-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
TO NIEMOZLIWE, wg mojego weta zmiany sa zbyt zaawansowane by powstaly w miesiac. Sa to juz zrosty kregoslupa, a wet tez powiedzial wyraznie ze czas gdy to sie zaczelo i tylko bolalo ten pies ma juz dawno za soba. I nie zostalo podjete leczenie.Teraz ma juz miejscowy zanik czucia z powodu ucisku na nerwy i wynikajace z tego zaniki miesni w lapach. Zanik miesni tez nie powstaje w miesiac. Wiec dla mnie ci w tej klinice to partacze.:-( I dlatego Aniu uwazam ze nie powinnas czuc sie winna. Bylas kompletnie niedoinformowana, bo i przez kogo... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ANOUK NIE CZUJ SIE WINNA absolutnie nie masz powodu bo chcialas jak najlepiej a nie jest to jedyny pies ktoremu pomagasz rzeczywiscie moj wet tez powiedzial ze gdyby choc z dwa miesiace wczesniej trafil w dobre rece, byloby o niebo lepiej a takze ze ta stajnia dokonala dziela zniszczenia ale dlaczego w klinice po operacji nikt nie powiedzial Wam o tym schorzeniu? nie uprzedzil ze trzeba leczyc, podawac srodki, trzymac w cieple itd? dlaczego tam nikt nie odkryl ze ma spondyloze? za co Asia zaplacila 1000zl?? za wyciecie guza? paranoja. Co za lekarze!! Moj wet powiedzial ze badanie kregoslupa jest STANDARDOWYM u owczarkow w tym wieku! A oni co, zrobili je? Jesli ktokolwiek jest winny jego stanu anouk to oni, ci w klinice. Odebrali mu byc moze kawal zycia swoja ignorancja...:-( Narazie psiak lezy w garazu, duzo spi. Popoludniu jedziemy do weta, zobaczymy co powie. Napewno wezme wszelkie leki jakie mozna by mu ulzyc. -
[quote name='Moriaaa']Dorothy..ja ją zabiorę tylko powiedz gdzie??? PILNIE TYMCZAS POTRZEBNY!!!!!! nie wiem, sama mam 5 psow, z czego jedna taka babulenka jak ta, tylko ze slepa i glucha,i z padaczka, a ostatnio jeszcze ONek ktory nie chodzi...:-( i kot... ja juz nie wydole, moze zlituje sie ktos co ma mniej stworzen? choc znam takich co mowia "ja mam juz jednego psa, nie moge....":shake: !!!POMOCY!!!
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
co do finansow... przyznam ze mam pusta kieszen:-( taka mamy sytuacje...:-( anouk obiecala pomoc, czuje sie za niego odpowiedzialna, wiec nie jestem z tym sama, zobacze ile dzis wydam, i tak wet traktuje mnie ulgowo, jak go zobaczyl, choc czekam na moment kiedy zacznie mnie unikac, wciaz jakies biedy przynosze.... te zastrzyki i tabletki kosztowaly jednorazowo 40 zl, nie wiem jak dzis.... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
watek Serwo poczytam.... dzis Filip wyszedl na spacer o wlasnych silach, przewracajac sie, ale nie musialam go niesc. Wyraznie poranki sa lepsze niz wieczory....:-( Jednak znowu odmowil powrotu do domu, usiadl kolo ciezarowki budowlancow ktorzy kopia kanalizacje na wsi, trzymaja u mnie swoj sprzet, wiec usiadl i koniec, zaczal warczec jak go chcialam wziac, musialam do domu po kaganiec, i tak skoczyl z zebami az oni wszyscy wskoczyli do busa ze strachu, a on lezal i warczal rzucajac kagancem, az musialam wziac go na rece i zaniesc do domu. Ile razy jeszcze dam rade go niesc? Ja waze 54 kg, on nieco ponad 30. I tak cud ze ja daje rade, chyba adrenalina. A jak on przytyje? A jak mi peknie kregoslup? Co robic w takiej sytuacji? :-( tak, opinie niektorych lekarzy sa trudne do zrozumienia, a ich partactwo... jak mozna wypuscic z lecznicy psa z aawansowana spondyloza mowiac ze "nic mu nie jest"??? przeciez to choroba prowadzaca do kalectwa, u niego bardzo zaawansowana, juz ma zrosty w kregoslupie. nie dac mu lekow, nie powiadomic o wskazanym leczeniu opiekuna? w glowie mi sie to nie miesci.:shake: wypisac ze pies zdrowy. a to jest kaleka...:-( bez widokow na przyszlosc... dopiero na koniec jak pies przestal chodzic pofatygowali sie dac jakies homeopaty mowiac ze nie powinno byc gorzej.. :shake: -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Katcherine']No tak czytam i czytam....I dorothy nie poznaje. Gdzie ta usmiechnieta dziewczyna o czarnych cyganskich oczach ? :shake: Dorotko- no jak ja mam ci pomoc? Czuje sie bezsilna. A przeciez powinno byc radosnie- pomimo tych garnkow itd... ...''[/quote] powinno.... Hoska sprawia mi wiele klopotow...:-( mimo zabezpieczen, drutu kolczastego i nasypu ziemnego pod plotem, pretow wbitych w strumyk pod siatka, zamknietej bramy itd wciaz ucieka. Rzopycha prety, przeciska sie pod siatka.... najgorsze, ze Bert nasladuje ja i tez sie przeciska w tym samym miejscu. Wedruja potem na wies, dzis odwolywalam je... z ulicy, co prawda malo ruchliwej, ale z ulicy, przeszly przez cale pole... Bert jak jest sam nie robi tego, lezy pod drzwiami. To ona....:-( Ludzie sie skarza, wojtem i policja strasza, ja juz nie wiem co robic, trzymac na lancuchu? Trzymac w domu? To w domu goni kota i kradnie wszystko co nadaje sie do jedzenia.Otwiera szafke i rozwloczy smietnik po calym parterze. Itd itp... A moze trzymac w garazu caly dzien? Chwilowo nie moge bo jest tam Faraon, pies ktorymial byc zdrowy i miec u mnie tymczas a okazal sie psim kaleka ze zwyrodnialym kregoslupem, ktory nie chodzi, ma zanik miesni w lapach, zaawansowana spondyloze, ktorego musze nosic i ktory z bolu startuje do mnie z zebami. (owczarek niemiecki...) Ktorego leczenie mnie przerasta finansowo i szczerze mowiac - sil tez mi brak, nie tak mialo byc....:-( [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32156&goto=newpost[/URL] Przestalo mnie to bawic, jestem zmeczona, chcialabym odpoczac od Hoski i jej wiecznych pomyslow, naprawde:-( jej proszace oczy i plaszczenie sie na ziemi nie rekompensuje mi tego zmeczenia. A teraz Faraon, ach , i w ogole, sama do siebie mam pretensje, za duzo tego na mnie jedna.... -
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
bez Hoski zle? Tuxman ja Ci chetnie ja odstapie bardzo, bardzo chetnie. u mnie wciaz przelazi pod plotem:angryy:, wyzera z garnkow:angryy:, kradnie co popadnie:angryy: napada na Sunie :angryy: oszczekuje sasiadow:angryy: goni kota:angryy: i udaje swiete niewiniatko oraz najmilsza urocza suczke swiata jak ja przylapie. Kopnac w d.... by sie przydalo ale sie nie da, bo sie natychmiast wywala do gory brzuchem i merda ogonem. I tak lezy. :angryy: jakbym malo problemow miala, moglaby pinda wykazac troche zrozumienia dla mnie:-(.... -
szczotka de klo :pissed: oburzajace, jak Ty obrazasz moja ukochana starowinke ale rzeczywiscie, ma sie dobrze, przytulam ja, spi ze mna (mezu udaj ze tego nie czytales:evil_lol:) dostaje pyszne zarelko i w ogole. Ona chce zyc, bo jej ze mna dobrze;) tak mysle....
-
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziekuje Wam za wsparcie....:-( Filip lezy w garazu. Praktycznie nie zmienia pozycji. Na siku byl wyniesiony, choc zrobil pare krokow sam, to sie wywrocil, a wtedy ze strachu nie chce juz wstac, ze strachu przed bolem.... Jutro kolejna wizyta u weta. Niestety jak widac leki niezbyt pomogly.... to ze nie jest lepiej po podaniu rimadylu wg lekarza oznacza jedno- jest silny nacisk zdeformowanych kregow na nerwy lub rdzen kregowy, nacisk ktory powoduje bezwlad konczyn. Wtedy podawanie srodkow nie dziala, bo ustanie bolu nie przywroci czucia w nogach. Moze pomoze lezenie bez ruchu w garazu. Jednak smutno mi strasznie, gdy ide do niego, siadam na materacu i glaszcze jego leb i przytulam, onz amyka oczy, wtula leb pod pache i placze...:-(:-(:-( poplakuje po swojemu, cicho ale rozdzierajaco smutno....:-( serce boli strasznie, potwornie... nie wiem kto stwierdzil ze on ma 6 lat, on wg weta ma ponad 10, i nie mial rozowego zycia...on prawie nie ma zebow, takie starte pienki.... jutro wizyta i poprosze o kolejne rtg. Chce wiedziec, czy napewno nie ma sposobu....:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no coz, jak widac nikt sie nawet nie zainteresuje jak sie czuje stary, sponiewierany kaleki pies.....:-( -
KRECIK już nie szuka, ZOSTAJE Z GAMONIAMI NA ZAWSZE!!:D:D
Dorothy replied to Folen's topic in Już w nowym domu
zaglądamy:calus: -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, mial przyjechac na tymczas, jednak stan w ktorym sie znajduje wyklucza szukanie mu domu....:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
umoscilam mu poslanie w garazu, narazie tam bedzie mieszkal. Nie musimy wtedy pokonywac schodow, ja juz nie daje rady go nosic po schodach. Po prostym nosze tylko jego tył. :-( Poza tym odkrylam ze on boi sie panicznie moich psow! Dlatego je atakuje. Jak tylko otwieram drzwi od garazu i podchodze zaraz patrzy za moimi plecami czy nie wchodzi pies, caly sztywnieje i zaczyna ujadac niemilosiernie. Sadze ze to strach. Jest przeciez wlasciwie bezbronny, polamane stepione zeby i kalekie lapy, zadnych szans.... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem zalamana, wrocilam do domu, Filip lezy w pozycji w jakiej go zostawilam, znowu nie wstaje:-( popiskuje caly czas , po prostu placze, spogladajac smutno na nieruchome tylne nogi i bolacy kregoslup. Musze go wyniesc na siku, znowu... nie wiem,przeciez dostal leki....:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wiec to jest rimadyl. natomiast o tych dolegliwosciach ze strony ukladu pokarmowego nie wiedzialam, bede jutro pilnowac co sie dzieje tak, Filip cierpi, i to jest pewne, on poplakuje....:-( ma smutek i bol w oczach, a jak usiasc przy nim i go glaskac, cichutko poplakuje.... :-( teraz wynioslam go na dwor na siku, bo caly dzien nie sikal, jest kochany, nie zrobil nic w domu, nie wiem skad wzielam na to sile, on wazy ponad 30 kg, ale go wynioslam na rekach, a potem szlam za nim trzymajac go rekami od dolu za podbrzusze i unoszac tylne nogi. Doszlismy tak do kupki piachu i tam bylo dluuuuugie sioo i westchnienie. A potem wnioslam go spowrotem, troche na raty, bo juz mi braklo sily.... lezy sobie, popiskuje czasem, nie rusza sie, nie wstaje.... cierpi, widze to i nie umiem mu pomoc nic wiecej :-( zobaczymy jutro, moze ujawnia sie po nocy jakies skutki tych 3 zastrzykow ktore dostal dzis, i moze bedzie lepiej... -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no Filip dostaje zeel i osteoheel, ale to jest ponoc jak glaskanie, tak naprawde zmiany zaszly za daleko zeby je cofnac homeopatia, oczywiscie ja tego nie odstawie, ale nie zawaham sie dawac mu leko przeciwbolowych, jesli ma mu to ulzyc. Dostalam tez na jutro jakas taka tabletke kwadratowa duza z literka R , nie wiem co to nie zapytalam z tego wszystkiego, i w srode jedziemy znowu. Chcialabym sie dowiedziec jak najwiecej o tej chorobie i leczeniu, prosze piszcie, ktokolwiek ma jakies doswiadczenia, Aniu dziekuje za informacje zapytam o ten drugi lek. Jak dlugo juz Twoj psiak cierpi na ta chorobe? D -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wrocilismy od weta, Filip zostal wniesiony do auta, wniesiony do weta, oraz podobnie z powrotem, poniewaz nie chodzi. Lekarz po ogledzinach zdjecia i psa stwierdzil zaawansowana spondyloze, i powiedzial, ze czas, gdy tego psa BOLALO, juz jest za nim, teraz nie tylko BOLI ale rowniez powoli traci czucie w nogach i tylnej czesci ciala co spowodowane jest naciskiem wyrostkow kostnych na zwyrodnialych kregach na nerwy i rdzen kregowy. Dowodem jest zanik miesni na tylnych lapach, co swiadczy o tym ze u tego psa choroba trwa juz dlugo, z tym ze wyraznie ostatnio nastapilo znaczne pogorszenie.... moze wlasnie dlatego ktos sie go pozbyl....:-( rokowania: jesli watroba psa wytrzyma mozna trzymac go do konca zycia (bez okreslenia jak dlugo, ale bez wielkiego optymizmu) na lekach przeciwbolowych, aby oszczedzic mu bolu i umozliwic jakiekolwiek poruszanie sie. To poruszanie sie bedzie marne poniewaz nie chodzi tylko o bol, chodzi o to ze on traci czucie w lapach ,czego wynikiem jest wywracanie sie i nie trzymanie rownowagi, i w koncu moze stracic je calkowicie i nie chodzic. Potem wozek, czego ja u mnie w domu sobie nie wyobrazam przy schodach i 5 psach. jesli watroba nie bedzie tolerowac lekow przeciwbolowych.... :-( wiem moj wet nie jest optymista, ale jest szczery i nigdy mnie nie zawiodl. Dodal tez ze aktualny stan kregoslupa (czesciowe zesztywnienie spowodowane zrostami kregow! oraz wyrostki kostne zwyrodnialych kregow naciskajace nerwy i rdzien kregowy) nigdy sie nie polepszy. :-( Biedny Filipku, zebys choc spacerowac mogl, pomalutku, jak staruszeczek, wszystko jedno...:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
czytam o spondylozie. Byl taki watek na dogo i sa linki do dyskusji na dogs.pl nie jest rozowo, i lekko tez nie bedzie jesli to jest to.:-( D -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
sluchajcie ja musze z nim jakos odwiedzic weta, poniewaz on w ogole juz nie wstaje. Wyglada jakby mial powazny kryzys. Bylam u koni, wracam, on lezy w tym samym miejscu :-( Nie chce wyjsc na sioosiu:-( w ogole nie chce sie podniesc wyglada jakby bardzo cierpial ma goracy nos i lapy co prawda Asia odradzala wizyte u lekarza i podanie innych lekow niz ta homeopatia, ale ja nie moge na niego patrzec, to nie wyglada dobrze. Trzeba cos zrobic zeby mu ulzyc. Adrenalizna zwiazana z nowa sytuacja przestala dzialac i naprawde on nie ma sil wstac:-( Postaram sie sprowadzic weta do domu. D ps. dzieki za te diagnozy przynajmniej wiem co wetowi powiedziec. D ps.2 a z psami narazie sobie radzimy, jak za duzo pyskuja to je rozdzielam. Bardziej martwi mnie zdrowie Filipa:-( -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
lezy, ale w domu. Nie wstaje juz wcale, po porannym spacerze. Patrzy od czasu do czasu z wyrzutem na wlasny zadek, chyba go mocno boli. Tu w domu jest zdecydowanie cieplej. Tam w garazu beton i nie ogrzewane, to lepiej juz te 3 schodki pokonywac. Ide na zakupy. D -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dzis tez jest kiepsko jesli chodzi o kregoslup, wywraca sie i mial klopot w ogole sie wysikac na stojaco, a jak szedl to tyl przewracal sie raz w lewa strone raz w prawa, do domu znow go wnosilam. Nie wiem, moze potrzebuje wiecej czasu, ide dzis zalatwiac ta jakas karme dla psow z problemami aparatu ruchu, oraz wlasciwe witaminy, gadalam z wetem przez telefon, krwawienie z dziasel to awitaminoza i anemia, koniecznie trzeba mu dac jakies preparaty wzmacniajace, zeby organizm zaczal walczyc musi miec zaopatrzenie w witaminy i mineraly a tego w gotowanym kurczaku niet bardzo poprosze o wsparcie finansowe :modla: ps. mam nadzieje ze jak sie wzmocni po tych smakolywkach to nie uzna, ze nalezy zjesc moje psy:shake: poza tym jest fajny, naprawde fajny psiak ;) -
Kochany Filipek odszedł za TM :( [*]
Dorothy replied to anouk92's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dom by sie przydal, najlepiej taki gdzie on nie musialby chodzic po schodach :-( niestety jak rano byl spokoj tak po moim powrocie ze szkoly teraz Faraon rzucil sie na Berta zazdrosny o moje dziendobry. :-( trudno nawet powiedziec rzucil bo nadal ma wielkie klopoty z chodzeniem i sie wywraca, pelzl do niego z zebami i szczekaniem:crazyeye: biedny Bert chwile sie bronil, ale musialyb go chyba porzadnie ugryzc a to nie moj Bertus, wiec na koniec uciekal przed starym kaleka, no ja nie wiem:shake: