-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Basiu ogromnie sie ciesze ze tu jestes, prosze Cie zrob cos. Na panie z TOZu nie mozna liczyc, kontrola ktorej mialy dokonac byla .... nieudana.:angryy: licze na Ciebie, masz doswiadczenie... -
Jezu nie wiem, po prostu zycie, hehe, czemu nie zostalam krawcowa? to taki mily, malo stresujacy zawod, cholera jasna. Albo na przyklad tkaczka...:shake: Alaa ja dokazuje?? JA??? no tak, wszystko na mnie, a ja chyba do nieba pojde w oficerkach tyle dzis zdrowasiek zmowilam. I to z wielkim zaangazowaniem i bez sciemy. Bog wysluchal dojechalismy teraz ide sobie odpoczac jutro polka od 8 rano w stajni, i zapewne dziecko czekajace na mnie po nocy pelnej wrazen, dzis ucieklam juz przed dziecmi a scigalo mnie telefoniczne MAMO TU SA PAJAKI W TOALECIE JA NIE IDE SIKU DOPOKI ONE TU SA.....:placz::placz::placz:
-
sluchajcie ja krotko bo po prostu odpadlam od sciany dzis :-( kocham Was za Wasze serce i pomoc dla nowego konia takze. Mozemy zmienic mu imie, nie dowiedzialam sie dzis jakie ma stare. tak, jechalam prawie tirem- ciezarowka na 6 koni. Ciezarowka sie zepsula 6 km przed zakopianka, woda sie zagotowala, szlag trafil pompe wodna, koniec jazdy. Stoimy na orlenie, upal jak cholera, samo poludnie,wszyscy spoceni, z koni sie leje, z nas sie leje, duszno, ze sto stopni, konie w srodku tupia i wala kopytami, auto dymi, proby naprawienia na niczym spelzaja... probuje organizowac kogos z bukmankami zeby nawrocil 3 razy te 40 km, ktore zostaly, z czarna wizja JAK wsadzimy te konie do bukmanek, sa zle i zmeczone, do auta wsiadaly 2 godziny, Baziut omal nie wywalil sie na grzbiet, godzine go wprowadzalismy, walczyl i sie awanturowal, Gracja to samo, wiec wizja wyprowadzania i wprowadzania znow mnie prawie zabila, w koncu kierowca znalazl przez siec znajomych goscia niedaleko z autem, i 2 godz pozniej przyjechalo auto metr wyzsze, zeby nie wyprowadzac koni zrobili pomost z trapow miedzy ciezarowkami metr nad ziemia, dostalam 5 razy zawalu jak przeprowadzali te konie po tym, potem wreszcie dojechalismy, i one z tego metrowego trapu ustawionego pod katem 45 stopni wyskakiwaly prawie na leb, ja umarlam do reszty, jak wszystkie wyszly, pobiegaly po nowym terenie, i poszly jesc siano to prawie zemdlalam. Nie mam sil na nic, ledwo doczolgalam tu Wam opowiadac. :shake: Jutro beda newsy o tym jak zachowuje sie moje dziecko na niby-obozie, odpadlam od sciany po raz drugi ale juz nie mam sily pisac, posmiejecie sie jutro. szykujcie fanty w takim razie jutro bedzie watek. Kon bedzie przytrzymany z 2 tyg. Sciskam Was D
-
no nie wiem, on ma czeski paszport nie wiem jakie tam ma imie, nie dostalam sie do tego paszportu, postaram jutro, bo bede sie widziec z handlarzem "przyklepac reke" ze ma go trzymac te dwa tyg i leczyc czyli nie tuczyc :-( ale jesli sie nie dowiem imienia to w sumie mozemy go ochrzcic, nie wiem czy to imie bylo szczesliwe skoro dostal wyrok do rzeźni, naprawde... on ma jakies 10-12 lat dopiero! Boje sie o te jego nogi, zaawansowany ochwat powoduje deformacje kopyt :shake: musze jutro uzyc calego czaru jaki posiadam zeby go juz nie karmil... ochwat moze byc od przekarmienia specyficznymi skladnikami, a on mu doklada.. watek zrobie jutro wieczor, po rozmowie z handlarzem. Teraz dopiero skonczylam sie pakowac, jutro rano jedziemy,czyscilam konie jak wariatka zeby wypucowane jechaly, spakowalam rzeczy dla 5 koni, dla psow, dzieci, bo Jula jedzie z kolezanka, torby karimaty spiwory siodla mydla reczniki szczotki majtki ksiazki ledwo zipie i wciaz mam uczucie ze oczywiscie CZEGOS zapomnialam:shake: bardzo, bardzo Wam dziekuje za chec udzialu w ratowaniu konika, :calus: fajnie jest miec swoj kawalek konika, zachary na przyklad ma kawalek szyi Gracji wraz z grzywa ;) i fajnie ze to tak mobilizuje, nawet do przetrzasania strychow, niesamowite! jestescie wielcy, z takimi ludzmi mozna sie decydowac ratowac swiat, naprawde. Dziekuje :-)
