-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
mar.gajko, Ty mnie nie znasz ja nie bije piany i nie zakladam hopajacych watkow:p problem w tym ze mam teraz 5 koni i 6 psow i problemy z kasa!!! wiesz ile kosztuje doprowadzenie takiego psa do porzadku, wiec przestan sie dziwic. Ostatni moj (niezaplacony) rachunek u weta 189 zl, Poprzedni 385. U weta, nie u kosmetyczki... tu nowy wątek. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9573376#post9573376[/URL]
-
06.11.2008 Libra mieszka u mnie, przytyla 10 kg, pychol ma usmiechniety, wyraznie cieszy sie z tego, stalego juz chyba domu tymczasowego u mnie, jedyne z czym mamy wciaz wielki problem to gronkowiec w uszach i egzema na skorze. 18.10,2008 Libra u mnie na DT, w uszach gronkowiec złocisty a na skórze egzema... Nowe info 29.04.2006 Libra wyleczona , przebywa w lecznicy, BARDZO PILNIE POTRZEBUJE DT LUB NAJLEPIEJ DS!!!! PROSZE POMOZCIE! tak wyglada Libra dzis!!! A TAK BYLO./.. MARZEC 2008 Libra- bo takie dostała imię -przebywa w klinice weterynaryjnej na leczeniu. Mieszka w hoteliku w klinice. Ma bardzo rozległe i poważne zmiany skórne, łojotokowe zapalenie skóry, alergię, w kierunku innych (nużeniec świerzb, grzybica- prowadzona jest diagnostyka) na brzuchu ogromny liszaj i guz wielkości kurzego jajka, pozostałe informacje dziś wieczorem gdy dostanę wyniki badań krwi. -------------------------------------------------------------------- Bylam dzis w gorach i... znalazlam tam psa :-( myślałam, że to figurka z gipsu, szłam, a pies ani drgnął, a jak podeszłam całkiem blisko to zamknął oczy i podkulił mocniej ogon.... starszy pies,nie żeby zagłodzony, ale poza tym...w oplakanym stanie, z chora dramatycznie skora, całe połacie sierści jak wystrzyżone króciutko przy skórze, nad nosem wyłysiałe a z pod oczy, na całej skórze strupki i łupież, miejscami łysawe placki, nieprawdopodobnie brudny i śmierdzący, z kępami wyłażących sfilcowanych kłaków na zadzie, rozdęte żebra od robali najpewniej, sterczący kręgosłup... na moj widok kulil sie i uginal lapy, biedak... Przypięty krowim łańcuchem do budy (nie powiem, buda duża i pomalowana nawet) wokół psa na długość łańcucha same kooo wdeptane mniej lub bardziej w ziemie. Pies pełni rolę... czego? Nie mam pojęcia, bo nie straży. Znieruchomiał ze strachu jak przyszłam.:shake: Miejsce gdzie pies bytuje to tzw "stadnina" koni huculskich, to sa łaki w górach, wsrod lasu. Trzeba isc na nogach dobre 10-15 minut od miejsca gdzie już wyżej nie wjedzie auto (droga leśna). Trzy drewniane jakieś budynki zamkniete na glucho plus jakas wiata. Konie na wybiegu ogrodzonym, jedzą siano, a ten pies u budy przy jednym z budynkow. Drugi pies gdzies w srodku. Obsluga przybywa na karmienie jak sadze, oraz gdy zadzwoni klient, bo nikt normalny nie zapuszcza sie tam bez umowienia, bo tam nikogo nie ma. Moze latem, jak sezon, to tak. Ale teraz nie. Nie wiem po co im ten pies. On... on sie bal ... Cudowny psiak. I oczy wcale nie starego psa, czyste, jasne. Ale pysk calkiem siwy, zęby przytarte, i siersc... no koszmar, jak stara wytarta sciera znaleziona na smietniku.Potwornie brudny....:shake: śmierdzący, wokol same jego kupy.:-( nie moge pisac szczegolow bo ... wlascicielem "stadniny" jest bardzo wypasiony i bogaty hotel :placz: to ich konie, dla gości i turystów oferuja przejazdzki po górach na hucułach, w hotelu piekny folder, szkło i marmur, reklamy spa, masazy sauny i basenu....doba hotelowa dla pary ponad 200 zł :p Pieeekny hotel. A w górach w tej "ich stadninie" pies- smierdzacy rozdety od robali wystraszony dziadzio.....:placz: Oni go karmią, więc im nie zarzucę, że nie dbają, ale poza tym... :shake: A on tak na ugietych lapach podchodzil, wpychal leb, a potem... tak strasznie patrzyl jak odchodzilam, patrzyl zrezygnowany- bez nadziei....:-( oczy mu zgasły.. na zdjeciach on wyglada sto razy lepiej niz w realu :-(
-
a co ta straz zrobi? odwiezie biedaka do schronu. A schron- wiadomo co zrobi... ukrasc?? ja mysle mogluby nie zauwazyc braku psa,a moze nawet odetchnac z ulga, wiec to nie bylaby kradziez. Ale co dalej? Ja mam 6 psow. Nie stac mnie juz na leczenie nastepnego:-( a ten pies potrzebuje inwestycji... zaraz zrobie watek, poczekajcie to sie tam przeniesiemy...
-
miejsce to sa łaki w górach, wsrod lasu. Trzeba isc na nogach dobre 10 minut. Trzy drewniane budynki zamkniete na glucho plus jakas wiata. Konie na wybiegu ogrodzonym, pies u budy przy jednym z budynkow. Drugi pies gdzies w srodku. Obsluga przybywa na karmienie jak sadze, oraz gdy zadzwoni klient, bo nikt normalny nie zapuszcza sie tam bez umowienia, bo tam nikogo nie ma. Moze latem, jak sezon, to tak. Ale teraz nie. Nie wiem po co im ten pies. On... on sie bal jak przyszlismy :-( same zobaczycie na zdkjeciach, chyba jednak zrobie ten watek. Cudowny psiak. I oczy wcale nie starego psa, czyste, jasne. Ale pysk calkiem siwy, i siersc... no koszmar, jak stara wytarta sciera znaleziona na smietniku. Nad nosem wylysiale. Na skorze strupki i ranki. Potwornie brudny....:shake: wokol same jego kupy.:-( nie moge pisac szczegolow bo wlascicielem "stadniny" jest bardzo wypasiony i bogaty hotel 3 gwiazdkowy!!!:placz:oferuja przejazdzki po górach, whotelu piekny folder, reklamy spa, masazy sauny i basenu.... W górach w tej "ich stadninie" pies- smierdzacy rozdety od robali cien....:placz:
-
a u nas w gorach w osrodku narciarskim Szczyrk, a takze Korbielow zima pelna geba. Ptaszki spiewaja, trawka rosnie, podbial kwitnie, plus 15 stopni jest, na pilsku na lachach starego sniegu dokarmianego topniejacym sztucznym z armatek grupka desperatow usiluje jezdzic na nartach, cala reszta sie opala i siedzi w krotkim rekawku na kamyczkach przy strumyczkach. Zima po byku.:p wizytowalam dzis "stadnine" (HAHAHA) koni huculskich w gorach i znalazlam tam psa w tak oplakanym stanie, przypietego lancuchem do budy, z chora dramatycznie skora, kochanego niemlodego biedaka, ktory na moj widok kulil sie i uginal lapy, zrobilam mu zdjecia, nie moge go zapomniec, chyba mu watek zaloze, biedak... Emeryt koszmarnie zaniedbany zarobaczony (brzuch) na krowim lancuchu. Nie zeby glodny, ale procz karmienia to chyba nic....:-( tak sie tulil, a tak patrzyl jak odchodzilam :placz:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oooo, to fakt, fryzjer by się przydał, Morgana zarosła, tylko czekam aż się pogoda wyklaruje. A co do koloru to rzeczywiście zrobił się bardzo łądny, ale ja nie ingeruję, zapewne zbawienny to wpływ kąpieli błotnych, i tych w rozmaitych końsko-krowich gówienkach na spacerach. Może to działa jak henna, nie wiem, jeszcze trochę i sama spróbuję...:roll: -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
Wnuczek zapewne czyta "Puc, Bursztyn i goście" :cool3: ja tez na tym etapie, hehe Mikuś tez był chyba podobny nie? -
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
skandalissimo. :diabloti: ale bawarczycy sa fajni, tacy "inni" niemcy ;) oni w ogóle twierdza że nie są niemcami tylko bawarczykami. Bianka nie masz syndromu opuszczonego gniazda??:cool3: -
Rzeszów !6-7 mies.Labradorek ze złamaną łapką!ma już dm :)
Dorothy replied to Rinuś's topic in Już w nowym domu
jaki tam labek, dla mnie to prawie wyżeł... -
Boss takich rzeczy nie je. A dawać mu mniej? hehe, nie wiem musiałabym być głucha. On po prostu płacze jak głodny... Byłam u weta dostałam gratis 10 próbek po 10 dag tego obesity :loveu: ten wet to chyba ma do mnie słabość, w zasadzie powinien mnie raczej unikać:cool3: z łapką nie jest źle, przesilona, może nadwyrężona, ale nie uszkodzona.
-
6 -5 tyg. szczeniąt + 2 z Krzyczek .Wszystkie w nowych domkach .
Dorothy replied to BIANKA1's topic in Już w nowym domu
wiecie co ale te szczenieta sa mniejsze od kota :crazyeye: Ty sie ciocia figa33 ciesz ze Twoj pies nie ma instynktu. Moj Bert wręcz dostaje schizy jak kot wchodzi do domu, i potem nie liczy sie juz nic tylko łażenie i czatowanie, gdzie też jest kot i co robi. No i oczywiście kot musi uciekać wtedy jest fajnie, biegnie się za kotem zrzucając doniczki, targając firanki, zwalając sprzęty i rolując dywan. Jak sie już kota dopadnie to się powoduje żeby uciekał dalej:p Ostatnio zwalili całą zawartość takiego pomocniczego stoliczka kuchennego gdzie są lekarstwa soki puszki kocie miski...:roll: zrobili w tym kociołek aż sie skończyło na pociętej szkłem łapie. To ja już wolę Morgankę ktora kotów nie dostrzega, a one nawet ocierają sie o nią:-o