-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
to swoje zdanie zamanifestowal dzis tym ze probowal zabrac Bertowi spod nosa kostke.... skonczylo sie nerwami i dziura w kąciku oka od Bertowego zeba. Jak tak bedzie robil to ja nie wiem, Bert straci resztki cierpliwosci....:-( Tundra nie poslalam, tworze tekst i stworzyc nie moge.... ale posle... wciaz mam nadzieje ze polacy tez potrafia kochac psiaka co nie slyszy i nie trzeba blagac o pomoc niemcow.... -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
nikt nie odpisal :-( :-( komu szczeniaczka??? -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
moj tymczas staje sie napiety bo z kazdej strony jakis pies napada na Lolka....:-( -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
Lolek dorasta, i sytuacja staje sie naprawde trudna. Wrocilam po 4 dniowej nieobecnosci, niestety nie jest dobrze Bert coraz gwaltowniej demonstruje malemu swoja dominacje, przyciska go do ziemi, lapie zebami za kark...:-( dodam ze Bert wazy 45 kg a Lolek jakies 8 .... a izolowac nie mam gdzie, izoluje juz dwie suki od siebie a na gorze mam trzecia, niewidoma staruszke. Pomozcie mi prosze zanim stanie sie jakas tragedia....:-( -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
i nikt nie chce pokochac psiaka .....:-( ?? -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
odpisalam tej pani. Szczeniak szukaj domciu! -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
dopisuje predko - bo zaraz musze jechac - psiak bedzie wysterylizowany na zyczenie, narazie nie jest bo nie mam kasy:oops: -
Parson terier 6 m-cy , slodki maluch MA WSPANIAŁY DOMEK!!!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
nie bedzie mnie do srody, jakby co tel 693650666 nie dajcie tu zginac temu watkowi ;) -
[SIZE=3][SIZE=2]Miesiąc temu znalazł się pod moim dachem, jest jednym z 5 psow ktore w tej chwili mam. Z powodu roznych okolicznosci nie moze tu zostac, szukam mu wspanialego domku... kto ma ochote przebijac sie przez dluuugi watek odsylam do historii - link na koncu postu.[/SIZE][/SIZE] [SIZE=3][SIZE=2]A wiec Szczeniak - nazwany kiedys Lolkiem ale to imie wcale sie nie przyjelo i zostalo Szczeniak, to[SIZE=2]rasowy parson russel terier, wiek 6 miesięcy.[/SIZE] Niezwykle wesoły, towarzyski pies, oddany przyjaciel i wspaniały towarzysz,niezwykle serdeczny w kontaktach z dziećmi i innymi psami. Chętnie się bawi, uwielbia spacery. Zostawiony w domu na początku trochę płacze, jak każde szczenię, jednak szybko zasypia J Niestety psiak nie słyszy od urodzenia, jest gluchy, co jednak w żaden sposób nie utrudnia mu życia. (Choc ja uwazam ze nie jest calkiem gluchy, reaguje na dzwieki przechodzace w wibracje, jak cos spadnie, na niskie tony itd) . Chodząc na spacery stale pilnuje nogi (ja chodzę z nim bez smyczy) i ogląda się na właściciela. Zachowuje się jak normalny psiak i trudno stwierdzić na pierwszy rzut oka, że nie słyszy. Reaguje na gesty, patrzy w oczy zgadując nastroje i polecenia. Stale utrzymuje kontakt z człowiekiem. Jedynie gdy przebywa w innym pomieszczeniu nie można go zawołać, trzeba pójść po niego. Ale on rzadko przebywa gdzie indziej niż jego pani lub pan J Szukam dla niego czułego odpowiedzialnego opiekuna. U nas jest już 5 psów, i trudno nam poświęcać mu należytą ilość czasu i uwagi. Pozostałe moje psy są duże i bardzo go dominują. Troche jest wsrod nich popychany... Psiak jest zaszczepiony i odrobaczony. Proszę znajdźcie mu dom....Bo mysle ze nie jest u mnie szczesliwy. [/SIZE][/SIZE][SIZE=3][FONT=Times New Roman][FONT=Verdana][SIZE=2]A jesli ktos zechcialby go jako drugiego psa zapewniam ze Lolek bylby uszczesliwiony. Absolutnie nie jest agresywny, to niesamowity słodziak i uwielbia towarzystwo psow![/SIZE][/FONT] Jedynie koty goni. Ale to terier z krwi i kosci....:cool3: Jest zdrowy, zaszczepiony, w tym trzy razy na nosowke, w kwietniu maju i poczatkiem lipca. Jest slodki, madry, kochajacy, przytulasny, wesoly, zywiolowy na spacerach, calusny na rekach, po prostu sama slodycz. Czasem jak to szczeniakowi zdarzy mu sie koopa w domu (szczegolnie jak pozno dam mu jesc, trzeba raczej wczesniej i ze dwa spacery potem) i potrzebuje miec gryzaczek, najlepiej wedzone kostki, inaczej ogryza buty. Ale to chyba norma u szczeniakow.... . [/FONT][/SIZE][SIZE=3][FONT=Times New Roman][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img481.imageshack.us/img481/8349/dsc03602jo3.