-
mam 10 dni, moze 2 tygodnie. Zaliczek handlarz nie bierze. Albo sie kupi albo nie. Pomysle o watku. Tez bede miala problem z dostepem do kompa, jak mi sie uda zasiasc przez te 10 dni to tylko wieczorami pozno na chwile. Ludzie moga miec pretensje ze rzadko sie odzywam:-( ale ja tez musze pracowac. To konik, ja nie wiem nawet jak on ma na imie. Nie obejrzalam dokumentow, sa czeskie, poprosze moze uda mi sie jutro przed wyjazdem. ma troche poobdzierany leb od tego pourywanego starego kantara ktory mu zalozyli, (ten czarny kantar przekrzywiony na nosie, na moj wniosek i prosbe z powodu poobcieranych ran zostal zmieniony na ten czerwony, przynajmniej nie urwany i nie obciera...) poza tym bardzo bola go nogi, utyka i wrecz jak rusza to tak "przepada" mu przednia noga jakby mial sie wywalic. Ale jak ujrzal trawe, slonce... nie ten kon.
-
byloby cudownie. Wkleje dziś jego zdjecia tylko sie odrobie. Zobaczycie, ten kon nie moze umrzec, naprawde nie zasluzyl na to :-( zadne zwierze nie zasluzylo ale moze uda nam sie pomoc mu....:shake: to w ogole jest ciezka sprawa dla mnie zawsze jak tam ide i widze 9 koni stoi, 9 koni z wyrokiem, 9 koni nad grobem, zeby to grob byl jeszcze, a to sa ludzkie żołądki, wiecznie nienażarte końskiego mięsa, i szlag mnie trafia:angryy: a musze byc opanowana myslec i działać... jakkolwiek...
-
dokladnie tak, zachary, nie wyobrazalam sobie ze moglabym zjesc wlasna kure. Cokolwiek wlasnego poza roslinami. Odpada...:shake: krowa do rzezni bo nie zaszla...:placz: wlasnie wracam od handlarza, bede probowala ratowac nastepnego konia, piekny wielki kasztan wałach, chodził w Czechach w jakims osrodku jeździeckim i ośrodek splajtował, konie wysprzedawali a ten sie ochwacił to nikt nie kupil,ledwo chodzi na nogach, kuleje na wszystkie, wziął go handlarz, kon nie jest wychudzony, to kawał konia, 600 kg jak zostałam poinformowana, razy 5 zl za kilogram, wart 3 tysiace, :placz: wyprowadzilam go dzis, kon kuleje, ochwacone sa nie tylko nogi widac ze bola go tez miesnie (miesniochwat?? nie wiem) potyka sie, ale to kawal konia, widac ze do niedawna pracowal, ma podkowy choc mocno przerosniete i zaniedbane, i ma taki cudowny charakter, Boze, usilowalam zachowac tam zimna krew (handlarz) ale ten kon... on sie do mnie tulił :-( od 2 tygodni stoi na łańcuchu, widać że nie jest do tego przyzwyczajony, odciąża te nogi, odstawia, bolą go, ale jak wyszlam z nim to sie cały rozjaśnił i... zaczął się kłaść, myslalam ze to z bolu, aon... zaczal sie tarzac! Tak radosnie, jak moje konie na poprzednich stronach:-( nie wiem czy on wie, co mu jest pisane, ale byl ogólnie smutny w srodku a na zewnatrz caly pojasnial... handlarz go tuczy, a przy ochwacie nie wolno dawac jesc bo sie pogarsza, wyhandlowalam ze nie zawiezie go w ta sobote, ma go nie karmic (tylko siano sloma) i trzymac te pare dni na diecie, powiedzialam ze wezme jak go podleczy z tego ochwatu,bo inaczej do niczego sie nie nadaje, Jezu skad ja wezme te 3 tysiace to nie wiem:-( nawet nie wiecie jaka to sztuka grac z handlarzem w zabawe pt "panie no az tak to mnie nie zalezy ale wezme jak pan podleczysz, i dam stowke wiecej niz w rzezni". Jemu sie to oplaca zamiast niego wstawi na auto konia co wazy 900kg, bo glownie takimi handluje...a raz na tydzien wiezie 6 koni i ani jeden wiecej an auto nie wezmie, wszystko zimna kalkulacja... czemu ja nie poszlam do szkoly aktorskiej? teraz sianokosy (tez nie wiem, bo wciaz leje) i te 3 tys musze miec tez na siano. Boziu daj wygrac w totka, w dodatku jutro wyjezdzam pod Krakow. Czemu wlasciwie nie mam kur zamiast koni??? Moglabym kochac i ratowac kury, pomyslcie ile mniej roboty, pieniedzy, trudu...:shake: Dorotka i jej kury...
-
Sunia wrzucona do rowu melioracyjnego.... jest za TM [*]
Dorothy replied to paros's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale jak ona sie czuje? i w ogole? co z nia? stan? waga? wiek? stosunek do swiata? -
Malutki, biedny, wystraszony Kudełek bez szans w S-c. Ma dom
Dorothy replied to Wiewiórka's topic in Już w nowym domu
mysl albo zabierz do schronu zwykly aparat. -
sianokiszonka to taka trawa skoszona i od razu zapakowana szczelnie w worek, w ktorym sie kisi, jak ogórki. Krowy moze to jedza, niektore konie tez, ale moje konie- wykluczone, wola glodowac ;] a co z ta boksia? Wzielas ja? mi tez co chwile wywala prad. I mam chwasty. I bloto. No wies to wies...:shake:
-
a w ogole sa jakies plony?? U nas tak mokro ze wszystko gnije, doslownie, nawet jak sie nazbiera to za chwile gnije w kobiałce, dramat:-( samo zrywanie to jest test dla kregoslupa, rany...:shake: a co u Was z sianem Marek?? Bo u nas skosic sie nie da, a to co skoszone to nie zdazyli zebrac i zgnilo, doslownie, na babkach poskładane, katastrofa. Siano chyba bedzie na wage zlota w tym roku, a ja mam konie:placz:
-
Collie wyrzucony z samochodu - depresja - za TM [*]
Dorothy replied to zurdo's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
moze mu cos dolega procz depresji i nadwagi? jak tam do innych psow w hoteliku? -
Malutki, biedny, wystraszony Kudełek bez szans w S-c. Ma dom
Dorothy replied to Wiewiórka's topic in Już w nowym domu
posylam nr na pw -
Malutki, biedny, wystraszony Kudełek bez szans w S-c. Ma dom
Dorothy replied to Wiewiórka's topic in Już w nowym domu
ale zeby go wyjac stamtad to on musi byc po kwarantannie, psow na kwarantannie nie wydaja :shake: moze poslesz mi te zdjecia mms-em? albo sprobuj zgrac na komputer przez bluetooth? do czego on jest podobny? sznaucerowaty? spanielowaty? choc w przyblizeniu. I w jakim wieku? I czy to napewno chlopiec? -
no tak, i sporo energii niepotrzebnie wydalam na watku malej Mi, choc moze potrzebnie, moze Asior nie przestanie robic tego co robi, byla rzeczywiscie zalamana sposobem w jaki ja potraktowano na koniec. Ale jak widac nie jest sama coraz wiecej osob tam sie odezwalo. Ja wychodze bo mam dosc swoich spraw, jestem z Asiorem na pw w kontakcie. U mnie jest takie bloto ze chyba usiade i bede plakac, po prostu...:shake: czlowiek idzie przez pastwisko, i slizga sie a spod kalosza wyjezdzaja cale platy trawy osadzonej juz tylko na blocie, bo nie w ziemi... nogi zapadaja sie po kostki w obrzydliwej mazi... miejscami trawa wyrasta po prostu z wody stojacej na pastwisku jak ryz, mam pola ryzowe wokol, wyobrazacie sobie?? Konie w stajni w ogole nie pija wody,tyle jej pobieraja wraz z deszczem i mokra trawa, w balii z woda zakwitly mi glony i jakies zyjatka, bo od 2 tyg nie ruszona. :shake: w dodatku nadal nie ma kiedy skosic, nie wiem, jak wreszcie nie przestanie to nie bedzie siana dla koni, to jest jakis koszmar, nie da sie wjechac traktorem na laki, wszystko co wczesniej okoszone to wisi na drewnianych krzyzakach,na ktorych zostalo poukladane w babki i gnije, i wyglada jak stare podarte szmaty, zmarnowane siano... ale musze przyznac ze pogodna mordka Waclawa ma wplyw kojacy na zszarpane nerwy, nie dziwie sie ze wybralas takiego zwierza, czlowiek patrzy na niego i sie usmiecha nie baczac na nic :-) w czwartek rano wyjezdzam pod ten Krakow z konmi wiec bede tylko wieczorami tu zagladac, wkleisz nam zdjecia kadupków? Bardzo jestem ciekawa jak wygladaja odrastajace konczyny :-)
-
nie , nie ma juz niższego poziomu niz twoj.:shake: i dzieki ci o nieomylna, ze wiecej tu nie wejdziesz, bo psujesz atmosfere jak smierdzace jajko. Uszanuj choc tych, co dla Mi cos zrobili i ktorzy teraz czuja smutek. zaloz moze za to ten swoj pierwszy watek, zobaczymy jak ci idzie... bedziemy wiernie kibicowac i wytykac wszystkie bledy, nie zostanie na tobie sucha nitka, obiecuje. ----------------------------------------------- zuzlikowa dokladnie, ale na te pytania nie ma odpowiedzi, trzeba robic swoje byc uwaznym i chyba modlic sie by takich sytuacji bylo jak najmniej.
-
Malutki, biedny, wystraszony Kudełek bez szans w S-c. Ma dom
Dorothy replied to Wiewiórka's topic in Już w nowym domu
no bez zdjec ciezko bedzie. Ale jak ma kwarantanne to pocieszajace, znaczy krotko jest. -
Sunia wrzucona do rowu melioracyjnego.... jest za TM [*]
Dorothy replied to paros's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bardzo ladny:-) to moze jeszcze dowiemy sie co u niej slychac? halo halo paros.. -
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
tak Zofio, ja konsultowalam opisy lemonki z moim wetem. wzruszyl ramionami i powiedzial- medyczny belkot, tego nie mogl powiedziec weterynarz.:shake: dlatego tak uparcie i gwaltownie czepialam sie i żądałam wyjaśnień. Nadaremno jak wide. Nadaremno tez czekamy zeby osoby ktore maja mozliwosc sprawdzic co z psem, na przyklad inspektorzy TOZ, poszli tam i sprawdzili. Mam wrazenie ze wiekszosci los Daszy powiewa. Bardzo tez zaluje ze jestem w gorach, a ona nad morzem, poniewaz gdybym byla blizej dowiedzialabym sie co u niej slychac bez wzgledu na zdanie lemonki w tym temacie. Ale kto wie, moze sie wybiore nad morze na wakacje ;] nie ma to jak dodatkowe atrakcje, juz sobie szykuje obstawe policyjna...:shake:bo inaczej chyba z ta kobieta nie mozna, jak zrobic jej obciach przy sasiadach. -
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Dorothy replied to hanek's topic in Już w nowym domu
sliczne koteczki. gdybym ie wyjezdzala i nie miala takich rozjechanych wakacji w pracy to bym cos wziela. A na miau nie maja watku? -
[quote name='A&S']epe, ależ ja rozumiem i może wyaziłam to w nieco innym kontekście ;-) Chodzi mi o to żebyśmy nie kłóciły się tu żeby sobie tylko dopiec albo pogrążać się nawzajem tylko o to, żeby wyciągnąć wnioski. Niech ta ofiiara jaką musiała poświęcić Mi, czyli życie nie pójdzie na marne. Niech nas nauczy tego, że są czasem upadki i żeby na przyszłość unikać takich kamieni o które można się zaczepić i upaść ;-) I prosze was przestańcie się wzajemnie atakować :shake:[/quote] to nie do mnie ale do epe, ale sie przylaczam i podtrzymuje w calej rozciaglosci. a co do ostatniego zdania- skieruj moze ta prosbe osobiscie do ockhamy, ktora pojawila sie na watku po smierci Mi, aby nas wszystkich kopnac z wyzyn swojego dowiadczenia w de. :shake:
-
[quote name='ockhama']Dorothy... czy ty na prawdę nie rozumiesz? Czy tak sobie bleblasz na zasadzie owczego pędu? [/quote] probujesz mnie obrazic? to zle swiadczy o Tobie ale w sumie Ty narzucasz ton rozmowy, prosze bardzo, wobec tego lecimy dalej: [quote] [B][B]Powstrzymać uśpienie Mi mogła TYLKO osoba mająca kontakt z DS, nawet tylko telefoniczny - to właśnie odpowiedzialność za adopcję wygląda tak, że jak [/B][/B][B][B]jest problem to nie zostawiamy psa i DS samym sobie. [/B][/B] [/quote] Asior przez caly czas od odebrania psa przez DS byla z tymi ludzmi w kontakcie i NIE ZOSTAWILA ich samym sobie. Byla w kontakcie telefonicznym, chyba ze uwazasz ze to za malo i ze miala osobiscie jechac z nimi do Zgorzelca i nocowac im pod progiem na karimacie przez tydzien od adopcji,no bo OCKHAMA pewnie by nocowala.:roll: Byla w kontakcie na "goracej linii" ale nie dali jej szansy nic zrobic, i jak ktos tu tego nie rozumie, to jestes to TY. [B][quote][B]Jeśli kontakt z DS był tylko telefoniczny to takie zapewniająco-nakazujące info przekazane do DS już po pierwszym sygnale że jest źle, powstrzymałoby uśpienie - nie dajecie rady to zabieramy psa, nie zostajecie sami z problemem, dajcie tylko nam i psu kilka godzin.[/B][/quote][/B] o Jezu rece opadaja albo nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Kontakt byl, "nakazujaco-zapewniajace info" tez bylo.Mimo to luidzie tak bali sie psa ze nie zdazylismy dojechac, choc ja gotowa bylam juz wsiadac do auta. Nastepny telefon po godzinie byl juz z informacja o uspieniu psa. Nadal uwazam ze jak ktos tu czegos nie rozumie to jestes to Ty. Pisalam o tych faktach i Asior tez, a Ty piszesz ze tak trzeba bylo zrobic. No wiec zostalo zrobione. Byla goraca linia, telefony, prosby, szukanie rozwiazan, byl juz hotelik i byl transport, ale nie bylo juz psa bo ludzie na wniosek weta zdecydowali co innego No wiec o co Ci biega?Co jeszcze mialysmy tam zrobic, poslac sluzby specjalne helikopterem? Tez by nie zdazyly, decyzje ci ludzie podjeli w godzine!! [quote]Twój dzisiejszy post świadczy tylko o tym, że sama nie masz żadnej praktyki w odpowiedzialnych adopcjach zwierząt. Takie virtualne partyzanckie adopcje tak właśnie zwykle sie kończą. Nie ma odpowiedzialnego - nie ma winnego - i nie ma psa...[/quote] guzik mozesz miec do powiedzenia na temat tego, w czym ja mam doswiadczenie a w czym nie mam, nie masz do tego zadnych podstaw, a swoje polityczne wysnuwanie wnioskow z nici pajeczej siega jak widze nie tylko donoszenia na Asior (i zapewne inne osoby) do modow,ale takze obrazania innych uczestnikow forum. [B][quote][B]Bezdomny pies "dryfował bez sternika" w czasie całej swej drogi przez schron, DT do DS bo był faktycznie niczyj, pozostawiony sam sobie i zdany na przypadek przez przypadkowe osoby i przypadkowe zdarzenia.[/B][/quote][/B] [B]kazdy DT jest przypadkowy, i kazdy DS. Mimo sprawdzania i przeswietlania domow zdarzaja sie wpadki, ta nie jest pierwsza i zapewne nie ostatnia. Mimo naszych staran by pomagac zwierzetom, wiele watkow z dogomanii swiadczy o tym, ze mozemy sie pomylic, ze nad czyms mozemy nie zapanowac, ze cos wymknie sie spod kontroli.[/B] [B]No nam tak, ale nie ockhamie wszak...[/B] [B]Powinnysmy zatem udac sie gromadnie na obserwowanie i nasladowanie cudownej i nieomylnej ockhamy, ktorej zapewne nigdy nie powinela sie noga, nigdy sie nie pomylila, nigdy nie zaskoczyla jej zadna nieprzewidziana okolicznosc, zaden pies bedacy pod jej opieka nie dostarczyl niespodziewanych problemow, i generalnie jest idealna:shake:[/B] [quote]Nie chcesz zrozumieć czy nie jesteś w stanie tego pojąć? Skończę czytując Twoje slangowe słowo: Żenua[/quote] ja nie chce i nie potrafie? poczytaj swoje posty moze, bo rece opadaja. Ponadto brakuje Ci slownika skoro siegasz do mojego. To irytujace. :shake: