Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. No i oczywiście mnie wywaliło, może teraz się uda. Igo i Kuba: [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/706/igokuba.jpg[/IMG] [IMG]http://img10.imageshack.us/img10/4796/igokuba1.jpg[/IMG] Igo: [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/3828/igoi.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/4283/igo1y.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/6926/igo2.jpg[/IMG]
  2. Moi Kochani! Bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa wsparcia i pomoc! Macie rację, Bunia przeżyła darowany rok życia w (mam nadzieję) szczęściu i spokoju. Wierzę, że spotkamy się po tamtej stronie bez bólu i cierpienia. Ale czasami ściska za gardło widok miski, smyczy, wózka. Ale "twardym trzeba być, nie mientkim". :cool3: Zmieniły nam się warunki życia. Mieszkamy teraz pod Wwą, w Międzylesiu. Co prawda nie we własnym domu, ale mamy podwórko, z którego możemy korzystać(sprzątając dokładnie koopy, ale bez możliwości biegania bez kontroli) i mamy 5 minut do lasu. To nasz przystanek w dalszej drodze. Mieszka teraz z nami 4 tymczasowiczów, boksery wymagające stałej opieki medycznej. 3 staruszki:Igo, Teddy i Kuba i ok.6-letni Porto chory na encefalopatię wątrobową, skazany przez swoich państwa na uśpienie. Zaraz wstawię zdjęcia, jeżeli nie wywali mnie z netu, bo na razie mamy tylko net przez komórkę.
  3. Odrabiam zaległości, bo wywalało nie z dogo. 5 września. Teddy był chory. Przez dwa dni było kiepsko. Mały Dziadek ma podwyższone mocno wskaźniki wątrobowe, bardzo bolesny brzuch. Prawdopodobnie ma stan zapalny wątroby. Oprócz tego bardzo boli go kręgosłup. Więc chyba dwa w jednym. Dodatkowo prawdopodobnie coś go ugryzło, bo miał spuchnięte jedno oko, potem cały nochal i policzek, a dziś przeszło na drugi policzek. Rozmaz krwi wskazywał też na reakcję alergiczną, albo silne zarobaczenie. Dostaje leki i kroplówki, wczoraj wieczorem już zaczął jeść. Jest lepiej, dzisiaj w lecznicy tak się kręcił w czasie kroplówki, że trzeba było przerwać i dokończyliśmy w domu, gdzie mógł się wygodnie położyć. W lecznicy tylko raz chciał ugryźć pana dra, a pani dr pozwolił zabandażować sobie łapę bez gryzienia. Wczoraj druga pani dr spytała dlaczego Teddy mnie pozwala zrobić wszystko, a ich gryzie. Powiedziałam, że jestem czarownicą. :p 7 września. Teddy teraz bardzo ładnie je, wymiata michę do czysta. Ale jest chyba trochę psychicznie nieprzystosowany do takiej ilości psów. Jest trochę smutny i wycofany, widać, że trochę boi się pozostałych (dwa razy oberwał od jednego dziadka). Na pewno lepiej byłoby mu w domu, gdzie byłby sam, albo tylko z jednym psem. Może jak będzie czuł się lepiej, to te lęki mu przejdą. Cały czas dostaje leki, niedługo kontrola u weta. Na razie bardzo ożywia się na spacerach, w domu głownie śpi. 9 września. Teddy czuje się już zupełnie dobrze. Jest nadal pluszowym misiem, takim mięciutkim i przytulnym. Już przeszły mu lęki przed pozostałymi tymczasowiczami, bardzo cieszy się na mój widok, przytula się i mizia. Jak idziemy na spacer podskakuje, zbiega po schodach i skacze na drzwi. Nadal dostaje leki, bardzo ładnie je, wymiata michę do czysta, zwiększyłam mu trochę porcje, bo troszeczkę schudł. Zaraz wstawię zdjęcia, jeżeli mnie nie wywali z netu. [IMG]http://img245.imageshack.us/img245/7494/teddy1.jpg[/IMG] [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/7397/teddy2h.jpg[/IMG] [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/8718/teddy3.jpg[/IMG] [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/1535/teddykubaigo.jpg[/IMG]
  4. Aluś, czyli Laluś, jest przegrzecznym i przesłodkim bokserkiem. Żadnych niepokojących zachowań nie zauważyłam. Żadnych zachowań agresywnych do ludzi. Pięknie chodzi na smyczy, pięknie reaguje na smaczki i jest super chętny do współpracy z człowiekiem. Jedna noc nocował u mnie na schodach i był bardzo grzeczny. Nie szczekał, nie pogryzł żadnych butów, ani się nie załatwił (a spaliśmy długo). Na początku trochę protestował, otwierał sobie drzwi do kuchni, przeleciał przez całe mieszkanie i obwąchał starannie kota, szturchając go nosem. Super pies dla osoby aktywnej, która będzie pracować z nim i mieć dla niego czas.
  5. Zu, pamiętamy. Trzymaj się! Cezarek dołączył też do moich: Buki, Belli, Buni i Buni2(która odeszła 2 tygodnie temu). Biegają razem i bawią się na słonecznych łąkach. [*][*][*]
  6. [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/2379/38861597.jpg[/IMG] [IMG]http://img523.imageshack.us/img523/6990/72699434.jpg[/IMG] [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/6433/85814455.jpg[/IMG]
  7. Boli, nikt w domu nie robi porządków, nie woła o jedzenie, nie krzyczy o zabranie na spacer i do kuchni .... Wózek stoi niepotrzebny ... Nikt nie wkręca mokrego nosa pod kołdrę ... Kilka ostanich zdjec, Asiu, dziekuje! [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/8361/11275184.jpg[/IMG] [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/6811/58295358.jpg[/IMG] [IMG]http://img339.imageshack.us/img339/7162/85959912.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/1349/96343529.jpg[/IMG]
  8. Dziękuję Wam wszystkim! Bunia poczuła się źle w sobotę, leżała jak flaczek, nie wołała o jedzenie jak zwykle, ani o zabranie do kuchni i na spacer. Zmierzyłam gorączkę, było 39,6. Zadzwoniłam do naszego weta, który był poza lecznicą, potem do drugiej naszej lecznicy, ale właśnie zamykali. Powiedzieli, żeby jechać na Gagarina. Bałam się, bo nie czułam guza, który Bunia miała w brzuchu (była już umówiona operacja), ale błony śluzowe były różowe. Na Gagarina nic nie stwierdzono, poza tym, że dr też nie domacał się żadnego guza, Bunia dostała antybiotyk i steryd i do domu. Płynu w jamie brzusznej też nie stwierdził. W domu wieczorem zaczęło ja boleć, w porozumieniu z wetem dałam przeciwbólowe. Ok. 4 następne. Cały czas była różowa. Przespałysmy razem do ok.11, poetm znowu zaczęło boleć, znowu dałam przeciwbólowe. Ok. 14 zobaczyłam, że jest blada. Taksówką pojechałyśmy do lecznicy na Potockich. Ale było już a późno, wniosłam ją i położyłam na stole, i to był koniec. W jamie brzusznej było pełno krwi, pękł guz. Pani dr powiedział, że nie cierpiała. Ma nadzieję, że tak było.
  9. Na usg wyszło, że Teddy ma guz tarczycy i obok drugi węzła chłonnego. Oba operowalne. Teduś to mały gryzak, chciał zjeść doktora w czasie usg. Został spacyfikowany i założyliśmy kaganiec, jakoś przetrzymał badanie. :p Dzisiaj miał konsultacje kardiologiczną u dra Niziołka, którego również chciał zjeść. :diabloti: Kaganiec i odwracanie uwagi pomogły zdiagnozować go do końca. Serce jest ok, więc jak wróci z urlopu chirurg, to będzie operacja. Nadal kiepsko je, raz zjada wszystko, innym razem zostawia. Ale nadal jest mięciutki i pluszowy, więc nie ma obawy. Myślę, że dostawał gotowane jedzenie, jak dodaję do rozmoczonej karmy skrawki kotleta, to jedzenie łatwiej wchodzi. :cool3: Znalazłam zaginiony po przeprowadzce aparat, akumulatory już się ładują, więc możecie liczyć na zdjęcia.
  10. Marta, Iv, dziękuję! Jak się tochę pozbieram, to napiszę więcej.
  11. Alusiowi przybył dziś nowy kolega. Było kilka przepychanek, ale bezkrwawych, poza tym chłopaki bawią się na całego. Najstarszy już wymiękł i poszedł spać.:evil_lol: Są brudni jak świnki i wypili hektolitry wody. Z Alusiem nie ma na razie najmniejszych problemów. Jeszcze nie miałam czasu wziąć go na spacer, może jutro mi się uda.
  12. Piko trafił do dt u mojego sąsiada. Na imię reaguje, więc chyba to jednak on. Zamieszkał z dwoma panami boksiami i jakoś się z nimi dogaduje. Było kilka małych, bezkrwawych awanturek, ale ogólnie jest ok. Chłopaki cały czas się bawią, najstarszy już spasował i poszedł spać. Wypili już chyba z 10 garnków wody, wyglądają jak świnki, zażywajce kąpieli ziemnych. :evil_lol:
  13. Mam nadzieję, że szybko będzie w nowym domu.
  14. Nie znali daty urodzenia, czyli mieli go z drugiej ręki, tak? Teddy był dziś u weta. Ma guz wiekości piłki tenisowej u ujścia przełyku. To guz tarczycy, najprawdopodobniej operowalny. Trzeba zrobić usg (umówiony na czwartek). Trzeba zdiagnozować kardiologicznie u dra Niziołka, czy możliwa operacja, bo pokasłuje i dyszy, kaszel też w czasie snu. W czwartek ma umówione usg guza, jak uda się to też diagnozowanie u dra Niziołka. Jeżeli kardilogicznie nie będzie przeciwskazań do operacji (mam nadzieję, że tak), to dr powiedział, że operacja będze w połowie września. Wtedy musimy sprawdzić też rtg płuc. Na razie Teddy musi zacząć normalnie jeść. Może jest przyzwyczajony do jedzenia gotowanego, dlatego są problemy z karmą, chociaż jest namoczona. Raz je, raz nie je. Z ręki nie chce. Polałam oliwą, zjadł raz, potem nie. Na razie nie ma ciśnienia, jest w kondycji dobrej.
  15. He, he, super zakończenie. :p Pan Pirat bardzo przystojny, a na dodatek mądry. Ale to znaczy, że sytuacja nie była chyba aż tak napięta, jak oceniła to Monika.
  16. Martwi mnie jeszcze, że dziadulek słabo je. :shake: Czasami zje całą miskę, a często prawie wcale. Ale na razie jest tłuściutki, więc poczekamy, może się rozje.
  17. Dziadulek jest u mnie w dt. Jest milutki i taki pluszowy. :lol: Ale potrafi się też postawić, jak jakiś pies mu dogryza. Dobrze dogadał się z pozostałymi tymczasowiczami i moimi psami. Lubi też koty. :p Jeżeli chodzi o jego stan zdrowia, to często ma zadyszkę, wydaje nam się, że to sprawy krążeniowe. Trochę też kaszle. Poza tym wymacałysmy mu guz wielkości piłki tenisowej u ujścia przełyku, wygląda na to, że na tarczycy :( Narośl na łapie wygląda nieźle, nie paprze się, jest umocowana tylko w skórze, więc mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego. Dziadek na spacerach zapier... pierwszy, czy jesteście pewne, że on ma 12 lat??? Bo zęby też ma w dobrym stanie, w porównaniu z innymi staruszkami u mnie, oceniłabym go na jakieś 8-9 lat. Dziadki trzy: [URL=http://img291.imageshack.us/i/trzydziadki.jpg/][IMG]http://img291.imageshack.us/img291/3075/trzydziadki.jpg[/IMG][/URL][URL=http://g.imageshack.us/img291/trzydziadki.jpg/1/][IMG]http://img291.imageshack.us/img291/trzydziadki.jpg/1/w450.png[/IMG][/URL] Więcej zdjęć jak znajdę aparat, bo to jest z telefonu. I jeszcze jedno: [URL=http://img256.imageshack.us/i/dwadziadki.jpg/][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/3668/dwadziadki.jpg[/IMG][/URL][URL=http://g.imageshack.us/img256/dwadziadki.jpg/1/][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/dwadziadki.jpg/1/w450.png[/IMG][/URL]
  18. Co do zmiany planów, to jeszcze nie wiadomo. Ponieważ nie mieliśmy go gdzie przechować, to przyjechał do Warszawy. Dalej zobaczymy. Ali nie jest pod moją opieką, jest w dt u mojego sąsiada, ale mam na niego oko. Na razie nic niepokojącego nie zauważyłam. Ale to jeszcze za wcześnie, żeby się wypowiedzieć. Alik świetnie dogadał się z tutejszymi psami (sami faceci w sile wieku i staruszki + 2 suczki), co prawda było kilka małych awanturek, ale takich niegroźnych. Upodobał sobie jednego z moich tymczasowiczów i jak tylko może to skacze na niego w celach prokreacyjnych, a tamtemu to bardzo odpowiada, bo nie protestuje, a wręcz przeciwnie, idzie do Alusia i nadstawia się. :crazyeye: Chiba geje, albo co.... Jeżeli chodzi o człowieka, to jest milutki i przytulaśny, ale boi się zakładania smyczy i nie bardzo daje się złąpać. Ale jak zajmie się go smaczkami, to nie ma problemów. Jest całuśnikiem i pakuje się zaraz na kolana, jak tylko ma możliwość. Łazi za mną po podwórzu i czeka pod moimi drzwiami, że może zabiorę go na górę. Ale nie jestem w stanie, bo u mnie teraz 7 psów (+dwa koty). Na polecenie ładnie siada. Jak będę miała chwilę, to wezmę go na spacer i zobaczymy jak zachowuje się na zewnątrz.
