-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
tak, odnotowano nastepujace dary na koncie :-) maggiejan 50zl Poker bazarek 50 zl Kosmyczek Kamyczek 55 zl epe uprząż 50 zl to ostatni tydzien a wieczorem poszperam za wczesniejszymi wplatami i sprawdze jak sie sprawy maja, bo cos tam jest na koncie od kochanych ciotek ;) jestescie kochane :calus: w lecznicy mam 500 zl dlugu znow wiec bedzie jak znalazl kazdy grosik :-)
-
no stadko dobrze tylko ja nie dalam rady wczoraj, mialam taki pokopany dzien ze nie wiedzialam gdzie rece wlozyc, góra rzeczy do zrobienia, wciaz ktos dzwonil, przychodzil, w domu przedszkole bo Jula przyprowadzila, miedzy tym psy i koty, konie nie chcialy wracac z pastwiska na zwienczenie dnia, jednym slowem- masakra myslalam ze polegne. Poza tym znow nie mam auta!! Urodzaj na naprawy!!! Dlatego Margo zastanawiam sie czy sprawy o ktorej rozmawialysmy na pw nie przekazac komus ze Sląska. Tu Ola zajmujaca sie zywieckim schronem i znajaca osobiscie zwierzaki tez sie nie odzywa nie wiem co jest, czytala watek czy wyjechala- cisza i nie mam pomocy. Bez auta nic nie zrobie a nie wiem kiedy bedzie, niech to licho :-( Libra ma nowe ulubione miejsce ktore zajmuje zawsze jak robie cos w stajni. Mianowicie pod schodami na stajenny strych suszyla sie kupa siana luzem, i tam Libra poczula wole Bożą uwic sobie gniazdo. Wiła pare dni, wlasciwie wije za kazdym razem, kopie tam drapie przekopuje kreci sie, az wreszcie zapada w siano zadowolona jak niewiem co. To siano juz sie dla koni nie nada nie ma szans, za duzo tam jej zapachu wiec juz zostawiam, niech sobie ma swoj domek letni, bo zwykly ma nadal na wycieraczce pod drzwiami :-) I znowu mamy zapalenie ucha i znow leki trzeba dawac. Ucho boli, nie daje sobie dotknac, na czyszczenie jedziemy do lekarza, no i wyraznie czerwone. To chyba u niej stan chroniczny.... o wozie nic narazie nie wiem ale sianokosy wstrzymane bo pada.
-
Mordzia - przekochana sunia w typie kaukaza, MA DOM!!!
Dorothy replied to Ania_i_Kropka's topic in Już w nowym domu
Jezuuuuuuuu jaka urocza sunia!!!!!! Cud!! -
tak, wiesci rozpuscilam, nawet dostal;am oferte ewentualnej pozyczki wozu "za flaszke" choc to zaden biznes bo jak tak co pare dni flaszka to marnie skoncze. Ale wiedza ci co potrzeba i mysle ze cos pomoga. A wszyscy ktorzy do mnie przychodza mowia ze jeszcze nie mialam tak wspanialego stroza jak Libra :cool3:
-
nie, ja uwazam ze Liber zasluguje na emeryture, nie oddam ja na sluzbe, nie zebym miala cos przeciw sluzbie ale ona sie juz dosc napracowala, poza tym zima beda jej bardzo dokuczaly stawy, kto poda jej leki? Nie nie, Liber potrzebuje milosci i emerytury, nie pracy.... Mysle ze to fucha dla mlodego zdrowego psa, i jak potrzeba zalatwie takiego na jutro tylko Margo powiedz. Dokarmiamy pare takich, piekne owczarki sa w naszym schronie niedaleko tu w Zywcu, a w Cieszynie to nawet na watku cieszynskim sa zdjecia owczarkow, wiec szybko cos znajdziemy. Do jakiego miasta mialby jechac?
-
Libra urzęduje na wycieraczce i to jest jej królestwo. Wycieraczka cała w jej kłakach. Każdy wchodzacy i wychodzący gość zostaje poddany gruntownemu obszczekaniu, oględzinom i obwąchaniu. Często Libra szczeka donośnie leżąc pod drzwiami bo dostrzeze gdzies coś niepokojącego- stróżuje bardzo pilnie. Odkryła już stajnie i lubi tam iść i zakopywać się w sianie, chyba zna ten rodzaj materaca. Kradnie też suchy chlebek dla koni ;-) Niestety ostatnio wraca świąd skóry na brzuchu, pewnie alergia ale nie wiem na co jest starannie odpchlona i odkleszczona. Chyba musimy pójść do weta bo coś czuje że konieczny będzie zakup kolejnego szamponu i kąpiele. Wciąż ma coś w rodzaju łupieżu na skórze... Ponadto Libra BARDZO chcialaby wchodzić do domu, a ja z przykrością nie pozwalam bo tam małe psy i 2 koty, a ona zaraz urządza polowanie, raz ją wpuściłam na próbę. Poza tym brak zdjęć bo szlag mi trafił aparat:angryy: musze skąds pożyczyć.
-
dlaczego tydzien po szczepieniu pies musi odczekac? jest mozliwosc transportu psa do Monachium, z tym ze stamtad musieliby go ci ludzie odebrac. To jest do Stuttgartu jakies 100km, moze 120, czy tyle by przyjechali? druga sprawa, musieliby sie dostosowac do terminu czyli odbior w poniedzialek rano tam gdzie powiem. Druga sprawa- transport w ta niedziele, a potem nastepny raz CHYBA koncem czerwca ale glowy nie dam. Ja tez wybieram sie w tamtym kierunku ale nie wiem kiedy. Moze koncem czerwca wlasnie. Z tym ze musze znac tych ludzi, wiedziec na 10000% kto to jest,bo jak ten czlowiek wezmie Mopa a oni go nie odbiora i wystawia go do wiatru to on mnie zabije, on tam pracuje, nie ma wgo w domu cale dnie, w dodatku nie wolno mu przechowywac zwierzat w wynajetym mieszkaniu. A odwiezienie psa nie byloby mozliwe (koszty czas-praca), wiec dobrze to przemyslcie. Juz w zyciu spotkalam z dziesiec osob ktore ze lzami w oczach przysiegtaly adopcje i wycofywaly sie w ostatniej chwili. I kto poniesie koszty tego? nie mowiac o tym kto przyszyje mi urwany leb. Prosze to przemyslec. Z drugiej strony tez nie jestem pewna czy wiezienie autystycznego psa z alzheimerem 1000km ma sens.
-
no co Wy mam koniem 460 km wozek ciagnac czy Wy myslicie ze ja mam konie... mechaniczne??:cool3: a tak powaznie- im blizej tym lepiej. Za km transportu takiego czegos laweta min 1,60 razy dwa. (tam i spowrotem) takze nawet ten spod Czestochowy to 150 km czyli 300 z powrotem czyli ponad 500 sam transport. Takze spokojnie, ja najpierw poszukam cos tu blisko wsrod gorali, moze ze Szczyrku, furmani po dzis dzien maja konie pracujace w lesie moze co beda wiedziec. ps. i nie moze miec zaczepu do ciagnika tylko do koni- wage i dyszel.
-
Jeeeeny widze ze doswiadczenia w tej materii mamy mniej wiecej podobne :-) ale ja uwazam ze zrobic cos samej to wielka satysfakcja i powod do dumy. No mam multum kolezanek, ktorych dewiza zyciowa jest tak sie urzadzic, zeby bylo "wygodnie", po czym zwisaja wdziecznie z meskiego ramienia a potem sie dziwia ze sa traktowane jak zabawki. Wszystko ma swoja cene... ja bym takiej nie chciala placic. u nas na burze sie zanosi to troche odpoczne, a na ta uprzaz juz sie ciesze , ludzie mi coraz wiecej melduja ze pani trawa tu i poletko tam do obkoszenia wziena by se to pani, wiec jesli uda mi sie zaprząc jakiego ogona to do konca lata maja trawy mnostwo do żarcia bez ruszania sie ze stajni. juz posylam adresik!!
