-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mateusz dzieki wielkie :calus: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja znam ten przypadek... to jest dokladnie moja Sunia, ktora na rekach wynosilam z dzikiej hodowli z piwnicy, zastraszona koszmarnie, poraniona niezsocjalizowana z niczym najslabsza suke. Dlugo na podniesiony glos, widok mezczyzny, gwaltowny ruch upadala na ziemie drzac straszliwie i robiac kaluze. Zostawiona zamknieta sama potrafila nasikac, nakupac, zjesc te kupy, wyrzygac... totalny lek jak tylko ja wychodzilam i zostawala sama, to byl koszmar.... Z legowiska czolgala sie na brzuchu do miski z woda lub jedzeniem jak nikt nie widzial. Wiele tygodni w ogole nie chciala opuscic SWOJEGO legowiska, przedtem zapewne takowego nigdy nie miala... Trzy lata zajelo przywrocenie jej do zycia, ale oplacilo sie. teraz lata po podworku z psami i najglosniej halasuje na kazdego za plotem :-) Z Morgana tez sie uda, czuje to! Hej malutka, juz niedlugo;):multi: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu dziekujemy!! Musi sie udac :multi: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
aniac sa wiesci tylko ich nie widac :angryy::angryy::angryy: cholerne dogo ale wszystko zmierza ku lepszemu -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bianka znalazlam juz watek Foksi i poczytalam. W zupelnosci masz moje zrozumienie. To jest przypadek naprawde trudny i nie wiem czy uleczalny, ja przy swojej calej milosci do psow takiego psa jak Foksia nie wzielabym za nic. Zreszta widzialas ile razy tu zadalam pytanie czy Morgana gryzie, czy jest agresywna. Nie wzielabym agresywnego psa, nie czuje sie na silach, balabym sie o siebie moje dziecko i pozostale psy, ponadto mialam do czynienia dlugo z takim psem i wiem, ze agresywny pies tak naprawde nigdy nie przestaje byc agresywny, to jak program na twardym dysku, zawsze wraca, w trudnych momentach mozesz spodziewac sie wszystkiego najgorszego. Madrze zrobilas, jest wiele psiakow ktorym mozna pomoc nie narazajac siebie i swoich zwierzat. Nie kazdemu da sie pomoc. D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja tak lubie Wroclaw duzo czasu tam spedzilam, hehe, ale zeby zaraz przeprowadzka...:shake: ni ma za co. Nie wiem czemu Bianka nie bierze Foksi nie znalazlam watku. Widoki socjalizowania Morgany sa coraz lepsze i tlko ja mam watpliwosci bo ja mam 5 psow. Jak ona to odbierze ze dalej szczekajace kundle wokol?? Moje sa calkowicie nieagresywne ale jednak SA. :-( -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
AniaB jest za co dziekowac, mianowcie za deklaracje pomocy. O wiele latwiej podejmowac pewne decyzje i lzej na duszy gdy sie wie ze nie jest sie z nimi samemu. Co do wplat zobaczymy, na kojec/bude postaram sie udokumentowac nabycie/zrobienie fakturami na ile tylko bedzie mozliwe, choc wiadomo, zlote raczki rachunkow nie daja. Sterylizacja, szczepienia odrobaczanie napewno beda faktury z lecznicy. To wiec moze isc spokojnie na AFN jesli tylko dziewczyny w miare szybko mi przeleja (pewnie pojade na pozyczkach...) natomiast utrzymanie psa nie wiem, fakture na miesko ryz warzywa czy dostane :roll: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
aNIAb JA WIDZE TWOJEGO POSTA I OGROMNIE DZIEKUJE!! Ze wsparciem wszystko nam sie uda! NIe uwazam zeby Morgana byla taka dzika. W glebi serca czuje ze jest zastraszona, zabiedzona, nieszczesliwa, ale nie agresywna, i ze cieplo i bezpieczenstwo otworza ja na swiat i ludzi. W kazdym razie z takim podejsciem czekam na rozwoj wydarzen. Bianka chyba stworzymy kolko wszajemnej adoracji pod przewodnictwem Laluny , laluna prezesem, co Ty na to??W grupie zawsze razniej. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no wiec nadal cisza w sprawie pomocy, mam nadzieje ze wskutek weekendu, ale jak ludzie wroca to przez to pieprzone dogo nic nie przeczytaja bo znikna posty. Jak tu cokolwiek organizowac?? potrzebne beda: -materialy na kojcec- slupki siatka, sadze ze starczy ona napewno nie bedzie chciala uciec wiec nie musi to byc stalowa konstrukcja -buda (ZORGANIZOWANIE TYCH RZECZY POTRWA I ZALEZY OD FINANSOW KTORYCH NARAZIE BRAK) -pieniadze na sterylizacje -na odrobaczenie i szczepienie (pewnie nie ma nic poza wscieklizna) -i na utrzymanie, nie gniewajcie sie ale ja mam juz 5 psow kota i 3 konie, zaczynam nie wyrabiac. Mam mnostwo dobrej woli a malo kasy. ja oferuje prace milosc i socjalizacje z pomoca Laluny narazie czekam co Matusz dowie sie w schronisku -
no to sie ciesze ze tak tanio, w takim razie naopowiadano mo bajek :angryy: i to moja wlasna mama. Zaraz ja bede musiala wyprostowac. 15 zlotych to nie 90. Ksiazeczke mamy, kaganiec jakis sie znajdzie, ale czy on musi byc na psim pysku?? Klusek chyba by oszalal gdybym mu cos takiego zalozyla. Zreszta zobaczymy, moze sw Peter od Owczarkow cos uknuje :-) D
-
Kubuś staruszek odszedł kochany we własnym domku.
Dorothy replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziadzio no jak mozna bylo??? barbarzynstwo:placz::placz::placz: -
to prawda nie ma bazarku nie mam sie kiedy zabrac :-( za duzo na glowie, latam jak kot z pecherzem a wieczorem poprostu lece z nog i przewracam sie do lozka :-( Obiecuje ze dzis porobie fotki. Znalazlam jeszcze kilka rzeczy ktore moge wystawc. jesli to prawda o tych cenach biletow to cudownie i ciesze sie ogromnie, bedzie mniej kasy potrzeba. Wciaz probuje namowic kogos z malym samochodem ale jakos trudno nikt wycieczki no stolicy nie uznaje za atrakcje:p co za narod:shake:
-
Autystyczna,Depresyjna Kleksia ma DOM-JEST W SZOKU,NIE SIKA
Dorothy replied to amelka0's topic in Już w nowym domu
Kleksiu nie damy Ci zginac! -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jak sie odwlecze do konca maja tez moze sie zdarzc, ja mam maj bardzo zawalony i koncem bedzie mi latwiej w ogole D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
w niedziele 13 go lub w poniedzialek 14go bede w Warszawie. Mialam jechac pociagiem bo jade z niewidomym psem do dr Garncarza, w ostatecznosci moge autem choc mocno sie boje no i moje auto pali 12l ale to juz bedziemy sie zastanawiac jak cokolwiek w ogole wyniknie D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja widze Twoj post Monika. Jestem zdecydowana wziac Morgane bez wstepnej socjalizacje, tylko potrzeba ja wyciagnac ze schronu (podejmuje sie telefonicznej rozmowy z kierowniczka jesli zechce ze mna gadac) na moje nazwisko jesli trzeba (kwestia dobrej woli ludzi w schro) potrzeba tylko (az???) wyciagnac w konkretny dzien ustalony niestety w porozumieniu ze mna, wykapanie, odsmierdzenie, wydanie mi jej w Warszawie. Monika jesli sie podejmiesz bedziesz miala wielki plus w niebie i nie tylko:razz: jesli masz watpliwosci czy odbiore ja od Ciebie i nie zostawie na lodzie - bez obawy nie od dzis jestem na dogo, nie od dzis mam psy, znaja mnie tu i niejedna osoba moze o mnie zaswiadczyc. Moja wizyta w schronie jest naprawde niemozliwa. Mieszkam sama z dzieckiem mam 5 psow i 3 konie kolo domu. Znalezc zastepstwo do tego nie jest latwo, ludzie boja sie koni, a jak nie koni to psow, plus rzeczy typu ze jeden pies nie wychodzi i trzeba po nim sprzatac, albo jeden kon nie daje sie prowadzic w reku nikomu tylko mi, dziecko trzeba narakmic i zawiezc do szkoly itd, itd, pokazcie mi kogos kto z otwartymi rekami leci tu mnie zastapic, bo ja nie znam, nawet rodzina odpada zreszta i tak nie mieszka na miejscu gdzies obok. Kazdy wyjazd musze planowac z wielkim wyprzedzeniem, jeszcze w wakacje sa studentki chetne znajome ktore znaja sie na koniach, ale teraz...:shake: sprobujcie zrozumiec. Czy to ze chce jej pomoc tu na miejscu w domu to za malo? mam wywalac swoje zycie do gory nogami i zostawiac bez opieki 9 stworzen nieodpowiedzialnych?? to jest NIE DO ZROBIENIA. -
Błagam, błagam, błagam.........Ostróda wzywa POMOOOOCY
Dorothy replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
Laluna ja juz nie wiem, ja rozmawialam z Matuszem na pw, wychodzi na to ze Ostroda w ogole nie moze pomoc, juz nie licz na klatke i spacery, bo nikt nie ma czasu, nie moze, ma szkole, bywa tylko w sobote, jest zajety... itd itp. Prosilam chocby juz tylko o 1 dzien zeby ja wyjac na moje nazwisko, wykapac na sedalinie i przewiezc do Warszawy, ale okazuje sie ze i to jest raczej niemozliwe. No to co pozostaje? pomodlic sie o dusze Morgany i zapalic swieczke w jej imieniu, niech zdycha w tej budzie tak??? :placz: moja ostatnia nadzieja to Aga_Mazury. Jak nie ona to ja wysiadam, strace wiare w ludzi. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Po rozmowie z osoba bywajaca w schronisku wychodzi na to ze nie ma miejsca dla Morgany na osobna klatke, nie ma kto z nia wychodzic, nie ma kto pomoc, nie ma kto jej nawet wyjac, wykapac i ptrzewiezc do warszawy gdybym zdecydowala sie ja odebrac bez wstepnej socjalizacji. Jest szansa dla tego psa a ja prosze juz tylko o to by j zabrac, wykapac, przewiezc do warszawy. Jak sie okaze ze i to za duzo to ja zwatpie, Ostroda daje tylko ogloszenia a reszte juz "zrob to sam"??? wezcie cos zrobcie tam na miejscu na litosc Boska dla tego psa! bardzo prosze D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Laluna jak nikt sie nie zglosi to nie wiem :placz: