-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
wracając do Bossa, to on zamiast chudnąc przytył :placz: niestety zrobilam wywiad i ta karma obesity Royala kosztuje naprawde dużo. Paczka 6 kg 119 zl...:shake: NIE MAM . Melduje smutno... choruja moje bobtaile (skóra) koszty mnie zdumiewają...:-( a dziś na spacerze nadwyrężył łapkę, jakbym miała mało problemów...:-( nie wiem czy to nie przypadkiem przeciążenie stawów od długich spacerów na tych krótkich łapkach z tym sporym brzuchem. Kuleje, jeśli nie przestanie to nie wiem, kłania się wet, u którego mam takie długi że boję sie tam iść, chyba mnie wyprosi :placz: A Boss wygląda tak (to w poruszanej niedawno kwestii koloru Bossa) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/151/15786aa819cb5e43.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/162/2e34cab090e4c746.jpg[/IMG][/URL]
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przepraszam Was za milczenie, ten rok póki co nie jest dla mnie łatwy:placz: jeśli chodzi o Morgankę, to myślę że najlepiej sama powie co u niej słychac. No może nie powie, pokaże... Co Morgana mówi na tym zdjęciu? -
Piekło jest we mnie.... za późno, została uśpiona.
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przeciez prosilas....:-( -
jesli on jest sparalizowany to bedzie ciezko... biedaczek :-(
-
Dzicy lokatorzy. Misja skończona.:) Wieści z nowych domków.:)
Dorothy replied to Petelka's topic in Już w nowym domu
dobrze widze ze Ptys wiekszy od mamusi? :-) -
Białystok-wilkowata Nona spod podłogi MA DOM :)
Dorothy replied to nata od jadzi's topic in Już w nowym domu
do gory maleńka... Trzeba być widoczną;) -
Piekło jest we mnie.... za późno, została uśpiona.
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Frotka czy to prawda ze zdrowe dorosle psy sie raczej nie zarazaja? -
Piekło jest we mnie.... za późno, została uśpiona.
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jezu. To nużyca? -
Bez szans, bez nadziei. Chora DOBERMANKA we Wrocławiu.zostaje w DT!
Dorothy replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
co jej dolega?? -
Dzicy lokatorzy. Misja skończona.:) Wieści z nowych domków.:)
Dorothy replied to Petelka's topic in Już w nowym domu
potrzebne zdjecia i dom tymczasowy, trzeba by zmienic tytul... -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
slicne maluchy :loveu: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mordzian ma takie wspaniale gęste futro że chyba nie potrzeba kubraczka :-) normalnie ma loki i kędziory, ech, żebym ja takie miała...:roll: dzis u nas minus 9. auto mi się zepsuło. Czarodziejko koligacje, eeech, kto by sie w nich połapał...:roll: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czarodziejko nie wierz mu, po pierwsze zagląda do mnie raz na miesiąc, więc codzienne wspinanie sie odpada ( sądzę że w ogóle odpada wspinanie się, poważni panowie w pewnym wieku wołają "złaź mi tu zaraz bo mnie łupie w krzyżu") po drugie ja mam lepszy pomysł jak zagospodarować te wyczarowane pieniądze niż budowa wieży.:cool3: -
On przypuszczalnie niszczył bo brakowało mu bliskiego kontaktu z człowiekiem. To bardzo uczuciowy pies. A ja mam tych zwierzaków tyle, że nie sposób aby każdy był jedyny i najważniejszy. Wiem że w nowym domu nie niszczy nic, tylko te drzwi podrapał i to z tęsknoty za panią. Myślę że potrzebował być dokochany. I jest na tyle młody i inteligentny że nauczy się być grzecznym.
-
wiekszosc tych strat nie odrobilam- nie stac mnie. Oglowie pozyczam od innego konia, szczotki i miotelki oraz pedze- radze sobie bez nich jakos,sztukuje i kombinuje,na miarki przerobilam rondelki metalowe (i teraz mam 3 garnki na krzyz w kuchni) kantary wyjelam stare podarte poszylam i jakos jest choc co rusz sie zrywaja, brama garazowa wygryziona drzwi rowniez,odziez derki i buty odeszly w niepamiec, a ten rząd zlotowek niestety nie chce przybyc do mnie zeby zostac wydanym:evil_lol: Nie wiem dlaczego on tak ma. Dlatego ze nie widzi? Nie wiem. Mysle ze Andrzej cos zaradzi, to madry facet, konczyl studia z zakresu "psiologii behawioralnej" w Anglii. Ma swoj gabinet i strone internetowa, mozna zajrzec [url]http://www.amichien.pl/[/url]
-
myśle ze czuje sie troche samotny, ale ponoc wyje tez jak Karolina wyjdzie ale sa pozostali domownicy. On chyba za nia teskni... Natomiast u mnie- wycie i szczekanie bylo na porzadku dziennym a niszczenie... ja tu chyba kiedys robilam liste- 2 pary oficerek, w tym jedne skorzane (myslalam ze sie zaplacze) buty w tym- 3 pary meskie, 2 damskie, 2 dzieciece pantofle- nie liczylam juz potem ile... bat do lonzowania konia 4 kantary derka czaprak oglowie i wypinacze (pycha, ze skory) spodnie teścia miotelka i lopatka kilka pedzli do farb wiaderko miarka do paszy dla koni x 3 witaminy dla koni- raz pelne wiaderko, raz puste szczotki dla koni- kilka klamka kolder sztuk 4 kocy- nie wiem ile... brama garazowa- od srodka oderwane panele i ocieplenie do golej blachy drzwi wejsciowe- lezal i sobie obgryzal te listewki wypukle. Drzwi mialam ciemnobrazowe, teraz w miejscu listewki mam jasne wygryzione szlaczki surowego drewna wycieraczki- kilka... kurtka mojego goscia- puchowa szt 1 (pierze bylo wszedzie) plecak mojego innego goscia- bo mial w srodku kanapke i tak dalej i tak dalej, pewnie cos bym sobie jeszcze przypomniala. Acha, kiedys ogryzal zderzak samochodu....:shake: On to po prostu lubi:p
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
warkocze są ale właśnie się połapałam że brak wieży. Nie wiem co pocznę, może wlezę na dach...i będę przez okno dachowe na strychu rzucać....