-
sztuk dwie??? :-o wooooow:cool3: [no comment]:razz: sluchajcie oczywiscie ze wole lezec na wozie niz pod wozem, choc czasami zdarza mi sie lezec pod biurkiem z Waszego powodu ale to nie to samo, pod biurkiem jest bezpiecznie pod wozem srednio, a jak to taki na przyklad woz z sianem to z wierzchu o wiele wygodniej jest, pod warunkiem ze sie nie ma alergii (dzis co drugi pan dotkniety ta przypadloscia, pomocy przy sianokosach nijakiej nie ma, wiec wybijcie sobie z glowy TE rzeczy, z takim moglabym funkcjonowac glownie w roli podajnika chusteczek) wiecie ze wiekszosc pracujacych przy sianokosach to dziadki po 70 lat?? a pomagaja im... młode dziouchy i kobiety. Mlodych facetow jak dotad nie zarejestrowalam, i nie sadze zeby byli w pracy, jak dlugo mozna byc w pracy? Pewnie ogladaja mecze i sa ZMECZENI znajac dzisiejszych panow wszystko sie potwierdza...
-
hihi no jestem tylko sa sianokosy to pomagam gdzie sie da zeby cos na zime wyszarpac juz mam troszke darmowego nazbierane. Oczywiscie ze sie nie obrazam ale sie obsmialam, wet niestety jest antydzieciowo nastawiony wiec mozecie zapomniec, a wozek dotyczyl koni z ktorymi jako jedynymi dogaduje sie bezawaryjnie, wiec raczej chrzcin nie bedzie:evil_lol: nie mialam dzis kiedy rozpytac o wóz, tyle roboty....
-
hihi rewelacyjne zdjecie! wozek pelen melonow :cool3: dostalam nowej motywacji dzieki Wam i dzieki temu ze zaoferowalyscie mi pomocz uprzężą, zaczynam rozglądać się za wózeczkiem. Teraz już mam po co! ;) bede meldować co i jak a tymczasem otwieram skarboneczke dla tych którzy chcą dorzucić do uprzęży. Gosia wszystko przez Ciebie;);)
-
ee tam od razu:loveu: Dzis rozstawialam nowe pastwisko, Libra towarzyszyla mi 3 godziny dreptajac za mna mimo grzejacego slońca. Zrobilysmy chyba z 15 kilometrów jestem pełna podziwu, i to ma byc niedołężna staruszka?? Fakt faktem, kładła się jak tylko robiłam coś dłużej w jednym miejscu, ale mimo to.... :-o teraz spi jak kamien. szukam tych szorów 550 zł to nie jest zła cena, ale narazie i tak nie mam. Zapisalam aukcje w obserwowanych zobaczymy :-) moze Bozia co ześle.
-
nie no zeby cokolwiek doczepic musi byc uprzaz, albo szory z pasami albo chomonto z pasami, inaczej nie ma co zaczynac. Ja mam jedynie oglowia i siodla, to sie na nic nie zda. A potem jakiies cos jezdzace za tym :-) zachary postury jestem normalnej 164 wzrostu 57 wagi. Nie malo nie duzo , w sam raz zeby byc dosc silna a rownoczesnie lekka do pracy hehe niczym konik wszechstronnie uzytkowy:cool3: a przede wszystkim pracowita bo ja spac nie moge jak nie skoncze czegos co zaczelam, czasem nie umiem wypic herbaty bo wiem ze idac do domu widzialam tam gdzies przed domem psia kupe i spokoju mi to nie daje musze wrocic i sprzatnac bo mnie szarpie i rece swedza
-
dziekuje dziewczyny, no wiec jeśli chodzi o uprząż to bardzo chętnie bym coś zorganizowała, niestety naj-najtańszy komplet jaki znalazłam to była cena 1500 zł i gały mi wyszły. A gdzie wóz? Nie mam pojęcia gdzie kupić coś używanego, u mnie na wsi nikt poza mną nie ma koni więc nie ma nawet kogo spytać. Gadałam z sąsiadką powiedziała że kiedys ludzie mieli ale porozdawali i posprzedawali dawno. Wczoraj znów zwiozłam siano z 10 arów łąki obok, pomogła mi Jula i moja mama, dziwny to był tercet, pot płynął z nas strumieniami, wlokłyśmy to w big-bagach, takich wielkich worach które mieszczą kubik albo półtora, a sympatyczni górale patrzyli na nas z okien, niektórzy przystawali i patrzyli z drogi, ale nikt nie zapytał- MOZE POMOC??? Tak tu właśnie jest. Basia sprawdze dzis, przepraszam ale caly tydzien mialam nie swoj komputer i tez cos zaczal nawalac albo nie moglam korzystac, albo stale problemy z dostepe do sieci, moj komputer wrocil z naprawy dzis i zobaczymy. System sie wysypal tydzien temu zjadlo wszystkie dane... Ciocia Liber pozdrawia :-) strasznie wyłażą jej kłaki mam nadzieje ze to gubienie wlosa na lato a nie cos innego, swiezo zakroplona frontlinem nie powinna miec pchel ani niczego co by ja uczulalo... Narazie obserwuje ale wycieraczke mam grubo wyscielona wlosiem. Brzuszek powoli przestaje byc taki czarny i zrogowacialy jak byl, wczoraj mialam przyjemnosc ogladac bo pierwszy raz w zyciu pozwolila sie obrocic na bok i potem pokazala kawalek brzuszka. Normalnie nie pozwalala, zaraz byla histeria i lapanie za reke i przywieranie do ziemi, bardzo sie bala odkryc brzuch. A teraz widze nabiera zaufania. Przedtem ten brzuch byl straszny, normalnie czarna skora jak u hipopotama zgrubiala, ponoc od atopowego zapalenia skory. Teraz juz zostaly tylko czarne plamy i placki gdzieniegdzie,ale w dotyku naskorek jest miekki. Ogladalam jej tez zeby. Jeden kiel zlamany u podstawy, drugi zeszlifowany w cienka szpilke ktora lada chwila tez moze sie zlamac, ale gorne sa potezne, mozna sie bac. Niektorych zabkow brak. Ale radzi sobie :-)
-
bo tak naprawde to nie ma to jak stary pies:razz:
-
coz, tez mam na tymczasie starego psa z problemami- tego z podpisu. Nie jest latwo, nadzieja ze ktos ja pokocha tez nikła, a jednak ja czuje miłe cieplo koło serca na myśl, że moge podarować temu zniszczonemu trudnym życiem psu odrobine serca, miłości, ciepłego kąta. To zupełnie inne uczucie niż w przyadku młodego psa, albo szczeniąt... Z tych mądrych starych oczu płynie spokojna wdzięczność a pysk uśmiecha sie pokazując połamane i pożółkłe resztki zębów. Widok dla niektórych nieciekawy. Ja dla tego widoku potrafie zmobilizować się do wielu czynów... Czarodziejko :calus:
-
Zagladajcie, wtedy i mnie jest raźniej. Jak to któraś tu napisała osoba- nie ma dramatu... więc sprawa cichnie bo najgłośniejsze są sprawy dramatyczne, to prawda, jest u mnie bezpieczna i ja nie odwioze Libry do schronu choćbym sama miała polec na placu boju, (znowu zwoże siano tym razem na własnym garbie bo nie mam wozu żeby zaprząc konia, ani uprzęży, sąsiedzi już przychodzą mi wyrazy współczucia składać ci sami co rok temu mnie wywieźć na taczkach chcieli, teraz patrza jak ciągnę wór siana i nic już nie mowią... ) Ale Libra nie jest ciężarem. To kochany pies. Zreszta ja kocham wszystkie moje. Póki między nimi zgoda to daję radę. ale miło jest wiedzieć że nie jesteśmy tu same :-)