Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. Dzis w naszej stajni kon zlamal noge, zostalam pilnie wezwana. Lecialam jak do pozaru, nie mialam glowy rozgladac sie po domu i po kuchni. Na piecu zostal garnek z barszczem ukrainskim przykryty grubym szklanym talerzem. Jak wrocilam.... wycienczona psychicznie i fizycznie (kon pojechal na operacje do Gliwic) ... zobaczylam to: Resztki burakow i warzyw rozwleczone po calej kuchni i przedpokoju, garnek na piecu wyczyszczony, wszedzie slady czerwone lap odbite, na meblach kuchennych, blacie, podlodze (wszystko mam waniliowo jasne), na podlodze szklo. Hossa wyjadajac z pieca z garnka barszcz rozwalila ten talerz z grubego szkla, ktorym garnek byl przykryty. Talerz rozlecial sie na podlodze na kilkankascie grubych ostrych kawalkow. Przyszedl Filip, Filip stary owczarek niemiecki, cierpi na spondyloze i kiepsko chodzi, a na kaflach sie wywraca (slisko), pewnie zwabily go odglosy. Wywrocil sie w tej kuchni i rozwalil sie na tym szkle, na barku zieje wielka dziura o srednicy z 7-8 cm, i widac miesnie i cala anatomie. Jutro zaraz rano jade z nim do szycia, trzeba zrobic narkoze:-( Dzis wet nie mogl go szyc bo trzeba koniecznie byc przy wybudzaniu, a wybudzanie wypadloby gdzies kolo polnocy. Ja nie mam sily... Wiec jutro... ciekawe, ciekawe co jeszcze... wszystkim tym, ktorzy bronia Hossy, proponuje, zeby wzieli ja ode mnie na kilka dni. Tylko na kilka, zebym odpoczela, prosze....:-(
  2. Filip stracil dzis czucie w lewej tylnej nodze, przewraca sie.:-( Jest zle. Bonahren nie pomogl wcale, ten pierwszy zastrzyk...:-( Lekarz zaczyna rozkladac rece, mowi ze moze wezmiecie go na SGGW na tomografie i konsultacje. On nie ma juz wiecej asow w rekawie... prywatnie powiedzial mi smutno ze w tej chorobie nikt nie ma....:-( Ponadto Hossa wyjadajac z pieca z garnka barszcz rozwalila talerz z grubego szkla, ktorym ten garnek byl przykryty. Talerz rozlecial sie na podlodze na kilkankascie grubych ostrych kawalkow, przyszedl Filip, wywrocil sie i rozwalil na tym szkle, na barku ma rozcieta skore na dlugosci 10 cm, zieje wielka dziura i widac miesnie. Jutro zaraz rano jade z nim do szycia, trzeba zrobic narkoze:-( Boli go to, skora wokol drzy, uszy drza... jakby malo bylo mu bolu...:-( nie moglismy go szyc teraz, bo przy nim trzeba byc przy wybudzaniu (wiek, problemy zdrowotne, i generalnie zawsze nalezy byc) , musielibysmy siedziec do 2 w nocy. Nie dalabym rady, jutro rano...:-(
  3. no wlasnie, pomozcie.... Teraz mial klopot wyjsc na poludniowy spacer, pogoda naprawde jest szpetna, mokro, bloto dookola domu mam koszmarne, po kazdym wyjsciu mycie wszystkm 4 psom wszystkich 4 lap. Ale nie poddajemy sie... Filip prosi o wsparcie...
  4. zyje nadzieja, ze tak jest... Pogoda jest ohydna i nie trzeba miec spondylozy zeby czuc sie jak zdjety z krzyza. Zimno, wiglotno, plus jeden, mzy... Moja Hanka, moj kon, ma klopoty z oskrzelami, chroniczne, jak astmatyk, i taka pogoda to tragedia, to sa najgorsze tygodnie w roku, tak strasznie kaszle, dostaje leki rozrzedzajace wydzieline w plucach, czosnek, siemie lniane jej zaparzam, nieszczesliwa jest w dodatku, bo owies z czosnkiem cebula i siemieniem to okropny spik i widac ze jest rozzalona przy jedzeniu, co ja jej to daje... A dzis Filipek z trudem bo z trudem i upadkami, ale wyszedl sam na spacerek. I nawet zrobil koo nie siadajac w niej, co niestety mu sie zdarza, czasem po prostu nogi nie wytrzymuja we wlasciwej pozycji:-( byle do wiosny....:-(
  5. Kochana Irmo jak sie ciesze ze Cie tu widze Filip dostal pierwszy Bonahrem przedwczoraj, poprawy nie ma...:-( a od dwoch tygodni szpikujemy go zastrzykami codziennie po kilka, przeciwbolowe, przeciwzapalne... podniosl sie bo nie chodzil wcale przez dwa dni od przywiezienia go do mnie, polecam poczytaj ostatnie pare stron watku, caly opis mojej walki jest, myslalam o Serwo od poczatku jak zobaczylam Filipa. Tylko irma z Serwo jest lepiej, a ja kazdego dnia modle sie, by Filip wstal nastepnego dnia... :-( to spondyloza, zaawansowana.... D
  6. No sprobuje, choc mam nadzieje ze da rade wstac i chodzic, wielka nadzieje... Boze :modla: :modla: wysluchaj... Wiem dziewczyny mi pisaly o reczniku z wycietymi na nogi dziurkami. Tyle ze dzis on wcale nie chcial wstac, nawet przodem!! Przedtem jeszcze walczyl i przynamniej przod sie unosil. DZis wieczorem nie. MOze smutno mu bylo albo poczul sie opuszczony? Bo od 12 do 18 bylam u mamy piec ciastka na swieta. A ona mieszka w bloku bez winy i tam jug go nie wniose. Siedzial w domu. Moze byl smutny i psyche mu siadla?? nie wiem. Albo po prostu jest gorzej bo znow przyszla wilgoc i deszcz, a potem ochlodzenie... wczoraj chodzil a bylo slonce... I tak jest bardzo dzielny. I tylk plakac sie chce, gdy lezy, poplakuje cichutenko, i patrzy co rusz z wyrzutem smutno na swoje plecy, lzad...Patrzy i wzdycha baaardzo rozdzierajaco i serce sie kroi, naprawde...:-(
  7. Dziekuje Alutku kochany:calus: Filip dziadzio z cieplymi oczami prosi o pomoc... a najbardziej chyba prosimy oboje Boga aby byl dla niego bardziej laskawy:-( dzis na wieczorne sioo nie wyszedl, nioslam go.... nie mogl sie podniesc:-( D
  8. moj swiat nie sklada sie tylko z Hoski. Ja mam takze dziecko, a zapewniam Was, ze NIKT zadna babcia ciocia ani niania nie przychodzi mi pomoc. Mam takze inne zwierzeta, konie wymagajace pracy i pielegnacji, ktore sa moim zawodem ale tez moimi przyjaciolmi. Inne psy - Bert, nieszczesna Sunia, staruszka Bunia z padaczka slepa i glucha, teraz Filip. Kazdemu chcialabym poswiecic tyle uwagi i ciepla ile to mozliwe. Kazdym sie zaopiekowac. Mam tez dom, ktory dopiero sie konczy. Kto z Was ma, lub mial, ten wie, ile pracy to kosztuje. I to JA ja wykonuje, glownie z powodow finansowych. Woze kamienie na podjazd. Wierce dziury na karnisze. Uszczelniam niedorobione okna. Sadze choinki. Zakladam zawory Danfossa. Wieszam lustro. Gotuje na 2 palnikach bo spec podlaczajac kuchnie cos schrzanil i dwa sie spalily. Maluje sciany w sieni. Grabie patyki i korzenie (na naszej dzialce roslo 13 olch ktore scieto. Wykopano korzenie i wywalono za plot. Mnie zostaly wadoly, dziury i gory, kupa korzeni sterczacych z ziemi, bloto, i lopata i grabie.I tak dalej... Julia ma tylko mnie. Tata jest daleko, a reszta rodziny od przypadku do przypadku, raz na tydzien dwa jakas wizyta. Julie trzeba wozic do szkoly, ze szkoly, na angielski, na spiew, czasem jakas rozrywka by sie przydala, albo poprostu pobyc z mama. Zadanie odrobic. Ksiazke poczytac. Przytulic. Konie zajmuja mi pol zycia tak jak Wam praca. Tyle ze ja sie dodatkowo przejmuje nimi, ten zakulal, tamta kaszle, dzis weta sciagalam z urlopu, martwie sie o nia, leki trzeba zalatwiac, tamten ma zapalenie oka, oklady musze robic z rumianku.... Stare psy nie sa absorbujace. Przewaznie spia. Wymagaja wizyt u weta, troski, czasem nasikaja albo zostawia koope, ale ja sie nie denerwuje. Mlode psy... maja roznie. Zwlaszcza niektore z nich, na przyklad Hosia. WIem, trzeba je szkolic. Uczyc. Jechac z nimi na rower, isc do szkolki, trenowac codzien, uspokajac sie melisa po kolejnej klotni z sasiadka, pocwiczyc klikerem, zadzwonic do behawiorysty (jakie to modne) pomyslec o zaciagnieciu kredytu na nowy szczelny plot. Miec cierpliwosc, czas i dobre checi. Mnie ich teraz braklo...:-( Nie dlatego ze nie kocham Hoski. Ale ja mam malo czasu. Malo sil. I malo cieprliwosci w tej chwili... Nie umiem podniesc sie z fotela czasem, gdy mam dla siebie pol godziny, i powiedziec sobie ach spedze te pol godziny aktywnie z Hossa. Nie umiem... nogi sie uginaja glowa leci na oparcie marze o drzemce. Nie o treningu Hossy...:-( ani rowerze... Ja Hossy z domu nie wyganiam. Moglaby jak inne psy lezec sobie, spac, jesc, chodzic na spacery, byc glaskana. Nie musialaby zwiewac krasc mi obiadu ( i tak sie kiepsko odzywiam) kolacji (dzis ukradla puszke sardynek, ale byla tylko nakluta i nijak nie udalo sie dostac do srodka... ocalilam kolacje) skakac do Suni, wlazic na kanape (dzis na moich oczach!) No nie musialaby, powiedzcie sami.... Jak ja przekonac, ze by nie musiala? Bo ja jestem tak zmeczona ze nie mam juz sil.... Niedlugo przyjezdza tuxman. Nie wiecie jak bardzo sie ciesze. Takze dlatego, ze sie moze wyspie, ze ktos inny pojdzie z psami, zajmie Julia, ze ktos mi zrobi herbaty, przyniesie koc... Nie chce tu rozwazac w nieskonczonosc Hosi byc albo nie byc. Nie wyrzuce jej z domu, przeciez mnie znacie. Staram sie uprosic znajomego o ktorym pisalam, by wzial ja wczesniej. On mieszka niedaleko, mialabym nadzor nad tym, odwiedzalabym ja, poza tym on ma dobre serce, naprawde. Jesli sie to nie uda, a ja nadal nie bede sobie radzic, poprosze Was o pomoc. Nie oddam jej na tymczas ani do hotelu, ani do schronu, ani nigdzie w niepewne rece. Jesli ja oddam, tylko w rece dobre i odpowiedzialne. Chyba mnie znacie... jednak przeciez nawet biedny krawiec ma prawo do odrobiny szczescia, a ja- do odrobiny spokoju... Napiszcie do Hosi list na Gwiazdke. List od Aniolka. Zeby byla grzeczna. Nie broila. sluchala. zyla przez jakis czas CICHO, SPOKOJNIE, I NIEKLOPOTLIWIE JAK INNE PSY. Moze zrobi mi ten prezent na Swieta...;) dziekuje stokrotko za zrozumienie. Bardzo. To bardzo wazne dla mnie. Dziekuje Katcherine, bardzo zaangazowanej i pelnej checi pomocy (na pw o czym nie wiecie) dziekuje Camarze i Kindze ktore czuja sie odpowiedzialne za Hoske. Dziekuje ze myslicie o nas.
  9. Filipek byl na kolejnych zastrzykach. Spotkal w przychodni swojego mlodszego brata ;) psiak prawie identyczny jak on, tylko z dluzszym pyskiem, ale reszta - idento, takie samo umaszczenie! No i mlody, trzyletni. Obwachaly sie, zaznajomily, pani opowiedziala mi jego historie, rozpieszczany jedynak w domu, wszedzie pierwszy, kochany, nianczony, wszedzie jezdzi z panstwem, zawsze w centrum wydarzen, pani przyszla z nim kupic karme i dlatego ze.... kaszak sie mu zrobil. Nie wiem, czy Filip mial kiedys tyle szczescia, czy byl takim rodzynkiem, kochanym i pieszczonym. Byc moze.... Ale potem, jak przestal byc mlody i zdrowy, chyba zostal wyrzucony jak zbedny smiec, jak niepotrzeba zepsuta zabawka, zabawka ze spondyloza....:-( Tak bardzo chcialabym dac mu to cieplo, zainteresowanie, milosc, to wszystko czego najbardziej potrzebuja stare psy, ci nasi smutni porzuceni przyjaciele, tyle lat sluzacy wiernie czlowiekowi, i przez niego kopnieci w kat w chwili najtrudniejszej, w najwiekszej potrzebie.... :-( Pomozcie mi. Filip nie chodzi rewelacyjnie. Wywraca sie. Utyka. Ale CHODZI. To pozwala mu byc u mnie, a mnie- opiekowac sie nim. Jak przestanie chodzic - ja nie podolam...:-( Teraz lezy wieksza czesc dnia, ale umie wyjsc za potrzeba, przetuptac po ogrodzie. Tupta z radoscia na pysku... dlatego prosze - pomozcie. Pomozcie mi dac mu cieply kat na starosc, opieke i troske . Bez Was tego nie dokonam - bo nie bede miala za co go leczyc dawac mu srodkow przeciwbolowych. To smutny ale goracy apel... Za niedlugo Filip przejdzie na tabletki zamiast zastrzykow, w zastrzykach bedzie podawany jedynie kwas hialuronowy. Leczenie bedzie zatem tansze, ale nie- tanie. Jutro sesja fotograficzna;) Andzia nadal nie mam Twojego konta!!!!
  10. po kilku dawkach.... tak slyszalam...
  11. a mnie sie jeszcze ukochany kon rozchorowal:-( latam z lekami, proszkami, syropkami... dzieki ziele77, za rady i pocieche, kennel poszukuje, moze ktos ma pozyczyc?? albo niedrogo odsprzedac? I wiesz, masz racje, i przyznaje sie glosno. Jestem tak zmeczona, ze nie chce mi sie walczyc. Jestem tak zmeczona, ze nie chce mi sie zyc. Psy budza mnie ostatni o okolo 5 rano, zwazywszy na fakt ze mam klopot z zasypianiem sypiam po 4 godziny. Mam mnostwo obowiazkow w ktorych NIKT mnie nie wyreczy, mnostwo zajec do wykonania kazdego dnia, i jak pomysle, ze mam wykroic jeszcze poltorej godziny na rower i trening z Hosia bo sie jej nudzi, to nie gniewajcie sie, ale ja fizycznie nie daje rady. Ja MARZE o pozycji poziomej. A nie o rowerze i treningu, gdy na polu zimno, ciemno, a podemna sie nogi uginaja ze zmeczenia... To musi byc ktos, kogo to pasjonuje i ma na to czas i nie ma tylu zajec ile ja w tej chwili... Hosia podoba sie bardzo mojemu znajomemu, zna ja dobrze od poczatku, nie odstraszaja go wcale jej zalety charakteru, tylko ze on moglby ja wziac dopiero za rok, bo robia dom. Taki warunek zona mu postawila. Naciskam go, zeby to przemyslal, bo za rok po mnie moze posostac tylko nagrobek na komunalnym i nie wiem gdzie wtedy bedzie Hossa. Dzis zaslablam w sklepie podczas zakupow swiatecznych. To nie jest smieszne, ja jestem wyczerpana....:-(
  12. Pomozcie Filipkowi blagam, to taki kochany psiak :-( dzis porobie mu zdjecia, moze ktos zechce wesprzec kochana mordke jak ja zobaczy....:-(
  13. coz, cuda sie nie zdarzaja.... Hosia wychodzi sobie na wycieczki mimo pozyczonego na probe pastucha elektrycznego :-( ponadto postanowila, ze sypiac bedzie na kanapie. A ja mam jasne narzuty i poduszki. Juz nie sa jasne. Oczywiscie jak ide spac lezy grzecznie pod stolem... gdziez tam, ona na kanapie. Nikt inny tego nie robi, bo Bert spi na gorze, a Sunia w kojcu. Filip ze spondyloza nie wejdzie nawet na schodek, o kanapie nie wspomne. Wiec sprawa jest oczywista. Hosia nie pomyslala chyba, ze to sie wyda....ale nie rezygnuje. A rano patrzy takim slodziutkim, niewinnym wzrokiem, za ktory zaczynam jej nie lubic. Takim wzrokiem : "kochana panciu! tak Cie kocham! jestem taka grzeczna! Popatrz pokazuje brzuszek! Jestem taka posluszna!! Taka milutka! Taka nieklopotliwa! polize Cie po policzku, popatrz!" Zamkniecie w garazu powoduje dalsze niszczenie bramy. A rano jak Sunia wychodzi z klatki Hosia rzuca sie na nia ustalajac natychmiast kto tu kogo gryzie i dlaczego. Dzis puscily mi nerwy i rabnelam w nia krzeslem. Szukam jej domu. D
  14. prosimy o pomoc dla FIlipa, kazda zlotowka to promyk nadzieji....
  15. chyba doszedl ;) skoro na koncie AFN tak duzo ! Peter ja dzieki Andzi69 mam narazie dawke dla Filipa na 6 tygodni. ( a propos: Andzia69 a Ty masz dla swojej suni?!? moze trzeba zalatwic??) natomiast jak sie skonczy napewno Cie bede prosic, no i sadze ze moj wet bedzie bardzo chcial skorzystac z Twojej pomocy, rozmawialismy dzis o tym, on dostaje kwas hialuronowy od jedynego importera z Warszawy, goscia ktory ma wylacznosc, i placi mu 130 zl za JEDNA AMPULKE... tyle to kosztuje. Wiec on jest bardzo zainteresowany, tylko najpierw chcialby zobaczyc jak to dziala,ten bonahren, jaka jest skutecznosc. Takze ja Peter narazie nie zglaszam koniecznosci przywiezienia tego TYM RAZEM ;) ale dziekuje Ci ze pamietasz! ps. ja nie wierze ze Ty Czech jestes, cos za dobrze mowisz po polsku:razz:
  16. prosilam GreenEvil dzis, pytala kiedy zrobic przelew i ustalilysmy ze w poniedzialek. Ale nie wiedzialam ze jest tam 490 zl. Ciesze sie bo balam sie ze zapasy sie skoncza i.....:-( .... i co ja zrobie? Coraz milsza memu sercu jest ta ciepla siwa spokojna mordka. Mowie Wam, byl dzis tak dzielny u weta... lezal na stole, wet golil mu lape i potem wkluwal sie i podawal leki, a Filip wtulil leb pod moja reke i pomrukiwal zalosnie, tak smutno sie zalil, przyciskawszy mordke do mojego rekawa...:-( Bardzo chcialabym zeby ten lek mu pomogl.... Andzia69 nie przejmuj sie sciagne ta ulotke nie ma problemu, corka w szpitalu wspolczuje cokolwiek to jest, jak moaj Jula byla w szpitalu to ja nie zylam, tylko siedzialam z nia....:calus: trzymaj sie.... OGROMNIE NAM POMOGLAS, bardzo Ci jestem wdzieczna..... co do reszty - jestem bardzo zmeczona.... a najwazniejsze powiedziala przyjaciel_koni... POMOZCIE FILIPOWI, BY MOGL ZYC.....:-(
  17. Bylismy u weta. Filip procz standardowej dawki lekow dostał Benahren. Lekarz byl nieco zawiedziony ze nie ma ulotki, ale uwierzyl mi na slowo, ze podaje sie 2 ml. Wygolil Filipowi lape i zalozyl wenflon, prze ktory podal dzis te wszystkie leki. Wenflon ma niby ulatwic podawanie lekow (te zastrzyki wszystkie sa bolesne) ale jakos tego nie widze bo Filip juz niezwykle interesuje sie tym kawalkiem bandaza ktory ma na lapie. Wenflon nie potrwa chyba dlugo, bo ja Filipa w kagancu trzymac nie bede. Zaplacilam za ostatnie trzy dawki zastrzykow nastepne 120 zl (sroda czwartek piatek, czyli dzis), Andzia69 poprosze o ten nr konta na zaplacenie Bonahrenu. Filip wybral sie dzis na spacer do najblizszych zarosli i wrocil samodzielnie, ale sa sytuacje gdy jakos wyraznie siada na tylku jak saneczkujacy pies i wtedy bardzo trudno mu jest sie podniesc. A nogi jakos nie chca sie zgiac w stawach i tak leza....:-( i podnosic trzeba chlopaka....
  18. mysle ze nie pomoc w transporcie jest najwazniejsza, tylko ogolne rozeznanie sytuacji i finansowa pomoc dla pani, jesli to wszystko jest prawda. Choc jak dla mnie - moze jestem okropnym niedowiarkiem - oddawanie psa do schronu bo nie ma pieniedzy na jego leczenie, w nadzieji ze tam go wylecza, i znajda dom, jest jakies takie grubymi nicmi szyte. Trzebaby naprawde szczerze z ta pania pogadac, i z kims, np wetem, w schronisku oczywiscie tez.
  19. Filipek nie spadaj, wciaz prosimy o pomoc....:-(
  20. zastrzyk musi byc wykonany dozylnie, wiec lepiej zeby robil go weterynarz. Zrobienie psu zastrzyku dozylnego wymaga wprawy, wtrzeba znalezc zyle i sie wkluc tak zeby sie nie przekluc na wylot bo wtedy zastrzyk idzie na marne. D
  21. Ania posyłam Ci nowy tekst, obejrzyj
  22. Filip o sobie przypomina....
  23. Amiska bardzo zajeta, ale Roxana moze Ty dalabys rade upolowac te pania?? Juz pare osob zadeklarowalo pomoc finansowa. Gdyby udalo Ci sie ta pania znalezc i umowic z nia, ja mysle ze trzeba by poswiecic moze troche czasu, ale jesli beda wplaty, moglabys z tymi pieniedzmi pojechac z pania i z psem do weta raz i drugi, z tym nie trzeba jezdzic do weta tak jak ja jezdze- prawie codzien. Wystarczy raz na tydzien. Gdybys zechciala sie tym zajac, moznaby pania namowic na odbior psa i pojechac z nia od razu do weta. Zaplacic, i byc z wetem i pania w kontakcie. Niestety to musi zrobic ktoras z Was, my na odleglosc nic nie zdzialamy...:-( powiedzcie czy dacie rade?
  24. Peterku nic nie przyszlo, w ogole nic nie mam nowego zaksiegowane od 11 grudnia, od wplaty anouk. To bardzo fajnie, ze masz tam chody w tym Twoim kraju, jesli bowiem okaze sie ze kuracja jest skuteczna, i ten lek to TEN LEK, to moj wet jest bardzo chetny na dostawy tego leku z Czech dla psow ktore leczy. Bardzo bardzo wielu ludzi nie stac na leczenie tym lekiem dopuszczonym w Polsce - 160 zl za ampulke. Wiele psow mogloby dzieki temu zostac uratowanych, wiec gdybys nie mial nic naprzeciw to bedziemy w kontakcie. D ps. jesli poslales pieniadze na konto AFN Dorota Romaniuk z dopiskiem dla Faraona to ja musze na nie troszke poczekac, dziewczyny musza je przeksiegowac dla mnie. Wiec spokojnie musimy poczekac.
  25. Filip dzis spi w zoltym jak jajecznica moherowym kubraczku (tesciowa mi kamizelke z moheru sprezentowala, dobrze lezy na Filipie, tylko jej nic nie mowcie ;)) D
×
×
  • Create New...