-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
nie wiem, jak mam ja ukarac za to ze uciekla? zanim zdaze ja zlapac, wroci, ta sama albo inna droga, wszak strumyk ma dwa konce, a ja jestem sama i sie nie rozdwoje... ukarac po powrocie nie moge przeciez. :-( Wraca rozplaszcza sie na plecacg/brzuchu i niewinnie patrzy. Nie mam kasy na elektrycznego pasterza, to wydatek kilkaset zlotych. W tej chwili moja kasa ma juz ktores tam kolejne puste dno. Nie mam tez pomieszczen gospodarczych... garaz to jedyna izolacja. Jak tam cos stuka (probowalam walic w brame, kiedt szczekala, metalowy odglos okropny) rozszczekuje sie jeszcze bardziej. Musialoby jej chyba wiadro wody na leb chlusnac, ale nie wyobrazam sobie tego jak mialabym zrealizowac to technicznie. Kiedy cwiczymy wykonuje polecenia, jest radosna i grzeczna na spacerze z wyjatkiem gdy zobaczy innego psa (nie do odwolania:-( ) ogolnie milutka i kochana jak jestem w zasiegu wzroku. Lezy niczym wzor psa. Jak znikam - poluje na kota, kradnie, wojuje, ucieka.... Czuje sie przez nia wystrychnieta na dudka, robiona w konia, normalnie wala ze mnie robi, bo przy mnie nic jej nie mozna zarzucic. Ale niech no zamkna sie drzwi..... zaczyna rzadzic. Absolutnie i nieodwolanie.WTEDY NIE MA DLA NIEJ ZADNYCH ZASAD. Jak dziecko. Niech no tylko rodzice wyjda z domu.... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
podnos podnos, potrzebne bardzo, dzis jest duzo zimniej, rano bylo zero, i Filip od razu gorzej chodzi... :-( jest gorzej dzis, zdecydowanie. w garazu tez jest chlodniej, musze kupic jakas styropianowa mate na cala podloge, bo on sie kladzie niekoniecznie na materacykach, choc zajmuja pol garazu, dzis lezal na betonie :-( wnioslam go do mieszkania ( 3 schodki nie dal rady, przod wszedl tyl usiadl i sie bezwladnie rozjechal:-( ) ale on chyba juz woli garaz bo chce spowrotem. Na dworze niby slonce ale zimno, wiec nie zostawie go tam, tylko krotkie spacerki.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
na moich oczach (krzyczalam z balkonu-wracaj!) przelazla wlasnie pomiedzy pretami w strumyku. Rozstaw pretow- 20 cm. Ciasniej nie mozna bo sie tama robi. To co ja mam zrobic?? Dobrze, zrobie jej bude i lancuch. I wytne struny glosowe zeby nie szczekala cala noc.:angryy: mam jej naprawde dosc. Wdzieczy sie i lasi a za plecami jest samowolna i wciaz przynosi klopoty. Ile ja moge to wytrzymac? Mojego meza sie przynajmniej bala. Mnie olewa i robi co chce. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
gdyby ktos z Was wiedzial cos o domku dla psa takiego jak Hossa, dajcie znac -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pisalam ze bede dwa dni na zawodach, wlasnie wrocilam. Filip kustyka doopka zarzuca, wywraca sie ale cieszy sie jak wariat ze moze na wlasnych nogach. Dzis CIAGNAL mame na smyczy!! Wywracal sie i potykal, ale tak mu bylo spieszno do obwachiwania krzaczkow ze ja ciagnal!!!!:multi: Mama sie nim opiekowala dwa dni i mowi ze jest kochany, tylko jak widzi otwarte drzwi auta to sie rozplaszcza na ziemi i koniec. Nie dziwie mu sie, otwarte auto = wizyta u weta = 7 zastrzykow za kazdym razem. I tak jest dzielny. Jutro po poludniu ja juz pojade na wizyte i zobaczymy co wet nowego powie. Oczywiscie on wie jak podawac kwas hialuronowy, bo nim leczy. Jak dostne bonahren napewno nie bede podawac go sama, sama podaje mu tylko te zastrzyki ktore da mi wet, zeby nie ciagac Filipa do lecznicy codzien, jak nie ma potrzeby, bo zastrzyki musi codzien dostawac. Przerwa oznaczalaby zaprzepaszczenie efektow leczenia. Jutro sprawdze stan konta, dowiem sie ile musze zaplacic za sobotnie i niedzielne zastrzyki i zrobie roliczenie i zaraz tu napisze wszystko jat bede wiedziec. Tymczasem usciski dla ciotek!! -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
szkoda ze sie owi panswto zapsili, oddalabym im Hoske z pocalowaniem reki. Bylam trzy dni na zawodach, moja mama zostala z Jula i psami. Na moment wczoraj Hoske zamknela z Filipem w garazu, i Hoska zdemolowala brame garazowa. Panele pokrywajace brame od wenatrz sa nadjedzone z jednej strony a dalej poodrywane, styropian pod nimi zerwany i rozdrobniony fruwa po garazu. Nie przegryzla tylko blachy zewnetrznej. Tak skonczylo sie zamkniecie Hoski, znaczy odizolowanie, o ktorym Stokrotko wspominasz. Dodatkowo caly ten czas Hoska wyla i szczekala. Mama siedziala na pietrze i cos robila i myslala ze ona tylko wyje i szczeka.... Hoski zamknac sie nie da, bo demoluje i wyje. Nocami proba zostawienia jej w garazu (cieply, z innym psem, poslania leza, kocyki, itd) konczy sie strasznym szczekaniem cala noc. Trzeba zejsc i spuscic jej lomot gazeta pare razy zeby sie zamknela. I tak kazdej nocy, probowalam. Kojec na dworze spowoduje ze bedzie wyla na cala wies. Szczerze mowiac to jest poczatek konca mojej cierpliwosci. Mam dosc, dosc, dosc. Oddam ja pierwszej osobie ktora sie nawinie, ja tez mam prawo do odrobiny normalnego zycia....:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak Kluseczko, doszlo :calus::Rose: dziekuje tez z calego serca za wplaty nastepujacym kochanym osobom: Niufa :calus::Rose: Martyna :calus::Rose: Xenia :calus: :Rose: jestescie kochane i niezawodne. Andziu jak mozesz poslij ten bonahren, to te pieniadze dam na ten lek (akurat starczy), natomiast poprosze kolejne dobre dusze o pomoc w finansowaniu dalszych zastrzykow, to jest 50 zl dziennie poki co....:-( oczywiscie jesli dziewczyny sie zgadzaja zeby tak bylo. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
watpie zeby swiat odczul brak mojego serca, no ,moze te kilka psow, ale coz to jest wobec wiecznosci. Mam kompletna padake, pol dnia ostatnio pracowalam nad uszczelnieniem plotu przy strumyku, stalowe prety, krata, drut kolczasty, istne zasieki, i co? Ta ci... za przeproszeniem Hoska znalazla szczeline, wczolgala sie rozpychajac prety i przelazi tamtedy!!! To kurrr ... co ja mam zrobic??? Bardziej uszczelni strumyka sie nie da!!! W dodatku pokazuje Bertowi droge!! Dzis znow zobaczylam przez okno jak oba w oddali hen napadaja na malutkiego pieska spacerujacego z sasiadem, ja nie mam sil! Hoska nie robi zwierzetom krzywdy ale pedzi jak strzala i przyciska do ziemi, wystarczajacy powod zeby pan i piesek (wielkosci russela) umarli na zawal! A na to wszystko nadlatuje rozpedzony Bert i wpada na psa podcinajac panu nogi. Wstyd jak cholera, sasiad ma duzo cierpliwosci ze jeszcze nie przyszedl z policja, a ja naprawde trace cierpliwosc do cholery!!!!! A nie ten jeden sasiad tu spaceruje, sa i tacy ktorzy mnie strasza konsekwencjami :-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
byloby cudownie jesli tylko Twoja sunia nie ucierpi na tym! blagam pomozcie!! nie bede on-line do poniedzialku, prosze nie dajcie zginac Filipkowi...:-( -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Katcherine']Dorotka To TY masz stan wojenny:crazyeye:[/quote] mam....:-( sama sobie jestem winna trza bylo nie miec serca miekkiego na psia krzywde...:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Prosze o wsparcie dla Filipa, codziennie bierze serie zastrzykow, potrzebny kwas hialuronowy zeby chodzil....:-( -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
... a jemu razniej bo sam tam siedzi... na spacerki by se chodzil... :oops: ale on jakos nie chce....:shake: poza tym wieksza czesc dnia jest w pracy, no i w ogole, a to ja jestem "ta od psow", a nie moj biedny maz, sama sobie powinnam poradzic:-( -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
tak, chcialam zrobic kojec, tylko mam na dzialce zero mozliwosci,bo dzialka rozkopana od plotu do plotu i gdzieniegdzie kupy ziemi, klada kanalizacje na wsi i u mnie tez, trzymaja u mnie swoj sprzet i ciezarowki w zamian za obietnice przyszlego wyrownania dzialki, nawiezienia ziemi itd, ogolnie teraz mam koszmarne bloto i wykopy procz malego kawalka przed domem i do bramy wysypanego tluczniem, tez juz zniszczonego bo koparki naniosly na to bloto i wcisnely to w ziemie. Kazdy spacer z psami oznacza wynoszenie wielkiej miednicy, mycie wszystkich lap po kolei wszystkim psom, mycie moich i Juli butow.Potem wycieranie podlog bo mimo mycia lap nigdy nie jest w domu calkiem czysto. Psow na zewnatrz zostawiac nie moge bo utona w blocie i potem bede musiala codzien kapac je cale po uszy. Kojca postawic sie nie da bo nie ma gdzie. W tym blocie odpada, a i tak trzeba by rozbierac bo beda niwelowac teren. Koszmar z tym blotem, marze zeby mroz chwycil...:shake: Rece mam od tego zniszczone jak robotnik budowlany. Kregoslup w kawalkach. Zmeczona jestem...:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:calus::calus::calus: dziekujemy podawane leki ktore spisalam z ampulek do injekcji ktore mam zrobic to: Nivalin Discus comp Carboxylosum w strzykawce dostalam cos biale (zawiesina proszku w cieczy) cos rozowe jak nadmanganian potasu cos przezroczyste przy czym nie sa to codzien te same zastrzyki, niektore co dwa dni, np wczoraj rozowego nie bylo. -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Katcherine'] A zeby nie bylo za kolorowo- wczorajsze 3 nowe pileczki ktore Grysiek dostal na mikolajki zaginely w przyspieszonym tempie...ale poniewaz w przyrodzie nic nie ginie...dzis wrocily. Mialam co sprzatac. O malo nie dolaczylam do ogolnej tendencji. A TZ mial koszmary:placz: .[/quote] :roflt: :roflt: :roflt: haha, urok posiadania psa... Ale ten Twoj Grysiek jest naprawde fajny. A Hosia... wiesz, bylo juz bardzo zle jakis czas temu i Hoska dostala kilka ostrzezen, bylo juz tak, ze bylam zdecydowana ja oddac. Wtedy... uspokoila sie! Przestala walczyc z Sunia i krasc. Uciekala tylko choc nie straszyla juz sasiadow. Teraz kiedy uszczelnilam plot i nie moze uciekac, i kiedy moja uwaga skierowana jest na Faraona vel Filipa, Hoska z nowa sila rozwinela wachlarz swych mozliwosci. Po pierwsze pewnie dlatego ze sie po wsi wybiegac nie moze i ja nosi, po drugie nie mam czasu na codzienne cwiczenia z powodu Filipa. I Hoska skacze na Sunie, kradnie, wyciaga smieci, robi podkopy itd.... Myslalam ze ten trening spowoduje trwale zmiany, ale trening spowodowal tylko tyle, ze poki sie nia zajmowalam intensywnie to bylo ok. Przepraszam nie bede sie nia zajmowala intensywnie cale zycie, mam tez inne zajecia.:shake: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='przyjaciel_koni'] Ogromna prośba do Wszystkich na Dogo - to naprawdę straszne koszty !!!! Pomóżcie prosimy bardzo !!!!!! Każda kwota pomoże !!!!! Dorothy nie ma szansy pomóc psiakowi sama !!!!!!! prosze, moze ktos moze dorzucic sie do tego bonharenu....:-( Filip tak bardzo chce biegac, a tak bardzo nie moze, to strasznie boli patrzec jak bezradnie wywraca sie, .... a potem mozolnie sie zbiera do kupy, podnosi, postepujac i poplakujac, zestawia razem nogi i dalej, byle do przodu, byle zyc i chodzic.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
za to na Hosie zawsze mozna liczyc, dzis ukradla z szafki babke piaskowa, z parapetu suchy chleb dla koni a z blatu kuchennego karton mleka ktory rozprula rozlala po podlodze i wylizala.:p Czy ktos chce moze zaadoptowac Hosie?> doplace....:placz: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:o:roflt::D to ja sie wyprowadzam nad garaz do ciotki de klo. Ty se lepiej Hosie wez do siebie, coby Ci NUDNO i SMUTNO i BEZ ROZRYWEK nie bylo. A Filip chyba sie ucieszy ze wreszcie facet....:evil_lol: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
poslalam dane do przelewu, mysle ze w razie czego mozna tez chyba na AFN, choc nie mowilam dziewczynom zeby zalozyly skarpetke.. ale chyba zakladaja automatycznie...?? -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sluchajcie gadalam z wetem jest bardzo zainteresowany tym bonharenem i chcialby zebym to kupila, tylko zeby byla ulotka z pelna informacja. Nie zna tego ale leczy wiele psow ze zmianami stawowymi, zajmuje sie ostatnio w ramach swoich osobistych zainteresowan szczegolnie psami z dysplazja, i jesli jest mozliwosc zdobycia takiego leku, to on oczywiscie jest na TAK. Ale ja nie mam kasy... :-( dzis za zastrzyki zaplacilam 45 zl. to razem juz wydalam 185 zl :-( niestety Filip na zastrzyki musi jezdzic CODZIENNIE, bo, jak uprzedzil wet, przewranie zastrzykow w tej chwili spowoduje ze wszystko z powortem sie rozleci:-( jestem przerazona, bo jak codziennie mam wydac te 40-50 zl to ja nie wydole :-( pomocy aha wracajac do Arthoflexu on zawiera i glukozamine i chondroityne. Wet zaleca go raczej niz ten Caniviton czy jakos tak , Caniviton ma co prawda jakies biologiczne naturalne skladniki dodatkowe (nie pamietam, mowil mi, jakas alge czy cos) ale u Filipa to juz za pozno:-( a arthoflex jest tanszy i on ma z nim dobre doswiadczenia. Co do Cortaflex - vet tego nie stosowal i nie zna, bardzo prosi o podanie producenta, formy dawkowania itd., jesli znacie. Narazie nie chcial zebym publikowala cala liste stosowanych przez niego lekow, nie wiem, mysle ze chodzi o lekarska tajemnice praktyki :-) pojecia nie mam, w razie potrzeby moge bardziej zainteresowanym podac jego telefon na pw. Tyle co moge to dzis zczytam z ampulek ktore dostalam na jutro.;) ale trzy strzykawki dostalam gotowe do zastrzyku napelnione niestety nie podpisane. Wiem ze procz lekow przeciwbolowych sa to leki zwiekszajace przewodnictwo nerwowe i reakcje na bodzce. Wet tez niesamowicie chwalil ten kwas hialuronowy, a ja z doswiadczenia wiem ze stosuje sie go z dobrym skutkiem w kontuzjach koni ostrzykujac stawy i sciegna. Powiedzial mi ze to najlepsze co moze byc, co zgadza sie z Waszym zdaniem. -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jacie Andzia jaki artykul, dzieki!!:multi: ps. moze ktos zechcialby zasponsorowac Filipowi ten Bonahren?? wyglada na to ze to cudowny lek... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nic nie mow, bo kto nas bedzie opiekowal, mnie Filipa i cala rodzine?? Dzis sie france dopadly, bo budowlancy mi tu weszli cos znow chcieli pozyczyc, weszli przez garaz wpuszczajac do mieszkania Filipa i Hoske, awantura na calego, Hoska sie rzucila na Sunie, Filip na Berta, i czetry psy kotlowaly sie na podlodze przedpokoju u stop przerazonego smiertelnie budowlanca, ktory nie mial jak uciec, ja probowalam je rozdzielic az ktores nie wiem ktore ugryzlo mnie w noge i mam dziure. Jakby malo bolacego kregoslupa bylo. W koncu jednak Filip z Hoska ponownie w garazu a bobki w domu. Budowlancy chyba porzuca pomysl niespodzianych odwiedzin. Andzia69 bede sie kontaktowac tylko najpierw czekam na jakas pomoc finansowa... jak pisalam jestem golutenka, kto sie wprowadzal do swojego domu ten wie, co to znaczy, zeby go skonczyc, i tak mieszkam wciaz po partyzancku, no i mam 5 psow 3 konie dziecko i kredyty, ja nie dam rady sama. :-( prosze o pomoc... Numer konta D.Ingram Bank BZ WBK 85 1090 1740 0000 0000 7300 9038 a wlasciwie caly numer: IBAN: PL85 1090 1740 0000 0000 7300 9038 BIC (SWIFT): WBKPPLPP ale to potrzebne chyba tylko dla wplat zagranicznych. Nie znam sie...:oops: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='przyjaciel_koni']Dorothy - prześlij mi na PW nr konta. coś wpłacę (w sobotę robię przelewy). dziekuje, dziekuje, dziekuje :modla: :modla: :modla: [quote name='przyjaciel_koni'] Zapytaj jeszcze lekarza, czy CORTAFLEX nie będzie lepszy w działaniu. To coś takiego jak Arthroflex, tyle, że dodatkowo z kwasem hialuronowym. Jest droższy, ale jak sądzę bardziej skuteczny !!!! (ok.160 zł za op. 60 tabl.) dla dużych psiaków wystarsza na 30 dni po 2 tabl. dziennie. no wiec o wszystko wypytam weta, napisala do mnie niufa (jestes kochana dziekuje) proponujac tansze leki, ogromnie jestem wdzieczna, wtedy nasza zbiorka starczy na wiecej, i ona z kolei napisala ze jest tez zamiast Arthoflexu dobry lek Caniviton. Nie znam sie na tym kompletnie, bede dyskutowac z wetem. Jesli w tym Cortaflexie jest kwas hialuronowy to to chyba lepsze? Bo wczoraj wet proponowal dac bombe kwasu hialuronowego w zastrzyku, ktory ponoc dziala rewelacyjnie, potrafi postawic na nogi niejednego reumatyka, tylko ze taka jednorazowa bomba kosztuje 160 zl. :-( Niestety nie mialam tyle , jesli sie zlozymy i beda jakies wplaty oczywiscie poprosze zeby mu zrobil ten zastrzyk. Dzis Filip sam wyszedl na spacerek, nadal sie przewracajac, ale chyba mniej go boli, bo probowal nawet podbiegac! Wywalal sie oczywiscie i zalosnie wygladal, ale byl tak radosny mimo to, ze podskubywal trawke a nawet - poszczekiwal z radosci! Bieganie to cos czego ostatnio zupelnie nie robil... Smiesznie to wygladalo bo odrywal obie tylne naraz jak zajaczek, no i po pieciu minutach sie mu sily skonczyly i do domku juz znow kustykal i mocno go podtrzymywalam, ale wiecie, poryczalam sie ze wzruszenia. On tak chce zyc... No i dobrze by bylo zeby juz bylo tylko lepiej, bo teraz ja jestem inwalidka., chyba po tym noszeniu go. Dzis z lozka musialam sie skulac na czworaka, kregoslup i korzonki, nie moge sie zginac i prostowac, nie wiem, moze tez powinnam dostac jakis zastrzyk, ale o noszeniu nie ma mowy, a buty zakladalo mi dziecko...:-( niestety, nie jestem niezniszczalna.:shake: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sluchajcie , jest nadzieja!! Stan Filipa odrobine sie poprawil, a to jest swiatelko w tunelu. Zostalam uprzedzona, ze w tej chorobie to jest tak, krok do przodu dwa kroki do tylu, ale jest ciut lepiej i mozna miec cien nadzieji na jakas poprawe. Nie wiem na jak dlugo, lekarz jest sceptyczny ale.... powiedzial ze mozemy sprobowac postawic psa na nogi. Poprawa oznacza ze nie nastapily trwale uszkodzenia podczas podrozy, on poprostu jest bardzo zmeczony i bardzo bardzo obolaly. Rokowania wynikajace ze zdjecia i ogledzin i tak nie sa rozowe i nie odbiegaja od tego co pisalam, ale jest nadzieja, ze Filip bedzie kustykal o wlasnych silach. Jak dlugo i jak dobrze - nie wiadomo.... moze trzy miesiace, moze pol roku, moze nawet dluzej... a moze tylko miesiac. A ja powiedzialam ze kto wie czy nie bedzie to najpiekniejsze pol roku w jego zyciu, a wtedy - czy nie warto? Filip dostal znow serie rozmaitych zastrzykow, glownie o dzialaniu przeciwbolowym oraz zwiekszajace przewodnictwo nerwowe i reakcje na bodzce, poniewaz wg weta pies ma problem glownie bolowy i neurologiczny, juz nie tylko reumatyczno- zwyrodnieniowy. Podawanie lekow homeopatycznych na problemy zwyrodnieniowe nie zalatwi sprawy. Trzeba sprobowac przede wszystkim pozbawic go bolu. Jesli to sie uda, i uda sie zwiekszyc przewodzenie nerwow to bedzie sobie kustykal po ogrodku jeszcze jakis czas. No wiec sprobujemy.... jutro mam mu zrobic 5 zastrzykow, w piatek znow wizyta. ale - JEST NADZIEJA!!!:multi: z tym ze... uprzedzono mnie lojalnie, ze rozpoczeta kuracja bedzie kosztowala kilka setek:-( dzis zaplacilam 100 za zastrzyki, w piatk pewnie nastepne tyle plus dostane Arthoflex za 90 zl. pomozcie prosze.... jesli ktos by chcial pomoc posle nr konta.... oczywiscie na wszystko beda rachunki i moge je tu wklejac lub wysylac mailem gdyby ktos chcial. D -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
godzine temu Filip poszedl sam sioo wielokrotnie sie wywracajac, ale sam, tuz za rog domu, i sam wrocil, tez wielokrotnie sie wywracajac, ale co mam zrobic? Jak zupelnie nie pozwole mu chodzic zanik miesni bedzie coraz wiekszy, wiec na chwilke pozwolilam mu podreptac i sie powywracac. Mam wrazenie ze to ze on nie chce wejsc jak niedaleko sa budowlancy i to ze ryje sie im do auta ma jakis zwiazek z jego poprzednim domem :-( wyraznie ciagnie do facetow poza tym chce wchodzic do kazdego auta, nawet jak to jest czolganie sie w jego strone.. a teraz jak wyszedl i facetow juz nie bylo, bardzo teskno patrzyl i wygladal na droge i popiskiwal...:-( a potem smutny wrocil do garazu. Moze to facet go porzucil....:-(