Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. [*][*][*]....... :-(
  2. Niestety, dopiero jak będzie można odłączyć. Chyba, że u niego w lecznicy, ale nie wiem czy ma teraz miejsce.
  3. Esperanza, mój brat własnie powiedział mi, że chciałby kota rudego, malucha. Takiego jak mój Rudy, czyli pierwotnie Anatol od Jayo, pewnie go widziałaś u niej. Czy masz więcej fot rudych maluchów? Opieka wet byłaby zapewniona 24godz/h.
  4. Śliczna jak zwykle! :loveu::loveu::loveu: Pozdrowienia dla Wszystkich!
  5. Wieści z dt: [I]Wczoraj Forest razem z nami odwiedził doktora, także bardzo się cieszymy mogąc przekazać informacje o Jego zdrowiu.Serce bije jak dzwon, wszystkie wyniki krwi są w normie, jedyne czym trzeba się zająć to dosyć silnie zainfekowane oczy oraz świerzbowiec,który zagościł w uszach prawdopodobnie wieki temu.Dziadzio waży 32,5 kg,ma straszny apetyt i gołębie serce.Z psiakami dogaduje się wyśmienicie, najlepszy jest widok jak w trójkę(bo Spike się nie pcha między olbrzymy) piją wodę z jednej miski. Mój brat, który nocował u nas przedwczoraj był zaskoczony że Forest tak dobrze się tu czuje i potrafi być taki radosny mimo że dwa tygodnie temu stracił Pana.Stwierdził też,że pewnie pożyje jeszcze parę lat. Oby trafił w dziesiątkę. ;-) [/I] [IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/forest_06.jpg[/IMG][IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/forest_07.jpg[/IMG] Więcej zdjęć: [url=http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/forestslask.htm#17_05]Fundacja SOS bokserom - Forest[/url]
  6. Ale cudny i chyba dosyć młody, ma takie białe zęby?
  7. Forest przeprowadził się z hoteliku do domu tymczasowego. I ma się świetnie, co możecie zobaczyć: [IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/forest_05.jpg[/IMG][IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/forest_08.jpg[/IMG] "Przesyłamy zdjęcia z dzisiejszego dnia. Są to wydarzenia z naszej działki, myślę że mało kto by uwierzył gdybyśmy tego nie udokumentowały. Otóż wyszłam z psiakami w zamiarze poćwiczenia z Lilu i Bandziorem rzutów frisbee. Starszaki też wyszły, no bo jak wszyscy to wszyscy. Zaczęłam rzucać, a tu nagle kto się pierwszy pcha do talerzyka:-)? Oczywiście FOREST. Strasznie się napalił, chce się tarmosić, piszczy do tych talerzyków po skończonej zabawie jak leżą już na stole i w ogóle jest niesamowity. Jednak nie ma boksera którego by frisbee nie kręciło. Po południu była powtórka z rozrywki."
  8. Dalet po operacji: [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/9919/71799509.jpg[/IMG] I na drugi dzień: [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/5816/18320468.jpg[/IMG] [IMG]http://img188.imageshack.us/img188/1300/91408285.jpg[/IMG] Etak, nikt nie mówi, że pies był u Was zaniedbany. Dalet był u Was bardzo zadbany i wydawało nam się, że bardzo go pokochaliście. Przecież nawet chcieliście zatrzymac go na zawsze. A na pewno on Was bardzo pokochał. My byłyśmy przeświadczone, że to wspaniały dom dla Daleta. I tym bardziej dziwi Wasze postępowanie, potraktowaliście psa jak rzecz, a tak się nie robi, bo pies też czuje. W dodatku gdyby nie Germaine, wylądowałby w wigotnym pomieszceniu na dworze, o czym byłaś poinformowana, ale kompletnie Cę to nie obchodziło. Co do leczenie, to gwoli ścisłości, byliście z Daletem u naszego weta pięć razy, za pierwszym razem tylko na konsultacji, od następnej wizyty zostało wdrożone leczenie, mial zrobiony rtg klatki piersiowej i badania krwi. Kolejna wizyta był również umówiona, ale nie pojechaliście, nie zawiadamiając o tym ani nas, ani lekarza.
  9. [quote name='toyota'] 10. A przede wszystkim myśli tak: Ona wkrótce wróci, muszę ślicznie wyglądać, wtedy mi wszystko wybaczy.[/QUOTE] :evil_lol:
  10. Forest, niech wreszcie ktoś cię zobaczy! :cool3:
  11. Forest pojechał do domu tymczasowego. Jest psem super spokojnym i przyjaznym. I jak każdy bokser umie wchodzić na kanapę :) [IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/ogloszenia/forest/4.jpg[/IMG]
  12. "Kiedyś byłem młody, kochany, rozpieszczany, jaki ja byłem wtedy szczęśliwy. Jednak to było dawno temu, bardzo dawno, wracam w myślach do tych szczęśliwych chwil, kiedy razem z Panem chodziłem na długie spacery. Na Kopie Biskupiej też byłem wiele razy, jeszcze dwa lata temu tam byłem, dałem radę, wszedłem by Pan był ze mnie dumny, choć moje wysłużone łapy nie były już tak sprawne jak kiedyś. Lata mijały, a w moim domu nie było już tak kolorowo, przepędzany byłem z kąta w kąt, bo się śliniłem, przecież to nie moja wina, nie chciałem. Kochałem Pana, Panią, dzieci ponad wszystko. Dlaczego mówiono, że przeszkadzam, że brak miejsca tu dla mnie. Ja nawet nie szczekałem by nie przeszkadzać. Majowy wyjazd zaważył o moim losie, choć nie wyjechali, decyzja została podjęta, mam zniknąć, odejść, ma mnie nie być. Czułem to, co ma nadejść, instynktownie czułem stal igły, bałem się, to nie wstyd się bać. Posprzątano moje rzeczy, wyrzucono je, wykopano dół dla mnie, by moje wierne psie ciało pochłonęła ziemia. Nie miałem już nadziei, powoli żegnałem się z życiem chłonąłem każdy powiew majowego wiatru, śpiew ptaków, błękit nieba. Żal, tak bardzo żal jest odchodzić, tak bardzo chce się żyć, co ja mogę, kto usłyszy mój krzyk rozpaczy, kto pomoże staremu, psu, który był wierny Panu przez 12 lat. Pan pojechał ze mną do lekarza, siedziałem w samochodzie, czekałem. Pan doktor nie chciał zgodzić się na moją eutanazję, walczył o moje życie. Pan był nieubłagany, chciał jechać do innego lekarza po moją śmierć. Gdzieś dzwoniono, ta pani jednak nie odbierała, czy to już koniec. Zbiegiem okoliczności kuzynki tej Pani były wtedy w lecznicy, dzwoniły, nie dawały za wygraną, odebrała. Po kilku minutach już była w lecznicy. Gdy podeszła do samochodu, mój Pan płakał, ja też płakałem, ale ona nie patrzyła na mnie, ani razu nie popatrzyła w me pełne łez oczy, moje łzy widzieli wszyscy ale nie ona. Widać, że też się denerwuje, prosi Pana o tydzień dla mnie, prosi o czas na znalezienie domu, tymczasu czegokolwiek, Pan odmawia. Aniu spójrz na mnie proszę ją w myślach, zrób coś, ja chcę żyć. Spojrzała na mnie, gdzieś dzwoni, w jej oczach już też widzę łzy. Po chwili już wszystko jasne, pada imię Germaine, od tej chwili to imię brzmi jak nadzieja. Na twarzy Ani pojawia się uśmiech i ja już się śmieję. Nagle poruszenie, wysiadam z samochodu, idę do lekarza na badania i po szczepienia, po leki, idę z Panem na spacer, jedziemy do miejsca gdzie kończy się świat a zaczynają marzenia, choć podobno te marzenia ulotniły się już z tego miejsca, podobno ich już tu nie ma, a jednak ja je wyczuwam, pachną nadzieją. On odchodzi, ja zostaję, czy tęsknię, patrzę gdy odchodzi, nie, poznaję trzy fajne koleżanki, one były kiedyś w takiej sytuacji jak ja, nieco lepszej bo były tylko w schronisku. Dziś leżę na trawie, słucham śpiewu ptaków, dół został zakopany beze mnie, ja żyję. Niedługo czeka mnie podróż do domu tymczasowego, poczekam tam w bezpiecznych ramionach Magdy i Karoliny na dom stały. Żyję dzięki Fundacji SOS bokserom, która objęła mnie opieką. Proszę niech mnie ktoś pokocha. Choć pieniędzy brakuje na wszystko, choć wiadomo, że Forest ma nikłe szanse na adopcję bez cienia wahania Prezes Fundacji SOS bokserom podjęła decyzję o pomocy dla Foresta, a ja mogłam popatrzeć w jego oczy już bez strachu, że zaraz zaśnie na wieczność, w jego imieniu i w swoim dziękuję Wam bardzo, że jesteście. Z wyrazami szacunku Ania, która bała się spojrzeć w oczy psu skazanemu na śmierć. " [IMG]http://bokserywpotrzebie.pl/ogloszenia/forest/1.jpg[/IMG] [IMG]http://bokserywpotrzebie.pl/ogloszenia/forest/2.jpg[/IMG] [IMG]http://bokserywpotrzebie.pl/ogloszenia/forest/3.jpg[/IMG] Forest na stronie fundacji: [URL="http://bokserywpotrzebie.pl/psy/forestslask.htm"]Fundacja SOS bokserom - Forest[/URL]
  13. [quote name='Kasia77']Tak,Pan był z Wejherowa,Ja z kolei odesłałam go i poleciłam stronę Fundacji oraz inne gdzie znajdzie boksery szukające domów. Pan wydawał się mieć szczere zamiary - adoptować bokserkę do towarzystwa swojemu czteroletniemu psu i dać jej dobry dom,ale zapytał o jedną rzecz,która może dać do myślenia- Czy wszystkie suczki(szukające domu,takie jak Boni) są wysterylizowane?... Być może to nic nie znaczy,bo przecież Boni też jest wysterylizowana,ale...sama nie wiem...:roll:[/QUOTE] He, he, ja sam panu powiedziałam, ze suczki sa wysterylizowane. Widocznie chciał się jeszcze upewnić. Być może nie tylko chodzi o towarzystwo. :shake:
  14. Czy to był pan z Wejherowa? Dzwonił wcześniej do mnie w sprawie Laili i wysłałam go do Ciebie, bo bliżej.
  15. [quote name='Greven']Kupa w domu i ścierwo na spacerze - temat rzeka... a nawet ściek :evil_lol:[/QUOTE] he, he, będe lepsza! :evil_lol: A raczej moja suka, kaukazka. Najpierw kupa w domu, potem ścierwo na spacerze poprawione kupą (ludzką- bleeeee), nabitą również na kolce odwróconej kolczatki. Jestem na prawdę odporna, ale wtedy kilka razy miałam cofkę ....:cool1:
  16. [img]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/gustaw_09.jpg[/img] [img]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/gustaw_08.jpg[/img] [img]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/EFGH/gustaw_10.jpg[/img]
  17. Dogi to Feniks-chłopak bezjajeczny i Myszka-dziwczynka. Fen to ten z białymi znaczeniami. On też jest z adopcji. :lol: Giselle, bardzo, bardzo Ci dziękujemy za kaskę i prezenty dla Laili!!!
  18. Mówisz-masz. :lol: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/5171/77603197.jpg[/IMG] [IMG]http://img147.imageshack.us/img147/8894/69861369.jpg[/IMG] [IMG]http://img5.imageshack.us/img5/1883/55775892.jpg[/IMG]
  19. Ladymartusia, cieszę się, że podjechaliście do weta i już lepiej. Jak nam przerwało rozmowę, to potem nagrałam wiadomość.
  20. No to super!!!!!!!! :p Ale Ladymartusia, może się zdażyć, że którego dnia cofnie się. Wtedy nie należy się przejmować, tylko przeczekać.
  21. A to nas wyśledziła! :evil_lol: Ladymartusia, tak trzymać! Dajcie mu czas na podchodzenie i chęć bliskich kontaktów. Z tego co piszesz, to jest dobrze!
  22. Będzie dobrze, mam nadzieję! Dziś nie dzwonili. Ewusek, mówiłam im to samo na miejscu, karmienie z ręki, nie zmuszanie do kontaktów i nagradzanie za każdą chęć kontaktu. Tylko na pozytywnym wzmocnieniu! :p Myślę, ze Państwo złapali o co mi chodziło. Trzymajmy kciuki nadal!!!!
  23. Roanek rozpoczął strajk okupacyjny. :evil_lol: Siedzi w budzie i nie chce wyjść, a jak państwo chcą podejść, to szczeka. Jedynie wychodzi do młodej pani. POwiedziałam, żeby dali mu czas, a jak będzie wychodził, to maja mu dawać smaczki. Mam nadzieję, ze będzie dobrze. Trzymac kciuki proszę!!!!!!!!!
  24. Roanowi chyba spodobali się nowi państwo, szczególnie nowa młoda pani. Byliśmy tam chyba z 1,5 g, a młoda pani chodziła z nim cały czas po ogrodzie, podtykając pod nos smakołyki.:p Mnie też podobał się nowy dom, Mariuszowi chyba też. Najfajniejsze było, kiedy starszy pan domu przyniósł do stołu, jak dumny tatuś, tłusty kłębek futra, z którego sterczały królicze uszy. :evil_lol: To ulubienica pana, którą musiał kupić, bo sobie go wybrała. W czasie rozmowy z nami cały czas siedziała u pańcia na kolanach. Jedyne nasze wątpliwości wzbudziła luźna na dole siatka ogrodzenia zewnętrznego. Ale państwo obiecali, że ją zabezpieczą, a na razie Roan będzie mieszkał w tylnej, ogrodzonej osobno, częsci ogrodu. Zostawilam sój telefon, gdyby mieli jakieś problemy, ale mam nadzieję, że nie będzie potrzebny. Prosiłam, żeby zawiesili na obroży adresówkę, pan obiecał, że to zrobią. Murka, masz bardzo fajnego TZ-ta. Wcale się nie zdenerwował, jak pojechaliśmy, dzięki mojemu pilotowaniu, na Białołękę przez Wawer i Zielonkę(z Mokotowa). Ale dzięki temu unikneliśmy korków. :evil_lol:
  25. Giselle4, wielkie dzięki za chęć pomocy! :loveu: Konto fundacji: Fundacja "SOS bokserom" ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa nr konta z dopiskiem Laila: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
×
×
  • Create New...