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/SIZE] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img75.imageshack.us/img75/5380/dsc033466ny.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img340.imageshack.us/img340/6516/dsc033710mu.jpg[/IMG][/URL] link do starego wątku jak sie komus chce przebijac: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25332&page=28&highlight=gluchy[/URL]
-
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
powiedzialam co wiedzialam (i czym predzej odlecialam). to nie jest cmentarz, tylko dzial w ktorym mozna pisac o psach za TM Czy to musza byc same epitafia? Moze to pisanie o problemach uchroni choc w niewielkim stopniu inne psy od losu ktory spotkal Moska? Moze ktos pomysli zanim odda psa do hotelu, zanim uwierzy hotelowej obsludze, zanim .... itd. A moze myszsza ma racje, zamilczmy, tak, spuscmy na to wszystko zaslone milczenia..... wsadzmy glowe w piach.... -
a czy macie jakies doswiadczenia w takiej kwesti: moja sunia jest bardzo dominujaca do innych suk, wywoluje konflikty i walki, a dom i swoj teren oznacza na kazdym rogu, chodzi i obsikuje jak pies, doslownie kazdy krzaczek, kazde sioo zrobione przez innego psa, nawet w domu zdarza sie jej czesto "zaznaczyc" a to rog dywanika, a to sciane, a to drzwi, a to kanape, jest to bardzo denerwujace. czy sterylizacja zmieni te zachowania? D
-
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
AGA - DZIEKUJE za wystapienie w mojej obronie. Mosiek - nie sluchaj co my tu mowimy, biegaj sobie tam szczesliwy na wiecznie zielonych lakach .... co do azylu - kosci w miskach sa faktem slyszalam tez o nieporozumieniach na linii azyl - wolontariuszki i utrudnianiu pomocy.... jeden pracownik bierze forse i wykonuje powierzona mu za te forse prace, wiec nie piejmy peanow na czesc tego ze w ogole to robi. nie mowie ze ci ludzie glodza psy ale dlaczego , powtarzam po raz ktorys, dostawalam sporadyczne odpowiedzi ze Mosiek ma sie dobrze, a nagle pies zostaje uspiony bo jak stwierdza weterynarz ( a jest sklonny dac to na pismie) pies jest stanie agonalnym?? To ja nie wiem, nikt nie widzial ze on byl w takim stanie??? Czy tez pogorszylo mu sie bo wyszedl na wolnosc moze???? Wyobrazcie sobie sytuacje gdy dajecie wlasnego psa do hotelu i mowia Wam ze jest wszystko ok a pies wedruje za teczowy most nagle i bez wyjasnienia....:-( -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziekuje Neris. -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
masz racje, calkowita..... Mosieczku ['][']['] dla ciekawych http://www.zory.dlawas.pl/index.php?d2=2&sid=2432 -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
droga Mono gdybys czytala dokladnie watek wiedzialabys ze mialam wziac Moska w sierpniu, a konkretnie koncem sierpnia przeprowadzalam sie do Polski. I WTEDY okazalo sie, ze moje suki urzadzily w domu jatke, ktora miala nie uspokoic sie az do dzis, drazniac Berta i powodujac ogolnie brak mozliwosci wziecia Moska, poki sobie z tym nie poradze. ZARAZ PO WYSTAPIENIU TEJ SYTUACJI NAPISALAM NA DOGO ABY SZUKAC MOSKOWI JAKIEGOKOLWIEK DOMU, TYMCZASU LUB STALEGO. I zamiast szukac ludzie zaczeli robic na mnie nagonke.Tak wiec nieco sie mijasz z prawda.... Wtedy gdy Ty MOGLAS wziac Moska, ja NIE MIALAM POJECIA, ze tak bedzie, jak jest.... nie jestem duchem swietym i ani Ty ani cala dogomania nie moze wymagac ode mnie jasnowidzenia. Apropos azylu, czytalam artykul w necie o nim na stronie miasta Zory. Przykre to co tam pisza... faktycznie karmi sie psy koscmi i tak dalej, szkoda slow.... -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie mam juz tamtej komorki po prostu, wszystko sie wywalilo do gory nogami. Poki jeszcze mialam tamten tel to nie odsluchalam poczty bo chwilowo nie mialam kasy zeby... kupic karte:oops: a bez tego sie nie da odsluchac. juz mam inny tel, na abo. Bardzo dziekuje za dobre slowo, medar, rebellia - :calus: -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Azyl_Zory WebAdmin'][quote name='Dorothy'].. poza tym chcialabym zebyscie wiedzieli , ze nie bylam informowana, ze stan Moska byl az tak zly. Kobieto!! Ten pies był w azylu od Kwietnia!!A gdy byłaś już w polsce to jak niby miałaś być poinformowana??Tele podany na dogo był nieaktualny:shake:Wrecz przeciwnie, pare razy dostalam info, ze cieszy sie na widok ludzi, ma sie dobrze itd. Bo tak było:) Gdyby ktokolwiek z azylu dal mi o tym znac stanelabym na glowie zeby cos z tym poczac. To pozostawie bez komentarza. zawsze mozna napisac na pw lub na watku ze jest zle z psem, nie trzeba do tego miec mojego telefonu osoba ktora byla z Moskiem do konca twierdzi , podobnie jak wet ktory przy tym byl, ze pies byl w stanie agonalnym. I napewno nie stalo sie to NAGLE w czwartek mial sie swietnie jak mowisz, a dwa dni potem byl w stanie agonalnym?? Zebym ja czegos nie zaczela pozostawiac bez komentarza, dobra? jak widze opieka w hotelu pozostawia wiele do zyczenia, jak z tego wynika. Wandul kochanie nie wykrzykuj na mnie na temat moich poprzednich postow bo ja Ci zaraz tez pare rzeczy wykrzycze! zapraszam do mnie do domu nieustajaco takie adwokatki jak Ty, zajrzyj jak wyglada moja codziennosc a potem sie madrzyj, dobra?? to ze nie moglam dac mu domu nie znaczy ze nie moglam zrobic czegokolwiek innego, gdybym tylko wiedziala ze jest z nim kiepsko! gdybym wiedziala ze pies jest w bardzo zlym stanie zdrowia kazalabym go przewoezc do hoteliku moich znajomych wetow! niestety do konca pisano mi ze ma sie dobrze! uwazam to za oszustwo wobec mnie i innych dogomaniakow, i powtarzam to za emir! i choc nic mu zycia nie wroci i biega juz szczesliwy, to mysle ze takie sytuacje powinny byc nauczka na przyszlosc, na przyklad zeby sprawdzac DOKLADNIE jakie warunki panuja w hotelikach i jak stan zdrowia psow tam umieszczonych. -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to prawda, emir gdybym wiedziala w jakim on jest stanie, stanelabym na glowie gdybym wiedziala, nawet mimo szalejacych suk probowalabym umiescic go gdziekolwiek indziej. niestety, z hotelu dochodzily wiesci uspokajajace, "wszystko w porzadku, tylko teskni za swoim domem...":-( to nawet nie bylo nie informowanie, to bylo wprowadzanie w blad po co?? dlaczego?? Mosiek, kochany biedny psie, spij spokojnie....:-( :-( -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sadze ze emir ma racje, poza tym chcialabym zebyscie wiedzieli , ze nie bylam informowana, ze stan Moska byl az tak zly. Wrecz przeciwnie, pare razy dostalam info, ze cieszy sie na widok ludzi, ma sie dobrze itd. Natomiast z tego co dowiadywalam sie dzis, jego stan byl tragiczny, poza chorobami byl rowniez silnie odwodniony, wychudzony itd., a przypomne ze byl trzymany jako pies hotelowy. Gdyby ktokolwiek z azylu dal mi o tym znac stanelabym na glowie zeby cos z tym poczac. Niestety .... jako oficjalny wlasciciel psa bylam tylko informowana ze wszystko jest jak najbardziej ok. A chyba nie bylo......? -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak bardzo żałuję że nie było mnie przy Tobie, byłam Ci to winna.:-( Nigdy Cię nie zapomnę. Biegaj szczęśliwy, czekają tam na Ciebie moje psy, Misior, Selim, Mazak... Na zawsze zostaniesz w naszych sercach, tak mało zaznałeś miłości.. ['][']['] ps. dziękuję tym osobom, które były z nim do końca. -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
widzimy zdjatka, marmar a o co chodzi z tym jedzeniem, do niedawna jadl zwykla sucha karme, co sie stalo???? czy cos z zebami? D -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja mam nadzieje ze nie bedzie TAKICH nastepnych razow. -
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
Dorothy replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
witam wszystkim ktorzy mieli dla mnie dobre slowo na tym watku - dziekuje z calego serca. tym ktorzy nie mieli - coz, szkoda ze nie mieli.... mam od dzis internet,m to dla mnie wielka ulga. Dziekuje z calego serca kochanej swan za pomoc i posrednictwo w tej sprawie. Moja wdziecznosc nie ma granic. wyjasniam ze moja komorka o podanym na liscie pomocowej numerze 888570851 jest nieaktualna, nowy numer to 69365066 jak ktos chce mi naublizac prosze zaczekajcie, az sie wzmocnie psychicznie, bo moge nie przezyc. cala moja sytuacje wyjasnialam wielokrotnie, dzis jeszcze dopisze cos, o czym nie chcialam pisac, bo nie ma zwiazku z psami, ale napisze, moze zastanowia sie ci, co mnie opluwali. wkleje jesli mozna fragment posta ktory zamiescilam gdzie indziej: "natomiast jesli chodzi o to, ze sie nie odzywam, uprzejmie informuje, ze jestem w Polsce od 4 tygodni, z czego dwa moja mama spedzila w szpitalu 100 km stad w krytycznym stanie (pekniecie wyrostka) i jezdzilam do niej codzien (nie ma nikogo innego przykre, kto by jezdzil) a wiec zajelo mi to troche czasu z zyciorysu codzien oraz kosztowalo troche kasy, a tydzien moj ojciec spedzil w innym szpitalu z kolka nerkowa. Jest to niezwykle korzystny splot okolicznosci, do tego zwlaszcza zebym ja pedzila szukac jakiejs kafejki internetowej. Nie mialam sily i ochoty. O tym jaka sytuacje mialam w domu pisalam juz obszernie. Nie czuje sie w obowiazku usprawiedliwiac na dogo ze zycie mnie kopie i odkad wrocilam nieustannie cos sie pieprzy, na chwile nie usiadlam, na chwile sie nie usmiechnelam, ciagle sie denerwuje, i oprocz Mojzesza jest w moim zyciu mnostwo innych rzeczy ktore zwalily mnie z nog. od was kochane dziewczyny dostalam kilka kopniakow ktore pewnie mialy postawic lezacego na nogi. Nie umoralniajcie mnie, mam 34 lata i wiele za soba, bardzo wiele, wiele cierpien, chorob, wiele smierci, wiele zmagan z zyciem, nie jestem dziewczynka z warkoczykiem, nie mam 15 lat, to ze nie wywiazalam sie z czegos i nie odzywalam wydarzylo sie z powaznych przyczyn. ... W sytuacji gdy prawie traci sie jednego rodzica, drugi lezy w szpitalu, swiezo wprowadzilo sie z powrotem do wlasnego kraju po latach przerwy, w domu ma sie jatke a przyjaciol wokol malo bo przeciez jestem tu nowa, oczekiwalam chociaz slowa pocieszenia. Jedynymi osobami ktore mi go udzielily osobiscie byly Kinga, Camara, Swan i Alaa, dziekuje wam, szczegolnie Swan za cala pomoc i zaangazowanie. dzieki takim jak Wy nie traci sie wiary...." nie bede wiecej pisac, nie wiem co, nie wiem po co, powiem wam tylko, ze bardzo zal mi Moska, bardzo za nim wciaz tesknie, i chetnie zamienilabym te wsciekle gryzace sie suki na niego. Ale je tez uratowalam i musze sie nimi zajac. Wyobrazalam sobie zimowe wieczory gdy Moskowy leb glaskam czule lezacy na moich kolanach. Prawdziwy Moskowy leb nie wirtualnny. Widze ze nie bylam realistka, bardzo bardzo zaluje ze tak jest jak jest, ze nie ma go tu, ze mna. Dlatego tym bardziej bola wszystkie przykre slowa. Moje suki dostaja zastrzyki uspokajajace, jest troche lepiej, a mnie pozostalo modlic sie ze sie to skonczy, ze przestana, ze sie wszystko unormuje, ze Mosiek bedzie kochany i pielegnowany przez kogos, kto da mu wiecej niz ja. Oferuje marmar stala pomoc finansowa ile tylko dam rady, 100-150 zl miesiecznie jestem w stanie zaplacic na jego potrzeby. Prosze marmar powiedz czy sie zgadzasz. a reszta niech zostanie milczeniem, kolejny raz przekonalam sie ze jak jest rozowo, to wszyscy sie usmiechaja, ale jak masz czarne dni, wszyscy chca cie skopac. D