  19. Dawno mnie tu nie było, a tu takie wieści! :lol: Joanna, gratulacje, zaraz lecę do księgarni. Ja mam wydrukowany pierwszy rok opowieści, jeździł ze mną metrem i autobusem, i czasami ludzie patrzyli na mnie dziwnie jak płakałam ze śmiechu. Pamiętam jak namawiałyśmy Cię na wydanie tych zapisków, więc bardzo, bardzo się cieszę. :multi:
  20. Zgadzam się z Jackiem, najlepiej byłoby, żeby psy ktoś obejrzał na miejscu, ocenił sytuację i pokazał co macie robić. Z mojego doświadczenia wynika, że pies z suką dogada się zawsze, ale oczywiście bywają wyjątki. Kilka rad ogólnych: Po pierwsze, tak jak pisze Jacek, psy przy spotkaniach powinny być w kagańcach, a w każdym razie na pewno Pirat, który, jak piszesz atakuje na poważnie. W kagańcu nie będzie taki wyrywny do awantury i w razie czego nie zrobi jej krzywdy. Ja bym zaczęła spotkania psów na spacerach, to znaczy wychodzicie na zewnatrz i spacerujecie, najpierw dalej od siebie, potem coraz bliżej, ale kiedy bliżej, to musicie sami ocenić. Psy chodzą na luźnych smyczach, nie dopuszczajcie do tego, żeby się spinały i nakręcały, tzreba odwracać uwagę, najlepiej mieć smakołyki. Trzeba iść w miarę szybko, żeby pies myslał chodzeniu, musi szybko nadążyć, ale nie ciągnąć psa(LUŹNA SMYCZ). Musicie bardzo uważać, żeby nie podgrzać konfliktu. Dopiero jak na spacerach jest już ok, to można spotykać je na terenie. Tak jak pisałam, najlepiej, żeby je ktoś zobaczył i ocenił sytuację. Z tym głaskaniem i pokazywaniem Piratowi, że jest najważniejszy, też bym przystopowała. On właśnie musi wiedzieć, że nie jest najważniejszy, dopóki zachowuje się jak zachowuje. Napiszcie, czy macie możliwośc, żeby ktoś podjechał i zobaczył je.
  21. Ali na naszej stronie: [url=http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/alikielce.htm]Fundacja SOS bokserom - Ali, pręgowany bokser czeka na dom[/url]
  22. Gdyby nie Feniks, to zabrałabym go od razu. :roll:
  23. [*] Trzymajcie się, przeżyła u Was szczęśliwe dni.
  24. Laila, niestety, nadal ma ataki, pomimo nowych leków, ale może było to ostatnio spowodowane bardzo wysoką temperaturą w psim pokoju(duże okno na pd-wsch. bez możliwości zasłonięcia i dobrego wietrzenia, było wg. ok 30 stopni). Teraz Laila przeprowadziła się do DT, gdzie ma stały dostęp do ogrodu, mam nadzieję, że duzo biegania ( z dwoma bokserami) i dużo powietrza wyciszą troche ataki. Będzie też miała zrobione nowe badania, jak będzie kasa, może teraz coś w nich wyjdzie. Jeżeli ktoś chce pomóc w diagnozowaniu Laili, to prosimy o wpłatę na konto fundacji, z dopiskiem Laila. [B]06 1500 1012 1210 1015 2421 0000[/B] Fundacja "SOS bokserom" ul. Mrówcza 77a 04-857 Warszawa Asiu, dzięki za piękne zdjęcia! :loveu:
×
×
  • Create New...