-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
calkiem mozliwe.... Faraon vel Filip warczy na mnie jak go wnosze do domu.:roll: Miejmy nadzieje ze na tym poprzestanie.:razz: Wieczorem doszlo do nieuniknionego starcia, z mojej winy prawdopodobnie, poniewaz gdy wyszlam z psiakami na dwor Faraon wybral sie do strumyka, ktory plynie w glebokim korycie, i zeby tam nie wlecial podbieglam i chwycilam go za obroze. Wtedy Bert wystartowal jak z procy do niego, zazdrosny o te domniemana czulosc, a Hoska dolaczyla, i tak przeszczekiwaly sie z piec minut,doskakujac co chwila do siebie, bylo to jednak raczej strasznie niz walka. W koncu zagonilam je do domu i przestalam ingerowac w "psie rozmowy". Malo nie ogluchlam, szczekanie nioslo sie po wsi z godzine :-) skakaly do siebie kilka razy, Faraon tez, nie powiem, doskakiwal niezdarnie ale z zapalem jak juz moje przestawaly, zęby bylo widac ale chyba raczej dla postrachu, zreszta Faraon vel Filip ma niewiele tych zebow,odrobina przepychanek, a na koniec Faraon vel Filip lezy na podlodze, wstac nie bardzo ma sile, nad nim stoja z dwoch stron Hoska i Bert, i wszystkie trzy szczekaja przerazliwie, w tym moje-machajac ogonami. Szczek potezny, ale bez obnazania zebow. Szczek i szczek i szczek. Jakby na niego krzyczaly zeby przestal podskakiwac bo nie jest u siebie :cool3: Filip mial caly grzbiet opluty od tego :lol: bo lezal dokladnie pod i pomiedzy najbardziej szczekajacymi. W koncu zostawilam je na dole, kazalam byc cicho i poszlam na gore, i spia chyba, bo od godziny cisza panuje. -
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
Dorothy replied to Folen's topic in Już w nowym domu
poplakalam sie, Kreciatko, jak sie ciesze, kochany psiaku, ze masz domek, nawet nie wiesz, Gamonie male i duze, kocham Was...:loveu: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Faraon u mnie. Julia nazwala go Filip. Jest sliczny, i kochany, ale... jest z nim bardzo zle. Fakt, dzis zmeczony podroza i nowymi znajomosciami z moimi psami, jednak ma duze klopoty z chodzeniem, wlasciwie ledwo co chodzi. Tylne lapy nie trzymaja tylnej polowy ciala i pies przewraca sie tylem na boki, jakby mial polparaliz, a ze jest ciezki, bo to duzy owczarek, wywraca sie caly pies. Wyglada to smutno...:-( Do mnie do domu prowadza trzy schodki, i niestety Filip wychodzac z domu na sioo zlecial z nich, a wejsc juz mu sie nie udalo. Powarczal na mnie gdy go podsadzalam, ale potem juz tylko cichutko poplakiwal. Sikanie tez mu nie idzie, nie ma mowy dzis o staniu na jednej nodze tylnej, siusia jak dziewczyna a i tak tyl odjezdza mu i rozjezdza sie na boki, sikajac wiec lapie rownowage i sika na raty.... nie wiem jak robi koo, zobaczymy pewnie jutro. To co ujrzalam dzisiaj to bardzo smutny widok.:shake: Widok psa z niedowladem.. Oby bylo lepiej....trzymajcie kciuki. -
Dzis juz jest lepiej, choc Bunia od rana wygladala na przygnebiona i osowiala, robila tez wrazenie zmeczonej i zataczala sie lekko, ten atak musi w jakis sposob meczyc organizm i wyczerpywac. Boje sie tego bo ona ma powiekszone i pewnie niezbyt wydolne serduszko :-( Caly dzien spala, teraz po zjedzeniu kurczaka odrobine sie rozpogodzila. Wciaz duzo spi, duzo ja glaskam i przytulam. Smutno mi, i bez tego nie najlepiej ostatnio sobie radzila, ma problem ze stawami, szczegolnie miednica, widze ze kucanie do siku sprawia jej bol, dlugo wedruje i przymierza sie do rozstawienia nozek, ona od poczatku drrepcila nie chodzila (wet powiedzial ze to mozliwe ze skutki potluczenia po wypadku ktory miala tuz zanim ja wzielam, wyraznie dostala wtedy w plecy bo caly grzbiecik obdarty byl ze skory i futra). Oby takie cos nie powtorzylo sie, ona juz tyle przeszla, zasluguje na spokojna starosc:-(
-
Juz dawno nie mialabym ani pol psa, gdyby najlepszym sposobem na rozwiazywanie problemow z psami bylo uśpienie. Uspilabym wszystkie za jednym zamachem poniewaz odrapane drzwi i krzak za 300 zl to jest nic w porownaniu z tym co one wyprawialy u mnie. CO za debile, i to lekarze....:shake: moze poszukac dom tymczasowy...?? koszi jest po nerwowej postaci nosowki, z trudem uratowana, pamietam ten watek, nie wyobrazam sobie jej w schronie...
-
Daggecik:-(
-
a ja malo nie umarlam ze smiechu czytajac kolejne opisy, a najlepszy ani-tygrysiczki, ze nie ma jajkow, plus opis poszukiwan klopotliwego siusiaka i niby cipki :-D:-D:-D:-D Ania brawo, pieknie piszesz o rzeczach o ktorych polakom przychodzi to z takim trudem. a abstra****ac od plci to co z psiakiem?
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Z Bunia juz lepiej... A Fart to jeszcze pokaze ze wcale nie jest takim starym zabiedzonym owczarkiem, za jakiego go macie;) trzymam za niego dzisiaj;) -
glaskam ja, przytulam, grzeje, ile tylko sie da, siedzi mi na kolanach jak jestem przy komputerze, lezy obok jak czytam, wlasciwie najwiecej czasu z nia spedzam z wszystkich moich psow, ona jest najbardziej doprzytulana,bo wciaz mysle, ze moze niewiele czasu juz nam zostalo, i potem nie zdaze...:-(
-
wet nic nie poradzil, to byl pierwszy atak, zeby dawac leki trzeba okreslic czestotliwosc, a wiec musza byc co najmniej dwa:-( ja chyba nie przezyje drugiego....:-( straszny widok.... powiedzial ze leki dawane na okraglo na zapas rujnuja organizm, a to jest stary, schorowany pies, ze znacznie powiekszonym sercem, nieczynna jedna nerka, nie wiadomo czy bardziej by te leki nie szkodzily niz pomagaly. Moglyby nasilic dolegliwosci neurologiczne i uszkodzic powiekszona juz watrobe... Dostala srodki przeciwbolowe i przeciwzapalne, jest bardzo wyczerpana, spi...
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
trzymaj. przydadza sie.... Bunia miala wlasnie straszny atak padaczki, myslalam, ze to agonia, ze umiera....:-( ona spi teraz, ja ledwo zyje....:-( Fart ciesze sie ze nie siedzisz w stajni, ciocia Ania dba o Ciebie.... -
moja Bunia ma padaczke....:-( przezylysmy dzis straszny atak, nie widzialam nigdy czegos takiego, myslalam ze to agonia, ze ona odchodzi, ponad pol godziny miala drgawki, straszne, lezala na boku, sztywne lapy, rzucawka, wywrocone oczy, sine sluzowki, piana z pyska, potem zaczela wyc, tak strasznie zalosnie przeciagle wyla drgajac i dygocac na moich rekach, wyla jakby zegnala sie ze swiatem, myslalam ze oszaleje... a ja z mala Julia sama, daleko od miasta, od weterynarzy, na zapadlej wsi, nikt nie mogl przyjechac, nikt nie mogl pomoc, albo tez nie chcial, przekonalam sie jak to jest byc samej w dramatycznej chwili... Z nieprzytomnym psem na kolanach jechalam 16 km samochodem do weterynarza, a tam jej minelo, i okazalo sie ze to epilepsja...:-(:-( nie mam sily, nikt mi nawet dzis herbaty nie zrobi, cztery sciany i ja, pieprzone zycie...
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no to czekamy na wiadomosci. Usciski dla pieknego owczarka od ciotki Dorotki, no i dla Was tez, co sie nim opiekujecie. A gdzie on jest teraz? Wrocil do stajni? -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, mysle ze w pewnien sposob suki wiedza juz, ze wlaczac szkodza tylko sobie. Skorzystalam z kilku rad znalezionych w ksiazkach i uzyskanych od znawcow. no i kosztowalo to troche pracy. Zdecydowanie spokojniej zrobilo sie tez po wyjezdzie Lola, strasznego rozrabiaki :-);) Z sukami ostatecznie postawilam sprawe na ostrzu noza, i zamiast je rozdzielac umiescilam je razem w garazu na noce. I dotarlo do Suni, ze bronic jej nie ma kto, natomiast jak sie bedzie stawiac, to przyplaci to zyciem, bo jest slabsza i starsza. Przestaly sie gryzc, choc Sunia mimo wszystko od czasu do czasu powarkuje i cos jej sie tam roi, ale niegroznie. Natomiast w domu nie moge jej trzymac, bo z tego strachu ze zostala jednak suka nr 2 (no ktos musi byc nr 2) obsikuje wszystkie meble i sciany i zaznacza maniacko teren. Zofia mowi ze w ten sposob ona chce czuc sie bezpieczniej. Nie wymyslilam sposobu na to sikanie wiec Sunia raczej z Hoska siedza na dworze, w domu bywaja tylko jak ja jestem na dole. Czasem nawet spia przytulone :crazyeye: Natomiast Bertus po odejsciu szczeniaka uspokoil sie zupelnie. Przeprowadzilam z nim liczne testy, i psy typu duzy spokojny starszy samiec nie narzucajacy sie nie robia na nim zupelnie wrazenia. Zreszta sprawdzilam to w naturze gdy mieszkal u nas Mazaczek. Bert zupelnie go ignorowal. Natomiast Lolo go wkurzal, bo Lolo wszedzie sie pchal, gwalcil suki, podgryzal Berta, wlazil mu do miski itd. Nie sadze zeby Fart to robil, staruszek wyglada na statecznego psiaka, w dodatku ma klopoty z chodzeniem. Mysle ze sie zycie ulozy, ja juz tez jestem spokojniejsza, najtrudniejszy okres za mna. ;) Pozdrowienia. A jak tam Fart po dzisiejszym badaniu? -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ciotka, on JEST NADAL pieknym owczarkiem, nie narazaj mi sie:mad: cokolwiek powie lekarz ja mu tu zginac nie dam. D -
czy ja wiem, to chyba taka wies jakich wiele, nie jakas wyjatkowa... jak mowie o karmieniu psow to mi wytykaja ze w Polsce dzieci glodne chodza i tym sie powinnam zajac skoro taka wyrywna jestem w ogole patrza z politowaniem na glupia dziewke co z miasta przyjechala zycia nie zna oni tego NIE WIDZA ze pies glodny, ma grzybice, robaki, wody nie ma w misce, itd ze to COS ZLEGO JEST psy juz tak maja i basta i to normalne i zawsze na wsi tak bylo to co ma byc inaczej? podobnie jak stajnie na wsi kon stoi na polmetrowej warstwie gnoju, robactwo sie w tym klebi, kon w tym spi, smierdzi jak fix, kopyta gnija.... no i co? dziadek furman tak konie trzymal, i wuj, i ojciec, a ty tu jakas paniusia nowobogacka nom bedziesz gadac jak konie maja stac. mnie rece opadaja, ci ludzie sa slepi, glusi, zacofani i niewrazliwi, i nieraz NIC nie dociera... nic....
-
dokladnie tak, ciemnota zascianka, polskiego zascianka, trzy miesiace temu przeprowadzilam sie na wies, polska wies, i co? Jestem tutaj persona non grata, palcami sie mnie wytyka, wojtem straszy, na ulicy przez ramie spluwa, te wszystkie cioty i dziady latajace na rozańce i sumy i patrzace w proboszcza jak w Jezusa to robią, paraduja do kosciola wystrojeni w niedziele, a przez caly tydzien noz by mi w plecy wbili... czemu? bo jestem "ta od psow", wariatka, ma 3 psy, i czwartego slepego co go na rekach nosi, i kota ma, i ponoc konie, nienormalna, psy wiejskie dokarmia, z lancuchow puszcza, ona do nas nie pasuje, za to sie mi jadem zieje w twarz co ja tu robie, spokoj im zaklocam....:angryy: przypuszczam ze gdyby tu taka Emi i taki gnoj sie znalazl ale miejscowy, tez wszyscy nabraliby wody w usta, nie ma sprawy i nie bylo... ja bym dziadowi nie darowala w jego spolecznosci mimo wszystko, niech go tam wszyscy na widelcu maja....
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cudny!! Nawet nie wiedzialam ze on jest taki przesliczny!! no cudna mordka, naprawde Tylko strasznie ma slepia smutne na pierwszym zdjeciu, i widac ze nogi tylne mu sie placza i ledwo stoi :-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:oops: a kregoslup bedziemy leczyc. Czy dostanie cos procz lekow przeciwbolowych? -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
te problemy z nogami to pewnie dysplazja. nieuleczalne, nieodwracalne, mozliwe ew. do zatrzymania lekami cieplem i wlasciwa dieta. Jak moglabym zmienic zdanie? To bylby dla niego wyrok smierci. Nie zdazylam pomoc Moskowi, nie udalo mi sie. A jemu jeszcze zdaze, dlatego wolalabym zeby nazywal sie Fart;) czekam na zdjecia D -
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
Dorothy replied to Folen's topic in Już w nowym domu
O rany:-( czy to jest jakis nowotwor skory? zlosliwy? -
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
Dorothy replied to Folen's topic in Już w nowym domu
Dzieki Bogu... emir zajeła sie Kretkiem:-( od wielu dni codzien modle sie za emir, jak czytam watki o gwalconej suni, kreciku, innych psch....:-(