i JUZ COS NAROBIL, moze trzeba spokoju, trzeba jej moze dac czas, na litosc boska, nie wiem:shake: wiem napewno ze NERWY NIE SLUZA TEMU PSU i beda ja nakrecac.... Asia pisze tak bo nic o tym nie wiem. Calkiem mozliwe ze sie myle i nie upieram sie przy niczym. To sa moje domysly. Przypuszczam ze babki bagatelizowaly problem mowiac - ona nie toleruje MALYCH SUN I CHAPNELA DWIE OSOBY. Bo to prawda. I tak bylo. Widzialam tam lazace duze suki i Mi nie atakowala ich. A ci panstwo sie nastawili ze sobie poradza po czym zobaczywszy olbrzyma atakujacego ich suke i lapiacego pana za kolano spanikowali. Nie dziwie sie! To sie zawsze moze zdarzyc. Mysle ze tu nie ma winnych, tu jest splot zlych okolicznosci. mysle ze te babki przerosla mala Mi i nie chca zeby do nich wrocila, bo sobie z nia nie radza:-( one maja swoje posluszne bordery i taki pies to jest zupelnie cos innego. Ja bym tak nie powiedziala. Ale moze one maja inne priorytety. One tam maja w tej chwili obozy jezdzieckie, mnostwo dzieci, moze zwyczajnie sie boja? Dziwisz sie im?? Na ich miejscu tez nie chcialabym odpowiadac zapogryzienie dziecka na obozie na przyklad, bo zechcialo wlezc Mi do miski... nie wiem, mnie tam ktoras babka powiedziala ze Mi probowala je zezrec. Moze miala na mysli ze probowalaby? Trudno mi powiedziec, powtarzam co uslyszalam, nie widzialam nic naocznie. Zwyczajnie baly sie o szczeniaki, a czy cos zaszlo nie wiem, inna dziewczyna twierdzila ze kiedys Mi zagladala do domku do kojca szczeniat a matka na nia skoczyla i przegonila. Slowo honoru nie robilam wtedy dochodzenia nie mialam powodu, a zagrozenie ze strony wielkiej suki atakujacej male sunie - wobec szczeniat wydalo mi sie byc realnym. o bardzo niedobrze:shake: poza tym Asiu zrozum ze ja nie chce tu nikogo bronic, tylko wyjasnic co sama zaobserwowalam. To nie sa ani moi przyjaciele, ani rodzina, nie mam zadnego interesu bronic kogos kogo moglabym podejrzewac o krzywdzenie psa. Naprawde. W dodatku martwi mnie sytuacja w nowym domu :-(
-
[quote name='Asior']Dorothy.... na miłość boską, czemu reagujesz takim oburzeniem.. przecież tak się mówi , to zwykły zwrot... :shake: ech nie przejmuj sie Asia, czasem mi tak wychodzi. To nie bylo oburzenie, tylki mi pompatycznie wyszlo.:oops: Asiu tego nie wiem. Nie posredniczylam w adopcji. W ogole nic o tym nie wiem, ja nie rozmawialam z nimi o tym. Byalm tam 2 tyg temu, a to co napisalam wynika z moich obserwacji. W dodatku pisze dopiero dzis, poniewaz dopiero dzis przypadkiem trafilam na ten watek i skojarzylam imie psa. Nie wiem, przykra sprawa, moze one po prostu chcialy ja dac do nowego domu w nadziei ze tam ktos sobie poradzi. Dziwi mnie, ze nie informowaly Ciebie, ze ona jest agresywna. Ale nie, przeciez pisalas ze ona meldowala juz wczesniej ze mala Mi atakuje sunie, bywa agresywna i kogos pogryzla, sama pisalas pare stron wczesniej. To nie wiem kto powinien te panie poinformwac. Nie Ty? No nie wiem. Kto znalazl ten domek? no nie sadzisz ze powinni zostac powiadomieni o tym przez tego kto byl z nimi w kontakcie, nie wiem, przez Ciebie, ZANIM przyjechali po psa? Czy jak to bylo? Przeciez one nie znalazly tego domu, tylko ktos od Was. no nie wiem, Asia, czytalam kilka stron wczesniej ze babki Wam mowily ze pies chapsnal dwoje ludzi... przeciez to nie okazalo sie dzisiaj, prawda? Mnie te babki mowily ze ona ma takie zajawki juz pierwszego dnia jak ja tam tuliłam i czochrałam. Naprawde nie wiem. Nikogo nie chce bronic, bo nie tkwie w tej sprawie i nie chce sie wymadrzac, podkreslam ze napisalam wlasne obserwacje i wrazenia, ale... trzeba juz chyba teraz szybko dumac jak tym ludziom teraz pomoc. :shake:
-
dodam ze w tej stajni dosc czestym gosciem jest wolontariuszka (dlugoletnia) z krakowskiego schronu. Ma na imie Natalia. Przypuszczam ze ona w jakis sposob byc moze pomogla tym paniom wziac mala Mi na DT. NIE WIEM< przypuszczam. Bo ona w schro bywa regularnie. Uwazam ze gdyby widziala razace uchybienia w traktowaniu psa, alarmowalaby lub wziela go stamtad, to madra dziewczyna.
-
[quote name='Asior'] To jak wytłumaczysz, ze kiedy ludzie przyjechali to ona była zamknięta i nie pozwolili jej dojść nawet w kierunku borderów (jak ją przenosili do auta) , a Pani mówiła, zeby trzymali Małą Mi, zeby nie było na koniec jakiejś scysji.... z tego co wiem,Mi im pewniej i bardziej "u siebie" czula sie w tamtym miejscu, tym czesciej zdarzalo sie jej napasc na jakiegos psa. Ponadto suka borderkowa niedawno sie oszczenila, szczenieta maja nie wiem, dwa trzy tygodnie, ponoc Mi probowala je zezrec (mieszkaja w drewnianym domku na terenie stadniny) dlatego albo ktos tam pilnuje szczeniat albo, jesli nikogo w domku nie ma, trzeba pilnowac Mi. Ponoc ona probowala te szczeniaki napoczac i byla scysja z matka. Chyba oczywiste...W nocy szczenieta sa zamkniete, za dnia otwierane zeby matka mogla wychodzic i wchodzic. Wypraszam sobie, Asia, nikogo za nic nie winie, nikogo nie osadzam i nie wiem gdzie znalazlas,ze Was za cos winie, ja chcialam PRZEDSTAWIC INNY PUNKT WIDZENIA. Przedstawic sytuacje osob dajacych DT. I zrobic to bezstronnie z MOJEGO punktu widzenia, proszac o zastanowienie nad tym, co piszecie. a jestes pewna ze jak opuszczala schronisko, to byla w stanie dobrym? widzialam tego psa przez pare dni. Jako osoba daleka od przyjmowania czyjejkolwiek strony stwierdzam , ze ten pies ma problemy psychiczne, juz tam bylo mi jej zal. Kiedy pojawial sie ktos z mala suczka Mi byla wiazana i to co ona wyprawiala na tym uwiazie, to jeszcze nie widzialam. A wez pod uwage ze bylam tam 4 dni od rana do wieczora. Pod rzad. Mala Mi uwiazana zaczynala szczekac prawie neurotycznie, sliniac sie strasznie, i mimo ze do niej podchodzilam ja i inni, uspokajalismy ja, pani z DT powiedziala- to nic nie da.. i faktycznie pies szczekal godzine, wreszcie poprosilam o zamkniecie jej, to szczekala nastepna za drzwiami, a przestala po wyjezdzie tamtej suni, kiedy wypuscilismy Mi i obleciala teren sprawdzajac ze "wroga nie ma". To NIE JEST normalne zachowanie. Pies byl caly upluty od szczekania, przerazliwego, ciaglego, nerwowego ujadania. Widzialam tez jak leciala za malym konikiem podgryzajac mu nogi, ponoc duze omijala ale co mniejsze probowala "upolowac". Miala tez rozne inne iespodziewane zachowania. Ale poza tym byla czarujaca przylepa. Jak dla mnie pies niezrownowazony, a przez to byc moze-w kiepskim stanie fizycznym. Te kobiety maja pod opieka konie, psy, pracuja wlasciwie od switu do zmierzchu, bardzo chcialy pomoc Mi, a chyba same z czasem zaczely sie jej obawiac. Nie chcialy jednak zwracac jej do schronu. no to dobrze ze jej pomagalas, chwała Ci za to, nie wiem w czym sie myle, jednak podsylanie chetnych bylo malo skuteczne, albo nie wiem co, w kazdym razie one raczej byly zawiedzione postawa schroniska, nie Twoja. pies zupelnie inaczej moze zachowywac sie w schronie, a zupelnie inaczej " w domu" na terenie ktory uzna za "swoj". Bernardyny mimo wszystko maja silny instynkt strozujacy. Ponadto , albo wlasnie w zwiazku z tym,uwazam ze malej Mi NIE posluzylo przebywanie w miejscu gdzie jest wiele ludzi, przyjezdzaja obce psy, wciaz ktos sie kreci, przechodza konie, odbywaja sie ogniska, przeciez tam jest pensjonat dla koni i jest ich ponad 20, czyli ponad 20 obcych osob razy dwa albo i trzy (bo corka z matka, albo zona z mezem i dzieckiem) przyjezdzaja regularnie do swego konia. Temu psu to nie posluzylo. Sadze zejakby byla u mnie, gdzie owszem sa konie ale z ludzi to jestem ja, moja corka i listonosz, to bylaby spokojnym psem. Ale tam nie. Przypuszczam, ze jej nerwy nakrecaly sie jak sprezyny kazdego dnia. Ze chciala miec "swoj" dom, "swoje" podworko i pana, i swiety spokoj, (co zreszta potwierdza fakt, ze w nowym domu zaatakowala natychmiast innego psa. Chce miec dom i pana dla siebie). Tam nie miala. Jednak nie widze powodu obwiniac te kobiety i osadzac od czci i wiary. Najpierw trzeba pojechac, skontrolowac, sprawdzic, potem nie fantazjowac. One chcialy pomoc. Nie krzywdzily tego psa, one po prostu przestaly sobie z nim radzic. Nie dziwie sie, bo powtarzam, ze JEST TO TRUDNY PIES. I To co Ty widzialas w schronisku to tylko fragment jej osobowosci, wtedy byla wystraszona, w obcym miejscu pelnym szczekajacych psow, okropnych zapachow, atmosfery strachu i bolu. W DT byla duzo dluzej i pewnie zaczela czuc sie na swoim. A ze jej klimat miejsca pelnego ludzi i psow nie sluzyl? Co zatem mialy te babki zrobic? Oddac do schronu? Uspic? Zastrzelic? Cierpliwie czekaly na dom dla niej, wiem ze same tez szukaly. Na dogomani sprawa jest taka, ze jak ktos mowi- wezcie ode mnie psa z DT bo sobie nie radze, to jest lincz i afera. A tu babki nie oddaly usilowaly jakos z teg wybrnac i co? I teraz mowicie ze szczuja Mi borderami, glodza i maltretuja. No dajcie spokoj, troche rozsadku.:shake: uwazasz ze ten organizm zostal zniszczony w ciagu pol roku u nich?:shake: ponadto po cichu uwazam ze wiele, wiele psow laduje w schronie nie bez powodu, tylko z tytulu jakiegos problemu. Przez cos zostaly tam oddane. Ktos sobie nie poradzil. Trzeba brac to ZAWSZE pod uwage, ze cos z psa schroniskowego moze wylezc, niestety. Nawet jak w schronie jest idealny. co do uszu nie wiem,to zle ze zostaly doprowadzone do tego stanu, ale sprobuje sie wypytac tak przypadkiem jak tam bede. Niestety dopiero za tydzien.
-
a ktory to tydzien?:cool3: dwa tygodnie jestem pod Krakowem w pracy. moze na tydzien uda mi sie potem gdzies wyjechac. Marze o wakacjach, o naszym morzu... co prawda nie wiem gdzie niby pojade z przynajmniej dwoma psami, w dziale "z psem na wakacje" nic madrego nad morzem nie znalazlam, albo juz pozajmowane. Ale bardzo bym chciala. Wiecie, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma, moze zatesknie do tej wiochy spowrotem...:roll: eee, nie, nie sadze zebym zatesknila...nawet jestem pewna ze nie, ale kazdy powod dobry zeby wyjechac:evil_lol:
-
poniewaz zupelnie przypadkiem się składa, że z powodów końskich wizytowałam dwukrotnie ośrodek, w którym mała Mi była na tymczasie, chciałabym naświetlić pewne sprawy "z drugiej strony", czyli podać informacje które usłyszałam od właścicieli ośrodka i sama zaobserwowalam. Po pierwsze, mała Mi została oddana na DT i zniknęła ze strony schroniska mimo licznych obietnic,. że schronisko będzie jej również szukało domu. Po drugie panie biorąc ja informowały, że pies będzie mieszkał u nich na zewnątrz, a nie w domu. W owej stodole, zresztą całkiem porządnej, pies miał ciepło i przytulnie, mial poslanko, siano, slome, miske, itd, w sumie, niejedna buda nie daje takiego komfortu. Ta stodoła jest na "komunikacyjnym środku" a nie gdzies na zapleczu, pies miał stały i czesty kontakt z ludźmi i psami. Tam zresztą tez mieszka konik arabski i mieli się za towarzystwo w nudne wieczory. Mała Mi wykazywała agresje do małych suk, wiec jesli ktos takie przywozil, Mi byla wiazana lub zamykana, to chyba normalne? jeśli takowe nie pojawiały się na terenie, Mi biegała wolno i widziałam to na własne oczy. Ponadto widziałam jak warczy kiedy ma coś w misce i zbliża sie ktoś do niej. Ludzie starali się uważać na nią wtedy, niemniej jednak kogoś tam chapsnęła. Ale nikt nie robił z tego afery, pzynajmniej z tego co słyszałam. (Parę moich znajomych trzyma tam konie i bywają tam codziennie). Właścicielki ośrodka mają legalną, rodowodową, zarejestrowaną hodowlę borderów, utytułowaną, jeżdżą na wystawy, więc podejrzenie o pseduohodowlę jest tu pomówieniem, ponadto hasło że tam sobie trenują zaganianie na małej Mi zwaliło mnie z nóg. Po pierwsze te kobiety są normalne, po drugie wciąż im ludzie patrzą na ręce , nawet gdyby miałay taki pomysł w co wątpię, po trzecie mała Mi nie dałaby się zagonic borderowi. Nie no, to mnie po prostu ścięło. :-) Po czwarte widziałam że biegając luzem zupełnie przyjaźnie odnosiła się do borderów a one do niej. Dowiedziałam się też że Mi ma problem ze stawami i wet schroniskowy im powiedział że jak pies przytyje może mieć problem z chodzeniem. Więc nie dopuszczały do przytycia. ( Wizyta u weta schroniskowego odbyła się raz, pnieważ choc obiecywano im możliwość gratisowych wizyt, okazało się to skomplikowane, przyjeżdżały, kolejka była, nie mogły się dostać, proszono je o przyjazd kiedy indziej itd, a w końcu to jest 50 km drogi. W sumie jeździły na własny koszt do własnego weta w pobliżu). Poza tym Mi jak ją widziałam, była zadbana, czysta, z błyszczącą sierścią, naprawdę prócz chudości nie dostrzegłam nic z oznak zaniedbania. Wystarczy popatrzec na pozostałe psy i na konie- wszystkie są zadbane, grube, czyste, w stajni czysto, sprzątane codziennie, jedno z przyjemniejszych końskich miejsc jakie znam. Wizja jaką roztoczyłyście, że pseudohodowla, że lewe bordery zaganiające Mi, że pies na łancuchu niezdożywiony w szopie, że zaniedbany, zupełnie nie pokrywa się z moimi obserwacjami. Nie wiem jak z uszami, to mnie zmartwiło, jesli rzeczywiście nie były leczone. Wiem tez że od dawna kobiety szukały jej domu z powodu jej agresji do suczek, ale ludzie boją się dużych psów, same wiecie jaki jest problem z adopcją benków. Ze strony schroniska i Waszej jakoś chyba nie miały wiele informacji, nie wiem nawet czy wiedziały,że szukacie jej domu. Trudno mi to oceniać. Wiem też, że wiecej nie podejmą się być domem tymczasowym, ponieważ uznały, że nie jest to takie łątwe i mogą pojawić się sytuacje ktorym ciężko sprostać. Wiele DT ma nasze wsparcie, prawda? Psychiczne, mentalne, finansowe, itd. Z tego co wiem chciały pomóc, i jakby zostały z tym trochę same, nie wiem, pewnie komunikacja na linii wolontariusze-schronisko-DT zawaliła. Może to nie był idealny DT, ale one CHCIAŁY JEJ POMOC, i hasła typu- "po co te baby w ogole ja braly" ,to co wypisujecie, jest naprawde okropne, wolicie zeby spedziła te pol roku w schronie??? Jak na moje wieloletnie doświadczenie- jest to pies trudny, pies po przejsciach, bywalo ze musial byc izolowany, ale NIE BYLO JEJ TAM ZLE, no przynajmniejwidzialam jak biegala, witala sie z ludzmi, bawila z psami i naprawde, nie robiono tego na pokaz dla mnie, poniewaz oni tam nie wiedza, ze ja w ogole jestem z dogomanii. :shake: Pojechalam tam prowadzic kurs jezdziecki. Napisałam to, ponieważ snujecie coraz bardzej fantastyczne domysły, a ja te baby znam i wierzcie mi, domysły te mijają się z rzeczywistością i sa dla nich krzywdzące. Bardzo nawet, powiedziałabym. Mogłyście najpierw pojechać, sprawdzić, porozmawiać, zobaczyć, obwąchać, a potem się zastanowić czy można wypisywać takie rzeczy. Czy ktoś z Was tam w ogóle był? To nie jest ok.:shake: Ja byłam, relację zdałam, proszę o weryfikację, choć częściową, Waszych opinii.
-
bo to jest tak, ze czasem przychodzi na skrzynke powiadomienie o odpowiedzi na watku, i dostaje sie pierwotna wersje wpisu PRZED edycja. A potem wchodzi sie na watek i widac juz wpis PO edycji :-) Chandler usmialam sie. (mialy byc komentarze to sa) \[QUOTE]Tak - siedzę cały dzień i patrzę w monitor, to przecież jasne. Jestem bardzo czujna. (...ciach...) Teraz zniknę z dogo na króciutka chwilkę, ale wrócę i znowu będę patrzyła w monitor. Dziękuję za podziw :B-fly:, wszak o to tylko chodzi. [/QUOTE] :D:D:D
-
ech tam, od razu aniol:-) ja je po prostu kocham, a co kocham, o to dbam. Nawet jezdzic mi na nich jakos tak szkoda, jezdze sobie w teren sama lub z kolezanka, czasem wsadze dziecko,czasem cos pocwicze, generalnie uwazam ze jesli pies moze byc w domu karmiony kochany i cholubiony za to, ze jest, to dlaczego kon nie moze? Czemu ciagle ludzie uwazaja ze kon musi sobie "zapracowac" "zarobic" itd? A jak kon nie pracuje to do rzezni z nim? Moje konie kocham tak jak wszystkie inne zwierzaki, cala wies sie dziwi ze nikt tu nie jezdzi, nie ma szkolki, nie ma konskiego kieratu, one grube i zadowolone bycza sie na pastwisku a ja jezdze do roznych osrodkow udzielac lekcji ludziom na ich wlasnych koniach. No bo ja sobie ne wyobrazam jakby ktos moje ciagnal za pysk, kopal butem, obijal nerki. I tak staram sie- uczac ludzi- nauczyc ich jezdzic tak by nie robili tego SWOIM koniom. Ale moje to juz sa pod specjalna ochrona :-) No faktycznie sa odpasione- maj czerwiec lipiec to takie miesiace ze one ledwo mieszcza sie w bramce :razz: trawa po pas wszedzie, zarcia wbród... ale zima tez jeden pan przyjechal i mowi Jezu ale te pani konie maja brzuchy. Ile im pani siana daje? -po kostce dzienie mowie. Pan z niedowierzaniem mowi ze kostke to on ma na piec koni....:shake: bo siano drogie:p co do lemonki/fioletki oraz pudla Daszy- ta kobieta powinna sie cieszyc ze nie mieszkam blizej, poniewaz mialaby mnie na glowie do skutku. A co to TOZ-u , coz, gameta próbowała tej drogi. Panie z TOZ nie umialy zadzialac. Weszla tam dopiero kobieta od kotow, po czasie, jak juz zwierzaki podleczone byly. To wszystko juz nie o to chodzi, mnie chodzi o Dasze, o jakies zdjecie, o wyniki badan, a tu nic nie ma, sa jakies urywane informacje niewiarygodne, ktore napawaja lękiem o zdrowie psa, to rak, to sledziona, to biale krwinki, to czerwone, to antybiotyk, to steryd, czasem mam wrażenie że pies powinien juz nie żyć, potem czytam że biega wesoło bawiąc sie z koleżanką, wszystkie te teksty kłócą się z moją wiedzą weterynaryjną, niczego nie wyjaśniaja, a na końcu histeryczne wpisy ze wszyscy na nia nalatuja. No rece opadaja, co mozna o tym myslec? A ja tak lubie pudle. :shake:
-
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
[quote name='lemonka']SZKODA ZE BABCIA NIE NAUCZYLA CIE PORZADKU. Fioletka[/quote] skad wiesz? przede wszystkim nauczyla mnie robic porzadek z histeryczkami :diabloti: -
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
[quote name='lemonka']Teraz juz rozumiem twoj brak uczuc i obcesowosc. Stosowanie sily zabija emocje, uczucia i wrazliwosc. Mam tylko nadzieje ze nie stosujesz tych samych metod co twoja babcia wobec slabszych od siebie(np. Dzieci lub zwierzat)!!! A co do wynikow badan. Owszem dostaje sie je na kartce ale jest to tak wazny dokument ze natychmiast go wklejam do ksiazeczki. SZKODA ZE BABCIA NIE NAUCZYLA CIE PORZADKU. Fioletka[/quote] moja babcia nikogo nigdy nie uderzyla, nigdzie tego nie napisalam,w zwiazku z tym zglosze ten post do moda i poprosze o zrobienie z toba porzadku, poniewaz obrazasz i oskarzasz o przemoc wobec dzieci i zwierzat osoby, ktorych nie znasz, o ktorych nie masz pojecia, i ktorych nie masz prawa sie wypowiadac. Wiesz co to jest pomowienie? Nie? A chcesz sie dowiedziec? Widze ze malo ci bylo posiadania dwoch kont, narazasz sie dalej? Jej slowa odnosily sie do rozhisteryzowanych panien z globusem, a metoda byla powszechnie znana. Na takie nic innego nie pomaga. W dodatku manipulujesz slowami, manipulujesz emocjami, podpierajac sie naturalnie wrazliwoscia, i uczuciami, co jest obrzydliwe swiadczy o tobie fatalnie, manipuluja kretacze, kombinatorzy, politycy, i wszelkie inne typy z ktorymi nie chcialabym miec nic do czynienia. Koszmar, psychiczne lepkie bloto i ohyda, brrr. nie wysylaj mi brazliwych pw bo swiadcza zle tylko o tobie.